Warsztat Blacharsko-Lakierniczy Auto Wola Bezgotówkowa naprawa aut z OC AC

🔧 Warsztat samochodowy Auto Wola Blacharstwo i Lakiernictwo oferuje kompleksowe usługi napraw powypadkowych z minimalnym zaangażowaniem klientów w formalności.

Jesteś poszkodowanym w wypadku i Twój samochód wymaga naprawy?  Nie musisz się martwić, pomożemy!

Dlaczego warto nam zaufać?
✅ Bezgotówkowe rozliczanie szkód komunikacyjnych – współpracujemy z wieloma ubezpieczycielami w kraju.
✅ Darmowe holowanie z OC sprawcy – szybka pomoc na drodze, dostępna 24/7.
✅ Samochód zastępczy na czas naprawy – nie zostaniesz bez środka transportu.
✅ Profesjonalny zespół – wykwalifikowani specjaliści, nowoczesny sprzęt, sterowana komora lakiernicza.
✅ Minimum formalności – pomagamy w likwidacji szkody, od zgłoszenia do zakończenia naprawy.
✅ Usługa door-to-door – wygodnie i bez stresu.

Specjalizujemy się w:
🚗 Naprawach blacharsko-lakierniczych
🚗 Spawaniu plastików
🚗 Przywracaniu samochodów do idealnego stanu

Korzyści dla Ciebie:
✔️ Płatności bezgotówkowe (kartą, BLIK)
✔️ Wystawiamy faktury VAT (23%)
✔️ Pracujemy dla Ciebie 24/7

Współpracujemy z wieloma ubezpieczycielami w kraju, dzięki czemu na życzenie klientów wykonuje bezgotówkowe naprawy. Właściciele samochodów mogą liczyć na pomoc we wszystkich formalnościach dotyczących likwidacji szkody.

Zapraszamy do współpracy !
☎️ 571 510 400 ☎️ Pomoc Drogowa 24h
⬇️⬇️⬇️⬇️⬇️⬇️⬇️⬇️⬇️⬇️⬇️⬇️⬇️⬇️⬇️⬇️Tel. 571 510 400 ☎️Płatności bezgotówkowe kartą / blik
✅Wystawiamy faktury VAT 23%

⏰ Do Waszej dyspozycji 24h/7
Usługa door-to-door
Wynajem samochodów zastępczych
Bezgotówkowo z OC sprawcy
Bezgotówkowa naprawa blacharsko lakiernicza z OC sprawcy oraz AC

Pamiętacie jeszcze kioski Ruchu? Tak wyglądał świat bez internetu

Dawniej kioski Ruchu były niemal na każdym rogu ulicy. Trudno było przejść przez osiedle, centrum miasta czy dworzec, żeby nie minąć charakterystycznej budki z gazetami. Dla jednych były zwykłym punktem sprzedaży prasy, dla innych częścią codziennego życia i krajobrazu polskich miast.

Dziś po tamtym świecie pozostało już bardzo niewiele.

Przez dziesięciolecia kiosk był miejscem, do którego zaglądało się niemal automatycznie. Rano po gazetę, po południu po papierosy, bilet, krzyżówkę czy drobne zakupy. W czasach, gdy nie było internetu, smartfonów i wiadomości pojawiających się na ekranie telefonu w ciągu kilku sekund, to właśnie kiosk był jednym z miejsc, gdzie zaczynał się dzień z informacją.

Gazeta w ręku miała wtedy zupełnie inne znaczenie.

W kioskach można było znaleźć najważniejsze dzienniki, tygodniki, czasopisma sportowe, motoryzacyjne, kobiece, młodzieżowe czy hobbystyczne. Dla dzieci często największą atrakcją były kolorowe magazyny, komiksy, naklejki i drobne zabawki. Dorośli przychodzili po swoją ulubioną gazetę, a sprzedawca często doskonale wiedział, po co przyszli.

Kiosk był także miejscem spotkań. Krótkich rozmów, wymiany informacji i sąsiedzkich wiadomości.

– Widziałeś, co dzisiaj napisali?

Tak mogła zaczynać się niejedna rozmowa przy kiosku.

Mała budka, wielka historia

Historia Ruchu sięga początku XX wieku. Przez kolejne dekady sieć sprzedaży prasy rozrastała się, a charakterystyczne kioski na stałe wpisały się w krajobraz polskich miast.

Szczególnie mocno zapisały się w pamięci pokoleń, które dorastały w czasach PRL-u. Kiosk był wtedy czymś więcej niż sklepikiem. Był jednym z niewielu miejsc, w których można było codziennie kupić prasę i zobaczyć, co wydarzyło się w kraju i na świecie.

Pamiętam ten charakterystyczny widok – mała budka, szyby wypełnione gazetami, kolorowe okładki wystawione tak, żeby przyciągnąć wzrok. Za ladą sprzedawca, który potrafił spędzić w tym miejscu większą część dnia.

Był papier, była rozmowa i był człowiek.

Dzisiaj coraz częściej zastępuje je ekran telefonu.

Kiedyś kolejki, dziś pustka

Z biegiem lat świat jednak zaczął się zmieniać. Internet, telewizja całodobowa, portale informacyjne i media społecznościowe sprawiły, że po wiadomości przestaliśmy chodzić do kiosku.

Gazeta, na którą kiedyś trzeba było czekać do rana, dziś pojawia się w telefonie niemal natychmiast.

Spadało więc czytelnictwo prasy drukowanej, zmieniały się przyzwyczajenia klientów, a utrzymywanie rozbudowanej sieci kiosków stawało się coraz trudniejsze.

Pod koniec 2024 roku zapadła decyzja o zakończeniu działalności sieci kiosków Ruchu. Wraz z nią zaczął znikać jeden z charakterystycznych elementów polskiego krajobrazu.

Ostatnie kioski przestały działać, a wraz z nimi zakończyła się pewna epoka.

Nie wszystkie zniknęły

Co ciekawe, spacerując po Warszawie czy innych polskich miastach, można jeszcze natknąć się na pozostałości dawnej sieci.

Czasami jest to zamknięta budka stojąca samotnie przy chodniku. Innym razem stary kiosk, który od dawna nie sprzedaje gazet, ale wciąż stoi w miejscu, w którym przez lata codziennie zatrzymywali się mieszkańcy.

Niektóre są już mocno zniszczone. Mają pordzewiałe ściany, wybite szyby, stare naklejki i wyblakłe reklamy. Inne wyglądają tak, jakby ich właściciel wyszedł tylko na chwilę i miał za moment wrócić.

Tyle że nikt już nie wróci.

Te stare, opuszczone kioski można jeszcze spotkać również w Warszawie. Dla przypadkowego przechodnia są tylko niepotrzebną konstrukcją czekającą na usunięcie. Dla kogoś, kto pamięta czasy ich świetności, mogą być jednak małym kawałkiem własnego dzieciństwa.

Zostały wspomnienia

Dzisiaj trudno wyobrazić sobie kolejkę ludzi czekających rano na gazetę. Trudno też wyobrazić sobie, że żeby dowiedzieć się, co wydarzyło się w kraju, trzeba było kupić papierowe wydanie i dopiero wtedy przeczytać najnowsze wiadomości.

A jednak tak wyglądała codzienność milionów Polaków.

Kiosk Ruchu był świadkiem wielu pokoleń. Towarzyszył ludziom w drodze do pracy, szkoły, na dworzec czy do domu. Przez jego małe okienko przewinęły się tysiące osób i tysiące historii.

Dziś możemy mieć wszystkie wiadomości świata w kieszeni. Gazety możemy przeczytać na telefonie, a zakupy zrobić bez wychodzenia z domu.

Ale żadna aplikacja nie zastąpi zapachu świeżo wydrukowanej gazety, charakterystycznego skrzypnięcia drzwi kiosku i krótkiej rozmowy ze sprzedawcą.

Kioski Ruchu powoli zniknęły z ulic. Nie da się jednak wymazać ich z pamięci. Bo dla wielu osób nie były tylko małymi budkami stojącymi przy chodniku.

Były częścią naszego życia.

I być może dlatego, gdy mijamy dziś gdzieś stary, zamknięty kiosk, choć przez chwilę patrzymy na niego dłużej. Bo przypomina nam czasy, które już nie wrócą.

Fot. Warszawska Grupa Luka&Maro

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas.

„GASIMY POŻARY” – TYM RAZEM DOSŁOWNIE W TOALECIE

Nietypowa interwencja strażników miejskich z Referatu ds. Parkowania. Funkcjonariusze gasili pożar w… przenośnej toalecie.

We wtorek, 29 września, przed południem strażnicy miejscy z III Oddziału Terenowego właśnie zakończyli interwencję wobec pojazdów, które wjechały na lokalne podwórko na Sanockiej, mimo obowiązującego tam zakazu ruchu, kiedy poczuli, dochodzący zza garaży, swąd palonego plastiku. Gdy wyszli na drogę, aby zobaczyć co się pali, zauważyli gęstniejącą strugę dymu, wydobywającą się z… przenośnej toalety. Jeden z funkcjonariuszy natychmiast podbiegł do radiowozu po gaśnicę. Drugi zajrzał do środka. Płonęła deska klozetowa.
– Wyglądało to dość dziwnie. Wydaje się, że w takiej toalecie nie bardzo ma się co zapalić, a jednak ogień szybko się rozwijał – opowiada funkcjonariusz. – Na szczęście pożar był dopiero w zarodku i kolega opanował płomienie przy użyciu samochodowej gaśnicy. Załoga straży pożarnej, która dotarła na miejsce po kilku minutach stwierdziła, że nie ma zagrożenia powtórnego zapłonu. Strażnicy mogli wrócić do swoich zadań.
– Na co dzień „gasimy pożary” związane z nieprzepisowym parkowaniem na Ochocie, być może dlatego z „tojtojką” poszło nam tak sprawnie – żartuje funkcjonariusz, który zauważył płonącą toaletę. Urządzenie, z którego korzystają bywalcy pobliskiego Parku Malickiego czeka na wymianę. Strażnicy zawiadomili jego właściciela o uszkodzeniu popularnego w okolicy przybytku.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas.

Potrącenie rowerzysty na warszawskim Imielinie. Mężczyzna trafił do szpitala

Do groźnie wyglądającego zdarzenia doszło dziś około godziny 14:00 w rejonie skrzyżowania ulic Puławskiej i Płaskowickiej na warszawskim Starym Imielinie.

Według wstępnych informacji rowerzysta przejeżdżał przez oznakowany przejazd dla rowerów. Do potrącenia doszło w momencie, gdy zjeżdżał ze ścieżki rowerowej w kierunku chodnika. Wówczas został potrącony przez samochód osobowy marki Suzuki, którym kierowała starsza kobieta.

Na miejsce natychmiast wezwano służby. Pierwsi z pomocą poszkodowanemu ruszyli dwaj mężczyźni oraz policjanci z prewencji, którzy pojawili się na miejscu jeszcze przed przyjazdem pozostałych służb.

Następnie na miejsce dotarli policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego, a także zespół Państwowego Ratownictwa Medycznego.

Rowerzysta był przytomny. W wyniku zdarzenia doznał urazu nogi. Po udzieleniu mu pierwszej pomocy został przetransportowany do szpitala, gdzie otrzymał dalszą pomoc medyczną.

Policjanci prowadzą czynności, które mają wyjaśnić dokładny przebieg oraz okoliczności zdarzenia.

To kolejna sytuacja pokazująca, jak ważna na drodze jest wzajemna ostrożność i szczególna uwaga w rejonie przejazdów dla rowerzystów. Czasem wystarczy dosłownie chwila, aby spokojna podróż zakończyła się wypadkiem i pobytem w szpitalu.

📸 Warszawska Grupa Luka&Maro

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas.

NOCNA INTERWENCJA NA PRADZE. POMOC NASTOLATKOM I PIJANY KIEROWCA

Pomoc dwojgu nietrzeźwym nastolatkom i wyeliminowanie z ruchu drogowego pijanego kierowcy. To wszystko w ciągu zaledwie półtorej godziny wydarzyło się w nocy z piątku na sobotę, na rogu Alei Solidarności i ulicy Ireny Kosmowskiej, na Pradze-Północ.

Strażnicy miejscy z VI Oddziału Terenowego jadący nocą z piątku na sobotę (25/26 września) Aleją Solidarności, na wysokości ulicy Kosmowskiej, przy torach kolejowych zauważyli w mroku dwie słaniające się postacie. Natychmiast zawrócili, aby udzielić im pomocy. Osoby okazały się dwojgiem nietrzeźwych nastolatków, wracających z imprezy urodzinowej kolegi. 16-letnia dziewczyna nie mówiła po polsku. W ogóle miała problem z mówieniem, utrzymaniem równowagi i poruszaniem się, z uwagi na nadmiar spożytego alkoholu. W trochę lepszym stanie był jej o rok starszy kolega, również obcokrajowiec, który porozumiewał się sprawnie w naszym języku. Od niego strażnicy dowiedzieli się, że para próbowała już wracać z imprezy do domu, kiedy dziewczyna straciła władzę w nogach. Ponieważ była lekko ubrana, leżąc przy torach, przemarzła. Trzęsła się i miała torsje. Strażnicy okryli ją folią termiczną i zaprowadzili do radiowozu, aby uchronić przed wychłodzeniem. Z uwagi na wiek i stan obojga nietrzeźwych zawiadomiono policję oraz pogotowie. Po chwili na miejsce dotarły wezwane służby, które zajęły się młodzieżą.

Tymczasem przy radiowozie strażników miejskich zatrzymał się samochód. Prowadzący zaalarmował, że według niego, jadącym za nim autem kieruje osoba nietrzeźwa. Podejrzany kierowca zatrzymał się kawałek dalej – prawdopodobnie błyskające światła radiowozów i pogotowia wziął za obławę. Strażnicy wykorzystali ten moment, by błyskawicznie dobiec do auta oraz otworzyć drzwi. Poczuli silną woń alkoholu, a na półeczce obok kierowcy zauważyli otwarte piwo. Kierujący i jego pasażer, bełkotali w obcym języku. Strażnicy wyjęli kluczyki ze stacyjki auta, kierowcę umieścili w przedziale przewozowym radiowozu oraz zawiadomili kolejny patrol policji.

Nietrzeźwą 16-latkę odebrał ojciec, jej starszy o rok kolega pozostał pod opieką policji, ponieważ jego rodzice i starszy brat byli poza Warszawą. Policja przejęła również sprawę pijanego kierowcy, a jego samochód trafił na parking depozytowy.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas.

Nerwowe zachowanie podczas kontroli zwróciło uwagę policjantów. 54-latek miał przy sobie marihuanę

Zwykła kontrola drogowa zakończyła się zatrzymaniem 54-letniego mężczyzny. Policjanci Wydziału Wywiadowczo-Patrolowego Komendy Stołecznej Policji, którzy wspierali funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie, podczas prowadzonych czynności zwrócili uwagę na wyraźnie nerwowe zachowanie kierującego.

Policjanci postanowili dokładniej sprawdzić sytuację. W trakcie dalszych czynności ujawnili przy 54-latku kilka zawiniątek z suszem roślinnym. Funkcjonariusze przeprowadzili badanie zabezpieczonej substancji przy użyciu testera. Wynik potwierdził, że była to marihuana.

Mężczyzna został zatrzymany, a następnie sprawą zajęli się funkcjonariusze Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego KPP w Pruszkowie. Zebrany materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie 54-latkowi zarzutu posiadania środków odurzających.

Podczas przesłuchania mężczyzna przyznał się do posiadania marihuany. Jak wyjaśnił, posiadał ją, ponieważ „po prostu lubi sobie zapalić”.

Za posiadanie środków odurzających zgodnie z obowiązującymi przepisami grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.

Dalsze czynności w sprawie prowadzą policjanci Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie. Postępowanie pozostaje pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Pruszkowie.

Źródło informacji: Komenda Powiatowa Policji w Pruszkowie

Fot. archiwum Warszawska Grupa Luka&Maro

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas.

Strażnicy miejscy pomogli zagubionym seniorom. Jeden z nich nie wiedział, że jest w Warszawie

Strażnicy miejscy pilnujący porządku i bezpieczeństwa w Warszawie w miniony weekend, dwukrotnie byli wzywani do zagubionych seniorów.

Do pierwszej z tych sytuacji doszło w nocy z sobotę na niedzielę na Targówku. Do straży miejskiej wpłynęło zawiadomienie od pracownika stacji paliw z Radzymińskiej, który zwrócił uwagę na przebywającą tam od kilku godzin starszą kobietę. Strażnicy z VI Oddziału Terenowego szybko potwierdzili, że seniorka ma kłopoty z pamięcią. Nie potrafiła podać swojego adresu, myślała, że jest o 50 lat młodsza, nie wiedziała nawet, że jest w Warszawie. Mimo braku dokumentów, udało się jednak ustalić jej imię i nazwisko. Poinformowana o sprawie policja, niebawem potwierdziła, że zaginięcie kobiety już zgłosiła rodzina. Niedługo potem straszą panią odebrała jej córka.

W niedzielę, około 14:30 na starszego mężczyznę siedzącego w kapciach na przystanku tramwajowym przy Grójeckiej, zwróciła uwagę przypadkowa mieszkanka. Kobieta zorientowała się, że ponad 90-letni mężczyzna może potrzebować pomocy i zadzwoniła na 986. Szczęśliwie senior pamiętał swoje imię i nazwisko, co pozwoliło strażnikom miejskim z III Oddziału Terenowego i policji ustalić jego pełne dane i adres zamieszkania. Po ustaleniu, że seniorowi nic nie dolega, pogotowie odwiozło go do położonego nieopodal mieszkania.

Przypominamy, że mając pod opieką osoby zmagające się z kłopotami z pamięcią, warto wyposażyć je w kartę ICE z zapisanym numerem telefonu do opiekuna lub osoby bliskiej. Skrawek materiału z taką informacją można też wszyć w ubrania seniora czy osoby, wymagającej specjalnej opieki.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas.

Zderzenie czterech samochodów na trasie S8. Jeden z kierowców nie zachował ostrożności

W poniedziałek, 28 września 2026 roku, na trasie S8 w rejonie ulicy Powązkowskiej w Warszawie doszło do zderzenia czterech samochodów osobowych. W kolizji uczestniczyły Volvo, Kia, Mercedes oraz Audi.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierujący Audi poruszał się lewym pasem z prędkością około 100 km/h. W pewnym momencie nie zachował należytej uwagi i nie zauważył odpowiednio wcześnie sytuacji na drodze. Doszło do najechania na poprzedzający pojazd, a następnie kolejne samochody zderzyły się ze sobą.

Na szczęście w wyniku zdarzenia nikt nie odniósł obrażeń. Wszyscy uczestnicy kolizji byli trzeźwi i posiadali wymagane uprawnienia do kierowania pojazdami.

Na miejsce skierowano służby ratunkowe. W działaniach uczestniczyli strażacy z Akademii Pożarniczej w Warszawie oraz funkcjonariusze Policji. Na miejscu pojawił się również zespół prywatnego zabezpieczenia medycznego z ratownikami firmy KAM-MED Ratownictwo Medyczne, który pozostawał w gotowości do udzielenia pomocy uczestnikom zdarzenia.

W związku z kolizją wystąpiły utrudnienia w ruchu. Zablokowany został lewy pas jezdni w kierunku Marek, a kierowcy musieli liczyć się ze spowolnieniem ruchu.

Policjanci prowadzą czynności mające na celu dokładne ustalenie przebiegu i okoliczności zdarzenia.

Apelujemy do kierowców o zachowanie szczególnej ostrożności, obserwowanie sytuacji przed pojazdem oraz dostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze. Chwila nieuwagi przy dużej prędkości może doprowadzić do zderzenia kilku pojazdów.

Fot. Warszawska Grupa Luka&Maro

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas.

Zderzenie dwóch samochodów osobowych na skrzyżowaniu Wrocławskiej i Powstańców Śląskich

Na skrzyżowaniu ul. Wrocławskiej z ul. Powstańców Śląskich doszło do zderzenia dwóch samochodów osobowych.

Na miejscu szybko pojawiły się służby ratunkowe. W działaniach uczestniczą dwa zespoły Państwowego Ratownictwa Medycznego. Na miejscu jest również prywatny zespół ratowników medycznych firmy KAM-MED Ratownictwo Medyczne.

Ratownicy zajęli się osobami uczestniczącymi w zdarzeniu i udzielili im niezbędnej pomocy. Na miejscu pracują również pozostałe służby, które zabezpieczyły miejsce zdarzenia. Ze wstępnych informacji wynika, że poszkodowane zostały dwie osoby.

Dokładne przyczyny i okoliczności zderzenia będą ustalane przez odpowiednie służby. Występują utrudnienia w rejonie skrzyżowania.

Fot. Kamil Kozak

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas.

Dwa ranne łabędzie potrzebowały pomocy. Interweniował Ekopatrol

Pechowy czwartek dwóch łabędzi. Jednego potrącił samochód, drugi uderzył w budynek. Rannymi ptakami zaopiekował się Ekopatrol straży miejskiej.

W czwartek, 24 września, około godziny 10:05 Ekopatrol otrzymał informacje ze zbiegu ulic Widocznej i Płowieckiej o wymagającym pomocy łabędziu. Z informacji policjantów, którzy wezwali na pomoc strażników miejskich wynikało, że ptak został potrącony przez samochód. W chwili, kiedy na miejsce dotarli strażnicy, znajdował się na kawałku zieleni, tuż przy drodze. Zwierzę było ranne i niespokojne. Odłowienie go w sposób bezpieczny wymagało współpracy funkcjonariuszy obu formacji. Po kilku próbach łabędź został ostrożnie umieszczony w transporterze. Gdy Ekopatrol z rannym pasażerem zbliżał się już do warszawskiego ZOO, aby oddać go pod opiekę specjalistów z Ptasiego Azylu, wpłynęło zawiadomienie z ulicy Zamoyskiego o… wypadku innego łabędzia. Tym razem nie był to wypadek drogowy. Według osób, które wezwały funkcjonariuszy, łabędź w trakcie lotu uderzył w budynek, doznając poważnego urazu, po którym nie był w stanie kontynuować lotu. Strażniczka i strażnik zabrali na pokład radiowozu także drugiego rannego. Oba pechowe ptaki, już bez przygód, zostały przekazane pod opiekę lekarzy weterynarii z Ptasiego Azylu. Miejmy nadzieje, że po wyleczeniu i rehabilitacji powrócą do naturalnego środowiska.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas.