W sobotę 19 lutego br. ulicami Warszawy przeszedł kolejny Marsz o Wolność, który rozpoczął się o godz. 12:00 pod Ministerstwem Zdrowia przy ul. Miodowej. przemowami lekarzy, reprezentantów różnych zawodów medycznych i stowarzyszeń.
Lekarze, medycy i pracownicy opieki medycznej, farmaceuci oraz studenci kierunków medycznych przy poparciu innych grup społecznych, zawodowych i stowarzyszeń, żądają wycofania się przez rząd z rozporządzenia Ministra Zdrowia narzucającego na nich obowiązkowe szczepienia przeciw COVID-19 oraz wszelkich form przymusu szczepień.
Jako pierwsza głos zabrała dr Katarzyna Bross-Walderdorff wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Niezależnych Lekarzy i Naukowców. W proteście wzięli udział także przedstawiciele służb mundurowych, innych zawodów medycznych (fizjoterapeuci, masażyści, pracownicy administracji).
Wydarzenie zorganizowało Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP broniące dzieci i dorosłych od lat przed przymuszaniem do szczepień. Patronowało Polskie Stowarzyszenie Niezależnych Lekarzy i Naukowców, Stowarzyszenie „Bronimy Munduru dla Przyszłych Pokoleń” oraz Stowarzyszenie Nauczycieli i Pracowników Oświaty „Nauczyciele dla Wolności”, sprzeciwiając się przymusowi szczepień w każdej formie, dotyczącego również służb mundurowych oraz innych grup zawodowych i społecznych.
Marsz wyruszył spod Ministerstwa Zdrowia przy Miodowej i przeszedł ulicami Warszawy m.in: Krakowskim Przedmieściem, placem Zamkowym, Nowy Światem, placem Trzech Krzyży, gdzie zakończył się krótkimi przemowami pod pomnikiem Witosa.
Aplikacje w smartfonach służące do zakupu biletów komunikacji miejskiej z jednej strony ułatwiają nam życie, z drugiej, potrafią je bardzo skomplikować. Co w sytuacji, kiedy portfel świeci pustkami, a jedynym sposobem wejścia do metra jest zeskanowanie kodu QR potwierdzającego ważność biletu w chwili, kiedy jest to niemożliwe z przyczyn technicznych? Pierwsza myśl: przeskoczyć bramkę. Niby proste, prawda? Problem w tym, że za to można zapłacić nawet 500 zł, o czym przekonał się nasz czytelnik.
„ Ze dwa tygodnie temu wracałem z nocnej zmiany, jak zawsze tą samą drogą, czyli poczynając od autobusu, dalej stacja metra „Ratusz Arsenał”. Od dawna korzystam z aplikacji „Jak dojadę”, nie biorę ze sobą ani gotówki, ani karty do pracy. Skanuję kod QR i normalnie wchodzę na peron – chyba nawet dzieci już wiedzą jak to się robi. Tym razem jednak było inaczej. Mam pęknięty wyświetlacz i czytnik strzelił focha – za nic nie mogłem zeskanować kodu! Nie wiem dlaczego tym razem tak się stało, wcześniej problemów nie było. Co mogłem zrobić? Przeskoczyłem bramkę (przecież bilet miałem ważny w telefonie i aktywny, bo był aktywowany wcześniej w autobusie). Nagle już na peronie za ramię złapała mnie policjantka!
Byłem bardzo zdziwiony. Przecież nic nie zrobiłem! A jednak okazało się, że popełniłem poważny czyn karalny! Odbyłem 20-minutową rozmową edukacyjna!! Na szczęście jak się okazało tylko rozmowę, bo mogło się skończyć dużo gorzej! Policjantka wyjaśniała mi, że niby mogłem uszkodzić słupek wejściowy przeskakując go i zahaczając nogą. Zaznaczam, że przeskoczyłem tak, by niczego nie dotknąć! Z każdą minutą moje uczucie bycia rasowym bandziorem rosło. Zagrożono mi mandatem w wysokości od 20 do 500 zł. Finalnie zostałem TYLKO pouczony. Czy takie zatrzymanie jest dopuszczalne, gdy naprawdę nie ma możliwości zeskanowania kodu, a jedyną drogą do domu jest metro?? Mam wrażenie, że policja wszędzie w metrze czyha na takich nieszczęśników jak ja zamiast zajmować się poważniejszymi sprawami!”
Sprawdziliśmy i okazuje się, że podobnych przypadków jest sporo. Pasażerowie metra coraz częściej rezygnują z biletów kartonikowych na rzecz tych, które mają w smartfonach. Aplikacje są wygodne, sprawdzają się, działają, ale właśnie potrafią (jak to nazwał czytelnik) „strzelać fochy”. Wtedy wiele osób nie zastanawia się długo, tylko przeskakuje bramki, aby dostać się na peron, nie zdając sobie sprawy z tego, że popełnia wykroczenie.
Mówi o tym mł. asp. Natalia de Laurans z KSP:
Głównym zadaniem policjantów jest zapewnienie porządku i bezpieczeństwa publicznego oraz ochrona zdrowia i życia pasażerów korzystających z metra.Funkcjonariusze mają obowiązek reagowania na ujawnione wykroczenia w sposób określony w przepisach Kodeksu Wykroczeń oraz Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenie.
Zgodnie z art. 54 k. w. w zw. § 11 ust. 1 pkt 15 Uchwały XXVI/658/2016 Rady Miasta Stołecznego Warszawy z dnia 21 kwietnia 20216 roku na terenie stacji metra zabrania się pokonywania zamkniętych bramek metra. Wobec sprawcy powyższego wykroczenia policjant może zastosować środki oddziaływania wychowawczego, nałożyć grzywnę w drodze mandatu karnego w kwocie do 500 zł. lub sporządzić dokumentację w celu wystąpienia z wnioskiem o ukaranie do właściwego miejscowo Sądu Rejonowego.
Decyzję o sposobie zakończenia interwencji podejmuje policjant, biorąc pod uwagę całokształt obowiązujących norm prawnych oraz wszelkie inne okoliczności.
Zarząd Transportu Miejskiego nie ma sygnałów o problemach z czytnikami kodów QR przy bramkach metra. Co ma zrobić pasażer, który znajdzie się w sytuacji takiej jak nasz czytelnik?
– Korzystając z kodów QR trzeba pamiętać, że kod jest sczytywany przez wiązkę światła i bilet czy też ekran smartfona musi być zbliżony na odpowiednią odległość i pod odpowiednim kątem, nie wystarczy „machnięcie” w pobliżu czytnika. Osoba, która ma problem z otwarciem bramki może na peron zjechać windą lub w dowolnym Punkcie Obsługi Pasażerów dostać bezpłatną wejściówkę do metra, która otwiera bramki (wejściówka ma pasek magnetyczny nie kod QR); wejściówki są wielokrotnego użytku, tak więc można ją mieć w portfelu i skorzystać dowolną liczbę razy – wyjaśnia Tomasz Kunert, rzecznik prasowy ZTM.
Podróżujecie komunikacją miejską? Macie jakieś problemy? Napiszcie do nas: redakcja@lukamaro.pl
Silny wiatr daje się we znaki w całym kraju. W Warszawie odnotowano już wiele incydentów związanych ze szkodami wywołanymi żywiołem. Jeden z nich miał miejsce na Bródnie przy ul. Bartniczej 2. Blaszany dach hali sportowej Zespółu Szkół z Oddziałami Integracyjnymi numer 41, oderwał się na prawie całej długości budynku, stwarzając zagrożenie. Na miejsce zdarzenia przyjechali strażacy, którzy zajęli się zabezpieczeniem powstałej na skutek silnego wiatru szkody. Na szczęście nikomu nic się nie stało.
W skutek silnego wiatru ok. godziny 9:15 na placu budowy przy ul. Domagały (os. Złocień) w Krakowie przewrócił się 30-metrowy żuraw. Nie żyją dwie osoby w wieku 23 i 64 lat, które wykonywały prace budowlane. Na miejscu wypadku lądował śmigłowiec LPR.
Jak informuje oficer prasowy KM PSP w Krakowie kpt. Bartłomiej Rosiek – poszkodowane zostały cztery osoby, wszyscy to pracownicy budowy.
– W momencie zdarzenia dźwig był nieczynny, w kabinie nie było operatora. Jeden z mężczyzn pracował na dachu budynku, drugi – na ziemi. Pracownik budowy, który był na dachu pięciokondygnacyjnego budynku wielorodzinnego został uderzony ramieniem dźwigu i mimo wysiłku służb zmarł na miejscu zdarzenia, drugi z mężczyzn zmarł w karetce – powiedział kpt. Bartłomiej Rosiek.
Na miejscu wypadku prowadzone były czynności z udziałem Powiatowego Inspektora Pracy, prokuratora oraz policjantów. Wyjaśniane są okoliczności i przyczyny tego zdarzenia.
Wspólnie mamy okazję podziękować ratownikom za ich heroiczną pracę i pomóc im jeszcze skuteczniej ratować ludzkie życie.
Celem zrzutki jest wsparcie działań Ratownika Medycznego Kamila, który w wolnym czasie wraz z kolegami jeżdzą Ambulansem lub samochodem osobowym w ramach wolontariatu do kolizji, wypadków lub innych zdarzeń medycznych udzielając pomocy na terenie Warszawy, lub zabezpieczając do przyjazdu innych służb.
Jak zapewne wiecie brakuje karetek.😞 Wcześniej mogliście nas spotkać na zabezpieczeniu różnych protestów. Zwracam się z prośbą o wspracie finansowe, zbieramy na AED-urządzenie Ratujące życie oraz plecak ratowniczy Trauma kit, który kosztuje około 2 tysięcy i bardzo ułatwił by nam pracę. Liczy się każda złotówka!!! Będziemy bardzo wdzięczni za pomoc 🤗
Do wypadku drogowego doszło ok. godziny 10:55 na wysokości miejscowości Nowe Grocholice pod Warszawą na trasie S7/S8 w kierunku Warszawy. Zderzyły się tam trzy pojazdy, dwie ciężarówki i bus. Ze wstępnych informacji wynika, że kierujący samochodem dostawczym najechał na tył naczepy ciężarówki. Z kolei na busa najechała kolejna ciężarówka. W wyniku zderzenia pojazdów kierowca samochodu dostawczego został zakleszczony w kabinie. Strażacy musieli wycinać go przy użyciu specjalistycznego sprzętu. Po kilkunastu minutach ratownikom udało się go uwolnić i bezpiecznie wyciągnąć z wraku. Kabina od strony kierowcy została zmiażdżona. Mężczyzna był reanimowany i w ciężkim stanie został przetransportowany do szpitala śmigłowcem LPR, a pasażer przez pogotowie ratunkowe. Na czas prowadzonych działań droga była zablokowana. Szczegóły wypadku będą ustalane przez funkcjonariuszy.
Do groźnie wyglądającej kolizji doszło wczoraj ok. godziny 16:00 na skrzyżowaniu ulic Aleja Czerwca 1989r. i Świerszcza. Jeden z kierowców zignorował zakaz skrętu w lewo. Efektem tego było zderzenie dwóch samochodów osobowych. Na miejscu interweniowała policja. W zdarzeniu ucierpiały jedynie pojazdy. Uczestnicy tej kolizji byli trzeźwi.
APELUJEMY o zachowanie ostrożności podczas przejeżdżania przez skrzyżowania przy wyłączonych sygnalizatorach i bezwzględne stosowanie się do zasady ograniczonego zaufania.
Do śmiertelnego wypadku doszło w poniedziałek 14 lutego br. na drodze wojewódzkiej numer 631 przy ulicy Zegrzyńskiej 10 w miejscowości Nieporęt (pow. legionowski). Jedna osoba została przetransportowana do szpitala. Zderzyły się tam trzy samochody osobowe: skoda i dwa BMW. W jednym z pojazdów była uwięziona osoba. Strażacy specjalistycznym sprzętem rozcinali nadwozie wraku samochodu tkwiącego na barierach, który w każdej chwili mógł runąć w dół. Niestety pomimo wysiłku służb, osoba zakleszczona w pojeździe poniosła śmierć na miejscu. Kierowca BMW, który uderzył w latarnię uciekł z miejsca zdarzenia i nie udzielił pomocy rannym. Droga w obu kierunkach przez kilka godzin była zablokowana.
Na miejscu wypadku pracował prokurator oraz policjanci ruchu drogowego i grupy dochodzeniowo-śledczej. Teraz funkcjonariusze pod nadzorem prokuratora będą szczegółowo wyjaśniać okoliczności i przyczyny tego tragicznego zdarzenia drogowego.
Dzisiaj, 12 lutego, w samo południe wystartował 39. Bieg Chomiczówki. Tradycyjnie już biegacze rywalizowali ze sobą na terenie Akademii Wychowania Fizycznego J. Piłsudskiego. Do pokonania była trasa o długości 15 kilometrów. Organizatorami biegu jak co roku był Urząd Dzielnicy Bielany i Towarzystwo Krzewienia Kultury Fizycznej „Chomiczówka”. Pogoda była idealna, nastroje też, więc 39.
Bieg Chomiczówki przeszedł do historii jako wyjątkowo udany, co widać na twarzach uczestników – zobaczcie nasze zdjęcia!
Już wkrótce zamieścimy obszerną fotorelację i materiał video z wydarzenia na naszym profilu na Facebook-u. Polub i obserwuj, by być na bieżąco z tym co dzieje się w Twojej okolicy: Warszawska Grupa Luka&Maro