Białołęka, ul. Laurowa – dramatyczne chwile i walka z żywiołem

Około godziny 13 ciszę przy ulicy Laurowej 37 przerwał ogień. Płomienie błyskawicznie objęły styropianową elewację budynku, a nad okolicą uniósł się gęsty, duszący, czarny dym, widoczny nawet z kilkunastu kilometrów. Na miejsce natychmiast ruszyli strażacy. Byli obecni i od pierwszych minut prowadzili intensywną, pełną determinacji akcję gaśniczą, walcząc z trudnym i niebezpiecznym żywiołem. Ogień, podsycany łatwopalnym materiałem, stawiał duży opór, ale ratownicy nie odpuszczali ani na chwilę. Najważniejsze było ludzkie życie. W kabinie dźwigu znajdowała się osoba, której trzeba było jak najszybciej pomóc. Każda sekunda miała znaczenie.

Na miejscu działało aż 18 zastępów Państwowej Straży Pożarnej. Koordynacją kierował Zastępca Komendanta Miejskiego PSP m.st. Warszawy, bryg. Jakub Okólski. Obecne były również grupy operacyjne miasta i województwa oraz liczne Jednostki Ratowniczo-Gaśnicze.

Z nieoficjalnych informacji, do których dotarli nasi reporterzy, wynika, że do pożaru mogło dojść podczas prac dekarskich związanych z rozgrzewaniem papy przy użyciu palnika. Wstępnie ustalono, że ogień prawdopodobnie wydostał się spod kontroli i szybko rozprzestrzenił na kolejne elementy elewacji. To była walka nie tylko z ogniem, ale i z czasem – walka, w której liczyła się odwaga, doświadczenie i współpraca wszystkich służb.

Zdjęcia: Kamil Kozak

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Autor: Emilia "Chyża" Śliwińska

Reporterka, wiceprezes portalu, strażaczka-ochotniczka i poetka. W swoich wierszach porusza temat poświęcenia strażaków, ukazując emocje i wyzwania, z jakimi mierzą się w codziennej służbie w tomiku wierszy „Strażackie Serce”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *