Interwencja straży pożarnej przy ulicy Sosnowej w Milanówku

W sobotę, 17 stycznia 2026 roku, strażacy zostali zadysponowani do zdarzenia w Milanówku, w województwie mazowieckim, w powiecie grodziskim. Zgłoszenie dotyczyło pożaru garażu przy ulicy Sosnowej.

Po przybyciu na miejsce zastępy straży pożarnej przeprowadziły rozpoznanie sytuacji oraz zabezpieczyły teren działań. W trakcie interwencji sprawdzono obiekt pod kątem zagrożeń pożarowych.

W zdarzeniu nie odnotowano osób poszkodowanych. Działania zakończyły się bez konieczności prowadzenia długotrwałej akcji gaśniczej.

FOT. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Milanówek: Samochód wjechał pod pociąg WKD. Groźna kolizja na przejeździe kolejowym

To były ułamki sekund, które mogły zdecydować o ludzkim życiu. O ogromnym szczęściu może dziś mówić kierująca samochodem marki Renault, która w Milanówku wjechała wprost pod nadjeżdżający pociąg Warszawskiej Kolei Dojazdowej. Dramatyczne sceny rozegrały się na przejeździe kolejowym w pobliżu przystanku WKD Polesie, miejscu gdzie chwila nieuwagi potrafi zamienić się w katastrofę.

Do groźnie wyglądającego zdarzenia doszło na skrzyżowaniu ulic Brwinowskiej i Grudowskiej. Torowisko przecina tam jezdnię, a pociągi WKD poruszają się regularnie i bezwzględnie mają pierwszeństwo. Tego dnia skład właśnie ruszył z przystanku i znajdował się już na przejeździe, gdy nagle doszło do zderzenia.

Jak wynika ze wstępnych ustaleń, kierująca Renault Koleos kobieta najprawdopodobniej na moment straciła koncentrację. Ten jeden, krótki moment wystarczył, by jej samochód uderzył w przedni bok nadjeżdżającej kolejki WKD. Huk, zgrzyt metalu i przerażenie pasażerów, tak wyglądały pierwsze chwile po kolizji.

Na szczęście, mimo że zdarzenie wyglądało niezwykle groźnie, nikt nie odniósł obrażeń. Ani kierująca samochodem, ani pasażerowie pociągu nie potrzebowali pomocy medycznej. To prawdziwy cud, biorąc pod uwagę masę i siłę rozpędzonego składu kolejowego.

Nie obyło się jednak bez konsekwencji. Ruch pociągów w kierunku Warszawy został czasowo wstrzymany, a pasażerowie musieli liczyć się z poważnymi utrudnieniami i opóźnieniami. Na miejscu pracowały służby, które zabezpieczyły teren i wyjaśniały okoliczności zdarzenia.

Ten wypadek to kolejny dramatyczny przykład, jak niebezpieczne potrafią być przejazdy kolejowe. Chwila nieuwagi, spojrzenie w bok, myśl oderwana od drogi — i tragedia wisi na włosku. Tym razem los okazał się łaskawy. Następnym razem może nie być już tyle szczęścia.

FOT. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Tragiczny wypadek przy stacji PKP w Grodzisku Mazowieckim. Mężczyzna zginął pod pociągiem

Poranek, który dla wielu miał być zwyczajnym początkiem dnia, w Grodzisku Mazowieckim zamienił się w dramat. W rejonie stacji kolejowej czas nagle się zatrzymał, przerwany przez tragedię, której skutków nie da się cofnąć.

Chwilę po godzinie 9:35 doszło tam do śmiertelnego zdarzenia z udziałem pociągu dalekobieżnego jadącego z Wrocławia do Białegostoku. Pod nadjeżdżający skład dostał się mężczyzna. Siła uderzenia była tak ogromna, że nie miał on żadnych szans na przeżycie. Zginął na miejscu, zanim ktokolwiek mógł udzielić mu pomocy.

W pociągu podróżowało około 350 pasażerów, ludzi jadących do pracy, na spotkania, do rodzin. Dla nich ta podróż już na zawsze pozostanie wspomnieniem szoku, ciszy i niedowierzania. Na miejsce natychmiast wezwano służby ratunkowe. Strażacy pomogli bezpiecznie ewakuować pasażerów ze składu, dbając o ich bezpieczeństwo i spokój w jednej z najtrudniejszych chwil.

Na obecnym etapie nie jest jasne, w jaki sposób mężczyzna znalazł się na torach — nie wiadomo, czy przechodził w miejscu do tego nieprzeznaczonym, czy też doszło do nieszczęśliwego upadku z peronu; okoliczności zdarzenia bada policja.

To kolejny tragiczny dowód na to, jak kruche bywa ludzkie życie i jak jedna sekunda może zmienić wszystko dla ofiary, świadków i bliskich, którzy być może wciąż czekają na telefon, który nigdy już nie zadzwoni.

FOT. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Awaria wodociągowa w Pruszkowie. Utrudnienia na północy miasta

W rejonie ulic Poznańskiej i Konrada Kurca w Pruszkowie doszło do awarii sieci wodociągowej. Usterka wystąpiła w godzinach porannych i spowodowała lokalne utrudnienia w dostępie do wody.

Na miejscu intensywne prace prowadzi MPWiK Wodociągi Warszawskie. Służby techniczne pracują nad jak najszybszym usunięciem awarii i przywróceniem pełnych dostaw wody do odbiorców. Zgodnie z przekazanymi informacjami, naprawa powinna zakończyć się w ciągu około dwóch godzin.

Do czasu usunięcia usterki mieszkańcy północnej części Pruszkowa mogą odczuwać obniżone ciśnienie wody w kranach. W wyniku awarii doszło również do zalania skweru przy ul. Konrada Kurca.

Służby apelują do mieszkańców o wyrozumiałość i zapewniają, że sytuacja jest na bieżąco monitorowana. O ewentualnych zmianach lub przedłużeniu prac będą informować na bieżąco.

FOT. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Ujęcie obywatelskie w Pruszkowie. Jechał pod prąd, staranował busa i wpadł w szał

Piątkowe popołudnie, 16 stycznia 2026 roku w Pruszkowie mogło zakończyć się tragedią. Około godziny 12:40 w rejonie ronda Solidarności, na ulicy Łączniczek AK, doszło do groźnie wyglądającej kolizji, która przerodziła się w dramatyczne ujęcie obywatelskie.

23-letni obywatel Ukrainy, kierujący osobowym Fordem, wjechał pod prąd w ruchliwy rejon miasta. Ten niebezpieczny manewr natychmiast zwrócił uwagę osób znajdujących się w pobliżu. Chwilę później doszło do zderzenia z busem marki Volkswagen, należącym do firmy kurierskiej.

Już od pierwszych sekund było jasne, że sytuacja jest poważna.

Świadkowie nie pozostali obojętni. Zatrzymali się, by sprawdzić, czy nikt nie odniósł obrażeń. Na miejsce zdarzenia niemal natychmiast „najechał” Marek Śliwiński, nasz reporter Warszawskiej Grupy Luka&Maro. Jak wynika z jego relacji, zarówno on, jak i drugi świadek wyczuli od kierowcy wyraźną woń alkoholu.

W obawie o bezpieczeństwo innych uczestników ruchu zdecydowali się działać. Zabrali mężczyźnie kluczyki, by uniemożliwić mu dalszą jazdę, i wezwali policję. W takich chwilach liczą się sekundy, nietrzeźwy lub odurzony kierowca może w każdej chwili spróbować ucieczki lub doprowadzić do kolejnego, znacznie groźniejszego zdarzenia.

Interwencja nie była jednak spokojna.

Kierowca szybko stał się skrajnie agresywny. Krzyczał, przeklinał, nie reagował na żadne próby uspokojenia. Siedząc w swoim aucie, kopał nogami w przednią szybę, wykrzykując:
„Pójdę sobie na wojnę, nic mi nie zrobicie!”

Z relacji osób będących na miejscu wynika, że mężczyzna był pobudzony, niekontrolowany i niebezpieczny. Trudno było nawiązać z nim jakikolwiek logiczny kontakt. Jego zachowanie budziło realny strach, nie tylko wśród świadków, ale także u kierowcy busa, który obawiał się o własne bezpieczeństwo, podobnie jak przypadkowi przechodnie.

Dodatkowo napięcie potęgował fakt, że na miejscu zaczęła pojawiać się większa grupa obcokrajowców, którzy zaglądali do wnętrza pojazdu sprawcy. Reporter zapytał jednego z nich, czy zna kierowcę — mężczyzna potwierdził, że pracują razem. Chwilę później na miejsce dotarła również matka sprawcy.

Każda kolejna minuta zwiększała ryzyko eskalacji.

Na szczęście świadkom udało się utrzymać sytuację pod kontrolą do czasu przyjazdu służb. Policjanci przejęli interwencję, zatrzymali agresywnego mężczyznę i zabezpieczyli miejsce zdarzenia.

Agresja nie ustała wraz z przyjazdem policji

Jak relacjonują świadkowie, agresywne zachowanie 23-latka nie zakończyło się wraz z przyjazdem patrolu policji. Mężczyzna również wobec funkcjonariuszy był pobudzony, nieposłuszny i niechętnie wykonywał wydawane polecenia. Każda czynność wymagała od policjantów dużej stanowczości i cierpliwości, a sytuacja przez dłuższy czas pozostawała napięta.

Na miejscu znajdowała się także matka sprawcy, której obecność według świadków nie ułatwiała interwencji. Kobieta próbowała podchodzić do funkcjonariuszy i swoimi zachowaniami dodatkowo komplikowała przebieg działań służb.

Mimo trudnych warunków policjanci zachowali pełen profesjonalizm, konsekwentnie realizując swoje obowiązki i dbając zarówno o bezpieczeństwo uczestników zdarzenia, jak i osób postronnych. Dzięki ich opanowaniu i doświadczeniu sytuację udało się ostatecznie opanować, a interwencja zakończyła się bez dalszej eskalacji.

Podkom. Monika Orlik z Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie w rozmowie potwierdziła, że do takiego zdarzenia doszło. Jak przekazała, pobrano krew do badań, aby ustalić, czy 23-latek znajdował się pod wpływem alkoholu lub substancji psychoaktywnych. Policja zapowiedziała również wezwanie świadków na komendę ich zeznania będą kluczowe, zwłaszcza że interwencja miała charakter ujęcia obywatelskiego.

To zdarzenie jest kolejnym dowodem na to, jak ogromne znaczenie ma szybka i odważna reakcja świadków. Gdyby kierowca odjechał, mógłby doprowadzić do kolejnej kolizji — być może już ze skutkami tragicznymi.

Ostateczne ustalenia w sprawie zależeć będą od wyników badań oraz zgromadzonego materiału dowodowego. Policja wyjaśnia dokładny przebieg kolizji, zachowanie kierowcy oraz wszystkie okoliczności dramatycznych wydarzeń w centrum Pruszkowa.

FOT. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

„Tayson”- czworonożny partner w najtrudniejszych zadaniach SPKP

Szeregi Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji wzmocnił nowy czworonożny funkcjonariusz. Waldi, znany w służbie pod imieniem „Tayson”, to półtoraroczny owczarek holenderski, który po zakończeniu sześciomiesięcznego, wymagającego szkolenia specjalistycznego w Sułkowicach, od 18 grudnia 2025 roku oficjalnie pełni służbę w SPKP. Wraz ze swoim przewodnikiem tworzy zgrany duet gotowy do realizacji zadań o najwyższym stopniu zagrożenia.

Proces przygotowania psa do służby obejmował intensywne szkolenie ukierunkowane na działania kontrterrorystyczne. „Tayson” doskonalił m.in. posłuszeństwo bojowe, pracę w warunkach silnej presji oraz zadania realizowane w różnorodnym środowisku — na lądzie, w wodzie i z wykorzystaniem środków powietrznych. Dzięki temu jest zdolny do udziału w najbardziej skomplikowanych i dynamicznych operacjach.

Pies bojowy odgrywa kluczową rolę w działaniach SPKP. Wykorzystywany jest m.in. podczas przeszukań, zabezpieczania obiektów i terenu oraz w trakcie zatrzymań osób stwarzających szczególne zagrożenie. Jego obecność znacząco podnosi skuteczność prowadzonych akcji oraz pozwala zminimalizować ryzyko, na jakie narażeni są funkcjonariusze.

Fundamentem skuteczności zespołu pies–przewodnik jest codzienna, konsekwentna praca i wzajemne zaufanie. To relacja budowana na treningach, doświadczeniu i wspólnie przepracowanych godzinach.

Więź nie powstaje z dnia na dzień. Każdego dnia pracujemy nad kondycją, posłuszeństwem i reakcjami w zmiennych warunkach. Tayson to pies niezwykle zaangażowany, skupiony na zadaniu i świetnie odnajdujący się w działaniach dynamicznych — podkreśla jego przewodnik.

Szkolenia obejmują zarówno elementy wytrzymałościowe i siłowe, jak i doskonalenie współpracy w zespole. Systematyczność i powtarzalność sprawiają, że duet pies–przewodnik stanowi realne i niezawodne wsparcie podczas realizacji kontrterrorystycznych.

W tej służbie nie ma miejsca na improwizację. Pies musi bezwzględnie ufać przewodnikowi, a przewodnik musi znać zachowanie psa w każdej sytuacji. Tylko wtedy działania są skuteczne i bezpieczne — dodaje funkcjonariusz.

Włączenie „Taysona” do służby to kolejny element wzmacniania potencjału bojowego SPKP — formacji realizującej zadania wymagające najwyższych kompetencji, odporności psychicznej i odpowiedzialności.

Jeśli chcesz dołączyć do jednostki, która każdego dnia mierzy się z najbardziej wymagającymi wyzwaniami i nie akceptuje kompromisów w kwestii bezpieczeństwa, Samodzielny Pododdział Kontrterrorystyczny Policji w Olsztynie może być drogą dla Ciebie. Służba w SPKP oznacza ciągłe doskonalenie sprawności fizycznej, psychicznej oraz umiejętności działania w zespole — również w warunkach skrajnego ryzyka. Od kandydatów oczekuje się determinacji, dyscypliny i gotowości do nieustannego rozwoju.

Szczegółowe informacje dotyczące naboru dostępne są na stronie:

https://warminsko-mazurska.policja.gov.pl/ol/aktualnosci/135169,Podejmij-wyzwanie-Zostan-policyjnym-kontrterrorysta.html

Fot. Policja Warmińsko-Mazurska

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei uratowali mężczyznę na torowisku

12 stycznia około godziny 19:00 dyżurny ruchu, zatrudniony w spółce PKP Polskie Linie Kolejowe S.A., poinformował Komendanta zmiany Komendy Regionalnej Straży Ochrony Kolei w Bydgoszczy o osobie znajdującej się na czynnym torowisku. Z przekazanych informacji wynikało, że mężczyzna przemieszcza się po torach w rejonie nastawni.

Na miejsce natychmiast skierowano patrol Straży Ochrony Kolei. Podczas sprawdzania terenu funkcjonariusze zauważyli mężczyznę leżącego bezpośrednio na torach. Mundurowi niezwłocznie podjęli interwencję, ściągając go z torowiska i przenosząc w bezpieczne miejsce na peron.

Dzięki szybkiej i zdecydowanej reakcji sokistów zapobiegnięto tragedii. 43-letni mężczyzna przyznał, że zamierzał odebrać sobie życie, wskazując na trudną sytuację osobistą jako przyczynę swojego zachowania. Na miejsce wezwano zespół ratownictwa medycznego oraz patrol Policji.

Mieszkaniec województwa śląskiego został przekazany pod opiekę lekarzy, a jego życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo. Policjanci z Komisariatu Policji Bydgoszcz-Śródmieście przeprowadzili badanie trzeźwości, które wykazało, że mężczyzna znajdował się w stanie znacznego upojenia alkoholowego — miał 2,5 promila alkoholu w organizmie.

FOT. Marek Śliwiński
Straż Ochrony Kolei

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Nie odleciał bez pomocy. Ekopatrol uratował rannego myszołowa na Targówku

Mieszkaniec Targówka zauważył potrzebującego pomocy dzikiego ptaka. Zaopiekował się nim i wezwał Ekopatrol straży miejskiej.

Strażniczka i strażnik z Ekopatrolu straży miejskiej w czwartek 8 stycznia, otrzymali od dyżurnego zlecenie udania się na ulicę Radzymińską. Zgłaszający prosił o pomoc dla rannego ptaka, którego znalazł na swoim polu. Po przybyciu na miejsce okazało się, że pomocy potrzebuje nie byle ptak, a okazały myszołów. Znaleziony na polu drapieżnik miał uszkodzone skrzydło i nie był w stanie latać. Chociaż dziko żyjące zwierzęta zazwyczaj są płochliwe i na widok człowieka uciekają, myszołów najwyraźniej zdał sobie sprawę, że bez pomocy Ekopatrolu sobie nie poradzi. Ze stoickim spokojem pozwolił strażnikom umieścić się w transporterze, w którym został bezpiecznie przewieziony do Ptasiego Azylu na terenie warszawskiego ZOO. Miejmy nadzieję, że pod okiem tamtejszych specjalistów szybko wydobrzeje i znowu wzbije w przestworza. Życzymy mu wysokich lotów!
Myszołów zwyczajny (Buteo buteo) – gatunek dużego ptaka drapieżnego z rodziny jastrzębiowatych. W Polsce dość powszechny, objęty ścisłą ochroną gatunkową.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

„Niebezpieczeństwo nad głowami pieszych. Interwencja straży miejskiej i strażaków na Bródnie”

Śnieżna czapa zwisała tuż nad wejściem do popularnego baru i automatem do odbioru przesyłek na Bródnie. Na szczęście zagrożenie w porę dostrzegli strażnicy miejscy z VI Oddziału Terenowego.

Odśnieżanie, usuwanie sopli i nawisów śnieżnych, posypywanie piaskiem, utrzymywanie drożności chodników i dróg – zarządcom niektórych nieruchomości nie jest łatwo nadążać za wymaganiami stawianymi przez zimę. Z taką właśnie sytuacją spotkali się 8 stycznia strażniczka i strażnik z Referatu Komunalnego VI Oddziału Terenowego. Na jednej z ulic Bródna, tuż nad wejściem do popularnego baru azjatyckiego i automatem do odbioru przesyłek, zauważyli pokaźnej wielkości nawis śnieżny.
Ponieważ osunięcie się na ziemię takiej ilości śniegu mogło w poważny sposób zagrozić pieszym, funkcjonariusze natychmiast zagrodzili taśmą wejście na chodnik i zawiadomili straż pożarną. Strażacy z pomocą wysięgnika szybko usunęli zagrożenie. Osoby, które chciały w tym czasie odebrać paczki i zjeść w barze, serdecznie podziękowały za przeprowadzoną akcję, tym bardziej, że nie były świadome grożącego im niebezpieczeństwa.

Przypominamy, że za zimowy stan nieruchomości odpowiadają jej zarządcy i administratorzy. Nieusunięcie nawisów śnieżnych i sopli, jak również śniegu i lodu z dróg naraża odpowiedzialnych na sankcje prawne, lecz przede wszystkim stanowi poważne niebezpieczeństwo dla ludzi i ich mienia.

Referat Prasowy Straży Miejskiej m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Kolejna skuteczna akcja Straży Miejskiej m.st. Warszawy

Strażnicy miejscy, a potem dwie załogi pogotowia przez blisko godzinę walczyły o życie ciężko wychłodzonego mężczyzny. Przed 22 karetka zabrała ratowanego do szpitala.

We środę 14 stycznia, około 20:55 strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego dotarli na miejsce dramatycznego wezwania na terenie dzielnicy Wawer. Zgłaszający zauważył leżącego przy ulicy mężczyznę, który się nie ruszał. Widok, który na miejscu zastali strażnicy mógł przerazić. Około 40-letni człowiek zwisał bezwładnie, z głową opadającą w dół z plastikowej skrzyni na piasek. Nie dawał żadnych oznak życia. Jego ciało było zimne. Bez oddechu ani pulsu. Strażnicy usłyszeli od zgłaszającego, że pogotowie „już wie”. Poprosili przez radio o ponaglenie, natychmiast przystępując do resuscytacji.
– Wiedzieliśmy, że w sytuacji wychłodzenia funkcje życiowe są trudno wyczuwalne – powiedział młodszy inspektor Jacek Szostakiewicz, jeden ze strażników miejskich, który brał udział w interwencji. – Szybko wzięliśmy defibrylator z radiowozu i natychmiast podjęliśmy resuscytację.
Do czasu przejęcia działań przez pogotowie, strażnicy miejscy przez ponad 20 minut, zmieniając się prowadzili masaż serca, stosując się do komunikatów, wydawanych przez urządzenie.
– To były minuty, a wydawały się wiecznością – relacjonuje drugi z funkcjonariuszy, który zmieniał się przy ratowanym. Wkrótce na miejsce przybyła karetka.

Funkcjonariusze pomogli w przetransportowaniu mężczyzny do ambulansu. Tam podłączono go do profesjonalnej aparatury diagnostycznej i kontynuowano resuscytację z wykorzystaniem systemu mechanicznej kompresji klatki piersiowej. Poszkodowany znajdował się w stanie głębokiej hipotermii – temperatura jego ciała wynosiła 26,5°C. Po kilkudziesięciu minutach około 40-letni mężczyzna został zabrany do szpitala. Okoliczności tego dramatycznego zdarzenia będą wyjaśniane przez policjantów.

W warszawskiej straży miejskiej jest 140 funkcjonariuszy z uprawnieniami ratowniczymi. Od nieco ponad miesiąca strażnicy miejscy wykorzystują w codziennej pracy 100 przenośnych defibrylatorów AED, zakupionych w ramach realizacji budżetu obywatelskiego. Do ich użycia przygotowywani są wszyscy funkcjonariusze w ramach realizowanych regularne szkoleń z pomocy przedmedycznej.

Referat Prasowy Straży Miejskiej m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!