Kolejki do bankomatów i stacji paliw – panika w całym kraju?

Dwa lata temu papier toaletowy, a teraz paliwo stało się najcenniejszym produktem w kraju? Trudno nie odnieść takiego wrażenia patrząc na gigantyczne kolejki jakie były wczoraj popołudniu i wieczorem, niemal na wszystkich stacjach paliw w kraju. Wiele osób musiało też poczekać na swoją kolej do wypłaty pieniędzy z bankomatów – te urządzenia cieszyły się też wyjątkowo dużym zainteresowaniem.

Skąd nagle takie paniczne zachowania? Wypłatę gotówki można jeszcze próbować wytłumaczyć obowiązującym trzecim stopniem alarmowym CHARLIE-CRP, który (mówiąc w sporym uproszczeniu) oznacza duże zagrożenie cyberatakiem, więc systemy bankowe mogą zostać zhakowane i po prostu przestać działać.

Ale skąd nagły szturm na stacje paliw? Okazuje się, że jak to często bywa w krytycznych sytuacjach, najlepiej „sprzedają się” sensacyjne fake newsy i wygląda na to, że właśnie taki „news” o tym, że przez wojnę na Ukrainie w Polsce zabraknie paliwa, nabrał na tyle gigantycznych rozmiarów, że poruszył niemal cały kraj. Kierowcy, nawet ci sceptycznie nastawieni do plotek i pogłosek, jechali tankować „tak, na wszelki wypadek, bo przecież i tak zatankować kiedyś trzeba”.

Utworzyły się wielkie kolejki, ceny poszły w górę, paliwa owszem, na niektórych stacjach zabrakło, ale nic w tym dziwnego, bo nikt nie przewidział tak wzmożonego ruchu w zwyczajny dzień tygodnia.

PKN Orlen wydał oświadczenie dementujące fake newsy.

W związku ze wzrostem sprzedaży na naszych stacjach informujemy, że dostawy paliw są w pełni zabezpieczone i wszyscy nasi klienci będą obsłużeni. Dotyczy to rynku hurtowego i detalicznego. Apelujemy również o dokładne weryfikowanie źródeł informacji dotyczących dostępności paliw” – napisał prezes PKN Orlen, Daniel Obajtek na Twitterze.