Mieszkańcy Pruszkowa NIE chcą łącznika. Trwa walka o historyczny park

Kiedy mieszkańcy Pruszkowa usłyszeli, że w miejscu najstarszego, zielonego skweru w mieście, ma znaleźć się asfalt i beton, postanowili głośno się temu sprzeciwić. Dlatego 8 maja punktualnie o godzinie 14:00 rozpoczął się protest, który zorganizowało stowarzyszenie „Za Pruszków!”. Zgromadzeni mieszkańcy protestowali przeciwko zniszczeniu liczącego ponad 100 lat skweru i wycince wiekowych drzew.

Przetrwał wojnę, zginie w czasie pokoju?

Skwer przy zbiegu ulic Sienkiewicza i Kościuszki w Pruszkowie to pozostałość najstarszego w Pruszkowie Parku Bersohna założonego w latach 60. lub 70. XIX w. przez Jana Bersohna, który był znanym warszawskim przedsiębiorcą i filantropem. W czasie bitwy o Pruszków w październiku 1914 r. w wyniku ostrzału artyleryjskiego, znaczna część parku uległa zniszczeniu, po zakończeniu wojny tereny zniszczonego parku rozparcelowano na działki budowlane, tak właśnie powstały ulice Parkowa, Owocowa i Sobieskiego w Pruszkowie. Mimo iż park był znacznie okrojony, dalej funkcjonował jako Park Bersona albo Bersoniak.

Obecnie jest to również miejsce pamięci bohaterów poległych podczas okupacji hitlerowskiej w walce o wyzwolenie. Niestety w najbliższych miesiącach Park Bersohna może doczekać końca swojego historycznego istnienia.

Asfalt w miejscu zieleni

W jego miejsce planowana jest budowa łącznika ulic Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej i Sienkiewicza. Budowa ma zostać zrealizowana przy wsparciu finansowym miasta w kwocie 2,7 mln złotych oraz rządu 4 mln złotych.

W teorii budowa łącznika ma pomóc w rozładowaniu korków samochodów oczekujących na wjazd na al. Wojska Polskiego w kierunku Warszawy. W teorii, ponieważ Starostwo Powiatowe w Pruszkowie nigdy nie dokonało wyliczeń i analiz potwierdzających tę tezę.

Mieszkańcy Pruszkowa na różne sposoby próbują zatrzymać budowę. Według przeciwników łącznika przeniesie on punkt tworzenia się korków ze styku ulic Jana Sobieskiego i Kościuszki o kilka metrów dalej, na styk ulic Sienkiewicza i Kościuszki. Tam też zgodnie z planem inwestycji, ma powstać sygnalizacja świetlna. Dodatkowo łącznik, zamiast wyprowadzać ruch tranzytowy z centrum miasta będzie go wprowadzał.

Walkę o zachowanie skweru podjął społecznik Arkadiusz Gębicz prezes stowarzyszenia „Za Pruszków!”. Zważywszy, że niektóre drzewa w parku, które Starostwo planuje wyciąć liczą ponad 120 lat i osiągnęły wymiary pomnikowe, zwrócił się do Rady Miasta Pruszkowa z propozycją przyjęcia uchwały, która miałaby ustanowić drzewa pomnikami przyrody. Swoją opinię poparł opracowaniem sporządzonym dla stowarzyszenia „Za Pruszków!” przez certyfikowaną inspektor drzew inż. Dorotę Koźbiał.

W niedzielę 8 maja mieszkańcy Pruszkowa postanowili wyjść na ulicę, o godzinie 14:00 rozpoczęli protest przeciwko budowie łącznika.

Demonstrację rozpoczął prezes stowarzyszenia „Za Pruszków!” Arkadiusz Gębicz. Swoje przemówienie wygłosili również aktywiści: Anna Gawryś, Bartek „Brzoza” Brzeziński, Dorota Smak, Paulina Chełmicka, a także pruszkowski historyk Marian Skwara, były dziennikarz i radny miasta Antoni Platowski. W proteście mieszkańców wspierali radny Edgar Czop i radna Anna-Maria Szczepaniak.

Na proteście mieszkańców, pojawił się również radny Piotr Bąk i to właśnie w kierunku jego osoby wylała się fala się negatywnych komentarzy i zarzutów. Radny Piotr Bąk próbując się bronić stwierdził, że zgromadzeni na skwerze mieszkańcy są ofiarami kolejnej manipulacji Pana Gębicza – prezesa stowarzyszenia „Za Pruszków!” , co wywołało jeszcze większe oburzenie ze strony protestujących mieszkańców. Winą próbował obarczyć również Edgara Czopa i Annę-Marię Szczepaniak, radnych będących przeciwko budowie łącznika.

Podczas protestu okazało się również, że jedyna firma, która wystartowała w przetargu na budowę łącznika ulic Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej i Sienkiewicza w Pruszkowie, wyceniła swoje prace na 11,4 mln zł, to ponad 4 miliony więcej niż zakładali urzędnicy. Taki scenariusz daje mieszkańcom nadzieję na uratowanie najstarszego skweru w mieście.

Szacunkowo w proteście wzięło udział ponad 100 mieszkańców. Biorąc pod uwagę pruszkowskie społeczeństwo, to prawdziwy sukces. Nad bezpieczeństwem protestujących czuwali funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie.

Podczas zgromadzenia doszło tylko do jednego incydentu, który polegał na zawieszeniu baneru z napisem „Mieszkańcy Pruszkowa chcą łącznika!!!”.

Mieszkańcy zapowiedzieli, że nie złożą broni. Natomiast baner, który miał wprowadzać w błąd, otrzymał drugą szansę i zawisł nad al. Wojska Polskiego, będącą główną drogą Pruszkowa, jego hasło brzmi teraz: „Mieszkańcy Pruszkowa NIE chcą łącznika!!!”

Tekst i foto: Kamil Tuzek

Zdjęcia historyczne: Archiwum prywatne Krystyny i Zdzisława Zaborskich