Chwile grozy rozegrały się na autostradzie A2 przed zjazdem na Pruszków w kierunku Poznania. Samochód marki Opel Zafira nagle stanął w płomieniach. Ogień pojawił się w komorze silnika i błyskawicznie objął cały pojazd.
Jak relacjonuje właściciel auta, nic nie zapowiadało tragedii. Samochód był sprawny, niedawno przeszedł przegląd techniczny na stacji diagnostycznej oraz kontrolę instalacji LPG.
– To stało się nagle. Zobaczyłem ogień i już wiedziałem, że nie dam rady go uratować. W kilka minut spłonęło wszystko, samochód i wszystkie dokumenty, które były w środku – mówi załamany kierowca.
Na pomoc ruszył strażak będący po służbie oraz nieliczni kierowcy. Większość osób przejeżdżających autostradą jedynie zwalniała, obserwowała dramatyczne sceny i nagrywała je telefonami.

– To było moje ulubione auto. Patrzyłem, jak płonie i nie mogłem nic zrobić. Najbardziej boli to, że tak niewiele osób chciało pomóc. Większość tylko patrzyła – dodaje właściciel.
Pożar został ugaszony, jednak z pojazdu pozostał jedynie wypalony wrak. Samochód czekał na przyjazd lawety, przez co prawy pas ruchu był czasowo zablokowany, a na trasie tworzyły się utrudnienia.
Ta historia po raz kolejny pokazuje, jak w jednej chwili można stracić dorobek wielu lat. Wystarczy kilka minut i od ukochanego samochodu pozostają jedynie zwęglone elementy oraz bezradność właściciela, który patrzy, jak ogień zabiera wszystko.

Spalony Opel Zafira stojący na autostradzie A2 przed zjazdem na Pruszków w kierunku Poznania przyciągał uwagę przejeżdżających kierowców. Wielu zwalniało, aby zobaczyć wrak pojazdu, a niektórzy nagrywali miejsce pożaru telefonami.
To właśnie chwilowa utrata koncentracji najprawdopodobniej doprowadziła do kolejnego zdarzenia. W pobliżu miejsca pożaru doszło do kolizji trzech samochodów marki Kia. Na szczęście nikt nie odniósł obrażeń.
Uszkodzenia pojazdów okazały się niegroźne. Kierowcy spisali oświadczenia o zdarzeniu i po zakończeniu formalności wszyscy odjechali z miejsca kolizji.
To zdarzenie po raz kolejny pokazuje, jak niebezpieczne może być tzw. „efekt gapia” na drodze. Nawet krótka chwila nieuwagi i skupienie wzroku na poboczu zamiast na sytuacji przed maską samochodu mogą doprowadzić do kolejnych niebezpiecznych zdarzeń.

Fot: Warszawska Grupa Luka&Maro
- Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
- Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
- Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas


































