Muzyka, letni klimat i nagła interwencja ratowników podczas koncertu w Pruszkowie

Sobotni wieczór, 11 lipca, upływa w Pruszkowie pod znakiem muzyki i licznie zgromadzonej publiczności. Na placu Jana Pawła II odbywa się kolejny plenerowy koncert w ramach letniego cyklu wydarzeń kulturalnych, który od kilku lat cieszy się dużym zainteresowaniem mieszkańców oraz gości odwiedzających miasto.

Scena ustawiona w centrum Pruszkowa ponownie wypełniła się dźwiękami muzyki, a uczestnicy mogą bezpłatnie uczestniczyć w wyjątkowym wydarzeniu na świeżym powietrzu. Letnia atmosfera i mimo deszczowej pogody sprawiły, że plac szybko zapełnił się słuchaczami.

Niestety, w trakcie koncertu doszło do niebezpiecznej sytuacji. Około 60-letni mężczyzna nagle zasłabł i wymagał natychmiastowej pomocy medycznej.

Na miejscu przez cały czas zabezpieczenie medyczne wydarzenia pełnili ratownicy wraz z karetką z OSP Milanówek. To właśnie oni jako pierwsi przystąpili do udzielania pomocy poszkodowanemu, monitorując jego stan i prowadząc niezbędne działania do czasu przyjazdu zespołu Państwowego Ratownictwa Medycznego.

Po przejęciu pacjenta przez zespół PRM mężczyzna został przetransportowany karetką systemową do szpitala na dalszą diagnostykę i leczenie.

Dzięki szybkiej reakcji ratowników oraz sprawnej współpracy służb pomoc została udzielona bez zbędnej zwłoki, a koncert po zakończeniu działań ratowniczych był kontynuowany.

Fot: Warszawaska Grupa Luka&Maro

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Zegrze: służby w pełnej mobilizacji. Zaginął mężczyzna, trwa akcja nurków

Od kilku godzin trwa intensywna akcja ratunkowo-poszukiwawcza na tzw. Dzikiej Plaży w Nieporęcie nad Jeziorem Zegrzyńskim. Na miejscu pracują strażacy, policjanci, ratownicy WOPR oraz specjalistyczna grupa nurkowa, która została zadysponowana z Warszawy.

Według wstępnych informacji, około godziny 15:00 świadkowie mieli widzieć mężczyznę w wodzie. Od tamtej chwili nie nawiązano z nim kontaktu, dlatego rozpoczęto zakrojoną na szeroką skalę akcję poszukiwawczą. Ratownicy przeczesują zarówno powierzchnię akwenu, jak i jego dno.

W tym samym czasie służby prowadziły również działania związane z poszukiwaniem dwóch nastolatków, którzy wypłynęli na rowerku wodnym i nie byli w stanie samodzielnie wrócić do brzegu. Chłopcy zostali odnalezieni w rejonie mostu w Zegrzu i bezpiecznie eskortowani na brzeg przez ratowników. Na szczęście ich życiu i zdrowiu nic nie zagraża.

W rejonie Dzikiej Plaży utworzono także tzw. łańcuch życia. W akcję włączyli się ratownicy oraz osoby przebywające na plaży, wspólnie przeczesując wodę w nadziei na jak najszybsze odnalezienie zaginionego.

Niestety, mimo upływu czasu i zaangażowania licznych sił oraz środków, poszukiwanego mężczyzny do tej pory nie udało się odnaleźć. Akcja nadal trwa i jest bardzo dynamiczna.

Fot. poglądowe

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Zgłoszenie o pożarze mieszkania. Okazało się, że paliła się doniczka

We wtorek, 23 czerwca 2026 roku służby zostały zadysponowane do zgłoszenia pożaru mieszkania na 9 piętrze przy ul. Szturmowej w Warszawie. Na miejsce skierowano zastępy straży pożarnej z JRG 14 i JRG 17.

Po przybyciu strażaków okazało się, że źródłem zadymienia była paląca się doniczka znajdująca się na balkonie jednego z mieszkań. Jeszcze przed przyjazdem straży pożarnej pożar został ugaszony przez osoby znajdujące się na miejscu.

Na szczęście w zdarzeniu nikt nie ucierpiał, a ogień nie rozprzestrzenił się na mieszkanie ani sąsiednie lokale. Działania strażaków ograniczyły się do sprawdzenia miejsca zdarzenia i upewnienia się, że nie występuje już żadne zagrożenie.

Fot: Kami Kozak

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Dramatyczne sceny przy Moście Gdańskim. Na miejscu strażacy, policja i nurkowie

W sobotni wieczór w rejonie Wisły w Warszawie doszło do bardzo poważnego zdarzenia. W okolicy Mostu Gdańskiego prowadzone są intensywne działania ratownicze po tym, jak jeden z nastolatków miał zniknąć pod wodą.

Z wstępnych informacji wynika, że na prawym brzegu rzeki przebywała grupa trzech młodych osób. W pewnym momencie dwóch chłopców weszło do Wisły. Jeden z nich zdołał samodzielnie wrócić na brzeg, natomiast drugi nie wynurzył się i zniknął pod powierzchnią.

Na miejsce natychmiast skierowano służby ratunkowe. W akcji biorą udział strażacy, policja oraz zespoły ratownictwa medycznego, a także specjalistyczne grupy wodno-nurkowe prowadzące przeszukiwanie rzeki.

Do działań włączono również śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który pozostaje w gotowości do udzielenia pomocy medycznej w razie odnalezienia poszkodowanego lub pogorszenia sytuacji na miejscu.

Fot: Warszawska Grupa Luka&Maro

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Strażnicy i weterynarz walczyli o życie suczki potrąconej na Wisłostradzie

Nieduży piesek wpadł pod samochód na Wisłostradzie. Odpowiedzialna była właścicielka, ale w tej sytuacji nie to było najważniejsze. Akcję ratunkową dla potrąconej suczki zorganizowali strażnicy miejscy.

W niedzielę, 17 maja około godziny 17, strażnicy miejscy wspólnie z policjantami patrolowali rejon Parku Fontann, gdy w pewnym momencie zauważyli samochód stojący na lewym pasie Wisłostrady. Okazało się, że chwilę wcześniej doszło do potrącenia, przebiegającego przez ruchliwą ulicę, pieska. Na pasie zieleni między jezdniami ruchliwej arterii, nad niedużą, przerażoną suczką klęczała już jej właścicielka. Kobieta była bardzo zdenerwowana. Jak przyznała, mimo obecności wielu ludzi i bodźców mogących rozproszyć zwierzę, jej podopieczna biegała po skwerze bez smyczy. Nagle spłoszyła się i na oślep pobiegła w kierunku Wisły, co zakończyło się potrąceniem. Zwierzę upadło na trawie pomiędzy jezdniami, na szczęście nie ucierpiał nikt z ludzi i nie doszło do karambolu. Formalnościami związanymi z kolizją drogową zajęli się policjanci. Tymczasem strażnicy organizowali pomoc dla potrąconej suczki. Po około 15 minutach na miejscu był już wezwany przez nich technik weterynarii. Funkcjonariusze pomogli mu wnieść zwierzę do samochodu, którym odjechało do lecznicy. Po zakończeniu interwencji dotyczącej zdarzenia drogowego, mundurowi zabrali kobietę do radiowozu i przewieźli do przychodni, do której pojechała potrącona suczka. Z informacji uzyskanych od weterynarzy, rokowania dla pacjentki są obiecujące. Jak wszystko dobrze pójdzie, szybko stanie na własnych łapach.

Co prawda przepisy zezwalają warszawskim posiadaczom psów ras nieagresywnych na spacery bez smyczy (pod warunkiem, że posiadają one czip lub zawieszkę identyfikującą właściciela), jednak nie zwalnia to z odpowiedzialności za zwierzę. W sytuacji spowodowania przez nie zagrożenia lub doprowadzenia do niebezpiecznego zdarzenia, zawsze winny jest człowiek.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

„Jeż za kratami na Pradze – nietypowa akcja Ekopatrolu i strażaków”

Strażnicy miejscy z Ekopatrolu wraz ze strażakami wydobyli z pułapki ciekawskiego jeża. Zagadką pozostaje, w jaki sposób zwierzę dostało się za kraty.

W sobotę 11 kwietnia około godziny 15:05 strażnicy miejscy z Ekopatrolu odebrali alarmujące zlecenie dotyczące jeża uwięzionego za kratami okiennymi jednej ze szkół na Pradze-Północ. Gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce, bardzo się zdziwili. Pomiędzy szybą a kratami zabezpieczającymi piwniczne okienko, rzeczywiście siedział nastroszony jeż. Zwierzę wyglądało na zdrowe, lecz mocno zestresowane. Strażnicy próbowali na różne sposoby wydobyć lub wywabić jeża z pułapki, w której się znalazł ale bez skutku. Trudno było wręcz wyobrazić sobie, w jaki sposób jeż przecisnął się przez wąskie otwory w stalowych okuciach i dostał za kraty. Ponieważ była sobota i w szkole nikogo nie było, nie było też możliwości wydostania jeża od strony piwnicy. Po wielu próbach bezinwazyjnego uwolnienia kolczastego więźnia, strażnicy wezwali na pomoc straż pożarną. Strażacy zastosowali specjalistyczne narzędzie, któremu nie oprze się żaden metal, poszerzając jeden z otworów w kratach. Po chwili strażnicy z Ekopatrolu delikatnie wyciągnęli zwiniętego w kulkę jeża i umieścili go w transporterze. Zwierzę zostało przewiezione do Ośrodka Rehabilitacji Lasów Miejskich. Tam specjaliści orzekli, że wygląda na zdrowe i po wykonaniu profilaktycznych badań, prawdopodobnie szybko powróci do swojego środowiska naturalnego.

Według przypuszczeń znawców jeżych charakterów, w zakazane rejony mogła zwabić zwierzę ciekawość. Zaintrygowany jeż był w stanie przecisnąć się przez kraty, lecz później, gdy się zdenerwował, nie umiał odnaleźć dogodnego przejścia i z pomocą musieli przyjść ludzie.
Jak było naprawdę – wie tylko jeż.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Dramatyczna akcja nad Kanałem Żerańskim – strażnicy miejscy i strażacy uratowali tonącego 69-latka

Strażnicy miejscy, strażacy i wędkarze walczyli o życie nietrzeźwego 69-letniego mężczyzny, który topił się w lodowatej wodzie. Dramatyczna akcja na odnodze Kanału Żerańskiego zakończyła się sukcesem.

W poniedziałek 23 marca, do strażników VI Oddziału Terenowego patrolujących rejon ulicy Kupieckiej podszedł człowiek krzycząc, że w pobliskiej odnodze Kanału Żerańskiego topi się człowiek. Funkcjonariusze natychmiast pobiegli we wskazane miejsce i rzeczywiście zauważyli w lodowatej wodzie walczącego o życie, starszego mężczyznę i przygodnych wędkarzy, którzy desperacko próbowali dostać się do niego z wysokiego brzegu kanału. Tonący był spanikowany i u kresu sił. Jego głowa raz po raz znikała pod powierzchnią wody. Gdy się wynurzał, ledwo łapał powietrze i wzywał pomocy. Strażnicy miejscy z pasów taktycznych i liny skonstruowali prowizoryczną uprząż, którą funkcjonariusz zarzucił w stronę tonącego, zwieszając się z brzegu. Koleżanka z patrolu i wędkarze przytrzymali go za nogi. Udało się. Tonący zahaczył się o pasy i został podciągnięty na kraniec kanałku. Nadal jednak nie było siły wydobyć go na brzeg, a woda miała temperaturę kilku stopni. Dopiero po chwili, z przeciwnej strony kanału, podpłynął nurek ze straży pożarnej, dzięki pomocy którego udało się wciągnąć 69-latka na brzeg. Przerażony poszkodowany został okryty kocem termicznym przez strażników miejskich. W stanie silnego wychłodzenia został zabrany przez karetkę pogotowia. Według zeznań świadków, mężczyzna w stanie upojenia alkoholowego, łowił ryby z pokładu własnoręcznie wykonanej, prowizorycznej tratwy. W pewnym momencie miał się zachwiać i wpaść w ubraniu do wody. Mimo wielu prób, nie był w stanie wgramolić się na tratwę. Stracił siły i zaczął się topić. Na szczęście pomoc przyszła w samą porę

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Dramatyczna akcja ratunkowa w pociągu pod Warszawą. Strażniczka i uczennica pielęgniarstwa ratowały życie pasażera

Dramatyczna akcja ratownicza w podmiejskim pociągu. Dwie kobiety ratowały nieprzytomnego 65-latka. Nasza koleżanka wspólnie z adeptką szkoły pielęgniarskiej poprowadziła resuscytację pasażera, który zasłabł w drodze do pracy.

Była godzina 6:40 w środę 4 marca. Pociąg zatrzymał się na stacji w Falenicy i pasażerowie usłyszeli dramatyczny komunikat kierownika składu: „Zasłabł człowiek. Czy w pociągu jest ratownik albo lekarz?” Nie było. Była za to zmierzająca do pracy funkcjonariuszka straży miejskiej ze Starówki, która natychmiast ruszyła w kierunku wskazanym przez kolejarza.
– W wąskim przejściu leżał około 65-letni mężczyzna. Wszyscy wokół się rozstąpili, nikt nie reagował, prawdopodobnie ludzie się bali lub nie wiedzieli co robić – relacjonuje nasza koleżanka. – Kiedy pierwszy raz przeprowadziłam badanie funkcji życiowych, mężczyzna jeszcze oddychał i miał bardzo wysokie tętno. Po chwili – „zatrzymał się”.
– Kierownik pociągu przyniósł defibrylator AED. Poprosiłam, by natychmiast wzywał pogotowie.
Nasza funkcjonariuszka sama podjęła resuscytację. Na klatkę piersiową przykleiła elektrody defibrylatora i słuchała instrukcji urządzenia. Defibrylator kilkukrotnie uruchomił impuls elektryczny, następnie nakazał prowadzenie masażu serca. Nasza funkcjonariuszka zaczęła uciskanie klatki piersiowej walczącego o życie człowieka. Dołączyła do niej młoda dziewczyna (która okazała się uczennicą pierwszego roku szkoły pielęgniarskiej) i inny przypadkowy pasażer. Po kilku minutach resuscytacji ratowany odzyskał świadomość. Strażniczka wypytała go o objawy, które towarzyszyły zasłabnięciu, o choroby na które się leczy. Mężczyzna, ułożony w pozycji bocznej bezpiecznej, podał też numer telefonu do żony. Niestety, po chwili jego serce ponownie przestało bić i walka zaczęła się od początku. Ratujący natychmiast podjęli resuscytację. Prowadzili ją niestrudzenie, aż do przybycia załogi pogotowia, która przejęła czynności ratownicze, wdrażając bardziej zaawansowane środki medyczne. Około 7:20 pacjent został zabrany do szpitala.

Defibrylator AED to urządzenie, które wielokrotnie zwiększa szansę uratowania osoby dotkniętej nagłym zatrzymaniem krążenia. Straż Miejska m.st. Warszawy dysponuje ponad setką tego typu urządzeń. Są one w dyspozycji zdecydowanej większości zmotoryzowanych załóg strażniczych, pełniących służbę w mieście. Wszyscy strażnicy miejscy przechodzą regularne szkolenia z pierwszej pomocy przedmedycznej, ale obsługę defibrylatora może przeprowadzić każdy, bez specjalnego przeszkolenia. Urządzenie samo wydaje instrukcje głosowe.
Nie bój się pomagać!
Możesz uratować czyjeś życie.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Warszawa: alkohol, kanał i zagrożenie życia. Szybka akcja służb w Wawrze

Alkoholowa libacja o mało nie zakończyła się tragedią. Zapobiegły jej czujność mieszkańca i strażnicy miejscy.

W piątek 27 lutego, pół godziny przed południem strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego odebrali wezwanie z rejonu tzw. Zakola Wawerskiego o „alko-pikniku”, który miał odbywać się nad brzegiem kanału Nowa Ulga. Zgłaszający niepokoił się, ponieważ temperatury nie były jeszcze na tyle wysokie, by wylegiwać się na trawce. Co prawda piknik się już zakończył, jednak sytuacja, którą funkcjonariusze zastali na miejscu, wyglądała bardzo niebezpiecznie. Na zboczu kanałku na boku, częściowo zanurzony w wodzie leżał nieruchomo człowiek. Strażnicy natychmiast podbiegli do niego, wydobyli na suchy brzeg i próbowali ocucić, ale nie reagował. Był siny. Dopiero po kilku zabiegach ratowniczych, zakrztusił się i zaczął wypluwać wodę. Jego twarz nabrała kolorów. Strażnicy poczuli też od niego wyraźny zapach alkoholu. Funkcjonariusze nie mogli dowiedzieć się od mężczyzny nic więcej, ponieważ wydawane przezeń dźwięki tylko chwilami składały się w słowa. Na miejsce został wezwany patrol przewozowy, który przetransportował odratowanego uczestnika libacji do Stołecznego Ośrodka dla Osób Nietrzeźwych. Mimo zimnej kąpieli i czasu jaki upłynął to w trakcie rejestracji w SOdON, alkomat wykazał w organizmie 50-latka obecność ponad 2,2 promila alkoholu.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Poparzone dziecko w Pruszkowie. Na miejsce zdarzenia lądował śmigłowiec LPR

W świąteczny wieczór, 24 grudnia 2025 roku, mieszkańcy Pruszkowa byli świadkami akcji ratunkowej z udziałem wielu służb. Około godziny 18:30 przy ulicy Bolesława Prusa doszło do poważnego zdarzenia z udziałem małego dziecka, które doznało poparzeń. Jak wynika ze wstępnych ustaleń, wystarczyła chwila nieuwagi, aby doszło do nieszczęścia.

Zgłoszenie od początku traktowane było jako pilne. Na miejsce skierowano dwa zespoły ratownictwa medycznego, straż pożarną, straż miejską oraz śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Jako pierwsi na miejsce dotarli strażacy, którzy niezwłocznie udzielili dziecku pierwszej pomocy oraz zabezpieczyli miejsce zdarzenia do czasu przyjazdu zespołów ratownictwa medycznego. Ich szybka reakcja miała kluczowe znaczenie dla dalszego przebiegu akcji ratunkowej.

Ze względu na charakter obrażeń podjęto decyzję o zadysponowaniu Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Śmigłowiec LPR wylądował na terenie miejskiego targowiska, na wysokości ulicy Komorowskiej 33. Lądowisko zostało przygotowane i zabezpieczone przez strażaków. Całość prowadzona była w pełnej koordynacji służb.

Po udzieleniu specjalistycznej pomocy około trzyletnie dziecko zostało przekazane zespołowi ratownictwa medycznego i przetransportowane karetką do szpitala. Stan dziecka pozwolił na rezygnację z transportu lotniczego.

Po zakończeniu działań śmigłowiec LPR odleciał do bazy, a straż pożarna ponownie zabezpieczyła teren targowiska na czas startu maszyny. Okoliczności zdarzenia będą wyjaśniane przez odpowiednie służby.

📸fot. Czarek Orzyłowski

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!