Akcja ratunkowa na Pradze: strażnicy i strażacy pomogli mężczyźnie uwięzionemu w pustostanie

Zanocował w pustostanie. Gdy się obudził, okazało się, że nie może wyjść. W opuszczeniu pułapki mężczyźnie w kryzysie bezdomności pomogli strażnicy miejscy oraz strażacy.

W niedzielny poranek, 7 grudnia, strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego otrzymali zgłoszenie o osobie uwięzionej w pustostanie przy ulicy Targowej. Natychmiast udali się pod wskazany adres. Jak się okazało w dawnym sklepie schronił się mężczyzna w kryzysie bezdomności. Udało mu się wieczorem wejść do pustostanu, niestety rano wyjście zostało zablokowane. Mężczyzna wzywał na pomoc przechodniów i w końcu ktoś zadzwonił pod numer interwencyjny straży miejskiej 986. Funkcjonariusze wezwali na pomoc strażaków ze specjalistycznym sprzętem oraz policję. Po uwolnieniu z pułapki, mężczyzna okazał się dwudziestoletnim torunianinem, któremu jak stwierdził „posypało się trochę w życiu, ale się nie poddaje.” Został sprawdzony w policyjnych systemach. Nie figurował w nich jako osoba poszukiwana lub zaginiona. Strażnicy miejscy przekazali mężczyźnie pełną informację o pomocy, którą może uzyskać jako osoba w kryzysie bezdomności. Zawiadomili też administratora pustostanu o konieczności lepszego zabezpieczenia budynku.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Dramatyczne sceny na torach. Dzięki funkcjonariuszom SOK życie 17-latki zostało ocalone

Dzięki błyskawicznej interwencji funkcjonariuszy Straży Ochrony Kolei ze Skierniewic nie doszło do tragedii. Mundurowi w porę dotarli do młodej dziewczyny, która znajdowała się w niebezpiecznym miejscu przy torach i zamierzała odebrać sobie życie.

Zgłoszenie o osobie przebywającej na terenie kolejowym wpłynęło na numer alarmowy 112. Informacja została natychmiast przekazana do komendanta zmiany Straży Ochrony Kolei w Łodzi, który błyskawicznie skontaktował się z dyżurnym w Skierniewicach. Dzięki sprawnej wymianie informacji i doskonałej współpracy, patrol SOK szybko dotarł we wskazane miejsce.

Na torach w rejonie stacji Skierniewice funkcjonariusze odnaleźli roztrzęsioną 17-latkę. Mundurowi natychmiast podjęli działania, aby odciągnąć dziewczynę z niebezpiecznego miejsca i zapewnić jej bezpieczeństwo. Dzięki ich opanowaniu i szybkiemu działaniu udało się zapobiec tragedii. Nastolatką zajęła się następnie policja, która prowadzi dalsze czynności w tej sprawie.

Nie bądź obojętny – reaguj, gdy ktoś potrzebuje pomocy

Jeśli zauważasz, że ktoś z Twoich bliskich lub znajomych jest przygnębiony, wycofany lub mówi o chęci odebrania sobie życia – nie lekceważ tego. Porozmawiaj, okaż wsparcie i zainteresowanie. Zgłoś sytuację bliskim tej osoby lub służbom. W przypadku bezpośredniego zagrożenia życia zawsze dzwoń pod numer 112 i przekaż jak najdokładniejsze informacje o miejscu zdarzenia.

Na terenach kolejowych możesz również skontaktować się bezpośrednio ze Strażą Ochrony Kolei, dzwoniąc pod numer alarmowy 22 747 00 00.

Gdzie szukać pomocy psychologicznej

Nie bój się prosić o wsparcie – pomoc jest dostępna przez całą dobę, bezpłatnie i anonimowo:

  • 800 70 2222 – Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym
  • 116 123 – telefon wsparcia emocjonalnego dla dorosłych (czynny 7 dni w tygodniu)
  • 116 111 – telefon zaufania dla dzieci i młodzieży (24 godziny na dobę, przez cały tydzień)

Każdy sygnał może uratować życie – reaguj, zanim będzie za późno.

📸fot. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Realizm i zaangażowanie. Ćwiczenia służb mundurowych w Kołobrzegu z udziałem mediów

W piątek, 11 października 2025 roku, ulica Okopowa w Kołobrzegu stała się areną szeroko zakrojonych ćwiczeń służb mundurowych i ratowniczych, zorganizowanych w ramach doskonalenia współdziałania w sytuacjach kryzysowych. W symulacji wzięły udział wszystkie kluczowe formacje odpowiedzialne za bezpieczeństwo mieszkańców powiatu kołobrzeskiego.

Tegoroczne manewry przygotowano z dużym rozmachem. Scenariusz zakładał poważny wypadek drogowo-kolejowy – zderzenie samochodu osobowego z pociągiem pasażerskim, w wyniku którego doszło do wykolejenia jednego z wagonów. Kilkanaście osób zostało rannych, a sprawcy wypadku mieli zbiec z miejsca zdarzenia. Całość wydarzeń wymagała natychmiastowego reagowania i pełnej współpracy między służbami.

Na miejsce jako pierwsi dotarli strażacy z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Kołobrzegu, wspierani przez druhów z jednostek OSP Dygowo, Stary Borek i Siemyśl. Ich zadaniem było zabezpieczenie miejsca wypadku, odłączenie źródeł energii, uwolnienie osób zakleszczonych w pojazdach i przygotowanie terenu dla ratowników medycznych.

Równolegle do działań gaśniczo-technicznych, ratownicy z grupy SGR Paramedic oraz zespoły medyczne przystąpiły do prowadzenia kwalifikowanej pierwszej pomocy, wykonując triage poszkodowanych według systemu START, co pozwoliło na szybkie określenie priorytetów ewakuacji i leczenia.

W ćwiczeniach wzięli udział również funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Kołobrzegu, którzy zajęli się zabezpieczeniem terenu i organizacją objazdów, a także rozpoczęli poszukiwania symulowanych sprawców zdarzenia. Straż Graniczna i Straż Miejska wspierały działania logistyczne, dbając o bezpieczeństwo gapiów i porządek w rejonie ćwiczeń.
Na miejscu obecni byli także przedstawiciele Wydziału Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Kołobrzeg oraz Służby Ochrony Kolei, którzy nadzorowali przebieg akcji i oceniali skuteczność procedur reagowania kryzysowego.

Podczas manewrów szczególny nacisk położono na:

  • skuteczność reakcji w warunkach nagłego zagrożenia,
  • współdziałanie między różnymi służbami i instytucjami,
  • poprawność przepływu informacji i komunikacji radiowej,
  • właściwe prowadzenie ewakuacji oraz segregacji rannych.

W manewrach aktywnie uczestniczyła również nasza redakcja, dokumentując przebieg ćwiczeń i działania poszczególnych służb.
Co więcej, nasza reporterka wzięła udział w symulacji jako pozorantka, wcielając się w jedną z osób poszkodowanych w wypadku kolejowym. Dzięki temu mogła z bliska doświadczyć, jak wyglądają realne działania ratownicze, jak przebiega ewakuacja i jak ważna jest współpraca wszystkich służb na miejscu zdarzenia. To niezwykle cenne doświadczenie reporterskie, które pozwala jeszcze lepiej zrozumieć trud i odpowiedzialność, z jaką na co dzień mierzą się ratownicy.

Choć była to tylko symulacja, dla uczestników ćwiczeń była to realistyczna próba sił i okazja do przetestowania procedur, które w prawdziwym zdarzeniu mogą decydować o ludzkim życiu.
Jak podkreślają organizatorzy, tego typu działania są niezbędne, by wszystkie służby mogły działać sprawnie, skoordynowanie i bezbłędnie, nawet w najbardziej stresujących okolicznościach.

Regularne ćwiczenia to klucz do skutecznego reagowania w realnych sytuacjach zagrożenia. Dzięki nim możemy doskonalić współpracę, uczyć się od siebie nawzajem i zwiększać poziom bezpieczeństwa mieszkańców całego regionu – podsumował jeden z koordynatorów działań.

Zakończone sukcesem manewry przy ul. Okopowej pokazały, jak ważna jest współpraca pomiędzy służbami mundurowymi i ratowniczymi. Wspólne działania, wymiana doświadczeń i ciągłe doskonalenie procedur to najlepsza inwestycja w bezpieczeństwo mieszkańców powiatu kołobrzeskiego.
Obecność mediów, w tym naszej redakcji, pozwoliła z kolei przybliżyć społeczeństwu kulisy pracy służb i pokazać, że bezpieczeństwo to wspólne dzieło – służb, samorządów i mieszkańców.

Na zakończenie nasza redakcja pragnie serdecznie podziękować wszystkim organizatorom i uczestnikom ćwiczeń za możliwość udziału w tym niezwykle ważnym przedsięwzięciu – zarówno w roli mediów, dokumentujących działania służb, jak i pozorantów, którzy mogli z bliska doświadczyć realiów pracy ratowników.
To dla nas cenne doświadczenie i zaszczyt być częścią inicjatywy, która ma tak ogromne znaczenie dla bezpieczeństwa mieszkańców powiatu kołobrzeskiego.

Dziękujemy za zaproszenie, profesjonalizm, współpracę i otwartość wszystkich służb mundurowych.
Razem działamy dla wspólnego bezpieczeństwa!

📸fot. Olga Gałecka

📸 Niebawem pełna fotorelacja z tego wydarzenia pojawi się na naszym Facebooku – zapraszamy do obserwowania!

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Niecodzienna akcja ratunkowa – uratowany jeż trafił do ośrodka rehabilitacji

Mały jeż utknął między chodnikiem a betonową ścianą przy Wybrzeżu Kościuszkowskim. Dzięki szybkiej interwencji strażników miejskich z Ekopatrolu oraz strażaków zwierzę udało się bezpiecznie uwolnić z pułapki, która zagrażała jego życiu.

W czwartek 18 września, strażnicy miejscy z Ekopatrolu otrzymali zgłoszenie o jeżu zaklinowanym między chodnikiem a betonową ścianą budynku przy ulicy Wybrzeże Kościuszkowskie. Na miejscu funkcjonariusze zastali obróconego brzuszkiem do góry malutkiego jeża. Widać było, że zwierzę jest wycieńczone i wyraźnie przerażone. Jeżyk nie mógł się ruszyć, a każda próba uwolnienia potęgowała jego lęk – mówi młodsza strażniczka Katarzyna Caldarella. Bezpieczne dla zdrowia zwierzęcia uwolnienie wymagało specjalistycznego sprzętu, dlatego strażnicy poprosili o wsparcie Straż Pożarną. Już po kilku chwilach przybyła załoga strażaków wyposażonych w odpowiednie narzędzia. Bezurazowe i bezpieczne uwolnienie zwierzęcia wymagało poruszenia płyt chodnikowych. – Poczuliśmy ulgę, gdy jeżyk, choć mocno zestresowany, powoli dochodził do siebie – dodaje strażniczka. Funkcjonariusze ostrożnie umieścili małego pechowca w specjalistycznym kontenerze i przetransportowali do Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt przy ulicy Korkowej, skąd po zregenerowaniu sił powróci do naturalnego środowiska.

Jeże to niewielkie, nocne ssaki, znane przede wszystkim ze swoich kolców, które służą im jako naturalna ochrona przed drapieżnikami. W Polsce najczęściej można je spotkać w lasach, parkach czy ogrodach. Ich dieta opiera się głównie na owadach, dżdżownicach i ślimakach, ale nie gardzą też owocami. Jesienią intensywnie gromadzą zapasy energii, by w zimie zapaść w sen zimowy. Warto pamiętać, że jeże są objęte ochroną gatunkową, dlatego każdy uratowany osobnik ma szczególne znaczenie dla przyrody.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Samochód w ogniu, pasy zablokowane. Interwencja straży miejskiej na S8

Patrolując rejon, nagle zauważyli dym. Płonęło auto na trasie szybkiego ruchu. Natychmiast ruszyli z pomocą.

W poniedziałek, 25 sierpnia funkcjonariusze z IV Oddziału Terenowego w trakcie patrolu ulicy Szeligowskiej zauważyli słup ciemnego dymu unoszący się nad trasą S8. Strażniczka i strażnik włączyli sygnały uprzywilejowania w radiowozie i natychmiast ruszyli w stronę zdarzenia. Na pasie technicznym trasy szybkiego ruchu zlokalizowali samochód dostawczy, którego kabina była prawie w całości zajęta ogniem. Funkcjonariusze zablokowali pas ruchu radiowozem, by inni użytkownicy nie wjechali w płonący pojazd i błyskawicznie sprawdzili czy nikogo nie ma w dostawczym samochodzie. Na szczęście kierowca i jego pasażer w porę zauważyli, że coś się dzieje z autem i zdążyli się ewakuować. Strażnicy wezwali na miejsce straż pożarną i przystąpili do zabezpieczania drogi wzdłuż Alei Bohaterów Bitwy Warszawskiej 1920 roku, by umożliwić szybki dojazd służbom. Na czas trwania akcji gaśniczej zamknięto oba pasy ruchu w kierunku Janek. Na miejscu pojawiło się pogotowie, policja oraz służby drogowe. Po ugaszeniu pożaru i sprawdzeniu pojazdu wznowiono ruch na zamkniętej czasowo drodze. Na szczęście w pożarze nikt nie ucierpiał.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Bezradny, zagubiony, niewidomy – pies uratowany z ruin przez Ekopatrol

Strażnicy miejscy z Ekopatrolu uratowali niedowidzącego pieska, wydobywając go ze zrujnowanych pomieszczeń piwnicznych na Marysinie Wawerskim. Osłabione zwierzę prawdopodobnie wpadło tam i nie potrafiło znaleźć wyjścia.

Około godziny 11, we wtorek 15 lipca, strażnicy miejscy z Ekopatrolu odebrali wezwanie z ulicy Korkowej na Wawrze. Osoba zgłaszająca opisywała, że w ceglanym, podziemnym bunkrze zaobserwowała uwięzione zwierzę, które nie może się stamtąd wydostać. Po dotarciu na miejsce strażnicy nie mogli skontaktować się ze zgłaszającym. Ponieważ w zasięgu wzroku nie było żadnego bunkra ani piwnicy, zaczęli rozpytywać przechodniów, gdzie w pobliżu może znajdować się taka budowla. Mieszkańcy ofiarnie zaangażowali się w pomoc funkcjonariuszom, wskazując obszar za rozebranym częściowo betonowym ogrodzeniem parceli leśnej przy ulicy Króla Maciusia. Strażnicy weszli na teren opuszczonej posesji, gdzie zauważyli wejście do zaniedbanego podziemnego magazynu. Wkoło pełno było gruzu, porozrzucanych śmieci i potłuczonego szkła. Ostrożnie weszli do środka, gdzie wśród szmat i odpadów zauważyli, leżącego na ziemi, rudawego pieska. Zwierzę było osłabione i osowiałe. Obróciło głowę w kierunku mówiących do niego funkcjonariuszy, jednak nie było w stanie się podnieść. Strażnicy ostrożnie podeszli do pieska, który z ufnością dał się odłowić, a następnie wynieśli go przez przysypane częściowo wejście – na zewnątrz. Jak się okazało, zwierzę nie widziało lub miało bardzo słaby wzrok. Prawdopodobnie wpadło do podziemnego magazynu i nie umiało znaleźć wyjścia. Nie wiadomo, jak długo pies przebywał w tym miejscu bez dostępu do jedzenia i picia. Był już jednak bardzo osłabiony.
Niestety, nie miał wszczepionego czipa, ani żadnego oznaczenia, które pozwoliłoby na identyfikację właściciela, dlatego został przekazany pod opiekę weterynarzy stołecznego schroniska „Na Paluchu”. Mamy nadzieję, że szybko wróci do zdrowia!

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

    Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

Sekundy decydowały o życiu. Brawurowa akcja ratunkowa na Białołęce

Dramatyczna akcja ratunkowa na Białołęce. W niedzielne popołudnie strażnicy miejscy zauważyli mężczyznę, u którego doszło do nagłego zatrzymania krążenia. Dzięki błyskawicznej reakcji przechodnia, a następnie funkcjonariuszy, natychmiast rozpoczęto resuscytację, która trwała aż do przyjazdu pogotowia.

W niedzielę, 29 czerwca, około godziny 16, strażnicy miejscy z VI Oddziału Terenowego patrolowali rejon ulicy Hemara na Białołęce, gdy zauważyli dwie osoby prowadzące resuscytację około 60-letniego mężczyzny leżącego na ziemi. Reakcja funkcjonariuszy była błyskawiczna, w ułamku sekundy strażnicy byli już przy nieprzytomnym, którego ratowała żona oraz przypadkowy przechodzień. Strażnicy szybko ocenili sytuację, wezwali pogotowie, a jeden z funkcjonariuszy przejął masaż serca od wyczerpanego już mężczyzny i kontynuował go aż do przyjazdu zespołu ratownictwa medycznego. – To była trudna akcja. Kiedy wykonywałem masaż, czas jakby się zatrzymał, ale towarzyszyła mi jedna myśl: ratować życie człowieka – relacjonuje inspektor Michał Czerwiński z VI Oddziału Terenowego. Po kilku minutach na miejsce przybyły dwie załogi pogotowia ratunkowego. Dalsze czynności ratunkowe przejęli ratownicy, którzy założyli nieprzytomnemu mężczyźnie urządzenie do kompresji klatki piersiowej. Po chwili podjęli decyzję o przewiezieniu nadal nieprzytomnego seniora do szpitala. Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że mężczyzna nagle zasłabł i przewrócił się podczas spaceru z żoną. Na szczęście w pobliżu znalazła się przypadkowa osoba, która wiedziała, jak przeprowadzić resuscytację, a chwilę później na miejscu pojawili się strażnicy, którzy przejęli czynności ratujące życie.


Pamiętajmy, że pierwsze chwile działań ratowniczych są kluczowe – to właśnie szybka reakcja przypadkowej osoby i strażników miejskich dała szansę nieprzytomnemu mężczyźnie. Każda sekunda bez oddechu i krążenia zmniejsza szanse na przeżycie, dlatego nasza natychmiastowa reakcja może decydować o czyimś losie.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

Siódemka kacząt uwięziona w kanałku – uratowane przez biegaczki, strażników i strażaków

Bezradne ptasie popiskiwanie dochodzące z instalacji kanalizacyjnej zwróciło uwagę dwóch biegaczek na Wilanowie. Kobiety odkryły, że matka wyprowadziła siódemkę kacząt na manowce – młode utknęły w zakratowanym kanałku i nie mogły się wydostać. Wspólnymi siłami strażników miejskich i strażaków z OSP udało się uwolnić nieostrożne ptaszyny.

Wieczorem 7 maja dwie mieszkanki Wilanowa wyszły na przebieżkę. Na dróżce biegowej nieopodal ulicy Kieślowskiego ich uszu dobiegło odległe popiskiwanie. Zaniepokojone kobiety rozejrzały się wokół i po chwili odkryły, że dźwięki dochodzą z wnętrza przepompowni. W głębokim, wąskim i zakratowanym kanałku pływało 7 kacząt wraz z dorosłą kaczką krzyżówką, która również nerwowo kwakała. Prawdopodobnie matka wraz z małymi przypadkowo dostała się do tego zbiornika, tyle że w odróżnieniu od dorosłej kaczki – młode nie potrafiły się wydostać. Poruszone biegaczki zadzwoniły na 986. Zgłoszenie przydzielono pierwszemu wolnemu patrolowi, który właśnie kończył poprzednią interwencję. Funkcjonariusze błyskawicznie ocenili sytuację i już wiedzieli, że niezbędna będzie pomoc strażaków. Na miejsce przybyła załoga Ochotniczej Straży Pożarnej ze Starej Miłosnej, wyposażona w odpowiedniej średnicy wiadro. Strażacy weszli przez wąski właz, którym przypuszczalnie wcześniej dostały się tam ptaki, i ostrożnie odłowili kaczęta. W asyście strażników i wzruszonych kobiet, młode zostały wypuszczone do pobliskiego kanałku, gdzie wkrótce dołączyła do nich kacza mama.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

„Dramatyczna akcja ratunkowa na Saskiej Kępie: strażnicy miejscy i pogotowie ratowali 35-latka.”

Na Saskiej Kępie rozegrała się dramatyczna walka o życie około 35-letniego mężczyzny. Niedługo przed północą, 7 grudnia, na numer alarmowy 986 zadzwonił mężczyzna, prosząc o pomoc dla nietrzeźwego przechodnia, który nagle poczuł się źle.

Interwencję skierowano do doświadczonego patrolu strażników miejskich z VII Oddziału Terenowego. Funkcjonariusze szybko dotarli na róg ulic Szczuczyńskiej i Zakopiańskiej, gdzie czekał zgłaszający. Poinformował on, że 35-latek, z którym rozmawiał chwilę wcześniej, nagle osunął się na ziemię i stracił przytomność.

Strażnicy natychmiast przystąpili do działania. Sprawdzili funkcje życiowe mężczyzny i stwierdzili brak oddechu. Rozpoczęli resuscytację krążeniowo-oddechową, jednocześnie powiadamiając pogotowie ratunkowe.

– Młody mężczyzna. Miał skarpetki w mikołaje. Pewnie wracał z przedświątecznej imprezy – relacjonuje strażniczka z patrolu, która brała udział w akcji. – Krzyczałam do niego: „wracaj, wracaj”, gdy mój kolega przejmował resuscytację.

Po ośmiu minutach intensywnej akcji na miejsce dotarł pierwszy zespół ratowników medycznych, przejmując działania od strażników. Wkrótce dołączył drugi zespół oraz policja. Ratownicy wraz ze strażnikami przez kolejne 40 minut prowadzili masaż serca, zanim zdecydowano o przewiezieniu mężczyzny do szpitala.

– Mam nadzieję, że udało się go uratować. Zrobiliśmy wszystko, co było możliwe – mówi funkcjonariuszka, podkreślając wagę znajomości podstawowych zasad pierwszej pomocy.

W stołecznej Straży Miejskiej ponad stu funkcjonariuszy posiada uprawnienia ratownika kwalifikowanej pomocy przedmedycznej lub medycznej. Dzięki temu są gotowi do podjęcia akcji ratunkowej jeszcze przed przyjazdem zespołów pogotowia.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Zdjęcia: Straż Miejska m. st. Warszawy

Policjanci z Warszawy oddali hołd swojemu koledze sierz. szt. Mateuszowi Biernackiemu

W niedzielę, 24 listopada br. w godzinach wieczornych, na ulicy Inżynierskiej 6 w Warszawie, około 40 policjantów z całego miasta zgromadziło się, aby uczcić pamięć swojego tragicznie zmarłego kolegi. Sierżant sztabowy Mateusz Biernacki z KP Warszawa Targówek, ceniony przez kolegów i przełożonych za swoje oddanie i profesjonalizm, tragicznie zginął podczas interwencji. Miejsce, gdzie doszło do dramatycznych wydarzeń, zostało ozdobione światłem zniczy, symbolizujących pamięć, solidarność i szacunek.

Wśród zgromadzonych były zarówno osoby, które znały zmarłego policjanta osobiście, jak i te, które przybyły, by wyrazić wsparcie dla rodziny oraz kolegów z jednostki. Uczestnicy uroczystości podkreślali odwagę, poświęcenie i profesjonalizm swojego kolegi, który przez lata służył społeczności Warszawy.

„Był nie tylko wspaniałym policjantem, ale również przyjacielem i mentorem dla wielu z nas. Jego odwaga w obliczu niebezpieczeństwa jest dla nas wszystkich inspiracją” – powiedział jeden z uczestników ceremonii.

Symboliczna chwila ciszy pozwoliła wszystkim zgromadzonym na refleksję i wspomnienie kolegi, który zginął podczas wykonywania swojej służby.

Zdarzenia takie jak to przypominają o ryzyku, jakie podejmują funkcjonariusze policji, chroniąc obywateli. Warszawscy policjanci po raz kolejny udowodnili, że solidarność i wzajemne wsparcie to fundamentalne wartości w ich codziennej służbie.

23 listopada na ul. Inżynierskiej w Warszawie policja interweniowała wobec agresywnego mężczyzny z maczetą. W trakcie akcji sierżant Biernacki, będący po cywilnemu, został przypadkowo zastrzelony przez kolegę z policji. Mimo szybkiej pomocy medycznej, zmarł.

Komendant Główny Policji nadinsp. Marek Boroń, w imieniu kierownictwa, policjantów i pracowników cywilnych Polska Policja składa najszczersze kondolencje Rodzinie oraz Najbliższym zmarłego funkcjonariusza.

Spoczywaj w pokoju, nasz Niebieski Bracie.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!

Zdjęcia: Marek Śliwiński/Warszawa w Pigułce