51-LATEK ZAWISŁ NA METALOWYM OGRODZENIU. KONIECZNE BYŁO CIĘCIE PŁOTU

Do dramatycznej akcji niesienia pierwszej pomocy doszło w minioną sobotę w ścisłym centrum Warszawy. Strażnicy miejscy, strażacy i pogotowie ratowali mężczyznę, który nadział się na metalowe ogrodzenie. Aby udzielić mu pomocy, konieczne było wycięcie fragmentu płotu.

W sobotę 12 września, kwadrans przed godziną 10 do strażników miejskich wykonujących czynności służbowe w rejonie ulicy Brackiej, podszedł zdenerwowany mężczyzna, alarmując o groźnym wypadku, do jakiego doszło w podwórku pobliskiego budynku. Okazało się, że na tyłach kamienicy w Alejach Jerozolimskich zawisł na metalowym płocie 51-letni mężczyzna. W trakcie próby pokonania górą około metrowego ogrodzenia, poszkodowany zachwiał się i nadział udem na końcówkę jednego z przęseł. Metalowy pręt przebił skórę i mięsień. Strażnicy zastali rannego w towarzystwie kolegi, który w rozpaczliwy sposób usiłował pomóc poszkodowanemu zejść z płotu. Funkcjonariusze błyskawicznie ocenili sytuację. Uznali, że przy tak głębokim zranieniu, zdejmowanie mężczyzny z ogrodzenia mogłoby zaowocować jeszcze poważniejszymi obrażeniami i masywnym krwotokiem. O zdarzeniu natychmiast powiadomili pogotowie ratunkowe i straż pożarną, a sami zajęli się stabilizowaniem pozycji mężczyzny, udzieleniem mu wsparcia psychicznego i odciążeniem nacisku.
Reakcja funkcjonariuszy okazała się słuszna. Kiedy na miejsce dotarła straż pożarna i pogotowie, zapadła decyzja, że usunięcia obcego obiektu z ciała poszkodowanego trzeba dokonać w warunkach szpitalnych. Strażacy przy użyciu specjalistycznych narzędzi wycięli fragment płotu, po wcześniejszym unieruchomieniu go w ciele poszkodowanego stabilizującym opatrunkiem. Z pomocą strażników miejskich delikatnie przeniesiono wyczerpanego 51-latka na nosze, a karetka zabrała go do szpitala.

W sytuacjach zagrożenia, szybkie i odpowiednie decyzje ratowników mogą decydować o życiu i zdrowiu osób poszkodowanych. W warszawskiej Straży Miejskiej służy 169 funkcjonariuszy z uprawnieniami ratowniczymi, a wszyscy przechodzą regularne szkolenia z udzielania pomocy przedmedycznej. W dniu wypadku obchodzony był Światowy Dzień Pierwszej Pomocy.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy 

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas.

TRZY OSOBY W ROZBITYM AUCIE! DRAMATYCZNA AKCJA SŁUŻB W ZAKROCZYMIU

Chwilę po godzinie 5:30 spokojny poranek w Zakroczymiu został gwałtownie przerwany przez dramatyczny wypadek. Samochód osobowy zjechał z drogi, wpadł do rowu, z ogromną siłą uderzył w przepust oraz ogrodzenie pobliskiej posesji, a następnie dachował.

W rozbitym pojeździe znajdowały się trzy osoby. Wszystkie zostały poszkodowane i wymagały pomocy medycznej. Na miejsce skierowano zespoły ratownictwa medycznego, a ze względu na stan jednego z poszkodowanych zadysponowano również śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Dwie osoby zostały przewiezione do szpitala karetkami państwowego ratownictwa medycznego. Trzecia, po udzieleniu niezbędnej pomocy, została przetransportowana do szpitala przez śmigłowiec LPR.

Na miejscu natychmiast rozpoczęła się walka o bezpieczeństwo i zdrowie poszkodowanych. W działaniach uczestniczyły zastępy JRG Nowy Dwór Mazowiecki oraz OSP Zakroczym, zespoły ZRM, załoga LPR, policjanci oraz pogotowie energetyczne.

Siła uderzenia była na tyle duża, że uszkodzone zostało również ogrodzenie posesji. Poszkodowany został także właściciel pobliskiej nieruchomości. Mężczyzna podczas otwierania bramy został uderzony przez odłamki powstałe w wyniku zdarzenia.

Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, w sprawie pojawia się również poważny wątek dotyczący kierującego. Z naszych informacji wynika, że mężczyzna miał prawdopodobnie obowiązujący zakaz prowadzenia pojazdów.

To kolejny przykład tego, jak w ciągu kilku sekund zwykła podróż może zamienić się w dramat. Poranny wypadek postawił na nogi kilka służb, a dla trzech osób zakończył się koniecznością hospitalizacji.

Dokładne okoliczności oraz przyczyny wypadku wyjaśniają policjanci

Fot. Komenda Powiatowa PSP w Nowym Dworze Mazowieckim

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

DZIECKO NA PARAPECIE 3. PIĘTRA! STRAŻNICY MIEJSCY W OSTATNIEJ CHWILI ZAPOBIEGLI TRAGEDII

Strażnicy miejscy nie wahali się ani chwili. Widząc małe dziecko stojące na zewnętrznym parapecie otwartego okna na trzecim piętrze, natychmiast podjęli działania, które zapobiegły tragedii.

W dniu 17 sierpnia, patrolujący okolicę ulicy Staszica, strażnicy miejscy z Oddziału Specjalistycznego zauważyli małe dziecko stojące na zewnętrznym parapecie w otwartym oknie na trzecim piętrze budynku. Funkcjonariusze zabezpieczyli teren i podjęli akcję ratunkową. Podczas gdy jeden z strażników pozostał pod oknem, utrzymując kontakt wzrokowy z dzieckiem i spokojnie nakłaniając malca, by cofnął się w głąb pomieszczenia, drugi ze strażników pobiegł do klatki schodowej, aby zaalarmować domowników. Na szczęście bardzo szybko zareagowała matka przebywająca w mieszkaniu, która niezwłocznie wciągnęła dziecko do wnętrza. Funkcjonariusze ustalili, że kobieta była trzeźwa i opiekowała się trójką dzieci w wieku 3, 4 i 8 lat. W momencie zdarzenia przygotowywała posiłek w kuchni, gdy 4-letni, niedosłyszący chłopiec, wykorzystał chwilę nieuwagi, odnalazł schowany klucz do blokady okiennej, otworzył okno i wyszedł na parapet. Strażnicy udzielili roztrzęsionej kobiecie wsparcia emocjonalnego oraz przeprowadzili z nią rozmowę, doradzając zmianę miejsca przechowywania kluczy do zabezpieczeń okiennych. Dzieci były zadbane i nie wymagały dodatkowej pomocy medycznej. Uspokojona kobieta zobowiązała się do sprawowania większego nadzoru nad dziećmi. Po przekazaniu informacji dyżurnemu Stanowiska Dowodzenia straży miejskiej funkcjonariusze powrócili do wykonywania dalszych zadań.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy 

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Tragiczny finał poszukiwań nad Wisłą. Mężczyzny nie udało się uratować

Wieczorna akcja służb nad Wisłą w Warszawie zakończyła się tragicznym odkryciem. Mężczyzna, który wszedł do rzeki w rejonie Poniatówki, nie wrócił na brzeg. Po otrzymaniu zgłoszenia rozpoczęto intensywne poszukiwania.

W działania zaangażowano strażaków, w tym oficera operacyjnego miasta, a także specjalistyczną grupę nurkową. Na miejscu pracowali również policjanci z Komisariatu Rzecznego.

Przez około dwie godziny służby sprawdzały okolice, w których mężczyzna był ostatnio widziany. Poszukiwania prowadzone były zarówno z brzegu, jak i na wodzie.

Niestety, akcja zakończyła się odnalezieniem ciała. Mężczyznę wydobyto na brzeg, jednak mimo podjętych działań ratunkowych jego życia nie udało się uratować.

Policjanci prowadzą czynności mające na celu ustalenie dokładnych okoliczności tragedii. Na tym etapie nie są znane szczegółowe informacje dotyczące tożsamości mężczyzny ani przyczyn, dla których znalazł się w wodzie.

Fot. Warszawa w Pigułce

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Muzyka, letni klimat i nagła interwencja ratowników podczas koncertu w Pruszkowie

Sobotni wieczór, 11 lipca, upływa w Pruszkowie pod znakiem muzyki i licznie zgromadzonej publiczności. Na placu Jana Pawła II odbywa się kolejny plenerowy koncert w ramach letniego cyklu wydarzeń kulturalnych, który od kilku lat cieszy się dużym zainteresowaniem mieszkańców oraz gości odwiedzających miasto.

Scena ustawiona w centrum Pruszkowa ponownie wypełniła się dźwiękami muzyki, a uczestnicy mogą bezpłatnie uczestniczyć w wyjątkowym wydarzeniu na świeżym powietrzu. Letnia atmosfera i mimo deszczowej pogody sprawiły, że plac szybko zapełnił się słuchaczami.

Niestety, w trakcie koncertu doszło do niebezpiecznej sytuacji. Około 60-letni mężczyzna nagle zasłabł i wymagał natychmiastowej pomocy medycznej.

Na miejscu przez cały czas zabezpieczenie medyczne wydarzenia pełnili ratownicy wraz z karetką z OSP Milanówek. To właśnie oni jako pierwsi przystąpili do udzielania pomocy poszkodowanemu, monitorując jego stan i prowadząc niezbędne działania do czasu przyjazdu zespołu Państwowego Ratownictwa Medycznego.

Po przejęciu pacjenta przez zespół PRM mężczyzna został przetransportowany karetką systemową do szpitala na dalszą diagnostykę i leczenie.

Dzięki szybkiej reakcji ratowników oraz sprawnej współpracy służb pomoc została udzielona bez zbędnej zwłoki, a koncert po zakończeniu działań ratowniczych był kontynuowany.

Fot: Warszawaska Grupa Luka&Maro

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Zegrze: służby w pełnej mobilizacji. Zaginął mężczyzna, trwa akcja nurków

Od kilku godzin trwa intensywna akcja ratunkowo-poszukiwawcza na tzw. Dzikiej Plaży w Nieporęcie nad Jeziorem Zegrzyńskim. Na miejscu pracują strażacy, policjanci, ratownicy WOPR oraz specjalistyczna grupa nurkowa, która została zadysponowana z Warszawy.

Według wstępnych informacji, około godziny 15:00 świadkowie mieli widzieć mężczyznę w wodzie. Od tamtej chwili nie nawiązano z nim kontaktu, dlatego rozpoczęto zakrojoną na szeroką skalę akcję poszukiwawczą. Ratownicy przeczesują zarówno powierzchnię akwenu, jak i jego dno.

W tym samym czasie służby prowadziły również działania związane z poszukiwaniem dwóch nastolatków, którzy wypłynęli na rowerku wodnym i nie byli w stanie samodzielnie wrócić do brzegu. Chłopcy zostali odnalezieni w rejonie mostu w Zegrzu i bezpiecznie eskortowani na brzeg przez ratowników. Na szczęście ich życiu i zdrowiu nic nie zagraża.

W rejonie Dzikiej Plaży utworzono także tzw. łańcuch życia. W akcję włączyli się ratownicy oraz osoby przebywające na plaży, wspólnie przeczesując wodę w nadziei na jak najszybsze odnalezienie zaginionego.

Niestety, mimo upływu czasu i zaangażowania licznych sił oraz środków, poszukiwanego mężczyzny do tej pory nie udało się odnaleźć. Akcja nadal trwa i jest bardzo dynamiczna.

Fot. poglądowe

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Zgłoszenie o pożarze mieszkania. Okazało się, że paliła się doniczka

We wtorek, 23 czerwca 2026 roku służby zostały zadysponowane do zgłoszenia pożaru mieszkania na 9 piętrze przy ul. Szturmowej w Warszawie. Na miejsce skierowano zastępy straży pożarnej z JRG 14 i JRG 17.

Po przybyciu strażaków okazało się, że źródłem zadymienia była paląca się doniczka znajdująca się na balkonie jednego z mieszkań. Jeszcze przed przyjazdem straży pożarnej pożar został ugaszony przez osoby znajdujące się na miejscu.

Na szczęście w zdarzeniu nikt nie ucierpiał, a ogień nie rozprzestrzenił się na mieszkanie ani sąsiednie lokale. Działania strażaków ograniczyły się do sprawdzenia miejsca zdarzenia i upewnienia się, że nie występuje już żadne zagrożenie.

Fot: Kami Kozak

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Dramatyczne sceny przy Moście Gdańskim. Na miejscu strażacy, policja i nurkowie

W sobotni wieczór w rejonie Wisły w Warszawie doszło do bardzo poważnego zdarzenia. W okolicy Mostu Gdańskiego prowadzone są intensywne działania ratownicze po tym, jak jeden z nastolatków miał zniknąć pod wodą.

Z wstępnych informacji wynika, że na prawym brzegu rzeki przebywała grupa trzech młodych osób. W pewnym momencie dwóch chłopców weszło do Wisły. Jeden z nich zdołał samodzielnie wrócić na brzeg, natomiast drugi nie wynurzył się i zniknął pod powierzchnią.

Na miejsce natychmiast skierowano służby ratunkowe. W akcji biorą udział strażacy, policja oraz zespoły ratownictwa medycznego, a także specjalistyczne grupy wodno-nurkowe prowadzące przeszukiwanie rzeki.

Do działań włączono również śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który pozostaje w gotowości do udzielenia pomocy medycznej w razie odnalezienia poszkodowanego lub pogorszenia sytuacji na miejscu.

Fot: Warszawska Grupa Luka&Maro

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Strażnicy i weterynarz walczyli o życie suczki potrąconej na Wisłostradzie

Nieduży piesek wpadł pod samochód na Wisłostradzie. Odpowiedzialna była właścicielka, ale w tej sytuacji nie to było najważniejsze. Akcję ratunkową dla potrąconej suczki zorganizowali strażnicy miejscy.

W niedzielę, 17 maja około godziny 17, strażnicy miejscy wspólnie z policjantami patrolowali rejon Parku Fontann, gdy w pewnym momencie zauważyli samochód stojący na lewym pasie Wisłostrady. Okazało się, że chwilę wcześniej doszło do potrącenia, przebiegającego przez ruchliwą ulicę, pieska. Na pasie zieleni między jezdniami ruchliwej arterii, nad niedużą, przerażoną suczką klęczała już jej właścicielka. Kobieta była bardzo zdenerwowana. Jak przyznała, mimo obecności wielu ludzi i bodźców mogących rozproszyć zwierzę, jej podopieczna biegała po skwerze bez smyczy. Nagle spłoszyła się i na oślep pobiegła w kierunku Wisły, co zakończyło się potrąceniem. Zwierzę upadło na trawie pomiędzy jezdniami, na szczęście nie ucierpiał nikt z ludzi i nie doszło do karambolu. Formalnościami związanymi z kolizją drogową zajęli się policjanci. Tymczasem strażnicy organizowali pomoc dla potrąconej suczki. Po około 15 minutach na miejscu był już wezwany przez nich technik weterynarii. Funkcjonariusze pomogli mu wnieść zwierzę do samochodu, którym odjechało do lecznicy. Po zakończeniu interwencji dotyczącej zdarzenia drogowego, mundurowi zabrali kobietę do radiowozu i przewieźli do przychodni, do której pojechała potrącona suczka. Z informacji uzyskanych od weterynarzy, rokowania dla pacjentki są obiecujące. Jak wszystko dobrze pójdzie, szybko stanie na własnych łapach.

Co prawda przepisy zezwalają warszawskim posiadaczom psów ras nieagresywnych na spacery bez smyczy (pod warunkiem, że posiadają one czip lub zawieszkę identyfikującą właściciela), jednak nie zwalnia to z odpowiedzialności za zwierzę. W sytuacji spowodowania przez nie zagrożenia lub doprowadzenia do niebezpiecznego zdarzenia, zawsze winny jest człowiek.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

„Jeż za kratami na Pradze – nietypowa akcja Ekopatrolu i strażaków”

Strażnicy miejscy z Ekopatrolu wraz ze strażakami wydobyli z pułapki ciekawskiego jeża. Zagadką pozostaje, w jaki sposób zwierzę dostało się za kraty.

W sobotę 11 kwietnia około godziny 15:05 strażnicy miejscy z Ekopatrolu odebrali alarmujące zlecenie dotyczące jeża uwięzionego za kratami okiennymi jednej ze szkół na Pradze-Północ. Gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce, bardzo się zdziwili. Pomiędzy szybą a kratami zabezpieczającymi piwniczne okienko, rzeczywiście siedział nastroszony jeż. Zwierzę wyglądało na zdrowe, lecz mocno zestresowane. Strażnicy próbowali na różne sposoby wydobyć lub wywabić jeża z pułapki, w której się znalazł ale bez skutku. Trudno było wręcz wyobrazić sobie, w jaki sposób jeż przecisnął się przez wąskie otwory w stalowych okuciach i dostał za kraty. Ponieważ była sobota i w szkole nikogo nie było, nie było też możliwości wydostania jeża od strony piwnicy. Po wielu próbach bezinwazyjnego uwolnienia kolczastego więźnia, strażnicy wezwali na pomoc straż pożarną. Strażacy zastosowali specjalistyczne narzędzie, któremu nie oprze się żaden metal, poszerzając jeden z otworów w kratach. Po chwili strażnicy z Ekopatrolu delikatnie wyciągnęli zwiniętego w kulkę jeża i umieścili go w transporterze. Zwierzę zostało przewiezione do Ośrodka Rehabilitacji Lasów Miejskich. Tam specjaliści orzekli, że wygląda na zdrowe i po wykonaniu profilaktycznych badań, prawdopodobnie szybko powróci do swojego środowiska naturalnego.

Według przypuszczeń znawców jeżych charakterów, w zakazane rejony mogła zwabić zwierzę ciekawość. Zaintrygowany jeż był w stanie przecisnąć się przez kraty, lecz później, gdy się zdenerwował, nie umiał odnaleźć dogodnego przejścia i z pomocą musieli przyjść ludzie.
Jak było naprawdę – wie tylko jeż.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!