Dramatyczne sceny na Białołęce: Półnagi mężczyzna w rowie. Interweniowała Straż Miejska

Strażnicy miejscy pomogli mężczyźnie, który prawdopodobnie przedawkował substancje psychoaktywne. Funkcjonariusze VI Oddziału Terenowego zauważyli go jak półnagi leżał w rowie przy ulicy.

Strażnicy miejscy z patrolu interwencyjnego, którzy kontrolowali 3 maja późnym wieczorem rejon ulicy Światowida, w pewnym momencie zauważyli, że w rowie przy drodze coś się rusza. Kiedy podeszli bliżej zobaczyli leżącego na ziemi, do połowy rozebranego, trzydziestoparoletniego człowieka. Mężczyzna zachowywał się irracjonalnie – co chwila wstawał, znów rzucał się na ziemię, szarpał własne ubranie i tarzał się w piachu. Po chwili uspokoił się, by znów wybuchnąć rzucając się całym ciężarem na ogrodzenie pobliskiej budowy. Widząc, że może zrobić sobie krzywdę, strażnicy otoczyli go opieką i wezwali na miejsce pogotowie. W oczekiwaniu na karetkę, funkcjonariusze usiłowali nawiązać z mężczyzną kontakt. Nie było to jednak możliwe, ponieważ zaczął posługiwać się sobie tylko znanym językiem. W tej sytuacji pomoc strażników sprowadziła się do przypilnowania, by ich podopieczny nie robił niczego, co mogłoby zagrozić jemu samemu lub innym. Prawdopodobną przyczyną dziwnego zachowania mężczyzny mogło być przedawkowanie substancji psychoaktywnych. Pogotowie zabrało go do szpitala.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Dramat na Białołęce. Ciało znalezione w Wiśle

W poniedziałek, około godziny 15:00 na warszawskiej Białołęce, przypadkowy przechodzień zauważył ciało unoszące się na powierzchni Wisły i natychmiast powiadomił służby.

Do interwencji doszło w rejonie nadwiślańskich terenów spacerowych, chętnie odwiedzanych przez mieszkańców poszukujących spokoju i kontaktu z naturą. Tym razem miejsce to stało się sceną tragicznego odkrycia.

Na miejscu pojawili się funkcjonariusze policji, którzy zabezpieczyli teren i rozpoczęli czynności pod nadzorem prokuratora.

Według wstępnych ustaleń, ujawnione ciało – najprawdopodobniej mężczyzny – znajdowało się w zaawansowanym stanie rozkładu. Okoliczność ta może znacząco utrudnić identyfikację oraz ustalenie dokładnego czasu i przyczyn śmierci.

Na obecnym etapie nie są znane szczegóły dotyczące tożsamości zmarłego ani okoliczności jego śmierci. Ciało zostanie poddane sekcji zwłok, która ma pomóc w ustaleniu czasu zgonu oraz wyjaśnieniu, czy do śmierci mogły przyczynić się osoby trzecie.

Policja analizuje również zgłoszenia dotyczące osób zaginionych, co może okazać się kluczowe dla identyfikacji mężczyzny.

Foto: Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Ranne myszołowy z Białołęki i Bemowa pod opieką Ptasiego Azylu. Interwencja Ekopatrolu

Strażnicy miejscy z Ekopatrolu przewieźli ostatnio do Ptasiego Azylu dwa piękne, ale kontuzjowane myszołowy. Ptaki zostały zauważone w przestrzeni miejskiej przez mieszkańców, którzy zgłosili prośbę o pomoc na 986.

W poniedziałek 16 lutego strażnicy miejscy odebrali wezwanie z Białołęki. Mieszkaniec, który przechodził ulicą Modlińską, zauważył okazałego drapieżnika leżącego na śniegu, niedaleko od jezdni. Ptak prawdopodobnie przeżył zderzenie z jakimś pojazdem – był oszołomiony i prawie się nie ruszał. Nie protestował nawet, kiedy znalazca zabrał go do domu i włożył do pudełka. Strażnicy, którzy odbierali myszołowa z mieszkania, podziękowali za postawę mieszkańca, zwracając jednak uwagę, że kontakt z drapieżnikiem wymaga zachowania stosownych środków ostrożności.
– Było tak zimno, że nie miałem serca zostawić go na ulicy – wyjaśnił wybawca myszołowa. – W ogóle nie uciekał i bałem się, że zamarznie.
Odmienny temperament miało zwierzę, którego problemy zauważyła 3 dni wcześniej mieszkanka Bemowa. Kobieta zgłosiła, że za ogrodzeniem na Kopalnianej podskakuje sporej wielkości ptak. Strażnikom nie było łatwo odłowić energicznego myszołowa, który – mimo wyraźnie uszkodzonego skrzydła – wielokrotnie próbował wzbić się do lotu.
– Nie bardzo podobał mu się także pobyt w pudełku – relacjonuje funkcjonariusz, biorący udział w tej interwencji. – Dla bezpieczeństwa włożyliśmy je dodatkowo w transporter, bo w czasie przewozu ptak cały czas szarpał pazurami tekturę. To wyjątkowo piękny egzemplarz. Przy okazji kolejnej wizyty w Ptasim Azylu, muszę zapytać, jak przebiega jego rekonwalescencja – dodaje strażnik.
Strażnicy miejscy z Ekopatrolu codziennie niosą pomoc chorym i zagubionym zwierzętom. Ponad 60 procent z nich stanowią ptaki.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Brutalny rozbój na Białołęce rozliczony po latach. Policja rozbiła międzynarodową grupę przestępczą

Funkcjonariusze stołecznego Wydziału do Walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw zakończyli wielomiesięczne, skomplikowane śledztwo dotyczące brutalnego rozboju, do którego doszło w czerwcu 2023 roku na warszawskiej Białołęce. Dzięki intensywnej pracy operacyjnej oraz szeroko zakrojonej współpracy międzynarodowej zatrzymano głównych sprawców napadu oraz osoby powiązane z innymi poważnymi przestępstwami.

Do ataku doszło, gdy 62-letni mężczyzna wychodził z domu. Został obezwładniony przez kilku napastników, siłą wciągnięty do piwnicy i skrępowany taśmą izolacyjną. Sprawcy brutalnie go pobili, a następnie – grożąc użyciem siekiery oraz pętlą ze sznura – zmusili do wydania kluczy do sejfu. Po ich zdobyciu zabrali gotówkę i biżuterię o łącznej wartości blisko pół miliona złotych. Ofiarę pozostawili związaną w piwnicy, gdzie spędziła niemal 20 godzin. Dopiero odnalezienie przez zięcia umożliwiło udzielenie pomocy i wezwanie służb. Poszkodowany trafił do szpitala.

Na miejscu zdarzenia policjanci zabezpieczyli ślady i rozpoczęli intensywne czynności procesowe. Kluczowe znaczenie miała szybka współpraca z Narodową Policją Ukrainy. Już kilka dni po napadzie funkcjonariusze we Lwowie odnaleźli część skradzionej biżuterii w jednym z lombardów, gdzie została sprzedana przez jednego ze sprawców.

W toku dalszych ustaleń śledczy wykazali, że członkowie tej samej grupy mogą odpowiadać także za przestępczość samochodową na terenie kilku państw Unii Europejskiej. Wspólne działania z policją z Niemiec, Czech i Holandii pozwoliły powiązać podejrzanych z serią kradzieży samochodów, głównie marek Mercedes i Mazda. Część pojazdów, w tym kilka Mazd CX-5, została odzyskana – niektóre zaledwie dwa dni po kradzieży.

Kulminacją śledztwa były realizacje przeprowadzone pod nadzorem Prokuratury Okręgowej Warszawa–Praga. W kwietniu ubiegłego roku, przy wsparciu policjantów z Dolnego Śląska, kontrterrorystów z Wrocławia i Radomia oraz funkcjonariuszy Straży Granicznej, zatrzymano siedmioro obywateli Ukrainy w wieku od 25 do 48 lat. Do zatrzymań doszło na terenie województw dolnośląskiego i łódzkiego. Podczas czynności zabezpieczono również specjalistyczne urządzenia służące do kradzieży pojazdów.

Zatrzymani trafili do prokuratury, gdzie przedstawiono im zarzuty obejmujące m.in. rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia połączony z pozbawieniem wolności ze szczególnym okrucieństwem, a także kradzieże z włamaniem i paserstwo. Wobec trzech podejrzanych sąd zastosował tymczasowy areszt. Dwóch innych decyzją administracyjną zostało wydalonych z terytorium Polski w kwietniu 2025 roku.

Śledztwo miało charakter rozwojowy. W maju 2025 roku w Zgorzelcu zatrzymano kolejnego mężczyznę podejrzewanego o udział w rozboju na Białołęce oraz w kradzieżach pojazdów w krajach UE. Odpowiada on również za włamanie do samochodu należącego do właściciela kantoru w Rzeszowie, skąd w lipcu 2023 roku skradziono około 115 tysięcy złotych.

Jesienią ubiegłego roku jeden z podejrzanych usłyszał dodatkowy zarzut dotyczący usiłowania napadu rabunkowego z 2021 roku w rejonie Tomaszowa Lubelskiego. Sprawcy, po wtargnięciu do domu właściciela kantoru, brutalnie pobili domowników i grozili im śmiercią, próbując wymusić informacje o miejscu przechowywania pieniędzy. Dzięki zabezpieczonym śladom biologicznym i ich porównaniu udało się powiązać podejrzanego z tym zdarzeniem.

W listopadzie na przejściu granicznym w Hrebennem zatrzymano kolejną osobę związaną z tą sprawą. Mężczyzna przewoził przez granicę skradzione złoto oraz znaczną ilość niezgłoszonej gotówki – 400 tysięcy euro. Ustalono również, że w poprzednim roku przetransportował z Ukrainy do Polski niemal 2,5 miliona euro. Jak wykazały ustalenia, w przeszłości był on funkcjonariuszem ukraińskiej straży granicznej.

Sprawa brutalnego rozboju na Białołęce pokazuje skalę i bezwzględność działania zorganizowanych grup przestępczych, ale również skuteczność wieloetapowych działań polskich służb oraz znaczenie międzynarodowej współpracy w zwalczaniu przestępczości zorganizowanej.

Foto: WTKiZ KSP

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Uderzyła w latarnię z dzieckiem w aucie. Szybka reakcja strażników miejskich

Na prostej drodze nagle skręciła i uderzyła w słup energetyczny. Strażnicy miejscy zabezpieczyli miejsce wypadku oraz udzieli pomocy poszkodowanym

Strażnicy miejscy z VI Oddziału Terenowego w środę, 24 września, patrolując rejon Białołęki zauważyli przy ulicy Kołacińskiej rozbite auto. Do uderzenia w latarnię musiało dojść chwilę wcześniej. Funkcjonariusze natychmiast ruszyli na pomoc. Zabezpieczyli miejsce zdarzenia radiowozem z włączonymi niebieskimi światłami, ostrzegając innych kierowców przed niebezpieczeństwem i podbiegli w stronę rozbitego auta. Samochodem podróżowały dwie osoby – kierująca oraz jej trzynastomiesięczna córka. 38-latka była w silnym szoku, zdezorientowana i roztrzęsiona. Strażnicy sprawdzili stan zdrowia córeczki – na szczęście także i ona nie miała widocznych obrażeń. Świadkowie zdarzenia poinformowali strażników, że pogotowie i policja zostały już wezwane.


Kobietę z córką przeprowadzono do radiowozu, gdzie w spokoju i pod okiem strażników oczekiwały na przyjazd karetki pogotowia. Funkcjonariusze monitorowali stan uczestniczek wypadku. Ze względu na wyciek płynów eksploatacyjnych, strażnicy odłączyli też zasilanie w rozbitym aucie, aby zapobiec ewentualnemu zapłonowi. Po przebadaniu 38-latki oraz jej córki ratownicy stwierdzili, że nie ma potrzeby ich hospitalizacji. Na prośbę policji strażnicy zabezpieczali miejsce wypadku do czasu usunięcia uszkodzonego auta. Kobietę i dziecko odebrała rodzina.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Nietrzeźwy pasażer grozy. W autobusie linii 511 doszło do szokujących scen

Naruszał porządek publiczny, niepokoił podróżnych i załatwiał swoje potrzeby fizjologiczne. Strażnicy miejscy wyprowadzili skandalicznie zachowującego się pasażera linii 511. W jego bagażu znaleźli dokumenty, z których posiadania będzie musiał wytłumaczyć się policji.

Kilka minut po godzinie 19, we środę 17 lipca, strażnicy miejscy z VI Oddziału Terenowego otrzymali wezwanie z autobusu linii 511. Podróżował nim skandalicznie zachowujący się mężczyzna. Nietrzeźwy 25-latek był hałaśliwy, zaczepiał innych pasażerów, nie wspominając o intensywnym zapachu alkoholu, który przeszkadzał innym podróżującym „pięćset jedenastką”. Strażnicy porozumieli się z kierowcą i oczekiwali na autobus na przystanku przy białołęckim ratuszu. W chwili gdy wsiedli do pojazdu, mężczyzna… oddawał mocz na podłogę oraz siedzenie. Wokół leżały porozrzucane rzeczy nietrzeźwego. Wśród nich kilka telefonów, szklana fifka, a także nóż z ostrzem o długości 15 cm. Ze względu na opór stawiany przez wyprowadzanego mężczyznę, konieczne było zastosowanie kajdanek. Podczas kontroli osobistej, wśród rzeczy 25-latka ujawniono kilka dokumentów należących do innych osób. Przyczyn ich posiadania ujęty nie potrafił w żaden sposób wyjaśnić. Dlatego, zamiast trafić na rekonwalescencję do Stołecznego Ośrodka dla Osób Nietrzeźwych, został przekazany policji.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

Poważna usterka instalacji chemicznej w Polfie Tarchomin – ewakuacja i akcja strażaków

W poniedziałek po godzinie 13:00 na terenie zakładów farmaceutycznych Polfa Tarchomin przy ul. Fleminga w warszawskiej Białołęce doszło do groźnej awarii instalacji technologicznej. Na zewnątrz jednego z budynków produkcyjnych doszło do poważnego uszkodzenia rurociągu transportującego amoniak. W wyniku rozszczelnienia nastąpił niekontrolowany wyciek tej niebezpiecznej substancji chemicznej.

W chwili incydentu w bezpośrednim sąsiedztwie zagrożenia znajdowało się trzech pracowników. Na szczęście wszyscy zdołali opuścić strefę zagrożenia o własnych siłach, jeszcze przed przybyciem służb. Z jednego budynku zakładu ewakuowano również ponad 30 osób, by zminimalizować ryzyko narażenia na działanie toksycznych oparów.

Na miejscu błyskawicznie pojawiły się siły ratunkowe – obecnie działa tam 11 zastępów Państwowej Straży Pożarnej, w tym pięć specjalistycznych jednostek chemiczno-ekologicznych z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 6 oraz grupa operacyjna m.st. Warszawy.

Ratownicy, ubrani w pełne kombinezony ochrony chemicznej, przystąpili do neutralizacji zagrożenia. Zbudowano zapory wodne, które mają na celu ograniczenie rozprzestrzeniania się oparów i zmniejszenie stężenia substancji w powietrzu. Trwa także wentylowanie pomieszczeń oraz ciągły monitoring składu atmosfery przy użyciu specjalistycznego sprzętu.

Na tę chwilę – według informacji przekazanych przez służby – stężenie amoniaku w powietrzu pozostaje niskie i nie stanowi zagrożenia dla otoczenia poza wyznaczoną strefą bezpieczeństwa. Teren zakładu został zabezpieczony przez policje i straż, a sytuacja jest pod stałą kontrolą.

Z uwagi na fakt, że zakład Polfa Tarchomin posiada status obiektu o znaczeniu strategicznym, ograniczamy publikację materiałów zdjęciowych z miejsca zdarzenia. Wszystkie działania ratownicze odbywają się pod nadzorem odpowiednich służb, a priorytetem pozostaje bezpieczeństwo pracowników, mieszkańców oraz infrastruktury.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

📸 fot. Marek Śliwiński

Sekundy decydowały o życiu. Brawurowa akcja ratunkowa na Białołęce

Dramatyczna akcja ratunkowa na Białołęce. W niedzielne popołudnie strażnicy miejscy zauważyli mężczyznę, u którego doszło do nagłego zatrzymania krążenia. Dzięki błyskawicznej reakcji przechodnia, a następnie funkcjonariuszy, natychmiast rozpoczęto resuscytację, która trwała aż do przyjazdu pogotowia.

W niedzielę, 29 czerwca, około godziny 16, strażnicy miejscy z VI Oddziału Terenowego patrolowali rejon ulicy Hemara na Białołęce, gdy zauważyli dwie osoby prowadzące resuscytację około 60-letniego mężczyzny leżącego na ziemi. Reakcja funkcjonariuszy była błyskawiczna, w ułamku sekundy strażnicy byli już przy nieprzytomnym, którego ratowała żona oraz przypadkowy przechodzień. Strażnicy szybko ocenili sytuację, wezwali pogotowie, a jeden z funkcjonariuszy przejął masaż serca od wyczerpanego już mężczyzny i kontynuował go aż do przyjazdu zespołu ratownictwa medycznego. – To była trudna akcja. Kiedy wykonywałem masaż, czas jakby się zatrzymał, ale towarzyszyła mi jedna myśl: ratować życie człowieka – relacjonuje inspektor Michał Czerwiński z VI Oddziału Terenowego. Po kilku minutach na miejsce przybyły dwie załogi pogotowia ratunkowego. Dalsze czynności ratunkowe przejęli ratownicy, którzy założyli nieprzytomnemu mężczyźnie urządzenie do kompresji klatki piersiowej. Po chwili podjęli decyzję o przewiezieniu nadal nieprzytomnego seniora do szpitala. Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że mężczyzna nagle zasłabł i przewrócił się podczas spaceru z żoną. Na szczęście w pobliżu znalazła się przypadkowa osoba, która wiedziała, jak przeprowadzić resuscytację, a chwilę później na miejscu pojawili się strażnicy, którzy przejęli czynności ratujące życie.


Pamiętajmy, że pierwsze chwile działań ratowniczych są kluczowe – to właśnie szybka reakcja przypadkowej osoby i strażników miejskich dała szansę nieprzytomnemu mężczyźnie. Każda sekunda bez oddechu i krążenia zmniejsza szanse na przeżycie, dlatego nasza natychmiastowa reakcja może decydować o czyimś losie.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

Zderzenie dwóch aut osobowych i ciężarówki na Modlińskiej. Jedna osoba poszkodowana

W środę, 25 czerwca 2025 r. około godziny 17:00 na ulicy Modlińskiej doszło do groźnie wyglądającego zderzenia trzech pojazdów: dwóch samochodów osobowych i samochodu ciężarowego.

Na miejscu szybko pojawiły się służby ratunkowe. Do jednego z mężczyzn podróżujących Toyotą wezwano Zespół Ratownictwa Medycznego. Jego stan zdrowia nie został oficjalnie potwierdzony, nie wiadomo również, czy został przewieziony do szpitala.

Na zdarzenie najechało dwóch policjantów z Centrum Szkolenia Policji (CSP), którzy natychmiast zabezpieczyli miejsce wypadku i udzielili pomocy przed przyjazdem patrolu i służb ratowniczych. Ich szybka reakcja mogła mieć istotne znaczenie dla bezpieczeństwa innych uczestników ruchu drogowego.

Przyczyny wypadku ustala policja. Na czas działań ratunkowych oraz usuwania skutków kolizji występowały utrudnienia w ruchu na ul. Modlińskiej.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

📸 fot. Anna

Policjanci z Białołęki zatrzymali kolejnego kierowcę przewozów „na aplikację

Skuteczna praca funkcjonariuszy z Wydziału Patrolowo-Interwencyjnego komisariatu na warszawskiej Białołęce doprowadziła do zatrzymania 26-letniego obywatela Tadżykistanu, który mimo sądowego zakazu prowadzenia pojazdów wciąż wykonywał kursy jako kierowca pracujący dla firmy przewozowej „na aplikację”.

Do zdarzenia doszło w sobotni poranek, tuż po godzinie 8:00. Policjanci patrolujący rejon ulicy Picassa zwrócili uwagę na kierowcę toyoty, który na widok radiowozu nagle zmienił kierunek jazdy. Mundurowi postanowili zatrzymać pojazd do kontroli.

Szybka weryfikacja danych kierowcy w policyjnej bazie potwierdziła ich podejrzenia – 26-latek od połowy marca bieżącego roku miał orzeczony przez sąd zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, obowiązujący do połowy września. Mężczyzna, mimo wyraźnego zakazu, nadal zasiadał za kierownicą, wykonując przewozy osób.

Policjanci zatrzymali kierowcę. Przeprowadzone badanie alkomatem wykazało, że był trzeźwy. Pojazd, którym się poruszał, został odholowany na policyjny parking. Zatrzymany trafił do komisariatu przy ul. Myśliborskiej, gdzie został przesłuchany przez funkcjonariuszy Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego.

Usłyszał zarzut niestosowania się do orzeczonego przez sąd zakazu, za co grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności. Dalsze czynności w tej sprawie prowadzone są pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa Praga-Północ.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

📸 fot. KRP VI – Białołęka, Praga Północ, Targówek