ABW I AMERYKAŃSKIE SŁUŻBY Udaremniły ZAMACH! DONALD TUSK: ZATRZYMANO OBYWATELA ROSJI

Warszawa mogła stać się miejscem brutalnego zamachu, którego kulisy brzmią jak scenariusz filmu szpiegowskiego. 7 sierpnia Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, we współpracy z polską policją i służbami Stanów Zjednoczonych, zatrzymała obywatela Rosji podejrzewanego o przygotowywanie zabójstwa.

Według informacji przekazanych przez premiera Donalda Tuska mężczyzna miał działać na zlecenie rosyjskich służb. Jego celem miał być mężczyzna posiadający obywatelstwo amerykańskie i ukraińskie.

Do planowanej zbrodni miało dojść właśnie w Warszawie.

Cel miał być „niewygodny” dla Kremla

Donald Tusk poinformował, że zatrzymany Rosjanin został wcześniej zwerbowany przez rosyjskie służby. Jego zadaniem miało być przeprowadzenie zabójstwa osoby uznawanej przez rosyjski reżim za niewygodną.

Premier podkreślił, że dzięki działaniom polskich służb udało się powstrzymać planowaną egzekucję przed jej wykonaniem.

W operację zaangażowane były również służby amerykańskie. Współpraca międzynarodowa miała odegrać istotną rolę w rozpracowaniu planu i zatrzymaniu podejrzanego.

ABW i policja przerwały przygotowania

O zatrzymaniu poinformował również minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak. Z przekazanych przez niego informacji wynika, że Rosjanin przygotowywał zabójstwo obywatela USA ukraińskiego pochodzenia, a planowanym miejscem ataku miała być Warszawa.

Na tym etapie nie ujawniono tożsamości zatrzymanego ani potencjalnej ofiary. Nie podano również szczegółów dotyczących sposobu, w jaki miał zostać przeprowadzony zamach.

Sprawa pozostaje rozwojowa, a śledczy nie ujawniają wszystkich informacji dotyczących operacji.

Premier: Rosja może próbować działać także w innych krajach

Donald Tusk zaznaczył, że polskie służby muszą brać pod uwagę możliwość kolejnych prób działań rosyjskich służb na terytorium Polski.

Według premiera należy zakładać, że rosyjski reżim może próbować eliminować osoby uznawane przez niego za niewygodne również poza granicami Rosji.

Tym razem plan został udaremniony, zanim doszło do tragedii.

Sprawa zatrzymanego Rosjanina jest obecnie przedmiotem dalszych czynności służb. Szczegóły dotyczące śledztwa mogą zostać ujawnione w kolejnych dniach.

Fot. (poglądowe) Warszawska Grupa Luka&Maro

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Pilne! Potwierdzony sabotaż na trasie Warszawa–Lublin. „To był akt dywersji” – Tusk ujawnia szczegóły

Do groźnego zdarzenia doszło w niedzielny poranek, 16 listopada, na odcinku między Życzynem a Dęblinem. Maszynista prowadzący pociąg zauważył nieprawidłowe ułożenie torów – sygnał, którego nie mógł zlekceważyć. Natychmiast podjął decyzję o zatrzymaniu składu.

W wagonach znajdowało się dwóch pasażerów oraz obsługa pociągu. Dzięki szybkiej reakcji nikt nie został ranny. Jak jednak potwierdziły dalsze ustalenia, zagrożenie było realne i poważne.

Donald Tusk potwierdza: „Doszło do aktu dywersji”

Premier Donald Tusk, po otrzymaniu raportu od służb, napisał wprost:

„Niestety potwierdziły się najgorsze przypuszczenia. Na trasie Warszawa–Lublin doszło do aktu dywersji. Eksplozja ładunku wybuchowego zniszczyła tor kolejowy. Na miejscu pracują służby i prokuratura”.

To jednoznaczna informacja: nie była to awaria ani przypadkowe uszkodzenie. To celowe działanie przy użyciu materiału wybuchowego.

Świadkowie, którzy znajdowali się w pobliżu torów, relacjonowali dźwięk przypominający detonację tuż przed zatrzymaniem pociągu. Kiedy policja, straż pożarna i prokurator dotarli na miejsce, natychmiast potwierdzili ślady wybuchu na odcinku w miejscowości Miki. To tam doszło do głównej eksplozji, która uszkodziła tor na tyle poważnie, że przejazd pociągu mógł zakończyć się wykolejeniem. Na innym fragmencie trasy wykryto także mniejsze zniszczenia, jednak bez śladów detonacji. Obecnie analizowane jest wszystko: rodzaj użytego materiału, sposób podłożenia, a także ewentualne inne zagrożenia.

Eksperci nie ukrywają, że sytuacja była ekstremalnie niebezpieczna. Gdyby maszynista spóźnił się z reakcją choćby o kilkanaście lub kilkadziesiąt sekund, skład mógłby wjechać w uszkodzone szyny i dojść mogło do katastrofy z ofiarami. Zdarzenie na jednej z najważniejszych linii kolejowych w Polsce wymusza teraz zaostrzenie procedur bezpieczeństwa, zwiększenie liczby kontroli torów oraz ograniczenie dostępu do infrastruktury. Pasażerowie korzystający z trasy Warszawa–Lublin muszą liczyć się z objazdami, opóźnieniami oraz czasowym wyłączeniem fragmentów linii z ruchu. Skala zniszczeń może spowodować utrudnienia nawet przez kilka najbliższych dni lub dłużej.

Incydent wywołał również silne emocje wśród podróżnych i mieszkańców regionu. Pojawiają się pytania o to, kto zdecydował się na taki krok i dlaczego celem stała się właśnie ta linia. Dla wielu osób to nie tylko utrudnienie logistyczne, ale przede wszystkim poważne naruszenie poczucia bezpieczeństwa. Dzięki błyskawicznej reakcji maszynisty oraz sprawnemu działaniu służb udało się uniknąć tragedii. Prokuratura prowadzi intensywne śledztwo, które ma ustalić sprawców ataku, ich motyw oraz ewentualne powiązania z innymi zdarzeniami. Zdarzenie z 16 listopada stanowi jedno z najpoważniejszych potwierdzonych działań sabotażowych na polskiej kolei w ostatnich latach i pokazuje, jak ważna jest czujność oraz szybkie reagowanie na najmniejsze nieprawidłowości w ruchu kolejowym.

📸fot. (archiwum) Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!