Wyjątkowego pecha miał gołąb, który podczas lotu nad ulicą Kłopotowskiego w Warszawie niefortunnie zahaczył skrzydłem o ozdobny element latarni. Szamoczący się ptak nie miał żadnych szans na samodzielne uwolnienie się z pułapki.
Zgłoszenie dotyczące gołębia potrzebującego pomocy wpłynęło 13 września przed południem. Strażnicy Ekopatrolu, którzy podjęli pilną interwencję, zauważyli, że zwierzę zaczepiło skrzydłem o ozdobny element latarni. Ptak znajdował się na wysokości około 5 metrów nad ziemią. Nie miał żadnych szans na samodzielne uwolnienie się z pułapki, a tym samym na przeżycie. Funkcjonariusze Ekopatrolu natychmiast wezwali na pomoc straż pożarną. Dzięki wykorzystaniu specjalistycznego wysięgnika, strażacy zdołali bezpiecznie dosięgnąć oprawy lampy i ostrożnie wyplątać z pułapki bezradnego gołębia. Ranny ptak został przekazany strażnikom miejskim, którzy bezpiecznie przewieźli go w specjalistycznym transporterze do Ptasiego Azylu w warszawskim Ogrodzie Zoologicznym. Tam trafił pod troskliwą opiekę weterynaryjną. Mamy nadzieję, że wkrótce na nowo rozwinie skrzydła.
Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas.
Strażniczki Ekopatrolu udzieliły natychmiastowej pomocy przedmedycznej 7-letniemu dziecku, które doznało poważnej zapaści w trakcie podróży na wakacje. Zdenerwowany ojciec dziecka zatrzymał na Wisłostradzie pierwszy nadjeżdżający radiowóz.
Dziś (7 sierpnia) wczesnym rankiem, jadące na interwencję strażniczki Ekopatrolu zauważyły na Wisłostradzie zdenerwowanego mężczyznę, który dawał znaki by się zatrzymały. Okazało się, że pilnej pomocy potrzebowała jego 7-letnia córeczka. Jak relacjonowali rodzice, w trakcie przejazdu na wakacje, dziecko nagle dostało drgawek, a później zasłabło. Dziewczynka „lała się przez ręce”, oddychała nieregularnie i głośno, nie reagowała na bodźce dotykowe ani świetlne, brakowało jej tlenu – twarz dziecka siniała. Na szczęście interweniująca strażniczka miejska to instruktorka kwalifikowanej pierwszej pomocy i jeden z ponad 150 funkcjonariuszy z kwalifikacjami ratowniczymi, zatrudnionych w Straży Miejskiej m.st. Warszawy. Wiedziała co robić. – Ustaliłyśmy, że pogotowie jest już zawiadomione i utrzymując kontakt z dyspozytorem, podjęłyśmy czynności ratownicze – relacjonuje strażniczka-ratowniczka z Ekopatrolu. – Podejrzewałyśmy, że mogło dojść do epizodu padaczkowego i w tym kierunku szły nasze czynności. Po ich zastosowaniu, dziewczynka zaczęła odzyskiwać napięcie mięśni, jej oddech nieco się poprawił i w tym stanie przekazałyśmy ją pogotowiu. Ratownicy medyczni, którzy dotarli na miejsce około 5:45, otrzymali od strażniczek wszystkie ważne informacje i zabrali dziecko do szpitala. Wezwanie do wymagającego pomocy gołębia, przejął inny Ekopatrol.
Warto dodać, że niemal każdy radiowóz straży miejskiej wyjeżdżający w teren, wyposażony jest w przenośny defibrylator AED, który znacznie zwiększa szanse przeżycia w sytuacjach zasłabnięć towarzyszących nagłemu zatrzymaniu krążenia.
Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas
Prawie metrowy wąż o intensywnych barwach czekał w pudełku na funkcjonariuszy Ekopatrolu straży miejskiej.
W piątek, 3 lipca, strażniczka i strażnik otrzymali pilne zgłoszenie dotyczące udania się na Chomiczówkę. Jedna z mieszkanek ulicy Conrada czekała na Ekopatrol z pudełkiem po butach. W środku miał znajdować się sporej wielkości wąż zbożowy. Funkcjonariusze po przybyciu na miejsce skontaktowali się z osobą zgłaszającą. Po otwarciu pudełka okazało się, że w środku rzeczywiście znajduje się sporych rozmiarów wąż zbożowy o intensywnych barwach. Jego wielkość wskazywała, że mamy do czynienia z osobnikiem dorosłym. Wstępne badanie przeprowadzone przez strażników nie wykazało żadnych ran ani innych obrażeń. Wąż sprawiał wrażenie zadbanego i dobrze odżywionego. Prawdopodobnie uciekł komuś z terrarium. Po przeniesieniu nieproszonego gościa do pojemnika transportowego strażnicy odwieźli go do Centrum CITES na terenie warszawskiego ZOO, gdzie zajmą się nim specjaliści.
Wąż zbożowy występuje w Polsce wyłącznie jako zwierzę hodowlane – gatunek ten nie zasiedla naturalnie europejskich ekosystemów. Dostępność zbożówek w polskich sklepach terrarystycznych jest powszechna, a liczne hodowle krajowe oferują szeroki wybór umaszczeń. Popularny wąż zyskał rzeszę miłośników dzięki prostym wymaganiom i przystępnym cenom, co uczyniło go najczęściej wybieranym gadem przez początkujących hodowców w naszym kraju.
Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas
Malutka wiewióreczka potrzebowała pomocy. Na szczęście znalazła ją mieszkanka Bielan i nie przeszła obojętnie.
Do strażniczki i strażnika z Ekopatrolu wykonujących obowiązki służbowe w okolicy warszawskiego ZOO we wtorek, 19 maja, podeszła lekko zdenerwowana starsza pani z pudełkiem w ręku. Po jego otwarciu funkcjonariusze zobaczyli małą wiewiórkę. Seniorka opowiedziała całą historię. Wychodząc w godzinach popołudniowych z Ośrodka Wsparcia dla Seniorów przy alei Zjednoczenia zauważyła małego oseska leżącego bez ruch w pobliżu trawnika. Wiedząc, że trwa okres lęgowy przez dłużą chwilę obserwowała okolicę, licząc, że pojawią się rodzice. Niestety, czas mijał, a oseskiem nikt się nie interesował. W związku z tym, delikatnie umieściła małą wiewiórkę w pudełku, nakryła materiałem i ruszyła szukać pomocy. Wyszkoleni strażnicy z Ekopatrolu straży miejskiej przejęli od starszej pani rude maleństwo podziękowali za okazaną wrażliwość i przetransportowali maluszka do Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt Lasów Miejskich przy ulicy Korkowej.
Jak postępować, gdy w parku zobaczymy małego ssaka?
Czy zabierać go ze sobą?
Jeżeli młode przebywa w terenie leśnym lub zielonym, jest zdrowe, samodzielne lub w pobliżu przebywa matka, to należy pozostawić je w swoim środowisku. Kiedy reagować? Tylko w uzasadnionych przypadkach. Jeżeli zwierzę jest ranne albo znalazło się w niebezpiecznej sytuacji – wtedy nasza interwencja może uratować mu życie. Więcej informacji pod tym linkiemOtwiera nowe okno.
Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas
Niedzielne wichury dały się we znaki nie tylko ludziom. Jedna z załóg Ekopatrolu w ciągu zaledwie 3 godzin uratowała z opałów aż sześć… wiewiórek.
Jak relacjonuje strażnik miejski z radiowozu 6103 pierwsze zgłoszenie nadeszło kwadrans po południu z ulicy Padewskiej. Poszkodowane zwierzątko zauważyła przed wejściem do domu mieszkająca tam kobieta. Wprost z Padewskiej z zabezpieczoną wiewiórką strażnicy udali się do lecznicy weterynaryjnej na Gocławiu, gdzie jeden z mieszkańców przyniósł z ulicy innego kontuzjowanego gryzonia, którym już zaczęły interesować się drapieżne ptaki. Zaraz po jego bezpiecznym umieszczeniu w transporterze, trzeba było wracać na Śródmieście, gdzie spacerowicze w Łazienkach Królewskich zauważyli i przekazali ochronie parku kolejną kontuzjowaną wiewiórkę. Tymczasem dwie następne już czekały na transport z ulicy Polinezyjskiej na Ursynowie. Mieszkańcy odkryli obecność rannych zwierząt w pobliżu altany śmietnikowej.
Przy okazji przypominamy, że trwa sezon narodzin małych ssaków i ptaków, a z nim akcja „ZOOstaw, nie porywaj!”. W przestrzeni miejskiej można natknąć się na wiele młodych osobników, które pod dyskretną obserwacją rodziców, odbywają pierwsze lekcje samodzielności. Takich zwierząt nie należy pod żadnym pozorem zabierać ze środowiska naturalnego! Przesłankami do ludzkiej ingerencji są przede wszystkim: przebywanie zwierzęcia w miejscu dla niego niebezpiecznym (np. jezdnia) lub widoczne obrażenia. To właśnie zauważalne i prawdopodobnie spowodowane silnymi porywami wiatru urazy były powodem niedzielnych interwencji Ekopatrolu straży miejskiej.
Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
Strażnicy miejscy z Ekopatrolu wraz ze strażakami wydobyli z pułapki ciekawskiego jeża. Zagadką pozostaje, w jaki sposób zwierzę dostało się za kraty.
W sobotę 11 kwietnia około godziny 15:05 strażnicy miejscy z Ekopatrolu odebrali alarmujące zlecenie dotyczące jeża uwięzionego za kratami okiennymi jednej ze szkół na Pradze-Północ. Gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce, bardzo się zdziwili. Pomiędzy szybą a kratami zabezpieczającymi piwniczne okienko, rzeczywiście siedział nastroszony jeż. Zwierzę wyglądało na zdrowe, lecz mocno zestresowane. Strażnicy próbowali na różne sposoby wydobyć lub wywabić jeża z pułapki, w której się znalazł ale bez skutku. Trudno było wręcz wyobrazić sobie, w jaki sposób jeż przecisnął się przez wąskie otwory w stalowych okuciach i dostał za kraty. Ponieważ była sobota i w szkole nikogo nie było, nie było też możliwości wydostania jeża od strony piwnicy. Po wielu próbach bezinwazyjnego uwolnienia kolczastego więźnia, strażnicy wezwali na pomoc straż pożarną. Strażacy zastosowali specjalistyczne narzędzie, któremu nie oprze się żaden metal, poszerzając jeden z otworów w kratach. Po chwili strażnicy z Ekopatrolu delikatnie wyciągnęli zwiniętego w kulkę jeża i umieścili go w transporterze. Zwierzę zostało przewiezione do Ośrodka Rehabilitacji Lasów Miejskich. Tam specjaliści orzekli, że wygląda na zdrowe i po wykonaniu profilaktycznych badań, prawdopodobnie szybko powróci do swojego środowiska naturalnego.
Według przypuszczeń znawców jeżych charakterów, w zakazane rejony mogła zwabić zwierzę ciekawość. Zaintrygowany jeż był w stanie przecisnąć się przez kraty, lecz później, gdy się zdenerwował, nie umiał odnaleźć dogodnego przejścia i z pomocą musieli przyjść ludzie. Jak było naprawdę – wie tylko jeż.
Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
W okresie wiosenno-letnim rośnie liczba zgłoszeń dotyczących młodych zwierząt, które wcale nie potrzebują pomocy. Tymczasem często największy dar, jaki możemy przekazać uczącym się życia, jeszcze niedorosłym ptakom i ssakom, to zachowanie dystansu.
Wiosna i lato to w świecie przyrody czas szczególny, okres lęgowy i czas narodzin, który dla warszawskiego Ekopatrolu straży miejskiej oznacza wzmożone interwencje. W 2025 roku strażnicy miejscy nieśli pomoc ponad 6,5 tysiącom zwierząt, z czego blisko 4 tysiące stanowiły ptaki. Niestety, statystyki te zwiększają się o liczbę zbyt pochopnych zgłoszeń dotyczących młodych osobników, które w rzeczywistości wcale nie potrzebują ludzkiej ingerencji. Chęć niesienia pomocy, choć płynie z dobroci serca, często zamienia się w nieświadome „porwanie”, które odbiera zwierzęciu szansę na naukę przetrwania w naturalnym środowisku. Kluczowym pojęciem, które powinien znać każdy spacerowicz, jest podlot. To młody ptak na etapie rozwoju między byciem pisklęciem a dorosłością. Podloty często przebywają na ziemi lub niskich gałęziach, nie potrafią jeszcze sprawnie latać i mogą sprawiać wrażenie zagubionych. Tymczasem jest to dla nich naturalna szkoła życia, gdy pod czujnym okiem rodziców, uczą się samodzielności i rozpoznawania zagrożeń. Porwanie takiego malca z trawnika przerywa tę cenną lekcję, a młode wychowane przez człowieka rzadko radzą sobie po powrocie na wolność. Podobna zasada dotyczy młodych ssaków, takich jak koty, żyjące w swoim miejskim, naturalnym środowisku czy saren, zajęcy i jeży, które matki celowo zostawiają ukryte w trawie na wiele godzin, by nie widziały ich drapieżniki.
Interweniować należy wyłącznie w sytuacjach uzasadnionych. Reagujmy wtedy, gdy zwierzę jest widocznie ranne, krwawi, znajduje się w miejscu bezpośrednio niebezpiecznym (np. na jezdni) lub gdy mamy pewność, że jego rodzice porzucili młode i nie pilnują jego dorastania. Wyjątkowo, w przypadku znalezienia bezbronnego pisklęcia, które wypadło z gniazda, warto umieści go z powrotem w gnieździe. Wbrew powszechnym mitom, dorosłe ptaki nie porzucą młodego tylko dlatego, że poczuły na nim zapach człowieka. Jeśli zwierzę jest zdrowe i znajduje się w bezpiecznym, zielonym terenie, najlepszym, co możemy zrobić, to pozostawić je w spokoju. W razie wątpliwości zawsze warto skonsultować się ze specjalistami, zamiast działać na własną rękę. W Warszawie odpowiednie informacje i profesjonalne wsparcie oferuje Ośrodek Rehabilitacji Krajowych Ptaków Chronionych „Ptasi Azyl” (22 670 22 07). W przypadku małych ssaków, takich jak wiewiórki, jeże czy nietoperze, pomocą służy Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt Lasów Miejskich (600 020 746 lub 600 020 747). Pamiętajmy, że w przypadku dużych zwierząt, takich jak łosie czy dziki, interwencję prowadzą wyłącznie Lasy Miejskie.
Ekopatrol straży miejskiej ratuje zwierzęta ranne i porzucone, głównie ptaki, które stanowią większość interwencji. Pomaga także małym dzikim ssakom (jeżom, nietoperzom, wiewiórkom) oraz odławia uciekinierów z hodowli egzotycznych, jak węże, jaszczurki czy pająki. W przypadku dużych ssaków, jak łosie, sarny, jelenie czy dziki, strażnicy jedynie zabezpieczają teren, przekazując działania specjalistom z Lasów Miejskich. Przypominamy, że zachowanie dystansu to często największy dar, jaki możemy przekazać uczącym się życia, jeszcze niedorosłym zwierzętom, które w rzeczywistości takiej pomocy nie wymagają.
Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
Strażnicy miejscy z Ekopatrolu przewieźli ostatnio do Ptasiego Azylu dwa piękne, ale kontuzjowane myszołowy. Ptaki zostały zauważone w przestrzeni miejskiej przez mieszkańców, którzy zgłosili prośbę o pomoc na 986.
W poniedziałek 16 lutego strażnicy miejscy odebrali wezwanie z Białołęki. Mieszkaniec, który przechodził ulicą Modlińską, zauważył okazałego drapieżnika leżącego na śniegu, niedaleko od jezdni. Ptak prawdopodobnie przeżył zderzenie z jakimś pojazdem – był oszołomiony i prawie się nie ruszał. Nie protestował nawet, kiedy znalazca zabrał go do domu i włożył do pudełka. Strażnicy, którzy odbierali myszołowa z mieszkania, podziękowali za postawę mieszkańca, zwracając jednak uwagę, że kontakt z drapieżnikiem wymaga zachowania stosownych środków ostrożności. – Było tak zimno, że nie miałem serca zostawić go na ulicy – wyjaśnił wybawca myszołowa. – W ogóle nie uciekał i bałem się, że zamarznie. Odmienny temperament miało zwierzę, którego problemy zauważyła 3 dni wcześniej mieszkanka Bemowa. Kobieta zgłosiła, że za ogrodzeniem na Kopalnianej podskakuje sporej wielkości ptak. Strażnikom nie było łatwo odłowić energicznego myszołowa, który – mimo wyraźnie uszkodzonego skrzydła – wielokrotnie próbował wzbić się do lotu. – Nie bardzo podobał mu się także pobyt w pudełku – relacjonuje funkcjonariusz, biorący udział w tej interwencji. – Dla bezpieczeństwa włożyliśmy je dodatkowo w transporter, bo w czasie przewozu ptak cały czas szarpał pazurami tekturę. To wyjątkowo piękny egzemplarz. Przy okazji kolejnej wizyty w Ptasim Azylu, muszę zapytać, jak przebiega jego rekonwalescencja – dodaje strażnik. Strażnicy miejscy z Ekopatrolu codziennie niosą pomoc chorym i zagubionym zwierzętom. Ponad 60 procent z nich stanowią ptaki.
Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
Mieszkaniec Targówka zauważył potrzebującego pomocy dzikiego ptaka. Zaopiekował się nim i wezwał Ekopatrol straży miejskiej.
Strażniczka i strażnik z Ekopatrolu straży miejskiej w czwartek 8 stycznia, otrzymali od dyżurnego zlecenie udania się na ulicę Radzymińską. Zgłaszający prosił o pomoc dla rannego ptaka, którego znalazł na swoim polu. Po przybyciu na miejsce okazało się, że pomocy potrzebuje nie byle ptak, a okazały myszołów. Znaleziony na polu drapieżnik miał uszkodzone skrzydło i nie był w stanie latać. Chociaż dziko żyjące zwierzęta zazwyczaj są płochliwe i na widok człowieka uciekają, myszołów najwyraźniej zdał sobie sprawę, że bez pomocy Ekopatrolu sobie nie poradzi. Ze stoickim spokojem pozwolił strażnikom umieścić się w transporterze, w którym został bezpiecznie przewieziony do Ptasiego Azylu na terenie warszawskiego ZOO. Miejmy nadzieję, że pod okiem tamtejszych specjalistów szybko wydobrzeje i znowu wzbije w przestworza. Życzymy mu wysokich lotów! Myszołów zwyczajny (Buteo buteo) – gatunek dużego ptaka drapieżnego z rodziny jastrzębiowatych. W Polsce dość powszechny, objęty ścisłą ochroną gatunkową.
Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
Wezwanie dotyczyło całej gromadki nietoperzy. Jednak nietypowa kryjówka nocnych ssaków zaskoczyła nie tylko właściciela mieszkania, ale i strażników miejskich z Ekopatrolu.
Niedzielny wieczór, 16 listopada, właśnie rozpoczynał się na dobre, gdy strażnicy miejscy z Ekopatrolu otrzymali pilne zgłoszenie udania się na ulicę Klaudyny. Zgłaszający potrzebował pomocy w sprawie goszczącego na jego balkonie stada nietoperzy. Funkcjonariusze z Ekopatrolu niejedno już widzieli i w niejednej interwencji uczestniczyli, ale zastany na miejscu widok, nawet ich zaskoczył. Po wejściu na balkon właściciel mieszkania wskazał im buty. – A gdzie są nietoperze? – No, są w…butach.
Dopiero z bliska można było zobaczyć, że rzeczywiście w stojących na balkonie sportowych butach aż roi się od nietoperzy. Chroniąc się przed chłodem znalazły sobie dość nietypową kryjówkę. Widok wtulonych w siebie małych, skrzydlatych ssaków mógł rozczulić każdego, jednak nie było to najlepsze i najbezpieczniejsze miejsce na przezimowanie. Strażnicy podjęli decyzję o przewiezieniu nietoperzy do Lasów Miejskich i tu ponownie empatią wykazał się właściciel butów. Żeby nie stresować lekko już rozbudzonych nietoperzy, postanowił, że poświęci swoje buty na rzecz spokoju gnieżdżących się w nim nietypowych gości. I tak, cała licząca około 20 sztuk rodzina nietoperzy w butach i bezpiecznym transporterze została przewieziona do Lasów Miejskich, gdzie zaopiekują się nimi specjaliści.
Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!