Tak odpoczywał po „skoku”. Strażnicy ujęli znanego złodzieja z centrum handlowego

Strażnicy miejscy ujęli prawdopodobnego sprawcę wielokrotnych kradzieży z centrum handlowego przy Łopuszańskiej. Mężczyzna, który wyglądał jakby potrzebował pomocy, tak naprawdę odpoczywał po ostatnim „skoku”.

Strażnicy miejscy z III Oddziału Terenowego patrolowali we czwartek 6 listopada, okolice centrum handlowego Łopuszańska. Nagle, przy jednej z posesji zauważyli leżącego człowieka z torbami pełnymi zakupów. Funkcjonariusze podeszli do mężczyzny sądząc, że potrzebuje pomocy. Prawda okazała się bardziej prozaiczna. Leżący okazał się „dobrym znajomym” pracowników ochrony pobliskiego centrum handlowego. W towarzyszących mu torbach znajdowały się hurtowe ilości czekoladowych batonów. Mężczyzna był też amatorem fluorescencyjnych pisaków i flamastrów z efektem „glow”. Wszystkie te przedmioty wyniósł ze sklepów, o czym zaświadczył przechodzący przypadkiem pracownik centrum handlowego z Łopuszańskiej. Tym samym, wersja o „znalezieniu słodko-świecącego łupu na śmietniku”, jaką prezentował dotąd 33-latek zupełnie straciła na wiarygodności. Wyszło też na jaw, że ochrona centrum handlowego ma na nagraniach więcej tego typu „zakupów” w wykonaniu „słodkiego” złodzieja. Strażnicy wezwali na miejsce policję, której ujęty będzie składał dalsze wyjaśnienia.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy
fot. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Chciał uniknąć mandatu, więc sam założył na auto blokadę — ukradzioną kilka dni wcześniej

27-latek próbował przechytrzyć strażników miejskich, zakładając na własne koło blokadę, którą kilka dni wcześniej ukradł. Chciał w ten sposób uniknąć mandatu za nieprawidłowe parkowanie. Strażnicy jednak szybko zorientowali się w podstępie, a finał przypominał scenariusz z filmów o słynnym duńskim gangu. Na miejsce wezwano policję.

We wtorek, 28 października, funkcjonariusze z Referatu II pojawili się na ulicy Zaroślak. Od niedawna znajduje się tam strefa zamieszkania, na której obowiązują szczególne zasady ruchu drogowego (więcej na ten temat tutaj). Piesi mają tutaj pierwszeństwo, a samochody mogą parkować jedynie w wyznaczonych miejscach. Z konsekwencjami musi liczyć się każdy, kto zaparkuje auto na przykład na jezdni albo na chodniku, nawet jeśli szerokość trotuaru pozostawiona dla pieszych jest większa niż 1,5 metra. W takiej sytuacji kierującemu grozi mandat w wysokości 100 złotych oraz 1 punkt karny.

Uwagę mundurowych zwróciło jedno z aut. Było zaparkowane w miejscu niewyznaczonym, a na jego kole ktoś już założył blokadę. Za wycieraczkę szyby włożona była też nieco zniszczona kartka informująca kierowcę o zablokowanym kole.

Okazało się, że przeczucie nie myliło strażników. Kłódka była uszkodzona, a w systemie informatycznym widniała informacja, że 20 października br. ta właśnie blokada została zgłoszona policjantom jako skradziona. Teraz ponownie była założona na to samo auto, ale w innym miejscu. Strażnicy wezwali policjantów. Po chwili przy aucie pojawił się 27-latek, który przyznał, że to on ukradł wcześniej blokadę. Strażnikom tłumaczył, że śpieszył się do pracy, więc zniszczył kłódkę i zabrał blokadę. Teraz też sam ją sobie założył żeby uniknąć mandatu za nieprzepisowe parkowanie.

Mężczyzna został ujęty i przekazany przybyłym na miejsce policjantom. Ci zabrali go na komisariat. Jak informuje asp. szt. Mariusz Chrzanowski z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku w związku z kradzieżą policjanci przeprowadzili czynności wyjaśniające w sprawie o wykroczenie i skierowali do sądu wniosek o ukaranie mężczyzny. Ale to nie jedyne konsekwencje dla 27-latka. Strażnicy będą też prowadzić czynności wyjaśniające w związku z popełnionymi wykroczeniami drogowymi 20 i 28 października, a także wezwą mężczyznę do zwrotu kosztów za uszkodzoną blokadę.

Źródło: Straż Miejska Gdańsk

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Chciał się ratować, więc ukradł defibrylator!

Gdańscy policjanci zatrzymali mężczyznę podejrzanego o kradzież defibrylatora AED z okolic stacji SKM Przymorze. Urządzenie, warte około 5 tysięcy złotych i należące do Urzędu Miejskiego w Gdańsku, miało służyć mieszkańcom oraz turystom w nagłych sytuacjach zagrożenia życia.

Do zdarzenia doszło 18 października. Zainstalowany w przestrzeni publicznej defibrylator nagle zniknął z obudowy przy skrzyżowaniu ulic Kołobrzeskiej i Słupskiej. Jak ustalili funkcjonariusze, sprzęt został zabrany przez 39-letniego mieszkańca Gdańska.

Kilka dni później mężczyzna został rozpoznany przez ochroniarza jednego z supermarketów, który zwrócił uwagę na podejrzany plecak. Po przybyciu patrolu policji okazało się, że w środku znajduje się właśnie skradzione urządzenie AED.

Zatrzymany tłumaczył policjantom, że zabrał defibrylator, ponieważ „poczuł się źle i chciał sobie pomóc”. Swoje zachowanie próbował więc usprawiedliwiać nagłym pogorszeniem stanu zdrowia.

Sprzęt został zabezpieczony i niebawem powróci na swoje miejsce. 39-latek natomiast usłyszał zarzut kradzieży, której dopuścił się w warunkach recydywy.

Policja przypomina, że defibrylatory AED to urządzenia ratujące życie, dostępne w wielu punktach miasta po to, by każdy mógł z nich skorzystać w razie nagłego zatrzymania krążenia. Ich zniszczenie lub kradzież to nie tylko przestępstwo, ale również działanie mogące opóźnić udzielenie pomocy osobie potrzebującej i zagrozić czyjemuś życiu.

📸FOTO: KWP w Gdańsku

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Znany strażnikom 54-latek wpadł z cudzymi kartami płatniczymi

Mężczyzna, który zapłacił cudzą kartą za swoje zakupy został ujęty przez strażników miejskich. I to wcale nie na gorącym uczynku.

W piątek, 26 września na numer 986 zadzwoniła pracownica ochrony centrum handlowego. Poprosiła o podjęcie z placówki nietrzeźwego mężczyzny, który niepokoił klientów. Nietrzeźwy okazał się osobą znaną strażnikom z wcześniejszych interwencji. Przed umieszczeniem go w przedziale przewozowym funkcjonariusze z I Oddziału Terenowego przeprowadzili kontrolę osobistą, aby wykluczyć posiadanie przedmiotów niebezpiecznych. To właśnie wtedy znaleźli przy nim dwie, nienależące do mężczyzny karty płatnicze, z których jedna była tzw. złotą kartą. 54-latek nie owijał w bawełnę. Przyznał, że karty nie są jego oraz, że przy użyciu jednej z nich zdążył już zrobić zakupy. Wezwani na miejsce policjanci podjęli decyzję o przewiezieniu ujętego do KRP przy ulicy Wilczej w celu prowadzenia dalszych czynności.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

📸fot. pixabay, Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Plac Szembeka: kradzione telefony odzyskane, para zatrzymana

„Weź to skitraj” – krzyknął do kobiety mężczyzna i zaczął uciekać na hulajnodze. Strażnicy miejscy wraz z policjantami ujęli dwoje ludzi, przy których ujawniono kradzione telefony komórkowe.

W poniedziałkowe popołudnie, 15 września, uwagę strażników miejskich z VII Oddziału Terenowego patrolujących okolice placu Szembeka, zwróciła para młodych ludzi. Na widok radiowozu mężczyzna, który palił susz z fifki, szybko połknął coś, co wcześniej trzymał w dłoni. Tuż potem wskoczył na hulajnogę elektryczną. Strażnicy zobaczyli jeszcze, jak przekazywał coś towarzyszącej mu kobiecie, krzycząc „skitraj to” i zaczął się szybko oddalać. Funkcjonariusze błyskawicznie zawiadomili dyżurującą w rejonie załogę policji o ucieczce hulajnogisty, sami zaś nie pozwolili, by oddaliła się towarzyszka z przekazanym przez niego pakunkiem. Jeszcze w czasie legitymowania kobiety, strażnicy dostali informację, że uciekinier został ujęty. W ramach sprawdzenia ujętych osób, policjanci znaleźli przy nich cztery telefony komórkowe, z których dwa widniały w kartotekach jako skradzione. W trakcie interwencji, na jeden z nich zadzwonił mężczyzna, któremu na innym urządzeniu wyświetliło się, że ktoś właśnie włączył zrabowany dwa dni wcześniej, telefon. Ujęci próbowali przerzucać się winą, twierdząc, że urządzenia należą do tej drugiej osoby, jednak policjanci ucięli te dyskusje – zatrzymując oboje w celu przeprowadzenia dalszych czynności. Odnalezione telefony wrócą do właścicieli, wobec zatrzymanych zostały zastosowane środki stosowne do ich roli w tej sprawie.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Strażnik miejski kontra złodzieje działkowi – skuteczna interwencja poza służbą

Strażnik miejski dokonał ujęcia trzyosobowej grupki plądrującej ogródki działkowe.

W niedzielę, 27 lipca około godziny 19-tej, przebywający poza pracą strażnik miejski otrzymał od znajomego działkowicza informację o wtargnięciu na teren ogródków przy ulicy Słomińskiego, podejrzanie zachowującej się grupy osób. Takie sytuacje zdarzały się na działkach już wcześniej, więc strażnik, mimo że nie był w mundurze, natychmiast ruszył na poszukiwania intruzów. Znajomego poprosił o złożenie zawiadomienia na numer alarmowy. Po chwili, na terenie przyległym do działek, strażnik w cywilu zauważył trzyosobową grupę młodych ludzi, którzy próbowali otworzyć metalową kasetkę, prawdopodobnie pochodzącą z kradzieży. Obok nich leżały także inne przedmioty – przyrządy do uprawy roślin, narzędzia i bezprzewodowy głośnik. Młodzi ludzie byli tak zaskoczeni pojawieniem się i stanowczością interweniującego, że nawet szczególnie nie stawiali oporu. Strażnik w cywilu dokonał ujęcia całej grupy oraz przekazał ujętych patrolowi policji, który niedługo potem przybył na miejsce w odpowiedzi na zgłoszenie działkowca. Dwójka „specjalistów” od plądrowania ogródków okazała się nieletnia, najstarszy – nie tylko był dorosły, ale już poszukiwany. Policja przejęła dalsze czynności.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Nocny pościg ulicami Pragi. 22-latek wpadł po kradzieży toyoty

W nocy z soboty na niedzielę warszawscy policjanci otrzymali drogą radiową pilny komunikat o kradzieży samochodu marki Toyota. Informacja natychmiast postawiła na nogi wszystkie patrole pełniące służbę na terenie stolicy. W działania zaangażował się również kierownik ogniwa patrolowego z Komendy Rejonowej Policji Warszawa VI, aspirant Piotr Kryza.

Na wysokości ronda Starzyńskiego funkcjonariusz zauważył auto odpowiadające rysopisowi skradzionego pojazdu. Po włączeniu sygnałów świetlnych i dźwiękowych nakazujących zatrzymanie kierowca toyoty zamiast stanąć – gwałtownie przyspieszył i rozpoczął ucieczkę. Policjant natychmiast przekazał informację do dyżurnego oraz operatora stanowiska kierowania, na bieżąco relacjonując trasę pościgu.

Uciekinier łamał kolejne przepisy drogowe, jadąc m.in. pod prąd i stwarzając zagrożenie dla innych uczestników ruchu. W pewnym momencie uderzył w bok policyjnego radiowozu, próbując wymknąć się z pułapki. Gdy aspirant Kryza zablokował mu drogę, kierowca porzucił auto i rzucił się do ucieczki pieszo. Po kilkuset metrach, na torowisku w rejonie stacji kolejowej Warszawa Targówek, został dogoniony i obezwładniony.

Na miejsce szybko dotarły kolejne patrole, które wsparły zatrzymanie i zabezpieczenie skradzionego pojazdu. Sprawdzenie tożsamości wykazało, że zatrzymany to 22-letni mieszkaniec Ząbek – znany policji z wcześniejszych spraw dotyczących kradzieży, oszustw i przestępstw narkotykowych. Badanie alkomatem potwierdziło, że był trzeźwy.

Radiowóz i toyota, które ucierpiały w trakcie pościgu, zostały poddane oględzinom przez policjantów ze stołecznego Wydziału Ruchu Drogowego. Z kolei śledczy z północnopraskiej komendy prowadzili czynności procesowe związane ze zdarzeniem.

Już po północy właściciel samochodu zgłosił jego kradzież spod siedziby firmy. Auto zostało odzyskane jeszcze tej samej nocy.

W poniedziałek zatrzymany 22-latek został doprowadzony do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga Północ, gdzie usłyszał zarzuty kradzieży pojazdu, niezatrzymania się do kontroli oraz uszkodzenia radiowozu. Prokurator zastosował wobec niego dozór policyjny oraz zakaz opuszczania kraju. Za popełnione czyny grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności.

📸 fot. KRP VI – Białołęka, Praga Północ, Targówek

Nietypowa akcja na Targówku: pijany mężczyzna i złodziejka w jednym zdarzeniu

Jadąc do leżącego na przystanku człowieka, strażnicy miejscy nie spodziewali się, że ich interwencja zamieni się w… sprawę kryminalną.

W czwartek 14 sierpnia, w trakcie służby patrolowej w rejonie Targówka, strażnicy miejscy z VI Oddziału Terenowego otrzymali zlecenie pilnego udania się na ulicę Księcia Ziemiowita, gdzie na przystanku miał leżeć człowiek. Tego typu informacja stawia przebywające w terenie patrole w stan podwyższonej gotowości. Na szczęście tym razem niedyspozycja mężczyzny okazała się skutkiem spożytego alkoholu. Przy leżącym był już zespół pogotowia ratunkowego, który udzielał mu pomocy. Opiekująca się nietrzeźwym ratowniczka zdała strażnikom relację z nietypowych wydarzeń, które rozegrały się chwilę wcześniej. Jak mówiła, w trakcie akcji ratowniczej do medyków podeszła kobieta, która wyrwała jej z ręki portfel poszkodowanego, po czym wyjęła z niego pieniądze i odeszła. Strażnicy szybko namierzyli w grupce obserwujących zdarzenie opisaną przez ratowniczkę kobietę i poprosili ją o zwrot pieniędzy. 62-latka odmówiła i próbowała się oddalić. Próba ta została udaremniona, a po zastosowaniu wobec kobiety środków przymusu bezpośredniego w postaci kajdanek, strażnicy wezwali patrol policji. Funkcjonariusze przekazali przybyłym na miejsce policjantom zabezpieczone 1150 zł i wyjaśnili powód ujęcia kobiety. Zuchwała złodziejka okazała się sąsiadką zatrutego alkoholem mężczyzny. Ze swojego zachowania będzie musiała tłumaczyć się policji już jako zatrzymana.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

„Nietypowa interwencja: 28-latek chciał okraść śpiącego”

28-letni złodziej wykorzystał „niedyspozycję” nietrzeźwego 43-latka. Gdy ten spał na przystanku, dobrał się do jego kieszeni. Oślepiony chciwością, nie zauważył strażników miejskich.

W niedzielny poranek 17 sierpnia, strażnicy miejscy z VI Oddziału Terenowego, patrolując okolice warszawskiego ZOO, zauważyli niecodzienną sytuację – nad leżącym na przystanku czterdziestokilkuletnim mężczyzną pochylał się inny, młodszy. Przyglądał się leżącemu, a po chwili zaczął obmacywać jego kieszenie. Jako że tylne najwyraźniej były puste, zainteresował się przednimi. Wydobycie z nich telefonu komórkowego nie było takie łatwe. 28-latek był tak zajęty mocowaniem się z łupem, że nie zauważył nadjeżdżających na rowerach strażników. Zaskoczony, nie potrafił sensownie wytłumaczyć swojego zachowania, a kiedy funkcjonariusze poprosili go o dokumenty – rzucił się do ucieczki. Nie udało się. Został ujęty i obezwładniony. Tymczasem poszkodowany nadal nieruchomo leżał na ławce. Zaniepokojeni strażnicy podeszli bliżej. Wtedy poczuli, że…brak czujności śpiącego to efekt upojenia alkoholowego. Obu – zarówno sprawcę jak i poszkodowanego – strażniczka i strażnik przekazali policji. Całość zdarzenia zarejestrowały miejskie kamery monitoringu.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Wszedł na osiedle, ukradł rowery i… próbował odjechać tramwajem

Strażnicy miejscy ujęli 33-latka, który chwilę wcześniej ukradł dwa rowery z osiedla przy ul. Pożarowej.


Strażnicy miejscy z VI Oddziału Terenowego 13 sierpnia około godziny 10:30 kontrolowali rejon ulicy Odrowąża. Gdy dojeżdżali do ulicy Pożarowej, zauważyli na przystanku tramwajowym mężczyznę prowadzącego dwa rowery. Na widok patrolu zaczął zachowywać się nerwowo i wszedł do stojącego na przystanku tramwaju. W pośpiechu z trudem wprowadził rowery do wagonu. Funkcjonariusze, podejrzewając, że mężczyzna może mieć coś na sumieniu, ruszyli w kierunku, w którym odjechał tramwaj. Gdy dojechali do ulicy 11 Listopada, zauważyli te same rowery i tego samego mężczyznę. Funkcjonariusze podjęli interwencję, jednak na zadawane pytania mężczyzna stanowczo odpowiadał, że nie wie, o co chodzi, a rowery stojące za wiatą nie należą do niego. Kiedy funkcjonariusze poinformowali go, że widzieli i mają nagranie, na którym wchodzi do tramwaju z rowerami, przyznał, że wszedł na jedno z osiedli przy ulicy Pożarowej i zabrał dwa stojące tam jednoślady. Strażnicy wezwali na miejsce patrol policji. W obecności policjantów mężczyzna już nie zaprzeczał, że ukradł rowery, tłumacząc, że mu się spodobały. Strażnicy przekazali „miłośnika jednośladów” policjantom, którzy ustalą okoliczności kradzieży. Na szczęście właściciele odzyskają swoje pojazdy, a 33-letni mężczyzna poniesie konsekwencje. Kradzież mienia o wartości powyżej 800 zł jest przestępstwem i podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!