Niedziela, 26 kwietnia 2026 roku, miała być dniem sprzeciwu wobec krzywdy zwierząt. Ulice stolicy miały wypełnić się głosami oburzenia, transparentami i energią ludzi walczących o lepszy świat. Zamiast tego przyszła cisza — ciężka, przejmująca, pełna bólu.
Tego dnia odbył się marsz pamięci poświęcony Łukaszowi Litewce.
Zaledwie trzy dni wcześniej, 23 kwietnia, wydarzyła się tragedia, która wstrząsnęła opinią publiczną. Łukasz Litewka zginął tragicznie podczas jazdy rowerem w pobliżu Sosnowca. Według wstępnych ustaleń śledczych, 57-letni kierowca samochodu zjechał na przeciwny pas ruchu i uderzył w rowerzystę. Siła zderzenia była ogromna — rower został odrzucony na kilka metrów, a on sam upadł bezwładnie obok drogi.
Śmierć przyszła nagle, brutalnie, bez ostrzeżenia.
Kierowca twierdzi, że nie pamięta momentu tragedii. Jak mówi, świadomość odzyskał dopiero wtedy, gdy na miejscu były już służby ratunkowe. Te słowa, zamiast przynieść odpowiedzi, tylko pogłębiają poczucie bezsilności i pytania, które dziś zadaje sobie tak wielu: jak mogło do tego dojść?
W niedzielę ludzie przyszli nie krzyczeć, lecz milczeć. W dłoniach trzymali białe róże — symbol czystości, pamięci i jedności. Każdy krok marszu był wyrazem bólu, ale i wspólnoty. Wspólnoty ludzi, którzy choć często się różnią, potrafią zjednoczyć się w obliczu tragedii.
Nie było haseł skandowanych przez tłum. Były za to spojrzenia pełne łez, ciche rozmowy i obecność — najprostsza, a zarazem najważniejsza forma wsparcia. To była niedziela, w której zamiast gniewu pojawiła się refleksja. Zamiast walki — pamięć.
Marsz „Zerwijmy Łańcuchy” nabrał nowego znaczenia. Łańcuchy, które symbolicznie zrywano, przestały dotyczyć tylko zwierząt. Stały się metaforą kruchości życia, nieprzewidywalności losu i potrzeby większej uważności — na drodze, w codzienności, wobec siebie nawzajem.
Biała róża stała się znakiem czegoś więcej niż żałoby. Była cichym wołaniem o odpowiedzialność, o empatię, o świat, w którym takie tragedie nie będą się powtarzać.
Bo choć Łukasza Litewki już z nami nie ma, pamięć o nim tego dnia była żywa — w każdym kroku, w każdym geście, w każdej białej róży uniesionej ku niebu.
Fot: Franek Kieszek
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas
57-letni kierowca, podejrzany o śmiertelne potrącenie posła Łukasza Litewki, usłyszał w piątek zarzuty, a w sobotę Sąd Rejonowy w Dąbrowie Górniczej podjął decyzję o tymczasowym areszcie dla kierowcy. Grozi mu od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.
W piątek wieczorem śledczy informowali o przesłuchaniu podejrzanego mężczyzny. Kierowca przyznał się do zarzucanego czynu. Balansuje on pomiędzy utratą przytomności a chwilowym rozkojarzeniem, ewentualnie też całkowitą niepamięcią do przebiegu zajścia — informował Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu Bartosz Kilian.
Posiedzenie aresztowe w Sądzie Rejonowym w Dąbrowie Górniczej rozpoczęło się w sobotę o godzinie 8. O godzinie 10:50 prokuratura poinformowała, że sąd uwzględnił wniosek o tymczasowy areszt na trzy miesiące.
Sąd zaakcentował, że za aresztem przemawia groźba wymierzenia mężczyźnie surowej kary i jednocześnie ta przesłanka wpływa na fakt, iż mężczyzna, mając świadomość grożących mu sankcji, może podejmować próby ucieczki lub ukrycia się – informował prokurator Kilian.
Decyzja sądu ma jednak charakter warunkowy, oznacza to, że podejrzany będzie mógł opuścić areszt, jeżeli w terminie 14 dni od wydania postanowienia wpłaci poręczenie majątkowe w wysokości 40 tys. zł, wtedy izolacyjny środek zapobiegawczy zostanie uchylony, a mężczyzna zostanie objęty dozorem policji połączonym z obowiązkiem stawiennictwa we właściwej jednostce oraz zakazem opuszczania kraju.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu Bartosz Kilian poinformował, że mimo iż obecnie zgromadzone okoliczności wskazują na prawdopodobieństwo skierowania do sądu aktu oskarżenia, postępowanie pozostaje sprawą otwartą. Prokuratura wciąż gromadzi materiał dowodowy, trwają przesłuchania kolejnych świadków oraz oczekiwania na wyniki zleconych wcześniej ekspertyz. Dopiero po zebraniu kompletnego materiału dowodowego zapadnie ostateczna decyzja.
Jednym z kluczowych wątków badanych przez prokuraturę jest ustalenie, czy podejrzany w chwili zdarzenia korzystał z telefonu komórkowego. Jak informuje prokurator Bartosz Kilian, urządzenie zostało zabezpieczone i trafiło do biegłych, to jeden z najbardziej palących priorytetów.
W sieci pojawiają się również spekulacje, że podejrzany kierowca celowo wjechał w posła Łukasza Litewke. Prokuratura na chwilę obecną nie potwierdza tych informacji.
Wypadek i śmierć Łukasza Litewki
Do tragicznego wypadku doszło w czwartek około godziny 13, przy ulicy Kazimierzowskiej, zaledwie 3km od swojego domu. Kierujący Mitsubishi Colt zjechał na przeciwny pas ruchu, gdzie zderzył się z jadącym na rowerze z naprzeciwka posłem. Łukasz Litewka zmarł mimo podjętej reanimacji.
Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci posła były rozległe obrażenia nóg, jakich doznał w wyniku wypadku. Doszło do przecięcia kluczowych arterii i w konsekwencji do wykrwawienia. Zabezpieczyliśmy stosowny materiał do dalszych badań – poinformował Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu Bartosz Kilian.
Łukasz Litewka poseł i przede wszystkim społecznik
Łukasz Litewka miał 36 lat. Urodził się 9 maja 1989 roku w Sosnowcu. Studiował na Wydziale Nauk Społecznych na Uniwersytecie Śląskim. Z wykształcenia był socjologiem. Znany z działalności charytatywnej i społecznej. Jego fundacja #TeamLitewka nagłaśniała i wspierała leczenie dzieci czy ratowanie zwierząt.
Marzył o społeczeństwie, które nie będzie patrzeć tylko na siebie i wykorzystywać innych. Marzył mu się czas, w którym człowiek będzie kochał psa, tak jak pies kocha człowieka. Marzył o kraju gdzie przemoc i cierpienie zwierząt będzie wyłącznie precedensem natychmiast piętnowanym.
Podczas kampanii przed wyborami parlamentarnymi w 2023 r. Łukasz Litewka umieścił na plakatach wyborczych wizerunki czekających na adopcję psów z miejscowego schroniska z ich imionami i kontaktem telefonicznym w sprawie. Po zakończonej kampanii banery Litewki posłużyły jako materiał docieplający schroniskowe boksy.
Pośmiertne odznaczenie dla Łukasza Litewki
Kapituła Odznaki Honorowej za Zasługi dla Województwa Śląskiego przyznała pośmiertnie wyróżnienie Łukaszowi Litewce – poinformował radny śląskiego sejmiku Bartłomiej Kowalski.
To symboliczne uhonorowanie jego ogromnego zaangażowania społecznego, działalności charytatywnej oraz pracy na rzecz mieszkańców naszego regionu. Jego działania pozostawiły trwały ślad w ludziach, którym pomógł, i w wartościach, które promował – napisał na Facebooku Kowalski.
Marsz dla zwierząt i pamięci Łukasza Litewki
W niedzielę 26 kwietnia o godzinie 12:00 pod sejmem odbędzie się MARSZ DLA ZWIERZĄT. Będzie to również marsz poświęcony pamięci Łukasza Litewki. Jak przekazują organizatorzy wydarzenia, Litewka nie doczekał zmian, o które walczył, lecz pozostaliśmy my, zobowiązani jego postawą i pamięcią, by tę walkę kontynuować aż do jej spełnienia.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas