„Zaparkowała na pasach i tłumaczyła się brakiem obowiązku noszenia prawa jazdy. Problem w tym, że go nie miała”

Zaparkowała na przejściu dla pieszych, niemal zupełnie blokując przejście. Okazało się, że… nie ma prawa jazdy.

30 kwietnia, tuż po godzinie 16 funkcjonariusze z VII Oddziału Terenowego zauważyli przy ulicy Świebodzińskiej „dość osobliwie” zaparkowany samochód. Pojazd pozostawiono na skrzyżowaniu, w strefie obowiązywania zakazu zatrzymywania się, do tego w poprzek przejścia dla pieszych. Przechodniom pozostawiono zaledwie pół metra przejścia. Strażnicy natychmiast wezwali na miejsce holownik, aby usunąć niebezpiecznego zawalidrogę. Po chwili przy samochodzie zjawiła się kierująca. Kobieta wylegitymowała się dowodem osobistym, podkreślając, że nie musi nosić przy sobie prawa jazdy. Funkcjonariusze dość szybko ustalili, że nie nosi, bo w ogóle go nie posiada – dokument został jej zatrzymany. Strażnicy nałożyli na kobietę mandat za popełnione wykroczenia, a auto zabrał z chodnika wezwany przez nią mąż.
Kierującą czekają jednak dalsze nieprzyjemności. Dokumentacja dotycząca prowadzenia pojazdu bez uprawnień została przekazana Policji. Art. 180a Kodeksu karnego stanowi, że prowadzenie pojazdu mechanicznego po cofnięciu uprawnień decyzją administracyjną – jest przestępstwem. Grozi za to grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do 2 lat. Sprawca musi się także liczyć z obligatoryjnym zakazem prowadzenia pojazdów na okres od 1 roku do 15 lat.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Ten detal na szybie może kosztować Cię 300 zł. Kierowcy robią to nagminnie

Wielu kierowców robi to automatycznie i bez zastanowienia, nie zdając sobie sprawy, że może naruszać przepisy. Tymczasem wystarczy drobny element umieszczony na przedniej szybie, aby narazić się na mandat, a nawet poważniejsze konsekwencje podczas kontroli drogowej.

Problem dotyczy rzeczy, które dla większości użytkowników samochodów są czymś zupełnie normalnym. Uchwyty na telefon, wideorejestratory, urządzenia GPS czy różnego rodzaju naklejki często trafiają w miejsca, które ograniczają pole widzenia. Z czasem kierowcy przyzwyczajają się do ich obecności i przestają zauważać potencjalne zagrożenie.

Nie brakuje też osób, które ozdabiają przednie szyby dużymi naklejkami, np. symbolizującymi przynależność do klubów motoryzacyjnych. Choć dla właścicieli aut to forma wyrażenia siebie, w praktyce może to wpływać na bezpieczeństwo jazdy. Tym bardziej że obecnie wiele wydarzeń motoryzacyjnych wymaga wcześniejszego zgłoszenia, a niektóre formy spontanicznych spotkań zostały ograniczone.

Kluczową kwestią pozostaje widoczność. Przepisy jasno określają, że kierowca musi mieć możliwie niezakłócone pole widzenia. Nawet niewielki przedmiot może zasłonić fragment drogi, pieszego czy nadjeżdżający pojazd — szczególnie w newralgicznych sytuacjach, takich jak skrzyżowania czy wykonywanie skrętu.

Podczas kontroli drogowej funkcjonariusze zwracają uwagę nie tylko na prędkość czy dokumenty. Coraz częściej sprawdzają również stan techniczny pojazdu, w tym to, co znajduje się na przedniej szybie. Jeśli uznają, że dany element ogranicza widoczność, kierowca może otrzymać mandat sięgający nawet 300 zł.

W skrajnych przypadkach konsekwencje mogą być poważniejsze. Jeśli pojazd zostanie uznany za niespełniający wymogów bezpieczeństwa, policja ma prawo zatrzymać dowód rejestracyjny. Dla wielu osób to zaskoczenie, ponieważ traktują takie dodatki jako standardowe wyposażenie auta.

Warto więc spojrzeć na swój samochód krytycznym okiem. Każdy element znajdujący się na przedniej szybie powinien być dobrze przemyślany. Czasem wystarczy zmienić jego położenie lub całkowicie go usunąć, aby uniknąć problemów.

To jeden z tych przypadków, w których drobny szczegół może mieć realne skutki. Lepiej zareagować zawczasu, niż dowiedzieć się o błędzie dopiero podczas kontroli na drodze.

Fot. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

169 km/h w Pruszkowie – kierowca ukarany i bez prawa jazdy

Funkcjonariusze drogówki z Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie zatrzymali w nocy 22-letniego kierowcę, który znacząco przekroczył dozwoloną prędkość. Około godziny 1:00 poruszał się Alejami Jerozolimskimi z prędkością 169 km/h, mimo że w tym miejscu obowiązuje ograniczenie do 50 km/h. Oznacza to przekroczenie limitu aż o 119 km/h.

Brawurowa jazda szybko zakończyła się interwencją policji i surowymi konsekwencjami. Mężczyzna został ukarany wysokim mandatem, otrzymał punkty karne, a jego prawo jazdy zostało zatrzymane.

Policja przypomina, że przepisy ruchu drogowego obowiązują przez całą dobę – bez względu na to, czy droga wydaje się pusta, czy panuje duży ruch. Noc nie zwalnia kierowców z odpowiedzialności ani z konieczności przestrzegania ograniczeń prędkości.

Takie zachowanie stanowi poważne zagrożenie dla wszystkich uczestników ruchu. W tym przypadku obyło się bez wypadku, jednak przy tak dużej prędkości nawet drobny błąd mógł doprowadzić do tragedii.

Funkcjonariusze apelują do kierowców o rozwagę i odpowiedzialność. Stosowanie się do przepisów to nie tylko obowiązek, ale przede wszystkim sposób na ochronę życia i zdrowia – zarówno własnego, jak i innych.

Fot. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Chciał uniknąć mandatu, więc sam założył na auto blokadę — ukradzioną kilka dni wcześniej

27-latek próbował przechytrzyć strażników miejskich, zakładając na własne koło blokadę, którą kilka dni wcześniej ukradł. Chciał w ten sposób uniknąć mandatu za nieprawidłowe parkowanie. Strażnicy jednak szybko zorientowali się w podstępie, a finał przypominał scenariusz z filmów o słynnym duńskim gangu. Na miejsce wezwano policję.

We wtorek, 28 października, funkcjonariusze z Referatu II pojawili się na ulicy Zaroślak. Od niedawna znajduje się tam strefa zamieszkania, na której obowiązują szczególne zasady ruchu drogowego (więcej na ten temat tutaj). Piesi mają tutaj pierwszeństwo, a samochody mogą parkować jedynie w wyznaczonych miejscach. Z konsekwencjami musi liczyć się każdy, kto zaparkuje auto na przykład na jezdni albo na chodniku, nawet jeśli szerokość trotuaru pozostawiona dla pieszych jest większa niż 1,5 metra. W takiej sytuacji kierującemu grozi mandat w wysokości 100 złotych oraz 1 punkt karny.

Uwagę mundurowych zwróciło jedno z aut. Było zaparkowane w miejscu niewyznaczonym, a na jego kole ktoś już założył blokadę. Za wycieraczkę szyby włożona była też nieco zniszczona kartka informująca kierowcę o zablokowanym kole.

Okazało się, że przeczucie nie myliło strażników. Kłódka była uszkodzona, a w systemie informatycznym widniała informacja, że 20 października br. ta właśnie blokada została zgłoszona policjantom jako skradziona. Teraz ponownie była założona na to samo auto, ale w innym miejscu. Strażnicy wezwali policjantów. Po chwili przy aucie pojawił się 27-latek, który przyznał, że to on ukradł wcześniej blokadę. Strażnikom tłumaczył, że śpieszył się do pracy, więc zniszczył kłódkę i zabrał blokadę. Teraz też sam ją sobie założył żeby uniknąć mandatu za nieprzepisowe parkowanie.

Mężczyzna został ujęty i przekazany przybyłym na miejsce policjantom. Ci zabrali go na komisariat. Jak informuje asp. szt. Mariusz Chrzanowski z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku w związku z kradzieżą policjanci przeprowadzili czynności wyjaśniające w sprawie o wykroczenie i skierowali do sądu wniosek o ukaranie mężczyzny. Ale to nie jedyne konsekwencje dla 27-latka. Strażnicy będą też prowadzić czynności wyjaśniające w związku z popełnionymi wykroczeniami drogowymi 20 i 28 października, a także wezwą mężczyznę do zwrotu kosztów za uszkodzoną blokadę.

Źródło: Straż Miejska Gdańsk

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Parkował na kopercie z nieważną kartą. Sprawa trafi do sądu

Ta sprawa skończy się w sądzie. Mężczyzna parkujący samochód na miejscu dla osób z niepełnosprawnością umieścił kartę parkingową w sposób uniemożliwiający odczytanie jej daty ważności. Okazało się, że dokument był przeterminowany. Co więcej – należał do żony, która podobno była na zakupach. Tyle, że nie wróciła…

Strażnicy miejscy z V Oddziału Terenowego pilnujący przepisowego parkowania na Żoliborzu i Bielanach regularnie patrolują w dni targowe okolice bazaru na Wolumenie. Okoliczni mieszkańcy często o to proszą. Podczas jednego z patroli we wtorek 30 września uwagę funkcjonariuszy zwrócił niewielki, biały „elektryk” przytulony niewinnie na kopercie dla osób z niepełnosprawnościami. Samochód miał za szybą umieszczoną niebieską kartę, jednak była ona umiejscowiona w taki sposób, że nie było możliwe odczytanie jej numeru ani daty ważności. Strażnicy postanowili poczekać chwilę na właściciela, jednak gdy ten nie przychodził, rozpoczęli procedurę zmierzającą do usunięcia z miejsca pojazdu. Na widok funkcjonariuszy dokumentujących na zdjęciach ujawnione wykroczenie, kierowca nagle się pojawił. Mężczyzna był bardzo nerwowy. Działanie funkcjonariuszy nazwał „czepiactwem wobec niewinnych ludzi”, tłumacząc, że jego niepełnosprawna żona jest na zakupach, na bazarze. Strażnicy poprosili, aby okazał kartę. Nawet gdy okazało się, że jest ona od 3 lat nieważna, kierowca upierał się przy swoim. Niestety mimo oczekiwania, uprawniona do korzystania z miejsca pasażerka nie wróciła z zakupami do auta. Funkcjonariusze zaproponowali kierowcy przewidziany prawem mandat, którego jednak oburzony mężczyzna nie przyjął. Strażnicy przygotowali więc wniosek o ukaranie – sprawa skończy się w sądzie.

Mandat za nieuprawniony postój na kopercie wynosi 800 zł. Sąd może znacznie podnieść tę kwotę, jeśli uzna, że osoba bezprawnie parkowała na miejscu, a ponadto w nieuprawniony sposób korzystała z karty z symbolem wózka inwalidzkiego.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

„Czuje wiatr we włosach” – jechał bez kasku i prawa jazdy

Jechał na motocyklu bez kasku i, jak się okazało – bez uprawnień. Strażnicy miejscy przerwali niebezpieczną wycieczkę.

W niedzielę, 21 września funkcjonariusze z VII Oddziału Terenowego w trakcie patrolu rejonu ulicy Grochowskiej zauważyli niespotykaną i niezwykle niebezpieczną sytuację. Ruchliwą, kilkupasmową jezdnią jechał motocyklista, który – oprócz tego że na stopach miał klapki – to, przede wszystkim, nie miał na głowie obowiązkowego kasku. Inni kierujący sygnałami dźwiękowymi i świetlnymi reagowali na zagrożenie w ruchu drogowym, jakie wprowadzał beztroskim zachowaniem. Zwróciło to uwagę funkcjonariuszy straży miejskiej, którzy zdecydowali się pojechać za „easy riderem”. Gdy ich pojazdy zrównały się na jednym ze skrzyżowań, strażnicy dali do zrozumienia kierowcy, by zjechał na pobocze. Mężczyzna był oburzony i arogancki. Określił niecenzuralnie, w jakim poważaniu ma obowiązki i mandaty. Jak stwierdził „frajdę sprawia mu jazda bez kasku, bo wtedy czuje wiatr we włosach”. Obcokrajowiec, który doskonale władał polskimi przekleństwami, nie posiadał przy sobie dokumentu tożsamości. Na miejsce została wezwana policja. Policyjna kontrola ujawniła kolejny „kwiatek”. Jak się okazało – motocyklista w ogóle nie miał prawa jazdy. Cała kontrola przeciągnęła się powyżej 2 godzin. Motocykl trafił na policyjny parking, a nieodpowiedzialny i opryskliwy kierowca będzie przed sądem tłumaczył się ze swojego zachowania. Za ogół naruszeń prawa, których się dopuścił, grozi mu wielotysięczna grzywna. Najważniejsze jednak, że udało się zapobiec poważnemu niebezpieczeństwu, wynikającemu z jazdy bez jakichkolwiek zabezpieczeń.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

„Tylko zawrócę” – tłumaczył. Od 5 lat prowadził bez uprawnień

Kierowca, który wjechał za zakaz ruchu przekonywał strażników, że „zaraz zawróci i będzie po problemie”.

W czwartek, 5 czerwca, około godziny 8:20 strażnicy miejscy z I Oddziału Terenowego, nadzorując wjazd do tzw. Nowego Centrum Warszawy, zatrzymali do kontroli drogowej czarne BMW. Kierowca nie zastosował się na ulicy Brackiej do zakazu ruchu w obu kierunkach. Mężczyzna bagatelizował popełnione wykroczenie. Proponował nawet, że „szybko zawróci, odjedzie i będzie po problemie”. Jego zachowanie wzbudziło jednak czujność doświadczonych strażników. Przy ustalaniu tożsamości mężczyzny wyszło na jaw, że intuicja ich nie zawiodła. Po sprawdzeniu danych kierowcy w bazie, okazało się, że nie ma on prawa jazdy. Mężczyzna potwierdził ustalenia strażników, dodając że jeździ już w ten sposób od 5 lat. Ponieważ sankcjonowanie takiego wykroczenia nie leży w uprawnieniach straży miejskich, na miejsce została wezwana policja. Samochód odholowano na policyjny parking depozytowy, a kierowca, po złożeniu wyjaśnień, musiał wrócić do domu piechotą.
Prowadzenie samochodu bez prawa jazdy jest poważnym wykroczeniem, za które karą może być grzywna nie niższa niż 1500 zł, ograniczenie wolności lub areszt.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

Parkował na miejscu dla niepełnosprawnych z cudzą kartą – tłumaczył, że „znalazł”

Wysoki mandat dla kierowcy, który bezprawnie parkował na miejscu dla osób z niepełnosprawnościami przy Świętokrzyskiej. Mężczyzna tłumaczył się, że niebieską kartę parkingową znalazł i – ot tak – położył za szybą.

Straż Miejska m.st. Warszawy wspólnie z Zarządem Dróg Miejskich codziennie prowadzi kontrole stref objętych płatnym parkowaniem w Warszawie. Chodzi o dyscyplinowanie kierowców, którzy próbują unikać opłat strefowych, pozostawiając samochód w miejscach niedozwolonych – nieobjętych parkometrem. W czasie jednej z takich kontroli, we środę 11 czerwca, uwagę strażniczki miejskiej z I Oddziału Terenowego zwrócił samochód marki Subaru zaparkowany na kopercie dla osób z niepełnosprawnościami, przy ulicy Świętokrzyskiej. Uprawniający do postoju w tym miejscu dokument za szybą wyglądał podejrzanie – ktoś długopisem przeprawił ostatnią cyfrę w dacie jego ważności. Posługiwanie się sfałszowanym dokumentem stanowi przestępstwo, dlatego o zdarzeniu została powiadomiona policja. W trakcie oczekiwania na policjantów, na miejscu zjawił się kierowca auta. Oznajmił, że nic nie wie o fałszerstwie, a kartę znalazł i położył sobie za szybą. Strażniczka potwierdziła, że kierujący nie ma uprawnień do parkowania na „kopercie” i ukarała go wysokim mandatem. Czy doszło do przestępstwa będzie wyjaśniać policja, której przekazano mężczyznę.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

Efektowny poślizg, kosztowna nauczka – 5000 zł kary

W poniedziałkowy wieczór, na terenie Miejsca Obsługi Podróżnych w Mieszkowie, doszło do niebezpiecznego incydentu z udziałem młodego kierowcy. 21-latek za kierownicą BMW postanowił przetestować swoje umiejętności w efektownym poślizgu, traktując publiczny parking jak tor wyścigowy. Ku jego zaskoczeniu, nieoczekiwanymi „widzami” widowiska okazali się funkcjonariusze drogówki z Piaseczna.

Podczas patrolu policjanci zauważyli, jak auto porusza się z dużą prędkością i wykonuje agresywne manewry, wprawiając pojazd w kontrolowany poślizg. Takie zachowanie stwarzało poważne zagrożenie dla innych osób znajdujących się w pobliżu, dlatego funkcjonariusze natychmiast wkroczyli do akcji. Młody kierujący nie tylko został zatrzymany, ale także ukarany mandatem w wysokości 5000 złotych i otrzymał 8 punktów karnych.

Podobne przypadki stają się niestety coraz częstsze. Młodzi kierowcy, często zainspirowani filmami i materiałami z mediów społecznościowych, traktują puste parkingi przy sklepach, targowiskach czy MOP-ach jako miejsce do popisów za kółkiem. Nie zdają sobie jednak sprawy, że takie działania mogą doprowadzić do tragedii.

Eksperci nie mają wątpliwości – driftowanie, choć widowiskowe, wymaga nie tylko odpowiedniego miejsca i sprzętu, ale też dużej wiedzy i doświadczenia. Publiczne przestrzenie nigdy nie powinny służyć jako miejsce do tego typu eksperymentów. Wystarczy chwila nieuwagi, by doszło do wypadku z udziałem postronnych osób.

Apelujemy do kierowców – chcesz poczuć adrenalinę? Zrób to na legalnym torze. Drogi publiczne i parkingi to nie miejsce na niebezpieczne popisy. Brak wyobraźni może kosztować zdrowie, życie i prawo jazdy.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

📸 fot. KPP w Piasecznie

Fałszywe karty parkingowe na kopertach. Interwencje straży miejskiej w Śródmieściu

W ostatnich dniach strażnicy miejscy ze Śródmieścia dwukrotnie interweniowali wobec kierowców, którzy bezprawnie zaparkowali na miejscach przeznaczonych dla osób z niepełnosprawnościami. W obu przypadkach za szybą leżały kopie kart parkingowych. Ostrzegamy, że zgodnie z polskim prawem fałszowanie dokumentów jest przestępstwem.

W ostatnich dniach strażnicy miejscy z I Oddziału Terenowego dwukrotnie mieli do czynienia z kierowcami, którzy parkując na kopercie, wkładali za szybę nieprawdziwe karty parkingowe. W środę 7 maja uwagę dwóch funkcjonariuszek patrolujących ulicę Długą zwróciła karta wyłożona na pulpicie skody, która zajmowała miejsce dla osób z niepełnosprawnościami. Hologram na quasi-dokumencie wyglądał na przeklejony z innej karty, spod spodu przebijały numery innego dokumentu, a data ważności karty wyglądała na przerobioną. Na miejsce zostały wezwane policja oraz holownik. Laweta odwiozła podejrzany pojazd na parking depozytowy. Sprawę fałszywego dokumentu będą wyjaśniać policjanci.

Dzień wcześniej około 20:15 dwoje strażników miejskich ze Śródmieścia otrzymało wezwanie w aleje Jerozolimskie, gdzie na kopercie miało stać volvo z fałszywą niebieską kartą. Strażnicy potwierdzili przypuszczenia zgłaszającego – na „dokumencie” brakowało choćby hologramu. Do nieuprawnionego pojazdu również został wezwany holownik, a w związku z podejrzeniem fałszerstwa zawiadomiono policję. Także policjanci uznali, że dokument jest fałszywy. W trakcie oczekiwania na lawetę, na miejscu pojawiła się kobieta, która przyznała że jest kierowcą auta. Wyjaśniała, że posługuje się kserokopią z wygody, ponieważ wraz z niepełnosprawnym ojcem korzystają z kilku samochodów i dzięki temu nie muszą pamiętać o przekładaniu karty. Także i w jej wypadku sprawę fałszywej karty będzie badać policja. Póki co, musiała przestawić samochód na inne miejsce oraz ponieść konsekwencje wezwania holownika i nieuprawnionego postoju na kopercie.

Przypominamy, że zgodnie z polskim prawem, sfałszowanie dokumentu jest przestępstwem. Podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy