Nietypowo zakończyła się interwencja policjantów z piaseczyńskiej drogówki w Mysiadle. Funkcjonariusze zwrócili uwagę na mężczyznę poruszającego się hulajnogą elektryczną, na której znajdowała się również pasażerka. Kierujący, zamiast zatrzymać się do kontroli, zdecydował się na ucieczkę.
Kiedy 24-latek zauważył radiowóz i usłyszał polecenia policjantów, nie zamierzał się zatrzymać. Ruszył przed siebie, ignorując wydawane przez funkcjonariuszy sygnały. W pewnym momencie postanowił dodatkowo „odciążyć” się podczas ucieczki — pozostawił pasażerkę i kontynuował jazdę już samotnie.
Plan szybkiego zniknięcia z pola widzenia mundurowych nie wypalił. Policjanci zatrzymali kierującego, a następnie dokładnie rozliczyli jego zachowanie.
Lista przewinień okazała się długa. Mężczyzna odpowiadał m.in. za przewożenie drugiej osoby hulajnogą elektryczną, niestosowanie się do poleceń funkcjonariuszy oraz inne naruszenia przepisów ruchu drogowego. Łącznie 24-latek został ukarany mandatami w wysokości 3700 złotych.
Policjanci przypominają, że hulajnoga elektryczna jest przeznaczona do poruszania się przez jedną osobę. Nie można przewozić na niej pasażerów, zwierząt ani ładunków.
Kierujący hulajnogą elektryczną jest uczestnikiem ruchu drogowego i musi stosować się do obowiązujących znaków oraz przepisów.
Nie warto również ignorować poleceń funkcjonariuszy. Próba uniknięcia kontroli może skończyć się znacznie poważniejszymi konsekwencjami niż sama kontrola.
Fot. KPP w Piasecznie
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas
Wielu rowerzystów i osób poruszających się na hulajnogach wciąż zapomina, że przepisy Ustawy Prawo o ruchu drogowym obowiązują ich tak samo, jak kierowców samochodów. Jednym z najczęściej popełnianych wykroczeń jest jazda po chodniku, przejazd przez przejście dla pieszych i jazda bez kasku.
Jazda po drodze dla pieszych (chodniku) zasady i kiedy można
Rowerzyści oraz osoby na hulajnogach mogą poruszać się po chodniku wyłącznie w ściśle określonych w przepisach warunkach, o czym wciąż wielu zapomina i traktuje chodniki jak ścieżki rowerowe czy jezdnię, nie zwracając uwagi na pieszych i bardzo często dzwonią na nich dzwonkiem, by zeszli im z drogi.
Przepisy o ruchu rowerów, hulajnóg elektrycznych, urządzeń transportu osobistego, motorowerów zawarte są głównie w Ustawie Prawo o ruchu drogowym w art. 33 i 33a-d.
Każda osoba prowadząca rower, hulajnogę elektryczną lub inne urządzenie transportu osobistego może korzystać z drogi dla pieszych (chodnika) wyłącznie, wtedy kiedy spełnia warunki ściśle określone w przepisach.
Przede wszystkim rowerzysta oraz osoba poruszająca się na hulajnodze musi poruszać z prędkością pieszego, oraz ma bezwzględny nakaz ustąpienia pierwszeństwa pieszym (art. 33c Ustawy Prawo o ruchu drogowym). Oznacza to, że rowerzysta czy osoba na hulajnodze lub innym urządzeniu transportu osobistego nie może na chodniku poruszać się szybciej niż piesi, ani wymuszać na nich zmiany kierunku czy tym bardziej zatrzymania. Więc każde użycie dzwonka na pieszego i jazda szybsza niż prędkość pieszego jest wykroczeniem.
Mówi o tym art. 86a Kodeksu wykroczeń
Kto, kierując rowerem, hulajnogą elektryczną lub urządzeniem transportu osobistego albo poruszając się przy użyciu urządzenia wspomagającego ruch na drodze dla pieszych, nie porusza się z prędkością zbliżoną do prędkości pieszego lub nie ustępuje pierwszeństwa pieszemu, podlega karze grzywny albo karze nagany.
Warto zaznaczyć, że funkcjonariusze Policji czy Straży Miejskiej nie muszą mierzyć takim osobom prędkości, ponieważ łatwo jest ocenić, że prędkość poruszania jest większa niż prędkość pieszego.
Za przekroczenie prędkości czeka nas kara. Wysokość kary określono w art. 97 Kodeksu wykroczeń.
Uczestnik ruchu lub inna osoba znajdująca się na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu, a także właściciel lub posiadacz pojazdu, który wykracza przeciwko innym przepisom ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym lub przepisom wydanym na jej podstawie, podlega karze grzywny do 3000zł.
Jazda po chodniku jest całkowicie zabroniona, jeśli nie wymuszają tego ściśle określone w prawie warunki.
Zgodnie z art. 26 Prawa o ruchu drogowym rowerzystom czy osobom poruszających się na hulajnogach zabrania się całkowitego poruszania się po chodniku, chyba że wymuszają to wyjątki określone w art. 33.
Kiedy możemy więc jeździć chodnikiem?
Rowerzysta może jeździć po chodniku opiekując się dzieckiem do 10 lat, które samodzielnie kieruje rowerem,
Jazda po chodniku jest możliwa, gdy szerokość chodnika wzdłuż drogi, gdzie prędkość pojazdów przekracza 50 km/h, wynosi co najmniej 2 metry i nie ma wyznaczonej drogi dla rowerów,
Rowerzyści mogą korzystać z chodnika, gdy przed nim znajduje się znak „droga dla pieszych” z tabliczką „nie dotyczy rowerów”,
Korzystanie z chodnika jest dozwolone w trudnych warunkach pogodowych (śnieg, silny wiatr, ulewa, gołoledź, mgła), gdy jazda po ulicy jest utrudniona.
Oznacza to, żenawet jeśli nie ma wyznaczonej ścieżki rowerowej, a droga nie pozwala samochodom na jazdę z prędkością powyżej 50km/h, rowerzysta ma obowiązek poruszania się wyłączenie po jezdni, jeśli nie występują wyżej wymienione wyjątki.
Coraz częściej spotykamy się z połączeniem ruchu rowerowego z ruchem pieszym. Wtedy należy zwracać baczną uwagę na oznakowanie, które mówi nam, kto na danej drodze posiada pierwszeństwo. Jeśli na znaku ikona pieszych jest nad ikoną roweru oznacza, że w tym wypadku bezwzględne pierwszeństwo ma pieszy, a rowerzystę obowiązują przepisy wymienione wyżej.
Co nam grozi za jadę po chodniku?
Z jazdę po chodniku w sytuacji, gdy nie zachodzą wyjątki określone w przepisach, rowerzyście grozi mandat w wysokości do 300zł.
Nagminnie spotykamy się również z przejazdem rowerzystów czy osób na hulajnogach przez przejścia dla pieszych. Takie zachowanie jest całkowicie zabronione przez art. 26 Prawa ruchu drogowym. W tej sytuacji musi liczyć się karą grzywną do 100zł.
Niejednokrotnie spotykamy się również, że mimo obecności ścieżki rowerowej lub ciągu pieszo-rowerowego, rowerzyści poruszają po jezdni. Wtedy muszą liczyć z karą grzywny w wysokości 100zł.
Młodzież największym zagrożeniem na drogach
Młodzi rowerzyści czy osoby na hulajnogach zupełnie ignorują wszelkie przepisy Prawa o ruchu drogowym i swoją nieodpowiedzialnością oraz całkowitą bezmyślnością stanowią największe zagrożenie w ruchu drogowym, zarówno dla innych, jak i dla samych siebie.
Należy jasno zaznaczyć, że jazda rowerem bez trzymanki jest całkowicie zabroniona w art. 33 ust. 3 pkt 2 ustawy Prawo o ruchy drogowym. Natomiast art. 63 Prawo o ruchy drogowym, mówi jasno, że zwykłym rowerem nie możemy przewozić osób na ramie, bagażniku, czy też na kierownicy. Za oba te wykroczenia trzeba liczyć się z karą grzywny.
Ponadto osoby do 16 roku życia mają prawny obowiązek jazdy w kaskach.
Zgodnie z przepisami kask musi posiadać oznaczenia znakami „CE” oraz „EN 1078” albo „PN-EN 1078”, za brak odpowiednich oznaczeń grozi dodatkowa kara.
W przypadku osób w przedziale wiekowych 13-18 lat wymagane są stosowne uprawnienia jak w sytuacji jazdy rowerem. Osoby takie muszą mieć kartę rowerową lub prawo jazdy kategorii AM, A1, B1 lub T.
Jeżeli osoba ma skończone 18 lat, nie musi posiadać żadnego z wymienionych wyżej dokumentów.
Przepisy dotyczące hulajnóg elektrycznych
Prawo o ruchu drogowym określa również, kto posiada uprawnienia do poruszania się za pomocą hulajnogi elektrycznej, oraz jaki pojazd jest w Polsce legalny.
Art. 20 Ustawy Prawo o ruchu drogowym, mówi nam o tym, że dopuszczlna prędkość hulajnogi, wynosi 20km/h.
Zgodnie ze zmienionymi przepisami szerokość hulajnogi elektrycznej i urządzenia transportu osobistego (UTO), nie może przekraczać 0,9 m, zaś masa własna hulajnogi elektrycznej nie może przekroczyć 30 kg.
Dzieci w wieku do 13 lat mają prawo jeździć na hulajnodze elektrycznej, tylko w strefie zamieszkania i pod opieką osoby dorosłej.
W przypadku osób w przedziale wiekowych 13-18 lat wymagane są dokładnie takie same uprawnienia jak w sytuacji jazdy rowerem. Osoby takie muszą mieć kartę rowerową lub prawo jazdy kategorii AM, A1, B1 lub T.
Osoby do 16 roku życia mają prawny obowiązek jazdy w kaskach.
Zgodnie z przepisami kask musi posiadać oznaczenia znakami „CE” oraz „EN 1078” albo „PN-EN 1078”, za brak odpowiednich oznaczeń grozi dodatkowa kara.
Jeżeli osoba ma skończone 18 lat, nie musi posiadać żadnego z wymienionych wyżej dokumentów.
Zabrania się jazdy na hulajnodze w dwie osoby, również w sytuacji dorosły + dziecko.
Kierujący hulajnogą elektryczną ma obowiązek poruszania się po jezdni, po której pojazdy poruszają się z prędkością nie większą niż 30 km/h, w sytuacji w której brakuje drogi dla rowerów, drogi dla pieszych i rowerów lub pasa ruchu dla rowerów.
Kary
poruszanie się poza drogą dla rowerów w sytuacji, kiedy jest ona wyznaczona – 100 zł,
poruszanie się na hulajnodze w co najmniej dwie osoby (również osoba dorosła z dzieckiem) – 300 zł
nieprawidłowe parkowanie – 100 zł
jazda na hulajnodze bez uprawnień (po ukończeniu 17. roku życia)– 200 zł
jazda na hulajnodze bez uprawnień (przed ukończeniem 17. roku życia) – 1500 zł
jazda dziecka poniżej 13 roku życia – 1000zł
jazda bez kasku – 100zł
brak stosowanych oznaczeń na kasku – 100zł
poruszanie się z jedną ręką na kierownicy – 50 zł
W przypadku osób nieletnich stosuje się art. 96 & 1 pkt 2 Kodeksu Wykroczeń.
Wtedy kara grzywny może wynieść nawet do 5000 zł.
Pieszy na ścieżce rowerowej?
Tak, ale wyłącznie w sytuacji, kiedy w pobliżu brakuje chodnika lub pobocza albo nie ma możliwości skorzystania z nich (np. w trakcie remontu) lub ruch pieszych jest dopuszczony stosownym oznakowaniem, z obowiązkiem ustąpienia pierwszeństwa rowerzyście. W przeciwnym razie pieszy otrzyma karę w wysokości 100zł.
Rowerzyści i osoby na hulajnogach na celowniku Policji
W całej Polsce funkcjonariusze Policji i Straży Miejskiej/Gminnej, prowadzą działania skierowane głownie w rowerzystów i osób poruszających się na hulajnogach. Podczas kontroli sprawdzone są m.in.: uprawnienia – karta rowerowa lub prawo jazdy kategorii AM, A1, B1 lub T, posiadanie kasku, oświetlenie.
Obecnie Policja prowadzi również zorganizowane działania wymierzone w konkretne grupy, składające się głownie z osób nieletnich, które nie tylko całkowicie bagatelizują przepisy Ustawy Prawo o ruchu drogowym, ale swoją całkowitą bezmyślnością i nieodpowiedzialnością, stanowią ogromne zagrożenie dla zdrowia a nawet życia innych uczestników ruchu, a także ich samych.
Tu sprawy trafiają już przeważnie do Wydziałów Rodzinny i Nieletnich, w strukturach Sądów Rejonowych.
Dotyczy to również pruszkowskiej grupy nastolatków.
Ich „wyczyny” można „podziwiać” głównie na platformie TikTok.
W wielu miastach w Polsce wprowadza się coraz więcej stref zakazujących jazdę m.in na hulajnogach czy rowerach elektrycznych. Coraz więcej takich stref pojawia się np. w Warszawie, gdzie tylko w ubiegłym roku doszło do ponad 60 wypadków z udziałem hulajnóg, w których rannych zostały 73 osoby.
Jak to wygląda w Pruszkowie?
Z uzyskanych informacji wynika, że funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego wspierani przez Wydział Prewencji, również w ramach codziennej służby prowadzą stosowne działania dotyczące rowerzystów i osób na hulajnogach. Dodatkowo stosownym nadzorem objęte są również wyznaczone ulice i rejony szkół.
Podobne działania lecz w mniejszym zakresie prowadzi również Straż Miejska. Ponadto funkcjonariusze zapowiadają działania prewencyjne, skierowane bezpośrednio do szkół.
Jednak wielu mieszkańców uważa, działania służb za zbyt pobłażliwe i nieskuteczne.
Może w działania powinni się również bardziej zaangażować włodarze miasta i powiatu?
Jak wspominaliśmy wyżej, również w Pruszkowie obie służby prowadzą stosowne działania wymierzone w grupy nieletnich rowerzystów i osób na hulajnogach.
Zarówno Policja jak i Straż Miejska, apelują o każdorazowe zgłaszanie niebezpiecznych sytuacji oraz łamanie przepisów przez rowerzystów czy osób na hulajnogach. Odpowiedzialność społeczna to największa szansa, na zapobieganie wypadkom, i być może uratowanie czyjegoś zdrowia lub życia.
Zdjęcia: Warszawska Grupa Luka&Maro
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas
Zaparkowała na przejściu dla pieszych, niemal zupełnie blokując przejście. Okazało się, że… nie ma prawa jazdy.
30 kwietnia, tuż po godzinie 16 funkcjonariusze z VII Oddziału Terenowego zauważyli przy ulicy Świebodzińskiej „dość osobliwie” zaparkowany samochód. Pojazd pozostawiono na skrzyżowaniu, w strefie obowiązywania zakazu zatrzymywania się, do tego w poprzek przejścia dla pieszych. Przechodniom pozostawiono zaledwie pół metra przejścia. Strażnicy natychmiast wezwali na miejsce holownik, aby usunąć niebezpiecznego zawalidrogę. Po chwili przy samochodzie zjawiła się kierująca. Kobieta wylegitymowała się dowodem osobistym, podkreślając, że nie musi nosić przy sobie prawa jazdy. Funkcjonariusze dość szybko ustalili, że nie nosi, bo w ogóle go nie posiada – dokument został jej zatrzymany. Strażnicy nałożyli na kobietę mandat za popełnione wykroczenia, a auto zabrał z chodnika wezwany przez nią mąż. Kierującą czekają jednak dalsze nieprzyjemności. Dokumentacja dotycząca prowadzenia pojazdu bez uprawnień została przekazana Policji. Art. 180a Kodeksu karnego stanowi, że prowadzenie pojazdu mechanicznego po cofnięciu uprawnień decyzją administracyjną – jest przestępstwem. Grozi za to grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do 2 lat. Sprawca musi się także liczyć z obligatoryjnym zakazem prowadzenia pojazdów na okres od 1 roku do 15 lat.
Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
Wielu kierowców robi to automatycznie i bez zastanowienia, nie zdając sobie sprawy, że może naruszać przepisy. Tymczasem wystarczy drobny element umieszczony na przedniej szybie, aby narazić się na mandat, a nawet poważniejsze konsekwencje podczas kontroli drogowej.
Problem dotyczy rzeczy, które dla większości użytkowników samochodów są czymś zupełnie normalnym. Uchwyty na telefon, wideorejestratory, urządzenia GPS czy różnego rodzaju naklejki często trafiają w miejsca, które ograniczają pole widzenia. Z czasem kierowcy przyzwyczajają się do ich obecności i przestają zauważać potencjalne zagrożenie.
Nie brakuje też osób, które ozdabiają przednie szyby dużymi naklejkami, np. symbolizującymi przynależność do klubów motoryzacyjnych. Choć dla właścicieli aut to forma wyrażenia siebie, w praktyce może to wpływać na bezpieczeństwo jazdy. Tym bardziej że obecnie wiele wydarzeń motoryzacyjnych wymaga wcześniejszego zgłoszenia, a niektóre formy spontanicznych spotkań zostały ograniczone.
Kluczową kwestią pozostaje widoczność. Przepisy jasno określają, że kierowca musi mieć możliwie niezakłócone pole widzenia. Nawet niewielki przedmiot może zasłonić fragment drogi, pieszego czy nadjeżdżający pojazd — szczególnie w newralgicznych sytuacjach, takich jak skrzyżowania czy wykonywanie skrętu.
Podczas kontroli drogowej funkcjonariusze zwracają uwagę nie tylko na prędkość czy dokumenty. Coraz częściej sprawdzają również stan techniczny pojazdu, w tym to, co znajduje się na przedniej szybie. Jeśli uznają, że dany element ogranicza widoczność, kierowca może otrzymać mandat sięgający nawet 300 zł.
W skrajnych przypadkach konsekwencje mogą być poważniejsze. Jeśli pojazd zostanie uznany za niespełniający wymogów bezpieczeństwa, policja ma prawo zatrzymać dowód rejestracyjny. Dla wielu osób to zaskoczenie, ponieważ traktują takie dodatki jako standardowe wyposażenie auta.
Warto więc spojrzeć na swój samochód krytycznym okiem. Każdy element znajdujący się na przedniej szybie powinien być dobrze przemyślany. Czasem wystarczy zmienić jego położenie lub całkowicie go usunąć, aby uniknąć problemów.
To jeden z tych przypadków, w których drobny szczegół może mieć realne skutki. Lepiej zareagować zawczasu, niż dowiedzieć się o błędzie dopiero podczas kontroli na drodze.
Fot. Marek Śliwiński
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
Funkcjonariusze drogówki z Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie zatrzymali w nocy 22-letniego kierowcę, który znacząco przekroczył dozwoloną prędkość. Około godziny 1:00 poruszał się Alejami Jerozolimskimi z prędkością 169 km/h, mimo że w tym miejscu obowiązuje ograniczenie do 50 km/h. Oznacza to przekroczenie limitu aż o 119 km/h.
Brawurowa jazda szybko zakończyła się interwencją policji i surowymi konsekwencjami. Mężczyzna został ukarany wysokim mandatem, otrzymał punkty karne, a jego prawo jazdy zostało zatrzymane.
Policja przypomina, że przepisy ruchu drogowego obowiązują przez całą dobę – bez względu na to, czy droga wydaje się pusta, czy panuje duży ruch. Noc nie zwalnia kierowców z odpowiedzialności ani z konieczności przestrzegania ograniczeń prędkości.
Takie zachowanie stanowi poważne zagrożenie dla wszystkich uczestników ruchu. W tym przypadku obyło się bez wypadku, jednak przy tak dużej prędkości nawet drobny błąd mógł doprowadzić do tragedii.
Funkcjonariusze apelują do kierowców o rozwagę i odpowiedzialność. Stosowanie się do przepisów to nie tylko obowiązek, ale przede wszystkim sposób na ochronę życia i zdrowia – zarówno własnego, jak i innych.
Fot. Marek Śliwiński
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
27-latek próbował przechytrzyć strażników miejskich, zakładając na własne koło blokadę, którą kilka dni wcześniej ukradł. Chciał w ten sposób uniknąć mandatu za nieprawidłowe parkowanie. Strażnicy jednak szybko zorientowali się w podstępie, a finał przypominał scenariusz z filmów o słynnym duńskim gangu. Na miejsce wezwano policję.
We wtorek, 28 października, funkcjonariusze z Referatu II pojawili się na ulicy Zaroślak. Od niedawna znajduje się tam strefa zamieszkania, na której obowiązują szczególne zasady ruchu drogowego (więcej na ten temat tutaj). Piesi mają tutaj pierwszeństwo, a samochody mogą parkować jedynie w wyznaczonych miejscach. Z konsekwencjami musi liczyć się każdy, kto zaparkuje auto na przykład na jezdni albo na chodniku, nawet jeśli szerokość trotuaru pozostawiona dla pieszych jest większa niż 1,5 metra. W takiej sytuacji kierującemu grozi mandat w wysokości 100 złotych oraz 1 punkt karny.
Uwagę mundurowych zwróciło jedno z aut. Było zaparkowane w miejscu niewyznaczonym, a na jego kole ktoś już założył blokadę. Za wycieraczkę szyby włożona była też nieco zniszczona kartka informująca kierowcę o zablokowanym kole.
Okazało się, że przeczucie nie myliło strażników. Kłódka była uszkodzona, a w systemie informatycznym widniała informacja, że 20 października br. ta właśnie blokada została zgłoszona policjantom jako skradziona. Teraz ponownie była założona na to samo auto, ale w innym miejscu. Strażnicy wezwali policjantów. Po chwili przy aucie pojawił się 27-latek, który przyznał, że to on ukradł wcześniej blokadę. Strażnikom tłumaczył, że śpieszył się do pracy, więc zniszczył kłódkę i zabrał blokadę. Teraz też sam ją sobie założył żeby uniknąć mandatu za nieprzepisowe parkowanie.
Mężczyzna został ujęty i przekazany przybyłym na miejsce policjantom. Ci zabrali go na komisariat. Jak informuje asp. szt. Mariusz Chrzanowski z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku w związku z kradzieżą policjanci przeprowadzili czynności wyjaśniające w sprawie o wykroczenie i skierowali do sądu wniosek o ukaranie mężczyzny. Ale to nie jedyne konsekwencje dla 27-latka. Strażnicy będą też prowadzić czynności wyjaśniające w związku z popełnionymi wykroczeniami drogowymi 20 i 28 października, a także wezwą mężczyznę do zwrotu kosztów za uszkodzoną blokadę.
Źródło: Straż Miejska Gdańsk
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
Ta sprawa skończy się w sądzie. Mężczyzna parkujący samochód na miejscu dla osób z niepełnosprawnością umieścił kartę parkingową w sposób uniemożliwiający odczytanie jej daty ważności. Okazało się, że dokument był przeterminowany. Co więcej – należał do żony, która podobno była na zakupach. Tyle, że nie wróciła…
Strażnicy miejscy z V Oddziału Terenowego pilnujący przepisowego parkowania na Żoliborzu i Bielanach regularnie patrolują w dni targowe okolice bazaru na Wolumenie. Okoliczni mieszkańcy często o to proszą. Podczas jednego z patroli we wtorek 30 września uwagę funkcjonariuszy zwrócił niewielki, biały „elektryk” przytulony niewinnie na kopercie dla osób z niepełnosprawnościami. Samochód miał za szybą umieszczoną niebieską kartę, jednak była ona umiejscowiona w taki sposób, że nie było możliwe odczytanie jej numeru ani daty ważności. Strażnicy postanowili poczekać chwilę na właściciela, jednak gdy ten nie przychodził, rozpoczęli procedurę zmierzającą do usunięcia z miejsca pojazdu. Na widok funkcjonariuszy dokumentujących na zdjęciach ujawnione wykroczenie, kierowca nagle się pojawił. Mężczyzna był bardzo nerwowy. Działanie funkcjonariuszy nazwał „czepiactwem wobec niewinnych ludzi”, tłumacząc, że jego niepełnosprawna żona jest na zakupach, na bazarze. Strażnicy poprosili, aby okazał kartę. Nawet gdy okazało się, że jest ona od 3 lat nieważna, kierowca upierał się przy swoim. Niestety mimo oczekiwania, uprawniona do korzystania z miejsca pasażerka nie wróciła z zakupami do auta. Funkcjonariusze zaproponowali kierowcy przewidziany prawem mandat, którego jednak oburzony mężczyzna nie przyjął. Strażnicy przygotowali więc wniosek o ukaranie – sprawa skończy się w sądzie.
Mandat za nieuprawniony postój na kopercie wynosi 800 zł. Sąd może znacznie podnieść tę kwotę, jeśli uzna, że osoba bezprawnie parkowała na miejscu, a ponadto w nieuprawniony sposób korzystała z karty z symbolem wózka inwalidzkiego.
Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
Jechał na motocyklu bez kasku i, jak się okazało – bez uprawnień. Strażnicy miejscy przerwali niebezpieczną wycieczkę.
W niedzielę, 21 września funkcjonariusze z VII Oddziału Terenowego w trakcie patrolu rejonu ulicy Grochowskiej zauważyli niespotykaną i niezwykle niebezpieczną sytuację. Ruchliwą, kilkupasmową jezdnią jechał motocyklista, który – oprócz tego że na stopach miał klapki – to, przede wszystkim, nie miał na głowie obowiązkowego kasku. Inni kierujący sygnałami dźwiękowymi i świetlnymi reagowali na zagrożenie w ruchu drogowym, jakie wprowadzał beztroskim zachowaniem. Zwróciło to uwagę funkcjonariuszy straży miejskiej, którzy zdecydowali się pojechać za „easy riderem”. Gdy ich pojazdy zrównały się na jednym ze skrzyżowań, strażnicy dali do zrozumienia kierowcy, by zjechał na pobocze. Mężczyzna był oburzony i arogancki. Określił niecenzuralnie, w jakim poważaniu ma obowiązki i mandaty. Jak stwierdził „frajdę sprawia mu jazda bez kasku, bo wtedy czuje wiatr we włosach”. Obcokrajowiec, który doskonale władał polskimi przekleństwami, nie posiadał przy sobie dokumentu tożsamości. Na miejsce została wezwana policja. Policyjna kontrola ujawniła kolejny „kwiatek”. Jak się okazało – motocyklista w ogóle nie miał prawa jazdy. Cała kontrola przeciągnęła się powyżej 2 godzin. Motocykl trafił na policyjny parking, a nieodpowiedzialny i opryskliwy kierowca będzie przed sądem tłumaczył się ze swojego zachowania. Za ogół naruszeń prawa, których się dopuścił, grozi mu wielotysięczna grzywna. Najważniejsze jednak, że udało się zapobiec poważnemu niebezpieczeństwu, wynikającemu z jazdy bez jakichkolwiek zabezpieczeń.
Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
Kierowca, który wjechał za zakaz ruchu przekonywał strażników, że „zaraz zawróci i będzie po problemie”.
W czwartek, 5 czerwca, około godziny 8:20 strażnicy miejscy z I Oddziału Terenowego, nadzorując wjazd do tzw. Nowego Centrum Warszawy, zatrzymali do kontroli drogowej czarne BMW. Kierowca nie zastosował się na ulicy Brackiej do zakazu ruchu w obu kierunkach. Mężczyzna bagatelizował popełnione wykroczenie. Proponował nawet, że „szybko zawróci, odjedzie i będzie po problemie”. Jego zachowanie wzbudziło jednak czujność doświadczonych strażników. Przy ustalaniu tożsamości mężczyzny wyszło na jaw, że intuicja ich nie zawiodła. Po sprawdzeniu danych kierowcy w bazie, okazało się, że nie ma on prawa jazdy. Mężczyzna potwierdził ustalenia strażników, dodając że jeździ już w ten sposób od 5 lat. Ponieważ sankcjonowanie takiego wykroczenia nie leży w uprawnieniach straży miejskich, na miejsce została wezwana policja. Samochód odholowano na policyjny parking depozytowy, a kierowca, po złożeniu wyjaśnień, musiał wrócić do domu piechotą. Prowadzenie samochodu bez prawa jazdy jest poważnym wykroczeniem, za które karą może być grzywna nie niższa niż 1500 zł, ograniczenie wolności lub areszt.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Wysoki mandat dla kierowcy, który bezprawnie parkował na miejscu dla osób z niepełnosprawnościami przy Świętokrzyskiej. Mężczyzna tłumaczył się, że niebieską kartę parkingową znalazł i – ot tak – położył za szybą.
Straż Miejska m.st. Warszawy wspólnie z Zarządem Dróg Miejskich codziennie prowadzi kontrole stref objętych płatnym parkowaniem w Warszawie. Chodzi o dyscyplinowanie kierowców, którzy próbują unikać opłat strefowych, pozostawiając samochód w miejscach niedozwolonych – nieobjętych parkometrem. W czasie jednej z takich kontroli, we środę 11 czerwca, uwagę strażniczki miejskiej z I Oddziału Terenowego zwrócił samochód marki Subaru zaparkowany na kopercie dla osób z niepełnosprawnościami, przy ulicy Świętokrzyskiej. Uprawniający do postoju w tym miejscu dokument za szybą wyglądał podejrzanie – ktoś długopisem przeprawił ostatnią cyfrę w dacie jego ważności. Posługiwanie się sfałszowanym dokumentem stanowi przestępstwo, dlatego o zdarzeniu została powiadomiona policja. W trakcie oczekiwania na policjantów, na miejscu zjawił się kierowca auta. Oznajmił, że nic nie wie o fałszerstwie, a kartę znalazł i położył sobie za szybą. Strażniczka potwierdziła, że kierujący nie ma uprawnień do parkowania na „kopercie” i ukarała go wysokim mandatem. Czy doszło do przestępstwa będzie wyjaśniać policja, której przekazano mężczyznę.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.