Pruszków: Sypią solą w zabytkowym parku

Mieszkańcy Pruszkowa w ostatnich dniach coraz bardziej martwią się o swój największy skarb, którym jest zabytkowy Park Potulickich. Firma odpowiadająca za utrzymanie zieleni sypie sól na parkowych alejkach, miasto komentuje krótko – tylko piach. Pobrane próbki i błoto pośniegowe na alejkach pokazują zupełnie co innego.

Zaniepokojeni mieszkańcy Pruszkowa kolejny raz zwrócili się do nas z prośbą o interwencje, sprawa ponownie dotyczy zabytkowego Parku Potulickich, jednego z największych i najpiękniejszych w Pruszkowie.

Jedna z mieszkanek Pruszkowa, która regularnie odwiedza Park Potulickich, alarmuje, że parkowe alejki zostały wysypane solą: „Mój ostatni spacer z psami to był istny koszmar, psiaki kulały i nie chciały dalej iść. Alejki przy stawie z karmnikiem, Placu Pruszkowiaków są wysypane piaskiem i solą. Wzdłuż doprowadzalnika również” – przekazuje.

Jak informuje, gołym okiem widać wżery na śniegu i lodzie, piasek przecież tak nie działa – dodaje.

W podobnym tonie wypowiada się Pan Marek, który z uwagi na bliskość parku, również przychodzi tu na spacery ze swoim psem.

„Od kilku dni obserwuję u swojego psa, że podczas spaceru po parku pies unosi raz jedną, raz drugą łapę do góry i kuleje” – mówi

„Bardzo często się zatrzymuje i wręcz ucieka z parkowych alejek czy chodników. Nigdy wcześniej takie sytuacje się nie zdarzały. Ewidentnie na parkowych alejkach musi znajdować się coś co podrażnia poduszki na łapach u psa, najprawdopodobniej jest to sól” – dodaje na koniec.

NASI REPORTERZY NA MIEJSCU – NA ALEJKACH I CHODNIKACH TWORZY SIĘ BŁOTO POSIEGOWE

Na spacer po Parku Potulickich wybrali się również nasi reporterzy. Na miejscu potwierdzili, że praktycznie wszystkie alejki parkowe posypane są piachem, jednak nie to czysty piach.

Na alejkach pokrytych grubą warstwą lodu i zbitego śniegu, tworzy się błoto pośniegowe, co świadczy o tym, że mimo ujemnych temperatur ten śnieg i lód ulegają rozpuszczeniu, sam piach tak nie działa i mamy tego przykład, chociażby na pobliskim osiedlu, gdzie chodniki pokryte lodem również wysypane są piachem. Tam piach i chodniki są suche.

Jeśli się zatrzymać i popatrzyć, ewidentnie w śniegu i lodzie można zauważyć wżery po soli. Po rozbiciu, czy rozkopaniu większych grudek piachu natrafiamy na większe lub mniejsze kawałki soli.

URZĄD MIASTA ODPOWIADA KRÓTKO. FIRMA MILCZY

Wiceprezydent Pruszkowa Dorota Kossakowska odpowiada jednym zdaniem – „W Parku Potulickich ścieżki są posypywane piachem”.

Zastanawia nas skąd taka 100% pewność.

Za zimowe utrzymanie parkowych alejek odpowiada spółka A&M Partners z Warszawy, do której wysłaliśmy zapytania, milczy, a lokalny portal odsyła do Urzędu Miasta. Wygląda to trochę tak, jakby firma otrzymała stosowny przykaz od Urzędu Miasta w Pruszkowie.

Warto wspomnieć, że przetargu ogłoszonym przez Miasto Pruszków mowa jest jedynie o „usuwaniu śliskości” bez konkretnych wskazań, co oznacza, że firma od Urzędu Miasta w Pruszkowie, dostała zielone światło na stosowanie mieszanki piachu z solą lub nawet samej soli.

Tym bardziej dziwi taka pewność Wiceprezydent Doroty Kossakowskiej. Czyżby to kolejna próba manipulacji faktami i prawdą?

W Parku można znaleźć również taki oto pojemnik

RADNY BARTOSZ BRZEZIŃSKI POBIERA PRÓBKI I ROBI TEST

Radny Bartosz Brzeziński, który znany jest mieszkańcom z dużego zaangażowania w kwestie ekologiczne, postanowił pobrać kilka próbek z terenu Parku Potulickich i własnego ogródka. To także Brzeziński, był inicjatorem dyskusji o potencjalnej katastrofie przyrodniczej w parku w związku z przebudową urządzeń hydrologicznych, o której pisaliśmy w miniony piątek.

Już następnego dnia późnym wieczorem przesłał do redakcji raport ze swoich badań. W jego ocenie w pobranych próbkach z terenu parku znajdowała się substancja przypominająca sól. Jak podkreśla, wykonał proste testy, do których wystarcza znajomość fizyki i chemii na poziomie szkoły średniej.

Radny porównał przewodzenie prądu w roztworze uzyskanym z roztopionego śniegu przyniesionego z parku z roztworem uzyskanym z czystego śniegu z własnego ogrodu (czyli konduktancji). W próbce z parku odnotował wyraźnie wyższe wartości.

Nauki nie oszukamy, im więcej soli w wodzie, tym większa jest jej przewodność elektryczna.

Sprawdził czas zamarzania próbek o identycznej objętości. Próbka parkowa zamarzała znacznie wolniej – 95min niż próbka z domowego ogródka – 65min. Obecność soli spowalnia proces zamarzania.

Na koniec odparował obie próbki. W parkowej próbce na dnie brzegach i dnie naczynia pozostał osad białej warstwy.

Z około 30 mililitrów odparowanego płynu zostało mi prawie pół grama białego osadu. Zaskoczyło mnie to. Użyłem małego tygielka takiego jak do kawy po turecku – relacjonuje Bartosz Brzeziński. Nawet spróbowałem. Był słony – dodaje. W próbce pobranej z ogrodu tygielek był praktycznie czysty.

Jak zaznacza radny: Nie traktuję wyników mojego testu jako „wyroku”. To wskazówka, poszlaka. Moim zdaniem, mocna poszlaka. Nie napisałem ani że sól tam jest ani że jej nie ma. Pokazałem porównanie próbek z różnych miejsc i wskazałem, że wyniki się różnią. A jeśli się różnią, to coś musi być na rzeczy.

Jestem hobbystą pomiarów. Lubię automatykę i mierzenie wielkości fizycznych, to mnie naprawdę kręci. Jestem inżynierem, mam sprawne ręce i otwartą głowę. I powiem szczerze: robiłem te testy z chłopięcą radością i ciekawością – dodaje na koniec.

Raport z wynikami pomiarów można znaleźć na oficjalnym profilu radnego Bartosza Brzezińskiego na Facebooku.

INNE MIASTA W POLSCE WPROWADZIŁY STOSOWNE ZAKAZY. PRUSZKÓW DAJE ZIELONE ŚWIATŁO

Coraz więcej miast w Polsce zarówno tych dużych, jak i mniejszych, wprowadza całkowite zakazy używania soli nawet z piachem na terenie parków, skwerów czy innych terenach zielonych, niezależnie od ich wielkości czy statusu. I mocno je nadzorują.

Mamy tego przykłady, chociażby w samych ogłoszeniach przetargowych dla firm. Taki zakaz można dodatkowo wprowadzić w podpisywanej później umowie.

Zarząd Zieleni m.st. Warszawy publicznie deklaruje, że w alejkach parkowych i na terenach objętych jego utrzymaniem obowiązuje całkowity zakaz używania soli, tłumacząc to m.in. ryzykiem kumulacji jonów sodu i chloru oraz występowaniem suszy fizjologicznej. W podobnym tonie wypowiada się na swoich stronach Miasto Lublin, który jasno zaznacza, że poza pasem drogowym odśnieżanie i likwidacja śliskości odbywa się czystym piaskiem.

Odległy o 300 km Kraków, w którym najbardziej narzeka się na ilość smogu, również dba o tereny zielone i parki. W ogólnodostępnych materiałach dotyczących zimowego utrzymania jasno wskazuje, że na terenach zielonych stosuje się rozwiązania inne niż sól, a śliskość usuwa się mechanicznie i z użyciem „materiałów uszorstniających”.

Urzędnicy z tych miast nadzorują każde wykonane prace, aby mieć pewność, że ich wykonawca stosuje się do warunków zawartych w umowie. W przypadku naruszenia warunków umowy firmy muszą liczyć się za karami zawartymi w umowie.

Tymczasem w ogłoszeniu przetargowym Miasta Pruszkowa, próżno szukać jakiejkolwiek wzmianki o sposobie prowadzenia prac związanych z zimowym utrzymaniem, zwłaszcza na terenach zielonych w tym w Parku Potulickich. W ogłoszeniu znajduje się jedynie ogólny zapis – „odśnieżanie i usuwanie śliskości w okresie zimowym (bezpośrednio po wystąpieniu zjawiska) chodników, placów, alejek utwardzonych oraz ścieżek rowerowych, przejść dla pieszych, zatok postojowych, miejsc dla osób z niepełnosprawnościami, parkingów, schodów, ramp”.

Co znaczy, że Miasto Pruszków daje wykonawcy dowolność stosowanych środków, a tym samym zielone światło na używanie nawet samej soli na terenach zielonych i w parkach.

Więc kolejny raz powtórzymy, skąd taka pewność Wiceprezydent Doroty Kossakowskiej? Jednak jak już wiadomo – „straty muszą być”.

SÓL DROGOWA – ZAGROŻENIA DLA PSA

Sól drogowa to poważne zagrożenie dla psów w zimie, powodujące dotkliwe podrażnienia, pękanie opuszek, a nawet oparzenia chemiczne. Sól czyli chlorek wapnia i ostre kruszywo działają jak papier ścierny, wywołując pieczenie, pękanie naskórka i trudne do wygojenia rany. Długotrwały kontakt z solą może prowadzić do poważnych problemów z nerkami i sercem. 

Zlizywanie jej z łap prowadzi do zatruć, objawiających się wymiotami, biegunką i nadmiernym pragnieniem, a  w skrajnych przypadkach drgawki. Kluczowe jest mycie łap po spacerach, stosowanie ochronnych maści lub psich butów. 

Zdjęcia: Kamil Tuzek, Bartosz Brzeziński – Radny Miasta Pruszkowa, Czytelnicy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Tłumy mieszkańców na pruszkowskim Orszaku Trzech Króli. Wzorowe zabezpieczenie i rodzinna atmosfera

Tegoroczna trasa pruszkowskiego przemarszu rozpoczęła się w Parku Potulickich, skąd uczestnicy przeszli ulicami Lipową i Mikołaja Kopernika, następnie przez plac Jana Pawła II, ulicę Niecałą oraz Park Tadeusza Kościuszki. Zakończenie wydarzenia zaplanowano przed Pałacykiem „Sokoła” w Pruszkowie.

Nad bezpieczeństwem mieszkańców oraz gości czuwali policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego oraz Wydziału Prewencji Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie, a także funkcjonariusze Straży Miejskiej w Pruszkowie. Wśród strażników byli również ratownicy, dodatkowo na miejscu obecna była karetka pogotowia z zespołem medycznym.

Dzięki profesjonalnemu zabezpieczeniu i dobrej organizacji całe wydarzenie przebiegło spokojnie, podczas obchodów nie odnotowano żadnych niebezpiecznych zdarzeń. To najlepszy dowód na wzorową współpracę służb oraz skuteczność organizatorów, którym należą się słowa uznania.

Na zakończenie przemarszu na wszystkich uczestników czekała ciepła, pyszna strażacka grochówka, przygotowana przez strażaków z Ochotniczej Straży Pożarnej w Nowej Wsi (woj. mazowieckie). Najmłodsi również nie zostali pominięci, dla dzieci przygotowano słodką niespodziankę w postaci świeżych pączków.

W wydarzeniu wzięli udział m.in. Piotr Bąk Prezydent Miasta Pruszkowa oraz Adrian Ejssymont Starosta Pruszkowski. Jak co roku, na przemarszu nie zabrakło tłumów mieszkańców Pruszkowa oraz gości z okolicznych miejscowości, jak również i z Warszawy co tylko potwierdza, że wydarzenie na stałe wpisało się w kalendarz miejskich uroczystości.

Fot. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Samochodowe trupy w Ursusie. Nocny proceder pod osłoną ciemności

Centrum Handlowe Skorosze, zlokalizowane w dynamicznie rozwijającej się południowo-zachodniej części Warszawy, w otoczeniu gęsto zaludnionych osiedli Ursusa i Włoch, przygotowuje się do wprowadzenia nowego rozwiązania – systemu szlabanów i płatnego parkowania. Decyzja ta ma na celu ograniczenie procederu długotrwałego zajmowania miejsc parkingowych przez kierowców, którzy pozostawiają swoje auta na wiele dni, często traktując teren centrum jak prywatny parking.

Jednak problem nie kończy się na zajętych miejscach. Z informacji uzyskanych od okolicznych mieszkańców wynika, że porzucone samochody – wraki – są nocą wywożone z terenu centrum i pozostawiane w pobliskich uliczkach oraz na chodnikach. Często w miejscach objętych zakazem postoju, gdzie blokują swobodny dostęp pieszym, rodzicom z wózkami i dzieciom, a także osobom starszym.

Straż miejska podejmuje interwencje, wkłada za wycieraczki wezwania, wysyła pisma do właścicieli wraków – jednak działania te okazują się nieskuteczne. Samochody nadal zalegają, psując estetykę okolicy i stwarzając zagrożenie dla bezpieczeństwa pieszych.

Sprawą zainteresował się również dobrze znany w sieci społecznik i aktywista drogowy, Maksym Szewczuk, w internecie znany jako Konfitura w Akcji. – „Od miesięcy dokumentuję sytuację w Ursusie. Wraki są wywożone z parkingu czy z okolic centrum i zostawiane gdzie popadnie. Kierowcy, zamiast rozwiązać problem, tylko przerzucają go na innych – mieszkańców, którzy potem muszą lawirować między zniszczonymi samochodami na chodnikach” – mówi reporterowi Szewczuk.

Zapewne nowe zasady parkowania w Centrum Handlowym mają być krokiem w stronę uporządkowania sytuacji. Pytanie jednak, czy płatne parkowanie wystarczy, by skutecznie rozwiązać problem wraków samochodowych w Ursusie.

Mieszkańcy apelują o stanowcze działania służb i władz samorządowych. – „To nie jest tylko kwestia estetyki. Wraki blokują dojście do szkoły, do sklepu, do przystanków. To codzienny problem, który trzeba wreszcie rozwiązać” – podkreślają.

Na razie pozostaje czekać na efekty wprowadzenia szlabanów i przyglądać się, czy nowe regulacje faktycznie wpłyną na poprawę sytuacji.

📸 fot. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Mieszkańcy Brwinowa cieszą się nowym skwerem

Na terenie podwarszawskiego Brwinowa, z myślą nie tylko o dzieciach z pobliskiego przedszkola i mieszkańcach, ale także gości odwiedzających Brwinów, powstał skwer Stanisława W. Lilpopa. Na placu została ustawiona rzeźba plenerowa przedstawiająca patrona ulicy z psem.

Dla mieszkańców Brwinowa jest to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci, bowiem Stanisław Wilhelm Lilpop, był właścicielem majątku Brwinów oraz terenów dzisiejszej Podkowy Leśnej. Pasjonował się myślistwem oraz fotografią i jako jeden z pierwszych Polaków wykonywał trójwymiarowe zdjęcia barwne na szkle, dokumentując życie towarzyskie na początku XX w., swoje podróże po Europie oraz wyprawę do Afryki. Parcelacje majątku Lilpopa i sprzedaż działek były znaczącym impulsem dla rozwoju Brwinowa.

Mieszkańcy ulicy Lilpopa na nowym skwerze zorganizowali spotkanie integracyjne ulicy, na które zaprosili burmistrza Arkadiusza Kosińskiego i jego zastępców, by razem uczcić zakończenie inwestycji i podziękować za wykonaną pracę, bowiem zyskali nie tylko nowy skwer, ale również długo wyczekiwaną przebudowę drogi.

W gminie Brwinów nie ma zwyczaju przecinania wstęgi i oficjalnego otwierania dróg. Po zakończeniu prac związanych z budową jezdni drogi są od razu dostępne dla użytkowników – mówi burmistrz Arkadiusz Kosiński. Mieszkańcy ulicy Lilpopa, wiedząc o naszych zwyczajach, postanowili jednak, że musimy symbolicznie przeciąć wstęgę, którą połączyli rzeźbę Stanisława Wilhelma Lilpopa z rzeźbą jego psa – dodaje.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Tekst: Kamil Tuzek

Zdjęcia: Urząd Gminy Brwinów

 

Pruszków: Kolejny sukces mieszkańców w ratowaniu zabytków

Nie tak dawno na łamach naszego portalu opisywaliśmy sukces mieszkańców Pruszkowa, którym udało się wygrać pierwszą bitwę o ratowanie zabytku, którego władze miasta ratować nie chciały. Okazuje się, że to nie jedyny sukces mieszkańców.

Pod koniec marca ubiegłego roku Stowarzyszenie „Za Pruszków!” złożyło wniosek do Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków o przeprowadzeni kontroli w sprawie zaniedbań zabytku, jakim jest Pałac Teichfelda przy Alei Armii Krajowej w Pruszkowie. 16 marca bieżącego roku Konserwator Zabytków wydał zalecenia, które sprawią, że zabytek przestanie popadać w ruinę.

Zalecenia wydane przez Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków obejmują następujące prace:

1.Uzupełnienie ubytków oraz usunięcie nieszczelności w systemie odprowadzania wód opadowych budynku,
2. Udrożnienie zachowanych betonowych koryt oraz montaż brakujących koryt odprowadzających wody opadowe od budynku.

Na przeprowadzenie powyższych tych prac spółka Longbridge 100, będąca dysponentem obiektu, otrzymała termin do 01.12.2023r.

3. Renowacja drewnianej stolarki okiennej zgodnie ze sztuką konserwatorską,
4. Uzupełnienie brakujących elementów dekoracyjnych obramień okiennych,
5. Renowacja zniekształconej obróbki blacharskiej,
6. Wykonanie prac renowacyjnych tynku poprzez uzupełnienie odparzeń oraz spękań tynku przy wykorzystaniu materiałów oraz technik zgodnych ze sztuką konserwatorską.

Powyższe prace muszą zostać przeprowadzone do 30.04.2025r.

 

Pałac Teichfelda został wybudowany w 1872 roku z inicjatywy Jakuba Teichfelda, współzałożyciela nieistniejącej już Fabryki Porcelany. Po II wojnie światowej pałac pełnił funkcję siedziby Państwowego Instytutu Szkła i Ceramiki, a także wzorcowni wyrobów zakładów produkcji porcelitu. Po przeprowadzce instytutu do Warszawy obiekt przekazany został w użytkowanie Pruszkowskim Zakładom Porcelitu. W 2005 roku syndyk masy upadłościowej sprzedał pałac z fabryką firmie deweloperskiej Longbridge 100. Obecnie obiekt jest w złym stanie technicznym i ulega coraz większej degradacji.

 

Pałac to dwukondygnacyjny, podpiwniczony budynek, wzniesiony na rzucie litery L, nakryty niskim czterospadowym dachem. W elewacjach rezydencji znajduje się kilka ryzalitów zwieńczonych trójkątnymi szczytami. Do boku przylega czterokondygnacyjna, kwadratowa wieża. W okresie powojennym do pałacu dostawiono od strony ul. Armii Krajowej szpetną, bezstylową dobudówkę. Całość otoczona jest niewielkim parkiem.

Wydana przez MWKZ decyzja to kolejny sukces mieszkańców Pruszkowa, którym los zabytków i historia miasta nie są objęte. Przykry jest fakt, że władze miasta Pruszkowa bronią się jak tylko mogą przed podjęciem próby ratownia miejskich zabytków, co gorsza w ostatnim czasie władze miasta postanowiły usunąć znaczną część zabytków z Gminnej Ewidencji Zabytków utworzonej w 2009r. Dlaczego obecnym włodarzom tak zależy na pozbywaniu się zabytków, dlaczego nie chcą ich ratować? To pytania mieszkańców Pruszków, które zapewne pozostaną bez odpowiedzi.

Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków wystosował również osobne podziękowania na ręce prezesa Stowarzyszenia „Za Pruszków!” Arkadiusza Gębicza, za troskę o zabytki i współpracę.

 

Tekst i zdjęcia: Kamil Tuzek