Pruszków z nocnym zakazem sprzedaży alkoholu

Pomysł wprowadzenia ograniczeń pojawił się w ubiegłym roku, kiedy interpelację w tej sprawie złożyli radni Katarzyna Włodarczyk oraz Bartosz Brzeziński. W odpowiedzi na ich postulat prezydent Pruszkowa Piotr Bąk przeprowadził konsultacje społeczne. Blisko 75 procent Pruszkowian, biorących udział w konsultacjach opowiedziało za wprowadzeniem nocnych ograniczeń w sprzedaży alkoholu w sklepach i wskazało przedział godzinowy 22–6 jako najbardziej odpowiedni. Finalnie Rada Miasta Pruszkowa poparła pomysł.

Pod koniec zeszłego roku radni Katarzyna Włodarczyk (KO) oraz Bartosz Brzeziński (niezrzeszony) złożyli interpelację do prezydenta Pruszkowa Piotra Bąka, dotyczącą wprowadzenia w Pruszkowie zakazu sprzedaży alkoholu po godzinie 22. Oboje w rozmowie z naszą wskazali, że głównym celem jest poprawa bezpieczeństwa i porządku publicznego, a także zmniejszenie skali spożywania alkoholu w miejscach publicznych i ograniczenie zachowań uciążliwych społecznie. Takie głosy płynęły bezpośrednio od samych mieszkańców.

Pomysł na nocny zakaz sprzedaży alkoholu bierze się z trzech rzeczy: z głosów mieszkańców o nocnym hałasie i incydentach pod sklepami/stacjami, z doświadczeń gmin ościennych oraz z tego, że prawo daje gminie możliwość ograniczenia sprzedaży alkoholu „na wynos” w godzinach nocnych – tłumaczył nam wówczas radny Bartosz Brzeziński.

Pomysł wynika z obserwacji narastających problemów porządkowych i społecznych w godzinach nocnych, głównie chodzi o spożywanie alkoholu w przestrzeni publicznej oraz zachowania aspołeczne, które nasilają się po zmroku – dodała Katarzyna Włodarczyk pruszkowska radna.

Oboje również jednogłośnie wskazali, że sam zakaz nocnej sprzedaży to jeden z kilku elementów profilaktyki alkoholowej.

Jednocześnie nie udaję, że to „złoty środek”, na pewno jest to element profilaktyki alkoholowej, który łączymy z edukacją poprzez kampanie informacyjne, pracą GKRPA czy MOPS. Dodatkowo prowadzone będą kontrole punktów sprzedaży, nastąpi wzmocnienie patroli tam, gdzie skarg jest najwięcej – mówił Bartosz Brzeziński.

Proponowana zmiana powinna iść w parze z konsultacjami społecznymi i komunikacją, wzmocnieniem działań prewencyjnych poprzez patrole Straży Miejskiej i Policji, a także programami profilaktycznymi i wsparcia dla osób z problemem uzależnienia i analizą punktów sprzedaży – tłumaczyła Katarzyna Włodarczyk.

Konsultacje społeczne i ich wynik

14 listopada Prezydent Pruszkowa Piotr Bąk, zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami złożył wniosek o przeprowadzenie konsultacji społecznych dotyczących wprowadzenia ograniczenia sprzedaży alkoholu w godzinach wieczornych na terenie Pruszkowa.

Konsultacje społeczne kolejny raz pokazały, że mieszkańcy Pruszkowa twarda wyznają zasadę – nie będę brał w niczym udziału, ale za to będę głośno narzekał, w konsultacjach wzięło udział 1260 osób, za to na forach dotyczących Pruszkowa, aż wrzało od ilości komentarzy.

Blisko 75 proc. respondentów opowiedziało się za wprowadzeniem ograniczeń w nocnej sprzedaży alkoholu. Przeciw było niecałe 24 proc., natomiast około 1 proc. uczestników zgłosiło inne uwagi w odpowiedziach otwartych.

Ponad 77 proc. ankietowanych wskazała przedział obowiązywania zakazu w godzinach 22–6 jako najbardziej pożądany. Kolejne 19 proc. poparło wariant rozpoczynający się od godz. 23, a jedynie 3 proc. opowiedziało się za ograniczeniem zaczynającym się od północy.

Wyniki konsultacji wskazują na jednoznaczne poparcie większości uczestników dla wprowadzenia ograniczenia sprzedaży napojów alkoholowych na terenie Miasta Pruszkowa – stwierdził Piotr Bąk Prezydent Miasta Pruszkowa.

Nocne ograniczenia w sprzedaży alkoholu uchwalone

23 kwietnia Rada Miasta Pruszkowa ostatecznie przyjęła uchwałę w sprawie wprowadzenia ograniczeń sprzedaży napojów alkoholowych w godzinach nocnych. Za głosowało 11 radnych, przeciw 5, wstrzymało się 5, nieobecnych 2.

Teraz uchwała zostanie przesłana do wojewody mazowieckiego, gdzie będzie sprawdzana pod kątem formalnym. Jeżeli nadzór prawny nie wniesie zastrzeżeń, zostanie ona skierowana do publikacji w Wojewódzkim Dzienniku Urzędowym.

Realnym terminem obowiązywania nocnego zakazu sprzedaży alkoholu w godzinach 22-6 na terenie Pruszkowa, jest czerwiec tego roku.

Łukasz Ruszczyk największym przeciwnikiem zakazu. Jego wypowiedzi wprawiały w osłupienie

Radny Łukasz Ruszczyk (Pruszków Obywatelski) na ostatniej Komisja Prawa z 16 kwietnia, przesłuchiwał radnego Bartosza Brzezińskiego – jednego z pomysłodawców, zadając przy tym absurdalne pytania np. czy da się odróżnić alkohol kupiony po 22 od spożywanego wcześniej? Dlaczego całe miasto, a nie konkretne obszary?

Kto jak kto, ale wydaje nam się, że radny miasta powinien wiedzieć, że Pruszków to nie jest Warszawa i formalnie nie miastem podzielony na dzielnice.

Głos poparcia dla uchwały, który wypowiedział radny Paweł Makuch, również spotkał się z komentarzem, który zszokował pozostałych radnych.

Dla mnie kluczowe jest to, żeby na przykład osoba stosująca przemoc nie mogła o godzinie 23 wyjść z domu i bez problemu kupić kolejnej butelki. Dla mnie naprawdę nie ma znaczenia, czy ta osoba wypije alkohol w parku czy w mieszkaniu, ważne jest ograniczenie dostępu – powiedział Paweł Makuch.

Uważam, że warto wprowadzić tę uchwałę choćby po to, żeby funkcjonariusze straży miejskiej i policji mieli choć jedną interwencję mniej. A przecież każda interwencja może być tą najtrudniejszą, najbardziej niebezpieczną – dodał.

Radny Ruszczyk odpowiedział – Panie radny Makuch. Niedopity przemocowiec, o którym pan mówi, przede wszystkim kieruje swoją przemoc wobec domowników. Jeżeli nie będzie miał gdzie wyjść, to zostanie w domu. To po pierwsze. Po drugie, jakkolwiek to zabrzmi, dopity bywa mniej agresywny niż niedopity. Taka jest niestety rzeczywistość, niezależnie od tego, czy się nam to podoba.

Głos zabrała również Magdalena Sawicka (KO)

Co pan powie dziecku, które mieszka na osiedlu, którego ojciec po godzinie 23 wychodzi kupić alkohol, wraca do domu i wszczyna awanturę? – zwróciła się do Ruszczyka. Dla dobra choćby jednego takiego dziecka uważam, że warto ograniczyć sprzedaż alkoholu w godzinach nocnych – stwierdziła radna Sawicka.

Jesteśmy miastem o charakterze mieszkaniowym, tak zwaną sypialnią. Ludzie tutaj przede wszystkim odpoczywają, śpią. Dajmy im możliwość normalnego funkcjonowania i spokojnego wypoczynku w godzinach nocnych. Jeżeli Warszawa wprowadza ograniczenia, to my również powinniśmy to rozważyć. Tym bardziej, że istnieje realne ryzyko, iż w przeciwnym razie do naszego miasta będą przyjeżdżać osoby z okolicznych miejscowości – uberami czy taksówkami – właśnie po to, by kupić alkohol – dodała na koniec.

Głosy poparcia ze strony służb

Z argumentami radnego Ruszczyka polemizowali również sami mieszkańcy, a jednocześnie przedstawiciele służb.

Powiem szczerze, że jako obywatel jestem zdumiony tym negatywnym podejściem do wprowadzenia nocnego zakazu sprzedaży alkoholu – mówił mieszkaniec Pruszkowa, gość Komisji Prawa, który jednocześnie jest strażnikiem miejskim.

W miesiącach wiosenno-letnich zgłoszenia w sprawie zakłócania porządku mamy praktycznie non-stop, nawet do godziny 2, 3 w nocy. Ci ludzie skądś ten alkohol biorą. Wystarczy spojrzeć na monitoring przy ulicy Bolesława Prusa, przed sklepem nocnym tworzą się kolejki nawet o pierwszej, drugiej czy trzeciej w nocy – tłumaczył.

Mieszkam w okolicach Parku Sokoła i widzę, co się dzieje później. Osoby, które kupiły alkohol, przenoszą się do parku i tam do rana trwa libacja. Intencją tej uchwały jest ograniczenie dostępu do alkoholu w godzinach nocnych, chodzi o to, żeby po godzinie 22 nie można było się już w niego zaopatrywać. Zawsze będzie jakaś grupa osób, które będą nadużywać alkoholu. Ale pytanie brzmi: dlaczego mamy im to ułatwiać? – stwierdził.

O tym, kto miał rację, przekonamy się już za kilka miesięcy. Najlepszym dowodem na to będą zapewne statystki policji i straży miejskiej, jak i odczucia samych mieszkańców.

Pruszków: Sypią solą w zabytkowym parku

Mieszkańcy Pruszkowa w ostatnich dniach coraz bardziej martwią się o swój największy skarb, którym jest zabytkowy Park Potulickich. Firma odpowiadająca za utrzymanie zieleni sypie sól na parkowych alejkach, miasto komentuje krótko – tylko piach. Pobrane próbki i błoto pośniegowe na alejkach pokazują zupełnie co innego.

Zaniepokojeni mieszkańcy Pruszkowa kolejny raz zwrócili się do nas z prośbą o interwencje, sprawa ponownie dotyczy zabytkowego Parku Potulickich, jednego z największych i najpiękniejszych w Pruszkowie.

Jedna z mieszkanek Pruszkowa, która regularnie odwiedza Park Potulickich, alarmuje, że parkowe alejki zostały wysypane solą: „Mój ostatni spacer z psami to był istny koszmar, psiaki kulały i nie chciały dalej iść. Alejki przy stawie z karmnikiem, Placu Pruszkowiaków są wysypane piaskiem i solą. Wzdłuż doprowadzalnika również” – przekazuje.

Jak informuje, gołym okiem widać wżery na śniegu i lodzie, piasek przecież tak nie działa – dodaje.

W podobnym tonie wypowiada się Pan Marek, który z uwagi na bliskość parku, również przychodzi tu na spacery ze swoim psem.

„Od kilku dni obserwuję u swojego psa, że podczas spaceru po parku pies unosi raz jedną, raz drugą łapę do góry i kuleje” – mówi

„Bardzo często się zatrzymuje i wręcz ucieka z parkowych alejek czy chodników. Nigdy wcześniej takie sytuacje się nie zdarzały. Ewidentnie na parkowych alejkach musi znajdować się coś co podrażnia poduszki na łapach u psa, najprawdopodobniej jest to sól” – dodaje na koniec.

NASI REPORTERZY NA MIEJSCU – NA ALEJKACH I CHODNIKACH TWORZY SIĘ BŁOTO POSIEGOWE

Na spacer po Parku Potulickich wybrali się również nasi reporterzy. Na miejscu potwierdzili, że praktycznie wszystkie alejki parkowe posypane są piachem, jednak nie to czysty piach.

Na alejkach pokrytych grubą warstwą lodu i zbitego śniegu, tworzy się błoto pośniegowe, co świadczy o tym, że mimo ujemnych temperatur ten śnieg i lód ulegają rozpuszczeniu, sam piach tak nie działa i mamy tego przykład, chociażby na pobliskim osiedlu, gdzie chodniki pokryte lodem również wysypane są piachem. Tam piach i chodniki są suche.

Jeśli się zatrzymać i popatrzyć, ewidentnie w śniegu i lodzie można zauważyć wżery po soli. Po rozbiciu, czy rozkopaniu większych grudek piachu natrafiamy na większe lub mniejsze kawałki soli.

URZĄD MIASTA ODPOWIADA KRÓTKO. FIRMA MILCZY

Wiceprezydent Pruszkowa Dorota Kossakowska odpowiada jednym zdaniem – „W Parku Potulickich ścieżki są posypywane piachem”.

Zastanawia nas skąd taka 100% pewność.

Za zimowe utrzymanie parkowych alejek odpowiada spółka A&M Partners z Warszawy, do której wysłaliśmy zapytania, milczy, a lokalny portal odsyła do Urzędu Miasta. Wygląda to trochę tak, jakby firma otrzymała stosowny przykaz od Urzędu Miasta w Pruszkowie.

Warto wspomnieć, że przetargu ogłoszonym przez Miasto Pruszków mowa jest jedynie o „usuwaniu śliskości” bez konkretnych wskazań, co oznacza, że firma od Urzędu Miasta w Pruszkowie, dostała zielone światło na stosowanie mieszanki piachu z solą lub nawet samej soli.

Tym bardziej dziwi taka pewność Wiceprezydent Doroty Kossakowskiej. Czyżby to kolejna próba manipulacji faktami i prawdą?

W Parku można znaleźć również taki oto pojemnik

RADNY BARTOSZ BRZEZIŃSKI POBIERA PRÓBKI I ROBI TEST

Radny Bartosz Brzeziński, który znany jest mieszkańcom z dużego zaangażowania w kwestie ekologiczne, postanowił pobrać kilka próbek z terenu Parku Potulickich i własnego ogródka. To także Brzeziński, był inicjatorem dyskusji o potencjalnej katastrofie przyrodniczej w parku w związku z przebudową urządzeń hydrologicznych, o której pisaliśmy w miniony piątek.

Już następnego dnia późnym wieczorem przesłał do redakcji raport ze swoich badań. W jego ocenie w pobranych próbkach z terenu parku znajdowała się substancja przypominająca sól. Jak podkreśla, wykonał proste testy, do których wystarcza znajomość fizyki i chemii na poziomie szkoły średniej.

Radny porównał przewodzenie prądu w roztworze uzyskanym z roztopionego śniegu przyniesionego z parku z roztworem uzyskanym z czystego śniegu z własnego ogrodu (czyli konduktancji). W próbce z parku odnotował wyraźnie wyższe wartości.

Nauki nie oszukamy, im więcej soli w wodzie, tym większa jest jej przewodność elektryczna.

Sprawdził czas zamarzania próbek o identycznej objętości. Próbka parkowa zamarzała znacznie wolniej – 95min niż próbka z domowego ogródka – 65min. Obecność soli spowalnia proces zamarzania.

Na koniec odparował obie próbki. W parkowej próbce na dnie brzegach i dnie naczynia pozostał osad białej warstwy.

Z około 30 mililitrów odparowanego płynu zostało mi prawie pół grama białego osadu. Zaskoczyło mnie to. Użyłem małego tygielka takiego jak do kawy po turecku – relacjonuje Bartosz Brzeziński. Nawet spróbowałem. Był słony – dodaje. W próbce pobranej z ogrodu tygielek był praktycznie czysty.

Jak zaznacza radny: Nie traktuję wyników mojego testu jako „wyroku”. To wskazówka, poszlaka. Moim zdaniem, mocna poszlaka. Nie napisałem ani że sól tam jest ani że jej nie ma. Pokazałem porównanie próbek z różnych miejsc i wskazałem, że wyniki się różnią. A jeśli się różnią, to coś musi być na rzeczy.

Jestem hobbystą pomiarów. Lubię automatykę i mierzenie wielkości fizycznych, to mnie naprawdę kręci. Jestem inżynierem, mam sprawne ręce i otwartą głowę. I powiem szczerze: robiłem te testy z chłopięcą radością i ciekawością – dodaje na koniec.

Raport z wynikami pomiarów można znaleźć na oficjalnym profilu radnego Bartosza Brzezińskiego na Facebooku.

INNE MIASTA W POLSCE WPROWADZIŁY STOSOWNE ZAKAZY. PRUSZKÓW DAJE ZIELONE ŚWIATŁO

Coraz więcej miast w Polsce zarówno tych dużych, jak i mniejszych, wprowadza całkowite zakazy używania soli nawet z piachem na terenie parków, skwerów czy innych terenach zielonych, niezależnie od ich wielkości czy statusu. I mocno je nadzorują.

Mamy tego przykłady, chociażby w samych ogłoszeniach przetargowych dla firm. Taki zakaz można dodatkowo wprowadzić w podpisywanej później umowie.

Zarząd Zieleni m.st. Warszawy publicznie deklaruje, że w alejkach parkowych i na terenach objętych jego utrzymaniem obowiązuje całkowity zakaz używania soli, tłumacząc to m.in. ryzykiem kumulacji jonów sodu i chloru oraz występowaniem suszy fizjologicznej. W podobnym tonie wypowiada się na swoich stronach Miasto Lublin, który jasno zaznacza, że poza pasem drogowym odśnieżanie i likwidacja śliskości odbywa się czystym piaskiem.

Odległy o 300 km Kraków, w którym najbardziej narzeka się na ilość smogu, również dba o tereny zielone i parki. W ogólnodostępnych materiałach dotyczących zimowego utrzymania jasno wskazuje, że na terenach zielonych stosuje się rozwiązania inne niż sól, a śliskość usuwa się mechanicznie i z użyciem „materiałów uszorstniających”.

Urzędnicy z tych miast nadzorują każde wykonane prace, aby mieć pewność, że ich wykonawca stosuje się do warunków zawartych w umowie. W przypadku naruszenia warunków umowy firmy muszą liczyć się za karami zawartymi w umowie.

Tymczasem w ogłoszeniu przetargowym Miasta Pruszkowa, próżno szukać jakiejkolwiek wzmianki o sposobie prowadzenia prac związanych z zimowym utrzymaniem, zwłaszcza na terenach zielonych w tym w Parku Potulickich. W ogłoszeniu znajduje się jedynie ogólny zapis – „odśnieżanie i usuwanie śliskości w okresie zimowym (bezpośrednio po wystąpieniu zjawiska) chodników, placów, alejek utwardzonych oraz ścieżek rowerowych, przejść dla pieszych, zatok postojowych, miejsc dla osób z niepełnosprawnościami, parkingów, schodów, ramp”.

Co znaczy, że Miasto Pruszków daje wykonawcy dowolność stosowanych środków, a tym samym zielone światło na używanie nawet samej soli na terenach zielonych i w parkach.

Więc kolejny raz powtórzymy, skąd taka pewność Wiceprezydent Doroty Kossakowskiej? Jednak jak już wiadomo – „straty muszą być”.

SÓL DROGOWA – ZAGROŻENIA DLA PSA

Sól drogowa to poważne zagrożenie dla psów w zimie, powodujące dotkliwe podrażnienia, pękanie opuszek, a nawet oparzenia chemiczne. Sól czyli chlorek wapnia i ostre kruszywo działają jak papier ścierny, wywołując pieczenie, pękanie naskórka i trudne do wygojenia rany. Długotrwały kontakt z solą może prowadzić do poważnych problemów z nerkami i sercem. 

Zlizywanie jej z łap prowadzi do zatruć, objawiających się wymiotami, biegunką i nadmiernym pragnieniem, a  w skrajnych przypadkach drgawki. Kluczowe jest mycie łap po spacerach, stosowanie ochronnych maści lub psich butów. 

Zdjęcia: Kamil Tuzek, Bartosz Brzeziński – Radny Miasta Pruszkowa, Czytelnicy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Tłumy mieszkańców na pruszkowskim Orszaku Trzech Króli. Wzorowe zabezpieczenie i rodzinna atmosfera

Tegoroczna trasa pruszkowskiego przemarszu rozpoczęła się w Parku Potulickich, skąd uczestnicy przeszli ulicami Lipową i Mikołaja Kopernika, następnie przez plac Jana Pawła II, ulicę Niecałą oraz Park Tadeusza Kościuszki. Zakończenie wydarzenia zaplanowano przed Pałacykiem „Sokoła” w Pruszkowie.

Nad bezpieczeństwem mieszkańców oraz gości czuwali policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego oraz Wydziału Prewencji Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie, a także funkcjonariusze Straży Miejskiej w Pruszkowie. Wśród strażników byli również ratownicy, dodatkowo na miejscu obecna była karetka pogotowia z zespołem medycznym.

Dzięki profesjonalnemu zabezpieczeniu i dobrej organizacji całe wydarzenie przebiegło spokojnie, podczas obchodów nie odnotowano żadnych niebezpiecznych zdarzeń. To najlepszy dowód na wzorową współpracę służb oraz skuteczność organizatorów, którym należą się słowa uznania.

Na zakończenie przemarszu na wszystkich uczestników czekała ciepła, pyszna strażacka grochówka, przygotowana przez strażaków z Ochotniczej Straży Pożarnej w Nowej Wsi (woj. mazowieckie). Najmłodsi również nie zostali pominięci, dla dzieci przygotowano słodką niespodziankę w postaci świeżych pączków.

W wydarzeniu wzięli udział m.in. Piotr Bąk Prezydent Miasta Pruszkowa oraz Adrian Ejssymont Starosta Pruszkowski. Jak co roku, na przemarszu nie zabrakło tłumów mieszkańców Pruszkowa oraz gości z okolicznych miejscowości, jak również i z Warszawy co tylko potwierdza, że wydarzenie na stałe wpisało się w kalendarz miejskich uroczystości.

Fot. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Samochodowe trupy w Ursusie. Nocny proceder pod osłoną ciemności

Centrum Handlowe Skorosze, zlokalizowane w dynamicznie rozwijającej się południowo-zachodniej części Warszawy, w otoczeniu gęsto zaludnionych osiedli Ursusa i Włoch, przygotowuje się do wprowadzenia nowego rozwiązania – systemu szlabanów i płatnego parkowania. Decyzja ta ma na celu ograniczenie procederu długotrwałego zajmowania miejsc parkingowych przez kierowców, którzy pozostawiają swoje auta na wiele dni, często traktując teren centrum jak prywatny parking.

Jednak problem nie kończy się na zajętych miejscach. Z informacji uzyskanych od okolicznych mieszkańców wynika, że porzucone samochody – wraki – są nocą wywożone z terenu centrum i pozostawiane w pobliskich uliczkach oraz na chodnikach. Często w miejscach objętych zakazem postoju, gdzie blokują swobodny dostęp pieszym, rodzicom z wózkami i dzieciom, a także osobom starszym.

Straż miejska podejmuje interwencje, wkłada za wycieraczki wezwania, wysyła pisma do właścicieli wraków – jednak działania te okazują się nieskuteczne. Samochody nadal zalegają, psując estetykę okolicy i stwarzając zagrożenie dla bezpieczeństwa pieszych.

Sprawą zainteresował się również dobrze znany w sieci społecznik i aktywista drogowy, Maksym Szewczuk, w internecie znany jako Konfitura w Akcji. – „Od miesięcy dokumentuję sytuację w Ursusie. Wraki są wywożone z parkingu czy z okolic centrum i zostawiane gdzie popadnie. Kierowcy, zamiast rozwiązać problem, tylko przerzucają go na innych – mieszkańców, którzy potem muszą lawirować między zniszczonymi samochodami na chodnikach” – mówi reporterowi Szewczuk.

Zapewne nowe zasady parkowania w Centrum Handlowym mają być krokiem w stronę uporządkowania sytuacji. Pytanie jednak, czy płatne parkowanie wystarczy, by skutecznie rozwiązać problem wraków samochodowych w Ursusie.

Mieszkańcy apelują o stanowcze działania służb i władz samorządowych. – „To nie jest tylko kwestia estetyki. Wraki blokują dojście do szkoły, do sklepu, do przystanków. To codzienny problem, który trzeba wreszcie rozwiązać” – podkreślają.

Na razie pozostaje czekać na efekty wprowadzenia szlabanów i przyglądać się, czy nowe regulacje faktycznie wpłyną na poprawę sytuacji.

📸 fot. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Mieszkańcy Brwinowa cieszą się nowym skwerem

Na terenie podwarszawskiego Brwinowa, z myślą nie tylko o dzieciach z pobliskiego przedszkola i mieszkańcach, ale także gości odwiedzających Brwinów, powstał skwer Stanisława W. Lilpopa. Na placu została ustawiona rzeźba plenerowa przedstawiająca patrona ulicy z psem.

Dla mieszkańców Brwinowa jest to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci, bowiem Stanisław Wilhelm Lilpop, był właścicielem majątku Brwinów oraz terenów dzisiejszej Podkowy Leśnej. Pasjonował się myślistwem oraz fotografią i jako jeden z pierwszych Polaków wykonywał trójwymiarowe zdjęcia barwne na szkle, dokumentując życie towarzyskie na początku XX w., swoje podróże po Europie oraz wyprawę do Afryki. Parcelacje majątku Lilpopa i sprzedaż działek były znaczącym impulsem dla rozwoju Brwinowa.

Mieszkańcy ulicy Lilpopa na nowym skwerze zorganizowali spotkanie integracyjne ulicy, na które zaprosili burmistrza Arkadiusza Kosińskiego i jego zastępców, by razem uczcić zakończenie inwestycji i podziękować za wykonaną pracę, bowiem zyskali nie tylko nowy skwer, ale również długo wyczekiwaną przebudowę drogi.

W gminie Brwinów nie ma zwyczaju przecinania wstęgi i oficjalnego otwierania dróg. Po zakończeniu prac związanych z budową jezdni drogi są od razu dostępne dla użytkowników – mówi burmistrz Arkadiusz Kosiński. Mieszkańcy ulicy Lilpopa, wiedząc o naszych zwyczajach, postanowili jednak, że musimy symbolicznie przeciąć wstęgę, którą połączyli rzeźbę Stanisława Wilhelma Lilpopa z rzeźbą jego psa – dodaje.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Tekst: Kamil Tuzek

Zdjęcia: Urząd Gminy Brwinów

 

Pruszków: Kolejny sukces mieszkańców w ratowaniu zabytków

Nie tak dawno na łamach naszego portalu opisywaliśmy sukces mieszkańców Pruszkowa, którym udało się wygrać pierwszą bitwę o ratowanie zabytku, którego władze miasta ratować nie chciały. Okazuje się, że to nie jedyny sukces mieszkańców.

Pod koniec marca ubiegłego roku Stowarzyszenie „Za Pruszków!” złożyło wniosek do Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków o przeprowadzeni kontroli w sprawie zaniedbań zabytku, jakim jest Pałac Teichfelda przy Alei Armii Krajowej w Pruszkowie. 16 marca bieżącego roku Konserwator Zabytków wydał zalecenia, które sprawią, że zabytek przestanie popadać w ruinę.

Zalecenia wydane przez Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków obejmują następujące prace:

1.Uzupełnienie ubytków oraz usunięcie nieszczelności w systemie odprowadzania wód opadowych budynku,
2. Udrożnienie zachowanych betonowych koryt oraz montaż brakujących koryt odprowadzających wody opadowe od budynku.

Na przeprowadzenie powyższych tych prac spółka Longbridge 100, będąca dysponentem obiektu, otrzymała termin do 01.12.2023r.

3. Renowacja drewnianej stolarki okiennej zgodnie ze sztuką konserwatorską,
4. Uzupełnienie brakujących elementów dekoracyjnych obramień okiennych,
5. Renowacja zniekształconej obróbki blacharskiej,
6. Wykonanie prac renowacyjnych tynku poprzez uzupełnienie odparzeń oraz spękań tynku przy wykorzystaniu materiałów oraz technik zgodnych ze sztuką konserwatorską.

Powyższe prace muszą zostać przeprowadzone do 30.04.2025r.

 

Pałac Teichfelda został wybudowany w 1872 roku z inicjatywy Jakuba Teichfelda, współzałożyciela nieistniejącej już Fabryki Porcelany. Po II wojnie światowej pałac pełnił funkcję siedziby Państwowego Instytutu Szkła i Ceramiki, a także wzorcowni wyrobów zakładów produkcji porcelitu. Po przeprowadzce instytutu do Warszawy obiekt przekazany został w użytkowanie Pruszkowskim Zakładom Porcelitu. W 2005 roku syndyk masy upadłościowej sprzedał pałac z fabryką firmie deweloperskiej Longbridge 100. Obecnie obiekt jest w złym stanie technicznym i ulega coraz większej degradacji.

 

Pałac to dwukondygnacyjny, podpiwniczony budynek, wzniesiony na rzucie litery L, nakryty niskim czterospadowym dachem. W elewacjach rezydencji znajduje się kilka ryzalitów zwieńczonych trójkątnymi szczytami. Do boku przylega czterokondygnacyjna, kwadratowa wieża. W okresie powojennym do pałacu dostawiono od strony ul. Armii Krajowej szpetną, bezstylową dobudówkę. Całość otoczona jest niewielkim parkiem.

Wydana przez MWKZ decyzja to kolejny sukces mieszkańców Pruszkowa, którym los zabytków i historia miasta nie są objęte. Przykry jest fakt, że władze miasta Pruszkowa bronią się jak tylko mogą przed podjęciem próby ratownia miejskich zabytków, co gorsza w ostatnim czasie władze miasta postanowiły usunąć znaczną część zabytków z Gminnej Ewidencji Zabytków utworzonej w 2009r. Dlaczego obecnym włodarzom tak zależy na pozbywaniu się zabytków, dlaczego nie chcą ich ratować? To pytania mieszkańców Pruszków, które zapewne pozostaną bez odpowiedzi.

Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków wystosował również osobne podziękowania na ręce prezesa Stowarzyszenia „Za Pruszków!” Arkadiusza Gębicza, za troskę o zabytki i współpracę.

 

Tekst i zdjęcia: Kamil Tuzek