NOCNA INTERWENCJA NA PRADZE. POMOC NASTOLATKOM I PIJANY KIEROWCA

Pomoc dwojgu nietrzeźwym nastolatkom i wyeliminowanie z ruchu drogowego pijanego kierowcy. To wszystko w ciągu zaledwie półtorej godziny wydarzyło się w nocy z piątku na sobotę, na rogu Alei Solidarności i ulicy Ireny Kosmowskiej, na Pradze-Północ.

Strażnicy miejscy z VI Oddziału Terenowego jadący nocą z piątku na sobotę (25/26 września) Aleją Solidarności, na wysokości ulicy Kosmowskiej, przy torach kolejowych zauważyli w mroku dwie słaniające się postacie. Natychmiast zawrócili, aby udzielić im pomocy. Osoby okazały się dwojgiem nietrzeźwych nastolatków, wracających z imprezy urodzinowej kolegi. 16-letnia dziewczyna nie mówiła po polsku. W ogóle miała problem z mówieniem, utrzymaniem równowagi i poruszaniem się, z uwagi na nadmiar spożytego alkoholu. W trochę lepszym stanie był jej o rok starszy kolega, również obcokrajowiec, który porozumiewał się sprawnie w naszym języku. Od niego strażnicy dowiedzieli się, że para próbowała już wracać z imprezy do domu, kiedy dziewczyna straciła władzę w nogach. Ponieważ była lekko ubrana, leżąc przy torach, przemarzła. Trzęsła się i miała torsje. Strażnicy okryli ją folią termiczną i zaprowadzili do radiowozu, aby uchronić przed wychłodzeniem. Z uwagi na wiek i stan obojga nietrzeźwych zawiadomiono policję oraz pogotowie. Po chwili na miejsce dotarły wezwane służby, które zajęły się młodzieżą.

Tymczasem przy radiowozie strażników miejskich zatrzymał się samochód. Prowadzący zaalarmował, że według niego, jadącym za nim autem kieruje osoba nietrzeźwa. Podejrzany kierowca zatrzymał się kawałek dalej – prawdopodobnie błyskające światła radiowozów i pogotowia wziął za obławę. Strażnicy wykorzystali ten moment, by błyskawicznie dobiec do auta oraz otworzyć drzwi. Poczuli silną woń alkoholu, a na półeczce obok kierowcy zauważyli otwarte piwo. Kierujący i jego pasażer, bełkotali w obcym języku. Strażnicy wyjęli kluczyki ze stacyjki auta, kierowcę umieścili w przedziale przewozowym radiowozu oraz zawiadomili kolejny patrol policji.

Nietrzeźwą 16-latkę odebrał ojciec, jej starszy o rok kolega pozostał pod opieką policji, ponieważ jego rodzice i starszy brat byli poza Warszawą. Policja przejęła również sprawę pijanego kierowcy, a jego samochód trafił na parking depozytowy.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas.

Uwaga na podejrzane autokomisy! Fałszywe dokumenty, wraki zamiast aut i brak ubezpieczenia

W ostatnim czasie coraz więcej osób w Polsce skarży się na nieuczciwe praktyki w niektórych komisach samochodowych. Część z nich prowadzona jest przez obcokrajowców, którzy handlują zarówno samochodami sprowadzanymi z zagranicy, jak i autami pochodzącymi z rynku krajowego.
Nie ma nic złego w tym, że obcokrajowcy prowadzą działalność w Polsce — wielu robi to uczciwie. Problem w tym, że rosnąca liczba komisów stosuje nieczyste zagrywki, przez które Polacy tracą pieniądze, nerwy, a nierzadko także narażają swoje zdrowie i życie.

Coraz częściej kupujący dopiero w wydziale komunikacji dowiadują się, że nie mogą zarejestrować auta, bo w dowodzie rejestracyjnym znajdują się fałszywe pieczątki albo brakuje niezbędnych załączników.
Dotyczy to zarówno samochodów sprowadzanych z zagranicy, jak i tych, które wcześniej były zarejestrowane w Polsce.
Zdarza się, że dokumenty są „przerabiane” lub częściowo podmienione, by ukryć poważne wady pojazdu lub jego niejasną historię.

Nieuczciwi handlarze liczą, że klient nie zauważy nic podejrzanego, a urzędowa odmowa rejestracji pojawi się dopiero po fakcie — kiedy pieniądze są już dawno zapłacone.

Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda dobrze: błyszczący lakier, świeżo umyta tapicerka i zapewnienia sprzedawcy, że „auto jest w idealnym stanie”.
Jednak po kilku kilometrach jazdy prawda wychodzi na jaw.
Wielu kupujących skarży się, że samochód zaczyna się psuć zaraz po wyjeździe z placu. Mechanicy odkrywają potem, że pojazdy są składane z kilku wraków, mają spawane ramy, poważne ślady kolizji lub ukryte usterki elektroniki.

Niektóre z tych aut powinny trafić na złomowisko, a nie z powrotem do sprzedaży. Co gorsza, takie pojazdy realnie zagrażają bezpieczeństwu na drogach — zarówno kierowcom, jak i innym uczestnikom ruchu.
Zniszczone podłużnice, źle zamontowane poduszki powietrzne, niesprawne układy hamulcowe czy wadliwa geometria zawieszenia mogą sprawić, że w razie wypadku samochód nie spełni żadnych norm bezpieczeństwa.

Kolejnym chwytem jest zapewnianie kupujących, że samochód ma ważne OC „na kilka miesięcy”.
Po sprawdzeniu w bazie UFG okazuje się, że polisa została wykupiona zaledwie na kilka dni – tylko po to, by klient spokojnie odjechał z placu.
Zdarzają się również przypadki, w których samochód nie ma żadnego ubezpieczenia, mimo zapewnień sprzedawcy. W efekcie nowy właściciel naraża się na wysoką karę i odpowiedzialność finansową w razie kolizji.

Jak się chronić przed oszustwem?

  1. Sprawdź komis w CEIDG lub KRS. Jeśli firma nie figuruje w rejestrze, to sygnał ostrzegawczy.
  2. Zweryfikuj numer VIN – zarówno w polskich, jak i zagranicznych bazach danych.
  3. Poproś o numer polisy OC i sprawdź ją w systemie UFG.
  4. Zabierz auto do niezależnego warsztatu lub na stację diagnostyczną.
  5. Czytaj dokładnie umowę kupna-sprzedaży. Nie podpisuj, jeśli nie rozumiesz zapisów lub coś budzi wątpliwości.

Nieuczciwe komisy — w tym te prowadzone przez część obcokrajowców — potrafią działać bardzo profesjonalnie i skutecznie ukrywać nieprawidłowości. Atrakcyjne ceny, ładne zdjęcia i miła obsługa mają uśpić czujność kupujących.

Pamiętaj: uczciwy sprzedawca nie ma nic do ukrycia.
Zanim zapłacisz i podpiszesz dokumenty, dokładnie sprawdź auto, jego historię i stan techniczny.
Nie ryzykuj zdrowia ani życia — technicznie niesprawne auta stanowią śmiertelne zagrożenie na drogach.

Jeśli coś wygląda zbyt dobrze, by było prawdziwe – prawdopodobnie takie właśnie jest.

📸fot. Luka&Maro, pixabay

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!