Nowe przepisy: każdy musi zamontować czujkę. Wsparcie zapewnia PSP

Nadchodzą istotne zmiany w przepisach dotyczących ochrony przeciwpożarowej. Nowe regulacje wprowadzą obowiązek montażu autonomicznych czujników dymu w niemal każdym lokalu mieszkalnym. Aby ułatwić dostosowanie się do nowych wymogów, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji uruchomiło program wsparcia, w ramach którego osoby najbardziej narażone mogą otrzymać certyfikowane urządzenia bez ponoszenia kosztów. Choć właściciele starszych domów mają jeszcze kilka lat na spełnienie obowiązku, eksperci zalecają, by nie odkładać montażu – chodzi o realne bezpieczeństwo domowników.

Wprowadzenie powszechnego obowiązku instalowania czujników to odpowiedź na dramatyczne statystyki. Każdego roku w Polsce w pożarach ginie około 400 osób. Strażacy od dawna podkreślają, że prosty sygnał alarmowy ostrzegający przed dymem lub tlenkiem węgla może uratować życie, dając czas na ewakuację zanim sytuacja stanie się śmiertelnie niebezpieczna. Nowe przepisy dokładnie określają, kto i w jakim terminie musi zainstalować urządzenia. Brak ich montażu może skutkować nie tylko mandatem, ale również problemami z wypłatą odszkodowania z polisy ubezpieczeniowej.

Obowiązkowe czujniki dymu i czadu – najważniejsze terminy

Wdrażanie nowych przepisów zostało podzielone na etapy:

Nowe budynki
Właściciele nowo oddawanych do użytku domów i mieszkań muszą wyposażyć je w sprawne czujniki już na etapie użytkowania.

Obiekty noclegowe i najem krótkoterminowy
Właściciele hoteli oraz lokali wynajmowanych krótkoterminowo mają czas na dostosowanie się do przepisów do 30 czerwca 2026 roku.

Starsze budynki mieszkalne
W przypadku nieruchomości wybudowanych przed grudniem 2024 roku ostateczny termin montażu wyznaczono na 1 stycznia 2030 roku.

Wyłączenia
Z obowiązku zwolnione są obiekty wyposażone w profesjonalne systemy sygnalizacji pożaru lub stałe urządzenia gaśnicze, takie jak instalacje tryskaczowe.

140 tysięcy darmowych czujników – kto może je otrzymać?

Na realizację programu przeznaczono około 5 mln zł, co pozwoli na zakup i dystrybucję około 140 tysięcy urządzeń.

Dla kogo wsparcie?
Program jest kierowany do osób znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej oraz mieszkańców budynków o złym stanie technicznym, gdzie ryzyko pożaru lub zaczadzenia jest szczególnie wysokie.

Rola strażaków
Funkcjonariusze Państwowa Straż Pożarna nie tylko przekazują urządzenia, ale również pomagają w ich prawidłowym montażu oraz instruują domowników, jak bezpiecznie z nich korzystać.

Jak uzyskać czujnik?
Osoby zainteresowane powinny skontaktować się z najbliższą komendą PSP, która koordynuje działania w danym powiecie.

Przykładowo, do województwa łódzkiego trafi ponad 9 tysięcy bezpłatnych czujników.

Akcje edukacyjne i lokalne dystrybucje

W całym kraju prowadzone są kampanie informacyjne i edukacyjne, m.in. w ramach akcji „Czadowa Straż” organizowanej przez Państwowa Straż Pożarna przy wsparciu jednostek OSP. Podczas wybranych wydarzeń mieszkańcy mogą odebrać darmowe czujniki – często po krótkim instruktażu dotyczącym montażu i zasad użytkowania.

Cel działań: zwiększenie bezpieczeństwa w domach poprzez szybkie wykrywanie bezwonnego tlenku węgla oraz dymu.
Gdzie szukać informacji: w komendach powiatowych i miejskich PSP, na stronach internetowych oraz w mediach lokalnych.
Ważne: liczba urządzeń w poszczególnych jednostkach jest ograniczona, dlatego warto śledzić komunikaty i reagować szybko.

Czujniki dymu i czadu to jedno z najprostszych, a jednocześnie najskuteczniejszych zabezpieczeń przed tragedią. Ich montaż to niewielki koszt lub – w przypadku programu wsparcia – żaden, a może zdecydować o czyimś życiu.

Fot. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Strażacka miłość i pasja w ratownictwie wodnym. Historia z Lichenia

W sercu Wielkopolski, we wschodniej części województwa, w powiecie konińskim, leży malownicza gmina Ślesin z Jeziorem Licheńskim, miejscem, gdzie niejednokrotnie rodziły się nie tylko historie sportowych zwycięstw, ale też wyjątkowe ludzkie losy. Jedną z takich historii jest miłość Kasi i Rafała – dwojga strażaków ochotników, których połączyła wspólna pasja i… jedno niezwykłe lato w 2018 roku.

Kasia, reprezentująca OSP Wilczyn, i Rafał z OSP Opoczno, poznali się podczas Mistrzostw Polski Strażaków Ochotników w Ratownictwie Wodnym i Powodziowym. Jak wspominają, od pierwszego spotkania wpadli sobie w oko. Zawody w Licheniu, pełne adrenaliny, rywalizacji i strażackiego ducha, okazały się początkiem czegoś więcej niż tylko sportowego partnerstwa. Od tego dnia ich drogi nie rozdzieliły się – razem dzielą codzienność, pasje i miłość do strażackiej służby.

Choć mieszkają razem, każdy z nich wciąż reprezentuje swoją jednostkę. Kasia, zanim dołączy do kolegów i koleżanek z OSP Wilczyn na zawody, pokonuje ponad 200 km, by trenować i przygotowywać się do rywalizacji. Rafał wspiera ją na każdym kroku – zarówno podczas treningów, jak i w życiu codziennym. Ich relacja jest dowodem, że prawdziwa miłość nie tylko przetrwa wyzwania, ale też wzmacnia pasje i wspólne marzenia.

Para łączy w sobie energię, aktywny tryb życia i strażackie oddanie. Ich historia jest ciepłym przypomnieniem, że czasem miłość pojawia się w najmniej oczekiwanym miejscu – wśród wody, syren strażackich i sportowej rywalizacji – i od razu staje się częścią codziennego życia, tak jak strażacka służba, którą z takim poświęceniem wykonują.

Fot. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Pożar w Pruszkowie – ul. Pływacka. Strażacy opanowali groźny ogień

W poniedziałek, 19 stycznia 2026 roku w godzinach popołudniowych w Pruszkowie rozdarł blask ognia i dźwięk syren. Przy ulicy Pływackiej doszło do groźnego pożaru budynku gospodarczego. Z uzyskanych informacji wynika, że w obiekcie mieściła się stolarnia. Ogień bardzo szybko objął wnętrze budynku, a następnie całą jego konstrukcję. Płomienie były bezlitosne, trawiły wszystko, co napotkały na swojej drodze, pozostawiając po sobie zgliszcza i zapach spalonego drewna.

Przez kilka długich godzin do wieczora z żywiołem walczyli strażacy z Państwowej Straży Pożarnej w Pruszkowie, wspierani przez druhów z OSP Nowa Wieś (woj. mazowieckie), OSP Moszna oraz OSP Młochów. Akcja była trudna i wymagająca, duże zadymienie, wysoka temperatura oraz obecność łatwopalnych materiałów znacząco utrudniały działania gaśnicze.

Strażacy prowadzili działania w pełnym skupieniu, sukcesywnie ograniczając rozwój pożaru i chroniąc pobliski dom. Ich szybka reakcja, doświadczenie i determinacja pozwoliły opanować sytuację.

Najważniejszą informacją jest fakt, że w wyniku pożaru nikt nie ucierpiał. Pomimo poważnych zniszczeń obyło się bez osób poszkodowanych.

Na chwilę obecną nie są znane dokładne straty materialne, wiadomo jedynie, że wnętrze budynku gospodarczego oraz sama konstrukcja zostały poważnie zniszczone. Przyczyna pożaru nie została jeszcze ustalona. Okoliczności zdarzenia będą wyjaśniane przez odpowiednie służby po zakończeniu czynności operacyjnych.

To zdarzenie po raz kolejny pokazuje, jak nieprzewidywalny i niszczycielski potrafi być ogień oraz jak ogromne znaczenie ma szybka i skoordynowana reakcja służb ratowniczych. Dzięki ich pracy udało się zapobiec znacznie większym stratom.

FOT. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Syreny zawyły także w Warszawie. Hołd w Jednostce Ratowniczo-Gaśniczej nr 3 dla druha Edwarda Smagały

28 grudnia 2025 roku punktualnie o godzinie 18:00 w jednostkach Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej w całej Polsce zawyły syreny alarmowe. Był to symboliczny gest hołdu dla strażaka, który zmarł podczas pełnienia służby.

W Jednostce Ratowniczo-Gaśniczej nr 3 w Warszawie, podobnie jak w innych jednostkach w kraju, na jedną minutę uruchomiono syreny alarmowe oraz sygnalizację świetlną i dźwiękową w pojazdach pożarniczych 🚨🚒. Strażacy w ciszy i skupieniu oddali hołd swojemu koledze.

Hołd oddany tego dnia był związany z tragicznymi wydarzeniami, do których doszło w nocy z 27 na 28 grudnia 2025 roku. Tuż przed godziną 4:00 służby ratownicze otrzymały zgłoszenie o pożarze domku letniskowego w miejscowości Siemiany. Do akcji natychmiast skierowana została jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej z Jerzwałdu.

Podczas dojazdu do zdarzenia kierujący wozem strażackim druh Edward Smagała – wieloletni strażak ochotnik i prezes OSP Jerzwałd – nagle stracił przytomność. Towarzyszący mu strażacy natychmiast rozpoczęli resuscytację krążeniowo-oddechową oraz wezwali Zespół Ratownictwa Medycznego.

Pomimo ogromnego zaangażowania ratowników oraz blisko 90 minut nieprzerwanej walki o życie, nie udało się przywrócić funkcji życiowych. Druh Edward Smagała zmarł w wieku 69 lat, pełniąc służbę – tak jak czynił to przez całe swoje strażackie życie.

Jego śmierć poruszyła środowisko strażackie w całym kraju. Syreny, które tego wieczoru zawyły w Polsce, były wyrazem solidarności, szacunku i pamięci o człowieku, który do końca pozostał wierny strażackiemu powołaniu.

Cześć Jego pamięci. 🖤🚒

📸fot. Olga Gałecka, archiwum druha Edwarda

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Syreny żałoby w KM PSP Tychy. Strażacy oddali hołd druhowi Edwardowi Smagale

28 grudnia 2025 roku punktualnie o godzinie 18:00 w jednostkach Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej w całej Polsce zawyły syreny alarmowe. Był to symboliczny gest hołdu dla strażaka, który zmarł podczas pełnienia służby.

W Komendzie Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Tychach, podobnie jak w innych jednostkach w kraju, na jedną minutę uruchomiono syreny alarmowe oraz sygnalizację świetlną i dźwiękową w pojazdach pożarniczych 🚨🚒. Strażacy w ciszy i skupieniu oddali hołd swojemu koledze.

Hołd oddany tego dnia był związany z tragicznymi wydarzeniami, do których doszło w nocy z 27 na 28 grudnia 2025 roku. Tuż przed godziną 4:00 służby ratownicze otrzymały zgłoszenie o pożarze domku letniskowego w miejscowości Siemiany. Do akcji natychmiast skierowana została jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej z Jerzwałdu.

Podczas dojazdu do zdarzenia kierujący wozem strażackim druh Edward Smagała – wieloletni strażak ochotnik i prezes OSP Jerzwałd – nagle stracił przytomność. Towarzyszący mu strażacy natychmiast rozpoczęli resuscytację krążeniowo-oddechową oraz wezwali Zespół Ratownictwa Medycznego.

Pomimo ogromnego zaangażowania ratowników oraz blisko 90 minut nieprzerwanej walki o życie, nie udało się przywrócić funkcji życiowych. Druh Edward Smagała zmarł w wieku 69 lat, pełniąc służbę – tak jak czynił to przez całe swoje strażackie życie.

Jego śmierć poruszyła środowisko strażackie w całym kraju. Syreny, które tego wieczoru zawyły w Polsce, były wyrazem solidarności, szacunku i pamięci o człowieku, który do końca pozostał wierny strażackiemu powołaniu.

Cześć Jego pamięci. 🖤🚒

📸fot. Artur Stankiewicz, archiwum druha Edwarda

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Zginął na służbie. Syreny w całej Polsce oddały hołd druhowi Edwardowi Smagale

28 grudnia 2025 roku punktualnie o godzinie 18:00 w jednostkach Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej w całej Polsce zawyły syreny alarmowe. Był to symboliczny gest hołdu dla strażaka, który zmarł podczas pełnienia służby.

W Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Pruszkowie, podobnie jak w innych jednostkach w kraju, na jedną minutę uruchomiono syreny alarmowe oraz sygnalizację świetlną i dźwiękową w pojazdach pożarniczych 🚨🚒. Strażacy w ciszy i skupieniu oddali hołd swojemu koledze.

Chwila zadumy została przerwana przez kolejne zgłoszenie. Do pożaru sadzy w kominie kamienicy przy ul. Promyka w Pruszkowie zadysponowano dwa zastępy oraz drabinę mechaniczną. Jeden wóz bojowy pozostał w jednostce w gotowości operacyjnej. Nawet w czasie żałoby strażacy nie przestają nieść pomocy mieszkańcom.

Hołd oddany tego dnia był związany z tragicznymi wydarzeniami, do których doszło w nocy z 27 na 28 grudnia 2025 roku. Tuż przed godziną 4:00 służby ratownicze otrzymały zgłoszenie o pożarze domku letniskowego w miejscowości Siemiany. Do akcji natychmiast skierowana została jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej z Jerzwałdu.

Podczas dojazdu do zdarzenia kierujący wozem strażackim druh Edward Smagała – wieloletni strażak ochotnik i prezes OSP Jerzwałd – nagle stracił przytomność. Towarzyszący mu strażacy natychmiast rozpoczęli resuscytację krążeniowo-oddechową oraz wezwali Zespół Ratownictwa Medycznego.

Pomimo ogromnego zaangażowania ratowników oraz blisko 90 minut nieprzerwanej walki o życie, nie udało się przywrócić funkcji życiowych. Druh Edward Smagała zmarł w wieku 69 lat, pełniąc służbę – tak jak czynił to przez całe swoje strażackie życie.

Jego śmierć poruszyła środowisko strażackie w całym kraju. Syreny, które tego wieczoru zawyły w Polsce, były wyrazem solidarności, szacunku i pamięci o człowieku, który do końca pozostał wierny strażackiemu powołaniu.

Nasza redakcja łączy się w bólu z rodziną zmarłego Druha Edwarda Smagały oraz wszystkimi druhami Ochotniczej Straży Pożarnej w Jerzwałdzie. Składamy najszczersze wyrazy współczucia i solidarności w tych niezwykle trudnych chwilach.

Cześć Jego pamięci. 🖤🚒

📸fot. Marek Śliwiński, archiwum druha Edwarda

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Tragedia w powiecie iławskim: prezes OSP zmarł w drodze do akcji ratunkowej

Powiat iławski przeżywa dziś wyjątkowo bolesne chwile. Lokalną społeczność dotknęła tragedia, która wstrząsnęła nie tylko środowiskiem strażackim, ale wszystkimi mieszkańcami regionu.

W sobotnią noc 27 grudnia 2025 roku, tuż przed godziną 4:00, służby ratownicze otrzymały zgłoszenie o pożarze domku letniskowego w miejscowości Siemiany. Do akcji natychmiast skierowana została jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej z Jerzwałdu. Był to kolejny wyjazd do pomocy – jeden z wielu, jakie przez lata podejmowali miejscowi druhowie.

Niestety, w trakcie dojazdu do zdarzenia doszło do dramatycznych wydarzeń. Kierujący wozem strażackim druh Edward Smagała – wieloletni strażak ochotnik i prezes OSP Jerzwałd – nagle stracił przytomność. Towarzyszący mu strażacy bez wahania rozpoczęli akcję ratunkową, podejmując resuscytację krążeniowo-oddechową oraz wzywając Zespół Ratownictwa Medycznego.

Pomimo ogromnego zaangażowania ratowników i blisko 90 minut nieprzerwanej walki o życie, nie udało się przywrócić funkcji życiowych. Druh Edward Smagała zmarł w wieku 69 lat, pełniąc służbę – tak jak czynił to przez całe swoje strażackie życie.

O śmierci prezesa poinformowali strażacy za pośrednictwem mediów społecznościowych, podkreślając jego oddanie, poświęcenie oraz wieloletnią działalność na rzecz bezpieczeństwa mieszkańców. Dla wielu był nie tylko przełożonym, ale przede wszystkim kolegą, przyjacielem i autorytetem.

Jego odejście to ogromna strata dla Ochotniczej Straży Pożarnej w Jerzwałdzie oraz całego powiatu iławskiego. Druh Edward Smagała pozostanie w pamięci jako człowiek, który zawsze był gotów nieść pomoc – bez względu na porę dnia i nocy.

Nasza redakcja łączy się w bólu z rodziną zmarłego Druha Edwarda Smagały oraz wszystkimi druhami Ochotniczej Straży Pożarnej w Jerzwałdzie. Składamy najszczersze wyrazy współczucia i solidarności w tych niezwykle trudnych chwilach.

Cześć Jego pamięci. 🖤🚒

📸fot. Marek Śliwiński, archiwum druha Edwarda

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Ogień pochłonął warsztat w Parzniewie. Budynek i auta spłonęły doszczętnie

Do groźnego pożaru doszło w czwartek 25 grudnia 2025 roku w Parzniewie, w powiecie pruszkowskim, przy ulicy Rzecznej. Ogień pojawił się około godziny 8:45 i objął budynek warsztatu samochodowego, w którym w chwili wybuchu pożaru znajdowały się cztery pojazdy.

Pożar rozwijał się w zastraszającym tempie, jednak strażacy nie odpuszczali ani na moment. Do samego końca walczyli z żywiołem, by ratować to, co jeszcze dało się ocalić — ludzkie życie i dorobek wielu lat, bo w takich chwilach każda sekunda i każdy gest mają znaczenie.

Na miejsce natychmiast skierowano zastępy Państwowej oraz Ochotniczej Straży Pożarnej. Strażacy prowadzili intensywne działania gaśnicze, jednocześnie zabezpieczając teren zdarzenia. Szczególne zagrożenie stanowiły butle z gazami technicznymi znajdujące się w obiekcie — zostały one bezpiecznie wyniesione i zabezpieczone.

Z budynku ewakuowano cztery osoby. Na szczęście żadna z nich nie odniosła obrażeń i nie było konieczności udzielania pomocy medycznej.

Mimo szybkiej reakcji służb, warsztat samochodowy oraz znajdujące się w nim pojazdy uległy całkowitemu spaleniu. Przyczyny powstania pożaru będą ustalane przez odpowiednie służby.

📸fot. Ochotnicza Straż Pożarna Brwinów

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Pożar kamienicy w Pruszkowie. Trwa akcja, dojeżdżają kolejne jednostki

W poniedziałek nad ranem, kilka minut przed godziną 5, doszło do groźnego pożaru kamienicy przy ulicy Bolesława Prusa w Pruszkowie. Jak wynika ze wstępnych ustaleń, do pożaru doszło po wybuchu butli z gazem na parterze budynku.

Okoliczni mieszkańcy relacjonują, że chwilę przed pojawieniem się ognia usłyszeli potężny huk, po którym niemal natychmiast wybuchł pożar. Ogień bardzo szybko rozprzestrzenił się na wyższe kondygnacje, obejmując w krótkim czasie całą kamienicę. Budynek spłonął doszczętnie.

Mieszkańcy kamienicy zdołali samodzielnie się ewakuować jeszcze przed przybyciem służb ratunkowych. Dwie osoby zostały przebadane na miejscu przez zespół ratownictwa medycznego. Na szczęście nie odniosły poważnych obrażeń.

Na miejsce zdarzenia sukcesywnie dojeżdżały kolejne zastępy straży pożarnej. W działaniach gaśniczych udział brały cztery zastępy straży pożarnej, w tym samochód z drabiną mechaniczną. Zadysponowano jednostki Państwowej Straży Pożarnej z Pruszkowa oraz Ochotniczą Straż Pożarna z Nowej Wsi (woj. mazowieckie).

Podczas akcji strażacy wynieśli z płonącego budynku kilka butli gazowych, co pozwoliło zapobiec kolejnym eksplozjom i zwiększeniu zagrożenia.

Na czas prowadzenia działań ratowniczo-gaśniczych sąsiedzi z okolicznych domów przyjęli pogorzelców pod swój dach, zapewniając im schronienie i pomoc.

Obecnie trwa dogaszanie pogorzeliska oraz dokładne sprawdzanie obiektu. Przyczyny pożaru będą wyjaśniane przez odpowiednie służby.

Ze względu na ogromne zniszczenia konstrukcyjne kamienica prawdopodobnie zostanie rozebrana. Dokładne przyczyny pożaru oraz okoliczności wybuchu będą badane przez odpowiednie służby.

To zdarzenie po raz kolejny pokazuje, jak niebezpieczne mogą być instalacje i butle gazowe oraz jak ważna jest szybka reakcja służb ratunkowych i wzajemna pomoc mieszkańców.

📸fot. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Odszedł Arrow – pies poszukiwawczy OSP Ratownictwo Wodne

Pewne wiadomości odbierają głos. Zatrzymują na chwilę oddech i sprawiają, że nawet najbardziej doświadczeni ratownicy czują bezradność.
14 grudnia 2025 roku odszedł Arrow – pies ratowniczy, towarzysz służby, przyjaciel i bohater, który przez lata uczył nas, czym naprawdę jest odwaga, wierność i poświęcenie.

Mimo choroby do samego końca był sobą – dzielnym, silnym, skupionym na człowieku. Nawet wtedy, gdy wyniki badań odbierały nadzieję, on patrzył tak, jakby chciał powiedzieć: „Spokojnie, jeszcze dam radę. Jeszcze tu jestem.” I był. Walczył cicho, bez skarg, z tą samą determinacją, z jaką wyruszał na akcje, gdy gdzieś ktoś nie wrócił do domu.

Arrow był czymś więcej niż psem poszukiwawczym Ochotniczej Straży Pożarnej Ratownictwo Wodne w Nowym Dworze Mazowieckim. Był partnerem w służbie – takim, na którego można było liczyć bez względu na porę dnia, pogodę czy zmęczenie. Gdy liczyły się sekundy, gdy napięcie wisiało w powietrzu, on robił swoje. Skupiony, pewny, oddany. Jego nos, łapy i serce ratowały ludzkie życie, a jego obecność dawała nadzieję tam, gdzie często jej już brakowało.

Każda akcja, każdy powrót do bazy, każdy moment, gdy po odnalezieniu zaginionego można było odetchnąć – to także była jego zasługa. Arrow nie szukał uznania. Wystarczał mu głos przewodnika, dotyk dłoni i poczucie, że znów zrobił coś ważnego.

Choroba przyszła niespodziewanie i była bezlitosna. Chłoniak szpiku okazał się przeciwnikiem, z którym nawet największa determinacja nie zawsze wystarcza. Było leczenie, była nadzieja, była wiara opiekunów i lekarzy weterynarii. Była też ogromna miłość i troska, która towarzyszyła Arrowowi do ostatniej chwili. Odszedł otoczony tym, co znał i komu ufał.

Zostawił po sobie ciszę, której nie da się zagłuszyć. Pustkę w samochodzie, na placu, w sercach ludzi, którzy każdego dnia pracowali z nim ramię w ramię. Ale zostawił też coś więcej – wdzięczność, dumę i wspomnienia, które nie znikną. Historie odnalezionych osób. Zdjęcia z akcji. Spojrzenia pełne zaufania. Ślady łap, które na zawsze pozostaną w pamięci.

Dziękujemy Ci, Arrow.
Za każdą godzinę służby.
Za każdy odnaleziony ślad.
Za to, że byłeś dokładnie takim psem, jakiego świat ratownictwa potrzebuje – mądrym, oddanym i niezwykle dzielnym.

Paula – jesteśmy z Tobą w tym piekielnie trudnym czasie. Strata takiego partnera boli podwójnie: jak odejście przyjaciela i jak cisza po kimś, kto zawsze był obok. Nie jesteś sama.

Arrow odszedł, ale jego historia nie kończy się dziś. Będzie żyła w ludziach, którym pomógł. W strażakach i ratownikach, którzy wiedzą, że dzięki niemu świat stał się choć odrobinę bezpieczniejszy.
Bohater na czterech łapach. Na zawsze w służbie. 🖤🐾

📸fot. Archiwum OSP Ratownictwo Wodne

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!