Fałszywy policjant w Ostrołęce zatrzymany po jednym dniu

Błyskawiczna reakcja policjantów z Ostrołęki zakończyła nietypową sprawę oszustwa. 21-letni mieszkaniec miasta, który podszywając się pod funkcjonariusza wyłudził pieniądze od starszego małżeństwa, wpadł w ręce kryminalnych już po kilkunastu godzinach od zgłoszenia.

Do zdarzenia doszło w środę, 27 sierpnia. Do komendy zgłosił się 75-letni mężczyzna, informując, że został wraz z żoną oszukany. Para seniorów poruszała się rowerami przez przejazd na zielonym świetle, gdy zatrzymał ich młody mężczyzna jadący na hulajnodze. Przedstawił się jako policjant wydziału kryminalnego i zarzucił im złamanie przepisów ruchu drogowego, twierdząc, że rowery powinny być przeprowadzane, a nie przejeżdżane.

Aby uwiarygodnić swoje słowa, pokazał im przez chwilę dokument wyglądający na legitymację służbową, a następnie poinformował o konieczności zapłaty mandatu elektronicznego w wysokości 400 zł. Gdy starsze małżeństwo wyjaśniło, że nie ma przy sobie całej sumy, oszust przyjął 200 zł i odjechał.

O całym incydencie seniorzy powiadomili policję. Kryminalni natychmiast podjęli działania operacyjne, które bardzo szybko przyniosły efekt – już następnego dnia ustalono i zatrzymano sprawcę. Okazał się nim 21-letni ostrołęczanin.

Zebrane dowody pozwoliły postawić mu zarzuty oszustwa oraz podszywania się pod funkcjonariusza publicznego. Mężczyzna przyznał się do winy i odpowie teraz przed sądem.

📸 fot. KMP w Ostrołęce

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Udawał taksówkarza na Starówce. Strażniczki ujawniły oszusta

Strażniczki miejskie ze Starówki ujęły fałszywego taksówkarza. Mężczyzna nie posiadał uprawnień do przewozu osób, ani nawet… taksometru. Ceny brał „z podsufitki”.

Interwencja przy ulicy Długiej we wtorek 26 sierpnia, zaczęła się dość standardowo. Strażniczki miejskie zauważyły samochód zaparkowany w miejscu obowiązywania zakazu zatrzymywania. Kiedy podeszły bliżej spostrzegły, że auto ma oznaczenia taksówki tylko na jednym boku. Kierowca z początku udawał zaskoczonego, twierdząc że pewnie ktoś mu zerwał syrenkę i żółto-czerwony pasek. W miarę postępowania kontroli, braków pojawiało się jednak coraz więcej – na szybie nie było cennika za kilometr, identyfikator taksówkarski kierowca „pechowo” zostawił w domu, podobnie jak licencję. Dopiero, kiedy zrozumiał, że jest to kontrola, której wyniki trafią do Wydziału Komunikacji – przyznał, że nie ma żadnych uprawnień do prowadzenia przewozu osób. Okazało się, że oznaczenia pochodzą z innego samochodu, a ceny za przejazd fałszywy taksówkarz podaje klientowi „z sufitu”. Funkcjonariuszki przekazały raport z ustaleń wezwanemu na miejsce patrolowi policji. Kary administracyjne za ujawnione przez strażniczki miejskie naruszenia wynoszą kilka tysięcy złotych. Fałszywy kierowca prawdopodobnie nigdy już nie dostanie pozwolenia na pracę jako taksówkarz w Warszawie.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

„Hiszpański hrabia z Pruszkowa” znów za kratkami. Udawał arystokratę, wyłudzał pieniądze od kobiet

Wracamy do sprawy „hiszpańskiego hrabiego z Pruszkowa”, który kilka lat temu zasłynął jako mistrz oszustwa i manipulacji. 64-letni Zdzisław M., spawacz z podwarszawskiego Pruszkowa, został zatrzymany przez policjantów ze Śródmieścia w związku z podejrzeniem wyłudzania pieniędzy od kobiet, którym przedstawiał się jako członek hiszpańskiej arystokracji.

Mężczyzna odgrywał rolę „hrabiego Myszkowskiego”, rzekomo powiązanego z hiszpańską rodziną królewską. Starannie kreował swój wizerunek – markowe ubrania, złota biżuteria, luksusowe zegarki, zdjęcia na tle odrzutowców i jachtów. Wszystko po to, by przekonać swoje ofiary, że mają do czynienia z bogatym i wpływowym człowiekiem.

Policjanci ustalili, że Zdzisław M. najczęściej działał na lotniskach i dworcach kolejowych, gdzie zagadywał samotne kobiety. Zapraszał je na kawę lub drinka, roztaczając wizję bajkowego życia wśród europejskich elit. Wzbudzał zaufanie, a następnie prosił o pomoc finansową – tłumacząc się zablokowanymi kartami płatniczymi, koniecznością zakupu biletu czy nagłym zabiegiem medycznym.

W zamian obiecywał zwrot pieniędzy i zaproszenie do swojej „posiadłości” w Hiszpanii. Dwie pokrzywdzone kobiety zgłosiły się na policję – w sumie straciły niemal 20 tysięcy złotych. Śledczy podejrzewają jednak, że ofiar może być znacznie więcej – niektóre z nich mogły nie złożyć zawiadomienia z powodu wstydu.

To nie pierwszy raz, gdy Zdzisław M. dopuścił się tego typu przestępstw. Już ponad dekadę temu było o nim głośno, gdy jako 50-letni spawacz z Pruszkowa poszukiwany był przez policję z Podhala. Wówczas podszywał się pod lekarza ginekologa, wmawiał kobietom choroby nowotworowe i proponował „leczenie” polegające na patrzeniu w oczy i stosunku seksualnym. Twierdził, że opracował „nowatorską metodę terapeutyczną”. Koszt jednej takiej „wizyty” wynosił 1300 zł. Został za to skazany.

Na jego koncie są także wyroki za znęcanie się nad żoną oraz liczne oszustwa finansowe. Tym razem Zdzisław M. usłyszał kolejne zarzuty – za przestępstwa, których się dopuścił.

Tym razem „hrabia z Pruszkowa” trafił za kraty – i wszystko wskazuje na to, że szybko z nich nie wyjdzie.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Źródło: KSP
📸 fot. Archiwum prasowe KSP

Świętokrzyscy Łowcy Cieni zatrzymali fałszywego żołnierza – 49-latek oszukiwał i wyłudzał pieniądze

W minioną środę funkcjonariusze z Wydziału Poszukiwań i Identyfikacji Osób Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach zatrzymali 49-letniego mężczyznę, który od dłuższego czasu ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości. Mieszkaniec województwa łódzkiego poszukiwany był na podstawie zarządzeń sądów w Łodzi i Częstochowie, gdzie został skazany za liczne oszustwa.

Funkcjonariusze ustalili, że poszukiwany mężczyzna może przebywać na terenie Kielc. W środowy poranek zauważyli pojazd, którym miał poruszać się 49-latek. Szybko podjęta kontrola drogowa potwierdziła ich przypuszczenia – za kierownicą auta siedział mężczyzna bez prawa jazdy, który od kilku miesięcy unikał odpowiedzialności za swoje czyny.

Podczas czynności policjanci odkryli, że mężczyzna kierował samochodem należącym do mieszkanki Krakowa, którą od ponad roku oszukiwał. Poszukiwany, podając się za żołnierza, zdobył zaufanie kobiety, a następnie wyłudził od niej blisko 55 000 złotych. Jako pretekstu do otrzymywania pieniędzy używał fałszywych opowieści o trudnej sytuacji życiowej, w tym o leczeniu rzekomego syna.

Oszustwo nie było jedynym przewinieniem zatrzymanego. Zebrane dowody wykazały, że działał w warunkach recydywy, co znacząco zwiększa wymiar grożącej mu kary. Za wyłudzenie znacznych sum pieniędzy oraz inne popełnione przestępstwa, mężczyzna może spędzić za kratami nawet dodatkowe 12 lat, oprócz kary 3 lat i 8 miesięcy, którą już ma do odbycia.

Samochód, którym poruszał się 49-latek, został zwrócony właścicielce, a sam oszust trafił do aresztu. Śledczy z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą oraz z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego KWP w Kielcach prowadzą dalsze czynności w sprawie.

Nie wykluczają, że zatrzymany mężczyzna mógł oszukiwać również inne osoby, wykorzystując podobny schemat działania. Funkcjonariusze apelują do osób, które mogły mieć kontakt z 49-latkiem, o zgłaszanie się na policję.

Sprawa przypomina, jak ważne jest zachowanie ostrożności w kontaktach z nieznajomymi, zwłaszcza w sieci, gdzie wielu oszustów buduje fałszywe tożsamości, by zdobyć zaufanie i wyłudzić pieniądze. Policja apeluje o rozwagę i weryfikowanie informacji, zanim podejmie się decyzję o udzieleniu pomocy finansowej.

Dzięki skutecznej pracy świętokrzyskich „Łowców Cieni” kolejny przestępca został wyeliminowany z obiegu. Jednak sprawa ta jest przypomnieniem, że oszuści nieustannie szukają nowych sposobów, by wykorzystywać ludzką dobroć.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Zdjęcia: Świętokrzyska Policja

Oszust podający się za policjanta stanie przed wymiarem sprawiedliwości

Policjanci z Lublina przeprowadzili skuteczną akcję, zakończoną zatrzymaniem 35-letniego mieszkańca Gliwic, odpowiedzialnego za oszustwo metodą „na policjanta”. Ofiarą przestępstwa padła 83-letnia mieszkanka Lublina, która przekazała oszustowi pieniądze i biżuterię o łącznej wartości 35 tysięcy złotych. W sprawie zatrzymano również 45-letniego mieszkańca Legionowa, a policjanci odzyskali całą sumę pieniędzy.

Pod koniec kwietnia na terenie Lublina doszło do oszustwa przeprowadzonego według tzw. metody „na legendę”. Wszystko rozpoczęło się od telefonu na stacjonarny numer starszej pani. W słuchawce usłyszała zapłakany głos kobiety mówiącej: „Halo, mamo, mieliśmy wypadek”. Rzekoma córka poinformowała, że potrąciła ciężarną kobietę na przejściu dla pieszych. Po chwili rozmowę przejął mężczyzna podający się za policjanta. Twierdził, że rozmawiał z prokuratorem w sprawie wypadku i wymusił na kobiecie działanie pod presją czasu.

Zmanipulowana 83-latka, wierząc, że pomaga swojej córce, zapakowała swoje oszczędności — pieniądze oraz biżuterię — do paczki. Kilkadziesiąt minut później zjawił się w jej domu mężczyzna podający się za oficera policji. Znając ustalone wcześniej hasło, odebrał od kobiety przesyłkę z zawartością o łącznej wartości 35 tysięcy złotych.

Po pewnym czasie starsza pani zorientowała się, że padła ofiarą oszustwa, i natychmiast zgłosiła sprawę na policję. Dochodzenie w tej sprawie prowadził Wydział ds. Przestępczości Przeciwko Mieniu Komendy Miejskiej Policji w Lublinie. W wyniku intensywnej pracy operacyjnej, przy współpracy z funkcjonariuszami z Kielc, wczoraj na terenie tego miasta zatrzymano 35-letniego podejrzanego. Mężczyzna usłyszał zarzuty udziału w oszustwie.

To jednak nie koniec sukcesów policji w tej sprawie. Już wcześniej zatrzymano 45-letniego mieszkańca Legionowa, który również brał udział w przestępstwie. Policjantom udało się odzyskać całą kwotę — 35 tysięcy złotych.

Obaj zatrzymani odpowiedzą teraz przed sądem. Za popełnione oszustwo grozi im kara do 8 lat pozbawienia wolności. Policja przypomina, aby zawsze zachowywać czujność wobec nieznanych osób kontaktujących się telefonicznie, zwłaszcza jeśli proszą o przekazanie pieniędzy. Funkcjonariusze nigdy nie żądają pieniędzy ani biżuterii w ramach prowadzonych działań.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Zdjęcia: KWP w Lublinie