Kolejna skuteczna akcja Straży Miejskiej m.st. Warszawy

Strażnicy miejscy, a potem dwie załogi pogotowia przez blisko godzinę walczyły o życie ciężko wychłodzonego mężczyzny. Przed 22 karetka zabrała ratowanego do szpitala.

We środę 14 stycznia, około 20:55 strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego dotarli na miejsce dramatycznego wezwania na terenie dzielnicy Wawer. Zgłaszający zauważył leżącego przy ulicy mężczyznę, który się nie ruszał. Widok, który na miejscu zastali strażnicy mógł przerazić. Około 40-letni człowiek zwisał bezwładnie, z głową opadającą w dół z plastikowej skrzyni na piasek. Nie dawał żadnych oznak życia. Jego ciało było zimne. Bez oddechu ani pulsu. Strażnicy usłyszeli od zgłaszającego, że pogotowie „już wie”. Poprosili przez radio o ponaglenie, natychmiast przystępując do resuscytacji.
– Wiedzieliśmy, że w sytuacji wychłodzenia funkcje życiowe są trudno wyczuwalne – powiedział młodszy inspektor Jacek Szostakiewicz, jeden ze strażników miejskich, który brał udział w interwencji. – Szybko wzięliśmy defibrylator z radiowozu i natychmiast podjęliśmy resuscytację.
Do czasu przejęcia działań przez pogotowie, strażnicy miejscy przez ponad 20 minut, zmieniając się prowadzili masaż serca, stosując się do komunikatów, wydawanych przez urządzenie.
– To były minuty, a wydawały się wiecznością – relacjonuje drugi z funkcjonariuszy, który zmieniał się przy ratowanym. Wkrótce na miejsce przybyła karetka.

Funkcjonariusze pomogli w przetransportowaniu mężczyzny do ambulansu. Tam podłączono go do profesjonalnej aparatury diagnostycznej i kontynuowano resuscytację z wykorzystaniem systemu mechanicznej kompresji klatki piersiowej. Poszkodowany znajdował się w stanie głębokiej hipotermii – temperatura jego ciała wynosiła 26,5°C. Po kilkudziesięciu minutach około 40-letni mężczyzna został zabrany do szpitala. Okoliczności tego dramatycznego zdarzenia będą wyjaśniane przez policjantów.

W warszawskiej straży miejskiej jest 140 funkcjonariuszy z uprawnieniami ratowniczymi. Od nieco ponad miesiąca strażnicy miejscy wykorzystują w codziennej pracy 100 przenośnych defibrylatorów AED, zakupionych w ramach realizacji budżetu obywatelskiego. Do ich użycia przygotowywani są wszyscy funkcjonariusze w ramach realizowanych regularne szkoleń z pomocy przedmedycznej.

Referat Prasowy Straży Miejskiej m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Nowa edycja zajęć „Bezpieczna Warszawianka” i „Bezpieczny Warszawiak” już od stycznia

Zajęcia budujące pewność siebie w obliczu zagrożeń u mieszkanek i mieszkańców Warszawy cieszą się nieustającą popularnością. Niebawem rusza ich kolejna edycja, na którą zapraszamy wszystkie chętne i wszystkich chętnych.

Jak i kiedy się zapisać?
Ważna zmiana w zapisach, to nowy numer telefonu, pod którym będą przyjmowane zgłoszenia. Telefon 22 291 28 02 będzie czynny 15 i 16 stycznia między 8.00 a 14.00. Panie zapraszamy też do zapisów przez Portal Mieszkańca: na naszej stronie internetowej wystarczy kliknąć na baner kierujący do Portalu, a tam w katalogu usług wybrać „Szkolenia dla dorosłych”. Zapisy przez internet będą uruchomione 15 stycznia o godz. 8.00. Na chętne i chętnych czekają 104 miejsca: 16 dla mężczyzn i 88 dla kobiet.

Gdzie i kiedy będą zajęcia?

Zajęcia będą odbywać się od końca stycznia do końca marca w dwóch lokalizacjach. Przez dziewięć tygodni szkolić będziemy: w naszej siedzibie przy Sołtyka 8/10 na Woli oraz w obiekcie OSiR Praga-Południe przy Bora-Komorowskiego 40 (tam, gdzie pływalnia „Wodnik”).

Na Woli zajęcia będą odbywać się w następujących terminach:
– we wtorki w godzinach 17.00-19.00 (jedna grupa) oraz 19.00-21.00 (druga grupa) od 3 lutego do 31 marca;
– w czwartki między 17.00 a 19.00 (panie) oraz 19.00-21.00 (panowie) od 29 stycznia do 26 marca.

Na Pradze-Południe ćwiczenia będą odbywać się:
– w poniedziałki od 17.00 do 19.00 od 2 lutego do 30 marca;
– w piątki od 17.00 do 19.00 od 30 stycznia do 27 marca.
Zajęcia przy Bora-Komorowskiego przewidziane są wyłącznie dla kobiet.

Kto może brać udział i czego się nauczy?

Zajęcia „Bezpieczna Warszawianka” i „Bezpieczny Warszawiak” są przeznaczone dla osób pełnoletnich. Podczas kursu uczestniczki i uczestnicy nauczą się jak rozpoznawać i w miarę możliwości unikać niebezpiecznych sytuacji. Poznają też podstawowe techniki samoobrony, nauczą się udzielania pomocy przedmedycznej i pod okiem naszych wykwalifikowanych instruktorów zyskają umiejętności zachowania się w potencjalnie niebezpiecznych sytuacjach.

Referat Prasowy Straży Miejskiej m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Lód nie wybacza błędów. Zasady, które ratują życie

Co zrobić, gdy załamie się pod Tobą lód?

Zamarznięte jeziora, stawy, rzeki oraz inne akweny wodne zarówno otwarte, jak i zamknięte każdej zimy przyciągają dzieci, młodzież i dorosłych. Gładka, biała tafla sprawia wrażenie stabilnej i bezpiecznej, jednak to tylko złudzenie. Wejście na lód to ogromne ryzyko, którego wiele osób wciąż nie docenia.

Grubość lodu nigdy nie jest jednakowa. Prądy wodne, roślinność, dopływy cieplejszej wody czy zmienne temperatury powodują, że nawet pozornie solidna tafla może w jednej chwili załamać się pod ciężarem człowieka. Statystyki są bezlitosne co roku pod lodem ginie kilkanaście osób. Wśród ofiar są zarówno dorośli, jak i dzieci.

Dlatego apel ratowników, strażaków i służb jest jednoznaczny:
nie wchodź na lód, nawet jeśli wygląda na gruby i bezpieczny. Żadna zabawa, skrócenie drogi czy zdjęcie nie są warte ludzkiego życia.

Gdy lód zawodzi – jak zachować się w chwili zagrożenia

Mimo ostrzeżeń wypadki nadal się zdarzają. Jeśli dojdzie do załamania lodu i wpadniesz do lodowatej wody, o przeżyciu decydują pierwsze sekundy.

Zachowaj spokój

Paniczne ruchy przyspieszają wychłodzenie i utratę sił. Rozszerz ręce na boki, aby zwiększyć powierzchnię podparcia i nie dopuścić do zanurzenia głowy. Staraj się kontrolować oddech.

Wróć w stronę, z której przyszedłeś

Obróć się w kierunku, z którego wszedłeś na lód. To jedyne miejsce, gdzie tafla była na tyle stabilna, by przed chwilą utrzymać Twój ciężar. Próba wydostania się w innym kierunku grozi kolejnym załamaniem lodu.

Przygotuj krawędź do wyjścia

Jeśli lód przy przeręblu kruszy się pod rękami, ostrożnie odłamuj go przed sobą, aż dotrzesz do twardszej tafli. Oprzyj przedramiona płasko na lodzie, szukając jak największego i stabilnego punktu podparcia.

Wydostań się na powierzchnię

Nie próbuj podciągać się samymi rękami. Pracuj nogami, wykonując energiczne ruchy podobne do pływania, aby wypchnąć tułów poziomo na lód. Jeśli masz przy sobie kolce lodowe lub inne ostre narzędzie, wbij je w taflę, by ułatwić sobie wyjście.

Oddal się w bezpieczne miejsce

Po wydostaniu się z wody nie wstawaj. Skoncentrowany ciężar ciała na stopach może ponownie przebić lód. Czołgaj się lub turlaj, oddalając się od przerębla dokładnie tą samą trasą, którą przyszedłeś.

Po wyjściu z wody

Nawet po opuszczeniu akwenu zagrożenie nie mija. Mokra odzież i niska temperatura powodują szybkie wychłodzenie organizmu. Jak najszybciej znajdź ciepłe schronienie, zdejmij mokre ubrania i wezwij pomoc. Hipotermia może rozwijać się bardzo szybko i stanowi realne zagrożenie życia.

Fot. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Każda minuta ma znaczenie – defibrylatory AED w kolejnych patrolach Straży Miejskiej

Kolejne 100 defibrylatorów AED wyruszy na stołeczne ulice w radiowozach Straży Miejskiej m.st. Warszawy. Sprzęt trafi do strażników w ramach realizacji pomysłu zgłoszonego do budżetu obywatelskiego.

W ramach zakupu z budżetu obywatelskiego do Straży Miejskiej m.st. Warszawy trafiło 100 defibrylatorów, które w razie potrzeby będą ratować życie. Dołączą one do sprzętu, który jeździ już ze strażniczymi patrolami od 2022 roku. Przy współpracy ze strażą miejską powstała także miejska mapa miejsc, w których można znaleźć defibrylator AED. Teraz będą one jeszcze bardziej dostępne. Urazy, wychłodzenie, zasłabnięcia. Nierzadko to właśnie strażnicy miejscy w ramach codziennych patroli jako pierwsi docierają na miejsce kolizji drogowych czy innych zdarzeń, gdzie niezbędna jest pomoc przedmedyczna. W poprzednim roku blisko 1,5 tysiąca strażniczych interwencji wymagało wezwania na miejsce karetki pogotowia.
Defibrylator AED to urządzenie bardzo proste w obsłudze. W razie potrzeby ratowania osoby, u której wystąpiło zatrzymanie krążenia, wystarczy je włączyć, a samo poinstruuje użytkownika jak dalej działać: jak i gdzie przymocować elektrody, co i kiedy zrobić dalej. Jego wykorzystanie podnosi skuteczność akcji resuscytacyjnej o 80%.

Mundurowi ze Straży Miejskiej m.st. Warszawy regularnie odwiedzają miejsca przebywania osób w kryzysie bezdomności w ramach Ulicznego Patrolu Medycznego – wspólnego projektu z przychodnią lekarską „Jesteśmy nadzieją” i Caritas Polska, biorą także udział w zabezpieczeniach imprez publicznych.

W warszawskiej straży miejskiej jest już ponad 140 funkcjonariuszy z uprawnieniami ratowniczymi (ratownik medyczny lub ratownik KPP). Regularne szkolenia z zakresu pierwszej pomocy przedmedycznej przechodzą wszyscy strażnicy miejscy.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Strażnicy miejscy udzielili pomocy mężczyźnie w konwulsjach. Dramat rozegrał się na oczach dzieci

Dramatyczne sceny rozegrały się przy al. Niepodległości w Warszawie. Strażnicy miejscy udzielili natychmiastowej pomocy mężczyźnie w ciężkim ataku epilepsji, jednocześnie zapewniając wsparcie jego dzieciom.

3 grudnia 2025 roku, około godziny 13 przy al. Niepodległości, strażnicy z II Oddziału Terenowego zauważyli leżącego na chodniku mężczyznę. Nad 43-latkiem pochylała się trójka dzieci, z których najmłodsze miało zaledwie 3 lata. Mężczyzna był w konwulsjach. Gdy tylko funkcjonariusze znaleźli się przy cierpiącym, jedno z dzieci powiedziało: „Tata ma 43 lata, cierpi na padaczkę.” To znacznie ułatwiło działania ratunkowe. Strażnicy wezwali pogotowie ratunkowe, ułożyli mężczyznę w pozycji bocznej bezpiecznej i podtrzymując kontakt werbalny zabezpieczali jego głowę przed uszkodzeniem podczas kolejnych napadów drgawek. Ataki co chwilę się nasilały, a po nich chory tracił przytomność. Ratujący przez cały czas monitorowali jego parametry życiowe. Zadbali też o komfort termiczny, zabezpieczając go folią ratunkową z apteczki. Funkcjonariusze – ratując mężczyznę – musieli równocześnie otoczyć opieką zaniepokojone dzieci. W przerwach pomiędzy napadami udało się ustalić telefon i nawiązać kontakt z matką nieletnich. Po kilkunastu minutach na miejsce przybyła załoga pogotowia, która po przeprowadzeniu diagnostyki, zabrała mężczyznę do szpitala. Strażnicy pozostali z dziećmi, opiekując się nimi w oczekiwaniu na przyjazd opiekuna. Tuż przed godziną 14 przybyła ciocia dzieci, która zabrała je do domu.

W warszawskiej straży miejskiej jest już ponad 120 funkcjonariuszy posiada uprawnienia ratownicze. Szkolenia z zakresu udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej przechodzą regularnie każda strażniczka i każdy strażnik.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Bohaterska reakcja strażnika miejskiego. Uratował kierowcę zakleszczonego w pojeździe

W piątkowy poranek na warszawskiej trasie S2, około 300 metrów od zjazdu na Otwock, doszło do poważnego wypadku z udziałem samochodu osobowego i dostawczego. Na pomoc ruszyli kierowcy, wśród nich będący w prywatnej podróży nasz strażnik miejski z Oddziału Specjalistycznego. Wiedza ze służbowych szkoleń pomogła w ratowaniu życia.

Do zdarzenia doszło w piątek 21 listopada tuż po godzinie 7.00. Wypadek z daleka widział warszawski strażnik miejski, który również jechał tą trasą. Siła uderzenia była tak duża, że przednia szyba samochodu osobowego została wyrwana i znalazła się pod pojazdem dostawczym. Na szczęście zmiażdżona została prawa część samochodu, kierowca podróżował sam. Na pomoc ruszyli inni kierowcy – świadkowie zdarzenia. Jako pierwszy z nich zatrzymał się nasz funkcjonariusz.
– Postępowałem zgodnie z algorytmem: zabezpieczenie miejsca wypadku, zawiadomienie służb – relacjonuje mł. insp. Stanisław Matsumoto, który rozstawił trójkąt bezpieczeństwa i zadzwonił na 112. – Ratujący chcieli wydobywać zza kierownicy zakleszczonego mężczyznę. Powstrzymałem ich przed tym, bo mógł mieć uszkodzony kręgosłup – dodaje funkcjonariusz. – Momentalnie stanęły mi przed oczami wszystkie wskazówki ze szkoleń z pierwszej pomocy, jakie regularnie powtarzamy w Straży Miejskiej.
Kierowcy przynieśli apteczki i opatrzyli głowę poszkodowanego, z której silnym strumieniem płynęła krew. Ratujący monitorowali cały czas stan rannego. Po około 20 minutach na miejsce dotarła straż pożarna, która rozpoczęła dalsze działania ratunkowe, wycinając część karoserii, aby umożliwić wydostanie poszkodowanego z pojazdu. Na miejsce dojechała też policja oraz karetka pogotowia. Ratownicy medyczni po zabezpieczeniu mężczyzny tzw. „sztywnymi noszami”, w specjalistyczny sposób wydobyli go z pojazdu i natychmiast przewieźli go do szpitala.

Przypominamy, że w sytuacji poważnego wypadku drogowego należy pamiętać, aby nie wyciągać poszkodowanych z pojazdów, o ile nie ma bezpośredniego zagrożenia życia. Nie należy też przestawiać aut biorących udział w zdarzeniu. Nie warto zakładać, że ktoś już zadzwonił po pomoc. Należy upewnić się, że służby zostały powiadomione. Przede wszystkim należy pamiętać o własnym bezpieczeństwie: zachować ostrożność na jezdni i używać elementów odblaskowych. Stosowanie tych zasad pomaga chronić życie, zarówno poszkodowanych, jak i osób niosących pomoc.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Poważny wypadek na hulajnodze elektrycznej. Strażniczka i strażnik udzielili pierwszej pomocy 31-latce

31-letnia kobieta podczas jazdy elektryczną hulajnogą z impetem uderzyła głową w drzewo i straciła przytomność. Dzięki szybkiej reakcji strażniczki i strażnika poszkodowana trafiła pod opiekę ratowników.

Strażniczka i strażnik z VII Oddziału Terenowego patrolowali ulicę Dwernickiego, gdy w pewnym momencie zauważyli leżącą na chodniku kobietę. Widok był dramatyczny – leżąca w ogóle się nie ruszała. Była zamroczona i dopiero po dłuższej chwili z trudem próbowała wyjaśnić strażnikom, co się stało. Okazało się, że chwilę wcześniej jechała hulajnogą elektryczną i nie zauważyła drzewa, którego konar wchodził w światło chodnika. Z dużą siłą uderzyła głową w pień. Strażnicy natychmiast powiadomili pogotowie i przystąpili do udzielania pierwszej pomocy.
– Podczas szkoleń z pomocy przedmedycznej uczymy się i wiemy, jak postępować w sytuacjach, w których istnieje ryzyko np. uszkodzenia kręgosłupa. W pierwszej kolejności zabezpieczyliśmy głowę poszkodowanej i okryliśmy kocem termicznym bardzo zamroczoną 31-letnią kobietę – mówi starszy inspektor Artur Dmitruk. – Natychmiast wezwaliśmy też pogotowie.
W pewnym momencie poszkodowana zaczęła tracić świadomość. Strażnicy przez cały czas starali się prowadzić z nią uspokajającą rozmowę. Przybyli ratownicy, ustabilizowali poszkodowaną. Wspólnymi siłami 31-latka została ostrożnie i bezpiecznie ułożona na noszach, przeniesiona do karetki pogotowia i natychmiast przewieziona do szpitala.

Urazy twarzoczaszki należą do najczęściej występujących i bardzo niebezpiecznych skutków jazdy na hulajnogach i rowerach. Dlatego, mimo że prawo tego nie wymaga dobrze jest – dla własnego bezpieczeństwa – korzystać z kasku.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Kierowca pomylił zjazdy i uderzył w bariery na Trasie Łazienkowskiej

Do groźnie wyglądającego zdarzenia doszło w niedziele około godziny 21:00 na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie, na wysokości Torwaru, w kierunku centrum, przy zjeździe na Wilanów i Mokotów.

Jak wynika ze wstępnych ustaleń, kierowca samochodu osobowego marki Hyundai, będący obcokrajowcem, pomylił zjazdy i nie wiedział, w którą stronę powinien jechać. W wyniku dezorientacji stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w bariery energochłonne oddzielające pasy ruchu.

W samochodzie znajdowała się pasażerka, która w wyniku uderzenia została lekko ranna – doznała rozcięcia palca. Kobieta została zaopatrzona na miejscu przez ratowników. Na miejsce kolizji najechała karetka z prywatnej firmy KAM-MED Ratownictwo Medyczne. W obecnej chwili wystepują utrudnienia w ruchu drogowym.

📸fot. Kamil Kozak

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Chciał się ratować, więc ukradł defibrylator!

Gdańscy policjanci zatrzymali mężczyznę podejrzanego o kradzież defibrylatora AED z okolic stacji SKM Przymorze. Urządzenie, warte około 5 tysięcy złotych i należące do Urzędu Miejskiego w Gdańsku, miało służyć mieszkańcom oraz turystom w nagłych sytuacjach zagrożenia życia.

Do zdarzenia doszło 18 października. Zainstalowany w przestrzeni publicznej defibrylator nagle zniknął z obudowy przy skrzyżowaniu ulic Kołobrzeskiej i Słupskiej. Jak ustalili funkcjonariusze, sprzęt został zabrany przez 39-letniego mieszkańca Gdańska.

Kilka dni później mężczyzna został rozpoznany przez ochroniarza jednego z supermarketów, który zwrócił uwagę na podejrzany plecak. Po przybyciu patrolu policji okazało się, że w środku znajduje się właśnie skradzione urządzenie AED.

Zatrzymany tłumaczył policjantom, że zabrał defibrylator, ponieważ „poczuł się źle i chciał sobie pomóc”. Swoje zachowanie próbował więc usprawiedliwiać nagłym pogorszeniem stanu zdrowia.

Sprzęt został zabezpieczony i niebawem powróci na swoje miejsce. 39-latek natomiast usłyszał zarzut kradzieży, której dopuścił się w warunkach recydywy.

Policja przypomina, że defibrylatory AED to urządzenia ratujące życie, dostępne w wielu punktach miasta po to, by każdy mógł z nich skorzystać w razie nagłego zatrzymania krążenia. Ich zniszczenie lub kradzież to nie tylko przestępstwo, ale również działanie mogące opóźnić udzielenie pomocy osobie potrzebującej i zagrozić czyjemuś życiu.

📸FOTO: KWP w Gdańsku

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

O włos od tragedii – poranny poślizg skończył się na ścieżce rowerowej

Niedzielny poranek mógł zakończyć się tragedią. Rozbite auto na drodze dla rowerów, zniszczony znak, nadłamane drzewo oraz siedząca na ziemi kobieta w powypadkowym szoku – taki widok zastali strażnicy miejscy, patrolujący aleję Prymasa Tysiąclecia.

W niedzielny poranek, 19 października, tuż po godzinie 7:00, strażnicy miejscy zauważyli z daleka ślady opon i koleiny na przylegającym do jezdni trawniku. Z bliska, okazało się, że dalej od krawędzi jezdni, na oddzielonej chodnikiem i jeszcze jednym pasem zieleni na drodze dla rowerów, stoi uszkodzona skoda. Strażnicy podbiegli, aby sprawdzić, co się stało i wtedy zauważyli siedzącą obok auta kobietę. Nie miała widocznych obrażeń, lecz była w silnym szoku. Funkcjonariusze zaopiekowali się poszkodowaną, wezwali pogotowie ratunkowe oraz patrol policji. Gdy strażniczka i strażnik próbowali rozmawiać z kobietą, początkowo nie była ona w stanie wypowiedzieć słowa. Dopiero po kilku minutach uspokoiła się i wyjaśniła, co się wydarzyło. Jechała w kierunku Ochoty, gdy nagle poczuła, że auto wpada w poślizg. Kierująca w żaden sposób nie potrafiła opanować samochodu.
— To był moment — tłumaczyła. Zatrzymała się dopiero kilkadziesiąt metrów od miejsca, w którym zjechała z jezdni, uszkadzając po drodze znak drogowy i drzewo. Na szczęście w zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Wkrótce na miejsce przybyło pogotowie. Po przeprowadzeniu kontrolnego badania, ratownicy potwierdzili, że pobyt w szpitalu nie jest potrzebny. Kobieta pozostała do dyspozycji patrolu policji, który przejął dalsze czynności. Strażnicy wrócili do dalszej służby.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!