Metro M1 stanęło. Osoba znalazła się na torach. Poważne utrudnienia w Warszawie

Pilne informacje z warszawskiego metra. W poniedziałkowe popołudnie doszło do poważnego zdarzenia na stacji Marymont. Osoba znalazła się na torowisku, a ruch pociągów linii M1 został mocno ograniczony. Na miejscu była również nasza reporterka, która obserwowała sytuację.

Do zdarzenia doszło w poniedziałek, 17 sierpnia około godziny 14:42. W rejonie stacji Marymont służby zostały postawione w stan gotowości po informacji, że osoba znalazła się na torach.

Zdarzenie natychmiast wpłynęło na funkcjonowanie pierwszej linii warszawskiego metra. Pasażerowie muszą liczyć się z poważnymi utrudnieniami, szczególnie na północnym odcinku trasy.

M1 nie kursuje na całej trasie

W związku ze zdarzeniem pociągi linii M1 kursują obecnie na skróconej trasie – Kabaty – Dworzec Gdański.

Oznacza to, że pasażerowie jadący w kierunku stacji położonych za Dworcem Gdańskim muszą liczyć się z koniecznością zmiany środka transportu.

Warszawski Transport Publiczny uruchamia autobusową komunikację zastępczą „Za Metro”, która ma pomóc pasażerom w dotarciu do miejsc, do których metro nie dojeżdża.

Na miejscu była nasza reporterka

Sytuację na miejscu obserwowała nasza reporterka, która przekazywała redakcji informacje dotyczące utrudnień. W chwili publikacji nie są znane szczegółowe okoliczności zdarzenia ani stan osoby, która znalazła się na torowisku.

Nie przesądzamy, w jakich okolicznościach doszło do zdarzenia. Na ten moment najważniejsze jest bezpieczeństwo pasażerów oraz sprawne działanie służb.

Pasażerowie korzystający z M1 powinni przygotować się na utrudnienia i przed podróżą sprawdzić aktualną sytuację w komunikacji miejskiej.

📍 Marymont, Warszawa
🚇 M1: Kabaty – Dworzec Gdański
🚌 Uruchamiana komunikacja zastępcza „Za Metro”

Fot. Warszawska Grupa Luka&Maro

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Pożar hali w Płocku widoczny z kilometrów. Do akcji kierowane są kolejne siły

Groźny pożar wybuchł w poniedziałkowy wieczór w Płocku. Około godziny 19:00 służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o ogniu, który pojawił się w hali administracyjno-biurowej przy ulicy Rembielińskiego. Ogień bardzo szybko objął dużą część obiektu, a nad miastem pojawił się ogromny słup gęstego, czarnego dymu widoczny z wielu kilometrów.

Płonący budynek ma około 40 na 100 metrów. Na miejsce skierowano liczne siły straży pożarnej – obecnie z ogniem walczy około 30 zastępów strażaków, jednak sytuacja jest dynamiczna i do akcji dysponowane są kolejne jednostki z regionu.

Strażacy prowadzą intensywne działania gaśnicze oraz starają się nie dopuścić do rozprzestrzenienia się pożaru na sąsiednie obiekty. W rejonie działań mogą występować utrudnienia w ruchu, a mieszkańcy proszeni są o zachowanie ostrożności i unikanie okolic miejsca pożaru.

Na tę chwilę nie ma oficjalnych informacji o osobach poszkodowanych. Przyczyny wybuchu pożaru będą ustalane po zakończeniu akcji gaśniczej.

Fot: Warszawska Grupa Luka&Maro

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

PIEKŁO NA PRZEJEŹDZIE! Ford w potrzasku, dwa uderzenia i pożar lokomotywy Husarz – FILM MROZI KREW!

To, co wydarzyło się 25 stycznia 2026 roku na przejeździe kolejowym przy ul. Poniatowskiego w Błoniu, mrozi krew w żyłach. To nie był zwykły wypadek. To były sekundy grozy, które mogły zakończyć się prawdziwą katastrofą.

PKP Polskie Linie Kolejowe opublikowały nagranie z dramatycznego zdarzenia. Obraz jest wstrząsający. Przejazd wyposażony w rogatki i sygnalizację świetlną działał prawidłowo. Czerwone światła pulsowały ostrzegawczo, zapory były opuszczone. A jednak na torach stał samochód.

Z ustaleń wynika, że na przejeździe unieruchomiony został Ford Focus. Silnik zgasł w najgorszym możliwym momencie. Kierowca próbował ratować sytuację – wysiadł, pchał auto, walczył z czasem i narastającą paniką. W oddali pojawił się pociąg. Sygnał dźwiękowy rozdarł powietrze.

To był skład PKP Intercity relacji Szczecin Główny – Rzeszów Główny. Rozpędzona masa stali nie miała szans wyhamować. Uderzenie było potężne. Samochód został zmiażdżony i odrzucony z impetem na sąsiedni tor.

I wtedy wydarzyło się coś, co brzmi jak scenariusz filmu katastroficznego.

Na drugi tor wjeżdżał kolejny pociąg PKP Intercity ekspres z Warszawy do Berlina. Drugi cios był nieunikniony. Wrak auta został ponownie staranowany. Metal giął się jak papier. Iskry, huk, roztrzaskane elementy rozrzucone wzdłuż torowiska.

Chwilę później wybuchł pożar.

Ogień błyskawicznie objął to, co zostało z samochodu, a następnie przednią część lokomotywy Husarz. Kłęby czarnego dymu uniosły się nad Błoniem, a płomienie trawiły wrak, jakby chciały zatrzeć ślady tej przerażającej sekwencji zdarzeń.

To cud, że nie doszło do tragedii na jeszcze większą skalę. W obu pociągach podróżowały setki pasażerów. Jedna awaria, kilka sekund zwłoki i dwa rozpędzone składy na jednym przejeździe to wystarczyło, by doszło do scen, które na długo pozostaną w pamięci świadków.

Nagranie udostępnione przez PKP to brutalne przypomnienie: przejazd kolejowy to nie miejsce na błąd, pośpiech ani lekceważenie sygnałów. Czasem jedna chwila decyduje o wszystkim.

Fot. PKP Polskie Linie Kolejowe

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Potężny pożar hali przemysłowej w Mińsku Mazowieckim. Dojeżdżają kolejne zastępy straży

W niedzielny wieczór, tuż po godzinie 19:30, służby ratunkowe zostały zaalarmowane o ogromnym pożarze hali przemysłowo-magazynowej przy ulicy Dźwigowej w Mińsku Mazowieckim (woj. mazowieckie). Płomienie błyskawicznie objęły cały obiekt o powierzchni przekraczającej 1000 metrów kwadratowych, w którym odbywała się produkcja opakowań foliowych.

Na miejsce błyskawicznie skierowano liczne zastępy straży pożarnej – obecnie działa tam już ponad 20 jednostek Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej, a kolejne są w drodze. Z powodu intensywności pożaru i dużego zadymienia, akcja gaśnicza jest wyjątkowo trudna i wymaga zaangażowania znacznych sił i środków.

Nad miejscem pożaru unosi się gęsty, czarny słup dymu, widoczny z wielu kilometrów. Strażacy ostrzegają mieszkańców pobliskich osiedli i domów, by pozostali w mieszkaniach, zamknęli szczelnie okna i unikali przebywania na świeżym powietrzu. W atmosferze unoszą się niebezpieczne opary – efekty spalania tworzyw sztucznych oraz chemikaliów używanych w produkcji folii.

Działania służb trwają i mogą potrwać wiele godzin. Na ten moment nie ma informacji o osobach poszkodowanych. Przyczyny pożaru nie są jeszcze znane.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

📸 fot. Marek Śliwiński

PILNE: Strażak Błaga o Ratunek dla Swojego Małego Synka

TO JEDNA Z NAJPILNIEJSZYCH ZBIÓREK NA SIEPOMAGA.PL! Kazik, nasz ukochany synek, cierpi na śmiertelną chorobę – dystrofię mięśniową Duchenne’a. Mięśnie w jego małym ciele powoli słabną i umierają. Bez pomocy nasze dziecko niedługo może przestać poruszać się, połykać, oddychać… Choroba ta nie zna litości – prowadzi do wózka inwalidzkiego, respiratora i przedwczesnej śmierci. Każda myśl o przyszłości Kazika łamie nam serca. Nie możemy pozwolić, by nasz synek odszedł. Musimy go ratować!

Jest lek, który może powstrzymać rozwój choroby, ale jest on dostępny tylko w USA. Jego cena to gigantyczne 15 milionów złotych. Potrzebujemy wsparcia tysięcy ludzi o dobrych sercach, którzy zechcą pomóc nam zebrać te fundusze i uratować życie naszego synka. Prosimy każdego, kto czyta te słowa – pomóżcie nam w walce o Kazika.

Kiedy Kazik miał kilka miesięcy, pojawiły się pierwsze problemy z oddawaniem moczu. W szpitalu wykonano szereg badań, które wykazały niepokojące wyniki. Zalecono nam wykonanie testów genetycznych. Pamiętamy każdą sekundę dnia, w którym dostaliśmy wyniki. 20 lutego 2024 roku, wtorek – telefon z Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach zmienił nasze życie na zawsze. Diagnoza była druzgocząca – dystrofia mięśniowa Duchenne’a. To choroba, która stopniowo niszczy mięśnie i prowadzi do śmierci.

Chociaż diagnoza jest przerażająca, istnieje promyk nadziei. Ostatnie lata przyniósły przełom w leczeniu DMD – terapia genowa dostępna w USA może uratować Kazika. Działa, dostarczając organizmowi gen odpowiedzialny za produkcję mikrodystrofiny, co powstrzymuje śmierć mięśni. Jest jednak jeden warunek – leczenie musi zostać podane szybko, zanim Kazik straci zdolność chodzenia. Terapia zatrzymuje chorobę, ale jej nie cofa, dlatego każda sekunda jest na wagę życia.

Dominik, tata Kazika, od lat jest strażakiem OSP. Jego misją jest niesienie pomocy innym, ratowanie życia i zdrowia. Nigdy nie przypuszczał, że znajdzie się po drugiej stronie, że to jego rodzina będzie potrzebować pomocy. Niestety, los bywa okrutny. Kazik jest chory, a bez ratunku umrze. Dlatego dziś Dominik i cała nasza rodzina zwracamy się do Was z apelem – pomóżcie nam ocalić naszego synka.

Prosimy, dołączcie do nas w walce o Kazika. Każda wpłata, udostępnienie i dobre słowo ma znaczenie. Nie pozwólmy, by nasz mały bohater przegrał z chorobą. Kazik ma całe życie przed sobą – pomóżmy mu je przeżyć.

Link do zbiórki poniżej ⬇️

https://www.siepomaga.pl/kaziu-sromek?

Każda wpłata, nawet najdrobniejsza, daje szansę naszemu dziecku na lepsze życie i przybliża nas do celu. Prosimy, pomóżcie nam ocalić Kazika!

Kazik kontra DMD – śledź walkę Kazika na Facebooku

Licytacje dla Kazika – uratuj życie, licytując i kupując fanty!

Trzymamy kciuki za naszego małego bohatera i wierzymy, że wspólnymi siłami uda się uratować jego życie. W imieniu rodziców dziękujemy za każde wsparcie!

Redakcja Luka&Maro

Zdjęcia: Archiwum prywatne rodziny