Uderzyła w latarnię z dzieckiem w aucie. Szybka reakcja strażników miejskich

Na prostej drodze nagle skręciła i uderzyła w słup energetyczny. Strażnicy miejscy zabezpieczyli miejsce wypadku oraz udzieli pomocy poszkodowanym

Strażnicy miejscy z VI Oddziału Terenowego w środę, 24 września, patrolując rejon Białołęki zauważyli przy ulicy Kołacińskiej rozbite auto. Do uderzenia w latarnię musiało dojść chwilę wcześniej. Funkcjonariusze natychmiast ruszyli na pomoc. Zabezpieczyli miejsce zdarzenia radiowozem z włączonymi niebieskimi światłami, ostrzegając innych kierowców przed niebezpieczeństwem i podbiegli w stronę rozbitego auta. Samochodem podróżowały dwie osoby – kierująca oraz jej trzynastomiesięczna córka. 38-latka była w silnym szoku, zdezorientowana i roztrzęsiona. Strażnicy sprawdzili stan zdrowia córeczki – na szczęście także i ona nie miała widocznych obrażeń. Świadkowie zdarzenia poinformowali strażników, że pogotowie i policja zostały już wezwane.


Kobietę z córką przeprowadzono do radiowozu, gdzie w spokoju i pod okiem strażników oczekiwały na przyjazd karetki pogotowia. Funkcjonariusze monitorowali stan uczestniczek wypadku. Ze względu na wyciek płynów eksploatacyjnych, strażnicy odłączyli też zasilanie w rozbitym aucie, aby zapobiec ewentualnemu zapłonowi. Po przebadaniu 38-latki oraz jej córki ratownicy stwierdzili, że nie ma potrzeby ich hospitalizacji. Na prośbę policji strażnicy zabezpieczali miejsce wypadku do czasu usunięcia uszkodzonego auta. Kobietę i dziecko odebrała rodzina.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Warszawscy strażnicy miejscy – szybka reakcja i profesjonalna pomoc uratowały dwa życia

To była jedna z najbardziej dramatycznych interwencji warszawskiej straży miejskiej w ciągu ostatnich tygodni. Funkcjonariusze jechali, by zaopiekować się nietrzeźwym, który zasnął w fotelu przed domem – a na miejscu musieli ratować dwa życia.

Popołudniem 19 września, strażnicy miejscy dostali wezwanie z ulicy Tyszkiewicza, gdzie przed klatką schodową, na fotelu wyniesionym z mieszkania miał spać nietrzeźwy mężczyzna. Do interwencji skierowano trzyosobowy patrol ratowniczy z IV Oddziału Terenowego. Jak się okazało – na całe szczęście. Strażnicy, którzy po kilku minutach byli na miejscu zastali śpiącego w fotelu 42-latka. Dobudzony był w stanie upojenia alkoholowego. Kiedy funkcjonariusze poszli sprawdzić, czy może ktoś z rodziny mógłby zaopiekować się mężczyzną, z jego mieszkania wyszła, słaniając się na nogach, również nietrzeźwa, 36-letnia kobieta. Zrobiła kilka kroków i osunęła się na schody. Strażnicy zauważyli, że jedna z nogawek jej spodni jest całkowicie przesiąknięta krwią. Kiedy ratownik obecny w patrolu obciął nogawkę, na łydce ukazała się niewielka 2-3 centymetrowej szerokości rana, z której pod dużym ciśnieniem tryskała krew. Nie było chwili do stracenia! Strażnik-ratownik natychmiast podjął decyzję o użyciu stazy taktycznej. Dzięki jej założeniu oraz uciskowemu opatrunkowi zastosowanemu na ranę, krwotok udało się zatamować. Jak się później okazało, między partnerami doszło do sprzeczki, w trakcie której mężczyzna pchnął kobietę nożem. Następnie wyszedł z fotelem przed dom…

Na miejsce zostało wezwane pogotowie i policja. Poszkodowana została zabrana do szpitala. Na miejscu czynności przejęli policjanci. Wydawało się, że interwencja zmierza do końca. Jednak w trakcie działań policji nietrzeźwy, do którego byli wzywani strażnicy, nagle dostał ataku epilepsji. Ciałem mężczyzny wstrząsały tak gwałtowne drgawki, że do zabezpieczenia jego głowy potrzeba było dwóch osób. Ostatecznie także trafił do szpitala, tylko w policyjnej asyście.

W warszawskiej straży miejskiej służy już ponad 110 funkcjonariuszek i funkcjonariuszy z uprawnieniami ratowniczymi. Codziennie wyruszają oni w rejon i są wysyłani do interwencji wszędzie tam, gdzie istnieje ryzyko zagrożenia zdrowia lub życia. Szkolenia z pierwszej pomocy, które przechodzą wszyscy strażnicy miejscy obejmują między innymi wykorzystanie stazy taktycznej, jednej z najskuteczniejszych metod tamowania krwotoków z kończyn.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Strażnicy miejscy udzielili pomocy potrąconej rowerzystce na Grochowskiej

Potrąconej przez samochód rowerzystce pomogli strażnicy miejscy. Zabezpieczyli miejsce zdarzenia oraz udzielili poszkodowanej pomocy przedmedycznej.

Funkcjonariusze z VII Oddziału Terenowego w trakcie działań w ramach akcji „Bezpieczna droga do szkoły” otrzymali od przechodnia informacje, że niedaleko, przy Grochowskiej, doszło do potrącenia rowerzystki. Strażniczka i strażnik natychmiast udali się na miejsce zdarzenia. Na miejscu zastali 65-letnią rowerzystkę, której udzieli pomocy przedmedycznej. Poszkodowana była w szoku i lekko obolała. Na szczęście tuż obok przejeżdżała karetka pogotowia. Ratownicy widząc co się dzieje, błyskawicznie pośpieszyli z pomocą. Po wstępnych badaniach medycy postanowili przewieść kobietę do szpitala na obserwację. Z zebranych przez strażników informacji wynikało, że rowerzystka zamiast przeprowadzić rower przez przejście dla pieszych, przejechała je. Nieprzestrzeganie przepisów zaowocowało bolesną nauczką. Dane świadków zdarzenia oraz zebrane informację zostały przez strażników przekazane przybyłemu na miejsce patrolowi policji. Po zakończeniu interwencji funkcjonariusze powrócili do działań związanych z akcją „Bezpieczna droga do szkoły”.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Strażnicy miejscy uratowali kobietę po wypadku na Żoliborzu

Samochód z dużą siłą uderzył w słup z sygnalizacją świetlną. Obok rozbitego auta stała oszołomiona młoda kobieta. 25-latce, która prawdopodobnie zasłabła za kierownicą pomocy udzielili strażnicy miejscy. Na szczęście jechała z zapiętymi pasami.

Nocą z 30 na 31 sierpnia strażnicy miejscy z V Oddziału Terenowego patrolowali rejon Żoliborza. Pilna interwencja czekała na nich przy wlocie na plac Wilsona od strony Wisłostrady. Dosłownie przed chwilą bordowy citroen z dużą siłą uderzył w latarnię z sygnalizacją świetlną na ulicy Krasińskiego. Samochód był bardzo uszkodzony. Przy nim stała oszołomiona, młoda kobieta, której udało się opuścić pojazd. Funkcjonariusze natychmiast zabezpieczyli radiowozem pas ruchu i zajęli się poszkodowaną. Kobieta nie do końca wiedziała, co się stało. Nie pamiętała samej chwili wypadku, prawdopodobnie zasłabła. Narzekała na zawroty głowy, ból ręki na której były widoczne otarcia i ucisk w klatce piersiowej. Strażniczka i strażnik wezwali pogotowie i policję, założyli opatrunek na stłuczoną rękę i otoczyli 25-latkę opieką do czasu, gdy na miejsce dotarli ratownicy. Kierująca nie doznała poważniejszych obrażeń. Prawdopodobnie uchroniły ją zapięte pasy, które okazały się przyczyną ucisku odczuwanego w klatce piersiowej. W międzyczasie strażnicy ustalili, że kobieta mieszka niedaleko placu Wilsona. Zaoferowali jej pomoc w organizacji usunięcia unieruchomionego auta, jednak tego zadania podjął się zawiadomiony o całym zdarzeniu ojciec poszkodowanej. Zanim na miejsce dotarli policjanci, którzy przejęli czynności na miejscu zdarzenia, strażnicy powiadomili odpowiednie służby o uszkodzeniu sygnalizacji i konieczności zabezpieczenia przewodów elektrycznych, które mogły zagrażać bezpieczeństwu przechodniów. Opiekę nad poszkodowaną przejął tata.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Atak metalową rurką na Zielenieckiej – strażnicy miejscy uratowali poszkodowanego

Trzy patrole Oddziału Specjalistycznego straży miejskiej interweniowały na ulicy Zielenieckiej wobec mężczyzny, który dla 50 złotych zaatakował przechodnia metalową rurką. Ranny został przewieziony do szpitala.

Wczesnym rankiem 16 sierpnia, trzy patrole Oddziału Specjalistycznego wracały z weekendowego zabezpieczenia Bulwarów Wiślanych. Noc nad Wisłą przebiegła spokojnie i funkcjonariusze nie spodziewali się, że na kilka minut przed zakończeniem służby czeka ich poważna interwencja. Gdy przejeżdżali ulicą Zieleniecką, zauważyli dwóch szarpiących się mężczyzn. Kiedy strażnicy już zbliżali się w ich stronę, jeden z nich zaatakował drugiego metalową rurką, uderzając go w głowę. Funkcjonariusze natychmiast podjęli interwencję. Napastnik został błyskawicznie obezwładniony przez jeden z patroli, a inny zajął się poszkodowanym. Na miejsce wezwano karetkę pogotowia oraz policję. Funkcjonariusze opatrzyli krwawiącą ranę głowy 30-latka, który wyjaśnił, że został zaatakowany, gdy próbował odzyskać 50 złotych zabrane mu przez napastnika. Rana nie była głęboka, jednak ratownicy stwierdzili, że konieczne są dodatkowe badania, dlatego mężczyznę zabrano do szpitala. Po przekazaniu wszystkich informacji oraz danych 32-letniego napastnika i poszkodowanego policjantom, strażnicy miejscy wrócili do siedziby oddziału, gdzie zakończyli nocną służbę, zwieńczoną niebezpieczną interwencją.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Groził załodze karetki pogotowia ratunkowego – usłyszał zarzuty od policjantów

W niedzielny wieczór, 13 lipca, służby ratunkowe wezwane do jednego z pacjentów w Pruszczu Gdańskim spotkały się z agresją ze strony przypadkowego mężczyzny. Gdy karetka zatrzymała się przed jednym z bloków mieszkalnych, medycy usłyszeli uderzenie w pojazd. Po wyjściu z ambulansu zauważyli mężczyznę, który zaczął ich wyzywać, a w ręku trzymał butelkę, którą wymachiwał, grożąc ratownikom pobiciem.

Agresor oddalił się z miejsca zdarzenia przed przybyciem policji. Dyżurny jednostki w Pruszczu Gdańskim natychmiast skierował na miejsce patrol. Mundurowi, na podstawie rysopisu uzyskanego od załogi karetki, rozpoczęli poszukiwania sprawcy. Po kilku minutach zauważyli mężczyznę odpowiadającego opisowi. Podczas legitymowania szybko potwierdzono, że to właśnie on groził ratownikom.

29-letni mieszkaniec Pruszcza Gdańskiego został zatrzymany i przewieziony do policyjnego aresztu. Na podstawie zebranych dowodów usłyszał zarzut kierowania gróźb karalnych wobec osób wykonujących obowiązki służbowe.

Decyzją prokuratora wobec podejrzanego zastosowano środki zapobiegawcze: dozór policyjny, poręczenie majątkowe w wysokości 2000 zł oraz zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonymi.

Zgodnie z przepisami Kodeksu karnego, za groźby karalne grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności. Warto dodać, że zgodnie z aktualnymi wytycznymi Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego Adama Bodnara, przestępstwa przeciwko personelowi medycznemu są traktowane ze szczególną powagą, a ich ściganie stanowi priorytet dla organów ścigania.

Policja przypomina, że każda forma agresji wobec służb ratunkowych będzie zdecydowanie ścigana i surowo karana.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych

📸Foto: policja.pl

Rozpędzony Opel rozbity o bariery – strażnicy miejscy pierwsi na miejscu!

W piątkowe popołudnie, na ulicy Wybrzeże Kościuszkowskie doszło do groźnie wyglądającej kolizji – młody kierowca opla stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w bariery energochłonne. Na miejscu szybko interweniowali strażnicy miejscy, którzy zabezpieczyli teren i udzielili pomocy poszkodowanemu 19-latkowi, uskarżającemu się na ból kręgosłupa.

W piątek, dniu 27 czerwca, około godziny 16:45 funkcjonariusze z II Oddziału Terenowego, patrolując rejon ulicy Wybrzeże Kościuszkowskie, na wysokości budynku numer 31/33, zauważyli stojący w poprzek drogi pojazd marki Opel, który miał rozbity przód oraz tylny błotnik.
Wewnątrz pojazdu znajdował się zdenerwowany i roztrzęsiony młody mężczyzna. Strażnicy natychmiast podjęli działania, zabezpieczając miejsce wypadku. Kierujący oplem mężczyzna oświadczył, że stracił panowanie nad pojazdem, uderzając przodem oraz tyłem w bariery energochłonne. W trakcie rozmowy zaczął uskarżać się na ból w okolicy kręgosłupa szyjnego. Strażnicy natychmiast wezwali na miejsce pogotowie ratunkowe, policję oraz straż pożarną. Do czasu ich przyjazdu funkcjonariusze zabezpieczali miejsce zdarzenia, jednocześnie zapewniając poszkodowanemu komfort psychiczny. Z powodu podejrzenia urazu kręgosłupa funkcjonariusze udzielili poszkodowanemu niezbędnej pomocy i polecili 19-letniemu kierowcy, aby unikał gwałtownych ruchów. Po kilkunastu minutach na miejsce przybyli ratownicy, którzy zajęli się badaniem poszkodowanego. Dalsze czynności przejął patrol policji z WRD, natomiast strażacy zajęli się usunięciem pojazdu oraz skutków kolizji. Decyzją ratowników mężczyzna został przetransportowany do szpitala.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

Bez ochraniaczy na rolkach? 24-latka przekonała się, jak to się kończy

Jazda na rolkach to nie tylko przyjemna forma aktywności fizycznej, ale również sport, który potrafi zaskoczyć swoją nieprzewidywalnością. Przekonała się o tym młoda kobieta, która podczas wieczornego przejazdu wzdłuż ulicy Wioślarskiej, na wysokości Płyty Desantu, niefortunnie upadła doznając bolesnych obrażeń. Na szczęście w pobliżu znajdowali się strażnicy miejscy, którzy szybko ruszyli z pomocą.

Wieczorem, 28 czerwca, tuż po godzinie 19, patrol z Oddziału Specjalistycznego został poinformowany przez rowerzystkę o kobiecie, która nieszczęśliwie upadła i doznała obrażeń. Strażnicy bez chwili wahania ruszyli we wskazanym kierunku. Na chodniku siedziała młoda kobieta, która w wyniku upadku miała rany na kolanach, głowie i dłoniach. Funkcjonariusze natychmiast przystąpili do udzielania pomocy 24-latce. Gdy odmówiła wezwania pogotowia ratunkowego, strażnicy wezwali na miejsce patrol ratowników-strażników z uprawnieniami KPP. Funkcjonariusze oczyścili i opatrzyli jej rany. Po kilkunastu minutach kobieta poczuła się znacznie lepiej, jednak poinformowała, że nie czuje się jeszcze na tyle dobrze, by samodzielnie wrócić do domu na rolkach. W trosce o jej bezpieczeństwo funkcjonariusze podjęli decyzję o przewiezieniu jej do miejsca zamieszkania. Kobieta podziękowała za okazaną pomoc i zadeklarowała, że w przyszłości będzie bardziej ostrożna podczas jazdy na rolkach i będzie używać ochraniaczy.
Strażnicy przypominają, że jazda na rolkach bez odpowiedniego zabezpieczenia – kasku oraz ochraniaczy na kolana i łokcie – znacząco zwiększa ryzyko poważnych obrażeń. Nawet niewielki upadek, jak w przypadku 24-latki przy ulicy Wioślarskiej, może skończyć się ranami oraz urazami stawów. Właściwe wyposażenie ochronne pozwala nie tylko uniknąć kontuzji, ale także bezpieczniej doskonalić swoje umiejętności.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

Gdy liczy się każda minuta – Strażnicy Miejscy w akcji ratującej zdrowie i życie

Strażnicy miejscy pracujący w rejonie Targówka mieli we środę wieczorem „ostry dyżur”. W ciągu zaledwie jednej godziny nasze załogi dwukrotnie udzielały pierwszej pomocy osobom poszkodowanym w wypadkach.

Piątego czerwca około godziny 20, w trakcie kontroli pustostanu przy ulicy Hodowlanej funkcjonariusze natknęli się na mężczyznę z bolesną i dość nietypową raną ręki. Jak wyniknęło z rozmowy, 36-latek który dorywczo pracuje jako ogrodnik, podczas pracy uszkodził płytko położony przewód elektryczny i doznał porażenia prądem, skutkującego dotkliwym poparzeniem skóry. Po nałożeniu hydrożelowego opatrunku poszkodowany poczuł wyraźną ulgę. Poinstruowany przez strażników, zobowiązał się samodzielnie pójść do przychodni, by sprawdzić ogólny stan zdrowia.

Dużo więcej pracy mieli funkcjonariusze, którzy trzy kwadranse później znaleźli się w pobliżu kolizji rowerzysty i pieszej. W wyniku uderzenia kobieta rozbiła głowę i twarz, tracąc przednie zęby. Natomiast mężczyzna, który spadł z roweru, boleśnie stłukł rękę. Uraz pieszej bardzo krwawił, z kolei ręka rowerzysty gwałtownie puchła. Strażnicy zabezpieczyli miejsce zdarzenia, wezwali pogotowie, a sami zajęli się udzielaniem pomocy. Zatamowanie krwotoku poszkodowanej wymagało zużycia znacznej ilości środków opatrunkowych, lecz w końcu się powiodło. Aby zminimalizować skutki stłuczenia ręki rowerzysty, funkcjonariusze zastosowali okłady z lodu, który udało im się zakupić w sąsiednim sklepie. Kobietę zabrało pogotowie a mężczyzna oświadczył, że da sobie radę sam.

W warszawskiej Straży Miejskiej już 100 funkcjonariuszy posiada i regularnie certyfikuje uprawnienia ratownika kwalifikowanej pomocy przedmedycznej lub ratownika medycznego. Szkolenia z zakresu udzielania pierwszej pomocy, zgodnie z protokołem TC3, przechodzą kilka razy do roku wszyscy strażnicy, w ramach kursów podnoszących kwalifikacje mundurowych.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

Empatia i profesjonalizm strażniczek miejskich pomogły rannego 77-latkowi

Starszy mężczyzna przewrócił się w sklepie przy ulicy Płockiej, doznając poważnego urazu głowy. Dzięki szybkiej reakcji strażniczek miejskich z IV Oddziału Terenowego, które udzieliły mu pierwszej pomocy i wezwały pogotowie, 77-latek bezpiecznie trafił do szpitala.

W piątek, 25 kwietna, tuż po godzinie 16:00, strażniczki miejskie otrzymały zlecenie o treści: starszy mężczyzna przewrócił się w sklepie przy ulicy Płockiej, ma rozciętą głowę i odmawia pomocy medycznej. Funkcjonariuszki natychmiast udały się pod wskazany adres. Po chwili zobaczyły starszego człowieka z głębokim rozcięciem głowy, który poruszał się o kulach. Rana mocno krwawiła, więc funkcjonariuszki wezwały na miejsce pogotowie. Strażniczki wyjaśniły mężczyźnie, że rana jest poważna i będzie wymagała szycia. Mundur i empatyczne, rzeczowe podejście przekonało seniora, który pozwolił im założyć opatrunek. W trakcie opatrywania rany 77-latek wyjaśnił, że wychodząc ze sklepu, przewrócił się i uderzył głową o coś twardego. Dodał, że najprawdopodobniej na chwilę stracił przytomność, ponieważ nie wszystko pamięta. Kiedy opatrunek był już na swoim miejscu, senior z uśmiechem zapytał, gdzie uczą takich rzeczy. Funkcjonariuszki opowiedziały mu, że wszyscy strażnicy miejscy przechodzą szkolenia z udzielania pierwszej pomocy. Gdy na miejsce przybyło pogotowie, strażniczki pomogły poszkodowanemu dojść do karetki. Ratownicy nie zwlekali — senior został natychmiast przewieziony do szpitala przy ulicy Kasprzaka.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy