Czy 1-kilogramowa gaśnica ugasi płonący samochód? Nasze archiwalne zdjęcia pokazują, jak wygląda to w praktyce

Od lat wśród kierowców trwa dyskusja na temat obowiązkowych gaśnic samochodowych. Jedni żartują, że 1-kilogramowa gaśnica nadaje się co najwyżej do zgaszenia świeczki, inni przekonują, że w odpowiednim momencie może uratować samochód przed całkowitym spaleniem. Jak jest naprawdę?

Wracamy do jednego z materiałów z naszego archiwum, który doskonale pokazuje, że w walce z pożarem liczy się przede wszystkim czas, sprawny sprzęt i współpraca ludzi.

Podczas jednego ze spotów motoryzacyjnych organizowanych na parkingu hipermarketu doszło do pożaru samochodu. Ogień pojawił się w komorze silnika i w krótkim czasie zaczął się rozprzestrzeniać. Na miejscu byli reporterzy Warszawskiej Grupy Luka&Maro, którzy natychmiast ruszyli do działania.

Pierwsza gaśnica została użyta od razu, jednak bardzo szybko okazało się, że jedna niewielka gaśnica nie wystarczy. Poprosiliśmy uczestników wydarzenia o pomoc i ich reakcja była natychmiastowa. Każdy, kto miał w swoim samochodzie gaśnicę, bez chwili wahania przekazywał ją do gaszenia płonącego pojazdu.

Na jednym ze zdjęć widać, że jeden z kierowców próbował gasić pożar, trzymając gaśnicę odwróconą do góry dnem. To błąd, który może sprawić, że gaśnica nie zadziała prawidłowo lub jej skuteczność będzie znacznie mniejsza. Standardowe gaśnice proszkowe stosowane w samochodach powinny być używane w pozycji pionowej, zgodnie z instrukcją producenta.

Z tego, co pamiętamy, podczas akcji zużyliśmy około 30 małych gaśnic samochodowych. Dzięki błyskawicznej reakcji wielu osób udało się opanować pożar jeszcze przed przyjazdem straży pożarnej. Co ciekawe, spośród wszystkich wykorzystanych gaśnic jedna lub dwie wogóle nie zadziałały. Trudno dziś jednoznacznie wskazać przyczynę – mogło to być spowodowane usterką, brakiem odpowiedniej konserwacji lub innym problemem technicznym. To pokazuje, jak ważne jest regularne sprawdzanie stanu gaśnicy oraz jej terminowej legalizacji.

Cała sytuacja pokazała również jeszcze jeden problem. Nie każdy kierowca wie, jak prawidłowo używać gaśnicy. W stresie wiele osób traci cenne sekundy, nie wiedząc, jak uruchomić gaśnicę lub gdzie skierować środek gaśniczy. Warto pamiętać, że samo posiadanie gaśnicy nie wystarczy – równie ważna jest umiejętność jej użycia oraz zachowanie zimnej krwi.

Nasze doświadczenie pokazuje, że 1-kilogramowa gaśnica może być bardzo pomocna, ale przede wszystkim wtedy, gdy pożar zostanie zauważony w jego początkowej fazie. Jej czas działania wynosi zaledwie kilka sekund, dlatego przy rozwiniętym pożarze samochodu często okazuje się niewystarczająca. Może jednak skutecznie ograniczyć rozwój ognia i zyskać cenny czas do przyjazdu straży pożarnej.

Coraz więcej kierowców decyduje się na przewożenie większych gaśnic – 2 kg, 4 kg, a nawet 6 kg. Zajmują więcej miejsca, ale oferują znacznie większą skuteczność gaśniczą i dłuższy czas działania. W sytuacji zagrożenia może to mieć ogromne znaczenie.

Coraz częściej świadkowie pożaru najpierw wyciągają telefon, by nagrywać zdarzenie, zamiast pomóc lub wezwać służby. Takie zachowanie może stwarzać dodatkowe zagrożenie dla ruchu drogowego i utrudniać akcję ratunkową.

Nasz archiwalny materiał pokazuje jednak przede wszystkim siłę ludzkiej solidarności. Gdy liczy się każda sekunda, uczestnicy spotu motoryzacyjnego nie zastanawiali się ani chwili. Każdy, kto miał gaśnicę, przekazał ją do akcji gaśniczej. To właśnie dzięki wspólnemu zaangażowaniu udało się opanować pożar jeszcze przed przyjazdem strażaków i zapobiec całkowitemu zniszczeniu samochodu.

A jakie jest Wasze zdanie?

Czy obowiązkowa 1-kilogramowa gaśnica w samochodzie jest dziś wystarczająca, czy przepisy powinny zostać zmienione i zobowiązywać kierowców do wożenia większych oraz skuteczniejszych gaśnic? A może lepszym rozwiązaniem byłoby pozostawienie jednej gaśnicy, ale o większej skuteczności? Czekamy na Wasze opinie w komentarzach.

Zdecydowanie warto sprawdzać gaśnice. Od tego zależy Twoje bezpieczeństwo i to, czy w razie pożaru sprzęt w ogóle zadziała.

Koszty: Sprawdzenie (tzw. przegląd) jest bardzo tanie. Kosztuje zwykle od 5 do 20 zł.

Czy można legalizować?

Tak: Legalizacja (inaczej przegląd techniczny) jest jak najbardziej możliwa i legalna.
Procedura: Uprawniony serwisant sprawdza szczelność zbiornika, wymienia środki gaśnicze (proszek) i nakleja nową naklejkę (tzw. cechę legalizacyjną) z datą kolejnego przeglądu.

Jak dbać o gaśnicę bez serwisu?

  • Raz w miesiącu: Obróć gaśnicę dnem do góry i mocno nią wstrząśnij. Zapobiegnie to zbiciu się proszku w twardą bryłę.
  • Miejsce: Schowaj ją w zasięgu ręki (np. pod fotelem pasażera lub w dedykowanym uchwycie). Gaśnica luźno wrzucona do bagażnika jest bezużyteczna podczas pożaru.

FOT: Archiwum Warszawska Grupa Luka&Maro

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Mieli ratować innych, ratowali własną remizę. Ogromne straty OSP Witnica

To miała być kolejna nocna akcja ratownicza. Gdy około godziny 4:15 nad ranem zawyła syrena alarmowa, druhowie z OSP Witnica ruszyli do remizy przekonani, że jadą nieść pomoc mieszkańcom. Na miejscu czekał ich jednak szok – płonął ich własny budynek.

Po przybyciu strażacy zobaczyli, że ogień błyskawicznie objął remizę. W płomieniach znalazł się również samochód gaśniczy, którego nie udało się uratować. Pożar spowodował także rozległe zniszczenia samego budynku.

Na szczęście w wyniku zdarzenia nikt nie odniósł obrażeń. Straty materialne są jednak ogromne. Ogień i gęsty dym zniszczyły ściany, instalacje oraz wyposażenie remizy. Obiekt wymaga obecnie gruntownego remontu, a jednostka została pozbawiona swojego podstawowego samochodu ratowniczo-gaśniczego.

Do działań gaśniczych zadysponowano kilka zastępów straży pożarnej, w tym druhów z OSP Moryń, OSP Mieszkowice oraz strażaków z JRG Gryfino. Na miejscu pracowali również policjanci, którzy wyjaśniają przyczyny i okoliczności wybuchu pożaru.

Po tragedii druhowie uruchomili zbiórkę finansową, która ma pomóc w odbudowie remizy oraz na zakup nowego samochodu gaśniczego. Każde wsparcie ma dla nich ogromne znaczenie i pozwoli szybciej przywrócić jednostkę do pełnej gotowości operacyjnej.

https://pomagam.pl/6pwy6m?

To bolesne wydarzenie pokazuje, że nawet ci, którzy na co dzień niosą pomoc innym, sami czasem potrzebują wsparcia. Teraz to mieszkańcy i sympatycy pożarnictwa mogą pomóc strażakom z OSP Witnica wrócić do służby.

FOT: OSP Witnica

Zgłoszenie o pożarze mieszkania. Okazało się, że paliła się doniczka

We wtorek, 23 czerwca 2026 roku służby zostały zadysponowane do zgłoszenia pożaru mieszkania na 9 piętrze przy ul. Szturmowej w Warszawie. Na miejsce skierowano zastępy straży pożarnej z JRG 14 i JRG 17.

Po przybyciu strażaków okazało się, że źródłem zadymienia była paląca się doniczka znajdująca się na balkonie jednego z mieszkań. Jeszcze przed przyjazdem straży pożarnej pożar został ugaszony przez osoby znajdujące się na miejscu.

Na szczęście w zdarzeniu nikt nie ucierpiał, a ogień nie rozprzestrzenił się na mieszkanie ani sąsiednie lokale. Działania strażaków ograniczyły się do sprawdzenia miejsca zdarzenia i upewnienia się, że nie występuje już żadne zagrożenie.

Fot: Kami Kozak

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Płonące auto sparaliżowało ulicę. Szybka akcja zapobiegła katastrofie

Kierowcom walczącym z pożarem samochodu na Pradze-Południe w sukurs przyszli strażnicy miejscy. Wspólnymi siłami niebezpieczeństwo udało się zażegnać. Formalności dopełnili wezwani przez funkcjonariuszy – zawodowi strażacy.

W trakcie patrolu rejonu Pragi-Południe w sobotę, 13 czerwca, funkcjonariusze VII Oddziału Terenowego zauważyli auto otoczone gęstym dymem. Pożar stojącego na jezdni Forda wywołał ich błyskawiczną reakcję – strażniczka i strażnik natychmiast ruszyli na pomoc. Sprawdziwszy, że w zdarzeniu nikt nie ucierpiał, funkcjonariusze drogą radiową pilnie wezwali na miejsce straż pożarną. Następnie wspólnie ze świadkami zdarzenia oraz pracownikami pobliskiego warsztatu samochodowego starali się ugasić pożar. Po dłużej chwili ich wysiłki przyniosły pozytywny skutek. Auto na szczęście przestało się palić, ciągle jednak istniało ryzyko ponownego wybuchu ognia. Funkcjonariusze zabezpieczyli zagrożoną okolicę samochodu do czasu przyjazdu straży pożarnej. Strażacy już z wykorzystaniem profesjonalnego sprzętu, upewnili się, że ogień został w stu procentach ugaszony. Strażnicy razem z kierowcą przepchnęli samochód na miejsce nieutrudniające ruchu. Funkcjonariusze pomogli kierowcy bezpiecznie odłączyć akumulator. Wyjaśnieniem okoliczności pożaru zajmą się odpowiednie służby.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Kłęby dymu przy Al. Krakowskiej. Płonął pustostan niedaleko lotniska

W czwartek wieczorem przy Al. Krakowskiej 38 w Warszawie doszło do pożaru opuszczonego budynku, znajdującego się niedaleko Lotniska Chopina. Na miejsce natychmiast skierowano liczne siły ratownicze. W akcji uczestniczyło pięć zastępów straży pożarnej, a także zespoły ratownictwa medycznego i policja.

Po przybyciu pierwszych jednostek straży pożarnej okazało się, że ogniem objęty jest pustostan. Z budynku wydobywały się kłęby dymu, a płomienie szybko rozprzestrzeniały się wewnątrz obiektu. Strażacy niezwłocznie przystąpili do działań gaśniczych, jednocześnie sprawdzając, czy w środku mogą znajdować się ludzie.

Jak przekazali strażacy, pożar został zlokalizowany i rozpoczęto dogaszanie pogorzeliska. Ze wstępnych ustaleń wynika, że w zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Nie odnotowano osób poszkodowanych ani konieczności ewakuacji mieszkańców okolicznych budynków.

Akcja ratowniczo-gaśnicza trwała jeszcze przez pewien czas, ponieważ strażacy musieli dokładnie przelać wodą wszystkie zarzewia ognia i sprawdzić konstrukcję opuszczonego budynku pod kątem ewentualnych ukrytych ognisk pożaru. Policja zabezpieczała teren i będzie wyjaśniała okoliczności oraz przyczyny pojawienia się ognia.

Pożary pustostanów należą do szczególnie niebezpiecznych zdarzeń. Opuszczone budynki często są w złym stanie technicznym i mogą być miejscem przebywania osób postronnych, dlatego każda tego typu interwencja wymaga od ratowników zachowania szczególnej ostrożności.

Fot: Warszawska Grupa Luka&Maro

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Dramat pod Pruszkowem. Opel spłonął doszczętnie, chwilę później zderzyły się trzy Kie

Chwile grozy rozegrały się na autostradzie A2 przed zjazdem na Pruszków w kierunku Poznania. Samochód marki Opel Zafira nagle stanął w płomieniach. Ogień pojawił się w komorze silnika i błyskawicznie objął cały pojazd.

Jak relacjonuje właściciel auta, nic nie zapowiadało tragedii. Samochód był sprawny, niedawno przeszedł przegląd techniczny na stacji diagnostycznej oraz kontrolę instalacji LPG.

– To stało się nagle. Zobaczyłem ogień i już wiedziałem, że nie dam rady go uratować. W kilka minut spłonęło wszystko, samochód i wszystkie dokumenty, które były w środku – mówi załamany kierowca.

Na pomoc ruszył strażak będący po służbie oraz nieliczni kierowcy. Większość osób przejeżdżających autostradą jedynie zwalniała, obserwowała dramatyczne sceny i nagrywała je telefonami.

– To było moje ulubione auto. Patrzyłem, jak płonie i nie mogłem nic zrobić. Najbardziej boli to, że tak niewiele osób chciało pomóc. Większość tylko patrzyła – dodaje właściciel.

Pożar został ugaszony, jednak z pojazdu pozostał jedynie wypalony wrak. Samochód czekał na przyjazd lawety, przez co prawy pas ruchu był czasowo zablokowany, a na trasie tworzyły się utrudnienia.

Ta historia po raz kolejny pokazuje, jak w jednej chwili można stracić dorobek wielu lat. Wystarczy kilka minut i od ukochanego samochodu pozostają jedynie zwęglone elementy oraz bezradność właściciela, który patrzy, jak ogień zabiera wszystko.

Spalony Opel Zafira stojący na autostradzie A2 przed zjazdem na Pruszków w kierunku Poznania przyciągał uwagę przejeżdżających kierowców. Wielu zwalniało, aby zobaczyć wrak pojazdu, a niektórzy nagrywali miejsce pożaru telefonami.

To właśnie chwilowa utrata koncentracji najprawdopodobniej doprowadziła do kolejnego zdarzenia. W pobliżu miejsca pożaru doszło do kolizji trzech samochodów marki Kia. Na szczęście nikt nie odniósł obrażeń.

Uszkodzenia pojazdów okazały się niegroźne. Kierowcy spisali oświadczenia o zdarzeniu i po zakończeniu formalności wszyscy odjechali z miejsca kolizji.

To zdarzenie po raz kolejny pokazuje, jak niebezpieczne może być tzw. „efekt gapia” na drodze. Nawet krótka chwila nieuwagi i skupienie wzroku na poboczu zamiast na sytuacji przed maską samochodu mogą doprowadzić do kolejnych niebezpiecznych zdarzeń.

Fot: Warszawska Grupa Luka&Maro

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Czarny dym nad Mokotowem. Błyskawiczna reakcja służb zapobiegła tragedii

Pięć minut zajął strażakom dojazd do pożaru mieszkania w Alei Lotników. Strażnicy miejscy byli jeszcze wcześniej, bo to oni zauważyli ogień i zawiadomili straż pożarną. Akcja była skuteczna, nikomu nic poważnego się nie stało.

Dochodziła godzina 6 rano we środę 10 czerwca, kiedy strażnicy miejscy patrolujący rejon Mokotowa zauważyli czarny dym unoszący się od strony budynku mieszkalnego przy Alei Lotników 20. Płonęło jedno z mieszkań na parterze. Strażnicy upewnili się, że lokatorzy sami się ewakuowali i natychmiast zawiadomili straż pożarną. W oczekiwaniu na zespół gaśniczy, jeden z naszych funkcjonariuszy opatrzył kobietę, która uciekając z płonącego mieszkania, zraniła się w stopę. Drugi ze strażników musiał tymczasem zabezpieczać okolice pożaru, który przyciągał coraz większą liczbę ciekawych przechodniów. Strażacy byli na miejscu już po pięciu minutach i natychmiast przystąpili do walki z żywiołem. Gaszenie pożaru zajęło pół godziny, potem trzeba było oddymić budynek. W międzyczasie na miejsce dotarły policja i pogotowie. Na szczęście ani w czasie pożaru ani w wyniku ewakuacji nikt nie doznał poważniejszych obrażeń. Przyczyny pożaru będą wyjaśniać odpowiednie służby.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszaw

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Przeskoczyli ogrodzenie i ruszyli ratować ludzi. Bohaterska akcja strażników miejskich

Blisko 40 mieszkańców ewakuowali strażnicy miejscy z budynku, w którym wybuchł pożar. Skuteczną akcję gaśniczą poprowadzili wezwani przez nich strażacy.

W ostatni majowy piątek, 29 maja strażnicy miejscy z IV Oddziału Terenowego zauważyli kłęby dymu nad blokiem mieszkalnym zamkniętego osiedla przy Obozowej. Widząc narastające zagrożenie, funkcjonariusze najkrótszą drogą, przeskakując przez ogrodzenie udali się w stronę bloku. Błyskawicznie zlokalizowali lokal na czwartym piętrze, w którym szalał pożar. Funkcjonariusze drogą radiową wezwali na pomoc służby ratunkowe, a sami natychmiast skupili się na ostrzeganiu mieszkańców pozostałych mieszkań o grożącym im niebezpieczeństwie. Dzięki ich zdecydowaniu i opanowaniu zanim na miejsce przybyła straż pożarna, ewakuowano z zagrożonego budynku około czterdziestu osób. Następnie strażnicy zabezpieczyli teren i udrażniając dojazd, umożliwiając prowadzenie akcji gaśniczej strażakom. W akcji gaszenia mieszkania wzięło udział 5 zastępów strażackich. Dzięki sprawnej i skutecznej interwencji, w pożarze obrażeń doznał tylko ochroniarz budynku, którego strażnicy miejscy przekazali przybyłym na miejsce ratownikom z pogotowia.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Pożar hali w Płocku widoczny z kilometrów. Do akcji kierowane są kolejne siły

Groźny pożar wybuchł w poniedziałkowy wieczór w Płocku. Około godziny 19:00 służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o ogniu, który pojawił się w hali administracyjno-biurowej przy ulicy Rembielińskiego. Ogień bardzo szybko objął dużą część obiektu, a nad miastem pojawił się ogromny słup gęstego, czarnego dymu widoczny z wielu kilometrów.

Płonący budynek ma około 40 na 100 metrów. Na miejsce skierowano liczne siły straży pożarnej – obecnie z ogniem walczy około 30 zastępów strażaków, jednak sytuacja jest dynamiczna i do akcji dysponowane są kolejne jednostki z regionu.

Strażacy prowadzą intensywne działania gaśnicze oraz starają się nie dopuścić do rozprzestrzenienia się pożaru na sąsiednie obiekty. W rejonie działań mogą występować utrudnienia w ruchu, a mieszkańcy proszeni są o zachowanie ostrożności i unikanie okolic miejsca pożaru.

Na tę chwilę nie ma oficjalnych informacji o osobach poszkodowanych. Przyczyny wybuchu pożaru będą ustalane po zakończeniu akcji gaśniczej.

Fot: Warszawska Grupa Luka&Maro

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Ogromny pożar lasu pod Wołominem. Trwa ewakuacja mieszkańców

Ogromny pożar lasu wybuchł w miejscowości Międzyleś w powiecie wołomińskim. Ogień bardzo szybko rozprzestrzenia się przez korony drzew i wieczorem zaczął przesuwać się w stronę powiatu mińskiego.

W akcji bierze udział już ponad 100 zastępów straży pożarnej. Na miejsce skierowano także samoloty gaśnicze, śmigłowce oraz dodatkowe siły z kilku powiatów i innych województw. Strażacy podkreślają, że sytuacja nadal nie jest opanowana.

Według informacji przekazanych przez wójta gminy Poświętne, pożar objął już ponad 30 hektarów lasu. Trwa ewakuacja mieszkańców wsi Ołdakowizna.

Lasy Państwowe poinformowały, że ogień z terenów prywatnych przeniósł się również na obszary Nadleśnictwa Mińsk i Nadleśnictwa Łochów. Akcję gaśniczą utrudniają silny wiatr, wysoka temperatura i bardzo niska wilgotność powietrza.

Na miejscu pracują również pracownicy Lasów Państwowych. Nad okolicą unosi się gęsty dym, a strażacy apelują o omijanie rejonu działań ratowniczych. Zablokowana została droga krajowa nr 50 na odcinku Stanisławów – Łochów.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
  • Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Zdjęcia: Luka&Maro, Komenda Wojewódzka PSP w Warszawie