Nie sprzedała alkoholu – usłyszała groźby. Interweniowali strażnicy miejscy

Strażnicy miejscy ujęli i obezwładnili agresywnego mężczyznę, który groził ekspedientce, bo nie chciała sprzedać mu alkoholu. Odpowie nie tylko za groźby wobec sprzedawczyni, lecz także za atak na funkcjonariuszy.

Około 21:30, w środę 29 kwietnia do sklepu spożywczego na Pradze Południe wszedł podchmielony mężczyzna, który chciał kupić alkohol. Gdy ekspedientka odmówiła, stał się agresywny. Zwyzywał kobietę, a gdy ta nie ustępowała, zaczął grozić, że „rozbije jej rurką głowę”. Kiedy sięgnął po coś do kieszeni, kobieta wcisnęła przycisk antynapadowy. Zanim jednak system zadziałał, na miejscu pojawili się strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego, którzy patrolowali tę okolicę. Kobieta streściła im sytuację i opisała napastnika. Po chwili funkcjonariusze ujęli agresora na pobliskim przystanku. 39-letni mężczyzna nie stosował się do poleceń, znieważył funkcjonariuszy, a jednego z nich zaatakował. Po chwili obezwładniony czekał na policję. Policjanci zatrzymali go pod zarzutem stosowania gróźb karalnych wobec ekspedientki, a także naruszenia nietykalności funkcjonariusza publicznego. Przestępstwa te zagrożone są karą pozbawienia wolności do lat 3.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Motocyklista ranny po kolizji na Trasie Łazienkowskiej. Pomogli strażnicy miejscy i świadkowie

Strażnicy miejscy i przechodnie udzielili pomocy motocykliście poszkodowanemu podczas kolizji. Pod wiaduktem Trasy Łazienkowskiej motocykl zahaczył o jadący w tym samym kierunku samochód.

W piątek 6 marca, około godziny 16, przy przejściu dla pieszych na przecięciu ulicy Paryskiej z Trasą Łazienkowską, strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego, zauważyli leżącego na jezdni mężczyznę. Chwilę wcześniej doszło do kolizji jego motocykla z niedużym samochodem dostawczym. Jedna z funkcjonariuszek natychmiast podbiegła, by udzielić pomocy motocykliście. Poszkodowany był oszołomiony. Skarżył się na ból w kolanie i kręgosłupie, ale próbował podnieść się z jezdni. Strażniczka dopilnowała, by poczekał na pogotowie w niezmienionej pozycji. W tym samym czasie pozostali funkcjonariusze kierowali nasilającym się ruchem innych pojazdów, aby nie doszło do kolejnych kolizji. Po kilkunastu minutach na miejscu zjawiło się pogotowie ratunkowe i policja, wezwane przez świadków zdarzenia. Według ich relacji, motocyklista usiłował wyminąć samochód z prawej strony i zahaczył o jego bok, upadając na zabezpieczenia prowadzonych w tym miejscu robót drogowych. Wyjaśnieniem całego zdarzenia zajmie się przybyła na miejsce policja.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Straż miejska pomogła taksówkarzowi, który stracił przytomność w trakcie kursu

Strażnicy miejscy pomogli taksówkarzowi, który zasłabł w trakcie kursu na samym środku placu Szembeka. Po około 10 minutach poszkodowany był już w karetce pogotowia.

 W poniedziałek 9 lutego, około 11:20 strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego, realizujący zadania w okolicy placu Szembeka napotkali na drodze niespodziewane spiętrzenie ruchu. Ktoś poinformował, że na przejściu dla pieszych, u zbiegu kilku południowo-praskich ulic stoi taksówka. Kierowca prawdopodobnie zasłabł. Strażnicy natychmiast ruszyli z pomocą. Jeden rzut oka wystarczył, by stwierdzić, że z mężczyzną za kierownicą coś się dzieje.
– Kierowca był półprzytomny. Nie było z nim kontaktu. Przewoził dwie kobiety, które już wzywały karetkę – mówi jeden z funkcjonariuszy biorących udział w interwencji. – To ruchliwe miejsce, dlatego podzieliliśmy się zadaniami: jeden udzielał pomocy, drugi zajął się bezpieczeństwem na drodze.
Ponad 60-letni kierowca miał atak epilepsji. Jego ciałem wstrząsały silne drgawki. Udzielający pomocy strażnik zabezpieczył głowę mężczyzny, by nie uszkodził jej o twarde elementy pojazdu i monitorował czynności życiowe taksówkarza. Po kilku minutach ze wsparciem dotarła policja, a zaraz po niej pogotowie, które zabrało poszkodowanego do szpitala. Usunięciem taksówki zajęli się policjanci. Po kilkudziesięciu minutach służby zakończyły interwencję.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

„Za potrzebą” z brzeszczotem? Włamanie do zabytku udaremnione

Strażnicy miejscy ujęli na gorącym uczynku dwóch mężczyzn włamujących się do niezamieszkałego zabytkowego budynku przy ul. Grochowskiej. Jak mówili – chcieli się tam dostać „za potrzebą”. W tym celu wyrwali metalową kratę i wybili dziurę w ścianie.

20 grudnia przed południem strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego patrolowali rejon Pragi Południe. Przejeżdżając obok niezamieszkałego zabytkowego budynku na rogu ul. Grochowskiej i Lubelskiej, zauważyli dwóch mężczyzn na terenie opuszczonej nieruchomości. To zabytkowy budynek, należący do miasta stołecznego Warszawy. Przed wojną działała tu fabryka gilz papierosowych. W ostatnich latach mieściły się tu sklep, restauracje, gabinet dentystyczny i prywatne mieszkania. Funkcjonariusze dobrze znają ten rejon i wiedzieli, że na terenie tej nieruchomości nie powinien nikt przebywać. Na posesji zastali: dwóch mężczyzn, otrzepujących się z pyłu, wyrwaną kratę okienną i wybitą w ścianie dziurę. Przez otwór widać było pomieszczenie z różnymi przedmiotami pozostawionymi przez byłych lokatorów. Zastani na miejscu mężczyźni stwierdzili, że do budynku próbowali się dostać… za potrzebą. W trakcie prewencyjnej kontroli u jednego z nich znaleziono brzeszczoty, kombinerki, śrubokręty oraz dwie mosiężne klamki z szyldami i inne podejrzane przedmioty. Zawiadomiony o włamaniu patrol policji zabezpieczył miejsce zdarzenia do czasu przyjazdu techników. Ujęci przez strażników mężczyźni: 38- i 50-latek zostali zatrzymani i przewiezieni do KRP VII, gdzie policjanci podjęli wobec nich dalsze czynności służbowe.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

3,5 promila i próba podpalenia na klatce schodowej. Interwencja przy ul. Międzynarodowej

Przed godziną 22 przestraszony mieszkaniec bloku przy ulicy Międzynarodowej na Pradze-Południe wezwał straż miejską, gdy agresywna kobieta zaczęła dobijać się do jego drzwi. Strażnicy szybko odnaleźli agresorkę.

Był piątek (5 grudnia), przed godziną 22, gdy przestraszony mieszkaniec jednego z bloków przy ulicy Międzynarodowej zadzwonił do straży miejskiej, informując, że jakaś kobieta agresywnie dobija się do jego mieszkania. Dyspozytor numeru 986 uspokoił go i poinformował, że wysyła patrol. Po kilku minutach strażnicy z VII Oddziału Terenowego zapukali do mieszkania. Drzwi otworzył mężczyzna, który opisał okoliczności zdarzenia i oznajmił, że bardzo się tym zdenerwował. Przy drzwiach nie było już kobiety, która siedziała na półpiętrze i próbowała rozpalić ogień. Mieszkaniec stwierdził, że to ta sama osoba, którą widział przez wizjer. Funkcjonariusze ustalili jej dane i sprawdzili stan trzeźwości. Okazało się, że 30-letnia mieszkanka Warszawy miała w wydychanym powietrzu ponad 3,5 promila alkoholu. Nietrzeźwa, bełkotliwym głosem, powiedziała strażnikom, że weszła do budynku, bo „szukała narkotyków”. Strażnicy wezwali na miejsce policjantów. Kobieta nie była poszukiwana, a po sprawdzeniu, że nie posiada przy sobie przedmiotów zabronionych, pod opieką strażników miejskich odjechała do Stołecznego Ośrodka dla Osób Nietrzeźwych. Mieszkaniec bloku przy Międzynarodowej i jego sąsiedzi mogli w końcu cieszyć zasłużonym spokojem.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Zderzenie dwóch samochodów osobowych na Moście Łazienkowskim – brak osób poszkodowanych

W obecnej chwili na Moście Łazienkowskim w kierunku Pragi-Południe doszło do zdarzenia drogowego z udziałem dwóch samochodów osobowych. Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierująca jednym z pojazdów kobieta zagapiła się i najechała na tył auta jadącego przed nią.

Na miejsce wezwano służby, ratownicy z firmy KAM-MED Ratownictwo Medyczne najechali na zdarzenie drogowe. Ratownicy przebadali kierującą, która brała udział w zdarzeniu. Na szczęście kobieta nie odniosła poważniejszych obrażeń i nie wymagała hospitalizacji.

Ruch na moście przez kilkadziesiąt minut odbywał się z utrudnieniami, jednak pojazdy szybko usunięto na pobocze, a policja zajęła się wyjaśnianiem szczegółowych okoliczności kolizji.

Na szczęście tym razem skończyło się jedynie na stratach materialnych i chwilowych utrudnieniach w ruchu.

📸fot. Kamil Kozak

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

„Poraziła strażniczkę prądem! Niebezpieczne ogrodzenie na Pradze-Południe”

W piątek 24 października strażnicy miejscy odebrali wezwanie od mieszkańców Pragi-Południe zniesmaczonych nieobyczajnymi wybrykami, do których miało dochodzić w pustostanie przy Mlądzkiej. Kiedy funkcjonariusze chcieli wejść na teren posesji, metalowa furtka przywitała ich jednak… silnym wyładowaniem elektrycznym.


– Spróbowałam jeszcze raz i znów kopnął mnie prąd – relacjonuje st. inspektor Anna Trzaska z VII Oddziału Terenowego. – A kiedy odepchnięta furtka zbliżała się do futryny, wyskoczył spomiędzy nich snop iskier – podobny jak czasem z trakcji tramwajowej. Z uwagi na zagrożenie dla osób postronnych na miejsce wezwaliśmy natychmiast administratora nieruchomości, tym bardziej że teren był bardzo zaśmiecony – dodaje funkcjonariuszka.
Ściągnięty na miejsce elektryk przyłożył miernik do siatki i potwierdził – w ogrodzeniu płynął prąd. Specjalista szybko ujawnił przyczynę spięcia. Nie było to zabezpieczenie przed nieproszonymi gośćmi, lecz tak zwane „przebicie”, które łatwo było usunąć i zabezpieczyć. Strażnicy weszli na teren posesji. W pustostanie nikogo nie było, jednak rzeczywiście dostęp do niego nie był zabezpieczony, a wewnątrz widoczne były ślady ludzkiej obecności. Tego samego dnia posesja została wysprzątana, a wejście na jej teren zamknięte. Dzikie hałasy, na które skarżyli się sąsiedzi powinny ustać. Chyba, że na Mlądzkiej straszy…

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Dramat w parku: 15-latek w „głębokim upajeniu alkoholowym” trafił do szpitala

Strażnicy miejscy jechali, aby upomnieć spożywających alkohol. Okazało się, że jeden z nich to nieletni, który potrzebował pomocy medycznej.

Strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego dyżurujący w piątkowe popołudnie 26 września w rejonie Pragi-Południa, dostali wezwanie do Parku Znicza przy ulicy Mlądzkiej. Zgłaszający informował o spożywaniu alkoholu w przestrzeni publicznej parku, który ma charakter rekreacyjno-wypoczynkowy. Strażnicy natychmiast udali się w to miejsce i już z oddali zauważyli grupkę osób pod parkową wiatą. Na widok zbliżających się mundurowych, cztery osoby zerwały się i uciekły w popłochu, ale jedna wyglądała na niezdolną do biegu. Okazał się nią 15-letni chłopiec, który wylegitymował się legitymacją szkolną. Strażnicy widząc, że jest w złym stanie, wezwali na miejsce pogotowie. Młodzieniec nie bardzo był w stanie mówić. Za jego wyjaśnienia wystarczały pozostawiona na stole butelka wódki oraz woń alkoholu, którą roztaczał przy każdym wydechu. Funkcjonariusze monitorowali stan chłopca do czasu przyjazdu karetki. Zdołali też namówić go do odblokowania klawiatury telefonu, dzięki czemu mogli o sytuacji syna poinformować jego matkę. W niedługim czasie na miejscu zjawili się rodzice 15-latka, a potem pogotowie, którego ratownicy opisali stan chłopca jako „głębokie upojenie alkoholowe” i zadecydowali o zabraniu go do szpitala. Rodzice wrócili do domu z rzeczami nastolatka.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Groźne zderzenie dwóch aut na Pradze-Południe

W niedzielę, 28 września 2025 roku na skrzyżowaniu ulic Grochowskiej i Terespolskiej w Warszawie doszło do groźnie wyglądającego zderzenia dwóch samochodów osobowych.

Według wstępnych ustaleń wynika, że kierujący hondą nieustąpił pierwszechstwa prawidłowo jadącemu peugeotowi, co doprowadziło do kolizji. Siła uderzenia była na tyle dużej, że oba uległy znacznym uszkodzeniom.

Na miejsce zdarzenia najechali ratownicy z prywatnej karetki firmy KAM-MED Ratownictwo Medyczne. Na szczęście żadna z osób uczesniczących w kolizji niewymagała pomocy medycznej.

W wyniku zdarzenia skrzyżowanie Grochowskiej z Terespolską było chwilowo zablokowane, co spowodowało utrudnianie w ruchu w tej częsci Pragi-Południe.

Kierowcy po jakimś czasie zjechali na pobocze, czekając na przyjazd patrolu policji.

📸fot. Kamil Kozak

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Grochów: Transformator w ogniu. Strażnicy miejscy pierwsi na miejscu pożaru

Kłęby czarnego dymu, ogień trawiący transformator i grupa osób nieświadomych zagrożenia — tak wyglądał środowy wieczór na Grochowie. Strażnicy miejscy jako pierwsi dotarli na miejsce pożaru, gdzie podjęli natychmiastowe działania, zabezpieczając teren i chroniąc ludzi przed niebezpieczeństwem.

Strażnicy z VII Oddziału Terenowego, 2 lipca realizowali zadania na terenie Pragi-Południe. W pewnym momencie, będąc na Grochowie, z daleka zauważyli kłęby czarnego dymu unoszące się w rejonie skrzyżowania ulic Zamienieckiej i Bełżeckiej. Funkcjonariusze natychmiast ruszyli w kierunku źródła dymu. Chwilę później, tuż po godzinie 21, byli już na miejscu. Okazało się, że w płomieniach znajdował się jeden z transformatorów dużej podstacji elektrycznej. Na miejscu nie było jeszcze innych służb, a sytuacja była bardzo niebezpieczna. Przy ogrodzeniu stało wiele osób, które nie zdawały sobie sprawy z zagrożenia, jakie im groziło. Strażnicy natychmiast powiadomili straż pożarną, policję i inne służby, a następnie przystąpili do zabezpieczenia terenu. Najtrudniejsze było odsunięcie od ogrodzenia osób, które robiły zdjęcia i kręciły filmy. Na szczęście udało się szybko odsunąć wszystkich na bezpieczną odległość. Mimo to nie brakowało desperatów, którzy próbowali podejść jak najbliżej transformatora, by zrobić zdjęcia – relacjonuje starszy inspektor Marek Marchel z VII Oddziału Terenowego. Po dziesięciu minutach na miejsce przybyły jednostki straży pożarnej oraz policji. Akcja gaśnicza była trudna i niebezpieczna ze względu na charakter miejsca. Strażnicy miejscy uczestniczyli w działaniach do północy, po czym wrócili do swoich obowiązków. Na szczęście w wyniku pożaru nikt nie odniósł obrażeń.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy
Zdjęcia: Straż Miejska m.st. Warszawy, Warszawa w Pigułce