Tymczasowy areszt dla 57-letniego kierowcy podejrzanego o śmiertelne potrącenie posła Łukasza Litewki

57-letni kierowca, podejrzany o śmiertelne potrącenie posła Łukasza Litewki, usłyszał w piątek zarzuty, a w sobotę Sąd Rejonowy w Dąbrowie Górniczej podjął decyzję o tymczasowym areszcie dla kierowcy. Grozi mu od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.

W piątek wieczorem śledczy informowali o przesłuchaniu podejrzanego mężczyzny. Kierowca przyznał się do zarzucanego czynu. Balansuje on pomiędzy utratą przytomności a chwilowym rozkojarzeniem, ewentualnie też całkowitą niepamięcią do przebiegu zajścia — informował Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu Bartosz Kilian.

Posiedzenie aresztowe w Sądzie Rejonowym w Dąbrowie Górniczej rozpoczęło się w sobotę o godzinie 8. O godzinie 10:50 prokuratura poinformowała, że sąd uwzględnił wniosek o tymczasowy areszt na trzy miesiące.

Sąd zaakcentował, że za aresztem przemawia groźba wymierzenia mężczyźnie surowej kary i jednocześnie ta przesłanka wpływa na fakt, iż mężczyzna, mając świadomość grożących mu sankcji, może podejmować próby ucieczki lub ukrycia się – informował prokurator Kilian.

Decyzja sądu ma jednak charakter warunkowy, oznacza to, że podejrzany będzie mógł opuścić areszt, jeżeli w terminie 14 dni od wydania postanowienia wpłaci poręczenie majątkowe w wysokości 40 tys. zł, wtedy izolacyjny środek zapobiegawczy zostanie uchylony, a mężczyzna zostanie objęty dozorem policji połączonym z obowiązkiem stawiennictwa we właściwej jednostce oraz zakazem opuszczania kraju.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu Bartosz Kilian poinformował, że mimo iż obecnie zgromadzone okoliczności wskazują na prawdopodobieństwo skierowania do sądu aktu oskarżenia, postępowanie pozostaje sprawą otwartą. Prokuratura wciąż gromadzi materiał dowodowy, trwają przesłuchania kolejnych świadków oraz oczekiwania na wyniki zleconych wcześniej ekspertyz. Dopiero po zebraniu kompletnego materiału dowodowego zapadnie ostateczna decyzja.

Jednym z kluczowych wątków badanych przez prokuraturę jest ustalenie, czy podejrzany w chwili zdarzenia korzystał z telefonu komórkowego. Jak informuje prokurator Bartosz Kilian, urządzenie zostało zabezpieczone i trafiło do biegłych, to jeden z najbardziej palących priorytetów.

W sieci pojawiają się również spekulacje, że podejrzany kierowca celowo wjechał w posła Łukasza Litewke. Prokuratura na chwilę obecną nie potwierdza tych informacji.

Wypadek i śmierć Łukasza Litewki

Do tragicznego wypadku doszło w czwartek około godziny 13, przy ulicy Kazimierzowskiej, zaledwie 3km od swojego domu. Kierujący Mitsubishi Colt zjechał na przeciwny pas ruchu, gdzie zderzył się z jadącym na rowerze z naprzeciwka posłem. Łukasz Litewka zmarł mimo podjętej reanimacji.

Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci posła były rozległe obrażenia nóg, jakich doznał w wyniku wypadku. Doszło do przecięcia kluczowych arterii i w konsekwencji do wykrwawienia. Zabezpieczyliśmy stosowny materiał do dalszych badań – poinformował Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu Bartosz Kilian.

Łukasz Litewka poseł i przede wszystkim społecznik

Łukasz Litewka miał 36 lat. Urodził się 9 maja 1989 roku w Sosnowcu. Studiował na Wydziale Nauk Społecznych na Uniwersytecie Śląskim. Z wykształcenia był socjologiem. Znany z działalności charytatywnej i społecznej. Jego fundacja #TeamLitewka nagłaśniała i wspierała leczenie dzieci czy ratowanie zwierząt.

Marzył o społeczeństwie, które nie będzie patrzeć tylko na siebie i wykorzystywać innych. Marzył mu się czas, w którym człowiek będzie kochał psa, tak jak pies kocha człowieka. Marzył o kraju gdzie przemoc i cierpienie zwierząt będzie wyłącznie precedensem natychmiast piętnowanym.

Podczas kampanii przed wyborami parlamentarnymi w 2023 r. Łukasz Litewka umieścił na plakatach wyborczych wizerunki czekających na adopcję psów z miejscowego schroniska z ich imionami i kontaktem telefonicznym w sprawie. Po zakończonej kampanii banery Litewki posłużyły jako materiał docieplający schroniskowe boksy.

Pośmiertne odznaczenie dla Łukasza Litewki

Kapituła Odznaki Honorowej za Zasługi dla Województwa Śląskiego przyznała pośmiertnie wyróżnienie Łukaszowi Litewce – poinformował radny śląskiego sejmiku Bartłomiej Kowalski.

To symboliczne uhonorowanie jego ogromnego zaangażowania społecznego, działalności charytatywnej oraz pracy na rzecz mieszkańców naszego regionu. Jego działania pozostawiły trwały ślad w ludziach, którym pomógł, i w wartościach, które promował – napisał na Facebooku Kowalski.

Marsz dla zwierząt i pamięci Łukasza Litewki

W niedzielę 26 kwietnia o godzinie 12:00 pod sejmem odbędzie się MARSZ DLA ZWIERZĄT. Będzie to również marsz poświęcony pamięci Łukasza Litewki. Jak przekazują organizatorzy wydarzenia, Litewka nie doczekał zmian, o które walczył, lecz pozostaliśmy my, zobowiązani jego postawą i pamięcią, by tę walkę kontynuować aż do jej spełnienia.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Zdjęcia: Facebook Łukasz Litweka

Tragedia w Warszawie, nie żyją dwie osoby

Na warszawskim Targówku doszło do dramatycznych wydarzeń, które postawiły służby w stan pełnej mobilizacji. W jednym z domów jednorodzinnych odnaleziono ciała dwóch osób. Podczas policyjnej interwencji w budynku przebywał jeszcze jeden mężczyzna, który zabarykadował się w jednym z pomieszczeń i mógł mieć związek ze sprawą. Na miejsce skierowano negocjatorów oraz policyjnych kontrterrorystów. Akcja zakończyła się zatrzymaniem podejrzanego.

Zawiadomienie o znalezieniu zwłok dwóch osób natychmiast uruchomiło działania służb. Do domu na Targówku skierowano policyjne patrole, które po wejściu do budynku potwierdziły, że w środku znajdują się ciała kobiety i mężczyzny. Ze względu na nieustalone okoliczności zdarzenia interwencję uznano za wyjątkowo niebezpieczną.

W trakcie prowadzonych czynności funkcjonariusze ustalili, że w domu przebywa jeszcze jeden mężczyzna. Zamknął się on w jednym z pomieszczeń i nie chciał go opuścić. Istniały podejrzenia, że może mieć bezpośredni związek z ujawnionymi zwłokami. Do akcji włączono policyjnych negocjatorów, którzy prowadzili rozmowy w celu bezpiecznego zakończenia sytuacji.

Dla bezpieczeństwa mieszkańców okolica została zabezpieczona, a osoby przebywające w pobliżu poproszono o pozostanie w domach.

W działaniach uczestniczyli funkcjonariusze z komendy policji na Pradze Północ, Komendy Stołecznej Policji oraz policyjni kontrterroryści. Zabezpieczeniem terenu zajmowali się policjanci Oddziału Prewencji Policji. Cała operacja prowadzona była zgodnie z najwyższymi standardami bezpieczeństwa.

Po pewnym czasie policja poinformowała, że mężczyzna, który wcześniej się zabarykadował, został zatrzymany. Na miejscu wciąż trwają czynności procesowe.

Na tym etapie śledczy nie ujawniają szczegółów dotyczących przyczyn śmierci dwóch osób ani relacji łączących je z zatrzymanym mężczyzną. Sprawa ma charakter rozwojowy. Kluczowe znaczenie będą miały wyniki oględzin miejsca zdarzenia oraz dalsze ustalenia prowadzone pod nadzorem prokuratury.

Zdarzenie to pokazuje, że nawet w spokojnych dzielnicach miasta mogą nagle wystąpić poważne sytuacje kryzysowe. Policja apeluje o stosowanie się do poleceń służb i powstrzymanie się od rozpowszechniania niesprawdzonych informacji.

Zdjęcia: Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Tragedia na „starej trójce”. Jeden kierowca zginął, drugi w ciężkim stanie trafił do szpitala

Do tragicznego wypadku doszło w czwartek, 19 grudnia 2025 roku tuż po godzinie 7:00, na drodze wojewódzkiej nr 119 prowadzącej w kierunku Gorzowa Wielkopolskiego, tzw. „starej trójce”. W rejonie osady Jastrzębiec, na odcinku w kierunku Rynicy, czołowo zderzyły się dwa samochody ciężarowe.

Siła zderzenia była ogromna. Obie ciężarówki zostały kompletnie roztrzaskane. Jeden z pojazdów, wypadł z drogi i częściowo przewrócony zatrzymał się w przydrożnym rowie. Druga ciężarówka pozostała na jezdni, całkowicie blokując przejazd.

W wyniku wypadku jedna osoba poniosła śmierć na miejscu. Kierowcy obu ciężarówek zostali zakleszczeni w pojazdach. Gdy na miejsce dotarły pierwsze zastępy straży pożarnej, zespoły ratownictwa medycznego oraz policja, jeden z poszkodowanych nie wykazywał już żadnych funkcji życiowych. Lekarz stwierdzili zgon na miejscu zdarzenia. Drugi kierowca, w stanie ciężkim, po udzieleniu kwalifikowanej pierwszej pomocy został przetransportowany do szpitala śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Droga wojewódzka nr 119 w kierunku Gorzowa Wlkp. oraz Rynicy została całkowicie zablokowana. Na miejscu przez wiele godzin prowadzone były działania ratownicze, zabezpieczanie terenu oraz czynności dochodzeniowe. Okoliczności i przyczyny tragicznego wypadku wyjaśnia policja pod nadzorem prokuratora.

Kierowcy poruszający się DW119 muszą korzystać z objazdów wyznaczonych drogami lokalnymi oraz drogą ekspresową S3. Służby apelują o ostrożność i stosowanie się do poleceń funkcjonariuszy kierujących ruchem.

To kolejny tragiczny wypadek na tym odcinku drogi, który od lat uznawany jest za szczególnie niebezpieczny.

📸fot. Sebastian

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Tragedia w warszawskim metrze. Mężczyzna zginął pod pociągiem

W sobotnie przedpołudnie na stacji Metro Bemowo doszło do dramatycznego incydentu, który sparaliżował funkcjonowanie zachodniej części drugiej linii metra. Około godziny 10:40 służby otrzymały zgłoszenie o mężczyźnie, który znalazł się na torowisku i został uderzony przez nadjeżdżający pociąg.

Maszynista natychmiast zatrzymał skład, a na miejsce w ciągu kilku minut przybyły dwa zastępy straży pożarnej, oficer operacyjny miasta oraz zespół ratownictwa medycznego. Strażacy zabezpieczyli torowisko i peron, jednocześnie wspomagając ratowników w dostępie do poszkodowanego. Obsługa metra szybko odgrodziła peron, aby zapewnić służbom komfort pracy i ograniczyć traumatyczne wrażenia pasażerów.

W związku z prowadzoną akcją ratunkową podjęto decyzję o natychmiastowym wstrzymaniu kursowania pociągów na zachodnim odcinku linii M2. Mieszkańcy Bemowa oraz okolicznych dzielnic zostali tymczasowo pozbawieni możliwości korzystania z metra.

Mimo intensywnych działań służb życia mężczyzny nie udało się uratować. Na miejscu rozpoczęto więc szczegółowe czynności prowadzone przez policję pod nadzorem prokuratora. Funkcjonariusze wykonywali skrupulatne oględziny miejsca wypadku, dokumentując każdy ślad i zabezpieczając nagrania monitoringu, aby ustalić dokładne okoliczności zdarzenia.

Wstępne ustalenia wskazują, że wypadek nie miał związku z działaniem osób trzecich. Do chwili zakończenia pracy służb ruch w rejonie stacji pozostał poważnie ograniczony, a metro nie wróciło do normalnej pracy, dopóki czynności procesowe nie zostały zakończone.

📸fot. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Nowe informacje dotyczące pożaru hali przy Marywilskiej

Minister sprawiedliwości Adam Bodnar i minister spraw wewnętrznych Tomasz Siemoniak, poinformowali, że pożar hali centrum handlowego przy ulicy Marywilskiej w Warszawie był efektem podpalenia na zlecenie rosyjskich służb.

Minister sprawiedliwości Adam Bodnar i minister spraw wewnętrznych Tomasz Siemoniak, przypomnieli, że 12 maja 2024 roku doszło do pożaru Centrum Handlowego Marywilska 44 w Warszawie, w wyniku którego całkowicie spłonęło 1400 sklepów i punktów usługowych. Ministrowie opublikowali w niedzielę wspólne oświadczenie dotyczące nowych ustaleń w sprawie pożaru.

Działania kierowane z Rosji

„Obecnie, na podstawie zgromadzonych dowodów wiemy, że pożar był efektem podpalenia dokonanego na zlecenie rosyjskich służb specjalnych. Mamy pogłębioną wiedzę na temat zlecenia i przebiegu podpalenia oraz sposobu jego dokumentowania przez sprawców. Działania ich były organizowane i kierowane przez ustaloną osobę przebywającą w Federacji Rosyjskiej. Część sprawców przebywa już w areszcie, pozostali są zidentyfikowani i poszukiwani. Prokuratura, Policja i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego kontynuują czynności śledcze i operacyjne mające na celu ich ujęcie”- podano w komunikacie ministrów.

„Władze Państwa Polskiego są zdeterminowane, aby pociągnąć do odpowiedzialności sprawców haniebnych aktów dywersji oraz osoby nimi kierujące. Polskie służby współpracują ze stroną litewską, gdzie również część sprawców realizowała działania dywersyjne” – dodano.

Szef rządu Donald Tusk także potwierdził, że „część sprawców przebywa już w areszcie, reszta została zidentyfikowana i jest poszukiwana”. „Dopadniemy wszystkich!” – dodał.

Pożar centrum handlowego

Do pożaru hali targowej przy Marywilskiej 44 w Warszawie, doszło 12 maja 2024 roku przed godziną 4 rano. W hali znajdowało się około 1,4 tys. sklepów i punktów usługowych wynajmowanych przez ponad 700 osób. Oględziny pogorzeliska zakończyły się w grudniu ubiegłego roku.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Zdjęcia: Marek Szałajski

Zatrzymany na gorącym uczynku za handel narkotykami

Policjanci z Komendy Powiatowej w Pruszkowie od dłuższego czasu pracowali nad zatrzymaniem osoby, która rozpowszechniała narkotyki na terenie powiatu pruszkowskiego. Działania Policji doprowadziły do 40-letniego mężczyzny, który wpadł na gorącym uczynku.

Pruszkowscy policjanci pracowali nad zatrzymaniem osoby, która rozpowszechniała narkotyki na terenie powiatu pruszkowskiego. Dzięki przeprowadzeniu szeregu czynności policjantom udało się dotrzeć do 40-letniego mężczyzny, podczas obserwacji mężczyzna wpadł na sprzedaży narkotyków innej osobie. Został zatrzymany na gorącym uczynku. Sprzedawany narkotyk okazał się kokainą

W czasie kolejnych czynności w miejscu zamieszkania mężczyzny policjanci ujawnili znaczne ilości kokainy oraz marihuany.

Zatrzymany 40-letni mężczyzna usłyszał zarzut posiadania znacznej ilości środków psychotropowych oraz sprzedaży kokainy, za co grozi mu odpowiedzialność karna do 10 lat pozbawienia wolności.

Na wniosek Prokuratury Rejonowej w Pruszkowie, która nadzoruje sprawę, sąd zastosował wobec zatrzymanego areszt na okres 3 miesięcy.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Zdjęcia: KPP Pruszków

Skandaliczna interwencja w Zakopanem: Policjantka uniewinniona po konfrontacji z prokuratorem

We wtorek Sądzie Okręgowym w Nowym Sączu odbyła się rozprawa apelacyjna dotycząca sprawy policjantki z Zakopanego, która została skazana w pierwszej instancji za przekroczenie uprawnień. Sprawa dotyczyła interwencji, podczas której funkcjonariuszka, badając trzeźwość mężczyzny, okazał się nim prokurator opiekujący się dzieckiem. Po rozpatrzeniu apelacji, sąd drugiej instancji uniewinnił funkcjonariuszkę. Po ogłoszeniu wyroku przedstawiciel prokuratury zapowiedział złożenie wniosku o pisemne uzasadnienie wyroku, po czym podejmie decyzję o ewentualnym dalszym odwołaniu.

Jak podaje PAP Sąd uniewinnił również jej partnera z zespołu patrolowego.

Incydent, który doprowadził do tej sprawy, miał miejsce w czerwcu 2022 roku, kiedy była żona prokuratora zgłosiła interwencję policji, chcąc odzyskać zabawkę swojego dziecka. Podczas wykonywania czynności, funkcjonariuszka wyczuła od mężczyzny zapach alkoholu, co skłoniło ją do przeprowadzenia badania alkomatem. Test wykazał, że prokurator miał ponad pół promila alkoholu we krwi. W odpowiedzi, prokurator oskarżył policjantkę o przekroczenie uprawnień, kradzież kluczyków i pieniędzy, a także o groźby karalne. Ostatecznie część zarzutów została przez niego wycofana.

W czerwcu 2024 roku, Sąd Rejonowy w Zakopanem uznał policjantkę za winną, twierdząc, że jej działanie, polegające na zleceniu badania trzeźwości, było nieuzasadnione, a odmowa opuszczenia mieszkania pomimo żądań prokuratora była niezgodna z prawem. Sąd orzekł nałożenie grzywny na funkcjonariuszkę oraz zobowiązał ją do wypłacenia nawiązki na rzecz prokuratora i jego pełnomocnika, a także do pokrycia kosztów sądowych.

Po ogłoszeniu tego wyroku, głos zabrał Jacek Łukasik, szef policyjnej Solidarności, który skrytykował decyzję sądu, podkreślając, że priorytetem interwencji była ochrona dobra dziecka. Jego stanowisko wskazuje na kontrowersje związane z oceną działań policjantki w tej sprawie.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Źródło: PAP

Zdjęcia: Marek Śliwiński

Dramatyczna historia: Kobieta brutalnie zgwałcona we własnym domu

Wstrząsająca historia rozegrała się w Warszawie, gdzie młoda kobieta padła ofiarą brutalnego ataku we własnym mieszkaniu. Wszystko zaczęło się, gdy wyszła wyrzucić śmieci. Wracając do domu, na klatce schodowej zaczepił ją nieznany mężczyzna, który najpierw zaatakował ją słownie.

Czując zagrożenie, kobieta próbowała jak najszybciej wrócić do swojego mieszkania. Niestety, mężczyzna poszedł za nią, a gdy tylko otworzyła drzwi, wepchnął ją do środka. Jak się później okazało, sprawca doskonale wiedział, że kobieta mieszka sama. To właśnie w jej własnym domu rozegrały się dramatyczne sceny.

Napastnik brutalnie zgwałcił ofiarę, która w wyniku szoku i paraliżu strachu nie była w stanie się bronić ani wołać o pomoc. Była zdana wyłącznie na łaskę swojego oprawcy, który wykorzystał jej bezbronność w najbardziej okrutny sposób.

Na szczęście, dzięki sprawnym działaniom policji i prokuratora, napastnik został szybko zatrzymany. Obecnie przebywa w areszcie, a organy ścigania intensywnie pracują nad wyjaśnieniem wszystkich okoliczności tej tragedii.

„Gwałt nawiedza mnie w snach, budzę się przesiąknięta strachem. Gdy wychodzę z domu i zobaczę kogoś przypominającego tamtego człowieka, ogarnia mnie paraliżujący lęk” – opowiada nam kobieta, starając się podzielić swoim doświadczeniem.

Większość gwałtów jest popełnianych przez osoby, które są znane ofierze, a zgłaszana jest jedynie ich niewielka część. W rzeczywistości tylko niewielki procent ofiar decyduje się na zgłoszenie przestępstwa, a wiele kobiet nie podejmuje tej decyzji z powodu wstydu oraz obawy przed konsekwencjami. Obawiają się oskarżeń o sprowokowanie sprawcy i obciążające je pytania, które mogą pojawić się w trakcie śledztwa. Dodatkowo, obawy o proces prawny oraz to, jak będą traktowane na policji, często powstrzymują je przed szukaniem pomocy.

Jak unikać zagrożeń?

Eksperci przypominają o kilku podstawowych zasadach bezpieczeństwa:

  • Zawsze zamykaj drzwi wejściowe do budynku, nawet jeśli wychodzisz tylko na chwilę.
  • Zwracaj uwagę na otoczenie, szczególnie w późnych godzinach wieczornych.
  • Jeśli zauważysz kogoś podejrzanego w pobliżu swojego miejsca zamieszkania, poinformuj sąsiadów lub policję.
  • Noś przy sobie alarm osobisty lub inne środki samoobrony, które mogą pomóc w sytuacji zagrożenia.

Tragiczne wydarzenia, takie jak to opisane powyżej, pokazują, jak ważne jest budowanie świadomości społecznej na temat przemocy oraz rozwijanie systemów wsparcia dla ofiar. Całą historię oraz więcej informacji na temat tego zdarzenia znajdziecie w naszym materiale filmowym na kanale YouTube.

Jeżeli Ty lub ktoś z Twoich bliskich stał się ofiarą przemocy, nie wahaj się szukać pomocy. Organizacje takie jak Centrum Praw Kobiet czy Niebieska Linia oferują wsparcie psychologiczne i prawne dla osób poszkodowanych. Pamiętaj – nie jesteś sam.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Zdjęcia: Marek Śliwiński, pixabay

Zbrodnia sprzed lat rozwiązana: Policjanci „Archiwum X” doprowadzili do zatrzymania trzech mężczyzn oskarżonych o zabójstwo dwóch 18-latek

Po 24 latach od tragicznych wydarzeń w Radzyminie, stołeczni policjanci z „Archiwum X” pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Warszawie rozwikłali zagadkę zabójstwa dwóch młodych kobiet. Dzięki wytężonej pracy i współpracy z biegłymi, Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Żandarmerią Wojskową udało się odtworzyć dramatyczne wydarzenia z 6 sierpnia 2000 roku i doprowadzić do zatrzymania sprawców.

Anna K. i Marta Sz., uczennice szkoły średniej, w sierpniowy wieczór uczestniczyły w festynie w Radzyminie. Były umówione z rodzicami na powrót o godzinie 22:30, lecz nigdy nie dotarły na miejsce spotkania. Ich zniknięcie wzbudziło ogromny niepokój, a prowadzone wówczas poszukiwania nie przyniosły żadnych rezultatów. Sprawa została umorzona po kilku latach, pozostawiając rodzinę w rozpaczy i bez odpowiedzi.

W 2023 roku, po niemal dwóch dekadach od umorzenia śledztwa, funkcjonariusze Wydziału do walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw Komendy Stołecznej Policji ponownie zajęli się tą sprawą. Współpracując z ekspertami i wykorzystując nowoczesne techniki śledcze, zebrali dowody, które pozwoliły odtworzyć kluczowe wydarzenia. Materiał dowodowy wskazał na trzech mężczyzn, którzy byli obecni na festynie i jako ostatni widzieli ofiary żywe.

Zatrzymań podejrzanych dokonano na terenie Wołomina i Radzymina. W działaniach, poza stołecznymi funkcjonariuszami, uczestniczyły także jednostki specjalne, w tym Centralny Pododdział Kontrterrorystyczny Policji BOA. Dwóm zatrzymanym – 47- i 41-latkowi – oraz 45-latkowi odsiadującemu już wyrok za podobne przestępstwa, postawiono zarzuty zabójstwa w związku ze zgwałceniem.

Zgromadzone dowody wskazują, że działali wspólnie i w porozumieniu. Na wniosek prokuratora wszyscy zostali tymczasowo aresztowani na trzy miesiące. Za popełnione zbrodnie grozi im kara nie mniejsza niż 12 lat pozbawienia wolności, a nawet dożywocie.

Dzięki determinacji i pracy „Archiwum X” sprawa, która przez lata pozostawała nierozwiązana, wreszcie zmierza ku wymierzeniu sprawiedliwości. Dla rodzin Anny K. i Marty Sz. to szansa na odpowiedzi i zamknięcie jednego z najbardziej bolesnych rozdziałów ich życia. Policjanci i prokuratorzy udowodnili, że nawet po upływie wielu lat sprawcy nie mogą liczyć na bezkarność.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Zdjęcia: asp. Jacek Sobociński

„Zamiast testować samochód w Częstochowie, wybrał Oławę…”

Spore kłopoty czekają 45-latka, który oprócz kradzieży pojazdu, odpowie za szereg innych przestępstw na terenie dwóch miast. Teraz popełnionymi przez niego przestępstwami zajmują się śledczy z Częstochowy i z Oławy. Częstochowski prokurator zdecydował już o objęciu mieszkańca Kłomnic policyjnym dozorem.

Kradzieży pojazdu marki Renault Master i krótkotrwałego użycia audi Q7 na terenie Częstochowy dopuścił 45- letni mieszkaniec Kłomnic. Ale to nie koniec jego listy zarzutów… W niedzielę mężczyzna przyjechał do jednego z częstochowskich komisów samochodowych pojazdem marki Renault Master i poprosił o jazdę próbną audi Q7.

Niczego nieświadomy właściciel komisu zaufał „klientowi” i przekazał mu kluczyki. Ten od razu usiadł „za kółko” i odjechał z parkingu. Na miejscu pozostawił pojazd, którym przyjechał wraz z kluczykami. Po kilku godzinach zaniepokojony nieobecnością klienta właściciel komisu nabrał podejrzeń i powiadomił o wszystkim policjantów z częstochowskiej „dwójki”.

Na miejscu stróże prawa ustalili, że renault, które pozostawił mężczyzna, zostało w tym samym dniu skradzione z terenu jednej z firm w powiecie częstochowskim. Śledczy, analizując szczegółowo przebieg zdarzenia, szybko wpadli na trop złodzieja. Okazało się, że za kradzieżą renault stoi 45-latek z Kłomnic. Mężczyzna był dobrze znany policjantom ze swej przestępczej działalności. Ustali również, że mieszkaniec Kłomnic może kierować się w stronę województwa dolnośląskiego.

Już następnego dnia namierzyli go i zatrzymali na terenie Oławy. Podczas patrolowania miasta, na jednej z ulic zauważyli audi Q7, który jak się okazało, uczestniczyło w kolizji drogowej i służby pracowały na miejscu. Policjanci nawiązali kontakt z obsługującymi zdarzenie drogowe i ustalili, że kierujący tym pojazdem przed przyjazdem mundurowych uciekł z miejsca zdarzenia. Częstochowscy kryminalni wkroczyli do akcji i rozpoczęli poszukiwania znanego im 45-latka. Mężczyzna wpadł w ich ręce na terenie dworca kolejowego w Oławie. Został zatrzymany i trafił do policyjnego aresztu. W chwili zatrzymania był pijany – badanie wykazało w jego organizmie 2 promile alkoholu.

Po wytrzeźwieniu został doprowadzony do Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie, gdzie usłyszał dwa zarzuty: za kradzież renault master i krótkotrwałe użycie audi Q7. Oba pojazdy częstochowscy kryminalni odzyskali i wróciły już one do właścicieli.

Kryminalni z Komendy Powiatowej Policji w Oławie udowodnili mu kolejne przestępstwa i przedstawili dodatkowe zarzuty: kierowania pojazdem pomimo obowiązującego zakazu sądowego i pod wpływem alkoholu.

Wczoraj częstochowski prokurator podjął decyzję o zastosowaniu wobec 45-latka środka zapobiegawczego w postaci policyjnego dozoru. Wkrótce mieszkaniec Kłomnic stanie przed sądem.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

(KWP w Katowicach / kp)