W Bystrzycy Kłodzkiej (woj. dolnośląskie) doszło do dramatycznych wydarzeń, które zakończyły się śmiercią 26-letniego mężczyzny. Do incydentu doszło w godzinach wieczornych na Osiedlu Szkolnym.
Jak wynika ze wstępnych ustaleń, mężczyzna, który użył broni, miał zostać zaczepiony przez grupę trzech agresywnych osób. Według informacji przekazanych przez prokuraturę, napastnicy zachowywali się w sposób prowokacyjny. Dwóch z nich w chwili zatrzymania było w stanie nietrzeźwości, co uniemożliwiło ich natychmiastowe przesłuchanie.
Osoba, która oddała strzały, sama zgłosiła się na policję. Jak ustalono, mężczyzna posiadał broń legalnie – miał stosowne pozwolenie oraz był instruktorem strzelectwa. Po analizie nagrań z monitoringu śledczy zdecydowali się na przedstawienie Borysowi B. zarzutów, jednocześnie badając, czy doszło do przekroczenia granic obrony koniecznej.
Do zdarzenia doszło około godziny 22:20. W jego trakcie padło sześć strzałów, z czego pięć okazało się śmiertelnych dla jednego z uczestników zajścia. Świadkowie relacjonują, że wcześniej grupa młodych mężczyzn miała zaczepiać przechodniów, a następnie zaatakowała instruktora, używając przedmiotów przypominających noże.
W trakcie czynności prowadzonych przez policję pojawiły się również nieoficjalne informacje o materiałach znalezionych w telefonach zatrzymanych. Mają one sugerować wcześniejsze akty przemocy wobec innych osób, jednak te doniesienia wymagają jeszcze analizy.
Mieszkańcy okolicy od dłuższego czasu skarżyli się na agresywne zachowania grupy młodych mężczyzn, wskazując, że czuli się przez nich zastraszani.
Zatrzymany instruktor nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że działał w obronie własnej, podkreślając, że oddał także strzał ostrzegawczy, który nie powstrzymał napastników. Jego zdaniem użycie broni było ostatecznością w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia.
Sprawa budzi duże emocje, a jej okoliczności są szeroko komentowane. Śledztwo wciąż trwa i dopiero jego wyniki pozwolą jednoznacznie ocenić przebieg oraz charakter tego tragicznego zdarzenia.
Niestety, przekaz medialny coraz częściej odwraca role – agresorzy przedstawiani są jako ofiary, podczas gdy człowiek, który miał prawo się bronić, staje się celem bezwzględnej nagonki. Publiczny osąd zapada szybciej niż jakiekolwiek ustalenia śledczych, a fala krytyki uderza w osobę, która mogła działać w obronie własnego życia.
Coraz częściej dochodzi do sytuacji, w której to napastnicy zyskują współczucie opinii publicznej, a osoba broniąca się przed atakiem zostaje napiętnowana. Medialna narracja potrafi być bezlitosna – zamiast rzetelnej analizy pojawia się jednostronny przekaz i presja, która prowadzi do publicznego „linczu”.
Niepokojące jest to, jak łatwo zmienia się dziś perspektywa – sprawcy agresji bywają przedstawiani jako pokrzywdzeni, a człowiek, który się bronił, trafia pod ostrzał opinii publicznej. Zamiast faktów pojawiają się emocje, a medialna nagonka potrafi zniszczyć reputację jeszcze przed zakończeniem śledztwa.
W tej sprawie szczególnie uderza sposób, w jaki kształtowana jest narracja – agresorzy zyskują status ofiar, a osoba działająca w obronie koniecznej zostaje poddana bezprecedensowej presji i publicznemu potępieniu. To przykład, jak szybko medialny przekaz może wypaczyć obraz rzeczywistości.
Fot. poglądowe. Marek Śliwiński
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
Policjanci z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku, pod ścisłym nadzorem Prokuratury Rejonowej w Tczewie, zakończyli dramatyczne śledztwo w sprawie zaginięcia 23-letniej kobiety. W wyniku intensywnych działań zatrzymano byłego partnera ofiary, jego matkę oraz znajomego, a dwóch mężczyzn trafiło do tymczasowego aresztu.
Niezłomna praca śledczych i kontrterrorystów
Od chwili zgłoszenia zaginięcia funkcjonariusze z Wydziału Poszukiwań i Identyfikacji Osób gdańskiej komendy wojewódzkiej analizowali każdy ślad. Długie godziny pracy, przeszukania miejsc zamieszkania podejrzanych, przesłuchania świadków, nagrania z monitoringu i analizy kryminalistyczne doprowadziły do odkrycia dramatycznej prawdy – odnaleziono ciało młodej kobiety.
Akcja zatrzymań była dynamiczna i precyzyjna: równoczesne wejścia do trzech miejsc w Gdańsku, powiecie gdańskim i Tczewie, przy wsparciu kontrterrorystów z Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji w Gdańsku, pozwoliły szybko schwytać podejrzanych.
Zarzuty i groźby więzienia
32-latek z Gdańska – podejrzany o pozbawienie wolności i zabójstwo o wyjątkowo okrutnym charakterze, zbezczeszczenie zwłok. Grozi mu dożywotnie więzienie.
37-latek – odpowie za ukrywanie zbrodni, zacieranie śladów i niezawiadomienie organów ścigania, grozi mu do 5 lat więzienia.
58-letnia kobieta – zarzut składania fałszywych zeznań w sprawie zabójstwa, grozi jej do 5 lat więzienia.
Sąd przychylił się do wniosków prokuratora: dwóch mężczyzn trafiło do aresztu śledczego na 3 miesiące, a kobieta objęta została dozorem policji.
Wyjątkowa determinacja gdańskich służb
Śledztwo pokazało, że dzięki precyzyjnej analizie dowodów i nieustannej współpracy policji z prokuraturą można rozwiązać nawet najbardziej brutalne zbrodnie.
Zdjęcia: mł. asp. Piotr Pawłowski, Zespół Prasowy KWP w Gdańsku.
Film: asp. Łukasz Kirkuć, Zespół Prasowy KWP w Gdańsku.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
Funkcjonariusze z Komenda Powiatowa Policji w Pruszkowie ujawnili i zabezpieczyli znaczną ilość nielegalnych wyrobów tytoniowych. W wyniku przeprowadzonych działań zatrzymano 66-letniego mężczyznę, który przechowywał papierosy bez wymaganych polskich znaków akcyzy.
Policjanci ustalili, że podejrzany ukrywał towar w trzech oddzielnych miejscach. Taki sposób działania miał utrudnić służbom wykrycie całego procederu oraz ograniczyć ewentualne straty w przypadku interwencji. Dzięki precyzyjnej pracy operacyjnej funkcjonariuszy zajmujących się zwalczaniem przestępczości gospodarczej udało się zabezpieczyć pełną ilość nielegalnego towaru – łącznie ponad 3500 paczek papierosów różnych marek.
Według wstępnych szacunków wartość uszczupleń podatkowych na rzecz Skarbu Państwa przekracza 100 tysięcy złotych. Straty wynikają z nieodprowadzonego podatku akcyzowego.
Zatrzymany mężczyzna usłyszał zarzut paserstwa akcyzowego z art. 65 § 1 Kodeksu karnego skarbowego. Przestępstwo to zagrożone jest karą grzywny, karą pozbawienia wolności do trzech lat albo obiema tymi sankcjami łącznie. Podejrzany przyznał się do winy.
Śledztwo w tej sprawie prowadzone jest pod nadzorem Prokuratura Rejonowa w Pruszkowie.
Fot. KPP w Pruszkowie
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
Funkcjonariusze stołecznego Wydziału do Walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw zakończyli wielomiesięczne, skomplikowane śledztwo dotyczące brutalnego rozboju, do którego doszło w czerwcu 2023 roku na warszawskiej Białołęce. Dzięki intensywnej pracy operacyjnej oraz szeroko zakrojonej współpracy międzynarodowej zatrzymano głównych sprawców napadu oraz osoby powiązane z innymi poważnymi przestępstwami.
Do ataku doszło, gdy 62-letni mężczyzna wychodził z domu. Został obezwładniony przez kilku napastników, siłą wciągnięty do piwnicy i skrępowany taśmą izolacyjną. Sprawcy brutalnie go pobili, a następnie – grożąc użyciem siekiery oraz pętlą ze sznura – zmusili do wydania kluczy do sejfu. Po ich zdobyciu zabrali gotówkę i biżuterię o łącznej wartości blisko pół miliona złotych. Ofiarę pozostawili związaną w piwnicy, gdzie spędziła niemal 20 godzin. Dopiero odnalezienie przez zięcia umożliwiło udzielenie pomocy i wezwanie służb. Poszkodowany trafił do szpitala.
Na miejscu zdarzenia policjanci zabezpieczyli ślady i rozpoczęli intensywne czynności procesowe. Kluczowe znaczenie miała szybka współpraca z Narodową Policją Ukrainy. Już kilka dni po napadzie funkcjonariusze we Lwowie odnaleźli część skradzionej biżuterii w jednym z lombardów, gdzie została sprzedana przez jednego ze sprawców.
W toku dalszych ustaleń śledczy wykazali, że członkowie tej samej grupy mogą odpowiadać także za przestępczość samochodową na terenie kilku państw Unii Europejskiej. Wspólne działania z policją z Niemiec, Czech i Holandii pozwoliły powiązać podejrzanych z serią kradzieży samochodów, głównie marek Mercedes i Mazda. Część pojazdów, w tym kilka Mazd CX-5, została odzyskana – niektóre zaledwie dwa dni po kradzieży.
Kulminacją śledztwa były realizacje przeprowadzone pod nadzorem Prokuratury Okręgowej Warszawa–Praga. W kwietniu ubiegłego roku, przy wsparciu policjantów z Dolnego Śląska, kontrterrorystów z Wrocławia i Radomia oraz funkcjonariuszy Straży Granicznej, zatrzymano siedmioro obywateli Ukrainy w wieku od 25 do 48 lat. Do zatrzymań doszło na terenie województw dolnośląskiego i łódzkiego. Podczas czynności zabezpieczono również specjalistyczne urządzenia służące do kradzieży pojazdów.
Zatrzymani trafili do prokuratury, gdzie przedstawiono im zarzuty obejmujące m.in. rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia połączony z pozbawieniem wolności ze szczególnym okrucieństwem, a także kradzieże z włamaniem i paserstwo. Wobec trzech podejrzanych sąd zastosował tymczasowy areszt. Dwóch innych decyzją administracyjną zostało wydalonych z terytorium Polski w kwietniu 2025 roku.
Śledztwo miało charakter rozwojowy. W maju 2025 roku w Zgorzelcu zatrzymano kolejnego mężczyznę podejrzewanego o udział w rozboju na Białołęce oraz w kradzieżach pojazdów w krajach UE. Odpowiada on również za włamanie do samochodu należącego do właściciela kantoru w Rzeszowie, skąd w lipcu 2023 roku skradziono około 115 tysięcy złotych.
Jesienią ubiegłego roku jeden z podejrzanych usłyszał dodatkowy zarzut dotyczący usiłowania napadu rabunkowego z 2021 roku w rejonie Tomaszowa Lubelskiego. Sprawcy, po wtargnięciu do domu właściciela kantoru, brutalnie pobili domowników i grozili im śmiercią, próbując wymusić informacje o miejscu przechowywania pieniędzy. Dzięki zabezpieczonym śladom biologicznym i ich porównaniu udało się powiązać podejrzanego z tym zdarzeniem.
W listopadzie na przejściu granicznym w Hrebennem zatrzymano kolejną osobę związaną z tą sprawą. Mężczyzna przewoził przez granicę skradzione złoto oraz znaczną ilość niezgłoszonej gotówki – 400 tysięcy euro. Ustalono również, że w poprzednim roku przetransportował z Ukrainy do Polski niemal 2,5 miliona euro. Jak wykazały ustalenia, w przeszłości był on funkcjonariuszem ukraińskiej straży granicznej.
Sprawa brutalnego rozboju na Białołęce pokazuje skalę i bezwzględność działania zorganizowanych grup przestępczych, ale również skuteczność wieloetapowych działań polskich służb oraz znaczenie międzynarodowej współpracy w zwalczaniu przestępczości zorganizowanej.
Foto: WTKiZ KSP
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
Pod koniec 2025 roku Urząd Miasta w Pruszkowie na terenie zabytkowego Parku Potulickich rozpoczęły się prace budowlane na parkowych stawach. Prowadzone prace to nie tylko zagłada wodnego ekosystemu, to przede wszystkim prace prowadzone bez pozwoleń. Wszystko wskazuje na to, że sprawą zajmą się organy ścigania. Ciężki sprzęt budowalny i konwoje ciężarówek w sercu parku. Nic nie jest zgodne z projektem prac. RDOŚ i SGGW pogrążają Urząd Miasta. Pani Wiceprezydent powtarza jedno „straty muszą być”.
Na początku stycznia jedna z zaniepokojonych mieszkanek Pruszkowa, przejmująco opisała prace budowlane prowadzone na terenie zabytkowego Parku Potulickich w Pruszkowie.
Krystyna Budzyńska na grupie „Pruszków Nasze Miasto” napisała: „Tak naprawdę liczyłam, że ktoś napisze taki post i będę mogła udostępnić go i odpowiednio skomentować, ale nikt taki się nie trafił… Chodzi mi o stan naszych stawów w ukochanym przez mieszkańców Parku Potulickich. Zaczęło się to na początku grudnia 2025 roku i nadal to morderstwo trwa”. W dalszej części zwracając się do władz miasta, pisze: „Wydaliście wyrok na naszą naturę. Na zwierzęta i roślinność w tym parku. Zatrudniliście firmę, która nie potrafiła zahamować przepływu wody. Babrali się z tym okropnie. Zrobili masę syfu i oczywiście teraz wszystko zostawili. Jak nazywa się takich, którzy niszczą i wydają wyroki na tych, co nie mają głosu? Proponuję, panie prezydencie, spacerek z pieskiem nieco dalej – niech pan obejrzy doprowadzalnik, który jeszcze na początku grudnia tętnił życiem. Teraz umarł, ale nie z powodu mrozu, tylko pana decyzji”.
URZĄD MIASTA PRUSZKOWA ZLECIŁ REMONT URZĄDZEŃ WODNYCH
Sam opis prac dla przeciętnego mieszkańca brzmi zbyt technicznie. Główne prace skupiają się na przebudowie kilku przepusto-zastawek (to bardzo proste urządzenie służące do regulowania przepływu i poziomu wody w celu jej retencjonowania i zapobiegania odpływowi) oraz rowu odprowadzającego wodę ze stawu S-4 (największy staw z wysepką na terenie parku).
Projekt przygotowała lokalna firma POL-OTTO. Dokument precyzyjnie opisuje, kiedy i w jaki sposób należy odcinać dopływ wody doprowadzalnikiem, aby można było przeprowadzić poszczególne etapy robót. Informuje również, że poziom wody w doprowadzalniku można bezpiecznie obniżyć o 40 cm. „Obniżenie lustra wody na czas robót o 40 cm od rzędnych dnia w doprowadzalniku A nie spowoduje zmian stosunków wodnych na gruncie ani zagrożenia dla drzew i krzewów rosnących w sąsiedztwie oraz dalszym otoczeniu”.
Tymczasem główny doprowadzalnik (doprowadzalnik A) wody do parkowych stawów został całkowicie osuszony, co spowodowało nagły i znaczy spadek poziomu wody w parkowych stawach. Długotrwałe i silne mrozy sprawiły, że woda w mniejszych stawach zamarzała niemal do dna. Brak możliwości wymiany wody oraz wymiany gazowej i brak światła sprawia, że szanse na przeżycie ryb i zimujących płazów z każdym dniem są bliskie zeru.
O sprawie jako pierwszy poinformował lokalny portal „ZPruszkowa.pl”, który dotarł do mieszkańca Pruszkowa, posiadającego cenne informacje w tej sprawie.
W rozmowie redaktora Sławomira Bukowskiego z mieszkańcem Pruszkowa będącym członkiem Polskiego Związku Wędkarskiegom możemy przeczytać m.in.: „Wskazywałem, że prognozowane są silne mrozy, a roboty powinny zostać przesunięte. Najlepszym momentem na ich wykonanie był październik, kiedy poziom wody w Utracie był wyjątkowo niski – miejscami rzekę można było przejść pieszo. To był idealny czas, aby przeprowadzić prace spokojnie, bez ryzyka dla ekosystemu. Zamiast tego rozpoczęto je na dwa tygodnie przed świętami, co uważam za decyzję nieodpowiedzialną – mówi. – Skutki są dziś oczywiste. Przy temperaturach sięgających nawet minus 19 stopni, przy niskim stanie wody i braku przepływu, woda w pierwszych stawach (patrząc od strony torów WKD – przyp. red.) może zamarznąć do dna. To oznacza niemal pewną przyduchę i śnięcie ryb, ale również zagrożenie dla płazów i innych organizmów wodnych. W takich warunkach nie ma dopływu tlenu ani ruchu wody. Życie biologiczne praktycznie zanika”.
URZĄD MIASTA MANIPULUJE LUDŹMI, PRZEKŁAMUJE FAKTY I ZATAJA PRAWDĘ
Po publikacji wspomnianego materiału na stronie internetowej Urzędu Miasta pojawia się następujący wpis: „Wydział Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Pruszkowa informuje, że od połowy grudnia 2025 roku Miasto Pruszków realizuje projekt przebudowy tzw. przepustozastawek, zlokalizowanych na doprowadzalniku wody do stawów na terenie Parku Potulickich. Prace prowadzone są w oparciu o dokument „Inwentaryzacja urządzeń wodnych ze wskazaniem niezbędnych prac remontowych i zaleceniami eksploatacyjnymi”, przygotowany przez naukowców ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.” dalej czytamy: „Prace w Parku Potulickich prowadzone są na podstawie wykonanego projektu technicznego, uzgodnionego z Konserwatorem Zabytków, pod nadzorem uprawnionego inspektora nadzoru posiadającego uprawnienia melioracyjne. W celu realizacji zadania niezbędne było spuszczenie wody z części parkowej doprowadzalnika, aby możliwe było wykonanie robót przy podstawie przepustozastawek.”
Jak już pisaliśmy wcześniej – w projekcie budowlanym mowa jest jedynie o obniżeniu poziomu wody o 40 cm.
Wiemy również, że Konserwator Zabytków – „nie jest właściwym Organem do oceny prawidłowości prac melioracyjnych oraz nie posiada kompetencji do wyznaczania inspektorów w tym zakresie”.
15 stycznia na stronie Miasta Pruszkowa, pojawia się kolejny wpis, który jak się okaże kilka godzin później, ponownie bardzo mocno mija się z prawdą.
WICEPREZYDENT DOROTA KOSSAKOWSKA SPRAWĘ KOMENTUJE KRÓTKO…„STRATY MUSZĄ BYĆ”. DZIENNIKARZOM GROZI SĄDEM. KOMISJA OCHRONY ŚRODOWISKA NIE ROZMAWIA O OCHRONIE ŚRODOWISKA
15 stycznia miały miejsce obrady Komisji Ochrony Środowiska i Innowacyjności Rady Miasta Pruszkowa. Na początku obrad Radny Bartosz Brzeziński zgłosił wniosek o rozszerzenie porządku obrad, o problemy dotyczące remontu prowadzonego na terenie Parku Potulickich. Niestety czworo radnych doprowadziło do zablokowania dyskusji o trwającym problemie w normalnym toku obrad Komisji, „przeciw” zagłosowali: z Pruszkowa Obywatelskiego Maria Biernacka (zarazem przewodnicząca komisji), Michał Lewandowski i Jacek Rybczyński, zaś z Pruszkowskiej Wspólnoty Samorządowej – Ewa Nowacka.
Ostatecznie dyskusję udało się przeprowadzić w ostatnim punkcie: „Sprawy różne i wolne wnioski”. Gdyby nie ten punkt, do dyskusji o stanie parku i pracach w nim prowadzonych by nie doszło.
Wynik głosowania mocno skomentowała radna Katarzyna Włodarczyk: – Zagłosowaliśmy, że nie chcemy rozmawiać o sprawie Parku Potulickich. Szczerze mówiąc, nie rozumiem tej decyzji. Czy naprawdę mamy coś do ukrycia przed mieszkańcami? Nie chcemy o tym rozmawiać? Nie zależy nam na transparentności? – pytała.
Podczas dyskusji Wiceprezydent Dorota Kossakowska oraz Naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta w Pruszkowie Elżbieta Jakubczak-Garczyńska, jednogłośnie twierdziły, że prace przebiegają zgodnie z projektem i zgodnie z prawem, a okres zimowy jest najlepszym terminem na tego typu prace. Wielokrotnie powoływano się na projekt wykonany przez SGGW. Wiceprezydent Dorota Kossakowska niemal każdą swoją wypowiedź kwitowała jednoznacznie – „straty muszą być”.
Zarówno Pani Prezydent, jak i Pani Naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska, nie miały żądnych informacji dotyczącej obecnej sytuacji na terenie parku, oraz grubości lodu i warstwie wody, jaka się pod nim znajduje. Wszystkie działania zdawały się być palowane podczas trwania obrad Komisji.
Wiceprezydent Dorota Kossakowska zdawała się bardziej przejmować faktem publikacji materiału przez portal „ZPruszkowa.pl” niż możliwą zagładą fauny na terenie zabytkowego Parku Potulickich. Dziennikarzom zapowiada proces za publikację treści rozmowy dziennikarza z informatorem.
PRACE NA TERENIE PARKU BEZ POZWOLENIA…ZAWIADOMIENIE DO ORGANÓW ŚCIGANIA I KONTROLE
Nasi reporterzy o sytuację w zabytkowym Parku Potulickich w Pruszkowie, postanowili zapytać kilka instytucji państwowych w tym także SGGW oraz Konserwatora Zabytków, na które powołuje się Urząd Miasta Pruszkowa. Poniżej przedstawiamy ich stanowiska.
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, wprost – prace prowadzone są bez pozwolenia.
W grudniu 2022 r. Prezydent Miasta Pruszkowa dokonał zgłoszenia dotyczącego działań polegających na przebudowie 5 urządzeń wodnych – przepustozastawek, mnicha oraz rowu odprowadzającego wody z mnicha do rzeki Utraty na terenie Pruszkowa, na obszarze objętym ochroną w ramach Warszawskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu (WOCHK) – informuje Agata Antonowicz Rzeczniczka Prasowa RDOŚ
Po przeanalizowaniu dokumentacji, Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Warszawie stwierdził, że przy założonym zakresie, terminie i lokalizacji działań ich realizacja nie naruszy zakazów obowiązujących w granicach WOCHK. Do prowadzenia działań Inwestor mógł przystąpić nie później niż w ciągu 2 lat od zgłoszonego terminu rozpoczęcia – dodaje Antonowicz.
Z uwagi na fakt, że Inwestor w ww. zgłoszeniu zadeklarował termin realizacji w I-II kwartale 2023 r. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Warszawie przeprowadzi postępowanie wyjaśniające w zakresie terminu rozpoczęcia realizacji prac. W przypadku stwierdzenia naruszenia terminu, sprawa zostanie zgłoszona do organów ścigania – przekazuje Agata Antonowicz.
Wymienione zgłoszenie nie zwalnia Inwestora od wystąpienia o zezwolenie na odstępstwo od zakazów obowiązujących wobec gatunków objętych ochroną w przypadku, gdy planowane działania mogą spowodować naruszenie tych zakazów. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że nie obowiązuje aktualnie zezwolenie na jakiekolwiek działania mogące powodować naruszenie zakazów względem gatunków chronionych na przedmiotowym terenie w związku z prowadzonymi pracami obejmującymi przebudowę urządzeń wodnych – dodaje na koniec Agata Antonowicz Rzeczniczka Prasowa RDOŚ.
CO TO OZNACZA
Zgodnie z informacjami przekazanymi przez RDOŚ, prace budowlane na terenie zabytkowego Parku Potulickich powinny rozpocząć się najpóźniej do końca czerwca 2025 roku. Tymczasem Urząd Miasta w Pruszkowie, dopiero we wrześniu 2025 – gdy pozwolenie już nie obowiązuje, ogłasza przetarg na wykonanie prac, a wgrudniu 2025 wykonawca rozpoczyna prace.
Oznacza to, że Urząd Miasta Pruszkowa dokonał naruszenia terminu zawartego w pozwoleniu, co zgodnie z treścią wypowiedzi musi skutkować zawiadomieniem organów ścigania przez RDOŚ. Ponadto Urząd Miasta w Pruszkowie nie posiada zezwolenia na jakiekolwiek działania mogące powodować naruszenie zakazów względem gatunków chronionych znajdujących się na terenie Parku Potulickich, co może oznaczać, że jeśli RDOŚ stwierdzi również naruszenia w tym zakresie, może założyć dodatkowe zawiadomienie do organów ścigania.
Oznacza to także, że żadna instytucja nie wskazała, że środek zimy jak najlepszym okresem do prowadzenia prac, przy czym tak mocno upierają się urzędnicy.
Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego
SGGW na informacje udzielane przez Urząd Miasta odpowiada:
Po oddaniu ekspertyzy do Urzędu w Pruszkowie ( przyp. red. -2022r.) współpraca została zakończona i urząd nie zwracał się już do uczelni z dodatkowymi pytaniami. Uczelnia nie jest stroną w dalszych czynnościach prowadzonych przez Urząd Miasta – informuje Krzysztof Szwejk Rzecznik Prasowy SGGW.
Po przejrzeniu opracowań wykonanych dla Urzędu Miasta Pruszkowa, zaprzeczam, że okres prac został wyznaczony przez SGGW. Został wyznaczony ZAKRES prac. Zalecono jedynie usuwanie zanieczyszczeń roślinnych z krat urządzeń wodnych w czasie jesieni. Ponadto w zaleceniach zostały podane minimalne poziomy wód na łatach wodowskazowych, których nie należy przekraczać.
Pytamy czy tak długo trwałe mrozy bez zasilania stawów w wodę mogę doprowadzić do zagłady wodnego ekosystemu parku?
Spuszczanie całkiem wody ze zbiorników nie było proponowane w zaleceniach. Mogli wyłożyć workami w okolicy zastawek, by w stawie woda pozostała. W zbiorniku są rośliny wodne i brak wody im nie służy. Nie wiem jak z rybami, ale raczej też. Na szczęście są mrozy, więc te rośliny są zamarznięte i nie odczują tak dotkliwie brak wody. Jak tylko zejdą mrozy powinni nawodnić dno choć 100 cm wody – przekazuje dr hab. Piotr Sikorski
Samo spuszczenie wody to zagłada ryb i większości bezkręgowców. Długotrwałe mrozy zabiją te nieliczne osobniki (np. karasie), które znalazły schronienie w mule. Wygląda to na śmierć biologiczną ekosystemu – twierdzi dr hab. Paweł Oglęcki.
POZOSTAŁE URZĘDY OGRANICZĄ SIĘ DO STOSOWANYCH KONTROLI
WODY POLSKIE
Podczas Komisji Ochrony Środowiska, Naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Elżbieta Jakubczak-Garczyńska, poruszyła fakt pompowania wody z rzeki Utraty bezpośrednio do największego stawu na terenie parku.
Zgodnie z Decyzja nr 360/210 z dnia 14 października 2010r., znak: Wś.623/53/2010/EB, Miasto Pruszków posiada zgodę na korzystanie z wód państwowych, wyłącznie poprzez piętrzenie wód rzeki Utraty za pomocą jazu i doprowadzanie ich poprzez doprowadzalnik „A” do stawów Parku Potulickiego.
Sprawdzamy czy zachodzą przesłanki do podjęcia działań, zgodnie z kompetencjami Wód Polskich – przekazuje Filip Szatanik Rzecznik Prasowy Wód Polskich. Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie nie może rozstrzygać w sprawie wpływu przedsięwzięcia na florę i faunę Parku – dodaje.
MAZOWIECKI WOJEWÓDZKI KONSERWATOR ZABYTKÓW
Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków na wniosek Gminy Miasto Pruszków wydał w lipcu 2025r. decyzję na prowadzenie robót budowlanych polegających na przebudowie urządzeń wodnych w Parku Potulickich w Pruszkowie, w celu ochrony drzewostanu będącego integralnym składnikiem krajobrazu i przedmiotem ochrony konserwatorskiej. W decyzji tej wyznaczono warunki polegające na obowiązku prowadzenia prac pod nadzorem dendrologicznym oraz obowiązku prowadzenia prac na podstawie dokumentacji „Szczegółowy program określający sposób prowadzenia przebudowy urządzeń wodnych w sąsiedztwie drzew oraz jego zabezpieczenia na czas robót w Parku potulickich w Pruszkowie”, stanowiącej integralną część decyzji – przekazuje Anna Śmigielska Rzeczniczka prasowa MWKZ.
Tutejszy Organ nie jest właściwym do oceny prawidłowości prac melioracyjnych oraz nie posiada kompetencji do wyznaczania inspektorów w tym zakresie – informuje Śmigielska
W ramach działań z zakresu nadzoru konserwatorskiego tj. czynności kontrolnych dotyczących zabytków, tutejszy Organ może przeprowadzić kontrolę przestrzegania i stosowania przepisów dotyczących ochrony zabytków i opieki nad zabytkami, w zakresie zgodności wykonywanych prac z warunkami określonymi w wyżej wspomnianej decyzji – dodaje.
Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków otrzymał informacje przekazane przez RDOŚ, czekamy na jego stanowisko wobec zaistniałej sytuacji.
TEREN PRAC NIEZABEZPIECZONY…WYKONAWCA STOSUJE CIĘŻKI SPRZĘT
Projekt prac jasno wskazuje, że: „Na terenie Parku Potulickich roboty ziemne i rozbiórkowe należy wykonywać przy zastosowaniu mini koparki gąsienicowej, natomiast do transportu materiałów budowlanych należy korzystać z samochodów o tonażu do 3,5t.”
Czytamy tam również: „W przypadku prowadzenia robót na terenie Parku Potulickich należy wprowadzić zmiany w ruchu na terenie parku z wygrodzeniem terenu przy urządzeniach wodnych oraz zabezpieczyć krawędź wykopu barierkami ochronnymi z tabliczką ostrzegawczą” dalej czytamy „Przejścia i miejsca niebezpieczne powinny być oznakowane znakami ostrzegawczymi lub znakami zakazu”
Tymczasem na terenie Parku Potulickich prace prowadzone są przy użyciu ciężkiego sprzętu budowlanego, a wykopy i teren prac zamiast np. tymczasowym przemysłowym ogrodzeniem budowlanym, wcale nie są zabezpieczone lub punktowo zabezpieczone wyłącznie kawałkiem taśmy ostrzegawczej, którą w każdej chwili zerwać może nawet wiatr i przez którą bardzo łatwo przejść.
Transport i wywóz materiałów zamiast z wyznaczonych punktów, zgodnie z projektem, odbywa się niemal w samym sercu parku przy użyciu wielkich wywrotek, które całym konwojem poruszających się po terenie Parku Potulickich. Warto zaznaczyć, że droga po której dojeżdżają pojazdy ciężarowe do parku, posiada ograniczenie tonażowe do 2,5t.
Odcinek drogi, który pokonują ciężarówki oraz ta część Parku Potulickich, objęta jest monitoringiem miejskim, aż przez dwie kamery. Można by zadać więc pytanie, dlaczego służby takie jak Straż Miejska czy Policja (ciężarówki przejeżdżają przy samej Komendzie Policji) nie podejmują żadnych interwencji, jednak odpowiedź jest oczywista – przez Urząd Miasta Pruszkowa.
O tym fakcie również poinformowaliśmy Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.
Do sprawy będziemy wracać.
Zdjęcia: Kamil Tuzek
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
Chwile grozy w niewielkiej miejscowości Łubna zakończyły się zdecydowaną reakcją służb. Dzięki błyskawicznej i skutecznej współpracy kryminalnych z Piaseczna oraz funkcjonariuszy z Góry Kalwarii, sprawca brutalnej dewastacji lokalu gastronomicznego został zatrzymany zaledwie po dwóch dniach od zdarzenia.
Do ataku doszło nagle. W ruch poszła pałka teleskopowa, a wyposażenie lokalu zostało doszczętnie zniszczone. To, co dla właścicieli było miejscem pracy i źródłem utrzymania, w kilka chwil zamieniło się w pobojowisko. Skala zniszczeń wskazywała na agresję i całkowity brak kontroli sprawcy.
Policjanci nie tracili czasu. Natychmiastowe działania operacyjne, doskonała znajomość lokalnego środowiska oraz szybka wymiana informacji między jednostkami przyniosły efekt. Już po 48 godzinach funkcjonariusze stanęli pod drzwiami mieszkania 30-letniego mieszkańca Piaseczna.
Poranna wizyta była dla mężczyzny zaskoczeniem, choć – jak sam przyznał – liczył się z tym, że jego czyn nie pozostanie bez odpowiedzi. Podczas przeszukania mundurowi znaleźli kluczowy dowód: fragment pałki teleskopowej. Jak się okazało, broń, której użył do demolki, uległa uszkodzeniu, a jej część została na miejscu przestępstwa.
Zatrzymany szybko usłyszał zarzuty. Odpowie nie tylko za zniszczenie mienia przy użyciu niebezpiecznego narzędzia, ale również za czyn o charakterze chuligańskim. To jednak nie wszystko. Mężczyzna działał w warunkach recydywy – miał już na koncie podobne przestępstwa i wrócił na drogę łamania prawa w ciągu pięciu lat od odbycia kary pozbawienia wolności.
Prokurator, dbając o prawidłowy tok postępowania, zdecydował o zastosowaniu wobec podejrzanego środków wolnościowych. Mężczyzna objęty został policyjnym dozorem oraz zakazem zbliżania się do zdemolowanego lokalu.
Za swój czyn 30-latek może trafić za kratki nawet na pięć lat, a ze względu na powrót do przestępstwa kara ta może zostać znacząco zaostrzona.
Sprawa pozostaje pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Piasecznie, a dla lokalnej społeczności jest jasnym sygnałem: brutalna agresja i niszczenie cudzej własności spotkają się z szybką i zdecydowaną reakcją.
Fot. KPP w Piasecznie
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
W niedzielne popołudnie w jednym z domów jednorodzinnych w Pobiedziskach (woj. wielkopolskie) w powiecie poznańskim doszło do dramatycznych wydarzeń. Policjanci Ogniwa Patrolowo-Interwencyjnegowezwani na interwencję zostali zaatakowani przez agresywnego mężczyznę. W wyniku zdarzenia funkcjonariuszka została raniona nożem, a napastnik zginął na miejscu po użyciu broni służbowej przez jej partnera.
Jak ustalono, około godziny 17:00 policja otrzymała zgłoszenie o agresywnym mężczyźnie, który miał zjawić się w domu młodej kobiety. Według relacji świadków, znajomy kobiety w pewnym momencie zaczął zachowywać się irracjonalnie i stanowił zagrożenie dla domowników. Ci, obawiając się o swoje bezpieczeństwo, poprosili o pomoc policję.
Podczas interwencji mężczyzna niespodziewanie zaatakował funkcjonariuszkę nożem, zadając jej cios w głowę oraz w okolice klatki piersiowej. Na szczęście kobieta miała na sobie kamizelkę kuloodporną, która zamortyzowała uderzenie i prawdopodobnie uratowała jej życie. Z obrażeniami głowy policjantka została przetransportowana do szpitala. Lekarze zapewniają, że jej stan jest stabilny i nie zagraża jej życiu.
Drugi z interweniujących policjantów, widząc zagrożenie życia swojej partnerki i innych osób, użył broni służbowej. Postrzelony napastnik zmarł na miejscu zdarzenia.
Nieoficjalnie wiadomo, że mężczyzna atakował z dużą siłą — nóż, którym się posługiwał, miał ulec złamaniu w trakcie zadawania ciosów.
Okoliczności tragedii są obecnie wyjaśniane przez prokuraturę i funkcjonariuszy z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu.
📸fot. (archiwum) Marek Śliwiński
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
Policjanci z wydziału kryminalnego na Pradze-Północ zatrzymali dwóch mężczyzn podejrzanych o brutalny napad na 32-letniego dostawcę jedzenia. Do zdarzenia doszło wieczorem 7 sierpnia br. przy ulicy Stalowej w Warszawie.
Według ustaleń śledczych, gdy kurier przekazał zamówienie i poprosił o zapłatę 83 złotych, został nagle zaatakowany przez dwóch klientów. Napastnicy pobili go, a następnie okradli, po czym schronili się w jednym z mieszkań na tej samej ulicy. Poszkodowany, obywatel Pakistanu, natychmiast powiadomił policję.
Funkcjonariusze szybko rozpoczęli działania operacyjne. Zabezpieczyli miejsce zdarzenia, przeprowadzili czynności dochodzeniowe i ustalili tożsamość sprawców. W krótkim czasie w ręce policjantów trafili 19-letni mieszkaniec Pruszkowa oraz jego 35-letni wspólnik.
Obaj zostali doprowadzeni do Prokuratury Rejonowej Warszawa Praga-Północ, gdzie usłyszeli zarzuty rozboju. Prokurator zastosował wobec nich środek zapobiegawczy w postaci policyjnego dozoru. Za to przestępstwo grozi im kara nawet do 15 lat pozbawienia wolności.
📸fot. KRP VI -Białołęka, Praga Północ, Targówek
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
Siedlce, 27 sierpnia 2025 r. – Prokuratura Rejonowa w Siedlcach prowadzi dochodzenie w sprawie napaści na byłego Ministra Zdrowia Adama Niedzielskiego. Do zdarzenia doszło w godzinach popołudniowych w centrum miasta. Dwaj mężczyźni, których tożsamość została już potwierdzona, usłyszeli zarzut pobicia, kwalifikowanego z art. 158 §1 Kodeksu karnego.
Przebieg zdarzenia
Według ustaleń śledczych, Adam Niedzielski przebywał w jednej z lokalnych restauracji wraz ze znajomymi. Gdy opuszczał lokal, został niespodziewanie zaatakowany przez dwóch mężczyzn. Napastnicy mieli uderzać go pięściami oraz kopać, po czym uciekli z miejsca zdarzenia.
Jeszcze tego samego dnia policjanci z Siedlec ustalili dane napastników. Wieczorem obaj podejrzewani – 39-letni Aleksander B. oraz 35-letni Rafał G. – sami przyszli na Komendę Miejską Policji w Siedlcach. Tam zostali zatrzymani i osadzeni w policyjnych pomieszczeniach dla osób zatrzymanych. W chwili zgłoszenia obaj znajdowali się pod wpływem alkoholu.
Zebrane dowody i okoliczności zdarzenia są obecnie analizowane przez śledczych. Z uwagi na stan nietrzeźwości zatrzymanych, zaplanowane przesłuchania odbędą się 29 sierpnia 2025 r. w godzinach przedpołudniowych.
Prokuratura zapowiada, że szczegółowe informacje o dalszym biegu sprawy zostaną przekazane opinii publicznej po wykonaniu kluczowych czynności procesowych.
📸 fot. Marek Śliwiński
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
Dzięki skutecznej współpracy funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie oraz jednostek podległych, zatrzymano 17-letniego mieszkańca powiatu pruszkowskiego. W jego domu policjanci znaleźli znaczną ilość narkotyków.
Działania były wcześniej zaplanowane i prowadzone przez funkcjonariuszy zajmujących się zwalczaniem przestępczości narkotykowej. Nastolatek, zaskoczony interwencją, początkowo zaprzeczał, że posiada zakazane substancje. Przeszukanie jednak ujawniło duże ilości narkotyków – w tym blisko 1500 gramów 4-CMC, a także haszysz, kokainę, amfetaminę i metaamfetaminę.
Zatrzymany usłyszał zarzuty posiadania znacznej ilości środków odurzających oraz ich wprowadzania do obrotu. Na wniosek Prokuratury Rejonowej w Pruszkowie, Sąd Rejonowy zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na okres dwóch miesięcy.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.