Areszt dla pięciu mężczyzn. Więziony mężczyzna z poważnymi obrażeniami

Młody mężczyzna był przetrzymywany i bity przez dwa dni, w jednym z mieszkań przy ulicy Kopernika 9 w Pruszkowie, w tym czasie sprawcy posługiwali się jego dowodem osobistym i wyłudzili ponad 1000 złotych. Zatrzymani oprawcy trafili do aresztu.

Jak informowaliśmy w poniedziałek, w ubiegłym tygodniu 16 kwietnia około godziny 15:30 do Szkoły Podstawowej nr 4 przy ulicy Hubala 4 w Pruszkowie, wbiegł młody pół nagi zakrwawiony mężczyzna, twierdząc, że był przetrzymywany i torturowany w sąsiednim budynku, przy ulicy Kopernika 9. Na miejsce wezwano policję oraz zespół ratownictwa medycznego. Mężczyzna z poważnymi obrażeniami został zabrany do szpitala.

Podkom. Monika Orlik Oficer Prasowy pruszkowskiej komendy, przekazała wówczas, że jeszcze tego samego dnia około godziny 17:30 policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie, w wyniku przeprowadzonych działań dokonali zatrzymania pięciu mężczyzn.

Nowe informacje w tej sprawie przekazuje Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

Pokrzywdzony mężczyzna był przetrzymywany siłą w mieszkaniu w Pruszkowie dwa dni, 15 i 16 kwietnia – poinformował prokurator Piotr Antoni Skiba Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Został on zmuszony do tego, by zadzwonić do matki i zdobyć od niej 1,5 tysiąca złotych – dodaje.

Sprawcy używali przemocy fizycznej, powodując w efekcie u pokrzywdzonego obrażenia ciała w postaci drobnych złamań bez przemieszczenia obu kości nosowych, ból żeber, licznych podbiegnięć krwawych na twarzy i całym ciele – tłumaczy Skiba. Zabrali mu też jego dowód osobisty.

Zatrzymani trafili do aresztu. Grozi im pięć lat więzienia

W sobotę Kamil S., Bartłomiej S., Stanisław S., Piotr W. i Jakub I. zostali zatrzymani. Usłyszeli już zarzuty dotyczące pozbawienia wolności, zmuszania do określonego zachowania, pobicia oraz posługiwania się cudzym dokumentem tożsamości.

Wobec wyżej wymienionych skierowano do Sądu Rejonowego w Pruszkowie wnioski o ich tymczasowe aresztowanie na okres trzech miesięcy, które to zostały uwzględnione – poinformował na koniec prokurator Antoni Skiba.

Prokuratura nie chce ujawniać informacji o motywach, jakimi kierowali się sprawcy ani ich wieku. Zatrzymanym grozi do pięciu lat więzienia.

Z nieoficjalnych i niepotwierdzonych informacji, jakie otrzymaliśmy wynika, że więzionego mężczyznę miał uwolnić jeden z jego oprawców pod nieobecność pozostałych.

Jednocześnie ta sprawa pokazuje jak wielka wśród społeczeństwa panuje znieczulica. Młody więziony chłopak na pewno w jakiś sposób próbował szukać pomocy. Odgłosy krzyków, bicia też z pewnością były słyszalne. Teraz wszyscy sąsiedzi, którzy nie chcieli w żaden zareagować powinni odpowiedzieć sobie na jedno pytanie…czy dobrze zrobiłem/am, że wezwałem pomocy, przecież ten chłopak mógł zostać pobity na śmierć.

Policja kolejny raz apeluje, aby nie pozostawać obojętnym na widoczną przemoc domową czy nawet jej odgłosy. Służby zapewnią całkowitą anonimowość osobom zgłaszającym i świadkom.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Mężczyzna był przetrzymywany i katowany. Pięć osób zatrzymanych. Sceny niczym z filmu w Pruszkowie.

Do jednej ze szkół wbiega pobity zakrwawiony mężczyzna, chwilę później policja otacza jeden z budynków mieszkalnych i zatrzymuje pięć osób. Brzmi jak fragment scenariusza do filmu, jednak te sceny wydarzyły się naprawdę w Pruszkowie.

W czwartek 16 kwietnia przed godziną 16, do Szkoły Podstawowej przy ulicy Hubala w Pruszkowie wbiega pół nagi zakrwawiony młody mężczyzna, twierdząc, że był więziony w sąsiednim bloku przy ulicy Kopernika. Pracownicy szkoły udzielili mu niezbędnej pomocy, na miejsce została wezwana policja i zespół ratownictwa medycznego, który zabrał mężczyznę do szpitala.

Jak informuje policja w wyniku przeprowadzonych czynności, jeszcze tego samego dnia dokonano zatrzymania aż pięciu osób.

Potwierdzamy, że w związku z tym zdarzeniem zostało przyjęte zawiadomienie i tego samego dnia zostało zatrzymanych pięciu mężczyzn – przekazała podkom. Monika Orlik Oficer Prasowy pruszkowskiej komendy.

Od piątku trwa śledztwo. Czynności z zatrzymanymi wykonuje sam prokurator – dodaje.

Obecnie śledztwo prowadzone jest o przestępstwo z art. 189 Kodeksu Karnego, czyli dotyczące pozbawienia wolności. Jeżeli dalsze czynności nie doprowadzą do zmiany kwalifikacji czynu, zatrzymanym grozi do 5 lat pozbawienia wolności.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

38-latek z Gruzji zatrzymany z podrobionym dokumentem podczas kontroli drogowej.

Podczas rutynowej kontroli drogowej w Kątach Wrocławskich policjanci z wrocławskiej drogówki zatrzymali do sprawdzenia samochód marki Opel. Za kierownicą siedział 38-letni obywatel Gruzji. Już na etapie weryfikacji dokumentów funkcjonariusze nabrali podejrzeń co do autentyczności okazanego prawa jazdy.

Dokładniejsze sprawdzenie potwierdziło ich przypuszczenia – dokument nosił wyraźne ślady podrobienia i różnił się od oryginalnych wzorów. W trakcie dalszych czynności mężczyzna przyznał, że prawo jazdy nie jest legalne i zostało przez niego kupione.

Dzięki doświadczeniu i czujności policjantów fałszywy dokument szybko został zdemaskowany, a kierowca poniesie konsekwencje swojego działania. Posługiwanie się podrobionymi dokumentami to przestępstwo, za które grozi kara nawet do 5 lat pozbawienia wolności.

Policja przypomina, że używanie nielegalnych dokumentów niesie za sobą poważne skutki prawne i nie warto podejmować takiego ryzyka.

Fot. Komenda Miejska Policji we Wrocławiu

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Mężczyzna groził wysadzeniem bloku, ranił rodziców i zatakował policjantów nożami

Wczoraj sąd zdecydował o tymczasowym, trzymiesięcznym areszcie dla 40-letniego mieszkańca Lublina, który w czwartek wpadł w desperację i grozę, terroryzując własnych bliskich i całe osiedle. Mężczyzna odkręcił w swoim mieszkaniu kurki z gazem, grożąc wysadzeniem bloku. Nie oszczędził nawet swoich rodziców – zaatakował ich, raniąc ojca, a na interweniujących policjantów rzucał nożami i szklanymi przedmiotami.

Do dramatycznych wydarzeń doszło w środę (4 marca) po południu w bloku przy ulicy Junoszy w Lublinie. Dyżurny Komendy Miejskiej Policji otrzymał zgłoszenie, które mroziło krew w żyłach: w mieszkaniu stoi agresywny mężczyzna z nożem w ręku, a w korytarzu czuć gaz.

Na miejsce natychmiast wysłano patrole policji, straż pożarną i karetkę pogotowia. Funkcjonariusze zastali desperata w oknie mieszkania – mężczyzna widząc mundurowych zaczął rzucać w nich ostrymi przedmiotami, grożąc im śmiercią.

Jak ustalono później, wcześniej w tym samym mieszkaniu zaatakował swoich rodziców, ranił ojca i odkręcił kurki z gazem, stwarzając realne zagrożenie wybuchu. Próby wejścia policjantów do mieszkania spotykały się z kolejną falą agresji – desperat rzucał szklanymi przedmiotami, groził, że jest oblany benzyną i zabije każdego, kto spróbuje go powstrzymać.

Wobec eskalującego zagrożenia na miejsce wezwano Oddział Prewencji Policji z KWP w Lublinie, wyposażony w tarcze ochronne. Mundurowi sprawnie ewakuowali rodziców mężczyzny i przekazali ich pod opiekę ratowników medycznych.

Mimo dramatycznych okoliczności, sprawca zdołał uciec przez okno. Natychmiast rozpoczęto poszukiwania, w tym z pomocą psów tropiących. Niedługo później agresor został odnaleziony i zatrzymany na jednej z pobliskich ulic.

40-latek trafił do policyjnego aresztu. Badanie wykazało, że był nietrzeźwy. W prokuraturze usłyszał zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa wybuchu gazu i pożaru, kierowania gróźb wobec funkcjonariuszy, znęcania się nad rodzicami oraz naruszenia czynności narządu ciała ojca. Za te przestępstwa grozi mu kara do 8 lat więzienia.

To, co miało być zwykłym popołudniem, zamieniło się w koszmar dla całego bloku – dramat, w którym odwaga i szybka reakcja policji i ratowników ocaliła życie niewinnych ludzi.

40-letni mieszkaniec Lublina, wcześniej notowany przez policję za przestępstwa narkotykowe, tym razem stanie przed sądem w związku z dramatycznym atakiem na własną rodzinę i służby. Mężczyzna odpowie za sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa wybuchu gazu i pożaru, groźby wobec funkcjonariuszy, znęcanie się nad rodzicami oraz spowodowanie obrażeń ciała ojca.

Za te czyny grozi mu nawet do 8 lat więzienia. To kolejny przykład, jak przeszłość kryminalna i desperacja mogą doprowadzić do dramatycznych zdarzeń, które wstrząsnęły całym osiedlem.

Fot. Policja Lubelska

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Wpadł przez nielegalną jazdę buspasem

Dzielnicowi Komisariatu Policji Warszawa Ursynów zatrzymali kierowcę, który jechał buspasem na ul. Puławskiej, pomimo tego, że nie posiadał do tego uprawnień. Podczas kontroli okazało się, że mężczyzna był poszukiwany przez Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa.

Podczas rutynowego obchodu rejonu służbowego dzielnicowi z Komisariatu Policji Warszawa Ursynów zauważyli osobowy samochód poruszający się buspasem na ul. Puławskiej. Kierowca nie posiadał uprawnień do jazdy tym pasem, dlatego funkcjonariusze podjęli wobec niego interwencję.

Jak się okazało, za kierownicą siedział 57-letni mieszkaniec Ursynowa, który był poszukiwany przez Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa. Mężczyzna nie uregulował wcześniej zasądzonej grzywny w wysokości 1500 zł za popełnione wykroczenie, wobec czego Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa, zamienił karę finansową na 25 dni pozbawienia wolności.

Zatrzymany został przewieziony do komisariatu, gdzie zgodnie z decyzją sądu, umożliwiono mu opłacenie zaległej grzywny. Po uregulowaniu należności 57-latek został zwolniony.

Ulica Puławska to jedna z głównych arterii Ursynowa, a wyznaczony buspas ma ułatwiać sprawne poruszanie się komunikacji miejskiej. Niestety, niektórzy kierowcy próbują wykorzystać go do omijania korków, łamiąc obowiązujące przepisy. Tym razem jednak taka próba zakończyła się znacznie poważniejszymi konsekwencjami.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Tekst: Artur Stankiewicz, Zdjęcia: Warszawska Grupa Luka&Maro

Nietrzeźwy pasażer grozy. W autobusie linii 511 doszło do szokujących scen

Naruszał porządek publiczny, niepokoił podróżnych i załatwiał swoje potrzeby fizjologiczne. Strażnicy miejscy wyprowadzili skandalicznie zachowującego się pasażera linii 511. W jego bagażu znaleźli dokumenty, z których posiadania będzie musiał wytłumaczyć się policji.

Kilka minut po godzinie 19, we środę 17 lipca, strażnicy miejscy z VI Oddziału Terenowego otrzymali wezwanie z autobusu linii 511. Podróżował nim skandalicznie zachowujący się mężczyzna. Nietrzeźwy 25-latek był hałaśliwy, zaczepiał innych pasażerów, nie wspominając o intensywnym zapachu alkoholu, który przeszkadzał innym podróżującym „pięćset jedenastką”. Strażnicy porozumieli się z kierowcą i oczekiwali na autobus na przystanku przy białołęckim ratuszu. W chwili gdy wsiedli do pojazdu, mężczyzna… oddawał mocz na podłogę oraz siedzenie. Wokół leżały porozrzucane rzeczy nietrzeźwego. Wśród nich kilka telefonów, szklana fifka, a także nóż z ostrzem o długości 15 cm. Ze względu na opór stawiany przez wyprowadzanego mężczyznę, konieczne było zastosowanie kajdanek. Podczas kontroli osobistej, wśród rzeczy 25-latka ujawniono kilka dokumentów należących do innych osób. Przyczyn ich posiadania ujęty nie potrafił w żaden sposób wyjaśnić. Dlatego, zamiast trafić na rekonwalescencję do Stołecznego Ośrodka dla Osób Nietrzeźwych, został przekazany policji.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

Straż miejska i ZDM zatrzymali kierowcę z podrobioną kartą dla niepełnosprawnych

Podczas porannej kontroli miejsc parkingowych dla osób z niepełnosprawnością strażnik miejski z I Oddziału Terenowego, wspólnie z pracownikiem ZDM, odkryli sfałszowaną kartę parkingową w jednym z pojazdów. 58-letni kierowca przyznał się do podrobienia dokumentu, za co grozi mu nawet 5 lat więzienia.

8 lipca, podczas kontroli miejsc parkingowych w Alejach Jerozolimskich, zastrzeżonych dla osób z niepełnosprawnością, funkcjonariusz zauważył nieprawidłowości w wyglądzie jednej z kart umieszczonych za szybą pojazdu. W miejscu daty ważności znajdował się naklejony pasek papieru z nadrukowaną datą ważności do 2028 roku. Po wstępnej weryfikacji okazało się, że oryginalna karta straciła ważność dawno temu. Po kilkunastu minutach do pojazdu podszedł kierowca, który podczas rozmowy ze strażnikiem przyznał, że samodzielnie sfałszował kartę parkingową. Na miejsce został wezwany patrol policji. Strażnik przekazał policjantom sfałszowaną kartę i mężczyznę podejrzanego o jej podrobienie. Po przeparkowaniu pojazdu i zwolnieniu nielegalnie zajmowanego miejsca, 58-letni mężczyzna został przez policjantów zatrzymany.

Karta parkingowa jest dokumentem której przerabianie lub podrabianie stanowi przestępstwo z art. 270 § 1 k.k.: Kto, w celu użycia za autentyczny, podrabia lub przerabia dokument albo takiego dokumentu jako autentycznego używa, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

„Hiszpański hrabia z Pruszkowa” znów za kratkami. Udawał arystokratę, wyłudzał pieniądze od kobiet

Wracamy do sprawy „hiszpańskiego hrabiego z Pruszkowa”, który kilka lat temu zasłynął jako mistrz oszustwa i manipulacji. 64-letni Zdzisław M., spawacz z podwarszawskiego Pruszkowa, został zatrzymany przez policjantów ze Śródmieścia w związku z podejrzeniem wyłudzania pieniędzy od kobiet, którym przedstawiał się jako członek hiszpańskiej arystokracji.

Mężczyzna odgrywał rolę „hrabiego Myszkowskiego”, rzekomo powiązanego z hiszpańską rodziną królewską. Starannie kreował swój wizerunek – markowe ubrania, złota biżuteria, luksusowe zegarki, zdjęcia na tle odrzutowców i jachtów. Wszystko po to, by przekonać swoje ofiary, że mają do czynienia z bogatym i wpływowym człowiekiem.

Policjanci ustalili, że Zdzisław M. najczęściej działał na lotniskach i dworcach kolejowych, gdzie zagadywał samotne kobiety. Zapraszał je na kawę lub drinka, roztaczając wizję bajkowego życia wśród europejskich elit. Wzbudzał zaufanie, a następnie prosił o pomoc finansową – tłumacząc się zablokowanymi kartami płatniczymi, koniecznością zakupu biletu czy nagłym zabiegiem medycznym.

W zamian obiecywał zwrot pieniędzy i zaproszenie do swojej „posiadłości” w Hiszpanii. Dwie pokrzywdzone kobiety zgłosiły się na policję – w sumie straciły niemal 20 tysięcy złotych. Śledczy podejrzewają jednak, że ofiar może być znacznie więcej – niektóre z nich mogły nie złożyć zawiadomienia z powodu wstydu.

To nie pierwszy raz, gdy Zdzisław M. dopuścił się tego typu przestępstw. Już ponad dekadę temu było o nim głośno, gdy jako 50-letni spawacz z Pruszkowa poszukiwany był przez policję z Podhala. Wówczas podszywał się pod lekarza ginekologa, wmawiał kobietom choroby nowotworowe i proponował „leczenie” polegające na patrzeniu w oczy i stosunku seksualnym. Twierdził, że opracował „nowatorską metodę terapeutyczną”. Koszt jednej takiej „wizyty” wynosił 1300 zł. Został za to skazany.

Na jego koncie są także wyroki za znęcanie się nad żoną oraz liczne oszustwa finansowe. Tym razem Zdzisław M. usłyszał kolejne zarzuty – za przestępstwa, których się dopuścił.

Tym razem „hrabia z Pruszkowa” trafił za kraty – i wszystko wskazuje na to, że szybko z nich nie wyjdzie.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Źródło: KSP
📸 fot. Archiwum prasowe KSP

Ucieczka, szarpanina i… polski dowód – sceny jak z filmu na warszawskiej Woli

Kierowca, który nieprzepisowo zaparkował swój samochód najpierw udawał obcokrajowca, później usiłował uciec, a na koniec naruszył nietykalność funkcjonariusza. Krewki mężczyzna został ujęty przez strażników miejskich i przekazany policji.

Około godziny 16:15, we czwartek, 19 czerwca, strażnicy z IV Oddziału Terenowego otrzymali zlecenie jakich wiele – na ulicy Wolskiej miało stać nieprawidłowo zaparkowane BMW. Samochód ustawiony był na chodniku, utrudniając przy okazji wejście na schody do lokalu usługowego. Stojący obok auta mężczyzna, zapytany czy to on jest kierowcą, odpowiedział po angielsku. Kiedy jednak strażnicy w tym samym języku poprosili go o dokumenty, udał że nie rozumie i próbował się oddalić. Gdy jeden ze strażników odciął mu drogę ucieczki, mężczyzna gwałtownie go odepchnął, naruszając nietykalność funkcjonariusza. Wobec agresywnej postawy postawnego 56-latka, strażnicy byli zmuszeni go obezwładnić. W czasie szarpaniny z kieszeni ujętego wypadły dokumenty, z których wynikało, że mężczyzna jest Polakiem, a obcokrajowca tylko udawał.


W związku z popełnionymi przezeń wykroczeniami, do sądu został skierowany wniosek o ukaranie. Zawiadomienie o naruszeniu nietykalności funkcjonariusza strażnicy złożyli wezwanej na miejsce policji, której przekazano też sprawcę. To przestępstwo jest zagrożone karą pozbawienia wolności do 3 lat

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

Złodzieje aut zatrzymani na „robocie” przez Skorpionów z Pragi Północ

To była dokładnie przygotowana akcja Skorpionów z Pragi Północ, którzy rozpracowali metody działania 44-latka i jego 35-letniego wspólnika. Operacyjni zatrzymali mężczyzn na próbie kradzieży z włamaniem citroena. Obaj mieli już podobne przestępstwa na swoim koncie. Prokurator prowadzący sprawę po przestawieniu mężczyznom zarzutów zawnioskował do sądu o ich tymczasowe aresztowanie. Sąd ten wniosek uwzględnił. Mężczyznom grozi kara nawet do 15 lat pozbawienia wolności.

Policjanci grupy operacyjnej Skorpion, Wydziału Kryminalnego Komendy Rejonowej Policji Warszawa VI, prowadząc czynności operacyjne w zakresie rozpracowania zorganizowanej grupy przestępczej dokonującej kradzieży z włamaniem pojazdów ustalili, że na czele tej grupy stoi 44-latek. Mężczyzna koordynował cały proceder związany z kradzieżami pojazdów typu bus, ich demontażem na części i sprzedażą.

Kilka dni temu, operacyjni bazując na swoich ustaleniach zaplanowali zatrzymanie mężczyzny, na gorącym uczynku popełnienia przestępstwa. Niezwykle ważna dla realizacji tego planu była ich bardzo dobra znajomość metod działania 44-latka.

Około 2.00 w nocy wytypowany przez operacyjnych mężczyzna zjawił się na warszawskim Wawrze razem ze swoim wspólnikiem. Policjanci ruszyli do akcji w momencie, gdy 44-latek przełamał zamek w drzwiach citroena i wsiadł do kabiny.

Pozostali kryminalni udaremnili ucieczkę jego 35-letniemu wspólnikowi.

Policjanci przeszukali obu mężczyzn. Przy 44-latku znaleźli łamak, odpalarkę i wyciągarkę – przedmioty wykorzystywane do kradzieży samochodów.

Następnie sprawdzili wnętrze citroena. W stacyjce znaleźli śrubę. Jej obecność potwierdzała, że pojazd był przygotowywany do kradzieży.

Kryminalni sprawdzili obu mężczyzn w policyjnej bazie danych. Okazało się, że 35-latek kierował pojazdem mimo wydanego sądownie zakazu kierowania pojazdami mechanicznymi.

Zatrzymani trafili do komendy przy ul. Jagiellońskiej. Dochodzeniowcy przeanalizowali materiał dowodowy pochodzący z analizy przestępczej działalności mężczyzn zgromadzony przez operacyjnych. Dał on podstawę do przedstawienia 44 i 35-latkowi w Prokuraturze Rejonowej Warszawa Praga Północ zarzutów dotyczących usiłowania kradzieży z włamaniem fiata i citroena, kradzieży z włamaniem citroena i kradzieży z włamaniem do citroena. Tych przestępstw mężczyźni dopuścili się w warunkach recydywy. 35-latek poniesie również odpowiedzialność za kierowanie samochodem mimo sądowego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych.

Sąd uwzględnił wniosek prokuratora i tymczasowo aresztował obu mężczyzn na trzy miesiące.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

nadkom. Paulina Onyszko

KRP VI – Białołęka, Praga Północ, Targówek