51-LATEK ZAWISŁ NA METALOWYM OGRODZENIU. KONIECZNE BYŁO CIĘCIE PŁOTU

Do dramatycznej akcji niesienia pierwszej pomocy doszło w minioną sobotę w ścisłym centrum Warszawy. Strażnicy miejscy, strażacy i pogotowie ratowali mężczyznę, który nadział się na metalowe ogrodzenie. Aby udzielić mu pomocy, konieczne było wycięcie fragmentu płotu.

W sobotę 12 września, kwadrans przed godziną 10 do strażników miejskich wykonujących czynności służbowe w rejonie ulicy Brackiej, podszedł zdenerwowany mężczyzna, alarmując o groźnym wypadku, do jakiego doszło w podwórku pobliskiego budynku. Okazało się, że na tyłach kamienicy w Alejach Jerozolimskich zawisł na metalowym płocie 51-letni mężczyzna. W trakcie próby pokonania górą około metrowego ogrodzenia, poszkodowany zachwiał się i nadział udem na końcówkę jednego z przęseł. Metalowy pręt przebił skórę i mięsień. Strażnicy zastali rannego w towarzystwie kolegi, który w rozpaczliwy sposób usiłował pomóc poszkodowanemu zejść z płotu. Funkcjonariusze błyskawicznie ocenili sytuację. Uznali, że przy tak głębokim zranieniu, zdejmowanie mężczyzny z ogrodzenia mogłoby zaowocować jeszcze poważniejszymi obrażeniami i masywnym krwotokiem. O zdarzeniu natychmiast powiadomili pogotowie ratunkowe i straż pożarną, a sami zajęli się stabilizowaniem pozycji mężczyzny, udzieleniem mu wsparcia psychicznego i odciążeniem nacisku.
Reakcja funkcjonariuszy okazała się słuszna. Kiedy na miejsce dotarła straż pożarna i pogotowie, zapadła decyzja, że usunięcia obcego obiektu z ciała poszkodowanego trzeba dokonać w warunkach szpitalnych. Strażacy przy użyciu specjalistycznych narzędzi wycięli fragment płotu, po wcześniejszym unieruchomieniu go w ciele poszkodowanego stabilizującym opatrunkiem. Z pomocą strażników miejskich delikatnie przeniesiono wyczerpanego 51-latka na nosze, a karetka zabrała go do szpitala.

W sytuacjach zagrożenia, szybkie i odpowiednie decyzje ratowników mogą decydować o życiu i zdrowiu osób poszkodowanych. W warszawskiej Straży Miejskiej służy 169 funkcjonariuszy z uprawnieniami ratowniczymi, a wszyscy przechodzą regularne szkolenia z udzielania pomocy przedmedycznej. W dniu wypadku obchodzony był Światowy Dzień Pierwszej Pomocy.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy 

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas.

Groźnie wyglądające zderzenie dwóch samochodów na S7 w Czosnowie

W środę, 2 września 2026 roku, na trasie S7 w miejscowości Czosnów doszło do zderzenia dwóch samochodów osobowych jadących w kierunku Warszawy. Zdarzenie wyglądało bardzo poważnie, a oba pojazdy zostały znacznie uszkodzone. Na szczęście po przebadaniu uczestnicy pozostali na miejscu.

Do kolizji doszło na trasie S7 w kierunku Warszawy. Siła zderzenia spowodowała poważne uszkodzenia samochodów, a na jezdni znalazły się elementy rozbitych pojazdów.

Mimo groźnie wyglądającej sytuacji na szczęście nie odnotowano osób wymagających hospitalizacji. Uczestnicy zdarzenia zostali przebadani i pozostali na miejscu. Na miejsce zdarzenia najechała prywatna karetka wraz z ratownikami firmy KAM-MED Ratownictwo Medyczne.

Takie sytuacje na drogach ekspresowych są szczególnie niebezpieczne. Rozbite pojazdy, znajdujące się na jezdni elementy oraz przejeżdżające z dużą prędkością samochody stwarzają dodatkowe zagrożenie zarówno dla uczestników kolizji, jak i osób prowadzących działania ratownicze.

Na czas prowadzonych działań droga w kierunku Warszawy została zablokowana, co spowodowało utrudnienia dla kierowców. Służby zabezpieczały miejsce zdarzenia, a następnie prowadzono czynności związane z usunięciem uszkodzonych pojazdów i pozostałości po kolizji.

Choć uszkodzenia samochodów mogły wskazywać na znacznie poważniejsze konsekwencje, tym razem najważniejsza informacja jest pozytywna, nikt z uczestników nie odniósł obrażeń wymagających transportu do szpitala.

Okoliczności i dokładny przebieg zderzenia będą ustalane przez odpowiednie służby.

Fot. Warszawska Grupa Luka&Maro

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas.

GRIDLOCK-2026. 4 DNI INTENSYWNYCH ĆWICZEŃ SŁUŻB I RATOWNIKÓW

Podczele koło Kołobrzegu przez cztery dni było miejscem intensywnych działań taktyczno-ratowniczych. W ramach manewrów GRIDLOCK-2026 około 40 uczestników mierzyło się z zadaniami wymagającymi nie tylko sprawności fizycznej, ale przede wszystkim szybkiego podejmowania decyzji, współpracy i działania pod presją czasu.

Lasy, plaża, tereny miejskie, port oraz okolice lotniska — organizatorzy wykorzystali zróżnicowane środowisko, aby możliwie realistycznie sprawdzić przygotowanie uczestników do działania w sytuacjach kryzysowych.

Podczas ćwiczeń realizowano kolejne scenariusze obejmujące m.in. działania poszukiwawczo-ratownicze, ewakuację osób poszkodowanych, zabezpieczenie medyczne, rozpoznanie terenu, nawigację oraz zadania o charakterze taktycznym. Nie zabrakło również elementów ratownictwa pola walki i pracy zespołowej w warunkach ograniczonego czasu oraz zmęczenia.

Nie tylko teoria, ale przede wszystkim praktyka

GRIDLOCK-2026 zostały zaplanowane jako sprawdzian współdziałania różnych środowisk ratowniczych. W manewrach uczestniczyły m.in. cywilne grupy ratownicze, zespoły ratownictwa medycznego oraz przedstawiciele służb ratownictwa cywilnego.

Jak wskazuje Maciej Majchrzak, dowódca zgrupowania i rzecznik prasowy Fundacji na rzecz Obronności i Bezpieczeństwa Kraju Combat Alert, jednym z najważniejszych założeń ćwiczeń była integracja środowisk, które w realnym zdarzeniu mogą zostać postawione przed koniecznością wspólnego działania.

Tego rodzaju szkolenia mają znaczenie nie tylko w kontekście zagrożeń o charakterze militarnym. Umiejętność sprawnego przekazywania informacji, organizacji działań, ewakuacji czy udzielania pomocy może okazać się kluczowa również podczas katastrof, klęsk żywiołowych i innych sytuacji kryzysowych.

Działanie mimo zmęczenia

Cztery dni manewrów oznaczały dla uczestników intensywną pracę i konieczność funkcjonowania w warunkach znacznego obciążenia. Wielokilometrowe przemarsze, działania prowadzone również nocą oraz kolejne zadania wymagające koncentracji sprawiały, że równie ważna jak wiedza i umiejętności była odporność psychiczna oraz zdolność do współpracy w zespole.

Każde kolejne zadanie wymagało analizy sytuacji, właściwego podziału obowiązków i szybkiego reagowania na zmieniające się warunki. Właśnie takie elementy pozwalają zweryfikować, jak szkolenie sprawdza się poza salą wykładową — w terenie, gdzie decyzje trzeba podejmować natychmiast.

Podczele poligonem współpracy

Teren Podczela i okolic Kołobrzegu stał się podczas GRIDLOCK-2026 swoistym poligonem doświadczalnym. Uczestnicy działali w różnych środowiskach, pokonując kolejne przeszkody i realizując przygotowane przez organizatorów scenariusze.

Manewry były również okazją do wymiany doświadczeń pomiędzy uczestnikami reprezentującymi różne formacje i organizacje. W sytuacjach kryzysowych liczy się bowiem nie tylko wyszkolenie pojedynczego ratownika, lecz także zdolność wielu zespołów do skutecznego działania jako jeden organizm.

Organizatorami GRIDLOCK-2026 były Fundacja na rzecz Obronności i Bezpieczeństwa Kraju Combat Alert oraz Stowarzyszenie Grupa Ratownicza Paramedic w Kołobrzegu.

Cztery dni intensywnego szkolenia zakończyły się podsumowaniem zdobytych doświadczeń. Dla uczestników był to czas wymagających zadań, wysiłku i pracy zespołowej, ale przede wszystkim praktyczny sprawdzian przygotowania do działania wtedy, gdy sytuacja wymaga szybkiej reakcji i dobrej współpracy.

Fot. Warszawska Grupa Luka&Maro

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas.

TRZY OSOBY W ROZBITYM AUCIE! DRAMATYCZNA AKCJA SŁUŻB W ZAKROCZYMIU

Chwilę po godzinie 5:30 spokojny poranek w Zakroczymiu został gwałtownie przerwany przez dramatyczny wypadek. Samochód osobowy zjechał z drogi, wpadł do rowu, z ogromną siłą uderzył w przepust oraz ogrodzenie pobliskiej posesji, a następnie dachował.

W rozbitym pojeździe znajdowały się trzy osoby. Wszystkie zostały poszkodowane i wymagały pomocy medycznej. Na miejsce skierowano zespoły ratownictwa medycznego, a ze względu na stan jednego z poszkodowanych zadysponowano również śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Dwie osoby zostały przewiezione do szpitala karetkami państwowego ratownictwa medycznego. Trzecia, po udzieleniu niezbędnej pomocy, została przetransportowana do szpitala przez śmigłowiec LPR.

Na miejscu natychmiast rozpoczęła się walka o bezpieczeństwo i zdrowie poszkodowanych. W działaniach uczestniczyły zastępy JRG Nowy Dwór Mazowiecki oraz OSP Zakroczym, zespoły ZRM, załoga LPR, policjanci oraz pogotowie energetyczne.

Siła uderzenia była na tyle duża, że uszkodzone zostało również ogrodzenie posesji. Poszkodowany został także właściciel pobliskiej nieruchomości. Mężczyzna podczas otwierania bramy został uderzony przez odłamki powstałe w wyniku zdarzenia.

Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, w sprawie pojawia się również poważny wątek dotyczący kierującego. Z naszych informacji wynika, że mężczyzna miał prawdopodobnie obowiązujący zakaz prowadzenia pojazdów.

To kolejny przykład tego, jak w ciągu kilku sekund zwykła podróż może zamienić się w dramat. Poranny wypadek postawił na nogi kilka służb, a dla trzech osób zakończył się koniecznością hospitalizacji.

Dokładne okoliczności oraz przyczyny wypadku wyjaśniają policjanci

Fot. Komenda Powiatowa PSP w Nowym Dworze Mazowieckim

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Tak kończy się jazda „na zderzaku”. Toyoty rozbite o barierki – cud, że nikt nie został poszkodowany

Chwila nieuwagi, gwałtowne hamowanie i mokra nawierzchnia – kilka sekund, które mogły zakończyć się tragedią. We wtorkowy wieczór, 18 sierpnia 2026 roku, na wiadukcie w ciągu al. 4 Czerwca 1989 r. doszło do groźnie wyglądającej kolizji dwóch samochodów osobowych.

Do zdarzenia doszło około godziny 20:00. Nawierzchnia jezdni była mokra, co dodatkowo utrudniało bezpieczne hamowanie i panowanie nad pojazdem.

Jak wynika z relacji dotyczącej zdarzenia, kierujący Toyotą, jadąc lewym pasem, chciał uniknąć kolizji z autem z naprzeciwka . W tym celu gwałtownie zahamował, a następnie uderzył w pojazd poruszający się prawym pasem ruchu.

Siła zderzenia była na tyle duża, że oba samochody uderzyły następnie w bariery wiaduktu. Obie Toyoty zostały poważnie uszkodzone w przedniej części, a na mokrej jezdni znalazły się elementy rozbitych pojazdów.

Cud, że nikt nie został poszkodowany

Najważniejsza informacja jest jednak taka, że na szczęście nikt z uczestników zdarzenia nie odniósł obrażeń. Przy takim przebiegu kolizji naprawdę niewiele brakowało, aby skończyło się znacznie poważniej.

Na miejscu pojawili się również ratownicy z prywatnego zespołu KAM-MED Ratownictwo Medyczne, którzy zabezpieczyli miejsce zdarzenia i byli gotowi do natychmiastowego udzielenia pomocy.

Mokra jezdnia i gwałtowny manewr

Zdarzenie pokazuje, jak niebezpieczne może być gwałtowne hamowanie przy niesprzyjających warunkach. Mokra nawierzchnia wydłuża drogę hamowania i może znacznie utrudnić kierowcy opanowanie samochodu.

Tym razem skończyło się na poważnie uszkodzonych pojazdach, barierach i ogromnym strachu. Najważniejsze jednak, że nikt nie został poszkodowany.

Tak kończy się jazda „na zderzaku”. Na mokrej drodze warto zachować jeszcze większy odstęp i dostosować prędkość do warunków.

Fot. Kamil Kozak

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

WYPADŁ Z TORU JAZDY NA ŁUKU! AUTO UDERZYŁO W BARIERY

Do groźnie wyglądającego zdarzenia doszło na ulicy Marynarskiej, w kierunku Al. Wilanowskiej. Młody mężczyzna, poruszając się po mokrej nawierzchni, na łuku drogi stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w bariery.

Warunki na drodze, szczególnie po opadach deszczu, wymagają od kierowców zachowania szczególnej ostrożności. Mokra nawierzchnia może znacząco wydłużyć drogę hamowania i zmniejszyć przyczepność samochodu.

Na miejscu pojawili się również ratownicy z prywatnego zespołu KAM-MED Ratownictwo Medyczne, którzy zabezpieczyli miejsce zdarzenia i byli gotowi do udzielenia pomocy.

Na szczęście w zdarzeniu nikt nie odniósł obrażeń. Mimo poważnie wyglądającej sytuacji tym razem skończyło się jedynie na uszkodzeniach samochodu i barier.

To kolejne przypomnienie, że podczas jazdy po mokrej nawierzchni warto zdjąć nogę z gazu i zachować większy odstęp od poprzedzających pojazdów.

Fot. Kamil Kozak

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

MYŚLELI, ŻE ZASŁABŁCHWILĘ PÓŹNIEJ WALCZYLI O JEGO ŻYCIE

Początkowo strażnicy mieli nadzieję, że mężczyzna jedynie zasłabł. Gdy podeszli bliżej, okazało się, że jest nieprzytomny, nie oddycha i nie ma wyczuwalnego pulsu. Przez kolejne minuty trwała dramatyczna walka o jego życie.

Było już po godzinie 19, kiedy we czwartek, 13 sierpnia 2026 roku strażnicy miejscy z III Oddziału Terenowego kontrolowali rejon dzielnicy Włochy. Przejeżdżając Aleją Krakowską, na wysokości numeru 216, na przystanku tramwajowym zauważyli człowieka siedzącego na ławce w nienaturalnej pozycji. Około 45-letni mężczyzna nie ruszał się, miał pochyloną głowę, a jego ciało opierało się o barierkę. Po chwili strażnicy byli już przy nim. – Mieliśmy nadzieję, że tylko zasłabł, lecz rzeczywistość okazała się bardziej dramatyczna. Mężczyzna był nieprzytomny i nie reagował na żadne bodźce – mówi inspektor Mirosław Prusik z Referatu Szkolnego. Po sprawdzeniu czynności życiowych okazało się, że puls i oddech są niewyczuwalne. Strażnicy natychmiast przystąpili do resuscytacji. Jeden z funkcjonariuszy rozpoczął uciskanie klatki piersiowej, a drugi pobiegł do radiowozu po defibrylator AED (zabiera go na pokład niemal każdy radiowóz straży miejskiej, wyjeżdżający w teren). Przez 15 minut strażnicy walczyli o życie mężczyzny. – Cały czas sprawdzaliśmy jego puls. Mieliśmy nadzieję, że „zaskoczy”. Nie odpuściliśmy aż do przyjazdu dwóch zespołów ratownictwa medycznego – dodaje funkcjonariusz, biorący udział w tej interwencji. Po dotarciu na miejsce ratownicy przejęli akcję, wykorzystując specjalistyczne urządzenie do mechanicznej kompresji klatki piersiowej. Walka o życie mężczyzny trwała kolejne 15 minut. Po tym czasie ratownikom udało się przywrócić jego czynności życiowe. 45-latek został następnie przewieziony do szpitala.

W warszawskiej straży miejskiej jest już ponad 150 funkcjonariuszy z uprawnieniami ratowniczymi. Szkolenia z udzielania pomocy przedmedycznej przechodzi regularnie każdy nasz funkcjonariusz.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Tragiczny finał poszukiwań nad Wisłą. Mężczyzny nie udało się uratować

Wieczorna akcja służb nad Wisłą w Warszawie zakończyła się tragicznym odkryciem. Mężczyzna, który wszedł do rzeki w rejonie Poniatówki, nie wrócił na brzeg. Po otrzymaniu zgłoszenia rozpoczęto intensywne poszukiwania.

W działania zaangażowano strażaków, w tym oficera operacyjnego miasta, a także specjalistyczną grupę nurkową. Na miejscu pracowali również policjanci z Komisariatu Rzecznego.

Przez około dwie godziny służby sprawdzały okolice, w których mężczyzna był ostatnio widziany. Poszukiwania prowadzone były zarówno z brzegu, jak i na wodzie.

Niestety, akcja zakończyła się odnalezieniem ciała. Mężczyznę wydobyto na brzeg, jednak mimo podjętych działań ratunkowych jego życia nie udało się uratować.

Policjanci prowadzą czynności mające na celu ustalenie dokładnych okoliczności tragedii. Na tym etapie nie są znane szczegółowe informacje dotyczące tożsamości mężczyzny ani przyczyn, dla których znalazł się w wodzie.

Fot. Warszawa w Pigułce

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

DRAMAT NA WISŁOSTRADZIE. STRAŻNICZKI URATOWAŁY 7-LATKĘ

Strażniczki Ekopatrolu udzieliły natychmiastowej pomocy przedmedycznej 7-letniemu dziecku, które doznało poważnej zapaści w trakcie podróży na wakacje. Zdenerwowany ojciec dziecka zatrzymał na Wisłostradzie pierwszy nadjeżdżający radiowóz.

Dziś (7 sierpnia) wczesnym rankiem, jadące na interwencję strażniczki Ekopatrolu zauważyły na Wisłostradzie zdenerwowanego mężczyznę, który dawał znaki by się zatrzymały. Okazało się, że pilnej pomocy potrzebowała jego 7-letnia córeczka. Jak relacjonowali rodzice, w trakcie przejazdu na wakacje, dziecko nagle dostało drgawek, a później zasłabło. Dziewczynka „lała się przez ręce”, oddychała nieregularnie i głośno, nie reagowała na bodźce dotykowe ani świetlne, brakowało jej tlenu – twarz dziecka siniała. Na szczęście interweniująca strażniczka miejska to instruktorka kwalifikowanej pierwszej pomocy i jeden z ponad 150 funkcjonariuszy z kwalifikacjami ratowniczymi, zatrudnionych w Straży Miejskiej m.st. Warszawy. Wiedziała co robić.
– Ustaliłyśmy, że pogotowie jest już zawiadomione i utrzymując kontakt z dyspozytorem, podjęłyśmy czynności ratownicze – relacjonuje strażniczka-ratowniczka z Ekopatrolu. – Podejrzewałyśmy, że mogło dojść do epizodu padaczkowego i w tym kierunku szły nasze czynności. Po ich zastosowaniu, dziewczynka zaczęła odzyskiwać napięcie mięśni, jej oddech nieco się poprawił i w tym stanie przekazałyśmy ją pogotowiu. Ratownicy medyczni, którzy dotarli na miejsce około 5:45, otrzymali od strażniczek wszystkie ważne informacje i zabrali dziecko do szpitala.
Wezwanie do wymagającego pomocy gołębia, przejął inny Ekopatrol.

Warto dodać, że niemal każdy radiowóz straży miejskiej wyjeżdżający w teren, wyposażony jest w przenośny defibrylator AED, który znacznie zwiększa szanse przeżycia w sytuacjach zasłabnięć towarzyszących nagłemu zatrzymaniu krążenia.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Strażackie święto w Poznaniu! Już w sobotę rusza IX Ogólnopolski Zlot Czerwonych Samochodów

Miłośnicy straży pożarnej, motoryzacji i ratownictwa już mogą szykować się na wyjątkowe wydarzenie. W sobotę, 8 sierpnia 2026 roku, teren Międzynarodowych Targów Poznańskich ponownie zamieni się w strażacką stolicę Polski. To właśnie tam odbędzie się IX Ogólnopolski Zlot Czerwonych Samochodów, który co roku przyciąga tysiące odwiedzających z całego kraju.

Na uczestników czeka imponująca wystawa pojazdów pożarniczych – od zabytkowych, historycznych samochodów, po najnowocześniejsze wozy ratowniczo-gaśnicze wykorzystywane podczas najbardziej wymagających akcji. Będzie można z bliska obejrzeć specjalistyczny sprzęt, porozmawiać ze strażakami i dowiedzieć się, jak wygląda ich codzienna służba.

Organizatorzy przygotowali również wiele widowiskowych atrakcji. W programie znalazły się pokazy ratownicze, prezentacje nowoczesnego wyposażenia straży pożarnej, pokazy psów ratowniczych oraz Dakar Day z udziałem Kamen Rally Team. Nie zabraknie także stoisk partnerów i wystawców prezentujących innowacyjne rozwiązania dla służb ratowniczych.

Ogromną część wydarzenia stanowić będzie strefa rodzinna. Najmłodsi będą mogli korzystać z dmuchańców, animacji, konkursów i gier edukacyjnych. Dzieci będą miały również wyjątkową okazję usiąść za kierownicą prawdziwego wozu strażackiego, poznać pracę strażaków od środka oraz zobaczyć pokazy dziecięcych drużyn pożarniczych.

Nie zabraknie również edukacji. Specjaliści pokażą, jak prawidłowo udzielać pierwszej pomocy, nauczą podstaw resuscytacji krążeniowo-oddechowej oraz opowiedzą, jak zachować się w sytuacjach zagrożenia. To praktyczna wiedza, która może uratować czyjeś życie.

IX Ogólnopolski Zlot Czerwonych Samochodów to wydarzenie, które łączy pasję, edukację i świetną zabawę. To doskonała propozycja dla całych rodzin, strażaków, sympatyków pożarnictwa i wszystkich, którzy chcą spędzić dzień pełen emocji oraz poznać świat ratowników z bliska.

Link do zakupu biletów:

https://tobilet.pl/viii-ogolnopolski-zlot-czerwonych-samochodow-w-poznaniu-2026.html

Wydarzenie na Facebooku:

https://www.facebook.com/events/

Zapraszamy już 8 sierpnia na Międzynarodowe Targi Poznańskie. Partnerem wydarzenia jest Samorząd Województwa Wielkopolskiego.

Materiały prasowe

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas