Koniec sześcioletniej ucieczki. Zatrzymanie tuż po wyjściu z taksówki

To miał być spokojny, romantyczny powrót z walentynkowej wycieczki do Pragi. 29-latek nie przypuszczał jednak, że jego plany zakończą się spotkaniem z funkcjonariuszami z Wydziału Poszukiwań i Identyfikacji Osób Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu.

W poniedziałek, 16 lutego, opolscy „łowcy głów” namierzyli i zatrzymali mężczyznę na terenie Śląska. Do akcji doszło chwilę po tym, jak wysiadł z taksówki. 29-latek od blisko sześciu lat ukrywał się w Holandii. Był poszukiwany za włamania i oszustwa. Do Polski przyjechał tylko na krótki czas — nie spodziewał się jednak, że jego pobyt tak szybko się zakończy.

Na widok policjantów próbował jeszcze uciekać, lecz nie miał żadnych szans. Funkcjonariusze szybko obezwładnili i zatrzymali mężczyznę.

Najbliższe sześć lat spędzi w zakładzie karnym, gdzie odbędzie zasądzoną wcześniej karę pozbawienia wolności.

Zdjęcia: Opolska Policja

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Wykolejenie pociągu towarowego w Katowicach. Wagon wypadł z torów

W Katowicach doszło do incydentu kolejowego z udziałem pociągu towarowego. W godzinach porannych, w rejonie ulicy 73 Pułku Piechoty, jeden z wagonów składu wypadł z torów. Zdarzenie nie spowodowało zagrożenia dla życia ani zdrowia osób postronnych.

Na miejscu natychmiast pojawiły się służby ratunkowe oraz funkcjonariusze policji, którzy zabezpieczyli teren i rozpoczęli czynności wyjaśniające. Do działań włączono również specjalistów zajmujących się bezpieczeństwem transportu kolejowego.

Jak wynika ze wstępnych analiz, przyczyną wykolejenia mogło być przemieszczenie się ładunku przewożonego w wagonie, co wpłynęło na stabilność składu. Okoliczności zdarzenia są nadal szczegółowo badane.

Ruch w rejonie zdarzenia był czasowo utrudniony, jednak sytuacja została szybko opanowana. Dokładne przyczyny incydentu będą znane po zakończeniu prowadzonego postępowania.

FOT. Policja Śląska

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Miał ponad promil alkoholu i wiózł dziecko. Chwilę później w auto uderzyła lokomotywa

Do wstrząsających wydarzeń doszło w połowie października na zabrzańskim odcinku drogi krajowej nr 88. 39-letni mieszkaniec miasta, mający ponad promil alkoholu w organizmie, wsiadł za kierownicę peugeota, przewożąc swoją 3-letnią córeczkę. W pewnym momencie stracił panowanie nad pojazdem, zjechał z jezdni i zatrzymał się dopiero na torowisku kolejowym. Chwilę później w unieruchomione auto uderzyła nadjeżdżająca lokomotywa techniczna.

Cudem uniknięto tragedii – mężczyzna zdołał wydostać się z samochodu razem z dzieckiem tuż przed zderzeniem. Na miejsce natychmiast skierowano policję, straż pożarną oraz zespół ratownictwa medycznego. Po przebadaniu 3-latka trafiła pod opiekę matki.

Badanie alkomatem wykazało, że kierowca był nietrzeźwy – w jego organizmie znajdował się ponad promil alkoholu. Jak ustalili mundurowi, 39-latek nie był wcześniej karany. Teraz stanie przed sądem i może usłyszeć wyrok do trzech lat pozbawienia wolności.

Policjanci przypominają, że każdy, kto zauważy osobę wsiadającą za kierownicę po alkoholu, może – i powinien – zareagować. Wystarczy jeden telefon pod numer alarmowy 112, by zapobiec tragedii. – „Nietrzeźwy kierowca to zagrożenie dla życia i zdrowia wszystkich uczestników ruchu” – apelują funkcjonariusze.

Tym razem skończyło się na strachu, ale to zdarzenie jest kolejnym dowodem na to, jak niebezpieczna i nieodpowiedzialna może być decyzja o prowadzeniu pojazdu po alkoholu.

📸fot. KMP w Zabrzu

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Groza w Zwonowicach: pięcioosobowa rodzina zatruła się czadem

W piątkowe popołudnie, 1 listopada, w miejscowości Zwonowice w gminie Lyski (powiat rybnicki, woj. śląskie) doszło do dramatycznego zdarzenia. Pięcioosobowa rodzina, w tym troje małych dzieci, uległa zatruciu czadem.

Zgłoszenie o podejrzeniu ulatniania się tlenku węgla wpłynęło do służb ratunkowych około godziny 14:55. Na miejsce natychmiast skierowano zastępy z Państwowej Straży Pożarnej w Rybniku oraz jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej Lyski i Ochotniczej Straży Pożarnej Zwonowice.

Po przybyciu na miejsce ratownicy potwierdzili obecność niebezpiecznego gazu w budynku. Poszkodowanym natychmiast udzielono pomocy przedmedycznej, a następnie przekazano ich pod opiekę zespołów ratownictwa medycznego.

Z informacji uzyskanych od służb wynika, że w domu znajdowała się czujka tlenku węgla, jednak nie zadziałała – okazało się, że baterie były wyczerpane.

Tlenek węgla, zwany potocznie czadem, to bezwonny i bezbarwny gaz, który każdego roku zbiera tragiczne żniwo. Strażacy apelują o regularne przeglądy urządzeń grzewczych oraz kontrolę czujek – sprawne baterie i działające urządzenia mogą uratować życie.

📸fot. Ochotnicza Straż Pożarna w Lyskach

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Tragedia w Zebrzydowicach. 15-latek z MDP OSP Zebrzydowice zmarł mimo reanimacji

W Zebrzydowicach, niewielkiej miejscowości na Śląsku, zapanowała głęboka żałoba. W dzień przed Dniem Dziecka – święta radości, młodości i nadziei – lokalna społeczność pogrążyła się w smutku po śmierci Oskara, 15-letniego członka Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej przy OSP Zebrzydowice.

Ten młody chłopiec, pełen pasji i marzeń, który dopiero zaczynał swoją strażacką przygodę, odszedł nagle 31 maja 2025 roku. Doszło do zatrzymania krążenia. Pomimo błyskawicznej reakcji świadków, przybycia ratowników medycznych i intensywnej, długotrwałej reanimacji – Oskara nie udało się uratować. Na miejsce zadysponowano również śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Walka o jego życie trwała długo, ale okazała się nierówna.

Dla druhów z OSP Zebrzydowice to nie tylko bolesna strata kolegi z jednostki, ale też niewyobrażalny cios, który dotknął całej strażackiej rodziny. Oskar był jednym z tych chłopców, którzy z dumą i zaangażowaniem wkładali mundur MDP, marząc, by w przyszłości zostać zawodowym strażakiem. Cichy, serdeczny, zawsze gotów do pomocy — tak zapamiętali go ci, którzy mieli zaszczyt go znać.

Czuwaj nad nami, chłopaku… — napisali poruszeni druhowie z jednostki w przejmującym wpisie w mediach społecznościowych. Słowa te, proste i szczere, zawierają więcej bólu, niż można wyrazić. Przed strażnicą zawisła czarna flaga – symbol żałoby i milczącego hołdu.

Tragedia, która wydarzyła się tuż przed Dniem Dziecka, na zawsze odciśnie swoje piętno na lokalnej wspólnocie. Śmierć tak młodego człowieka zawsze rodzi pytania, na które nie ma odpowiedzi. Pozostaje jedynie pamięć, która przetrwa w sercach tych, którzy Oskara znali, kochali i szanowali.

Rodzinie, bliskim i wszystkim druhom z OSP Zebrzydowice składamy wyrazy głębokiego współczucia.

Oskar – czuwaj nad tymi, którzy zostali.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!

📸 fot.  OSP Zebrzydowice