Podczas kłótni został zaatakowany ostrym narzędziem. W obronie oddał śmiertelne strzały

W Bystrzycy Kłodzkiej (woj. dolnośląskie) doszło do dramatycznych wydarzeń, które zakończyły się śmiercią 26-letniego mężczyzny. Do incydentu doszło w godzinach wieczornych na Osiedlu Szkolnym.

Jak wynika ze wstępnych ustaleń, mężczyzna, który użył broni, miał zostać zaczepiony przez grupę trzech agresywnych osób. Według informacji przekazanych przez prokuraturę, napastnicy zachowywali się w sposób prowokacyjny. Dwóch z nich w chwili zatrzymania było w stanie nietrzeźwości, co uniemożliwiło ich natychmiastowe przesłuchanie.

Osoba, która oddała strzały, sama zgłosiła się na policję. Jak ustalono, mężczyzna posiadał broń legalnie – miał stosowne pozwolenie oraz był instruktorem strzelectwa. Po analizie nagrań z monitoringu śledczy zdecydowali się na przedstawienie Borysowi B. zarzutów, jednocześnie badając, czy doszło do przekroczenia granic obrony koniecznej.

Do zdarzenia doszło około godziny 22:20. W jego trakcie padło sześć strzałów, z czego pięć okazało się śmiertelnych dla jednego z uczestników zajścia. Świadkowie relacjonują, że wcześniej grupa młodych mężczyzn miała zaczepiać przechodniów, a następnie zaatakowała instruktora, używając przedmiotów przypominających noże.

W trakcie czynności prowadzonych przez policję pojawiły się również nieoficjalne informacje o materiałach znalezionych w telefonach zatrzymanych. Mają one sugerować wcześniejsze akty przemocy wobec innych osób, jednak te doniesienia wymagają jeszcze analizy.

Mieszkańcy okolicy od dłuższego czasu skarżyli się na agresywne zachowania grupy młodych mężczyzn, wskazując, że czuli się przez nich zastraszani.

Zatrzymany instruktor nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że działał w obronie własnej, podkreślając, że oddał także strzał ostrzegawczy, który nie powstrzymał napastników. Jego zdaniem użycie broni było ostatecznością w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia.

Sprawa budzi duże emocje, a jej okoliczności są szeroko komentowane. Śledztwo wciąż trwa i dopiero jego wyniki pozwolą jednoznacznie ocenić przebieg oraz charakter tego tragicznego zdarzenia.

Niestety, przekaz medialny coraz częściej odwraca role – agresorzy przedstawiani są jako ofiary, podczas gdy człowiek, który miał prawo się bronić, staje się celem bezwzględnej nagonki. Publiczny osąd zapada szybciej niż jakiekolwiek ustalenia śledczych, a fala krytyki uderza w osobę, która mogła działać w obronie własnego życia.

Coraz częściej dochodzi do sytuacji, w której to napastnicy zyskują współczucie opinii publicznej, a osoba broniąca się przed atakiem zostaje napiętnowana. Medialna narracja potrafi być bezlitosna – zamiast rzetelnej analizy pojawia się jednostronny przekaz i presja, która prowadzi do publicznego „linczu”.

Niepokojące jest to, jak łatwo zmienia się dziś perspektywa – sprawcy agresji bywają przedstawiani jako pokrzywdzeni, a człowiek, który się bronił, trafia pod ostrzał opinii publicznej. Zamiast faktów pojawiają się emocje, a medialna nagonka potrafi zniszczyć reputację jeszcze przed zakończeniem śledztwa.

W tej sprawie szczególnie uderza sposób, w jaki kształtowana jest narracja – agresorzy zyskują status ofiar, a osoba działająca w obronie koniecznej zostaje poddana bezprecedensowej presji i publicznemu potępieniu. To przykład, jak szybko medialny przekaz może wypaczyć obraz rzeczywistości.

Fot. poglądowe. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Brutalny rozbój na Białołęce rozliczony po latach. Policja rozbiła międzynarodową grupę przestępczą

Funkcjonariusze stołecznego Wydziału do Walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw zakończyli wielomiesięczne, skomplikowane śledztwo dotyczące brutalnego rozboju, do którego doszło w czerwcu 2023 roku na warszawskiej Białołęce. Dzięki intensywnej pracy operacyjnej oraz szeroko zakrojonej współpracy międzynarodowej zatrzymano głównych sprawców napadu oraz osoby powiązane z innymi poważnymi przestępstwami.

Do ataku doszło, gdy 62-letni mężczyzna wychodził z domu. Został obezwładniony przez kilku napastników, siłą wciągnięty do piwnicy i skrępowany taśmą izolacyjną. Sprawcy brutalnie go pobili, a następnie – grożąc użyciem siekiery oraz pętlą ze sznura – zmusili do wydania kluczy do sejfu. Po ich zdobyciu zabrali gotówkę i biżuterię o łącznej wartości blisko pół miliona złotych. Ofiarę pozostawili związaną w piwnicy, gdzie spędziła niemal 20 godzin. Dopiero odnalezienie przez zięcia umożliwiło udzielenie pomocy i wezwanie służb. Poszkodowany trafił do szpitala.

Na miejscu zdarzenia policjanci zabezpieczyli ślady i rozpoczęli intensywne czynności procesowe. Kluczowe znaczenie miała szybka współpraca z Narodową Policją Ukrainy. Już kilka dni po napadzie funkcjonariusze we Lwowie odnaleźli część skradzionej biżuterii w jednym z lombardów, gdzie została sprzedana przez jednego ze sprawców.

W toku dalszych ustaleń śledczy wykazali, że członkowie tej samej grupy mogą odpowiadać także za przestępczość samochodową na terenie kilku państw Unii Europejskiej. Wspólne działania z policją z Niemiec, Czech i Holandii pozwoliły powiązać podejrzanych z serią kradzieży samochodów, głównie marek Mercedes i Mazda. Część pojazdów, w tym kilka Mazd CX-5, została odzyskana – niektóre zaledwie dwa dni po kradzieży.

Kulminacją śledztwa były realizacje przeprowadzone pod nadzorem Prokuratury Okręgowej Warszawa–Praga. W kwietniu ubiegłego roku, przy wsparciu policjantów z Dolnego Śląska, kontrterrorystów z Wrocławia i Radomia oraz funkcjonariuszy Straży Granicznej, zatrzymano siedmioro obywateli Ukrainy w wieku od 25 do 48 lat. Do zatrzymań doszło na terenie województw dolnośląskiego i łódzkiego. Podczas czynności zabezpieczono również specjalistyczne urządzenia służące do kradzieży pojazdów.

Zatrzymani trafili do prokuratury, gdzie przedstawiono im zarzuty obejmujące m.in. rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia połączony z pozbawieniem wolności ze szczególnym okrucieństwem, a także kradzieże z włamaniem i paserstwo. Wobec trzech podejrzanych sąd zastosował tymczasowy areszt. Dwóch innych decyzją administracyjną zostało wydalonych z terytorium Polski w kwietniu 2025 roku.

Śledztwo miało charakter rozwojowy. W maju 2025 roku w Zgorzelcu zatrzymano kolejnego mężczyznę podejrzewanego o udział w rozboju na Białołęce oraz w kradzieżach pojazdów w krajach UE. Odpowiada on również za włamanie do samochodu należącego do właściciela kantoru w Rzeszowie, skąd w lipcu 2023 roku skradziono około 115 tysięcy złotych.

Jesienią ubiegłego roku jeden z podejrzanych usłyszał dodatkowy zarzut dotyczący usiłowania napadu rabunkowego z 2021 roku w rejonie Tomaszowa Lubelskiego. Sprawcy, po wtargnięciu do domu właściciela kantoru, brutalnie pobili domowników i grozili im śmiercią, próbując wymusić informacje o miejscu przechowywania pieniędzy. Dzięki zabezpieczonym śladom biologicznym i ich porównaniu udało się powiązać podejrzanego z tym zdarzeniem.

W listopadzie na przejściu granicznym w Hrebennem zatrzymano kolejną osobę związaną z tą sprawą. Mężczyzna przewoził przez granicę skradzione złoto oraz znaczną ilość niezgłoszonej gotówki – 400 tysięcy euro. Ustalono również, że w poprzednim roku przetransportował z Ukrainy do Polski niemal 2,5 miliona euro. Jak wykazały ustalenia, w przeszłości był on funkcjonariuszem ukraińskiej straży granicznej.

Sprawa brutalnego rozboju na Białołęce pokazuje skalę i bezwzględność działania zorganizowanych grup przestępczych, ale również skuteczność wieloetapowych działań polskich służb oraz znaczenie międzynarodowej współpracy w zwalczaniu przestępczości zorganizowanej.

Foto: WTKiZ KSP

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Emerytowani mundurowi protestowali dziś przed KPRM. Domagają się zwrotu pieniędzy z ZUS

Dziś, we wtorek 20 stycznia 2026 roku, przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów w Warszawie odbył się protest emerytowanych funkcjonariuszy służb mundurowych. Zgromadzenie rozpoczęło się o godzinie 10:00 i miało pokojowy, ale zdecydowany charakter.

Byli funkcjonariusze przyjechali do stolicy z różnych części kraju, aby wyrazić sprzeciw wobec, jak podkreślali niesprawiedliwego traktowania przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Głównym postulatem protestujących był zwrot środków finansowych, które według nich zostały im odebrane lub niewypłacone na skutek decyzji administracyjnych i niejednoznacznych interpretacji przepisów.

Uczestnicy zgromadzenia podkreślali, że przez lata pełnili służbę w warunkach szczególnego zagrożenia, często kosztem zdrowia i życia rodzinnego. Ich zdaniem obecna sytuacja prowadzi do marginalizacji środowiska emerytowanych mundurowych i podważa zaufanie do instytucji państwowych.

Nie prosimy o przywileje. Domagamy się wyłącznie tego, co zostało nam zagwarantowane przez prawo — mówili protestujący, trzymając transparenty i skandując hasła wzywające rząd do podjęcia dialogu.

Protest został wcześniej oficjalnie zgłoszony do Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy i zarejestrowany u prezydenta miasta Rafała Trzaskowskiego. Wydarzenie przebiegło spokojnie, bez incydentów, pod nadzorem służb porządkowych.

Emerytowani funkcjonariusze zapowiedzieli, że jeśli ich postulaty nie spotkają się z reakcją rządu, nie wykluczają kolejnych protestów oraz działań prawnych. Jak podkreślali, ich celem jest nie tylko walka o pieniądze, ale także o szacunek dla wieloletniej służby na rzecz bezpieczeństwa państwa i obywateli.

FOT. Olga Gałecka

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

„Dobro zwycięży” – były funkcjonariusz Służby Więziennej głoduje pod Ministerstwem

Warszawa, 1 września 2025 r. – Punktualnie o godzinie 10:00 przed siedzibą Ministerstwa Sprawiedliwości przy al. Ujazdowskich 11 rozpoczęła się dramatyczna manifestacja głodowa. Sierżant Służby Więziennej Piotr Krawczyk, ojciec pięciorga dzieci, po ośmiu latach bezskutecznej walki o swoje prawa, zdecydował się na ten desperacki krok.

Funkcjonariusz został zwolniony ze służby rok przed uzyskaniem prawa do emerytury. Jak sam podkreśla, powodem decyzji przełożonych były częste zwolnienia lekarskie na chore dzieci. – Byłem jedynym żywicielem rodziny. Zostałem bez środków do życia, zmuszony do upokarzającego proszenia o pomoc. Moja głodówka to walka o prawdę i sprawiedliwość, a także o ochronę funkcjonariusza i jego rodziny – mówi Piotr Krawczyk.

Od ośmiu lat toczy batalie w sądach o należną pomoc mieszkaniową. – W 2017 roku złożyłem notatkę służbową w Areszcie Śledczym. Do dziś Służba Więzienna odmawia przyznania wsparcia, mimo że istnieją wyroki sądowe na moją korzyść. Niestety, ani sądy, ani kolejni – już szósty – adwokaci z urzędu nie chcą się na nie powołać – relacjonuje były funkcjonariusz.

Były sierżant podkreśla także, że w jego ocenie przełożeni od dawna chcieli się go pozbyć. – Wymyślono na mnie zarzuty, które nie miały nic wspólnego z rzeczywistością, tylko po to, aby usunąć mnie ze służby – twierdzi Krawczyk.

Polski sąd unieważnił decyzję o wyrzuceniu mnie ze Służby Więziennej – to orzeczenie jest prawomocne. Ale do dziś nikt go nie wykonał. Instytucje, które powinny stać na straży prawa, udają, że wyrok nie istnieje – dodaje funkcjonariusz.

Już po drugim dniu głodówki widać, że stan zdrowia Piotra Krawczyka jest niepokojący – jest osłabiony i wycieńczony. Pojawia się pytanie, ile jeszcze wytrzyma i czy naprawdę musi dojść do tragedii, aby ktoś odpowiedzialny zareagował.

Manifestacja głodowa ma charakter bezterminowy i odbywa się codziennie pod gmachem Ministerstwa Sprawiedliwości.

Pozostaje pytanie, czy w końcu ktoś pomoże wyegzekwować sprawiedliwość w tej sprawie i zakończyć dramat rodziny. To sytuacja, której w demokratycznym państwie prawa nie powinno być potrzeby nagłaśniać w mediach. Sprawy tego typu powinny być rozwiązywane sprawnie i bez rozgłosu, bo obecny skandal nie stawia Służby Więziennej – instytucji, w której Piotr Krawczyk poświęcił lata służby – w dobrym świetle.

📸 fot. Marek Śliwiński, archiwum prywatne Piotra Krawczyka

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

👉 Zobaczcie materiał filmowy i oglądajcie do końca historię funkcjonariusza.

„Porzucił psa i wprowadził służby w błąd – teraz odpowie przed sądem”

Policja z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą w Szczecinie, zajmująca się również przestępstwami wobec zwierząt, wszczęła postępowanie w sprawie 26-letniego mężczyzny podejrzanego o niewłaściwe traktowanie psa. O sprawie funkcjonariusze dowiedzieli się za pośrednictwem portalu społecznościowego, który wskazywał na możliwe znęcanie się nad czworonogiem.

Śledczy ustalili, że mężczyzna początkowo przyprowadził psa do jednej z lecznic weterynaryjnych w Szczecinie, żądając jego uśpienia. Weterynarz, nie znajdując medycznych przesłanek do zabiegu, odmówił wykonania eutanazji.

W dalszych działaniach 26-latek próbował pozbyć się zwierzęcia, wprowadzając w błąd odpowiednie służby i zgłaszając, że w dzielnicy Dąbie znajduje się bezpański pies. Ostatecznie samodzielnie zawiózł zwierzę do Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt, przekazując pracownikom nieprawdziwe informacje o jego pochodzeniu i pozostawiając psa.

Dzięki zgromadzonym dowodom policja mogła przedstawić mężczyźnie zarzut znęcania się nad zwierzęciem. Podejrzany nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Teraz jego sprawą zajmie się sąd.

Policja przypomina, że każdy przypadek znęcania się nad zwierzętami jest przestępstwem. Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt grozi za to kara do 3 lat więzienia, a w przypadku szczególnego okrucieństwa – nawet do 5 lat.

📸 fot. KMP Szczecin

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Poszukiwany alimenciarz zatrzymany na Mokotowie. 57-latek wpadł podczas rutynowej kontroli

Policjanci z mokotowskiego komisariatu zakończyli poszukiwania 57-letniego mężczyzny, który od kilku lat uchylał się od odpowiedzialności. Mieszkaniec Mokotowa, skazany prawomocnym wyrokiem za uporczywe unikanie płacenia alimentów, był poszukiwany listem gończym wydanym przez Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa.

Do zatrzymania doszło w trakcie rutynowej interwencji. Funkcjonariusze podjęli działania wobec trzech mężczyzn, którzy spożywali alkohol przed jednym ze sklepów. Podczas legitymowania szybko okazało się, że jeden z nich – 57-latek – figuruje w policyjnych bazach jako osoba poszukiwana. Policjanci ustalili, że mężczyzna od 2021 roku ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości, a poszukiwania prowadziła Komenda Miejska Policji w Chełmie.

Zatrzymany został przewieziony do policyjnej celi, a następnie – po wykonaniu niezbędnych czynności – trafił do aresztu śledczego. Najbliższe 287 dni spędzi w zakładzie karnym, gdzie odbędzie zasądzoną karę.

Mokotowscy dzielnicowi podkreślają, że każdy, kto próbuje unikać odpowiedzialności, musi liczyć się z tym, że prędzej czy później zostanie zatrzymany. – Nie ma ucieczki przed wymiarem sprawiedliwości. Wcześniej czy później osoby poszukiwane trafiają do celi – przypominają funkcjonariusze.

📸 fot. KRP II – Mokotów, Ursynów, Wilanów

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Niemcy uznali Ostatnie Pokolenie za organizację przestępczą – czy Polska powinna zrobić to samo?

Organizacja „Ostatnie Pokolenie” (w Niemczech znana jako Letzte Generation) działa aktywnie w wielu krajach Europy, w tym w Niemczech, Włoszech i Polsce. Jest to ruch klimatyczny, który swoimi działaniami stara się zwrócić uwagę na pilną potrzebę przeciwdziałania zmianom klimatycznym. Jednak metody, które stosuje, są coraz częściej krytykowane jako ekstremalne i niebezpieczne.

W dniu 25 listopada 2023 roku, Sąd Krajowy w Monachium orzekł, że organizacja klimatyczna „Ostatnie Pokolenie” jest organizacją przestępczą. Decyzja ta jest wynikiem długoletnich śledztw i licznych zgłoszeń od mieszkańców oraz instytucji, które odczuły skutki działań tej grupy.

Według sądu, metody stosowane przez aktywistów „Ostatniego Pokolenia”, takie jak blokowanie dróg, okupowanie budynków publicznych czy inne formy obywatelskiego nieposłuszeństwa, mogą być klasyfikowane jako działania przestępcze. Podkreślono, że takie protesty zakłócają porządek publiczny, utrudniają codzienne życie obywateli i mogą stwarzać realne zagrożenie dla zdrowia oraz życia.

Działania „Ostatniego Pokolenia” budzą kontrowersje nie tylko w Niemczech. Włochy niedawno zaostrzyły prawo dotyczące protestów, wprowadzając surowe kary za zakłócanie porządku publicznego. W Wielkiej Brytanii zaostrzone przepisy pozwalają na szybkie zatrzymania demonstrantów, którzy blokują ruch uliczny czy niszczą mienie publiczne.

W Polsce działania organizacji klimatycznych są również ściśle monitorowane, jednak dotychczas nie podjęto kroków prawnych mających na celu uznanie „Ostatniego Pokolenia” za organizację przestępczą. Protesty w Polsce są mniej intensywne niż te w Niemczech czy Włoszech, ale coraz częściej przybierają formy zakłócające funkcjonowanie miast, takie jak blokowanie głównych arterii komunikacyjnych czy wchodzenie na teren elektrowni.

Czy Polska powinna podjąć podobne kroki?

Decyzja o uznaniu „Ostatniego Pokolenia” za organizację przestępczą w Polsce budzi wiele pytań. Z jednej strony, wielu obywateli i polityków uważa, że radykalne działania aktywistów powinny być zdecydowanie ograniczane. Argumentują, że wolność protestów nie może prowadzić do chaosu i zagrożenia dla innych.

Z drugiej strony, eksperci ds. ochrony klimatu podkreślają, że takie decyzje mogą prowadzić do stygmatyzacji ruchów ekologicznych i ograniczania przestrzeni dla obywatelskiego nieposłuszeństwa, które odgrywa ważną rolę w demokratycznych społeczeństwach. „Ostatnie Pokolenie” twierdzi, że ich działania są jedyną skuteczną formą wywierania presji na rządy, aby podjęły pilne kroki w walce ze zmianami klimatu.

Uznanie organizacji za przestępczą to poważny krok, który wymaga starannego rozważenia. Polskie władze powinny:

  • Monitorować sytuację w innych krajach – przeanalizować skuteczność decyzji Niemiec i innych państw w ograniczaniu radykalnych protestów.
  • Zbalansować ochronę porządku publicznego z prawami obywatelskimi – wprowadzenie surowych przepisów nie może prowadzić do łamania praw do wolności wypowiedzi i zgromadzeń.
  • Zainwestować w dialog z aktywistami – zamiast penalizacji, warto rozważyć bardziej otwarte podejście, które pozwoliłoby na wypracowanie kompromisowych rozwiązań.

Decyzja sądu w Monachium o uznaniu „Ostatniego Pokolenia” za organizację przestępczą jest precedensem, który może wpłynąć na działania innych państw. Polska, stojąc przed podobnym wyzwaniem, powinna podejść do tej kwestii z rozwagą, uwzględniając zarówno potrzebę utrzymania porządku publicznego, jak i znaczenie ochrony klimatu oraz wolności obywatelskich.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Zdjęcia: pixabay, Wikipedia