Wściekle kopał w kosz na śmieci. Strażnicy miejscy zatrzymali wandala

Mężczyzna wydawał się spokojny. Siedział obok sklepu i rozmawiał przez telefon. Aż nagle wstał i zaczął kopać pojemnik na śmieci. Błyskawiczną interwencję wobec wandala podjęli strażnicy miejscy.

Strażnicy miejscy z I Oddziału Terenowego regularnie kontrolują rejon Nowego Centrum Warszawy. W piątek 2 października, około godziny 5 rano, zauważyli przy tzw. Placu Pięciu Rogów mężczyznę, który wściekle atakował kopniakami kosz na śmieci. Funkcjonariusze natychmiast powstrzymali dewastację mienia publicznego i ujęli wandala. Mężczyzna nie był w stanie udzielić odpowiedzi na pytanie, czym zawinił mu bezbronny śmietnik. Nie posiadał też żadnych dokumentów i twierdził, że nie pamięta jak się nazywa. Strażnicy wyczuli za to od niego wyraźny zapach alkoholu. Ujęty został doprowadzony do radiowozu. Zawiadomiono policję. Przeprowadzone w komisariacie badanie wykazało, że mężczyzna ujęty przez strażników na niszczeniu śmietnika, ma w organizmie 2,2 promila (1,05 mg/l) alkoholu. Wezwany na miejsce pracownik ZOM wycenił uszkodzenia na 800 złotych. Dalsze czynności wobec sprawcy przejęła policja.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas.

Groźny wypadek na Czerniakowskiej. Strażnik z uprawnieniami KPP pomógł poszkodowanemu

Blisko 170 strażników warszawskiej Straży Miejskiej posiada uprawnienia ratownicze. To właśnie jeden z nich, wraz z kolegą z patrolu, będąc na miejscu groźnego wypadku na Czerniakowskiej, udzielił pierwszej pomocy poszkodowanemu, 70-letniemu motocykliście.

W czwartek 1 października około godziny 10:15 strażnicy miejscy z II Oddziału Terenowego, jadąc ulicą Czerniakowską w kierunku Wilanowa, zauważyli leżącego na jezdni mężczyznę oraz przewrócony motocykl. Z relacji świadków wynikało, że kierujący samochodem, podczas zmiany pasa ruchu, miał nie zauważyć jadącego prawidłowo motocyklisty i doprowadzić do zderzenia. Poszkodowany skarżył się na silny ból w klatce piersiowej oraz trudności w oddychaniu. Badanie przeprowadzone przez strażnika z uprawnieniami ratownika KPP wykazało również liczne stłuczenia oraz rozległe otarcia skóry na nodze. Strażnicy wezwali na miejsce zespół ratownictwa medycznego oraz patrol policji. Poszkodowany, blisko 70-letni motocyklista, będąc w szoku, próbował wstawać. Funkcjonariusze przekonali go, że może to być bardzo niebezpieczne, ponieważ mógł doznać również innych obrażeń. Po udzieleniu poszkodowanemu niezbędnej pomocy przedmedycznej i ułożeniu go w bezpiecznej pozycji strażnicy zabezpieczyli miejsce zdarzenia. Po kilkunastu minutach na miejsce przyjechał zespół ratownictwa medycznego oraz policjanci Wydziału Ruchu Drogowego. Ratownicy zajęli się poszkodowanym, który został pilnie przetransportowany do szpitala. Wszelkie zebrane informacje strażnicy przekazali policjantom, którzy przeprowadzą dalsze czynności związane z wyjaśnieniem okoliczności wypadku.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas.

55-latek napastował 20-letnią ekspedientkę. Sprawca ujęty przez strażników miejskich

Wszedł do sklepu spożywczego i zaczął w wulgarny sposób zaczepiać, a później dotykać młodą ekspedientkę. Strażnicy miejscy ujęli na miejscu 55-letniego sprawcę napastowania i przekazali policji.

We środę 30 września, około godziny 13, strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego, przechodzili obok sklepu spożywczego. Przy drzwiach zauważyli zdenerwowaną kobietę. Była to kierowniczka placówki. Jak poinformowała, wewnątrz znajdował się mężczyzna, który przed chwilą napastował seksualnie jej młodą pracownicę. Przerażona kobieta wyrwała się i zatrzasnęła na zapleczu, a jej szefowa poszukiwała pomocy. Strażnicy natychmiast weszli do sklepu, w którym przebywał niebezpieczny mężczyzna. Funkcjonariusze uniemożliwili potencjalnemu sprawcy opuszczenie lokalu. O sytuacji została zawiadomiona policja. 55-latek został ujęty. Początkowo zaprzeczał, jakoby opisywane zdarzenie miało miejsce. W oczekiwaniu na patrol policji, kierowniczka sklepu okazała jednak strażnikom nagranie z monitoringu, na którym wyraźnie widać było, jak ujęty mężczyzna zaczepiał młodą ekspedientkę, a potem – mimo sprzeciwu kobiety – zaczął ją dotykać w miejsca intymne. Pomimo początkowych wątpliwości i silnych emocji, poszkodowana 20-latka zdecydowała się złożyć policjantom doniesienie o napaści, jakiej dopuścił się mężczyzna. Policja przejęła napastnika w charakterze podejrzanego.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas.

Interwencja strażników na Kamionku. 38-latek posiadał mefedron

Podejrzanie zachowującego się mężczyznę zauważyli strażnicy miejscy patrolujący osiedle Kamionek. W trakcie podjętych czynności okazało się, że zażywał narkotyki.

W środę, 30 września, około godziny 19:30 strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego kontrolujący teren rekreacyjny w pobliżu ulicy Bliskiej zauważyli dziwnie zachowującego się mężczyznę. Uważnie rozglądając się na boki, przykładał niewielki przedmiot do nosa. Podejrzewając, że zażywa substancje zabronione, funkcjonariusze podjęli interwencję. Na widok umundurowanego patrolu 38-latek zareagował bardzo nerwowo. Starał się wysypać biały proszek pod ławkę, ale uniemożliwili mu to strażnicy. Nerwowość przerodziła się w agresję, konieczne więc było użycie środków przymusu bezpośredniego w formie kajdanek. Po uspokojeniu się 38-latek przyznał, że biały proszek to mefedron i że otrzymał go od kolegi. Strażnicy wezwali na miejsce patrol policji. W takcie kontroli osobistej policjanci ujawnili kolejne zawiniątko z białym proszkiem. Jego badanie w KRP VII potwierdziło, że był to mefedron. Ujęty za posiadanie zakazanych substancji mężczyzna został przekazany policji.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas.

„GASIMY POŻARY” – TYM RAZEM DOSŁOWNIE W TOALECIE

Nietypowa interwencja strażników miejskich z Referatu ds. Parkowania. Funkcjonariusze gasili pożar w… przenośnej toalecie.

We wtorek, 29 września, przed południem strażnicy miejscy z III Oddziału Terenowego właśnie zakończyli interwencję wobec pojazdów, które wjechały na lokalne podwórko na Sanockiej, mimo obowiązującego tam zakazu ruchu, kiedy poczuli, dochodzący zza garaży, swąd palonego plastiku. Gdy wyszli na drogę, aby zobaczyć co się pali, zauważyli gęstniejącą strugę dymu, wydobywającą się z… przenośnej toalety. Jeden z funkcjonariuszy natychmiast podbiegł do radiowozu po gaśnicę. Drugi zajrzał do środka. Płonęła deska klozetowa.
– Wyglądało to dość dziwnie. Wydaje się, że w takiej toalecie nie bardzo ma się co zapalić, a jednak ogień szybko się rozwijał – opowiada funkcjonariusz. – Na szczęście pożar był dopiero w zarodku i kolega opanował płomienie przy użyciu samochodowej gaśnicy. Załoga straży pożarnej, która dotarła na miejsce po kilku minutach stwierdziła, że nie ma zagrożenia powtórnego zapłonu. Strażnicy mogli wrócić do swoich zadań.
– Na co dzień „gasimy pożary” związane z nieprzepisowym parkowaniem na Ochocie, być może dlatego z „tojtojką” poszło nam tak sprawnie – żartuje funkcjonariusz, który zauważył płonącą toaletę. Urządzenie, z którego korzystają bywalcy pobliskiego Parku Malickiego czeka na wymianę. Strażnicy zawiadomili jego właściciela o uszkodzeniu popularnego w okolicy przybytku.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas.

NOCNA INTERWENCJA NA PRADZE. POMOC NASTOLATKOM I PIJANY KIEROWCA

Pomoc dwojgu nietrzeźwym nastolatkom i wyeliminowanie z ruchu drogowego pijanego kierowcy. To wszystko w ciągu zaledwie półtorej godziny wydarzyło się w nocy z piątku na sobotę, na rogu Alei Solidarności i ulicy Ireny Kosmowskiej, na Pradze-Północ.

Strażnicy miejscy z VI Oddziału Terenowego jadący nocą z piątku na sobotę (25/26 września) Aleją Solidarności, na wysokości ulicy Kosmowskiej, przy torach kolejowych zauważyli w mroku dwie słaniające się postacie. Natychmiast zawrócili, aby udzielić im pomocy. Osoby okazały się dwojgiem nietrzeźwych nastolatków, wracających z imprezy urodzinowej kolegi. 16-letnia dziewczyna nie mówiła po polsku. W ogóle miała problem z mówieniem, utrzymaniem równowagi i poruszaniem się, z uwagi na nadmiar spożytego alkoholu. W trochę lepszym stanie był jej o rok starszy kolega, również obcokrajowiec, który porozumiewał się sprawnie w naszym języku. Od niego strażnicy dowiedzieli się, że para próbowała już wracać z imprezy do domu, kiedy dziewczyna straciła władzę w nogach. Ponieważ była lekko ubrana, leżąc przy torach, przemarzła. Trzęsła się i miała torsje. Strażnicy okryli ją folią termiczną i zaprowadzili do radiowozu, aby uchronić przed wychłodzeniem. Z uwagi na wiek i stan obojga nietrzeźwych zawiadomiono policję oraz pogotowie. Po chwili na miejsce dotarły wezwane służby, które zajęły się młodzieżą.

Tymczasem przy radiowozie strażników miejskich zatrzymał się samochód. Prowadzący zaalarmował, że według niego, jadącym za nim autem kieruje osoba nietrzeźwa. Podejrzany kierowca zatrzymał się kawałek dalej – prawdopodobnie błyskające światła radiowozów i pogotowia wziął za obławę. Strażnicy wykorzystali ten moment, by błyskawicznie dobiec do auta oraz otworzyć drzwi. Poczuli silną woń alkoholu, a na półeczce obok kierowcy zauważyli otwarte piwo. Kierujący i jego pasażer, bełkotali w obcym języku. Strażnicy wyjęli kluczyki ze stacyjki auta, kierowcę umieścili w przedziale przewozowym radiowozu oraz zawiadomili kolejny patrol policji.

Nietrzeźwą 16-latkę odebrał ojciec, jej starszy o rok kolega pozostał pod opieką policji, ponieważ jego rodzice i starszy brat byli poza Warszawą. Policja przejęła również sprawę pijanego kierowcy, a jego samochód trafił na parking depozytowy.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas.

Strażnicy miejscy pomogli zagubionym seniorom. Jeden z nich nie wiedział, że jest w Warszawie

Strażnicy miejscy pilnujący porządku i bezpieczeństwa w Warszawie w miniony weekend, dwukrotnie byli wzywani do zagubionych seniorów.

Do pierwszej z tych sytuacji doszło w nocy z sobotę na niedzielę na Targówku. Do straży miejskiej wpłynęło zawiadomienie od pracownika stacji paliw z Radzymińskiej, który zwrócił uwagę na przebywającą tam od kilku godzin starszą kobietę. Strażnicy z VI Oddziału Terenowego szybko potwierdzili, że seniorka ma kłopoty z pamięcią. Nie potrafiła podać swojego adresu, myślała, że jest o 50 lat młodsza, nie wiedziała nawet, że jest w Warszawie. Mimo braku dokumentów, udało się jednak ustalić jej imię i nazwisko. Poinformowana o sprawie policja, niebawem potwierdziła, że zaginięcie kobiety już zgłosiła rodzina. Niedługo potem straszą panią odebrała jej córka.

W niedzielę, około 14:30 na starszego mężczyznę siedzącego w kapciach na przystanku tramwajowym przy Grójeckiej, zwróciła uwagę przypadkowa mieszkanka. Kobieta zorientowała się, że ponad 90-letni mężczyzna może potrzebować pomocy i zadzwoniła na 986. Szczęśliwie senior pamiętał swoje imię i nazwisko, co pozwoliło strażnikom miejskim z III Oddziału Terenowego i policji ustalić jego pełne dane i adres zamieszkania. Po ustaleniu, że seniorowi nic nie dolega, pogotowie odwiozło go do położonego nieopodal mieszkania.

Przypominamy, że mając pod opieką osoby zmagające się z kłopotami z pamięcią, warto wyposażyć je w kartę ICE z zapisanym numerem telefonu do opiekuna lub osoby bliskiej. Skrawek materiału z taką informacją można też wszyć w ubrania seniora czy osoby, wymagającej specjalnej opieki.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas.

Dwa ranne łabędzie potrzebowały pomocy. Interweniował Ekopatrol

Pechowy czwartek dwóch łabędzi. Jednego potrącił samochód, drugi uderzył w budynek. Rannymi ptakami zaopiekował się Ekopatrol straży miejskiej.

W czwartek, 24 września, około godziny 10:05 Ekopatrol otrzymał informacje ze zbiegu ulic Widocznej i Płowieckiej o wymagającym pomocy łabędziu. Z informacji policjantów, którzy wezwali na pomoc strażników miejskich wynikało, że ptak został potrącony przez samochód. W chwili, kiedy na miejsce dotarli strażnicy, znajdował się na kawałku zieleni, tuż przy drodze. Zwierzę było ranne i niespokojne. Odłowienie go w sposób bezpieczny wymagało współpracy funkcjonariuszy obu formacji. Po kilku próbach łabędź został ostrożnie umieszczony w transporterze. Gdy Ekopatrol z rannym pasażerem zbliżał się już do warszawskiego ZOO, aby oddać go pod opiekę specjalistów z Ptasiego Azylu, wpłynęło zawiadomienie z ulicy Zamoyskiego o… wypadku innego łabędzia. Tym razem nie był to wypadek drogowy. Według osób, które wezwały funkcjonariuszy, łabędź w trakcie lotu uderzył w budynek, doznając poważnego urazu, po którym nie był w stanie kontynuować lotu. Strażniczka i strażnik zabrali na pokład radiowozu także drugiego rannego. Oba pechowe ptaki, już bez przygód, zostały przekazane pod opiekę lekarzy weterynarii z Ptasiego Azylu. Miejmy nadzieje, że po wyleczeniu i rehabilitacji powrócą do naturalnego środowiska.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas.

Nastolatkowie z marihuaną w grochowskim parku. Jeden z nich potrzebował pomocy

Zachowanie dwóch nastolatków w grochowskim parku wzbudziło niepokój strażniczek miejskich z referatu szkolnego. Okazało się, że jeden z nich wymaga pilnie fachowej pomocy.

Strażnicy miejscy z referatów szkolnych nie tylko dbają o porządek i bezpieczeństwo w rejonie placówek edukacyjnych. Do ich zadań należy również kontrola innych miejsc przebywania młodzieży, w celu zapobiegania zjawiskom patologicznym. 22 września, podczas patrolu w Parku im. płk. Jana Szypowskiego „Leśnika” strażniczki miejskie z VII Oddziału Terenowego zauważyły na ławce dwóch młodych chłopców, nad którymi unosił się obłok dymu. Na widok mundurowych jeden z nich odrzucił coś do śmietnika, następnie obaj wstali i szykowali się do odejścia. Strażniczki powstrzymały młodzieńców. Obaj nastolatkowie przyznali się do palenia marihuany. Jak się okazało, do kosza trafiły szklana fifka i plastikowa butelka, specjalnie dostosowana do prowadzenia narkotycznych inhalacji. Przy jednym z chłopców strażniczki ujawniły dodatkową działkę zabronionej substancji i sprzęt do porcjowania. Funkcjonariuszki przeprowadziły z chłopcami rozmowę edukacyjną. W jej trakcie, jeden przyznał, że zmaga się uzależnieniem i nawet rozpoczął już terapię. Strażniczki przekazały skruszonego młodzieńca w ręce policji. Jest szansa, że ta nauczka i pomoc funkcjonariuszy wyspecjalizowanych w pracy z młodzieżą pomoże chłopcu w pokonaniu niebezpiecznego nałogu.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas.

Otwarte drzwi, butle z gazem i radio na kablach. Tajemniczy dostawczak na Umińskiego

Podejrzanie wyglądający dostawczak zaniepokoił mieszkańców ulicy Umińskiego. W środku znajdował się tajemnicze butle. Obawy przechodniów pomogli zweryfikować strażnicy miejscy.

Patrol straży miejskiej z VII Oddziału Terenowego we wtorek, 22 września około godziny 7 otrzymał zlecenie udania się na ulicę Umińskiego, w celu sprawdzenia podejrzanie wyglądającego, dostawczego Mercedesa. Drzwi do samochodu były otwarte, a w środku rzucały się w oczy butle z gazem technicznym. Wzbudziło to zaniepokojenie okolicznych mieszkańców, którzy poprosili o interwencję. Strażnicy miejscy niezwłocznie zabezpieczyli pojazd oraz teren wokół niego przed dostępem osób trzecich. Celem zweryfikowania zagrożenia, na miejsce wezwana została straż pożarna. Jak ustalili strażacy, w butlach znajdował się tlen i dwutlenek węgla. Były na tyle szczelne, że nie było niebezpieczeństwa wybuchu – chyba, że ktoś w pobliżu zaprószyłby ogień.
Gdy oddalono ryzyko eksplozji, strażnicy dokładniej zbadali wnętrze tajemniczego busa. W środku odkryli między innymi kluczyki do auta oraz wiszące na kablach, samochodowe radio. W związku z powyższym o sprawie została powiadomiona policja, która podjęła czynności wyjaśniające.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas.