Strażnicy miejscy i przechodnie udzielili pomocy motocykliście poszkodowanemu podczas kolizji. Pod wiaduktem Trasy Łazienkowskiej motocykl zahaczył o jadący w tym samym kierunku samochód.
W piątek 6 marca, około godziny 16, przy przejściu dla pieszych na przecięciu ulicy Paryskiej z Trasą Łazienkowską, strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego, zauważyli leżącego na jezdni mężczyznę. Chwilę wcześniej doszło do kolizji jego motocykla z niedużym samochodem dostawczym. Jedna z funkcjonariuszek natychmiast podbiegła, by udzielić pomocy motocykliście. Poszkodowany był oszołomiony. Skarżył się na ból w kolanie i kręgosłupie, ale próbował podnieść się z jezdni. Strażniczka dopilnowała, by poczekał na pogotowie w niezmienionej pozycji. W tym samym czasie pozostali funkcjonariusze kierowali nasilającym się ruchem innych pojazdów, aby nie doszło do kolejnych kolizji. Po kilkunastu minutach na miejscu zjawiło się pogotowie ratunkowe i policja, wezwane przez świadków zdarzenia. Według ich relacji, motocyklista usiłował wyminąć samochód z prawej strony i zahaczył o jego bok, upadając na zabezpieczenia prowadzonych w tym miejscu robót drogowych. Wyjaśnieniem całego zdarzenia zajmie się przybyła na miejsce policja.
Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
Dramatyczna akcja ratownicza w podmiejskim pociągu. Dwie kobiety ratowały nieprzytomnego 65-latka. Nasza koleżanka wspólnie z adeptką szkoły pielęgniarskiej poprowadziła resuscytację pasażera, który zasłabł w drodze do pracy.
Była godzina 6:40 w środę 4 marca. Pociąg zatrzymał się na stacji w Falenicy i pasażerowie usłyszeli dramatyczny komunikat kierownika składu: „Zasłabł człowiek. Czy w pociągu jest ratownik albo lekarz?” Nie było. Była za to zmierzająca do pracy funkcjonariuszka straży miejskiej ze Starówki, która natychmiast ruszyła w kierunku wskazanym przez kolejarza. – W wąskim przejściu leżał około 65-letni mężczyzna. Wszyscy wokół się rozstąpili, nikt nie reagował, prawdopodobnie ludzie się bali lub nie wiedzieli co robić – relacjonuje nasza koleżanka. – Kiedy pierwszy raz przeprowadziłam badanie funkcji życiowych, mężczyzna jeszcze oddychał i miał bardzo wysokie tętno. Po chwili – „zatrzymał się”. – Kierownik pociągu przyniósł defibrylator AED. Poprosiłam, by natychmiast wzywał pogotowie. Nasza funkcjonariuszka sama podjęła resuscytację. Na klatkę piersiową przykleiła elektrody defibrylatora i słuchała instrukcji urządzenia. Defibrylator kilkukrotnie uruchomił impuls elektryczny, następnie nakazał prowadzenie masażu serca. Nasza funkcjonariuszka zaczęła uciskanie klatki piersiowej walczącego o życie człowieka. Dołączyła do niej młoda dziewczyna (która okazała się uczennicą pierwszego roku szkoły pielęgniarskiej) i inny przypadkowy pasażer. Po kilku minutach resuscytacji ratowany odzyskał świadomość. Strażniczka wypytała go o objawy, które towarzyszyły zasłabnięciu, o choroby na które się leczy. Mężczyzna, ułożony w pozycji bocznej bezpiecznej, podał też numer telefonu do żony. Niestety, po chwili jego serce ponownie przestało bić i walka zaczęła się od początku. Ratujący natychmiast podjęli resuscytację. Prowadzili ją niestrudzenie, aż do przybycia załogi pogotowia, która przejęła czynności ratownicze, wdrażając bardziej zaawansowane środki medyczne. Około 7:20 pacjent został zabrany do szpitala.
Defibrylator AED to urządzenie, które wielokrotnie zwiększa szansę uratowania osoby dotkniętej nagłym zatrzymaniem krążenia. Straż Miejska m.st. Warszawy dysponuje ponad setką tego typu urządzeń. Są one w dyspozycji zdecydowanej większości zmotoryzowanych załóg strażniczych, pełniących służbę w mieście. Wszyscy strażnicy miejscy przechodzą regularne szkolenia z pierwszej pomocy przedmedycznej, ale obsługę defibrylatora może przeprowadzić każdy, bez specjalnego przeszkolenia. Urządzenie samo wydaje instrukcje głosowe. Nie bój się pomagać! Możesz uratować czyjeś życie.
Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
Alkoholowa libacja o mało nie zakończyła się tragedią. Zapobiegły jej czujność mieszkańca i strażnicy miejscy.
W piątek 27 lutego, pół godziny przed południem strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego odebrali wezwanie z rejonu tzw. Zakola Wawerskiego o „alko-pikniku”, który miał odbywać się nad brzegiem kanału Nowa Ulga. Zgłaszający niepokoił się, ponieważ temperatury nie były jeszcze na tyle wysokie, by wylegiwać się na trawce. Co prawda piknik się już zakończył, jednak sytuacja, którą funkcjonariusze zastali na miejscu, wyglądała bardzo niebezpiecznie. Na zboczu kanałku na boku, częściowo zanurzony w wodzie leżał nieruchomo człowiek. Strażnicy natychmiast podbiegli do niego, wydobyli na suchy brzeg i próbowali ocucić, ale nie reagował. Był siny. Dopiero po kilku zabiegach ratowniczych, zakrztusił się i zaczął wypluwać wodę. Jego twarz nabrała kolorów. Strażnicy poczuli też od niego wyraźny zapach alkoholu. Funkcjonariusze nie mogli dowiedzieć się od mężczyzny nic więcej, ponieważ wydawane przezeń dźwięki tylko chwilami składały się w słowa. Na miejsce został wezwany patrol przewozowy, który przetransportował odratowanego uczestnika libacji do Stołecznego Ośrodka dla Osób Nietrzeźwych. Mimo zimnej kąpieli i czasu jaki upłynął to w trakcie rejestracji w SOdON, alkomat wykazał w organizmie 50-latka obecność ponad 2,2 promila alkoholu.
Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
Jeszcze kilka lat temu interwencje dotyczące niesprzątania po psach należały do rzadkości. Dziś sytuacja wyraźnie się zmienia. Straże miejskie w całym kraju coraz konsekwentniej egzekwują przepisy porządkowe, a liczba mandatów systematycznie rośnie. Kara za pozostawienie odchodów w miejscu publicznym może sięgnąć nawet 500 zł.
Monitoring i zgłoszenia mieszkańców
Samorządy reagują na rosnącą liczbę skarg dotyczących zabrudzonych chodników, parków, skwerów czy placów zabaw. W identyfikowaniu właścicieli psów pomagają kamery miejskiego monitoringu oraz zgłoszenia przesyłane przez mieszkańców. Coraz częściej nagrania są analizowane także po czasie – jeśli właściciel nie posprzątał po swoim zwierzęciu, może zostać ustalony i ukarany nawet kilka dni po zdarzeniu.
To wyraźny sygnał, że wykroczenia porządkowe nie pozostają już bez reakcji.
Problem psich odchodów to nie wyłącznie sprawa wyglądu przestrzeni publicznej. To przede wszystkim kwestia zdrowia. Odchody mogą zawierać groźne bakterie i pasożyty, w tym jaja glisty psiej – Toxocara canis. Do zakażenia może dojść poprzez kontakt z zanieczyszczoną glebą. Szczególnie narażone są dzieci bawiące się w piaskownicach i na trawnikach.
Służby sanitarne podkreślają, że regularne sprzątanie po zwierzętach znacząco ogranicza ryzyko chorób pasożytniczych i poprawia bezpieczeństwo w przestrzeni wspólnej.
Dlaczego kontroli jest więcej?
W miastach przybywa zwierząt domowych, a wraz z nimi rośnie skala problemu. Gminy ponoszą koszty dodatkowego sprzątania, a mieszkańcy oczekują skuteczniejszych działań. Monitoring stał się narzędziem, które pozwala reagować szybciej i efektywniej niż kiedyś.
To element szerszej polityki dbania o porządek publiczny – podobnie jak kontrole dotyczące spalania odpadów, nielegalnego parkowania czy zaśmiecania terenów zielonych.
Warszawa radzi sobie lepiej, ale Mazowsze ma problem
Na tle regionu relatywnie dobrze zorganizowana wydaje się Warszawa, gdzie system monitoringu jest rozbudowany, a kontrole prowadzone są regularnie. Nie oznacza to, że problem zniknął, jednak działania służb są widoczne i konsekwentne.
Znacznie gorzej sytuacja wygląda w mniejszych miejscowościach Mazowsza. Przykładem może być Park Potulickich w Pruszkowie, gdzie jak wskazują mieszkańcy, problem niesprzątania po psach jest szczególnie uciążliwy. Zanieczyszczone alejki i trawniki stają się codziennością, a część właścicieli czworonogów wciąż ignoruje obowiązek sprzątania.
Podobne sygnały napływają również z innych miast regionu. Brakuje konsekwentnych kontroli, a poczucie bezkarności sprawia, że niektórzy właściciele nie czują się zobowiązani do przestrzegania przepisów.
Straż miejska – tylko mandaty?
Część społeczeństwa uważa, że straż miejska „zajmuje się wyłącznie wystawianiem mandatów”. Rzeczywistość jest jednak znacznie szersza. Strażnicy miejscy bardzo często podejmują interwencje w sprawach zakłócania porządku, pomagają w sytuacjach kryzysowych, zabezpieczają miejsca wypadków, a niejednokrotnie jako pierwsi udzielają pomocy osobom potrzebującym.
Egzekwowanie obowiązku sprzątania po psach to tylko fragment ich codziennej pracy, wynikający z przepisów prawa i oczekiwań mieszkańców.
Mimo dostępności bezpłatnych torebek w miejskich dyspenserach i specjalnych koszy, problem nadal istnieje. Z obserwacji wynika, że część właścicieli lekceważy obowiązek, a niektórzy jedynie udają sprzątanie, licząc na brak świadków. W dobie kamer i aktywności mieszkańców takie zachowania coraz częściej kończą się mandatem.
Obowiązek sprzątania po swoim zwierzęciu to element podstawowych zasad współżycia społecznego. Wystarczy woreczek i chwila uwagi, by uniknąć kary i przyczynić się do poprawy jakości życia w mieście.
Wspólna przestrzeń wymaga wspólnej odpowiedzialności, a ta zaczyna się od najprostszych codziennych gestów.
Fot. Marek Śliwiński
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
Zmagania odbyły się 24 lutego w siedzibie Straży Miejskiej m.st. Warszawy przy ul. Sołtyka 8/10. Każdą szkołę reprezentowała dwuosobowa drużyna. Najwięcej zespołów przyjechało z Bemowa – aż sześć szkół z tej dzielnicy wzięło udział w konkursie.
Uczestnicy mieli do rozwiązania test składający się z 30 pytań. Dotyczyły one m.in. uprawnień strażników miejskich, obowiązkowego wyposażenia roweru, zasad postępowania w przypadku poparzenia czy zadań realizowanych przez Ekopatrol. Nie zabrakło także pytań o znaki drogowe oraz nadchodzące zmiany w przepisach dotyczących młodych użytkowników jednośladów.
Co było najtrudniejsze?
Jak przyznali uczestnicy, część zagadnień wymagała dużej koncentracji. – Najwięcej emocji wzbudziły pytania o znaki drogowe. Niektóre były naprawdę podchwytliwe – mówili uczniowie ze Szkoły Podstawowej nr 368 na Białołęce.
Z kolei reprezentanci Szkoły Podstawowej nr 84 na Targówku zwrócili uwagę na pytanie dotyczące obowiązku noszenia kasków przez młodych rowerzystów i użytkowników hulajnóg – temat aktualny i szeroko dyskutowany.
Uczennice ze Szkoły Podstawowej nr 10 na Ochocie podkreślały, że do konkursu przygotowywały się, powtarzając materiał do karty rowerowej oraz zdobywając informacje o pracy straży miejskiej. – Takie inicjatywy pomagają utrwalić wiedzę i uczą odpowiedzialności na drodze – podsumowały.
Równie pozytywne opinie płynęły od uczniów z Ursynowa. – Atmosfera była świetna, a test ciekawy i dobrze przygotowany – mówili przedstawiciele Szkoły Podstawowej nr 336.
Czas na finał
Do finałowego, trzeciego etapu zakwalifikuje się po jednej drużynie z każdej reprezentowanej dzielnicy. Ogłoszenie wyników zaplanowano najpóźniej na piątek.
Finaliści spotkają się ponownie 17 marca, by zmierzyć się z zadaniami praktycznymi. W programie znalazły się m.in. elementy udzielania pierwszej pomocy oraz bezpieczna jazda na rowerze. Na końcową ocenę wpłynie także przygotowana przez uczniów praca plastyczna pod hasłem „Bezpiecznie na drodze ze Strażą Miejską”.
Uroczyste podsumowanie konkursu i wręczenie nagród odbędzie się 16 kwietnia w Pałac Kultury i Nauki.
Wspólna inicjatywa na rzecz bezpieczeństwa
Głównym organizatorem wydarzenia jest Straż Miejska m.st. Warszawy, a współorganizatorami Biuro Edukacji Urzędu m.st. Warszawy oraz Pałac Kultury i Nauki. Konkurs wspierają również Urzędy Dzielnic m.st. Warszawy, Zarząd Transportu Miejskiego w Warszawie, Miejskie Zakłady Autobusowe, Automobilklub Polski, Poland Bike, Orange Polska, Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w m.st. Warszawie, Miejskie Przedsiębiorstwo Robót Inwestycyjnych, Społem oraz Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego.
Konkurs „Ze Strażą Miejską Bezpiecznie” od lat promuje odpowiedzialne postawy i praktyczną wiedzę wśród najmłodszych mieszkańców stolicy, pokazując, że bezpieczeństwo zaczyna się od świadomości i codziennych wyborów.
Komplet informacji na temat XII edycji konkursu „Ze Strażą Miejską Bezpiecznie” znajdują się pod tym linkiem.
Fot. Artur Stankiewicz
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
Wracając z pracy do domu, warszawski strażnik miejski ujął nietrzeźwego kierowcę. Uczestnik ruchu zwrócił uwagę funkcjonariusza swoim stylem jazdy.
W czwartek (19 lutego) po południu strażnik miejski z VI Oddziału Terenowego jechał odebrać dziecko z przedszkola. W pewnym momencie jego uwagę zwrócił jadący przed nim mercedes. – Gwałtowne i niczym nieuzasadnione zmiany prędkości, charakterystyczne bujanie od lewej do prawej strony pasa ruchu i duży brak wyczucia odległości – wylicza starszy inspektor Mariusz Liżewski. – Do tego niedomknięte drzwi. Wiedziałem, że z kierowcą coś jest „nie tak” i podejrzewałem alkohol. Biały mercedes sunął ruchliwą Modlińską, a samochód strażnika – za nim. Naszemu funkcjonariuszowi udało się wjechać przed podejrzany pojazd na światłach przed urzędem gminy Jabłonna. – Podszedłem do stojącego za mną samochodu, pokazałem kierowcy, by otworzył okno i wtedy potwierdziły się moje podejrzenia. Spowolnione ruchy, bełkotliwa mowa, czerwona twarz – wylicza strażnik. – Wyraźny zapach alkoholu upewnił mnie, że mam do czynienia z nietrzeźwym kierowcą. Funkcjonariusz stanowczym ruchem wyciągnął kluczyki ze stacyjki mercedesa i zadzwonił po policję. Policjanci w kilka minut zjawili się na miejscu i zbadali mężczyznę alkomatem. „Jedno piwo”, do którego się przyznawał, dało wynik 2,3 promila alkoholu w organizmie. Kierowca został zatrzymany. Musi się liczyć z utratą uprawnień do prowadzenia pojazdów.
Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
Do niebezpiecznego zderzenia dostawcy posiłków z taksówkarzem doszło wczoraj wieczorem na tak zwanym Kercelaku. Strażnicy byli pierwsi na miejscu tego zdarzenia. Pomoc otrzymał poszkodowany, a sprawna interwencja zapobiegła karambolowi i paraliżowi komunikacyjnemu na ruchliwym skrzyżowaniu.
We środę 18 lutego, około 21:20 strażnicy miejscy patrolujący rejon Woli, zauważyli dwa rozbite samochody na środku tzw. Kercelaka. Przez zbieg alei Solidarności z Okopową prowadzą liczne trasy tramwajów i autobusów, a skrzyżowanie wymaga od kierowców pełnego skupienia. Funkcjonariusze natychmiast zabezpieczyli więc miejsce wypadku, aby nie doszło do karambolu, po czym niezwłocznie wezwali na pomoc pogotowie, strażaków i policję. Kierującemu jednego z uszkodzonych aut, który doznał urazu czaszki, konieczne było udzielenie pomocy przedmedycznej. – Interwencja nie była łatwa – relacjonuje jeden z funkcjonariuszy. To skrzyżowanie jest ruchliwe i dość skomplikowane, a w pierwszych minutach byliśmy sami. Ponadto obaj uczestnicy zdarzenia to obcokrajowcy. Nie mówili po polsku i słabo posługiwali się angielskim. Po chwili na miejscu zaczęły pojawiać się inne wezwane służby. Pogotowie zajęło się kierowcami, policja ustaleniem przyczyn i winnych wypadku, a straż pożarna – usuwaniem porozrzucanych części pojazdów. Strażnikom przydzielono zadanie udrażniania ruchu. Po niespełna pół godzinie ruch został przywrócony.
Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
Strażnicy miejscy z Ekopatrolu przewieźli ostatnio do Ptasiego Azylu dwa piękne, ale kontuzjowane myszołowy. Ptaki zostały zauważone w przestrzeni miejskiej przez mieszkańców, którzy zgłosili prośbę o pomoc na 986.
W poniedziałek 16 lutego strażnicy miejscy odebrali wezwanie z Białołęki. Mieszkaniec, który przechodził ulicą Modlińską, zauważył okazałego drapieżnika leżącego na śniegu, niedaleko od jezdni. Ptak prawdopodobnie przeżył zderzenie z jakimś pojazdem – był oszołomiony i prawie się nie ruszał. Nie protestował nawet, kiedy znalazca zabrał go do domu i włożył do pudełka. Strażnicy, którzy odbierali myszołowa z mieszkania, podziękowali za postawę mieszkańca, zwracając jednak uwagę, że kontakt z drapieżnikiem wymaga zachowania stosownych środków ostrożności. – Było tak zimno, że nie miałem serca zostawić go na ulicy – wyjaśnił wybawca myszołowa. – W ogóle nie uciekał i bałem się, że zamarznie. Odmienny temperament miało zwierzę, którego problemy zauważyła 3 dni wcześniej mieszkanka Bemowa. Kobieta zgłosiła, że za ogrodzeniem na Kopalnianej podskakuje sporej wielkości ptak. Strażnikom nie było łatwo odłowić energicznego myszołowa, który – mimo wyraźnie uszkodzonego skrzydła – wielokrotnie próbował wzbić się do lotu. – Nie bardzo podobał mu się także pobyt w pudełku – relacjonuje funkcjonariusz, biorący udział w tej interwencji. – Dla bezpieczeństwa włożyliśmy je dodatkowo w transporter, bo w czasie przewozu ptak cały czas szarpał pazurami tekturę. To wyjątkowo piękny egzemplarz. Przy okazji kolejnej wizyty w Ptasim Azylu, muszę zapytać, jak przebiega jego rekonwalescencja – dodaje strażnik. Strażnicy miejscy z Ekopatrolu codziennie niosą pomoc chorym i zagubionym zwierzętom. Ponad 60 procent z nich stanowią ptaki.
Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
Strażnicy miejscy pomogli taksówkarzowi, który zasłabł w trakcie kursu na samym środku placu Szembeka. Po około 10 minutach poszkodowany był już w karetce pogotowia.
W poniedziałek 9 lutego, około 11:20 strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego, realizujący zadania w okolicy placu Szembeka napotkali na drodze niespodziewane spiętrzenie ruchu. Ktoś poinformował, że na przejściu dla pieszych, u zbiegu kilku południowo-praskich ulic stoi taksówka. Kierowca prawdopodobnie zasłabł. Strażnicy natychmiast ruszyli z pomocą. Jeden rzut oka wystarczył, by stwierdzić, że z mężczyzną za kierownicą coś się dzieje. – Kierowca był półprzytomny. Nie było z nim kontaktu. Przewoził dwie kobiety, które już wzywały karetkę – mówi jeden z funkcjonariuszy biorących udział w interwencji. – To ruchliwe miejsce, dlatego podzieliliśmy się zadaniami: jeden udzielał pomocy, drugi zajął się bezpieczeństwem na drodze. Ponad 60-letni kierowca miał atak epilepsji. Jego ciałem wstrząsały silne drgawki. Udzielający pomocy strażnik zabezpieczył głowę mężczyzny, by nie uszkodził jej o twarde elementy pojazdu i monitorował czynności życiowe taksówkarza. Po kilku minutach ze wsparciem dotarła policja, a zaraz po niej pogotowie, które zabrało poszkodowanego do szpitala. Usunięciem taksówki zajęli się policjanci. Po kilkudziesięciu minutach służby zakończyły interwencję.
Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
P.o. Komendant Zbigniew Włodarczyk odebrał Medal Pamięci Grobu Nieznanego Żołnierza przyznany Straży Miejskiej m.st. Warszawy z okazji stulecia jednego z najbardziej rozpoznawalnych symboli Stolicy.
Ponad 100 lat temu – 2 listopada 1925 roku w środkowych arkadach kolumnady pałacu Saskiego odsłonięto jeden z najbardziej znanych symboli Warszawy – Grób Nieznanego Żołnierza. Pod kamienną płytą spoczywają szczątki anonimowego żołnierza-ochotnika, który poległ podczas walk o Lwów w 1918 roku. Nawet podczas okupacji było to miejsce wyjątkowe, a gdy hitlerowcy zburzyli Pałac Saski, Grób ocalał, będąc kolejnym śladem niezłomności i siły. Tradycję posterunku honorowego przywrócono w 1946 i trwa ona do dziś. Na straży wiecznego spoczynku nieznanego bohatera przez całą dobę i cały rok stoją żołnierze z Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego. Przy wyjątkowych okazjach zastępują ich inne formacje mundurowe i umundurowane. Jedną z nich jest Straż Miejska m.st. Warszawy.
Nasi strażnicy wielokrotnie dostępowali zaszczytu udziału w Warcie Honorowej, aż wreszcie w sierpniu 2023 roku Kompania Reprezentacyjna Straży Miejskiej m.st. Warszawy po raz pierwszy sama przeprowadziła uroczystą zmianę posterunku z zachowaniem pełnego ceremoniału wojskowego. Nasz udział na dłużej wpisał się w kalendarz Grobu-Pomnika.
Także w tym roku strażnicy dwukrotnie uroczyście wprowadzą posterunek przed Grób Nieznanego Żołnierza (25 maja i 30 sierpnia).
Zaangażowanie Straży Miejskiej m.st. Warszawy w kultywowanie i krzewienie pamięci patriotycznej Grobu zostało docenione. Na stulecie Grobu Nieznanego Żołnierza wybito pamiątkowy Medal Pamięci, a jedno z tych odznaczeń wręczono p.o. Komendantowi Zbigniewowi Włodarczykowi, podczas uroczystości organizowanej przez Stowarzyszenie Patriotyczno-Edukacyjne „Pamięć” w siedzibie Dowództwa Garnizonu Warszawa.
Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!