Straż miejska pomogła taksówkarzowi, który stracił przytomność w trakcie kursu

Strażnicy miejscy pomogli taksówkarzowi, który zasłabł w trakcie kursu na samym środku placu Szembeka. Po około 10 minutach poszkodowany był już w karetce pogotowia.

 W poniedziałek 9 lutego, około 11:20 strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego, realizujący zadania w okolicy placu Szembeka napotkali na drodze niespodziewane spiętrzenie ruchu. Ktoś poinformował, że na przejściu dla pieszych, u zbiegu kilku południowo-praskich ulic stoi taksówka. Kierowca prawdopodobnie zasłabł. Strażnicy natychmiast ruszyli z pomocą. Jeden rzut oka wystarczył, by stwierdzić, że z mężczyzną za kierownicą coś się dzieje.
– Kierowca był półprzytomny. Nie było z nim kontaktu. Przewoził dwie kobiety, które już wzywały karetkę – mówi jeden z funkcjonariuszy biorących udział w interwencji. – To ruchliwe miejsce, dlatego podzieliliśmy się zadaniami: jeden udzielał pomocy, drugi zajął się bezpieczeństwem na drodze.
Ponad 60-letni kierowca miał atak epilepsji. Jego ciałem wstrząsały silne drgawki. Udzielający pomocy strażnik zabezpieczył głowę mężczyzny, by nie uszkodził jej o twarde elementy pojazdu i monitorował czynności życiowe taksówkarza. Po kilku minutach ze wsparciem dotarła policja, a zaraz po niej pogotowie, które zabrało poszkodowanego do szpitala. Usunięciem taksówki zajęli się policjanci. Po kilkudziesięciu minutach służby zakończyły interwencję.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Giżycko: Tragiczna śmierć taksówkarza w noc sylwestrową. Zatrzymano 37-latka

W noc sylwestrową w Giżycku doszło do tragicznego zdarzenia z udziałem taksówkarza. Służby zostały zaalarmowane przez świadków, którzy zwrócili uwagę na nietypowe zachowanie kierowcy poruszającego się po mieście. Styl jazdy wzbudził podejrzenia, że mężczyzna może być pod wpływem alkoholu lub mieć problemy zdrowotne.

Po zatrzymaniu taksówki okazało się, że za kierownicą znajduje się ciężko ranny 78-letni mężczyzna. Kierowca był zakrwawiony i miał liczne obrażenia. Na miejsce natychmiast wezwano policję oraz służby ratunkowe. Niestety, mimo szybkiej interwencji, życia mężczyzny nie udało się uratować – obrażenia okazały się śmiertelne.

Funkcjonariusze rozpoczęli intensywne działania, analizując trasę przejazdu taksówki oraz okoliczne monitoringi. W krótkim czasie, na jednej z ulic Giżycka, zatrzymano 37-letniego mężczyznę, który – według ustaleń śledczych – może mieć związek z tym zdarzeniem. Zatrzymany był nietrzeźwy, w jego organizmie stwierdzono blisko promil alkoholu.

Podczas przeszukania miejsca zamieszkania mężczyzny policjanci zabezpieczyli nóż, który mógł zostać użyty w ataku. 37-latek trafił do policyjnego aresztu. Po wytrzeźwieniu zostaną z nim przeprowadzone dalsze czynności procesowe.

Postępowanie w tej sprawie prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Giżycku.

📸fot./wideo: Policja-Warmińsko Mazurska

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

„Najważniejsze jest życie człowieka” – starszy inspektor Piotr Pomarański uratował nieprzytomnego kierowcę taksówki

„Najważniejsze jest życie człowieka, które zawsze trzeba ratować” – doskonale zna tę zasadę starszy inspektor Piotr Pomarański, gdy na stacji benzynowej pospieszył z pomocą nieprzytomnemu kierowcy taksówki. Dzięki jego szybkiej reakcji około 35-letni mężczyzna otrzymał niezbędną pomoc i trafił pod opiekę lekarzy.

W piątek,7 lutego 2025 roku, około godziny 19:50, funkcjonariusz VII Oddziału Terenowego po pracy pojechał prywatnym autem na myjnię samochodową. Nagle podbiegł do niego zdenerwowany pracownik stacji, pytając, czy jest ratownikiem medycznym. – Odpowiedziałem, że jestem strażnikiem miejskim i że każdy strażnik przechodzi szkolenia z zakresu udzielania pierwszej pomocy – relacjonuje starszy inspektor Piotr Pomarański, który w warszawskiej straży miejskiej pracuje blisko 30 lat. Pracownik stacji poinformował, że przy dystrybutorze gazu od dłuższego czasu stoi pojazd marki Toyota oznakowany jako TAXI, a jego kierowca nie wysiada i nie reaguje.


– Natychmiast podszedłem do stojącego auta i już z daleka widziałem, że musiało się coś stać, ponieważ mężczyzna za kierownicą siedział w nienaturalnej pozycji, z głową na ramieniu – opisuje strażnik. Po otwarciu drzwi okazało się, że kierowca oddycha i ma puls, lecz nie reaguje na bodźce. Nie było od niego czuć zapachu alkoholu. Funkcjonariusz natychmiast zadzwonił po pogotowie i zaczął monitorować stan nieprzytomnego mężczyzny.
– Co chwilę sprawdzałem puls i jego reakcje, starałem się przywrócić mu przytomność, jednak bez rezultatu. W takich sytuacjach najważniejsze jest, aby człowiek miał zachowane czynności życiowe. Gdyby stracił tętno, byłem gotowy do masażu serca, wiedziałem, że mogę liczyć na inne osoby stojące obok – dodaje starszy inspektor. Po około 10 minutach na miejsce przybył zespół pogotowia ratunkowego oraz patrol policji. Ratownicy przejęli czynności ratunkowe, a po kilkunastu minutach mężczyzna został zabrany do szpitala.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy