Pierwsza transkrypcja zagranicznego aktu małżeństwa pary jednopłciowej w Pruszkowie

W Pruszkowie odnotowano pierwszą w historii miasta transkrypcję zagranicznego aktu małżeństwa zawartego przez osoby tej samej płci. Dokument sporządzony poza granicami Polski został wpisany do polskiego rejestru stanu cywilnego.

Czynności dokonał Prezydent Miasta Pruszkowa Piotr Bąk. Możliwość przeprowadzenia takiej procedury pojawiła się w związku ze zmianami dotyczącymi dokumentacji wykorzystywanej przez urzędy stanu cywilnego.

Istotne znaczenie miało rozporządzenie Ministra Cyfryzacji z 22 maja 2026 roku, na mocy którego zmieniono obowiązujące wzory dokumentów związanych z rejestracją stanu cywilnego. Nowe formularze weszły w życie 23 sierpnia 2026 roku i uwzględniają również procedurę transkrypcji zagranicznych aktów małżeństwa osób tej samej płci.

Transkrypcja zagranicznego aktu stanu cywilnego oznacza przeniesienie danych zawartych w dokumencie wystawionym przez zagraniczny organ do polskiego rejestru stanu cywilnego. Nie jest to zawarcie małżeństwa w Polsce, lecz administracyjne odnotowanie w polskim systemie aktu, który został już wcześniej sporządzony za granicą.

– Rolą urzędu jest działać zgodnie z obowiązującym prawem i zapewniać mieszkańcom możliwość załatwiania spraw urzędowych na równych, jasno określonych zasadach. Nowe przepisy stworzyły podstawę do prawidłowego dokonania takiej transkrypcji i z tej możliwości dziś w Pruszkowie skorzystaliśmy – powiedział Piotr Bąk.

Dokonana w Pruszkowie transkrypcja ma więc charakter formalno-administracyjny. Zmiana przepisów i nowych wzorów dokumentów umożliwiła urzędowi przeprowadzenie procedury dotyczącej zagranicznego aktu małżeństwa osób tej samej płci zgodnie z obowiązującymi regulacjami.

Źródło. Urząd Miasta Pruszkowa

Fot. Warszawska Grupa Luka&Maro

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas.

Pruszków: Reprezentacyjny plac czy zwykły ogólnodostępny parking w zabytkowym parku? Pracownicy łamią zakazy, Miasto nie widzi problemu.

Reprezentacyjny plac znajdujący się niemal w sercu zabytkowego Parku Potulickich w Pruszkowie, tuż przed Urzędem Stanu Cywilnego, Miasto Pruszków zamienia w ogólnodostępny parking. Czy miasto widzi w tym problem? Konserwator Zabytków w tej kwestii jest bezradny. Mieszkańcy mają dość.

Zakaz sobie, a my sobie

Plac Jana Pawła II w Pruszkowie, bo o nim mowa, znajduje się niemal w sercu zabytkowego Parku Potulickich bezpośrednio przy Urzędzie Stanu Cywilnego. Jeszcze do niedawna stanowił reprezentacyjne miejsce na mapie miasta, chętnie wykorzystywane zarówno przez samych mieszkańców jak pary młode do sesji zdjęciowych czy wypoczynku. Przyjechałeś na spacer, a nie załatwić sprawę w urzędzie, idziesz do domu – zaparkuj w parku, tak chyba powinno brzmieć hasło tego miejsca.

Samochody pozostawiane na wiele godzin, autokary turystyczne, plamy na kostce brukowej po wyciekach płynów eksploatacyjnych z pojazdów, zniszczone rabaty czy niska zieleń, to obecnie codzienny wizerunek tego miejsca. Co prawda przy wjeździe na plac znajduje się znak drogowy B-1, czyli zakaz ruchu w obu kierunkach, ale przecież kogo to obchodzi.

Wielu mieszkańców skarży się również, że kierowcy całkowicie nie zwracają uwagi na pieszych, wjeżdżają na plac z pełną prędkością, wymuszają pierwszeństwo na pieszych, jednym słowem czują się jakby byli na jezdni, a nie na placu w zabytkowym parku służącym mieszkańcom do wypoczynku.

Zastanawiający jest również fakt, że niejednokrotnie w chwili kiedy teren palcu jest całkowicie zastawiony samochodami, w budynku USC jest praktycznie pusto, a w sąsiednim muzeum również nie ma żadnych wydarzeń, gdzie są więc kierowcy tych pojazdów, na spacerze, w domu czy może robią zakupy na mieście?

Jak widać na terenie Placu Jana Pawła II możemy spotkać samochody typu SUV oraz inne pojazdy o DMC powyżej 2,5t. Tu warto więc zaznaczyć, że plac nie jest drogą publiczną, a to oznacza, że zgodnie z obowiązującymi przepisami Ustawy Prawo o ruchu drogowym, tych pojazdów nie powinno w tym miejscu być. Kierowcy tych pojazdów popełniają dodatkowe wykroczenie z art. 47.1, za które grodzi mandat w wysokości 100zł i 1 punkt karny. Oczywiście nikt tego nie widzi – także służby.

Straż Miejska nie reaguje, pracownicy łamią ustanowione zakazy, miasto nie zamierza wyprowadzić samochodów z parku.

Jeszcze za czasów Pawła Makucha poprzedniego prezydenta miasta, Miasto Pruszków podjęło starania o przejęcie działki na rogu ulic Kościuszki i Bolesława Prusa, dosłownie po drugiej ulicy, gdzie jednym z pomysłów przeznaczenia było utworzenie parkingu dla gości i interesantów USC i sąsiedniego Muzeum Starożytnego Hutnictwa Mazowieckiego, niestety z końcem kadencji pomysły upadły, a obecnie teren prawdopodobnie został przekazany deweloperowi.

Tak naprawdę, aby wyprowadzić pojazdy z Placu Jana Pawła II, wystarczyłyby dwa proste i niewymagające dużych nakładów finansowych działania:

1. Pod znakiem B-1 umiejscowienie adnotacji „Nie dotyczy pojazdu Pary Młodej” i przesunięcie obecnego znaku niecałe dwa metry dalej umieszczając go przy samym krawężniku zaraz przy krawędzi trawnika, aby był lepiej widoczny.

Pojawia się jednak pytanie, kto miałby tego pilnować? A no właśnie, odpowiedzi są niby banalnie proste, ale czy na pewno?

Straż Miejska – owszem to wręcz idealna służba do pilnowania porządku i rozliczania wykroczeń, ale czy na pewno? Obecnie teren Placu Jana Pawła II objęty jest nadzorem, aż przez trzy kamery monitoringu, i na tym jakby ich zadanie się kończy, ponieważ ze strony Straży Miejskiej reakcji brak, przez co niejednokrotnie dochodzi do sytuacji, że pojazdy parkują na trawnikach nawet poza terenem Placu w głębi parku. Wtedy reakcja jest, ale wyłącznie po bezpośrednim zgłoszeniu na Straż Miejską lub Policję.

Pracownicy USC albo Muzeum – owszem oni jako pierwsi powinni tego pilnować, jako osoby odpowiedzialne za organizację lub prowadzenie uroczystości czy wydarzeń, ale jednocześnie czego wymagać od osób, które same nie stosują się do zakazów ustanowionych przez władze miasta.

Przypomnijmy. W okresie wakacyjnym Miasto Pruszków przeprowadziło remont budynku Urzędu Stanu Cywilnego, zgodnie z informacjami zawartymi na stronie internetowej miasta oraz profilu na Facebooku, na czas prac obowiązywał zakaz wjazdu zarówno dla interesantów, jak i pracowników USC i Muzeum, tymczasem mimo zakazu pracownicy blokowali cały plac, który dodatkowo został pomniejszony o część zajętą na potrzeby remontu. Wielokrotnie wówczas zwracaliśmy na to uwagę bezpośrednio dyrekcji Muzeum, jak i kierownictwu USC, oczywiście jak można się domyślić, pozostały one zarówno bez odpowiedzi i bez reakcji.

2. Wykonanie podobnych działań jak wyżej i dodatkowo ustawienie składanej blokady parkingowej na środku wjazdu, którą dla potrzeb wjazdu dla pojazdu Pary Młodej otwieraliby pracownicy.

Nic jednak z tego nie będzie, ponieważ, jak już wiemy Miasto Pruszków, nie zamierza podejmować, żadnych działań związanych ze zmianą organizacji ruchu na Placu Jana Pawła II. Miasto Pruszków daje tym samym jasno do zrozumienia, że nie widzi problemu w zamianę reprezentacyjnego placu na ogólnodostępny parking leżący niemal w sercu zabytkowego Parku Potulickich. Niestety Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków w kwestii organizacji ruchu ma związane ręce.

Szkoda, ponieważ przez takie działania i podejście do sprawy władz miasta, jak i samych pracowników, tracą nie tylko mieszkańcy, ale również sami nowożeńcy, którzy zamiast pięknych zdjęć przy fontannie czy na ławce z pałacykiem USC w tle mają samochody.

A co z pracownikami i gośćmi w przypadku zmian?

Pracownicy Urzędu Stanu Cywilnego to tak naprawdę pracownicy Urzędu Miasta Pruszkowa, więc swoje pojazdy powinni pozostawiać na parkingu UM. Nie ma potrzeby parkowania bezpośrednio pod budynkiem USC, bo i po co, dla wygody? Odległość między budynkami to niecałe 7 minut pieszo.

Pracownicy Muzeum posiadają swój parking na terenie Muzeum oraz trzy miejsca przed bramą główną.

Jak wspominaliśmy na miejsce dla gości i interesantów również był pomysł, który przy obecnej władzy miasta umarł. Gościom i interesantom pozostają więc parkingi ogólnodostępne lub nadzieja, że kiedyś ktoś wyznaczy konkretne miejsca wyłącznie dla nich.

Mówią, że presja ma sens, dlatego na prośby mieszkańców będziemy dalej próbować walczyć o wyprowadzenie samochodów z parku i przywróceniu placu mieszkańcom.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Zdjęcia: Kamil Tuzek

Pruszków: Sypią solą w zabytkowym parku

Mieszkańcy Pruszkowa w ostatnich dniach coraz bardziej martwią się o swój największy skarb, którym jest zabytkowy Park Potulickich. Firma odpowiadająca za utrzymanie zieleni sypie sól na parkowych alejkach, miasto komentuje krótko – tylko piach. Pobrane próbki i błoto pośniegowe na alejkach pokazują zupełnie co innego.

Zaniepokojeni mieszkańcy Pruszkowa kolejny raz zwrócili się do nas z prośbą o interwencje, sprawa ponownie dotyczy zabytkowego Parku Potulickich, jednego z największych i najpiękniejszych w Pruszkowie.

Jedna z mieszkanek Pruszkowa, która regularnie odwiedza Park Potulickich, alarmuje, że parkowe alejki zostały wysypane solą: „Mój ostatni spacer z psami to był istny koszmar, psiaki kulały i nie chciały dalej iść. Alejki przy stawie z karmnikiem, Placu Pruszkowiaków są wysypane piaskiem i solą. Wzdłuż doprowadzalnika również” – przekazuje.

Jak informuje, gołym okiem widać wżery na śniegu i lodzie, piasek przecież tak nie działa – dodaje.

W podobnym tonie wypowiada się Pan Marek, który z uwagi na bliskość parku, również przychodzi tu na spacery ze swoim psem.

„Od kilku dni obserwuję u swojego psa, że podczas spaceru po parku pies unosi raz jedną, raz drugą łapę do góry i kuleje” – mówi

„Bardzo często się zatrzymuje i wręcz ucieka z parkowych alejek czy chodników. Nigdy wcześniej takie sytuacje się nie zdarzały. Ewidentnie na parkowych alejkach musi znajdować się coś co podrażnia poduszki na łapach u psa, najprawdopodobniej jest to sól” – dodaje na koniec.

NASI REPORTERZY NA MIEJSCU – NA ALEJKACH I CHODNIKACH TWORZY SIĘ BŁOTO POSIEGOWE

Na spacer po Parku Potulickich wybrali się również nasi reporterzy. Na miejscu potwierdzili, że praktycznie wszystkie alejki parkowe posypane są piachem, jednak nie to czysty piach.

Na alejkach pokrytych grubą warstwą lodu i zbitego śniegu, tworzy się błoto pośniegowe, co świadczy o tym, że mimo ujemnych temperatur ten śnieg i lód ulegają rozpuszczeniu, sam piach tak nie działa i mamy tego przykład, chociażby na pobliskim osiedlu, gdzie chodniki pokryte lodem również wysypane są piachem. Tam piach i chodniki są suche.

Jeśli się zatrzymać i popatrzyć, ewidentnie w śniegu i lodzie można zauważyć wżery po soli. Po rozbiciu, czy rozkopaniu większych grudek piachu natrafiamy na większe lub mniejsze kawałki soli.

URZĄD MIASTA ODPOWIADA KRÓTKO. FIRMA MILCZY

Wiceprezydent Pruszkowa Dorota Kossakowska odpowiada jednym zdaniem – „W Parku Potulickich ścieżki są posypywane piachem”.

Zastanawia nas skąd taka 100% pewność.

Za zimowe utrzymanie parkowych alejek odpowiada spółka A&M Partners z Warszawy, do której wysłaliśmy zapytania, milczy, a lokalny portal odsyła do Urzędu Miasta. Wygląda to trochę tak, jakby firma otrzymała stosowny przykaz od Urzędu Miasta w Pruszkowie.

Warto wspomnieć, że przetargu ogłoszonym przez Miasto Pruszków mowa jest jedynie o „usuwaniu śliskości” bez konkretnych wskazań, co oznacza, że firma od Urzędu Miasta w Pruszkowie, dostała zielone światło na stosowanie mieszanki piachu z solą lub nawet samej soli.

Tym bardziej dziwi taka pewność Wiceprezydent Doroty Kossakowskiej. Czyżby to kolejna próba manipulacji faktami i prawdą?

W Parku można znaleźć również taki oto pojemnik

RADNY BARTOSZ BRZEZIŃSKI POBIERA PRÓBKI I ROBI TEST

Radny Bartosz Brzeziński, który znany jest mieszkańcom z dużego zaangażowania w kwestie ekologiczne, postanowił pobrać kilka próbek z terenu Parku Potulickich i własnego ogródka. To także Brzeziński, był inicjatorem dyskusji o potencjalnej katastrofie przyrodniczej w parku w związku z przebudową urządzeń hydrologicznych, o której pisaliśmy w miniony piątek.

Już następnego dnia późnym wieczorem przesłał do redakcji raport ze swoich badań. W jego ocenie w pobranych próbkach z terenu parku znajdowała się substancja przypominająca sól. Jak podkreśla, wykonał proste testy, do których wystarcza znajomość fizyki i chemii na poziomie szkoły średniej.

Radny porównał przewodzenie prądu w roztworze uzyskanym z roztopionego śniegu przyniesionego z parku z roztworem uzyskanym z czystego śniegu z własnego ogrodu (czyli konduktancji). W próbce z parku odnotował wyraźnie wyższe wartości.

Nauki nie oszukamy, im więcej soli w wodzie, tym większa jest jej przewodność elektryczna.

Sprawdził czas zamarzania próbek o identycznej objętości. Próbka parkowa zamarzała znacznie wolniej – 95min niż próbka z domowego ogródka – 65min. Obecność soli spowalnia proces zamarzania.

Na koniec odparował obie próbki. W parkowej próbce na dnie brzegach i dnie naczynia pozostał osad białej warstwy.

Z około 30 mililitrów odparowanego płynu zostało mi prawie pół grama białego osadu. Zaskoczyło mnie to. Użyłem małego tygielka takiego jak do kawy po turecku – relacjonuje Bartosz Brzeziński. Nawet spróbowałem. Był słony – dodaje. W próbce pobranej z ogrodu tygielek był praktycznie czysty.

Jak zaznacza radny: Nie traktuję wyników mojego testu jako „wyroku”. To wskazówka, poszlaka. Moim zdaniem, mocna poszlaka. Nie napisałem ani że sól tam jest ani że jej nie ma. Pokazałem porównanie próbek z różnych miejsc i wskazałem, że wyniki się różnią. A jeśli się różnią, to coś musi być na rzeczy.

Jestem hobbystą pomiarów. Lubię automatykę i mierzenie wielkości fizycznych, to mnie naprawdę kręci. Jestem inżynierem, mam sprawne ręce i otwartą głowę. I powiem szczerze: robiłem te testy z chłopięcą radością i ciekawością – dodaje na koniec.

Raport z wynikami pomiarów można znaleźć na oficjalnym profilu radnego Bartosza Brzezińskiego na Facebooku.

INNE MIASTA W POLSCE WPROWADZIŁY STOSOWNE ZAKAZY. PRUSZKÓW DAJE ZIELONE ŚWIATŁO

Coraz więcej miast w Polsce zarówno tych dużych, jak i mniejszych, wprowadza całkowite zakazy używania soli nawet z piachem na terenie parków, skwerów czy innych terenach zielonych, niezależnie od ich wielkości czy statusu. I mocno je nadzorują.

Mamy tego przykłady, chociażby w samych ogłoszeniach przetargowych dla firm. Taki zakaz można dodatkowo wprowadzić w podpisywanej później umowie.

Zarząd Zieleni m.st. Warszawy publicznie deklaruje, że w alejkach parkowych i na terenach objętych jego utrzymaniem obowiązuje całkowity zakaz używania soli, tłumacząc to m.in. ryzykiem kumulacji jonów sodu i chloru oraz występowaniem suszy fizjologicznej. W podobnym tonie wypowiada się na swoich stronach Miasto Lublin, który jasno zaznacza, że poza pasem drogowym odśnieżanie i likwidacja śliskości odbywa się czystym piaskiem.

Odległy o 300 km Kraków, w którym najbardziej narzeka się na ilość smogu, również dba o tereny zielone i parki. W ogólnodostępnych materiałach dotyczących zimowego utrzymania jasno wskazuje, że na terenach zielonych stosuje się rozwiązania inne niż sól, a śliskość usuwa się mechanicznie i z użyciem „materiałów uszorstniających”.

Urzędnicy z tych miast nadzorują każde wykonane prace, aby mieć pewność, że ich wykonawca stosuje się do warunków zawartych w umowie. W przypadku naruszenia warunków umowy firmy muszą liczyć się za karami zawartymi w umowie.

Tymczasem w ogłoszeniu przetargowym Miasta Pruszkowa, próżno szukać jakiejkolwiek wzmianki o sposobie prowadzenia prac związanych z zimowym utrzymaniem, zwłaszcza na terenach zielonych w tym w Parku Potulickich. W ogłoszeniu znajduje się jedynie ogólny zapis – „odśnieżanie i usuwanie śliskości w okresie zimowym (bezpośrednio po wystąpieniu zjawiska) chodników, placów, alejek utwardzonych oraz ścieżek rowerowych, przejść dla pieszych, zatok postojowych, miejsc dla osób z niepełnosprawnościami, parkingów, schodów, ramp”.

Co znaczy, że Miasto Pruszków daje wykonawcy dowolność stosowanych środków, a tym samym zielone światło na używanie nawet samej soli na terenach zielonych i w parkach.

Więc kolejny raz powtórzymy, skąd taka pewność Wiceprezydent Doroty Kossakowskiej? Jednak jak już wiadomo – „straty muszą być”.

SÓL DROGOWA – ZAGROŻENIA DLA PSA

Sól drogowa to poważne zagrożenie dla psów w zimie, powodujące dotkliwe podrażnienia, pękanie opuszek, a nawet oparzenia chemiczne. Sól czyli chlorek wapnia i ostre kruszywo działają jak papier ścierny, wywołując pieczenie, pękanie naskórka i trudne do wygojenia rany. Długotrwały kontakt z solą może prowadzić do poważnych problemów z nerkami i sercem. 

Zlizywanie jej z łap prowadzi do zatruć, objawiających się wymiotami, biegunką i nadmiernym pragnieniem, a  w skrajnych przypadkach drgawki. Kluczowe jest mycie łap po spacerach, stosowanie ochronnych maści lub psich butów. 

Zdjęcia: Kamil Tuzek, Bartosz Brzeziński – Radny Miasta Pruszkowa, Czytelnicy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Pruszków: Zagłada fauny w zabytkowym Parku Potulickich. Prace prowadzone bez pozwolenia. Sprawa trafi do organów ścigania.

Pod koniec 2025 roku Urząd Miasta w Pruszkowie na terenie zabytkowego Parku Potulickich rozpoczęły się prace budowlane na parkowych stawach. Prowadzone prace to nie tylko zagłada wodnego ekosystemu, to przede wszystkim prace prowadzone bez pozwoleń. Wszystko wskazuje na to, że sprawą zajmą się organy ścigania. Ciężki sprzęt budowalny i konwoje ciężarówek w sercu parku. Nic nie jest zgodne z projektem prac. RDOŚ i SGGW pogrążają Urząd Miasta. Pani Wiceprezydent powtarza jedno „straty muszą być”.

Na początku stycznia jedna z zaniepokojonych mieszkanek Pruszkowa, przejmująco opisała prace budowlane prowadzone na terenie zabytkowego Parku Potulickich w Pruszkowie.

Krystyna Budzyńska na grupie „Pruszków Nasze Miasto” napisała: „Tak naprawdę liczyłam, że ktoś napisze taki post i będę mogła udostępnić go i odpowiednio skomentować, ale nikt taki się nie trafił… Chodzi mi o stan naszych stawów w ukochanym przez mieszkańców Parku Potulickich. Zaczęło się to na początku grudnia 2025 roku i nadal to morderstwo trwa”. W dalszej części zwracając się do władz miasta, pisze: „Wydaliście wyrok na naszą naturę. Na zwierzęta i roślinność w tym parku. Zatrudniliście firmę, która nie potrafiła zahamować przepływu wody. Babrali się z tym okropnie. Zrobili masę syfu i oczywiście teraz wszystko zostawili. Jak nazywa się takich, którzy niszczą i wydają wyroki na tych, co nie mają głosu? Proponuję, panie prezydencie, spacerek z pieskiem nieco dalej – niech pan obejrzy doprowadzalnik, który jeszcze na początku grudnia tętnił życiem. Teraz umarł, ale nie z powodu mrozu, tylko pana decyzji”.

URZĄD MIASTA PRUSZKOWA ZLECIŁ REMONT URZĄDZEŃ WODNYCH

Sam opis prac dla przeciętnego mieszkańca brzmi zbyt technicznie. Główne prace skupiają się na przebudowie kilku przepusto-zastawek (to bardzo proste urządzenie służące do regulowania przepływu i poziomu wody w celu jej retencjonowania i zapobiegania odpływowi) oraz rowu odprowadzającego wodę ze stawu S-4 (największy staw z wysepką na terenie parku).

Projekt przygotowała lokalna firma POL-OTTO. Dokument precyzyjnie opisuje, kiedy i w jaki sposób należy odcinać dopływ wody doprowadzalnikiem, aby można było przeprowadzić poszczególne etapy robót. Informuje również, że poziom wody w doprowadzalniku można bezpiecznie obniżyć o 40 cm. „Obniżenie lustra wody na czas robót o 40 cm od rzędnych dnia w doprowadzalniku A nie spowoduje zmian stosunków wodnych na gruncie ani zagrożenia dla drzew i krzewów rosnących w sąsiedztwie oraz dalszym otoczeniu”.

Tymczasem główny doprowadzalnik (doprowadzalnik A) wody do parkowych stawów został całkowicie osuszony, co spowodowało nagły i znaczy spadek poziomu wody w parkowych stawach. Długotrwałe i silne mrozy sprawiły, że woda w mniejszych stawach zamarzała niemal do dna. Brak możliwości wymiany wody oraz wymiany gazowej i brak światła sprawia, że szanse na przeżycie ryb i zimujących płazów z każdym dniem są bliskie zeru.

O sprawie jako pierwszy poinformował lokalny portal „ZPruszkowa.pl”, który dotarł do mieszkańca Pruszkowa, posiadającego cenne informacje w tej sprawie.

W rozmowie redaktora Sławomira Bukowskiego z mieszkańcem Pruszkowa będącym członkiem Polskiego Związku Wędkarskiegom możemy przeczytać m.in.: „Wskazywałem, że prognozowane są silne mrozy, a roboty powinny zostać przesunięte. Najlepszym momentem na ich wykonanie był październik, kiedy poziom wody w Utracie był wyjątkowo niski – miejscami rzekę można było przejść pieszo. To był idealny czas, aby przeprowadzić prace spokojnie, bez ryzyka dla ekosystemu. Zamiast tego rozpoczęto je na dwa tygodnie przed świętami, co uważam za decyzję nieodpowiedzialną – mówi. – Skutki są dziś oczywiste. Przy temperaturach sięgających nawet minus 19 stopni, przy niskim stanie wody i braku przepływu, woda w pierwszych stawach (patrząc od strony torów WKD – przyp. red.) może zamarznąć do dna. To oznacza niemal pewną przyduchę i śnięcie ryb, ale również zagrożenie dla płazów i innych organizmów wodnych. W takich warunkach nie ma dopływu tlenu ani ruchu wody. Życie biologiczne praktycznie zanika”.

URZĄD MIASTA MANIPULUJE LUDŹMI, PRZEKŁAMUJE FAKTY I ZATAJA PRAWDĘ

Po publikacji wspomnianego materiału na stronie internetowej Urzędu Miasta pojawia się następujący wpis: „Wydział Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Pruszkowa informuje, że od połowy grudnia 2025 roku Miasto Pruszków realizuje projekt przebudowy tzw. przepustozastawek, zlokalizowanych na doprowadzalniku wody do stawów na terenie Parku Potulickich. Prace prowadzone są w oparciu o dokument „Inwentaryzacja urządzeń wodnych ze wskazaniem niezbędnych prac remontowych i zaleceniami eksploatacyjnymi”, przygotowany przez naukowców ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.” dalej czytamy: „Prace w Parku Potulickich prowadzone są na podstawie wykonanego projektu technicznego, uzgodnionego z Konserwatorem Zabytków, pod nadzorem uprawnionego inspektora nadzoru posiadającego uprawnienia melioracyjne. W celu realizacji zadania niezbędne było spuszczenie wody z części parkowej doprowadzalnika, aby możliwe było wykonanie robót przy podstawie przepustozastawek.”

Jak już pisaliśmy wcześniej – w projekcie budowlanym mowa jest jedynie o obniżeniu poziomu wody o 40 cm.

Wiemy również, że Konserwator Zabytków – „nie jest właściwym Organem do oceny prawidłowości prac melioracyjnych oraz nie posiada kompetencji do wyznaczania inspektorów w tym zakresie”.

15 stycznia na stronie Miasta Pruszkowa, pojawia się kolejny wpis, który jak się okaże kilka godzin później, ponownie bardzo mocno mija się z prawdą.

WICEPREZYDENT DOROTA KOSSAKOWSKA SPRAWĘ KOMENTUJE KRÓTKO…„STRATY MUSZĄ BYĆ”. DZIENNIKARZOM GROZI SĄDEM. KOMISJA OCHRONY ŚRODOWISKA NIE ROZMAWIA O OCHRONIE ŚRODOWISKA

15 stycznia miały miejsce obrady Komisji Ochrony Środowiska i Innowacyjności Rady Miasta Pruszkowa. Na początku obrad Radny Bartosz Brzeziński zgłosił wniosek o rozszerzenie porządku obrad, o problemy dotyczące remontu prowadzonego na terenie Parku Potulickich. Niestety czworo radnych doprowadziło do zablokowania dyskusji o trwającym problemie w normalnym toku obrad Komisji, „przeciw” zagłosowali: z Pruszkowa Obywatelskiego Maria Biernacka (zarazem przewodnicząca komisji), Michał Lewandowski i Jacek Rybczyński, zaś z Pruszkowskiej Wspólnoty Samorządowej – Ewa Nowacka.

Ostatecznie dyskusję udało się przeprowadzić w ostatnim punkcie: „Sprawy różne i wolne wnioski”. Gdyby nie ten punkt, do dyskusji o stanie parku i pracach w nim prowadzonych by nie doszło.

Wynik głosowania mocno skomentowała radna Katarzyna Włodarczyk: – Zagłosowaliśmy, że nie chcemy rozmawiać o sprawie Parku Potulickich. Szczerze mówiąc, nie rozumiem tej decyzji. Czy naprawdę mamy coś do ukrycia przed mieszkańcami? Nie chcemy o tym rozmawiać? Nie zależy nam na transparentności? – pytała.

Podczas dyskusji Wiceprezydent Dorota Kossakowska oraz Naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta w Pruszkowie Elżbieta Jakubczak-Garczyńska, jednogłośnie twierdziły, że prace przebiegają zgodnie z projektem i zgodnie z prawem, a okres zimowy jest najlepszym terminem na tego typu prace. Wielokrotnie powoływano się na projekt wykonany przez SGGW. Wiceprezydent Dorota Kossakowska niemal każdą swoją wypowiedź kwitowała jednoznacznie – „straty muszą być”.

Zarówno Pani Prezydent, jak i Pani Naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska, nie miały żądnych informacji dotyczącej obecnej sytuacji na terenie parku, oraz grubości lodu i warstwie wody, jaka się pod nim znajduje. Wszystkie działania zdawały się być palowane podczas trwania obrad Komisji.

Wiceprezydent Dorota Kossakowska zdawała się bardziej przejmować faktem publikacji materiału przez portal „ZPruszkowa.pl” niż możliwą zagładą fauny na terenie zabytkowego Parku Potulickich. Dziennikarzom zapowiada proces za publikację treści rozmowy dziennikarza z informatorem.

PRACE NA TERENIE PARKU BEZ POZWOLENIA…ZAWIADOMIENIE DO ORGANÓW ŚCIGANIA I KONTROLE

Nasi reporterzy o sytuację w zabytkowym Parku Potulickich w Pruszkowie, postanowili zapytać kilka instytucji państwowych w tym także SGGW oraz Konserwatora Zabytków, na które powołuje się Urząd Miasta Pruszkowa. Poniżej przedstawiamy ich stanowiska.

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, wprost – prace prowadzone są bez pozwolenia.

W grudniu 2022 r. Prezydent Miasta Pruszkowa dokonał zgłoszenia dotyczącego działań polegających na przebudowie 5 urządzeń wodnych – przepustozastawek, mnicha oraz rowu odprowadzającego wody z mnicha do rzeki Utraty na terenie Pruszkowa, na obszarze objętym ochroną w ramach Warszawskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu (WOCHK) – informuje Agata Antonowicz Rzeczniczka Prasowa RDOŚ

Po przeanalizowaniu dokumentacji, Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Warszawie stwierdził, że przy założonym zakresie, terminie i lokalizacji działań ich realizacja nie naruszy zakazów obowiązujących w granicach WOCHK. Do prowadzenia działań Inwestor mógł przystąpić nie później niż w ciągu 2 lat od zgłoszonego terminu rozpoczęcia – dodaje Antonowicz.

Z uwagi na fakt, że Inwestor w ww. zgłoszeniu zadeklarował termin realizacji w I-II kwartale 2023 r. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Warszawie przeprowadzi postępowanie wyjaśniające w zakresie terminu rozpoczęcia realizacji prac. W przypadku stwierdzenia naruszenia terminu, sprawa zostanie zgłoszona do organów ścigania – przekazuje  Agata Antonowicz.

Wymienione zgłoszenie nie zwalnia Inwestora od wystąpienia o zezwolenie na odstępstwo od zakazów obowiązujących wobec gatunków objętych ochroną w przypadku, gdy planowane działania mogą spowodować naruszenie tych zakazów. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że nie obowiązuje aktualnie zezwolenie na jakiekolwiek działania mogące powodować naruszenie zakazów względem gatunków chronionych na przedmiotowym terenie w związku z prowadzonymi pracami obejmującymi przebudowę urządzeń wodnych – dodaje na koniec Agata Antonowicz Rzeczniczka Prasowa RDOŚ.

CO TO OZNACZA

Zgodnie z informacjami przekazanymi przez RDOŚ, prace budowlane na terenie zabytkowego Parku Potulickich powinny rozpocząć się najpóźniej do końca czerwca 2025 roku.
Tymczasem Urząd Miasta w Pruszkowie, dopiero we wrześniu 2025 – gdy pozwolenie już nie obowiązuje, ogłasza przetarg na wykonanie prac, a w grudniu 2025 wykonawca rozpoczyna prace.

Oznacza to, że Urząd Miasta Pruszkowa dokonał naruszenia terminu zawartego w pozwoleniu, co zgodnie z treścią wypowiedzi musi skutkować zawiadomieniem organów ścigania przez RDOŚ.
Ponadto Urząd Miasta w Pruszkowie nie posiada zezwolenia na jakiekolwiek działania mogące powodować naruszenie zakazów względem gatunków chronionych znajdujących się na terenie Parku Potulickich, co może oznaczać, że jeśli RDOŚ stwierdzi również naruszenia w tym zakresie, może założyć dodatkowe zawiadomienie do organów ścigania.

Oznacza to także, że żadna instytucja nie wskazała, że środek zimy jak najlepszym okresem do prowadzenia prac, przy czym tak mocno upierają się urzędnicy.

Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego

SGGW na informacje udzielane przez Urząd Miasta odpowiada:

Po oddaniu ekspertyzy do Urzędu w Pruszkowie ( przyp. red. -2022r.) współpraca została zakończona i urząd nie zwracał się już do uczelni z dodatkowymi pytaniami. Uczelnia nie jest stroną w dalszych czynnościach prowadzonych przez Urząd Miasta – informuje Krzysztof Szwejk Rzecznik Prasowy SGGW.

Po przejrzeniu opracowań wykonanych dla Urzędu Miasta Pruszkowa, zaprzeczam, że okres prac został wyznaczony przez SGGW. Został wyznaczony ZAKRES prac. Zalecono jedynie usuwanie zanieczyszczeń roślinnych z krat urządzeń wodnych w czasie jesieni. Ponadto w zaleceniach zostały podane minimalne poziomy wód na łatach wodowskazowych, których nie należy przekraczać.

Pytamy czy tak długo trwałe mrozy bez zasilania stawów w wodę mogę doprowadzić do zagłady wodnego ekosystemu parku?

Spuszczanie całkiem wody ze zbiorników nie było proponowane w zaleceniach. Mogli wyłożyć workami w okolicy zastawek, by w stawie woda pozostała. W zbiorniku są rośliny wodne i brak wody im nie służy. Nie wiem jak z rybami, ale raczej też. Na szczęście są mrozy, więc te rośliny są zamarznięte i nie odczują tak dotkliwie brak wody. Jak tylko zejdą mrozy powinni nawodnić dno choć 100 cm wody – przekazuje dr hab. Piotr Sikorski

Samo spuszczenie wody to zagłada ryb i większości bezkręgowców. Długotrwałe mrozy zabiją te nieliczne osobniki (np. karasie), które znalazły schronienie w mule. Wygląda to na śmierć biologiczną ekosystemu – twierdzi dr hab. Paweł Oglęcki.

POZOSTAŁE URZĘDY OGRANICZĄ SIĘ DO STOSOWANYCH KONTROLI

WODY POLSKIE

Podczas Komisji Ochrony Środowiska, Naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Elżbieta Jakubczak-Garczyńska, poruszyła fakt pompowania wody z rzeki Utraty bezpośrednio do największego stawu na terenie parku.

Zgodnie z Decyzja nr 360/210 z dnia 14 października 2010r., znak: Wś.623/53/2010/EB, Miasto Pruszków posiada zgodę na korzystanie z wód państwowych, wyłącznie poprzez piętrzenie wód rzeki Utraty za pomocą jazu i doprowadzanie ich poprzez doprowadzalnik „A” do stawów Parku Potulickiego.

Sprawdzamy czy zachodzą przesłanki do podjęcia działań, zgodnie z kompetencjami Wód Polskich – przekazuje Filip Szatanik Rzecznik Prasowy Wód Polskich. Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie nie może rozstrzygać w sprawie wpływu przedsięwzięcia na florę i faunę Parku – dodaje.

MAZOWIECKI WOJEWÓDZKI KONSERWATOR ZABYTKÓW

Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków na wniosek Gminy Miasto Pruszków wydał w lipcu 2025r. decyzję na prowadzenie robót budowlanych polegających na przebudowie urządzeń wodnych w Parku Potulickich w Pruszkowie, w celu ochrony drzewostanu będącego integralnym składnikiem krajobrazu i przedmiotem ochrony konserwatorskiej. W decyzji tej wyznaczono warunki polegające na obowiązku prowadzenia prac pod nadzorem dendrologicznym oraz obowiązku prowadzenia prac na podstawie dokumentacji „Szczegółowy program określający sposób prowadzenia przebudowy urządzeń wodnych w sąsiedztwie drzew oraz jego zabezpieczenia na czas robót w Parku potulickich w Pruszkowie”, stanowiącej integralną część decyzji – przekazuje Anna Śmigielska Rzeczniczka prasowa MWKZ.

Tutejszy Organ nie jest właściwym do oceny prawidłowości prac melioracyjnych oraz nie posiada kompetencji do wyznaczania inspektorów w tym zakresie – informuje Śmigielska

W ramach działań z zakresu nadzoru konserwatorskiego tj. czynności kontrolnych dotyczących zabytków, tutejszy Organ może przeprowadzić kontrolę przestrzegania i stosowania przepisów dotyczących ochrony zabytków i opieki nad zabytkami, w zakresie zgodności wykonywanych prac z warunkami określonymi w wyżej wspomnianej decyzji – dodaje.

Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków otrzymał informacje przekazane przez RDOŚ, czekamy na jego stanowisko wobec zaistniałej sytuacji.

TEREN PRAC NIEZABEZPIECZONY…WYKONAWCA STOSUJE CIĘŻKI SPRZĘT

Projekt prac jasno wskazuje, że: „Na terenie Parku Potulickich roboty ziemne i rozbiórkowe należy wykonywać przy zastosowaniu mini koparki gąsienicowej, natomiast do transportu materiałów budowlanych należy korzystać z samochodów o tonażu do 3,5t.”

Czytamy tam również: „W przypadku prowadzenia robót na terenie Parku Potulickich należy wprowadzić zmiany w ruchu na terenie parku z wygrodzeniem terenu przy urządzeniach wodnych oraz zabezpieczyć krawędź wykopu barierkami ochronnymi z tabliczką ostrzegawczą” dalej czytamy „Przejścia i miejsca niebezpieczne powinny być oznakowane znakami ostrzegawczymi lub znakami zakazu”

Tymczasem na terenie Parku Potulickich prace prowadzone są przy użyciu ciężkiego sprzętu budowlanego, a wykopy i teren prac zamiast np. tymczasowym przemysłowym ogrodzeniem budowlanym, wcale nie są zabezpieczone lub punktowo zabezpieczone wyłącznie kawałkiem taśmy ostrzegawczej, którą w każdej chwili zerwać może nawet wiatr i przez którą bardzo łatwo przejść.

Transport i wywóz materiałów zamiast z wyznaczonych punktów, zgodnie z projektem, odbywa się niemal w samym sercu parku przy użyciu wielkich wywrotek, które całym konwojem poruszających się po terenie Parku Potulickich. Warto zaznaczyć, że droga po której dojeżdżają pojazdy ciężarowe do parku, posiada ograniczenie tonażowe do 2,5t.

Odcinek drogi, który pokonują ciężarówki oraz ta część Parku Potulickich, objęta jest monitoringiem miejskim, aż przez dwie kamery. Można by zadać więc pytanie, dlaczego służby takie jak Straż Miejska czy Policja (ciężarówki przejeżdżają przy samej Komendzie Policji) nie podejmują żadnych interwencji, jednak odpowiedź jest oczywista – przez Urząd Miasta Pruszkowa.

O tym fakcie również poinformowaliśmy Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.

Do sprawy będziemy wracać.

Zdjęcia: Kamil Tuzek

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Dramatyczny stan Urzędu Miasta w Pruszkowie po byłym prezydencie

Piotr Bąk obecny Prezydent Pruszkowa po dwóch tygodniach nowej kadencji zwołał konferencję prasową, dotyczącą stanu Urzędu Miasta po ustąpieniu Pawła Makucha z funkcji Prezydenta Pruszkowa. Na usta ciśnie się tylko jedno słowo – dramat, a to zapewne dopiero początek niespodzianek.

Brak sprzętu, kary finansowe i zepsuty samochód

Wchodząc do Urzędu miasta, nie mieliśmy sprzętu komputerowego – zaczął Piotr Bąk Prezydent Miasta Pruszkowa. Z informacji, które pozyskaliśmy z wydziałów merytorycznych wynika, że sprzęt ten został sprzedany poprzednikom. Zgodę na sprzedaż wyraziła Pani Sekretarz i ustępujący Pan Prezydent Paweł Makuch.

Według urzędującego Prezydenta wyłączony z eksploatacji jest samochód służbowy Prezydenta Pruszkowa, którym jest dwuipółletnia Skoda. Samochód uległ awarii silnika przez niewłaściwe użytkowanie. Taką informację pozyskaliśmy z serwisu – mówi Bąk.

Jak informuje Piotr Bąk, obecnie podejmowane są decyzje, które powinny zapaść w styczniu, w lutym lub w marcu tego roku, a niektóre z nich powinny zapaść nawet jeszcze pod koniec 2022 roku. Jako przykład podaje pismo, które wpłynęło do Urzędu Miasta w styczniu z jednostki weryfikującej wykonanie grantu „Cyfrowa Gmina”, realizowanego w ramach funduszy unijnych z programu operacyjnego Polska Cyfrowa.

Grant opiewający na kwotę ok. 100 tysięcy złotych, można było wykorzystać na niemal dowolny cel związany z cyfryzacją gminy. Okazuje się jednak, że ok. 80% z tych środków pruszkowski magistrat rozliczył w sposób nieprawidłowy, przez co część z nich, w kwocie 86 tysięcy złotych, trzeba będzie zwrócić. W kwestii zwrotu naliczono już 29 tysięcy złotych odsetek.

Jako dowód Piotr Bąk przedstawił pismo, datowane z początkiem stycznia bieżącego roku, w którym jednostka weryfikująca wydatkowanie grantu kolejny raz upomina się o podjęcie działań w kwestii korekty rozliczenia przyznanych pieniędzy.

Kluczowe osoby w mieście nieobecne. Umowy niepodpisane.

Prezydent Piotr Bąk poinformował również, że kluczowe osoby w mieście takie jak sekretarz miasta, skarbnik, audytor, inspektor ochrony danych, naczelnik wydziału organizacyjnych, są w tej chwili nieobecne, jednak ze względu na ochronę danych osobowych nie będzie wchodził w szczegóły – wyjaśnił Piotr Bąk Prezydent Pruszkowa.

Piotr Bąk wymieniał jeszcze wiele przypadków, wskazujących na niedopełnienie obowiązków przez ustępującego Prezydenta Pruszkowa, Pawła Makucha. Jako przykład podawane były środki trwały o wartości 3 milionów złotych, które zostały zaksięgowane dopiero w nowej kadencji, mimo że ostatnia faktura pochodziła z sierpnia 2022 roku. Poruszono również temat umów na dzierżawę terenu pod parking Park & Ride przy ul. Sienkiewicza oraz pomieszczeń w stacji PKP Pruszków pod „Przystanek Pruszków”, które wygasły w kwietniu tego roku i dopiero teraz będą przedłużone na kolejne lata.

Dni Pruszkowa prawdopodobnie jesienią. Pozostałe wydarzenia zgodnie z planem.

Mimo że termin organizacji święta miasta wstępnie wyznaczano na 8 i 9 czerwca, poprzedni Prezydent Paweł Makuch, nie zakontraktował żadnych artystów na tę okazję. Na ten cel nie zabezpieczono również środków finansowych w budżecie miasta.

Co najważniejsze na dzień 9 czerwca wyznaczono głosowanie w wyborach do Parlamentu Europejskiego, co zgodnie z kodeksem wyborczym zabrania organizację imprez masowych.

Teraz, aby impreza się odbyła Rada Miasta, będzie musiała przyjąć odpowiednią uchwałę, która pozwoli wydatkować pieniądze na ten cel.

Zgodnie z planem odbędą się jednak Pruszkowskie Dni Folkloru, wydarzenie zaplanowano na 15 czerwca. Kolejną imprezą realizowaną ze środków Budżetu Obywatelskiego Pruszkowa, będzie Przegląd Orkiestr Dętych, planowany na 22 czerwca.

13 lipca kontynuowany będzie „Koncert do północy”, którego gwiazdą będzie Sławomir Uniatowski. Okazuje się jednak, że i tę imprezę trzeba było ratować, ponieważ żadne kontrakty w momencie przejęcia urzędu, nie były podpisane.

Czym jeszcze zaskoczy były Prezydent Paweł Makuch i jego urzędnicy?

Prezydent Miasta Pruszkowa Piotr Bąk zapowiedział, że o kolejnych „znaleziskach” będzie informował media na bieżąco. Czy obecne Władze Miasta Pruszkowa zdecydują się na skierowanie zawiadomienia do prokuratury przeciwko byłemu prezydentowi? Na to pytanie będziemy próbowali uzyskać odpowiedź.

Na chwilę obecną były prezydent Paweł Makuch usunął się w cień. Martwy wydaje się również jego mandat jako radnego, a szkoda, ponieważ na jego miejscu mogła zasiadać osoba, której naprawdę zależy na losach miasta. Może Paweł Makuch powinien rozważyć rezygnację z mandatu radnego, zamiast „dla zasady” blokować miejsce?

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli zaciekawił Cię artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Tekst: Kamil Tuzek

Zdjęcie: zpruszkowa.pl