Ujęcie obywatelskie w Pruszkowie. Jechał pod prąd, staranował busa i wpadł w szał

Piątkowe popołudnie, 16 stycznia 2026 roku w Pruszkowie mogło zakończyć się tragedią. Około godziny 12:40 w rejonie ronda Solidarności, na ulicy Łączniczek AK, doszło do groźnie wyglądającej kolizji, która przerodziła się w dramatyczne ujęcie obywatelskie.

23-letni obywatel Ukrainy, kierujący osobowym Fordem, wjechał pod prąd w ruchliwy rejon miasta. Ten niebezpieczny manewr natychmiast zwrócił uwagę osób znajdujących się w pobliżu. Chwilę później doszło do zderzenia z busem marki Volkswagen, należącym do firmy kurierskiej.

Już od pierwszych sekund było jasne, że sytuacja jest poważna.

Świadkowie nie pozostali obojętni. Zatrzymali się, by sprawdzić, czy nikt nie odniósł obrażeń. Na miejsce zdarzenia niemal natychmiast „najechał” Marek Śliwiński, nasz reporter Warszawskiej Grupy Luka&Maro. Jak wynika z jego relacji, zarówno on, jak i drugi świadek wyczuli od kierowcy wyraźną woń alkoholu.

W obawie o bezpieczeństwo innych uczestników ruchu zdecydowali się działać. Zabrali mężczyźnie kluczyki, by uniemożliwić mu dalszą jazdę, i wezwali policję. W takich chwilach liczą się sekundy, nietrzeźwy lub odurzony kierowca może w każdej chwili spróbować ucieczki lub doprowadzić do kolejnego, znacznie groźniejszego zdarzenia.

Interwencja nie była jednak spokojna.

Kierowca szybko stał się skrajnie agresywny. Krzyczał, przeklinał, nie reagował na żadne próby uspokojenia. Siedząc w swoim aucie, kopał nogami w przednią szybę, wykrzykując:
„Pójdę sobie na wojnę, nic mi nie zrobicie!”

Z relacji osób będących na miejscu wynika, że mężczyzna był pobudzony, niekontrolowany i niebezpieczny. Trudno było nawiązać z nim jakikolwiek logiczny kontakt. Jego zachowanie budziło realny strach, nie tylko wśród świadków, ale także u kierowcy busa, który obawiał się o własne bezpieczeństwo, podobnie jak przypadkowi przechodnie.

Dodatkowo napięcie potęgował fakt, że na miejscu zaczęła pojawiać się większa grupa obcokrajowców, którzy zaglądali do wnętrza pojazdu sprawcy. Reporter zapytał jednego z nich, czy zna kierowcę — mężczyzna potwierdził, że pracują razem. Chwilę później na miejsce dotarła również matka sprawcy.

Każda kolejna minuta zwiększała ryzyko eskalacji.

Na szczęście świadkom udało się utrzymać sytuację pod kontrolą do czasu przyjazdu służb. Policjanci przejęli interwencję, zatrzymali agresywnego mężczyznę i zabezpieczyli miejsce zdarzenia.

Agresja nie ustała wraz z przyjazdem policji

Jak relacjonują świadkowie, agresywne zachowanie 23-latka nie zakończyło się wraz z przyjazdem patrolu policji. Mężczyzna również wobec funkcjonariuszy był pobudzony, nieposłuszny i niechętnie wykonywał wydawane polecenia. Każda czynność wymagała od policjantów dużej stanowczości i cierpliwości, a sytuacja przez dłuższy czas pozostawała napięta.

Na miejscu znajdowała się także matka sprawcy, której obecność według świadków nie ułatwiała interwencji. Kobieta próbowała podchodzić do funkcjonariuszy i swoimi zachowaniami dodatkowo komplikowała przebieg działań służb.

Mimo trudnych warunków policjanci zachowali pełen profesjonalizm, konsekwentnie realizując swoje obowiązki i dbając zarówno o bezpieczeństwo uczestników zdarzenia, jak i osób postronnych. Dzięki ich opanowaniu i doświadczeniu sytuację udało się ostatecznie opanować, a interwencja zakończyła się bez dalszej eskalacji.

Podkom. Monika Orlik z Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie w rozmowie potwierdziła, że do takiego zdarzenia doszło. Jak przekazała, pobrano krew do badań, aby ustalić, czy 23-latek znajdował się pod wpływem alkoholu lub substancji psychoaktywnych. Policja zapowiedziała również wezwanie świadków na komendę ich zeznania będą kluczowe, zwłaszcza że interwencja miała charakter ujęcia obywatelskiego.

To zdarzenie jest kolejnym dowodem na to, jak ogromne znaczenie ma szybka i odważna reakcja świadków. Gdyby kierowca odjechał, mógłby doprowadzić do kolejnej kolizji — być może już ze skutkami tragicznymi.

Ostateczne ustalenia w sprawie zależeć będą od wyników badań oraz zgromadzonego materiału dowodowego. Policja wyjaśnia dokładny przebieg kolizji, zachowanie kierowcy oraz wszystkie okoliczności dramatycznych wydarzeń w centrum Pruszkowa.

FOT. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Pociąg linii S1 cofnięty do Pruszkowa. Pasażerowie czekają na peronach

Poważne utrudnienia w ruchu kolejowym na linii S1. Jak informuje SKM, jeden z pociągów został cofnięty do Pruszkowa, a pasażerowie zmuszeni są do oczekiwania na peronach. Problemy dotyczą odcinka Pruszków – Warszawa Zachodnia i mają wpływ na ruch wszystkich przewoźników.

Zgodnie z komunikatem SKM Info, przyczyną utrudnień jest awaria taboru Kolei Mazowieckich na przystanku Warszawa Ursus. W związku z tym pociągi SKM linii S1 kursujące w obu kierunkach mogą być opóźnione o ponad 30 minut.

„Z powodu awarii taboru Kolei Mazowieckich na przystanku Warszawa Ursus, na odcinku Pruszków – Warszawa Zachodnia występują utrudnienia w ruchu wszystkich przewoźników” – informuje SKM.

Na miejscu nie wprowadzono dotychczas komunikacji zastępczej, a podróżni na bieżąco śledzą komunikaty wyświetlane na peronach oraz przekazywane przez obsługę. Sytuacja jest dynamiczna, a przewoźnicy oczekują na dalsze informacje od zarządcy infrastruktury – spółki PKP Polskie Linie Kolejowe.

SKM zapowiada, że będzie niezwłocznie informować pasażerów o wszelkich zmianach i uaktualnieniach dotyczących przywrócenia normalnego ruchu pociągów.

Podróżnym zaleca się uwzględnienie opóźnień w planowaniu dalszej podróży oraz śledzenie oficjalnych komunikatów przewoźników.

AKTUALIZACJA:
O godzinie 9:30 wznowiono ruch pociągów na odcinku Pruszków – Warszawa Zachodnia. Utrudnienia spowodowane awarią taboru zostały usunięte, a kursowanie pociągów stopniowo wraca do rozkładu jazdy. Do Otwocka będzie podstawiona linia zastępcza .

Fot. Emilia „Chyża” Śliwińska

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Groźne zderzenie na skrzyżowaniu w Pruszkowie. Kierowca zakleszczony w pojeździe

O godzinie 19:05 w Pruszkowie, na jednym z kluczowych skrzyżowań miasta u zbiegu ulic Tadeusza Kościuszki i Alei Wojska Polskiego doszło do groźnego zdarzenia drogowego, które mogło zakończyć się rutynową interwencją służb ratunkowych. Przebieg wydarzeń sprawił jednak, że świadkowie długo nie zapomną tej sytuacji.

Zderzyły się dwa samochody osobowe Opel oraz taksówka marki Toyota. Jak przyznał sam uczestnik zdarzenia, kierowca Opla wymusił pierwszeństwo przejazdu, doprowadzając do kolizji. Siła uderzenia była znaczna Opel został zepchnięty na słup oraz kosz, co całkowicie zablokowało możliwość opuszczenia pojazdu drzwiami, zarówno z lewej, jak i z prawej strony.

Kierowca Opla został zakleszczony w pojeździe. Na miejscu zdarzenia nasz fotoreporter natychmiast podszedł do poszkodowanego, próbując go uspokoić, pytał o jego stan zdrowia, aby ocenić, czy potrzebna jest natychmiastowa pomoc medyczna i poinformował go, że konieczne będzie wezwanie straży pożarnej. Wtedy doszło do niepokojącego zwrotu akcji. Zakleszczony kierowca wpadł w panikę, powtarzając, że „żadnej straży, żadnej policji – nic mu nie jest”. Błagał kierowcę taksówki Toyoty, obcokrajowca, by zakończyć sprawę wyłącznie na oświadczenie, bez udziału służb.

Mimo że kierowca taksówki był świadkiem całej sytuacji, nie udzielił pomocy zakleszczonemu kierowcy, koncentrując się jedynie na szybkim „cichym” rozwiązaniu sprawy. Z relacji świadków wynika, że dla kierowcy Opla ważniejsze od własnego zdrowia było uniknięcie konsekwencji prawnych oraz kontaktu z policją i strażą pożarną. Ostatecznie, mimo realnego zagrożenia i całkowicie zablokowanych drzwi, kierowca Opla opuścił rozbity pojazd przez okno przy pomocy naszego fotoreportera. Po krótkiej wymianie zdań, obie strony spisały oświadczenie o zdarzeniu i bez udziału służb rozjechały się w swoich kierunkach.

Na szczęście tym razem nie doszło do tragedii. To zdarzenie po raz kolejny pokazuje, jak strach przed odpowiedzialnością może przesłonić zdrowy rozsądek. W takich chwilach liczy się nie „ciche załatwienie sprawy”, lecz bezpieczeństwo i życie uczestników ruchu drogowego.

AKTUALIZACJA:

  • Kierowca nie znajdował się pod wpływem alkoholu, obawiał się natomiast wysokiego mandatu. Kwestia posiadania przez niego ważnych uprawnień do kierowania pojazdem zostanie zweryfikowana przez ubezpieczyciela. Na miejscu zdarzenia było bardzo dużo osób postronnych, jednak nikt z nich nie zareagował ani nie podjął próby udzielenia pomocy. Reporter sprawdził stan osoby poszkodowanej i ocenił, czy wymaga ona pomocy medycznej. Obaj kierowcy nie byli właścicielami pojazdów. Na miejsce przyjechali właściciele aut i doszli do porozumienia. Skrzyżowanie objęte jest monitoringiem, a w pobliżu przejeżdżał również patrol straży miejskiej, który nie podjął interwencji, ponieważ pojazdy nie blokowały skrzyżowania. Każdy z obecnych mógł zatrzymać patrol lub wezwać pomoc, jednak reporter był w tym czasie skupiony na udzielaniu pierwszej pomocy przedmedycznej.

Fot. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Protest rolników w Warszawie. Spotkanie z prezydentem i marsz pod KPRM

W piątek, 9 stycznia 2026 roku, Warszawa stała się miejscem jednego z największych protestów rolniczych ostatnich tygodni. Do stolicy zjechali przedstawiciele środowisk rolniczych z różnych regionów kraju, by wyrazić sprzeciw wobec polityki rolnej oraz planowanych rozwiązań, które ich zdaniem zagrażają przyszłości polskich gospodarstw.

Dzień protestu rozpoczął się od spotkania delegacji rolników z prezydentem Karolem Nawrockim w Pałacu Prezydenckim. Rozmowy dotyczyły kluczowych postulatów manifestujących, w tym sprzeciwu wobec umowy handlowej pomiędzy Unią Europejską a krajami Mercosur. Jak poinformował po spotkaniu minister Rafał Leśkiewicz, prezydent zadeklarował poparcie dla polskich rolników oraz jasno wyraził brak zgody na rozwiązania, które mogłyby negatywnie wpłynąć na krajowe rolnictwo i gospodarkę.

Po zakończeniu rozmów, około godziny 11:00, uczestnicy protestu zgromadzili się w rejonie Pałacu Kultury i Nauki, skąd wyruszyli w marszu w kierunku Kancelarii Prezesa Rady Ministrów przy Alejach Ujazdowskich. Trasa przemarszu prowadziła również w pobliżu budynków parlamentu, a manifestacja była widoczna i słyszalna w centrum miasta.

W przeciwieństwie do wcześniejszych akcji, które koncentrowały się głównie na blokadach dróg w województwie mazowieckim, tym razem rolnicy zdecydowali się na bezpośrednią obecność w Warszawie. Protest przebiegał pod hasłami obrony polskiego rynku rolnego i sprzeciwu wobec napływu taniej żywności z zagranicy.

Jak przekazali nam fotoreporterzy obecni na miejscu, około 14:15 pojawiły się informacje o planach utworzenia tzw. „zielonego miasteczka” w rejonie KPRM. Organizatorzy zapowiadali jednak, że część uczestników najpierw wróci do domów, by odpowiednio przygotować się do dalszych działań protestacyjnych. Jednocześnie delegacja, która nie została przyjęta przez premiera Donalda Tuska, zapowiedziała pozostanie na miejscu do czasu spełnienia swoich postulatów.

Protest w Warszawie zakończył się bez poważniejszych incydentów, jednak jego organizatorzy podkreślają, że to nie koniec działań. Rolnicy zapowiadają kolejne formy nacisku, jeśli ich postulaty nie spotkają się z realną odpowiedzią ze strony rządu.

Fot. Olga Gałecka, Artur Stankiewicz

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Paraliż części linii M2 po incydencie na stacji Kondratowicza

Na Targówku, na stacji metra Kondratowicza, doszło dziś do poważnego incydentu. Jedna osoba znalazła się na torowisku na trasie drugiej linii metra (M2). Na miejsce natychmiast skierowano służby ratunkowe, które podjęły działania.

W wyniku zdarzenia ruch pociągów na linii M2 został wstrzymany na części trasy. Metro kursuje w pętli Trocka – Bemowo . Stacje Bródno, Kondratowicza oraz Zacisze są wyłączone z ruchu. Trwa uruchamianie komunikacji zastępczej.

Zarząd Transportu Miejskiego apeluje do pasażerów o cierpliwość oraz śledzenie bieżących informacji na przystankach i w aplikacjach komunikacyjnych.

W trakcie prowadzonych działań służby otrzymały również informację o osobie, która miała wskoczyć na torowisko. Po sprawdzeniu wskazanego miejsca oraz przeszukaniu terenu nie odnaleziono żadnej osoby poszkodowanej. Służby nie wykluczają żadnego scenariusza, a okoliczności zgłoszenia są obecnie w trakcie ustalania.

To zdarzenie jest kolejnym przypomnieniem, jak ważne jest przestrzeganie zasad bezpieczeństwa w metrze. Należy zachować szczególną ostrożność w pobliżu krawędzi peronu oraz bezwzględnie stosować się do komunikatów służb.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Dramat w wigilijną noc. Pijany kierowca chciał uciec z miejsca wypadku

Tragiczny wypadek drogowy miał miejsce w nocy 24 grudnia na al. Prymasa Tysiąclecia. Dwie kobiety zostały zakleszczone w pojeździe. Nietrzeźwy kierowca drugiego auta próbował uciec z miejsca zdarzenia, został ujęty i przekazany policji.

Dochodziła północ 24 grudnia, gdy strażnicy miejscy z III Oddziału Terenowego, jadąc aleją Prymasa Tysiąclecia, przy wlocie do tunelu na wysokości Dworca Zachodniego, zauważyli dwa pojazdy, które chwilę wcześniej uczestniczyły w wypadku drogowym. Funkcjonariusze natychmiast zatrzymali radiowóz i podbiegli do mocno rozbitej toyoty, w której były zakleszczone dwie kobiety. Strażnicy niezwłocznie wezwali na miejsce straż pożarną, pogotowie ratunkowe oraz policję. Gdy jeden ze strażników monitorował stan kobiet, drugi ruszył w kierunku pojazdu – marki Mercedes. W pewnym momencie mężczyzna siedzący za kierownicą zaczął odjeżdżać z miejsca zdarzenia. Reakcja strażnika była zdecydowana – szybko podbiegł do pojazdu, otworzył drzwi kierowcy i uniemożliwił młodemu mężczyźnie kontynuowanie próby ucieczki. W trakcie tych czynności strażnik wyczuł od kierowcy silną woń alkoholu. Chwilę później na miejscu pojawiły się wszystkie wezwane służby. Strażacy rozpoczęli akcję wydobywania kobiet z pojazdu. Po uwolnieniu poszkodowanych ratownicy pogotowia natychmiast przetransportowali obie kobiety do szpitala. Strażnicy przekazali ujętego 22-latka policjantom. Badanie stanu trzeźwości wykazało, że młody kierowca miał w wydychanym powietrzu prawie 2 promile alkoholu. Decyzją oficera dyżurnego mężczyzna został zatrzymany. Wyjaśnianiem okoliczności zdarzenia zajmie się policja.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Zderzenie dwóch pociągów WKD w Śródmieściu – cztery osoby ranne

Na stacji Śródmieście Warszawskiej Kolei Dojazdowej doszło dziś do niebezpiecznego incydentu, w wyniku którego zderzyły się dwa pociągi – poinformował Krzysztof Kulesza, rzecznik prasowy WKD.

Z naszych informacji jakie otrzymaliśmy, cztery osoby zostały poszkodowane w tym zdarzeniu.

Na miejscu natychmiast pojawiły się służby techniczne przewoźnika, które przystąpiły do zabezpieczenia pojazdów i infrastruktury kolejowej. Oba składy zostaną odstawione na tory boczne, co pozwoli na dokładną ocenę uszkodzeń i dalsze działania naprawcze.

W związku z wypadkiem podróżni muszą liczyć się z poważnymi utrudnieniami. Wszystkie pociągi WKD skracane są obecnie do stacji Komorów, co oznacza brak bezpośrednich połączeń do centrum stolicy. Przewoźnik zaleca rozważenie alternatywnych środków transportu i przygotowanie się na opóźnienia.

Po wznowieniu ruchu przewidziano kursy na odcinku Komorów – Warszawa jedynie jednym torem. Oznacza to, że nawet po częściowej normalizacji ruchu podróżni nadal mogą spodziewać się mniejszych częstotliwości przejazdów i utrudnień czasowych.

Służby kolejowe nadal prowadzą dochodzenie, weryfikując dokładny przebieg zdarzenia oraz stan pasażerów i obsługi pociągów. Na chwilę obecną trwa zbieranie informacji o ewentualnych dalszych poszkodowanych.

📸fot. Kamil Kozak

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Tragedia na „starej trójce”. Jeden kierowca zginął, drugi w ciężkim stanie trafił do szpitala

Do tragicznego wypadku doszło w czwartek, 19 grudnia 2025 roku tuż po godzinie 7:00, na drodze wojewódzkiej nr 119 prowadzącej w kierunku Gorzowa Wielkopolskiego, tzw. „starej trójce”. W rejonie osady Jastrzębiec, na odcinku w kierunku Rynicy, czołowo zderzyły się dwa samochody ciężarowe.

Siła zderzenia była ogromna. Obie ciężarówki zostały kompletnie roztrzaskane. Jeden z pojazdów, wypadł z drogi i częściowo przewrócony zatrzymał się w przydrożnym rowie. Druga ciężarówka pozostała na jezdni, całkowicie blokując przejazd.

W wyniku wypadku jedna osoba poniosła śmierć na miejscu. Kierowcy obu ciężarówek zostali zakleszczeni w pojazdach. Gdy na miejsce dotarły pierwsze zastępy straży pożarnej, zespoły ratownictwa medycznego oraz policja, jeden z poszkodowanych nie wykazywał już żadnych funkcji życiowych. Lekarz stwierdzili zgon na miejscu zdarzenia. Drugi kierowca, w stanie ciężkim, po udzieleniu kwalifikowanej pierwszej pomocy został przetransportowany do szpitala śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Droga wojewódzka nr 119 w kierunku Gorzowa Wlkp. oraz Rynicy została całkowicie zablokowana. Na miejscu przez wiele godzin prowadzone były działania ratownicze, zabezpieczanie terenu oraz czynności dochodzeniowe. Okoliczności i przyczyny tragicznego wypadku wyjaśnia policja pod nadzorem prokuratora.

Kierowcy poruszający się DW119 muszą korzystać z objazdów wyznaczonych drogami lokalnymi oraz drogą ekspresową S3. Służby apelują o ostrożność i stosowanie się do poleceń funkcjonariuszy kierujących ruchem.

To kolejny tragiczny wypadek na tym odcinku drogi, który od lat uznawany jest za szczególnie niebezpieczny.

📸fot. Sebastian

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Chwila nieuwagi i kolizja w korku. Dwie Toyoty zderzyły się na węźle Salomea

W godzinach szczytu komunikacyjnego doszło do kolizji dwóch samochodów osobowych marki Toyota na wysokości węzła Salomea, na jezdni w kierunku Wypęd. Jak wynika ze wstępnych ustaleń, jeden z kierowców na chwilę stracił koncentrację i uderzył w pojazd stojący w korku.

Na miejsce zdarzenia zadysponowano zastępy straży pożarnej z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 16 oraz Ochotniczej Straży Pożarnej Ursus. Strażacy zabezpieczyli miejsce kolizji oraz usunęli zagrożenia mogące powodować dalsze niebezpieczeństwo w ruchu drogowym.

Na miejsce najechała również karetka z ratownikami KAM-MED Ratownictwo Medyczne. Po przebadaniu uczestników zdarzenia okazało się, że nikt nie odniósł obrażeń i nie było konieczności hospitalizacji.

Kolizja spowodowała czasowe utrudnienia w ruchu. Na odcinku drogi tworzyły się zatory, a przejazd odbywał się z opóźnieniami. Po zakończeniu działań służb i usunięciu pojazdów z jezdni ruch został stopniowo przywrócony do normalnego stanu.

Służby apelują do kierowców o zachowanie ostrożności, dostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze oraz zachowanie bezpiecznego odstępu, szczególnie w rejonach węzłów i podczas tworzenia się korków.

📸fot. Kamil Kozak

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Zderzenie dwóch przewozów osób na skrzyżowaniu Andersa i Anielewicza w Warszawie

Do groźnie wyglądającego zdarzenia drogowego doszło w godzinach wieczornych na skrzyżowaniu ulic Andersa i Anielewicza w Warszawie. Zderzyły się tam dwa samochody osobowe, które po kolizji zablokowały część jezdni, powodując chwilowe utrudnienia w ruchu.

Jak wynika ze wstępnych ustaleń, do zderzenia doszło najprawdopodobniej wskutek nieustąpienia pierwszeństwa przejazdu. Siła uderzenia spowodowała widoczne uszkodzenia obu pojazdów, jednak – co najważniejsze – żadna z osób podróżujących nie odniosła obrażeń wymagających hospitalizacji.

Na miejsce zdarzenia jako pierwsi najechali ratownicy z prywatnej karetki firmy KAM-MED Ratownictwo Medyczne, którzy zatrzymali się, aby sprawdzić stan uczestników kolizji. Przeprowadzili wstępne badania oraz udzielili niezbędnej pomocy przedmedycznej, potwierdzając, że nikt nie ucierpiał.

Chwilę później na miejsce dotarły także patrole Policji, które zabezpieczyły skrzyżowanie, przeprowadziły czynności wyjaśniające oraz kierowały ruchem do czasu usunięcia rozbitych pojazdów.

Służby apelują do kierowców o zachowanie ostrożności, szczególnie na ruchliwych skrzyżowaniach, gdzie nawet chwila dekoncentracji może doprowadzić do niebezpiecznych sytuacji.

📸fot. Kamil Kozak

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!