TRAGEDIA NA TORACH. POCIĄG UDERZYŁ W SKUTER. 14-LATEK NIE ŻYJE

Chwila, która miała być zwyczajną jazdą, zakończyła się niewyobrażalną tragedią. W Jarzębiej Łące, w gminie Tłuszcz, doszło do zderzenia skutera z pociągiem. Na pojeździe znajdowało się dwoje dzieci.

Na miejscu niemal natychmiast rozpoczęła się dramatyczna walka o życie. Do akcji skierowano służby ratunkowe, które musiały zmierzyć się z wyjątkowo trudną sytuacją.

Niestety, pomimo podjętych działań, życia 14-letniego chłopca nie udało się uratować. Śmierć dziecka to ogromna tragedia, która w jednej chwili przekreśliła plany i marzenia młodego człowieka oraz pozostawiła ból, którego nie sposób opisać słowami.

13-letnia dziewczynka, która również uczestniczyła w zdarzeniu, została przetransportowana do szpitala, gdzie otrzymała niezbędną pomoc medyczną.

Miejsce wypadku przez długi czas pozostawało zabezpieczone. Strażacy, ratownicy oraz pozostałe służby prowadzili działania na torach, a okoliczności tego tragicznego zdarzenia będą teraz przedmiotem szczegółowych ustaleń.

W takich chwilach szczególnie mocno wybrzmiewa świadomość, jak kruche potrafi być ludzkie życie. Jedna chwila, jedno zdarzenie i świat rodziny może zmienić się na zawsze.

Rodzinie i bliskim 14-latka składamy wyrazy głębokiego współczucia. 13-letniej dziewczynce życzymy powrotu do zdrowia.

Fot. st. str. Dawid Strzelecki, Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Wołominie

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Dziki opanowały osiedla w Wołominie. „Boimy się wyjść z domu. To już nie jest normalne”

Jeszcze kilka lat temu spotkanie dzika na obrzeżach lasu było rzadkością. Dziś mieszkańcy Wołomina i okolic mówią o zupełnie nowej rzeczywistości. Stada dzików spacerują ulicami w biały dzień, wchodzą na prywatne posesje, atakują psy i budzą coraz większy strach wśród mieszkańców.

Do naszej redakcji od kilku tygodni napływają kolejne zgłoszenia z Wołomina, Starych Lipin i Zielonki. Mieszkańcy alarmują, że sytuacja z miesiąca na miesiąc staje się coraz bardziej niebezpieczna.

Jedna z mieszkanek Starych Lipin opowiada, że od dawna nie czuje się bezpiecznie nawet na własnej posesji.

– Musimy mieć cały czas zamkniętą bramę. Problem zaczyna się wtedy, gdy wracamy samochodem. Wystarczy otworzyć wjazd na chwilę. Mieliśmy sytuację, że nie zdążyliśmy jej zamknąć i nagle, nie wiadomo skąd, na posesję wbiegło około dziewięciu dzików. Po prostu weszły do środka, jakby to był ich teren. Byliśmy bezradni. Baliśmy się wyjść z domu – mówi mieszkanka.

Kobieta dodaje, że zadzwoniła pod numer alarmowy 112.

– Dyspozytorka powiedziała nam tylko, żebyśmy schowali się w domu i nie wychodzili. Czekaliśmy na pomoc, ale patrol policji niestety nie przyjechał. Człowiek zostaje z tym problemem sam – relacjonuje.

Podobne obawy ma kolejna mieszkanka Wołomina.

– Jeszcze rok temu było spokojnie. Teraz dziki chodzą ulicami w środku dnia. Nie boją się ludzi ani psów. Strach wyjść na spacer z dzieckiem czy z własnym psem. Mamy wrażenie, że to my jesteśmy gośćmi, a nie one – mówi kobieta.

Mieszkańcy przypominają również o dramatycznych zdarzeniach, do których miało dojść w ostatnim czasie.

Według przekazanych nam informacji dziki miały zaatakować 78-letnią kobietę podczas spaceru z psem. Do kolejnego tragicznego zdarzenia miało dojść przy ul. Geodetów, gdzie – jak twierdzą mieszkańcy – dziki zaatakowały psa należącego do jednego z sąsiadów. Zwierzę nie przeżyło.

Kolejne zgłoszenia dotyczą również ul. Geodetów 17 i ul. Asnyka 16 w Wołominie. Tam mieszkańcy niemal codziennie obserwują całe stada dzików spacerujące po ulicach, chodnikach i poboczach.

Niepokój budzi również stan terenów zielonych.

– Przy drogach i chodnikach są ogromne, nieskoszone zarośla. Nie widać, co może z nich wyjść. Idziemy z dzieckiem albo z psem i dopiero w ostatniej chwili można zauważyć dzika. Prosimy miasto o wykoszenie tych chaszczy. To kwestia naszego bezpieczeństwa – apelują mieszkańcy.

Jak podkreślają, problem nie dotyczy już wyłącznie Wołomina.

Z informacji przekazywanych naszej redakcji wynika, że podobna sytuacja występuje również w Zielonce, gdzie mieszkańcy także coraz częściej spotykają dziki spacerujące po ulicach w ciągu dnia.

Eksperci przypominają, że dzik z reguły unika kontaktu z człowiekiem, jednak zwierzę może stać się niebezpieczne, gdy poczuje się zagrożone lub broni młodych. Szczególną ostrożność należy zachować podczas spacerów z psami, ponieważ ich obecność może sprowokować agresywną reakcję zwierzęcia.

Mieszkańcy zgodnie podkreślają jednak, że potrzebne są konkretne działania.

– Nie chcemy czekać, aż dojdzie do tragedii. Problem narasta od około roku i każdy kolejny miesiąc pokazuje, że dzików jest coraz więcej. Potrzebujemy realnych działań, a nie tylko informacji, żeby zamknąć się w domu – mówią.

Na razie mieszkańcy pozostają z poczuciem bezradności, licząc, że ich głos zostanie w końcu usłyszany przez odpowiednie służby i samorządy, zanim dojdzie do kolejnych niebezpiecznych zdarzeń.

Fot. Czytelniczki

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Kolejny groźny pożar w Ząbkach. Spłonęło kilka aut w podziemnym garażu

W niedzielny wieczór w Ząbkach, na terenie powiatu wołomińskiego, doszło do niebezpiecznego pożaru w podziemnym garażu jednego z bloków przy ulicy Powstańców. Ogień pojawił się około godziny 21:25 i w krótkim czasie objął zaparkowane tam samochody.

Żywioł rozwijał się błyskawicznie, płomienie przenosiły się z pojazdu na pojazd, a gęsty dym zaczął przedostawać się do wyższych kondygnacji budynku. Strażacy, którzy pojawili się na miejscu, musieli zmierzyć się nie tylko z ogniem, ale także z uszkodzeniami infrastruktury technicznej. Wysoka temperatura doprowadziła bowiem do stopienia kabli energetycznych oraz awarii instalacji wodnej, co dodatkowo utrudniało działania ratownicze.

W wyniku pożaru całkowicie spłonęło pięć samochodów, a kolejne zostały poważnie uszkodzone. Mieszkańcy bloku przez długi czas odczuwali skutki zdarzenia – część z nich musiała opuścić lokale, a budynek pozostał bez dostępu do wody i prądu.

W akcji gaśniczej uczestniczyło 30 strażaków. Z budynku ewakuowano znaczną część lokatorów. Na szczęście nikt nie ucierpiał – nie odnotowano przypadków podtrucia dymem ani obrażeń wśród mieszkańców.

To nie pierwszy dramat w tej okolicy. Zaledwie kilka miesięcy wcześniej, w lipcu, przy tej samej ulicy doszło do pożaru bloku mieszkalnego.

Przyczyny najnowszego zdarzenia będzie ustalał biegły z zakresu pożarnictwa.

📸 fot. Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Wołominie

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Nowoczesna Scania GCBA już w OSP Marki – uroczyste powitanie!

W czwartek 27 marca 2025 roku mieszkańcy Marek oraz strażacy z okolicznych jednostek OSP w powiecie wołomińskim, w woj. mazowieckim, mieli okazję uczestniczyć w wyjątkowym wydarzeniu. Do jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej w Markach wjechał długo wyczekiwany nowy samochód ratowniczo-gaśniczy marki Scania GCBA. Uroczyste przywitanie odbyło się z wielką pompą i w towarzystwie licznych gości.

Nowoczesny pojazd, który zasilił flotę OSP Marki, został sprowadzony w eskorcie jednostek strażackich z powiatu wołomińskiego. Przejazd ulicami miasta odbył się przy dźwiękach syren oraz w asyście wozów strażackich z innych jednostek. Widowiskowy konwój wzbudził ogromne zainteresowanie mieszkańców, którzy licznie zgromadzili się, by podziwiać nowe wyposażenie strażaków i oddać im należny szacunek.

Na miejscu powitania obecni byli nie tylko druhowie z OSP Marki, ale także strażacy ochotnicy z sąsiednich miejscowości, przedstawiciele lokalnych władz, a także mieszkańcy, którzy przyszli podziękować strażakom za ich nieustanną gotowość do niesienia pomocy. W wydarzeniu uczestniczyli również przedstawiciele władz samorządowych, którzy podkreślali znaczenie nowego wozu dla bezpieczeństwa mieszkańców.

Nowy pojazd ratowniczo-gaśniczy marki Scania to nowoczesna i doskonale wyposażona maszyna, która znacząco poprawi skuteczność działań strażaków. Wyposażony w pojemny zbiornik na wodę, wysokiej klasy pompę oraz specjalistyczny sprzęt, pozwoli jednostce OSP Marki jeszcze szybciej i efektywniej reagować na zagrożenia, zarówno pożarowe, jak i techniczne.

Po oficjalnej części uroczystości strażacy zaprosili zgromadzonych na pokaz możliwości nowego wozu oraz prezentację sprzętu, który się na nim znajduje. Uczestnicy mieli także okazję porozmawiać ze strażakami i dowiedzieć się więcej o ich codziennej pracy oraz wyzwaniach, z jakimi się mierzą.

Nowy pojazd to kolejny krok w kierunku podnoszenia poziomu bezpieczeństwa w regionie. Dzięki zaangażowaniu strażaków ochotników i wsparciu lokalnych władz OSP Marki zyskało nowoczesne narzędzie, które pomoże im jeszcze skuteczniej ratować życie i mienie mieszkańców.

Gratulujemy OSP Marki nowego nabytku i życzymy, aby służył jak najdłużej, pomagając w akcjach ratowniczo-gaśniczych i dbając o bezpieczeństwo lokalnej społeczności!

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Zdjęcia: Marek Śliwiński

Zbrodnia sprzed lat rozwiązana: Policjanci „Archiwum X” doprowadzili do zatrzymania trzech mężczyzn oskarżonych o zabójstwo dwóch 18-latek

Po 24 latach od tragicznych wydarzeń w Radzyminie, stołeczni policjanci z „Archiwum X” pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Warszawie rozwikłali zagadkę zabójstwa dwóch młodych kobiet. Dzięki wytężonej pracy i współpracy z biegłymi, Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Żandarmerią Wojskową udało się odtworzyć dramatyczne wydarzenia z 6 sierpnia 2000 roku i doprowadzić do zatrzymania sprawców.

Anna K. i Marta Sz., uczennice szkoły średniej, w sierpniowy wieczór uczestniczyły w festynie w Radzyminie. Były umówione z rodzicami na powrót o godzinie 22:30, lecz nigdy nie dotarły na miejsce spotkania. Ich zniknięcie wzbudziło ogromny niepokój, a prowadzone wówczas poszukiwania nie przyniosły żadnych rezultatów. Sprawa została umorzona po kilku latach, pozostawiając rodzinę w rozpaczy i bez odpowiedzi.

W 2023 roku, po niemal dwóch dekadach od umorzenia śledztwa, funkcjonariusze Wydziału do walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw Komendy Stołecznej Policji ponownie zajęli się tą sprawą. Współpracując z ekspertami i wykorzystując nowoczesne techniki śledcze, zebrali dowody, które pozwoliły odtworzyć kluczowe wydarzenia. Materiał dowodowy wskazał na trzech mężczyzn, którzy byli obecni na festynie i jako ostatni widzieli ofiary żywe.

Zatrzymań podejrzanych dokonano na terenie Wołomina i Radzymina. W działaniach, poza stołecznymi funkcjonariuszami, uczestniczyły także jednostki specjalne, w tym Centralny Pododdział Kontrterrorystyczny Policji BOA. Dwóm zatrzymanym – 47- i 41-latkowi – oraz 45-latkowi odsiadującemu już wyrok za podobne przestępstwa, postawiono zarzuty zabójstwa w związku ze zgwałceniem.

Zgromadzone dowody wskazują, że działali wspólnie i w porozumieniu. Na wniosek prokuratora wszyscy zostali tymczasowo aresztowani na trzy miesiące. Za popełnione zbrodnie grozi im kara nie mniejsza niż 12 lat pozbawienia wolności, a nawet dożywocie.

Dzięki determinacji i pracy „Archiwum X” sprawa, która przez lata pozostawała nierozwiązana, wreszcie zmierza ku wymierzeniu sprawiedliwości. Dla rodzin Anny K. i Marty Sz. to szansa na odpowiedzi i zamknięcie jednego z najbardziej bolesnych rozdziałów ich życia. Policjanci i prokuratorzy udowodnili, że nawet po upływie wielu lat sprawcy nie mogą liczyć na bezkarność.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Zdjęcia: asp. Jacek Sobociński