Zadymienie w pensjonacie w Zakopanem. Wieczorna interwencja straży pożarnej

W jednym z pensjonatów w Zakopane doszło dziś do zadymienia, które postawiło na nogi służby ratunkowe. Na miejsce skierowano kilka zastępów straży pożarnej.

Zgłoszenie o pojawiającym się dymie w budynku wpłynęło do stanowiska kierowania Państwowej Straży Pożarnej w godzinach wieczornych . Po przybyciu na miejsce strażacy przystąpili do rozpoznania sytuacji oraz zabezpieczenia obiektu. Jednocześnie sprawdzano wszystkie pomieszczenia pod kątem ewentualnych zagrożeń oraz obecności osób przebywających w środku.

Działania straży polegały m.in. na oddymianiu budynku oraz ustaleniu źródła zadymienia. Na chwilę obecną nie ma informacji o osobach poszkodowanych. Według wstępnych ustaleń sytuacja została szybko opanowana.

Okoliczności zdarzenia będą wyjaśniane. Nie wiadomo jeszcze, co było bezpośrednią przyczyną pojawienia się dymu w pensjonacie.

Służby apelują o zachowanie ostrożności oraz stosowanie się do poleceń wydawanych przez ratowników w trakcie prowadzonych działań.

Fot. Kamil Kozak

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Policjanci wynieśli mężczyznę z pożaru w Warszawie. Dramatyczna akcja przy ul. Równej-(wideo)

Wystarczyła chwila, by spokojne popołudnie zamieniło się w dramatyczną akcję ratunkową. Funkcjonariusze Oddział Prewencji Policji w Warszawie jako jedni z pierwszych pojawili się przy ul. Równej w Warszawie, gdzie zgłoszono pożar w budynku mieszkalnym. Na miejscu zastali gęsty dym wydobywający się z klatki schodowej.

Nie tracąc ani sekundy, sierżanci Patryk Kopeć i Kamil Grzywacz wbiegli do środka. Od jednej z mieszkanek usłyszeli, że na wyższej kondygnacji może przebywać mężczyzna. To właśnie tam zadymienie było największe, a warunki – wyjątkowo niebezpieczne.

Policjanci natychmiast ruszyli na piętro. W jednym z pomieszczeń zauważyli leżącego na podłodze 46-latka. Mężczyzna nie był w stanie samodzielnie się ewakuować. Funkcjonariusze szybko wynieśli go z zagrożonej strefy i przekazali strażakom, którzy przejęli działania ratunkowe.

Poszkodowany był przytomny, jednak kontakt z nim był utrudniony. Strażacy udzielili mu pierwszej pomocy, a na miejsce wezwano Zespół Ratownictwa Medycznego. Mężczyzna został przetransportowany do szpitala na dalsze badania.

Po zakończeniu działań gaśniczych policjanci zabezpieczyli mieszkanie 46-latka oraz wykonali niezbędne czynności służbowe.

Szybka decyzja, zdecydowane działanie i gotowość do niesienia pomocy w każdej sytuacji – postawa sierżantów Patryka Kopcia i Kamila Grzywacza pokazuje, że policyjna służba to nie tylko obowiązek, ale przede wszystkim realna troska o ludzkie życie.

Fot. KSP

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Pożar mieszkania w bloku przy ul. Egejskiej 1 w Warszawie. Dramat, który mógł zakończyć się tragedią

Zapach dymu, krzyki na klatce schodowej i strach, który w jednej chwili sparaliżował mieszkańców bloku przy ulicy Egejskiej 1 w Warszawie. W niedzielne chwile spokoju doszło tam do pożaru mieszkania, który tylko cudem nie zakończył się tragedią.

Ze wstępnych ustaleń służb wynika, że przyczyną pożaru była pozostawiona potrawa na kuchence. Niewinna codzienna czynność, która w jednej chwili zamieniła się w realne zagrożenie dla życia i zdrowia wielu osób. Ogień i gęsty, duszący dym bardzo szybko objęły część lokalu, a zadymienie zaczęło rozprzestrzeniać się po klatce schodowej.

Z relacji sąsiadów wynika, że starsza kobieta, lokatorka mieszkania, przebywała w nim w chwili powstania pożaru. Jeszcze przed przyjazdem straży pożarnej opuściła lokal, uciekając z zadymionego mieszkania. Przez pewien czas nie było wiadomo, gdzie się znajduje. To właśnie czujność i empatia mieszkańców odegrały kluczową rolę. Sąsiedzi odnaleźli kobietę w pobliżu budynku i przyprowadzili ją do służb ratunkowych, które natychmiast objęły ją opieką.

Jak przekazano, kontakt z kobietą był utrudniony. Była zdezorientowana, miała problem z logicznym wypowiadaniem się i nie potrafiła wyjaśnić, co dokładnie się wydarzyło. Według wstępnych informacji kobieta mogła znajdować się pod wpływem alkoholu, jednak okoliczności te są nadal wyjaśniane. Nie wiadomo również, jak długo przebywała w zadymionym mieszkaniu. To szczególnie niepokojące, ponieważ dym i toksyczne gazy są często groźniejsze niż sam ogień.

Najważniejsza informacja jest taka, że w wyniku pożaru nikt nie odniósł obrażeń. Kobieta przebywała w mieszkaniu sama. Nie było konieczności ewakuacji całego budynku, a szybka reakcja służb zapobiegła rozprzestrzenieniu się ognia na inne lokale. Świadkowie zdarzenia podkreślają, że kobieta wyglądała na osobę głęboko wstrząśniętą i będącą w szoku. Do końca nie wiedziała, co się stało, jak doszło do pożaru i dlaczego wokół niej pojawiły się służby ratunkowe. Takie sytuacje pozostawiają ślad nie tylko materialny, ale przede wszystkim psychiczny.

Ten pożar to kolejny dramatyczny przykład, jak niewiele potrzeba, by codzienność zamieniła się w walkę o życie.

Fot. Kamil Kozak

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!