Dziki opanowały osiedla w Wołominie. „Boimy się wyjść z domu. To już nie jest normalne”

Jeszcze kilka lat temu spotkanie dzika na obrzeżach lasu było rzadkością. Dziś mieszkańcy Wołomina i okolic mówią o zupełnie nowej rzeczywistości. Stada dzików spacerują ulicami w biały dzień, wchodzą na prywatne posesje, atakują psy i budzą coraz większy strach wśród mieszkańców.

Do naszej redakcji od kilku tygodni napływają kolejne zgłoszenia z Wołomina, Starych Lipin i Zielonki. Mieszkańcy alarmują, że sytuacja z miesiąca na miesiąc staje się coraz bardziej niebezpieczna.

Jedna z mieszkanek Starych Lipin opowiada, że od dawna nie czuje się bezpiecznie nawet na własnej posesji.

– Musimy mieć cały czas zamkniętą bramę. Problem zaczyna się wtedy, gdy wracamy samochodem. Wystarczy otworzyć wjazd na chwilę. Mieliśmy sytuację, że nie zdążyliśmy jej zamknąć i nagle, nie wiadomo skąd, na posesję wbiegło około dziewięciu dzików. Po prostu weszły do środka, jakby to był ich teren. Byliśmy bezradni. Baliśmy się wyjść z domu – mówi mieszkanka.

Kobieta dodaje, że zadzwoniła pod numer alarmowy 112.

– Dyspozytorka powiedziała nam tylko, żebyśmy schowali się w domu i nie wychodzili. Czekaliśmy na pomoc, ale patrol policji niestety nie przyjechał. Człowiek zostaje z tym problemem sam – relacjonuje.

Podobne obawy ma kolejna mieszkanka Wołomina.

– Jeszcze rok temu było spokojnie. Teraz dziki chodzą ulicami w środku dnia. Nie boją się ludzi ani psów. Strach wyjść na spacer z dzieckiem czy z własnym psem. Mamy wrażenie, że to my jesteśmy gośćmi, a nie one – mówi kobieta.

Mieszkańcy przypominają również o dramatycznych zdarzeniach, do których miało dojść w ostatnim czasie.

Według przekazanych nam informacji dziki miały zaatakować 78-letnią kobietę podczas spaceru z psem. Do kolejnego tragicznego zdarzenia miało dojść przy ul. Geodetów, gdzie – jak twierdzą mieszkańcy – dziki zaatakowały psa należącego do jednego z sąsiadów. Zwierzę nie przeżyło.

Kolejne zgłoszenia dotyczą również ul. Geodetów 17 i ul. Asnyka 16 w Wołominie. Tam mieszkańcy niemal codziennie obserwują całe stada dzików spacerujące po ulicach, chodnikach i poboczach.

Niepokój budzi również stan terenów zielonych.

– Przy drogach i chodnikach są ogromne, nieskoszone zarośla. Nie widać, co może z nich wyjść. Idziemy z dzieckiem albo z psem i dopiero w ostatniej chwili można zauważyć dzika. Prosimy miasto o wykoszenie tych chaszczy. To kwestia naszego bezpieczeństwa – apelują mieszkańcy.

Jak podkreślają, problem nie dotyczy już wyłącznie Wołomina.

Z informacji przekazywanych naszej redakcji wynika, że podobna sytuacja występuje również w Zielonce, gdzie mieszkańcy także coraz częściej spotykają dziki spacerujące po ulicach w ciągu dnia.

Eksperci przypominają, że dzik z reguły unika kontaktu z człowiekiem, jednak zwierzę może stać się niebezpieczne, gdy poczuje się zagrożone lub broni młodych. Szczególną ostrożność należy zachować podczas spacerów z psami, ponieważ ich obecność może sprowokować agresywną reakcję zwierzęcia.

Mieszkańcy zgodnie podkreślają jednak, że potrzebne są konkretne działania.

– Nie chcemy czekać, aż dojdzie do tragedii. Problem narasta od około roku i każdy kolejny miesiąc pokazuje, że dzików jest coraz więcej. Potrzebujemy realnych działań, a nie tylko informacji, żeby zamknąć się w domu – mówią.

Na razie mieszkańcy pozostają z poczuciem bezradności, licząc, że ich głos zostanie w końcu usłyszany przez odpowiednie służby i samorządy, zanim dojdzie do kolejnych niebezpiecznych zdarzeń.

Fot. Czytelniczki

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Wieczorna akcja strażaków. Ruch wahadłowy na ul. Mostowej w Otmuchowie

W sobotni wieczór, 4 lipca 2026 roku, strażacy z OSP Otmuchów zostali zadysponowani do usunięcia plamy substancji ropopochodnej na ulicy Mostowej w Otmuchowie (powiat nyski, województwo opolskie).

Po przybyciu na miejsce strażacy potwierdzili obecność rozlanej na jezdni plamy oleju, która stwarzała zagrożenie dla uczestników ruchu drogowego, zwłaszcza motocyklistów i rowerzystów. Strażacy zabezpieczyli miejsce zdarzenia, a następnie przy użyciu sorbentu usunęli niebezpieczną substancję z nawierzchni jezdni.

Na czas prowadzonych działań występowały utrudnienia w ruchu drogowym. Pojazdy były przepuszczane wahadłowo, a kierowcy musieli liczyć się z chwilowymi opóźnieniami.

Dzięki sprawnej akcji strażaków zagrożenie zostało szybko wyeliminowane, a po zakończeniu działań ruch na ulicy Mostowej został przywrócony do normy.

Służby przypominają, że nawet niewielka ilość oleju na jezdni może doprowadzić do utraty przyczepności i groźnych zdarzeń drogowych. W przypadku zauważenia podobnych zagrożeń warto niezwłocznie powiadomić służby ratunkowe.

Foto: Warszawska Grupa Luka&Maro

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Nawet do 3 tysięcy złotych kary. Rowerzyści i hulajnogi na celowniku Policji.

Wielu rowerzystów i osób poruszających się na hulajnogach wciąż zapomina, że przepisy Ustawy Prawo o ruchu drogowym obowiązują ich tak samo, jak kierowców samochodów. Jednym z najczęściej popełnianych wykroczeń jest jazda po chodniku, przejazd przez przejście dla pieszych i jazda bez kasku.

Jazda po drodze dla pieszych (chodniku) zasady i kiedy można

Rowerzyści oraz osoby na hulajnogach mogą poruszać się po chodniku wyłącznie w ściśle określonych w przepisach warunkach, o czym wciąż wielu zapomina i traktuje chodniki jak ścieżki rowerowe czy jezdnię, nie zwracając uwagi na pieszych i bardzo często dzwonią na nich dzwonkiem, by zeszli im z drogi.

Przepisy o ruchu rowerów, hulajnóg elektrycznych, urządzeń transportu osobistego, motorowerów zawarte są głównie w Ustawie Prawo o ruchu drogowym w art. 33 i 33a-d.

Każda osoba prowadząca rower, hulajnogę elektryczną lub inne urządzenie transportu osobistego może korzystać z drogi dla pieszych (chodnika) wyłącznie, wtedy kiedy spełnia warunki ściśle określone w przepisach.

Przede wszystkim rowerzysta oraz osoba poruszająca się na hulajnodze musi poruszać z prędkością pieszego, oraz ma bezwzględny nakaz ustąpienia pierwszeństwa pieszym (art. 33c Ustawy Prawo o ruchu drogowym). Oznacza to, że rowerzysta czy osoba na hulajnodze lub innym urządzeniu transportu osobistego nie może na chodniku poruszać się szybciej niż piesi, ani wymuszać na nich zmiany kierunku czy tym bardziej zatrzymania. Więc każde użycie dzwonka na pieszego i jazda szybsza niż prędkość pieszego jest wykroczeniem.

Mówi o tym art. 86a Kodeksu wykroczeń

Kto, kierując rowerem, hulajnogą elektryczną lub urządzeniem transportu osobistego albo poruszając się przy użyciu urządzenia wspomagającego ruch na drodze dla pieszych, nie porusza się z prędkością zbliżoną do prędkości pieszego lub nie ustępuje pierwszeństwa pieszemu, podlega karze grzywny albo karze nagany.

Warto zaznaczyć, że funkcjonariusze Policji czy Straży Miejskiej nie muszą mierzyć takim osobom prędkości, ponieważ łatwo jest ocenić, że prędkość poruszania jest większa niż prędkość pieszego.

Za przekroczenie prędkości czeka nas kara. Wysokość kary określono w art. 97 Kodeksu wykroczeń.

Uczestnik ruchu lub inna osoba znajdująca się na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu, a także właściciel lub posiadacz pojazdu, który wykracza przeciwko innym przepisom ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym lub przepisom wydanym na jej podstawie, podlega karze grzywny do 3000zł.

Jazda po chodniku jest całkowicie zabroniona, jeśli nie wymuszają tego ściśle określone w prawie warunki.

Zgodnie z art. 26 Prawa o ruchu drogowym rowerzystom czy osobom poruszających się na hulajnogach zabrania się całkowitego poruszania się po chodniku, chyba że wymuszają to wyjątki określone w art. 33.

Kiedy możemy więc jeździć chodnikiem?

  • Rowerzysta może jeździć po chodniku opiekując się dzieckiem do 10 lat, które samodzielnie kieruje rowerem,
  • Jazda po chodniku jest możliwa, gdy szerokość chodnika wzdłuż drogi, gdzie prędkość pojazdów przekracza 50 km/h, wynosi co najmniej 2 metry i nie ma wyznaczonej drogi dla rowerów,
  • Rowerzyści mogą korzystać z chodnika, gdy przed nim znajduje się znak „droga dla pieszych” z tabliczką „nie dotyczy rowerów”,
  • Korzystanie z chodnika jest dozwolone w trudnych warunkach pogodowych (śnieg, silny wiatr, ulewa, gołoledź, mgła), gdy jazda po ulicy jest utrudniona.

Oznacza to, że nawet jeśli nie ma wyznaczonej ścieżki rowerowej, a droga nie pozwala samochodom na jazdę z prędkością powyżej 50km/h, rowerzysta ma obowiązek poruszania się wyłączenie po jezdni, jeśli nie występują wyżej wymienione wyjątki.

Coraz częściej spotykamy się z połączeniem ruchu rowerowego z ruchem pieszym. Wtedy należy zwracać baczną uwagę na oznakowanie, które mówi nam, kto na danej drodze posiada pierwszeństwo. Jeśli na znaku ikona pieszych jest nad ikoną roweru oznacza, że w tym wypadku bezwzględne pierwszeństwo ma pieszy, a rowerzystę obowiązują przepisy wymienione wyżej.

Co nam grozi za jadę po chodniku?

Z jazdę po chodniku w sytuacji, gdy nie zachodzą wyjątki określone w przepisach, rowerzyście grozi mandat w wysokości do 300zł.

Nagminnie spotykamy się również z przejazdem rowerzystów czy osób na hulajnogach przez przejścia dla pieszych. Takie zachowanie jest całkowicie zabronione przez art. 26 Prawa ruchu drogowym. W tej sytuacji musi liczyć się karą grzywną do 100zł.

Niejednokrotnie spotykamy się również, że mimo obecności ścieżki rowerowej lub ciągu pieszo-rowerowego, rowerzyści poruszają po jezdni. Wtedy muszą liczyć z karą grzywny w wysokości 100zł.

Młodzież największym zagrożeniem na drogach

Młodzi rowerzyści czy osoby na hulajnogach zupełnie ignorują wszelkie przepisy Prawa o ruchu drogowym i swoją nieodpowiedzialnością oraz całkowitą bezmyślnością stanowią największe zagrożenie w ruchu drogowym, zarówno dla innych, jak i dla samych siebie.

Należy jasno zaznaczyć, że jazda rowerem bez trzymanki jest całkowicie zabroniona w art. 33 ust. 3 pkt 2 ustawy Prawo o ruchy drogowym. Natomiast art. 63 Prawo o ruchy drogowym, mówi jasno, że zwykłym rowerem nie możemy przewozić osób na ramie, bagażniku, czy też na kierownicy. Za oba te wykroczenia trzeba liczyć się z karą grzywny.

Ponadto osoby do 16 roku życia mają prawny obowiązek jazdy w kaskach.

Zgodnie z przepisami kask musi posiadać oznaczenia znakami „CE” oraz „EN 1078” albo „PN-EN 1078”, za brak odpowiednich oznaczeń grozi dodatkowa kara.

W przypadku osób w przedziale wiekowych 13-18 lat wymagane są stosowne uprawnienia jak w sytuacji jazdy rowerem. Osoby takie muszą mieć kartę rowerową lub prawo jazdy kategorii AM, A1, B1 lub T.

Jeżeli osoba ma skończone 18 lat, nie musi posiadać żadnego z wymienionych wyżej dokumentów.

Przepisy dotyczące hulajnóg elektrycznych

Prawo o ruchu drogowym określa również, kto posiada uprawnienia do poruszania się za pomocą hulajnogi elektrycznej, oraz jaki pojazd jest w Polsce legalny.

Art. 20 Ustawy Prawo o ruchu drogowym, mówi nam o tym, że dopuszczlna prędkość hulajnogi, wynosi 20km/h.

Zgodnie ze zmienionymi przepisami szerokość hulajnogi elektrycznej i urządzenia transportu osobistego (UTO), nie może przekraczać 0,9 m, zaś masa własna hulajnogi elektrycznej nie może przekroczyć 30 kg.

Dzieci w wieku do 13 lat mają prawo jeździć na hulajnodze elektrycznej, tylko w strefie zamieszkania i pod opieką osoby dorosłej.

W przypadku osób w przedziale wiekowych 13-18 lat wymagane są dokładnie takie same uprawnienia jak w sytuacji jazdy rowerem. Osoby takie muszą mieć kartę rowerową lub prawo jazdy kategorii AM, A1, B1 lub T.

Osoby do 16 roku życia mają prawny obowiązek jazdy w kaskach.

Zgodnie z przepisami kask musi posiadać oznaczenia znakami „CE” oraz „EN 1078” albo „PN-EN 1078”, za brak odpowiednich oznaczeń grozi dodatkowa kara.

Jeżeli osoba ma skończone 18 lat, nie musi posiadać żadnego z wymienionych wyżej dokumentów.

Kierujący hulajnogą elektryczną ma obowiązek poruszania się po jezdni, po której pojazdy poruszają się z prędkością nie większą niż 30 km/h, w sytuacji w której brakuje drogi dla rowerów, drogi dla pieszych i rowerów lub pasa ruchu dla rowerów.

Kary

  • poruszanie się poza drogą dla rowerów w sytuacji, kiedy jest ona wyznaczona – 100 zł,
  • poruszanie się na hulajnodze w co najmniej dwie osoby (również osoba dorosła z dzieckiem) – 300 zł
  • nieprawidłowe parkowanie – 100 zł
  • jazda na hulajnodze bez uprawnień (po ukończeniu 17. roku życia)– 200 zł
  • jazda na hulajnodze bez uprawnień (przed ukończeniem 17. roku życia) – 1500 zł
  • jazda dziecka poniżej 13 roku życia – 1000zł
  • jazda bez kasku – 100zł
  • brak stosowanych oznaczeń na kasku – 100zł
  • poruszanie się z jedną ręką na kierownicy – 50 zł

Wtedy kara grzywny może wynieść nawet do 5000 zł.

Pieszy na ścieżce rowerowej?

Tak, ale wyłącznie w sytuacji, kiedy w pobliżu brakuje chodnika lub pobocza albo nie ma możliwości skorzystania z nich (np. w trakcie remontu) lub ruch pieszych jest dopuszczony stosownym oznakowaniem, z obowiązkiem ustąpienia pierwszeństwa rowerzyście. W przeciwnym razie pieszy otrzyma karę w wysokości 100zł.

Rowerzyści i osoby na hulajnogach na celowniku Policji

W całej Polsce funkcjonariusze Policji i Straży Miejskiej/Gminnej, prowadzą działania skierowane głownie w rowerzystów i osób poruszających się na hulajnogach. Podczas kontroli sprawdzone są m.in.: uprawnienia – karta rowerowa lub prawo jazdy kategorii AM, A1, B1 lub T, posiadanie kasku, oświetlenie.

Obecnie Policja prowadzi również zorganizowane działania wymierzone w konkretne grupy, składające się głownie z osób nieletnich, które nie tylko całkowicie bagatelizują przepisy Ustawy Prawo o ruchu drogowym, ale swoją całkowitą bezmyślnością i nieodpowiedzialnością, stanowią ogromne zagrożenie dla zdrowia a nawet życia innych uczestników ruchu, a także ich samych.

Tu sprawy trafiają już przeważnie do Wydziałów Rodzinny i Nieletnich, w strukturach Sądów Rejonowych.

Dotyczy to również pruszkowskiej grupy nastolatków.

Ich „wyczyny” można „podziwiać” głównie na platformie TikTok.

W wielu miastach w Polsce wprowadza się coraz więcej stref zakazujących jazdę m.in na hulajnogach czy rowerach elektrycznych. Coraz więcej takich stref pojawia się np. w Warszawie, gdzie tylko w ubiegłym roku doszło do ponad 60 wypadków z udziałem hulajnóg, w których rannych zostały 73 osoby.

Jak to wygląda w Pruszkowie?

Z uzyskanych informacji wynika, że funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego wspierani przez Wydział Prewencji, również w ramach codziennej służby prowadzą stosowne działania dotyczące rowerzystów i osób na hulajnogach. Dodatkowo stosownym nadzorem objęte są również wyznaczone ulice i rejony szkół.

Podobne działania lecz w mniejszym zakresie prowadzi również Straż Miejska. Ponadto funkcjonariusze zapowiadają działania prewencyjne, skierowane bezpośrednio do szkół.

Jednak wielu mieszkańców uważa, działania służb za zbyt pobłażliwe i nieskuteczne.

Może w działania powinni się również bardziej zaangażować włodarze miasta i powiatu?

Jak wspominaliśmy wyżej, również w Pruszkowie obie służby prowadzą stosowne działania wymierzone w grupy nieletnich rowerzystów i osób na hulajnogach.

Zarówno Policja jak i Straż Miejska, apelują o każdorazowe zgłaszanie niebezpiecznych sytuacji oraz łamanie przepisów przez rowerzystów czy osób na hulajnogach. Odpowiedzialność społeczna to największa szansa, na zapobieganie wypadkom, i być może uratowanie czyjegoś zdrowia lub życia.

Zdjęcia: Warszawska Grupa Luka&Maro

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

169 km/h w Pruszkowie – kierowca ukarany i bez prawa jazdy

Funkcjonariusze drogówki z Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie zatrzymali w nocy 22-letniego kierowcę, który znacząco przekroczył dozwoloną prędkość. Około godziny 1:00 poruszał się Alejami Jerozolimskimi z prędkością 169 km/h, mimo że w tym miejscu obowiązuje ograniczenie do 50 km/h. Oznacza to przekroczenie limitu aż o 119 km/h.

Brawurowa jazda szybko zakończyła się interwencją policji i surowymi konsekwencjami. Mężczyzna został ukarany wysokim mandatem, otrzymał punkty karne, a jego prawo jazdy zostało zatrzymane.

Policja przypomina, że przepisy ruchu drogowego obowiązują przez całą dobę – bez względu na to, czy droga wydaje się pusta, czy panuje duży ruch. Noc nie zwalnia kierowców z odpowiedzialności ani z konieczności przestrzegania ograniczeń prędkości.

Takie zachowanie stanowi poważne zagrożenie dla wszystkich uczestników ruchu. W tym przypadku obyło się bez wypadku, jednak przy tak dużej prędkości nawet drobny błąd mógł doprowadzić do tragedii.

Funkcjonariusze apelują do kierowców o rozwagę i odpowiedzialność. Stosowanie się do przepisów to nie tylko obowiązek, ale przede wszystkim sposób na ochronę życia i zdrowia – zarówno własnego, jak i innych.

Fot. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Groźny zator lodowy na Wkrze. 20 posesji zagrożonych podtopieniem

Dzień i jest noc, której mieszkańcy Błędowa w gminie Pomiechówek długo nie zapomną. Ciszę zimowego dnia przerwał niepokojący szum wody. Błędowo znalazło się w centrum dramatycznych wydarzeń – rzeka Wkra, zatrzymana przez potężny zator lodowy, zaczęła gwałtownie się spiętrzać. W pewnym momencie przekroczyła stan alarmowy i wyszła z koryta.

Woda rozlała się na przyległe tereny, wdzierając się tam, gdzie jeszcze kilka godzin wcześniej panował spokój. Podtopieniem zagrożonych jest około 20 posesji – zarówno domków letniskowych, jak i domów całorocznych. Potwierdzono zalanie czterech garaży. Na szczęście nie ma informacji o osobach poszkodowanych, ale strach i niepewność wciąż unoszą się nad okolicą.

Na miejscu natychmiast rozpoczęła się walka z żywiołem. Do Błędowa skierowano 18 zastępów Straży Pożarnej z Komenda Wojewódzka Państwowej Straży Pożarnej w Warszawie. W działaniach uczestniczy 65 strażaków, którzy od godzin pracują bez wytchnienia. Układają worki i rękawy z piaskiem, budując prowizoryczne zapory, próbując zatrzymać wodę i ochronić kolejne budynki. Teraz koncentrują się na tym, by ukierunkować rozlewisko z powrotem do koryta rzeki.

Sytuacja jest poważna, dlatego powołano lokalny sztab kryzysowy. Służby Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji pozostają w pełnej gotowości. Na miejscu pojawili się minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński oraz wojewoda mazowiecki Mariusz R. Frankowski. Ich obecność ma zapewnić sprawną koordynację działań i szybkie reagowanie na każdy możliwy scenariusz.

Wieczorne odczyty z wodowskazu w Borkowo przyniosły ostrożną nadzieję – poziom wody zaczął opadać. To sygnał, na który wszyscy czekali. Choć zator lodowy nadal zalega w korycie Wkry, sytuacja jest obecnie stabilizowana.

To jednak wciąż walka z nieprzewidywalnym przeciwnikiem. Lód i woda nie uznają zmęczenia ani zegara. Strażacy pracują w trudnych warunkach, w chłodzie i wilgoci, wiedząc, że od ich determinacji zależy bezpieczeństwo mieszkańców.

Nasz reporter jest na miejscu i na bieżąco monitoruje rozwój wydarzeń. Będziemy informować o każdej zmianie sytuacji.

Fot: Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Lód nie wybacza błędów. Zasady, które ratują życie

Co zrobić, gdy załamie się pod Tobą lód?

Zamarznięte jeziora, stawy, rzeki oraz inne akweny wodne zarówno otwarte, jak i zamknięte każdej zimy przyciągają dzieci, młodzież i dorosłych. Gładka, biała tafla sprawia wrażenie stabilnej i bezpiecznej, jednak to tylko złudzenie. Wejście na lód to ogromne ryzyko, którego wiele osób wciąż nie docenia.

Grubość lodu nigdy nie jest jednakowa. Prądy wodne, roślinność, dopływy cieplejszej wody czy zmienne temperatury powodują, że nawet pozornie solidna tafla może w jednej chwili załamać się pod ciężarem człowieka. Statystyki są bezlitosne co roku pod lodem ginie kilkanaście osób. Wśród ofiar są zarówno dorośli, jak i dzieci.

Dlatego apel ratowników, strażaków i służb jest jednoznaczny:
nie wchodź na lód, nawet jeśli wygląda na gruby i bezpieczny. Żadna zabawa, skrócenie drogi czy zdjęcie nie są warte ludzkiego życia.

Gdy lód zawodzi – jak zachować się w chwili zagrożenia

Mimo ostrzeżeń wypadki nadal się zdarzają. Jeśli dojdzie do załamania lodu i wpadniesz do lodowatej wody, o przeżyciu decydują pierwsze sekundy.

Zachowaj spokój

Paniczne ruchy przyspieszają wychłodzenie i utratę sił. Rozszerz ręce na boki, aby zwiększyć powierzchnię podparcia i nie dopuścić do zanurzenia głowy. Staraj się kontrolować oddech.

Wróć w stronę, z której przyszedłeś

Obróć się w kierunku, z którego wszedłeś na lód. To jedyne miejsce, gdzie tafla była na tyle stabilna, by przed chwilą utrzymać Twój ciężar. Próba wydostania się w innym kierunku grozi kolejnym załamaniem lodu.

Przygotuj krawędź do wyjścia

Jeśli lód przy przeręblu kruszy się pod rękami, ostrożnie odłamuj go przed sobą, aż dotrzesz do twardszej tafli. Oprzyj przedramiona płasko na lodzie, szukając jak największego i stabilnego punktu podparcia.

Wydostań się na powierzchnię

Nie próbuj podciągać się samymi rękami. Pracuj nogami, wykonując energiczne ruchy podobne do pływania, aby wypchnąć tułów poziomo na lód. Jeśli masz przy sobie kolce lodowe lub inne ostre narzędzie, wbij je w taflę, by ułatwić sobie wyjście.

Oddal się w bezpieczne miejsce

Po wydostaniu się z wody nie wstawaj. Skoncentrowany ciężar ciała na stopach może ponownie przebić lód. Czołgaj się lub turlaj, oddalając się od przerębla dokładnie tą samą trasą, którą przyszedłeś.

Po wyjściu z wody

Nawet po opuszczeniu akwenu zagrożenie nie mija. Mokra odzież i niska temperatura powodują szybkie wychłodzenie organizmu. Jak najszybciej znajdź ciepłe schronienie, zdejmij mokre ubrania i wezwij pomoc. Hipotermia może rozwijać się bardzo szybko i stanowi realne zagrożenie życia.

Fot. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Niebezpieczne zdarzenie w Pruszkowie. Nastolatka pod wpływem alkoholu trafiła pod opiekę służb

W poniedziałek wieczorem, około godziny 20:30, w jednej z restauracji McDonald’s przy ulicy Tadeusza Kościuszki w Pruszkowie doszło do niebezpiecznego zdarzenia z udziałem nieletniej.

Świadkowie zauważyli nieprzytomną nastolatkę w toalecie lokalu i natychmiast wezwali zespół ratownictwa medycznego. Jak ustalono, 14-latka przewróciła się i straciła przytomność. Na miejsce przybyła również policja.

Z uzyskanych informacji wynika, że dziewczynka była w stanie silnego upojenia alkoholowego. Według relacji świadków nastolatka miała wcześniej spożyć znaczną ilość alkoholu. Okoliczności, w jakich 14-latka weszła w jego posiadanie, nie są obecnie znane. Nie wiadomo również, czy alkohol spożywała sama, czy w towarzystwie innych osób.

Po przyjeździe patrolu policji osoby, które przebywały z nastolatką, oddaliły się z miejsca zdarzenia. Policja prowadzi czynności mające na celu ustalenie wszystkich szczegółów oraz ewentualnej odpowiedzialności osób trzecich.

Sprawa zostanie przekazana do Sądu Rodzinnego i Nieletnich, który podejmie dalsze decyzje w tej sprawie.

Służby apelują do rodziców i opiekunów o zwracanie szczególnej uwagi na bezpieczeństwo nieletnich oraz reagowanie na wszelkie sygnały mogące świadczyć o zagrożeniu ich zdrowia lub życia.

📸Fot. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

„Poraziła strażniczkę prądem! Niebezpieczne ogrodzenie na Pradze-Południe”

W piątek 24 października strażnicy miejscy odebrali wezwanie od mieszkańców Pragi-Południe zniesmaczonych nieobyczajnymi wybrykami, do których miało dochodzić w pustostanie przy Mlądzkiej. Kiedy funkcjonariusze chcieli wejść na teren posesji, metalowa furtka przywitała ich jednak… silnym wyładowaniem elektrycznym.


– Spróbowałam jeszcze raz i znów kopnął mnie prąd – relacjonuje st. inspektor Anna Trzaska z VII Oddziału Terenowego. – A kiedy odepchnięta furtka zbliżała się do futryny, wyskoczył spomiędzy nich snop iskier – podobny jak czasem z trakcji tramwajowej. Z uwagi na zagrożenie dla osób postronnych na miejsce wezwaliśmy natychmiast administratora nieruchomości, tym bardziej że teren był bardzo zaśmiecony – dodaje funkcjonariuszka.
Ściągnięty na miejsce elektryk przyłożył miernik do siatki i potwierdził – w ogrodzeniu płynął prąd. Specjalista szybko ujawnił przyczynę spięcia. Nie było to zabezpieczenie przed nieproszonymi gośćmi, lecz tak zwane „przebicie”, które łatwo było usunąć i zabezpieczyć. Strażnicy weszli na teren posesji. W pustostanie nikogo nie było, jednak rzeczywiście dostęp do niego nie był zabezpieczony, a wewnątrz widoczne były ślady ludzkiej obecności. Tego samego dnia posesja została wysprzątana, a wejście na jej teren zamknięte. Dzikie hałasy, na które skarżyli się sąsiedzi powinny ustać. Chyba, że na Mlądzkiej straszy…

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Grochów: Transformator w ogniu. Strażnicy miejscy pierwsi na miejscu pożaru

Kłęby czarnego dymu, ogień trawiący transformator i grupa osób nieświadomych zagrożenia — tak wyglądał środowy wieczór na Grochowie. Strażnicy miejscy jako pierwsi dotarli na miejsce pożaru, gdzie podjęli natychmiastowe działania, zabezpieczając teren i chroniąc ludzi przed niebezpieczeństwem.

Strażnicy z VII Oddziału Terenowego, 2 lipca realizowali zadania na terenie Pragi-Południe. W pewnym momencie, będąc na Grochowie, z daleka zauważyli kłęby czarnego dymu unoszące się w rejonie skrzyżowania ulic Zamienieckiej i Bełżeckiej. Funkcjonariusze natychmiast ruszyli w kierunku źródła dymu. Chwilę później, tuż po godzinie 21, byli już na miejscu. Okazało się, że w płomieniach znajdował się jeden z transformatorów dużej podstacji elektrycznej. Na miejscu nie było jeszcze innych służb, a sytuacja była bardzo niebezpieczna. Przy ogrodzeniu stało wiele osób, które nie zdawały sobie sprawy z zagrożenia, jakie im groziło. Strażnicy natychmiast powiadomili straż pożarną, policję i inne służby, a następnie przystąpili do zabezpieczenia terenu. Najtrudniejsze było odsunięcie od ogrodzenia osób, które robiły zdjęcia i kręciły filmy. Na szczęście udało się szybko odsunąć wszystkich na bezpieczną odległość. Mimo to nie brakowało desperatów, którzy próbowali podejść jak najbliżej transformatora, by zrobić zdjęcia – relacjonuje starszy inspektor Marek Marchel z VII Oddziału Terenowego. Po dziesięciu minutach na miejsce przybyły jednostki straży pożarnej oraz policji. Akcja gaśnicza była trudna i niebezpieczna ze względu na charakter miejsca. Strażnicy miejscy uczestniczyli w działaniach do północy, po czym wrócili do swoich obowiązków. Na szczęście w wyniku pożaru nikt nie odniósł obrażeń.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy
Zdjęcia: Straż Miejska m.st. Warszawy, Warszawa w Pigułce

Rój pszczół tuż nad stolikami bistro – szybka reakcja straży i strażników miejskich

Gniazdo pszczół wisiało nad głowami przechodniów w rejonie Nowego Miasta. Na drzewie przy ulicy Długiej osiadł rój pszczół – bezpośrednio nad ogródkiem lokalu gastronomicznego. Interweniowali strażnicy miejscy i strażacy – zagrożenie zostało opanowane po trwającej trzy godziny akcji.

Strażnicy miejscy z I Oddziału Terenowego, którzy 21 maja około godziny 13 patrolowali rejon Nowego Miasta, otrzymali zgłoszenie o gnieździe pszczół wiszącym na drzewie przy ulicy Długiej. Rój osiedlił się na gałęzi, na wysokości drugiego piętra, a gniazdo kołysało się na wietrze i w każdej chwili mogło spaść na uczęszczany chodnik. Pszczoły krążyły wokół drzewa, a niektóre podlatywały do stolików w ogródku pobliskiego lokalu gastronomicznego. Okolica skrzyżowania Długiej i Freta to popularne miejsce turystyczne. Strażnicy powiadomili o zagrożeniu wyspecjalizowaną jednostkę straży pożarnej. Na czas akcji strażaków goście lokali gastronomicznych zostali poproszeni o zajęcie miejsc przy stolikach w środku, a mieszkańcy sąsiednich kamienic o zamknięcie okien. Ruch na Długiej został wstrzymany. Aby zminimalizować agresję owadów, zastosowano środek oszałamiający, co pozwoliło strażakom bezpieczne usunąć zagrożenie. Gniazdo zostało umieszczone w specjalistycznym pojemniku, jednak część owadów nadal roiła się wokół pudełka. Dzięki wygrodzeniu terenu przez strażników miejskich, nikt z postronnych nie został użądlony, mimo sporego zainteresowania publiczności. Działania trwały trzy godziny, po czym cały rój został przewieziony do pszczelarza. Klienci bistro mogli bezpiecznie wyjść na zewnątrz, a ruch na ulicy Długiej wrócił do normy.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy