Atak paralizatorem na Polaka i brutalna bójka we Wrocławiu. Partnerka Ukraińca również ucierpiała

Brutalne pobicie pary obywateli Ukrainy we Wrocławiu wywołało ogromne poruszenie w całej Polsce. Nagrania z zajścia błyskawicznie obiegły media społecznościowe, a sprawa stała się jednym z najgłośniejszych tematów ostatnich dni. W poniedziałek policja zatrzymała dwóch mężczyzn podejrzewanych o udział w ataku.

Jednym z zatrzymanych jest 27-letni Tomasz M., któremu prokuratura przedstawiła zarzuty pobicia oraz stosowania przemocy z powodu przynależności narodowej. Drugim zatrzymanym jest 45-letni Adam C. „Cycu”, znany w środowisku sportowym. Obaj byli wcześniej notowani przez policję.

Do zdarzenia doszło w niedzielę przy ulicy Okulickiego we Wrocławiu. Poszkodowanymi są 20-letnia kobieta oraz 21-letni mężczyzna – obywatele Ukrainy. Na opublikowanych w internecie nagraniach widać, jak kilku mężczyzn atakuje młodego Ukraińca. W trakcie zajścia ucierpiała również jego partnerka, która próbowała stanąć w jego obronie.

Jednak od momentu publikacji pierwszych materiałów w sieci zaczęły pojawiać się również kolejne nagrania przedstawiające fragmenty wydarzeń sprzed samej bójki. W przestrzeni publicznej krąży wiele filmów, które pokazują różne etapy całego zajścia. To właśnie dlatego, naszym zdaniem, z wyciąganiem jednoznacznych wniosków warto poczekać do zakończenia śledztwa.

Według informacji pojawiających się w internecie, wcześniej miało dojść do użycia paralizatora wobec obywatela Polski przez obywatela Ukrainy. Pojawiają się także nagrania, na których słychać wyzwiska oraz agresywne zachowanie poprzedzające bójkę. Są to jednak informacje wymagające dokładnej weryfikacji przez śledczych i nie powinny być traktowane jako ustalone fakty.

Nie popieramy żadnej formy przemocy. Każdy, kto dopuszcza się pobicia drugiego człowieka, powinien ponieść odpowiedzialność. Jednocześnie uważamy, że ocena całego zdarzenia powinna opierać się na pełnym materiale dowodowym, a nie wyłącznie na krótkich fragmentach nagrań czy emocjonalnych wpisach w mediach społecznościowych.

W naszej ocenie wiele publikacji od pierwszych godzin po zdarzeniu skupiło się przede wszystkim na przeszłości zatrzymanych, podkreślając, że byli wcześniej notowani przez policję. Fakt wcześniejszej karalności lub konfliktów z prawem nie oznacza jednak automatycznie, że wszystkie okoliczności obecnej sprawy zostały już wyjaśnione. O tym, co wydarzyło się naprawdę, powinny zdecydować dowody zgromadzone przez policję, prokuraturę i ostatecznie niezawisły sąd.

W przestrzeni publicznej pojawiły się również informacje, że jeden z zatrzymanych miał rzekomo planować wyjazd z kraju. Należy jednak pamiętać, że okres wakacyjny to czas urlopów i podróży, dlatego takie okoliczności również wymagają rzetelnej oceny przez organy prowadzące postępowanie, a nie pochopnych interpretacji.

Pojawiają się także pytania dotyczące kwalifikacji prawnej czynu, w tym zarzutów dotyczących przemocy motywowanej przynależnością narodową. To właśnie rolą śledczych będzie ustalenie, czy zgromadzony materiał dowodowy w pełni uzasadnia taką kwalifikację.

Nie zamierzamy publikować krążących w internecie nagrań z tego brutalnego zajścia. Nie chcemy zwiększać zasięgów materiałów pokazujących przemoc ani podsycać emocji. Naszym celem nie jest stawanie po stronie Polaków ani Ukraińców. Stoimy z boku i oczekujemy na rzetelne wyjaśnienie wszystkich okoliczności.

W tej sprawie padło już wiele oskarżeń i ocen. Jedni wydali wyrok na zatrzymanych, inni próbują usprawiedliwiać ich zachowanie. Tymczasem dziś znamy przede wszystkim relacje osób pokrzywdzonych oraz informacje przekazywane przez organy ścigania. Nie znamy jeszcze pełnych wyjaśnień wszystkich podejrzanych ani kompletnego materiału dowodowego.

Dlatego apelujemy o rozwagę. Niech o winie i odpowiedzialności zdecydują fakty, a nie emocje. W demokratycznym państwie prawa wyroki wydaje sąd, a nie media społecznościowe.

Fot. zrzuty ekranu z fb

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Areszt dla pięciu mężczyzn. Więziony mężczyzna z poważnymi obrażeniami

Młody mężczyzna był przetrzymywany i bity przez dwa dni, w jednym z mieszkań przy ulicy Kopernika 9 w Pruszkowie, w tym czasie sprawcy posługiwali się jego dowodem osobistym i wyłudzili ponad 1000 złotych. Zatrzymani oprawcy trafili do aresztu.

Jak informowaliśmy w poniedziałek, w ubiegłym tygodniu 16 kwietnia około godziny 15:30 do Szkoły Podstawowej nr 4 przy ulicy Hubala 4 w Pruszkowie, wbiegł młody pół nagi zakrwawiony mężczyzna, twierdząc, że był przetrzymywany i torturowany w sąsiednim budynku, przy ulicy Kopernika 9. Na miejsce wezwano policję oraz zespół ratownictwa medycznego. Mężczyzna z poważnymi obrażeniami został zabrany do szpitala.

Podkom. Monika Orlik Oficer Prasowy pruszkowskiej komendy, przekazała wówczas, że jeszcze tego samego dnia około godziny 17:30 policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie, w wyniku przeprowadzonych działań dokonali zatrzymania pięciu mężczyzn.

Nowe informacje w tej sprawie przekazuje Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

Pokrzywdzony mężczyzna był przetrzymywany siłą w mieszkaniu w Pruszkowie dwa dni, 15 i 16 kwietnia – poinformował prokurator Piotr Antoni Skiba Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Został on zmuszony do tego, by zadzwonić do matki i zdobyć od niej 1,5 tysiąca złotych – dodaje.

Sprawcy używali przemocy fizycznej, powodując w efekcie u pokrzywdzonego obrażenia ciała w postaci drobnych złamań bez przemieszczenia obu kości nosowych, ból żeber, licznych podbiegnięć krwawych na twarzy i całym ciele – tłumaczy Skiba. Zabrali mu też jego dowód osobisty.

Zatrzymani trafili do aresztu. Grozi im pięć lat więzienia

W sobotę Kamil S., Bartłomiej S., Stanisław S., Piotr W. i Jakub I. zostali zatrzymani. Usłyszeli już zarzuty dotyczące pozbawienia wolności, zmuszania do określonego zachowania, pobicia oraz posługiwania się cudzym dokumentem tożsamości.

Wobec wyżej wymienionych skierowano do Sądu Rejonowego w Pruszkowie wnioski o ich tymczasowe aresztowanie na okres trzech miesięcy, które to zostały uwzględnione – poinformował na koniec prokurator Antoni Skiba.

Prokuratura nie chce ujawniać informacji o motywach, jakimi kierowali się sprawcy ani ich wieku. Zatrzymanym grozi do pięciu lat więzienia.

Z nieoficjalnych i niepotwierdzonych informacji, jakie otrzymaliśmy wynika, że więzionego mężczyznę miał uwolnić jeden z jego oprawców pod nieobecność pozostałych.

Jednocześnie ta sprawa pokazuje jak wielka wśród społeczeństwa panuje znieczulica. Młody więziony chłopak na pewno w jakiś sposób próbował szukać pomocy. Odgłosy krzyków, bicia też z pewnością były słyszalne. Teraz wszyscy sąsiedzi, którzy nie chcieli w żaden zareagować powinni odpowiedzieć sobie na jedno pytanie…czy dobrze zrobiłem/am, że wezwałem pomocy, przecież ten chłopak mógł zostać pobity na śmierć.

Policja kolejny raz apeluje, aby nie pozostawać obojętnym na widoczną przemoc domową czy nawet jej odgłosy. Służby zapewnią całkowitą anonimowość osobom zgłaszającym i świadkom.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

„Podszywali się pod bank i rodzinę – zatrzymani na gorącym uczynku”

Funkcjonariusze Wydziału Patrolowo-Interwencyjnego z Bemowa zatrzymali dwie osoby podejrzane o udział w oszustwach polegających na podszywaniu się pod inne osoby. Sprawcy udawali zarówno pracownika banku, jak i bliskich osób pokrzywdzonych. Obywatele Turcji zostali ujęci na gorącym uczynku. Po przedstawieniu zarzutów sąd zdecydował o ich tymczasowym aresztowaniu. Za tego typu przestępstwa grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Policjanci otrzymali zgłoszenie dotyczące dwóch mężczyzn wypłacających pieniądze z bankomatu. Istniało podejrzenie, że mogą oni korzystać z nielegalnie zdobytych danych bankowych. Mundurowi natychmiast podjęli interwencję. W trakcie czynności ujawniono przy zatrzymanych gotówkę o niewyjaśnionym pochodzeniu, kilka telefonów komórkowych oraz paszporty wystawione na inne dane personalne.

Zatrzymani, obaj w wieku 23 lat, trafili do policyjnej celi. W toku dalszych działań funkcjonariusze ustalili osoby poszkodowane. Jak się okazało, sprawcy kontaktowali się z nimi, podszywając się pod członków rodziny, a w jednym przypadku także pod pracownika banku.

Mężczyznom przedstawiono trzy zarzuty oszustwa oraz jeden dotyczący ukrywania dokumentu. Na wniosek Prokuratury Rejonowej Warszawa-Wola sąd zastosował wobec nich środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztu. Sprawa pozostaje pod nadzorem tej prokuratury.

Pamiętajmy o bezpieczeństwie!

Oszuści coraz częściej wykorzystują komunikatory internetowe, podszywając się pod znajomych lub pracowników instytucji finansowych. Nierzadko posługują się przejętymi danymi logowania do kont w mediach społecznościowych. Po uzyskaniu dostępu do profilu tworzą wiarygodną historię i proszą o przekazanie kodów do płatności lub autoryzacji.

Zachowujmy czujność. W razie podejrzanego kontaktu najlepiej przerwać rozmowę i samodzielnie zweryfikować sytuację, dzwoniąc bezpośrednio do bliskiej osoby lub instytucji.

Fot. policja.pl

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Nocna jazda na narkotykach zakończyła się wypadkiem

Strażnicy miejscy udzielili pomocy uczestnikom nocnego wypadku na Moście Gdańskim. Młodzi ludzie wracali z imprezy. Kierowca był pod wpływem narkotyków.

W nocy z 8 na 9 kwietnia około godziny 3:15, strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego zauważyli zniszczone bariery i uszkodzony samochód na estakadzie Mostu Gdańskiego. Funkcjonariusze natychmiast zabezpieczyli miejsce wypadku i udali się sprawdzić, czy nikt nie potrzebuje pomocy. W samochodzie podróżowało trzech młodych mężczyzn w wieku 19-20 lat, kierowca i dwóch pasażerów. Wszyscy zachowywali się jakby byli pod wpływem środków odurzających, przy czym jeden miał rozbity nos i łuk brwiowy. W czasie zawiadamiania pogotowia, straży pożarnej i policji, ranny dostał drgawek i stracił przytomność. Funkcjonariusze ułożyli go w bezpiecznej pozycji, okrywając kocem termicznym i monitorowali jego funkcje życiowe. W organizmie kierującego, który mówił, że do wjechania w barierki doszło wskutek zaśnięcia za kierownicą, policja wykryła obecność metamfetaminy. Oprócz rannego pasażera, który odjechał karetką do szpitala, pozostali uczestnicy zdarzenia zostali przewiezieni na komisariat, gdzie dalsze czynności prowadziła już policja. Kierowca został zatrzymany.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Laboratorium narkotykowe zlikwidowane przez stołeczną policję. 90 kg zabezpieczonych substancji

Stołeczni funkcjonariusze zlikwidowali nielegalne laboratorium, w którym produkowano narkotyki przeznaczone do dystrybucji w środowisku pseudokibiców. Podczas akcji przeprowadzonej na terenie jednej z posesji w gminie Płońsk zabezpieczono około 90 kilogramów różnorodnych substancji. Zatrzymano również dwóch obywateli Ukrainy, podejrzanych o wspólne wytwarzanie znacznych ilości środków odurzających. Decyzją sądu mężczyźni w wieku 36 i 56 lat trafili do tymczasowego aresztu na okres trzech miesięcy.

Działania operacyjne prowadzone przez funkcjonariuszy zajmujących się zwalczaniem przestępczości w środowisku pseudokibiców doprowadziły ich do miejscowości Szeromin. Według ustaleń śledczych, na jednej z posesji zorganizowano profesjonalne zaplecze do produkcji narkotyków, które następnie trafiały do odbiorców związanych z jednym z warszawskich środowisk kibicowskich oraz okolicznych miejscowości.

Do realizacji weszli policjanci wspierani przez inne jednostki oraz specjalistów z laboratoriów kryminalistycznych. Na miejscu zastano dwóch mężczyzn, którzy zajmowali się wytwarzaniem substancji odurzających.

Podczas przeszukania zabezpieczono znaczną ilość chemikaliów oraz gotowych narkotyków. Wśród nich znajdowały się m.in. izopropanol, denaturat, aceton i kwas borowy – substancje wykorzystywane w procesie produkcji amfetaminy. Część z tych środków została zakupiona zaledwie kilka dni wcześniej. Funkcjonariusze znaleźli także gotową amfetaminę i mefedron. Pozostałe zabezpieczone materiały zostaną poddane szczegółowym badaniom.

Zatrzymani usłyszeli zarzuty dotyczące wspólnego wytwarzania znacznych ilości narkotyków. Za tego typu przestępstwo grozi kara do 20 lat pozbawienia wolności. Na wniosek prokuratora sąd zdecydował o ich tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące.

Fot. KSP

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Wielka bójka kiboli udaremniona. Kluczowa reakcja policjanta poza służbą

W miniony weekend doszło do sytuacji, która mogła zakończyć się poważnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa, jednak dzięki szybkiej reakcji jednego z policjantów udało się jej skutecznie zapobiec. Funkcjonariusz, przebywający poza służbą i oddający się swojej pasji sportowej, zwrócił uwagę na nietypowe zgromadzenie młodych mężczyzn w rejonie Zalewu Mietkowskiego.

Zaniepokojony ich zachowaniem oraz opierając się na swoim doświadczeniu zawodowym, nabrał podejrzeń co do charakteru spotkania i niezwłocznie powiadomił odpowiednie służby. Na miejsce skierowano policyjne patrole, które szybko dotarły we wskazany obszar. Część osób zdążyła się oddalić, jednak pozostali zostali zaskoczeni obecnością funkcjonariuszy.

W trakcie działań ujawniono grupę mężczyzn przygotowujących się do konfrontacji – posiadali oni sprzęt charakterystyczny dla sportów walki, a także elementy ubioru maskujące ich tożsamość oraz wskazujące na przynależność do jednego z klubów piłkarskich. Łącznie na miejscu znajdowały się 83 osoby, które przyjechały 18 pojazdami.

Uczestnicy zdarzenia nie potrafili w racjonalny sposób wyjaśnić powodów swojej obecności w tym odosobnionym miejscu. Z ustaleń wynika, że planowali oni atak na inną grupę kibiców przemieszczających się na mecz rozgrywany w województwie śląskim. Dzięki interwencji policji nie doszło do starcia, w którym mogło wziąć udział nawet około 200 osób.

W związku z zaistniałą sytuacją, środowiska kibicowskie objęto dodatkowymi działaniami prewencyjnymi.

Policja apeluje do mieszkańców o czujność i reagowanie na wszelkie niepokojące sytuacje, szczególnie w miejscach oddalonych od zabudowań, takich jak tereny leśne czy drogi polne. W przypadku zauważenia podobnych zdarzeń należy niezwłocznie poinformować odpowiednie służby.

Fot. Policja Dolnośląska

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Agresja wobec policjantów doprowadziła do zatrzymania. Dwóch 30-latków w areszcie (wideo)

Funkcjonariusze z Oddział Prewencji Policji w Katowicach, pełniący służbę na terenie Bytom, zatrzymali do kontroli samochód osobowy po tym, jak jeden z jego pasażerów swoim zachowaniem zwrócił ich uwagę. Mężczyzna, jadąc pojazdem, kierował pod adresem mundurowych obraźliwe i wulgarne słowa. Interwencja szybko przybrała nieoczekiwany obrót.

Podczas patrolu w dzielnicy Szombierki policjanci wykonywali czynności służbowe w przestrzeni publicznej. W pewnym momencie pasażer przejeżdżającego auta zaczął ich prowokować i znieważać. Mundurowi postanowili zatrzymać pojazd do kontroli. Jak się okazało, agresywny 30-latek był osobą poszukiwaną przez Sąd Rejonowy w Rudzie Śląskiej. Mężczyzna miał do odbycia karę dwóch lat pozbawienia wolności za wcześniejsze przestępstwa związane z oszustwami i unikał jej wykonania.

Na tym jednak nie koniec. Policjanci wyczuli od kierowcy woń alkoholu. Badanie alkomatem wykazało, że 30-latek miał w organizmie ponad promil alkoholu. Obaj mężczyźni zostali zatrzymani i przewiezieni do jednostki policji w celu przeprowadzenia dalszych czynności procesowych.

O dalszych konsekwencjach prawnych zdecyduje sąd. Zgodnie z art. 178a Kodeksu karnego prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości zagrożone jest karą do 3 lat pozbawienia wolności. Pasażer, jako osoba poszukiwana, trafił już do aresztu, gdzie zgodnie z wyrokiem spędzi najbliższe dwa lata.

Policjanci po raz kolejny przypominają: alkohol znacząco obniża koncentrację, spowalnia reakcję i zaburza ocenę sytuacji na drodze. Każda decyzja o prowadzeniu pojazdu po spożyciu alkoholu może mieć tragiczne skutki. Nie ryzykuj — bezpieczeństwo Twoje i innych zależy od odpowiedzialnych wyborów.

Fot. Policja Śląska

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Noc grozy na Ołówkowej. Krzyk, strach i brutalny atak na dwie kobiety w Pruszkowie

Cisza pruszkowskiej nocy została brutalnie przerwana. Wąska ulica Ołówkowa, zwykle spokojna i niepozorna, zamieniła się w scenę przemocy, która wstrząsnęła lokalną społecznością. W nocy z soboty na niedzielę doszło tam do brutalnego pobicia dwóch kobiet.

Na miejsce szybko dotarli policjanci z Pruszkowa. Ich działania doprowadziły do zatrzymania czterech osób – trzech mężczyzn w wieku 23, 35 i 50 lat oraz 45-letniej kobiety. Wszyscy zostali przewiezieni do policyjnego aresztu, gdzie trwają wobec nich czynności procesowe.

Ofiarami napaści są kobiety narodowości ukraińskiej. Po ataku wymagały pomocy medycznej. Na szczęście lekarze potwierdzili, że odniesione obrażenia nie zagrażają ich życiu. Trauma, strach i poczucie zagrożenia pozostaną jednak na długo.

Śledczy wciąż odtwarzają dokładny przebieg dramatycznych wydarzeń. Sprawdzają również, czy w ataku mogły brać udział inne osoby. Jak podkreśla policja, dotychczasowe ustalenia nie potwierdzają informacji krążących w części mediów, jakoby za napaścią stała zorganizowana grupa pseudokibiców lokalnego klubu piłkarskiego.

W dniu zdarzenia rzeczywiście odbywał się mecz Znicza Pruszków z Wieczystą Kraków, jednak jak z naszych informacji do jakich dotarliśmy, był to prawdopodobnie jedynie zbieg okoliczności. Według wstępnych ustaleń sprawcy mogli jedynie próbować podszyć się pod pseudokibiców, licząc na chaos i dezinformację.

Mieszkańcy okolicy mówią o zamaskowanych osobach poruszających się nocą, uzbrojonych m.in. w kije bejsbolowe i gaz pieprzowy. Co niepokojące, nikt wcześniej nie powiadomił służb o ich obecności. Alarm podniesiono dopiero wtedy, gdy doszło do brutalnego ataku.

Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Pruszkowie, a policja zapowiada, że żaden wątek nie zostanie pominięty. Zatrzymani wciąż przebywają w areszcie i oczekują na przesłuchania.

Ta noc pozostawiła po sobie więcej niż tylko ślady interwencji służb. Zostawiła pytania o bezpieczeństwo, o obojętność świadków i o to, jak łatwo strach może wtargnąć tam, gdzie nikt się go nie spodziewał.

Fot. Materiały policyjne

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Uciekali na widok strażników nad Wisłą. Powód wyszedł na jaw po pościgu

Strażnicy miejscy kontrolujący brzegi Wisły pod kątem nieodpowiedzialnego wchodzenia na kruchy lód, natknęli się na inne poważne zagrożenie dla młodzieży.

Strażnicy miejscy z VI Oddziału Terenowego regularnie kontrolują w ostatnich dniach brzegi Wisły, w związku z informacjami o niefrasobliwych osobach wchodzących na lód na rzece.
– Codziennie zauważamy nowe odciski butów. Są nawet ślady po płozach łyżew – relacjonuje jeden z funkcjonariuszy, biorących udział w tych patrolach. – Co prawda w zatoczkach nurt nie jest silny i woda zamarza, ale to bardzo zdradliwy lód – ostrzega.
To właśnie podczas jednej z takich kontroli, we czwartek 22 stycznia, funkcjonariusze zauważyli dwie młode osoby. Co prawda nie stały na lodzie, ale na widok funkcjonariuszy zaczęły uciekać. Strażnicy ujęli jednego z uciekinierów po ponad stumetrowym pościgu. Jak wykazała kontrola zawartości jego kieszeni, powodem zachowania młodego człowieka był fakt posiadania przez niego narkotyków. Sprawę przejęła wezwana na miejsce policja.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Goście z Rygi ponownie w akcji – wspólna interwencja w centrum Warszawy

Strażnicy miejscy z Warszawy z biorącymi udział w wymianie łotewskimi kolegami z Rygi ponownie natknęli się na sytuację wymagającą ich interwencji. Funkcjonariusze ujęli sprawców kradzieży alkoholu w sklepie spożywczym w Śródmieściu.

27 listopada, wizyta policjantów municypalnych z Rygi powoli dobiegała końca. W drodze na prywatną kolację cała czwórka, już bez mundurów, zauważyła zamieszanie przy sklepie spożywczym w przejściu podziemnym pod rondem ONZ. Pracownik sklepowej ochrony szarpał się z dwoma mężczyznami. Warszawsko-ryski patrol wkroczył do akcji. Szybka ocena sytuacji i dwa porozumiewawcze spojrzenia wystarczyły, by funkcjonariusze obu służb podjęli decyzję o dokonaniu obywatelskiego ujęcia sprawców. Czwórka mundurowych nie miała problemu z odcięciem drogi ucieczki podejrzanych. Niedoszli złodzieje grejpfrutowej wódki pozostali pod ich nadzorem aż do przyjazdu policji.

Wizyta Łotyszy w Warszawie z pewnością na długo zapadnie w pamięć obu stronom. W ciągu zaledwie kilku dni, goście z Rygi wzięli udział w dwóch wspólnych interwencjach z warszawskimi strażnikami. Kilka dni przed ujęciem sprawców kradzieży alkoholu, polsko-łotewscy mundurowi udzielili pomocy 17-latce w głębokim kryzysie psychicznym, o czym pisaliśmy tu.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!