Agresja wobec policjantów doprowadziła do zatrzymania. Dwóch 30-latków w areszcie (wideo)

Funkcjonariusze z Oddział Prewencji Policji w Katowicach, pełniący służbę na terenie Bytom, zatrzymali do kontroli samochód osobowy po tym, jak jeden z jego pasażerów swoim zachowaniem zwrócił ich uwagę. Mężczyzna, jadąc pojazdem, kierował pod adresem mundurowych obraźliwe i wulgarne słowa. Interwencja szybko przybrała nieoczekiwany obrót.

Podczas patrolu w dzielnicy Szombierki policjanci wykonywali czynności służbowe w przestrzeni publicznej. W pewnym momencie pasażer przejeżdżającego auta zaczął ich prowokować i znieważać. Mundurowi postanowili zatrzymać pojazd do kontroli. Jak się okazało, agresywny 30-latek był osobą poszukiwaną przez Sąd Rejonowy w Rudzie Śląskiej. Mężczyzna miał do odbycia karę dwóch lat pozbawienia wolności za wcześniejsze przestępstwa związane z oszustwami i unikał jej wykonania.

Na tym jednak nie koniec. Policjanci wyczuli od kierowcy woń alkoholu. Badanie alkomatem wykazało, że 30-latek miał w organizmie ponad promil alkoholu. Obaj mężczyźni zostali zatrzymani i przewiezieni do jednostki policji w celu przeprowadzenia dalszych czynności procesowych.

O dalszych konsekwencjach prawnych zdecyduje sąd. Zgodnie z art. 178a Kodeksu karnego prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości zagrożone jest karą do 3 lat pozbawienia wolności. Pasażer, jako osoba poszukiwana, trafił już do aresztu, gdzie zgodnie z wyrokiem spędzi najbliższe dwa lata.

Policjanci po raz kolejny przypominają: alkohol znacząco obniża koncentrację, spowalnia reakcję i zaburza ocenę sytuacji na drodze. Każda decyzja o prowadzeniu pojazdu po spożyciu alkoholu może mieć tragiczne skutki. Nie ryzykuj — bezpieczeństwo Twoje i innych zależy od odpowiedzialnych wyborów.

Fot. Policja Śląska

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Noc grozy na Ołówkowej. Krzyk, strach i brutalny atak na dwie kobiety w Pruszkowie

Cisza pruszkowskiej nocy została brutalnie przerwana. Wąska ulica Ołówkowa, zwykle spokojna i niepozorna, zamieniła się w scenę przemocy, która wstrząsnęła lokalną społecznością. W nocy z soboty na niedzielę doszło tam do brutalnego pobicia dwóch kobiet.

Na miejsce szybko dotarli policjanci z Pruszkowa. Ich działania doprowadziły do zatrzymania czterech osób – trzech mężczyzn w wieku 23, 35 i 50 lat oraz 45-letniej kobiety. Wszyscy zostali przewiezieni do policyjnego aresztu, gdzie trwają wobec nich czynności procesowe.

Ofiarami napaści są kobiety narodowości ukraińskiej. Po ataku wymagały pomocy medycznej. Na szczęście lekarze potwierdzili, że odniesione obrażenia nie zagrażają ich życiu. Trauma, strach i poczucie zagrożenia pozostaną jednak na długo.

Śledczy wciąż odtwarzają dokładny przebieg dramatycznych wydarzeń. Sprawdzają również, czy w ataku mogły brać udział inne osoby. Jak podkreśla policja, dotychczasowe ustalenia nie potwierdzają informacji krążących w części mediów, jakoby za napaścią stała zorganizowana grupa pseudokibiców lokalnego klubu piłkarskiego.

W dniu zdarzenia rzeczywiście odbywał się mecz Znicza Pruszków z Wieczystą Kraków, jednak jak z naszych informacji do jakich dotarliśmy, był to prawdopodobnie jedynie zbieg okoliczności. Według wstępnych ustaleń sprawcy mogli jedynie próbować podszyć się pod pseudokibiców, licząc na chaos i dezinformację.

Mieszkańcy okolicy mówią o zamaskowanych osobach poruszających się nocą, uzbrojonych m.in. w kije bejsbolowe i gaz pieprzowy. Co niepokojące, nikt wcześniej nie powiadomił służb o ich obecności. Alarm podniesiono dopiero wtedy, gdy doszło do brutalnego ataku.

Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Pruszkowie, a policja zapowiada, że żaden wątek nie zostanie pominięty. Zatrzymani wciąż przebywają w areszcie i oczekują na przesłuchania.

Ta noc pozostawiła po sobie więcej niż tylko ślady interwencji służb. Zostawiła pytania o bezpieczeństwo, o obojętność świadków i o to, jak łatwo strach może wtargnąć tam, gdzie nikt się go nie spodziewał.

Fot. Materiały policyjne

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Uciekali na widok strażników nad Wisłą. Powód wyszedł na jaw po pościgu

Strażnicy miejscy kontrolujący brzegi Wisły pod kątem nieodpowiedzialnego wchodzenia na kruchy lód, natknęli się na inne poważne zagrożenie dla młodzieży.

Strażnicy miejscy z VI Oddziału Terenowego regularnie kontrolują w ostatnich dniach brzegi Wisły, w związku z informacjami o niefrasobliwych osobach wchodzących na lód na rzece.
– Codziennie zauważamy nowe odciski butów. Są nawet ślady po płozach łyżew – relacjonuje jeden z funkcjonariuszy, biorących udział w tych patrolach. – Co prawda w zatoczkach nurt nie jest silny i woda zamarza, ale to bardzo zdradliwy lód – ostrzega.
To właśnie podczas jednej z takich kontroli, we czwartek 22 stycznia, funkcjonariusze zauważyli dwie młode osoby. Co prawda nie stały na lodzie, ale na widok funkcjonariuszy zaczęły uciekać. Strażnicy ujęli jednego z uciekinierów po ponad stumetrowym pościgu. Jak wykazała kontrola zawartości jego kieszeni, powodem zachowania młodego człowieka był fakt posiadania przez niego narkotyków. Sprawę przejęła wezwana na miejsce policja.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Goście z Rygi ponownie w akcji – wspólna interwencja w centrum Warszawy

Strażnicy miejscy z Warszawy z biorącymi udział w wymianie łotewskimi kolegami z Rygi ponownie natknęli się na sytuację wymagającą ich interwencji. Funkcjonariusze ujęli sprawców kradzieży alkoholu w sklepie spożywczym w Śródmieściu.

27 listopada, wizyta policjantów municypalnych z Rygi powoli dobiegała końca. W drodze na prywatną kolację cała czwórka, już bez mundurów, zauważyła zamieszanie przy sklepie spożywczym w przejściu podziemnym pod rondem ONZ. Pracownik sklepowej ochrony szarpał się z dwoma mężczyznami. Warszawsko-ryski patrol wkroczył do akcji. Szybka ocena sytuacji i dwa porozumiewawcze spojrzenia wystarczyły, by funkcjonariusze obu służb podjęli decyzję o dokonaniu obywatelskiego ujęcia sprawców. Czwórka mundurowych nie miała problemu z odcięciem drogi ucieczki podejrzanych. Niedoszli złodzieje grejpfrutowej wódki pozostali pod ich nadzorem aż do przyjazdu policji.

Wizyta Łotyszy w Warszawie z pewnością na długo zapadnie w pamięć obu stronom. W ciągu zaledwie kilku dni, goście z Rygi wzięli udział w dwóch wspólnych interwencjach z warszawskimi strażnikami. Kilka dni przed ujęciem sprawców kradzieży alkoholu, polsko-łotewscy mundurowi udzielili pomocy 17-latce w głębokim kryzysie psychicznym, o czym pisaliśmy tu.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Myśleli, że nikt ich nie zauważy. 22-latka i 17-latek złapani z puszkami sprayu

Z kapturami na głowach i puszkami sprayu w dłoniach niszczyli ściany przejścia podziemnego przy rondzie Mościckiego. Myśleli, że nikt ich nie zauważy. Szybka reakcja strażników miejskich sprawiła, że 22-latka i jej 17-letni kompan trafili w ręce policji.

W czwartek po godzinie 16, strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego otrzymali zgłoszenie, że w rejonie ronda Ignacego Mościckiego, młodzi ludzie malują graffiti w przejściu podziemnym, w miejscu gdzie jest to zabronione. Zgłaszający na tyle dokładnie opisał wygląd sprawców, że funkcjonariusze nie mieli problemu z ich identyfikacją. Strażnicy sprawnie ujęli dwoje młodych podejrzanych. Okazało się, że to 22-letnia kobieta i jej 17-letni kolega. Dokładnie tak, jak opisywał zgłaszający – oboje byli ubrani na czarno, z kapturami na głowach. Sądzili chyba, że w ten sposób pozostaną niewidoczni. Strażnicy zabezpieczyli na miejscu 12 puszek sprayu oraz wyrzucone do kosza wałki do malowania i tackę na farbę. Ustalono, że sprawcy zdążyli „ozdobić” rysunkami około 20 metrów kwadratowych ściany przejścia dla pieszych. Wysokość szkód oszacuje administrator tego miejsca. Jeśli wartość strat przekroczy 800 złotych, sprawcom grozi zarzut popełnienia przestępstwa. Ujęci zostali przekazani wezwanym na miejsce funkcjonariuszom policji.

Przypominamy, że w Warszawie jest szereg miejsc, gdzie graffiti jest dozwolone. Można jest znaleźć na stronie ZDM: pod tym linkiem. Legalne jest też malowanie po uzyskaniu zgody właściciela lub zarządcy obiektu.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

„Atak w amoku! Policjant raniony w czasie pościgu za dwoma Ukraińcami”

To miała być rutynowa interwencja. Zgłoszenie o mężczyźnie z nożem przy ulicy Drozdów w Katowicach nie zapowiadało aż tak dramatycznych wydarzeń. Jednak w ciągu kilku minut zwykły patrol przerodził się w walkę o życie.

Gdy policyjni wywiadowcy pojawili się na miejscu, zauważyli dwóch mężczyzn zachowujących się nerwowo, spoglądających wokół jakby czegoś szukali. W momencie, gdy padło hasło „Policja!”, obaj rzucili się do ucieczki. Rozpoczął się pościg, w którym liczyła się każda sekunda.

Jeden z funkcjonariuszy dogonił uciekającego 21-latka. To, co wydarzyło się chwilę później, było jak scena z thrillera. Mężczyzna odwrócił się i w amoku zaatakował policjanta nożem. Uderzał na oślep, z wściekłością i desperacją. Ostrze kilkukrotnie uderzyło w kamizelkę kuloodporną funkcjonariusza, a jedno z pchnięć trafiło w jego rękę.

Pomimo bólu i chaosu wywiadowca nie odpuścił. Dzięki zimnej krwi i wyszkoleniu zdołał obezwładnić napastnika i założyć mu kajdanki. W tym czasie jego partner zatrzymał drugiego uciekiniera. Dopiero gdy sytuacja została opanowana, okazało się, że policjant jest ranny. Krew spływała mu po łokciu, ale życiu nie zagrażało już niebezpieczeństwo — uratowała go kamizelka.

Na miejsce natychmiast wezwano pogotowie. Ranny funkcjonariusz trafił do szpitala, a dwaj 21-letni obywatele Ukrainy zostali przewiezieni do policyjnej celi.

W samochodzie, którym przyjechali, znaleziono marihuanę. Jak się później okazało, młodzi mężczyźni przyjechali w to miejsce, by „odkopać” narkotyki ukryte wcześniej przez innych. Ich plan jednak zakończył się fiaskiem, a desperacka próba ucieczki przerodziła się w brutalny atak.

Następnego dnia agresor usłyszał zarzut czynnej napaści na policjanta i spowodowania obrażeń ciała, a także usiłowania wejścia w posiadanie narkotyków. Sąd nie miał wątpliwości – 21-latek trafił na trzy miesiące do aresztu. Grozi mu do 10 lat więzienia.

Drugi z mężczyzn również nie uniknie odpowiedzialności – odpowie za posiadanie marihuany i pomocnictwo w próbie przejęcia środków odurzających. Otrzymał policyjny dozór i zakaz opuszczania kraju.

Każdego dnia policjanci w całej Polsce ryzykują własne życie, by chronić innych. Ten wieczór w Katowicach mógł skończyć się tragedią. Mógł — ale dzięki odwadze i determinacji mundurowych nie skończył.

Nie ma i nie będzie żadnej tolerancji dla przemocy wobec funkcjonariuszy.

📸fot. KMP e Katowicach

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Papierosy spadły z nieba. Funkcjonariusze rozbili przemyt z wykorzystaniem balonów i zabezpieczyli także pornografię dziecięcą

Policjanci z Sokółki i Bielska przejęli 2900 paczek papierosów i zatrzymali trzech obiewateli Białorusi.

W sobotę, 27 września 2025 r., dyżurny sokólskiej komendy otrzymał zgłoszenie o balonie z pakunkiem, który spadł na posesję w gminie Szudziałowo. Na miejscu policjanci zabezpieczyli paczkę z nielegalnymi papierosami. W tym czas na posiadłość wjechał renault. Kierowca, widząc funkjonariuszy, próbował uciec, jednak został zatrzymany. W aucie podróżowało dwóch obywateli Białorusi, którzy przybychali odebrać kontrabandę. Zabezpieczono ponad 1400 paczek papierosów o wartościach ponad 42 tys. zł.

Tego samego dnia policjanci z Bielska otrzymali zgłoszenie o kolejnym balonie, który spadł na terenie zakładu budowlanego. W zafoliowanym pakunku znajdowały się papierosy bez akcyzy. Mundurowi zatrzymali 40-letnego obywatela Białorusi, który krążył samochodem w pobliżu. W jego telefonie znaleziono pinezkę wskazującą miejsce ukrytej kontrabandy oraz zdjęcia pornograficzne z udziałkiem małoletnich.

Łącznie policjanci zabezpieczyli 2900 paczek papierosów. Wprowadzenie ich na rynku naraziłoby Skarb Państwowość na straty blisko 90 tys. zł. Wszyscy zatrzymani usłyszeli zarzuty przemytu, a 40-latek dodatkowo – za posiadanie treści pedofilskich.

📸fot. policja.pl

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Plac Szembeka: kradzione telefony odzyskane, para zatrzymana

„Weź to skitraj” – krzyknął do kobiety mężczyzna i zaczął uciekać na hulajnodze. Strażnicy miejscy wraz z policjantami ujęli dwoje ludzi, przy których ujawniono kradzione telefony komórkowe.

W poniedziałkowe popołudnie, 15 września, uwagę strażników miejskich z VII Oddziału Terenowego patrolujących okolice placu Szembeka, zwróciła para młodych ludzi. Na widok radiowozu mężczyzna, który palił susz z fifki, szybko połknął coś, co wcześniej trzymał w dłoni. Tuż potem wskoczył na hulajnogę elektryczną. Strażnicy zobaczyli jeszcze, jak przekazywał coś towarzyszącej mu kobiecie, krzycząc „skitraj to” i zaczął się szybko oddalać. Funkcjonariusze błyskawicznie zawiadomili dyżurującą w rejonie załogę policji o ucieczce hulajnogisty, sami zaś nie pozwolili, by oddaliła się towarzyszka z przekazanym przez niego pakunkiem. Jeszcze w czasie legitymowania kobiety, strażnicy dostali informację, że uciekinier został ujęty. W ramach sprawdzenia ujętych osób, policjanci znaleźli przy nich cztery telefony komórkowe, z których dwa widniały w kartotekach jako skradzione. W trakcie interwencji, na jeden z nich zadzwonił mężczyzna, któremu na innym urządzeniu wyświetliło się, że ktoś właśnie włączył zrabowany dwa dni wcześniej, telefon. Ujęci próbowali przerzucać się winą, twierdząc, że urządzenia należą do tej drugiej osoby, jednak policjanci ucięli te dyskusje – zatrzymując oboje w celu przeprowadzenia dalszych czynności. Odnalezione telefony wrócą do właścicieli, wobec zatrzymanych zostały zastosowane środki stosowne do ich roli w tej sprawie.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Strażnik miejski kontra złodzieje działkowi – skuteczna interwencja poza służbą

Strażnik miejski dokonał ujęcia trzyosobowej grupki plądrującej ogródki działkowe.

W niedzielę, 27 lipca około godziny 19-tej, przebywający poza pracą strażnik miejski otrzymał od znajomego działkowicza informację o wtargnięciu na teren ogródków przy ulicy Słomińskiego, podejrzanie zachowującej się grupy osób. Takie sytuacje zdarzały się na działkach już wcześniej, więc strażnik, mimo że nie był w mundurze, natychmiast ruszył na poszukiwania intruzów. Znajomego poprosił o złożenie zawiadomienia na numer alarmowy. Po chwili, na terenie przyległym do działek, strażnik w cywilu zauważył trzyosobową grupę młodych ludzi, którzy próbowali otworzyć metalową kasetkę, prawdopodobnie pochodzącą z kradzieży. Obok nich leżały także inne przedmioty – przyrządy do uprawy roślin, narzędzia i bezprzewodowy głośnik. Młodzi ludzie byli tak zaskoczeni pojawieniem się i stanowczością interweniującego, że nawet szczególnie nie stawiali oporu. Strażnik w cywilu dokonał ujęcia całej grupy oraz przekazał ujętych patrolowi policji, który niedługo potem przybył na miejsce w odpowiedzi na zgłoszenie działkowca. Dwójka „specjalistów” od plądrowania ogródków okazała się nieletnia, najstarszy – nie tylko był dorosły, ale już poszukiwany. Policja przejęła dalsze czynności.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

„Brutalny atak na byłego ministra w Siedlcach. Sprawcy sami oddali się w ręce policji”

Siedlce, 27 sierpnia 2025 r. – Prokuratura Rejonowa w Siedlcach prowadzi dochodzenie w sprawie napaści na byłego Ministra Zdrowia Adama Niedzielskiego. Do zdarzenia doszło w godzinach popołudniowych w centrum miasta. Dwaj mężczyźni, których tożsamość została już potwierdzona, usłyszeli zarzut pobicia, kwalifikowanego z art. 158 §1 Kodeksu karnego.

Przebieg zdarzenia

Według ustaleń śledczych, Adam Niedzielski przebywał w jednej z lokalnych restauracji wraz ze znajomymi. Gdy opuszczał lokal, został niespodziewanie zaatakowany przez dwóch mężczyzn. Napastnicy mieli uderzać go pięściami oraz kopać, po czym uciekli z miejsca zdarzenia.

Jeszcze tego samego dnia policjanci z Siedlec ustalili dane napastników. Wieczorem obaj podejrzewani – 39-letni Aleksander B. oraz 35-letni Rafał G. – sami przyszli na Komendę Miejską Policji w Siedlcach. Tam zostali zatrzymani i osadzeni w policyjnych pomieszczeniach dla osób zatrzymanych. W chwili zgłoszenia obaj znajdowali się pod wpływem alkoholu.

Zebrane dowody i okoliczności zdarzenia są obecnie analizowane przez śledczych. Z uwagi na stan nietrzeźwości zatrzymanych, zaplanowane przesłuchania odbędą się 29 sierpnia 2025 r. w godzinach przedpołudniowych.

Prokuratura zapowiada, że szczegółowe informacje o dalszym biegu sprawy zostaną przekazane opinii publicznej po wykonaniu kluczowych czynności procesowych.

📸 fot. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!