Ponad 1,5 promila i agresywne zachowanie. Interwencja na Grochowskiej zakończyła się zatrzymaniem

Jechał slalomem przez Grochowską. Gdy strażnicy go zatrzymali, okazało się, że wypity wcześniej alkohol nie był jego jedynym problemem.

W dniu 12 maja strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego, kontrolując centrum dzielnicy, zauważyli mężczyznę jadącego rowerem ulicą Grochowską. Mężczyzna poruszał się bardzo niepewnie, zataczał duże łuki, co stwarzało poważne zagrożenie zarówno dla niego, jak i innych uczestników ruchu drogowego. – Musieliśmy szybko zareagować, bo za chwilę mogło dojść do tragedii – podkreślają strażnicy. Gdy rowerzysta został zatrzymany, funkcjonariusze od razu wyczuli od niego silną woń alkoholu. Badanie alkomatem wykazało ponad 1,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Po badaniu, widząc wynik, mężczyzna odmawiał podania danych osobowych, przekazywał sprzeczne informacje oraz twierdził, że nie posiada przy sobie żadnych dokumentów. Po chwili wyszły na jaw inne tajemnice ukrywane przez rowerzystę. W trakcie sprawdzenia jego rzeczy osobistych funkcjonariusze ujawnili przy nim kartę płatniczą oraz prawo jazdy należące do innej osoby. Mężczyzna nie potrafił lub nie chciał wyjaśnić, w jaki sposób wszedł w ich posiadanie. W czasie interwencji zachowywał się agresywnie, był pobudzony i używał wobec funkcjonariuszy słów wulgarnych. Strażnicy szybko ostudzili jego gorącą krew i wezwali na miejsce patrol policji. Przybyli na miejsce policjanci potwierdzili tożsamość 24-letniego mężczyzny i przejęli dalsze czynności. Okazało się też, że wcześniej zostały mu odebrane uprawnienia do prowadzenia pojazdów mechanicznych. 24-latek nie uniknie odpowiedzialności za jazdę rowerem w stanie nietrzeźwości. Zagadkę posiadania cudzych dokumentów wyjaśni policja.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Nie sprzedała alkoholu – usłyszała groźby. Interweniowali strażnicy miejscy

Strażnicy miejscy ujęli i obezwładnili agresywnego mężczyznę, który groził ekspedientce, bo nie chciała sprzedać mu alkoholu. Odpowie nie tylko za groźby wobec sprzedawczyni, lecz także za atak na funkcjonariuszy.

Około 21:30, w środę 29 kwietnia do sklepu spożywczego na Pradze Południe wszedł podchmielony mężczyzna, który chciał kupić alkohol. Gdy ekspedientka odmówiła, stał się agresywny. Zwyzywał kobietę, a gdy ta nie ustępowała, zaczął grozić, że „rozbije jej rurką głowę”. Kiedy sięgnął po coś do kieszeni, kobieta wcisnęła przycisk antynapadowy. Zanim jednak system zadziałał, na miejscu pojawili się strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego, którzy patrolowali tę okolicę. Kobieta streściła im sytuację i opisała napastnika. Po chwili funkcjonariusze ujęli agresora na pobliskim przystanku. 39-letni mężczyzna nie stosował się do poleceń, znieważył funkcjonariuszy, a jednego z nich zaatakował. Po chwili obezwładniony czekał na policję. Policjanci zatrzymali go pod zarzutem stosowania gróźb karalnych wobec ekspedientki, a także naruszenia nietykalności funkcjonariusza publicznego. Przestępstwa te zagrożone są karą pozbawienia wolności do lat 3.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Tymczasowy areszt dla 57-letniego kierowcy podejrzanego o śmiertelne potrącenie posła Łukasza Litewki

57-letni kierowca, podejrzany o śmiertelne potrącenie posła Łukasza Litewki, usłyszał w piątek zarzuty, a w sobotę Sąd Rejonowy w Dąbrowie Górniczej podjął decyzję o tymczasowym areszcie dla kierowcy. Grozi mu od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.

W piątek wieczorem śledczy informowali o przesłuchaniu podejrzanego mężczyzny. Kierowca przyznał się do zarzucanego czynu. Balansuje on pomiędzy utratą przytomności a chwilowym rozkojarzeniem, ewentualnie też całkowitą niepamięcią do przebiegu zajścia — informował Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu Bartosz Kilian.

Posiedzenie aresztowe w Sądzie Rejonowym w Dąbrowie Górniczej rozpoczęło się w sobotę o godzinie 8. O godzinie 10:50 prokuratura poinformowała, że sąd uwzględnił wniosek o tymczasowy areszt na trzy miesiące.

Sąd zaakcentował, że za aresztem przemawia groźba wymierzenia mężczyźnie surowej kary i jednocześnie ta przesłanka wpływa na fakt, iż mężczyzna, mając świadomość grożących mu sankcji, może podejmować próby ucieczki lub ukrycia się – informował prokurator Kilian.

Decyzja sądu ma jednak charakter warunkowy, oznacza to, że podejrzany będzie mógł opuścić areszt, jeżeli w terminie 14 dni od wydania postanowienia wpłaci poręczenie majątkowe w wysokości 40 tys. zł, wtedy izolacyjny środek zapobiegawczy zostanie uchylony, a mężczyzna zostanie objęty dozorem policji połączonym z obowiązkiem stawiennictwa we właściwej jednostce oraz zakazem opuszczania kraju.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu Bartosz Kilian poinformował, że mimo iż obecnie zgromadzone okoliczności wskazują na prawdopodobieństwo skierowania do sądu aktu oskarżenia, postępowanie pozostaje sprawą otwartą. Prokuratura wciąż gromadzi materiał dowodowy, trwają przesłuchania kolejnych świadków oraz oczekiwania na wyniki zleconych wcześniej ekspertyz. Dopiero po zebraniu kompletnego materiału dowodowego zapadnie ostateczna decyzja.

Jednym z kluczowych wątków badanych przez prokuraturę jest ustalenie, czy podejrzany w chwili zdarzenia korzystał z telefonu komórkowego. Jak informuje prokurator Bartosz Kilian, urządzenie zostało zabezpieczone i trafiło do biegłych, to jeden z najbardziej palących priorytetów.

W sieci pojawiają się również spekulacje, że podejrzany kierowca celowo wjechał w posła Łukasza Litewke. Prokuratura na chwilę obecną nie potwierdza tych informacji.

Wypadek i śmierć Łukasza Litewki

Do tragicznego wypadku doszło w czwartek około godziny 13, przy ulicy Kazimierzowskiej, zaledwie 3km od swojego domu. Kierujący Mitsubishi Colt zjechał na przeciwny pas ruchu, gdzie zderzył się z jadącym na rowerze z naprzeciwka posłem. Łukasz Litewka zmarł mimo podjętej reanimacji.

Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci posła były rozległe obrażenia nóg, jakich doznał w wyniku wypadku. Doszło do przecięcia kluczowych arterii i w konsekwencji do wykrwawienia. Zabezpieczyliśmy stosowny materiał do dalszych badań – poinformował Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu Bartosz Kilian.

Łukasz Litewka poseł i przede wszystkim społecznik

Łukasz Litewka miał 36 lat. Urodził się 9 maja 1989 roku w Sosnowcu. Studiował na Wydziale Nauk Społecznych na Uniwersytecie Śląskim. Z wykształcenia był socjologiem. Znany z działalności charytatywnej i społecznej. Jego fundacja #TeamLitewka nagłaśniała i wspierała leczenie dzieci czy ratowanie zwierząt.

Marzył o społeczeństwie, które nie będzie patrzeć tylko na siebie i wykorzystywać innych. Marzył mu się czas, w którym człowiek będzie kochał psa, tak jak pies kocha człowieka. Marzył o kraju gdzie przemoc i cierpienie zwierząt będzie wyłącznie precedensem natychmiast piętnowanym.

Podczas kampanii przed wyborami parlamentarnymi w 2023 r. Łukasz Litewka umieścił na plakatach wyborczych wizerunki czekających na adopcję psów z miejscowego schroniska z ich imionami i kontaktem telefonicznym w sprawie. Po zakończonej kampanii banery Litewki posłużyły jako materiał docieplający schroniskowe boksy.

Pośmiertne odznaczenie dla Łukasza Litewki

Kapituła Odznaki Honorowej za Zasługi dla Województwa Śląskiego przyznała pośmiertnie wyróżnienie Łukaszowi Litewce – poinformował radny śląskiego sejmiku Bartłomiej Kowalski.

To symboliczne uhonorowanie jego ogromnego zaangażowania społecznego, działalności charytatywnej oraz pracy na rzecz mieszkańców naszego regionu. Jego działania pozostawiły trwały ślad w ludziach, którym pomógł, i w wartościach, które promował – napisał na Facebooku Kowalski.

Marsz dla zwierząt i pamięci Łukasza Litewki

W niedzielę 26 kwietnia o godzinie 12:00 pod sejmem odbędzie się MARSZ DLA ZWIERZĄT. Będzie to również marsz poświęcony pamięci Łukasza Litewki. Jak przekazują organizatorzy wydarzenia, Litewka nie doczekał zmian, o które walczył, lecz pozostaliśmy my, zobowiązani jego postawą i pamięcią, by tę walkę kontynuować aż do jej spełnienia.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Zdjęcia: Facebook Łukasz Litweka

Interwencja straży miejskiej po ataku na turystów w centrum Warszawy

Około godziny 13 w lany poniedziałek 6 kwietnia, strażnicy miejscy ujęli na Krakowskim Przedmieściu niepoczytalnego mężczyznę, który wcześniej, w jednym z lokali agresywnie zachowywał się wobec turystów.

Do strażników miejskich z I Oddziału Terenowego, prowadzących w lany poniedziałek czynności służbowe przy Krakowskim Przedmieściu pobiegła grupa zdenerwowanych turystów. Jak relacjonowali, kilka chwil wcześniej, w jednym z lokali gastronomicznych byli atakowani i napastowani przez dziwnie zachowującego się mężczyznę w białej, dziecinnej czapce. Zgłaszający podali rysopis agresora i kierunek, w którym się oddalił. Strażnicy udali się w tamtą stronę, równocześnie informując drogą radiową kolegów, patrolujących okolicę radiowozem. To właśnie oni, po kilku minutach wypatrzyli w pobliżu hotelu Bristol nerwowo zachowującego się mężczyznę w dziecinnej czapeczce i zajechali mu drogę. Chwilę potem strażniczka, której turyści skarżyli się na zachowanie mężczyzny, obezwładniła agresywnego uciekiniera, którego zachowanie wskazywało na użycie środków psychoaktywnych. Ujęty był pobudzony, miał napady agresji słownej i zachowywał się irracjonalnie. O sytuacji została zawiadomiona policja, która bez trudu ustaliła personalia ujętego. Okazało się, że był on wcześniej notowany. 35-latek został przewieziony do szpitala. Badanie toksykologiczne potwierdziło spożycie narkotyków. Ze względu na nieobliczalne zachowanie, pacjent został zatrzymany na oddziale.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Wracał odebrać dziecko z przedszkola. Ujął nietrzeźwego kierowcę na Modlińskiej

Wracając z pracy do domu, warszawski strażnik miejski ujął nietrzeźwego kierowcę. Uczestnik ruchu zwrócił uwagę funkcjonariusza swoim stylem jazdy.

W czwartek (19 lutego) po południu strażnik miejski z VI Oddziału Terenowego jechał odebrać dziecko z przedszkola. W pewnym momencie jego uwagę zwrócił jadący przed nim mercedes.
– Gwałtowne i niczym nieuzasadnione zmiany prędkości, charakterystyczne bujanie od lewej do prawej strony pasa ruchu i duży brak wyczucia odległości – wylicza starszy inspektor Mariusz Liżewski. – Do tego niedomknięte drzwi. Wiedziałem, że z kierowcą coś jest „nie tak” i podejrzewałem alkohol.
Biały mercedes sunął ruchliwą Modlińską, a samochód strażnika – za nim. Naszemu funkcjonariuszowi udało się wjechać przed podejrzany pojazd na światłach przed urzędem gminy Jabłonna.
– Podszedłem do stojącego za mną samochodu, pokazałem kierowcy, by otworzył okno i wtedy potwierdziły się moje podejrzenia. Spowolnione ruchy, bełkotliwa mowa, czerwona twarz – wylicza strażnik. – Wyraźny zapach alkoholu upewnił mnie, że mam do czynienia z nietrzeźwym kierowcą.
Funkcjonariusz stanowczym ruchem wyciągnął kluczyki ze stacyjki mercedesa i zadzwonił po policję. Policjanci w kilka minut zjawili się na miejscu i zbadali mężczyznę alkomatem. „Jedno piwo”, do którego się przyznawał, dało wynik 2,3 promila alkoholu w organizmie. Kierowca został zatrzymany. Musi się liczyć z utratą uprawnień do prowadzenia pojazdów.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Blisko 3 promile, sądowy zakaz i mefedron. 61-latek wpadł w Piastowie

W nocy z 12 na 13 lutego, tuż po godzinie 3.00, w Piastowie doszło do niebezpiecznego zdarzenia drogowego z udziałem 61-letniego mężczyzny. Dzięki szybkiej reakcji funkcjonariuszki z Komisariatu Policji w Piastów udało się wyeliminować z ruchu kierowcę, który stwarzał poważne zagrożenie dla innych uczestników drogi.

Zastępca Komendanta Komisariatu Policji w Piastowie, podkom. Klaudia Florkowska, wracając z Komendy Powiatowej Policji w Pruszków do swojej jednostki, zwróciła uwagę na samochód poruszający się w sposób wskazujący na brak kontroli nad pojazdem. Auto miało wyraźne trudności z utrzymaniem prawidłowego toru jazdy w obrębie jednego pasa ruchu, co mogło świadczyć o tym, że kierowca znajduje się pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających.

Funkcjonariuszka natychmiast poinformowała dyżurnego Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie, przekazując dokładny opis pojazdu oraz kierunek jego jazdy. Wkrótce potem kierujący zjechał na parking na terenie Piastowa. Mimo że początkowo się zatrzymał, po chwili podjął próbę odjazdu. W trakcie manewru uderzył w słupek wiaty rowerowej, co ostatecznie uniemożliwiło mu dalszą jazdę. Na miejscu interweniowali policjanci, którzy natychmiast zatrzymali mężczyznę.

Już po otwarciu drzwi samochodu funkcjonariusze wyczuli silną woń alkoholu. Badanie alkomatem wykazało, że 61-latek miał w organizmie blisko 3 promile alkoholu. To jednak nie był koniec problemów kierowcy. Policyjne systemy potwierdziły, że mężczyzna posiada aktywny sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, który zignorował, wsiadając za kierownicę.

Podczas przeszukania pojazdu policjanci ujawnili również niewielkie ilości środków odurzających. Wśród zabezpieczonych substancji znajdował się mefedron oraz tabletki MDMA.

Mężczyzna został zatrzymany i usłyszał zarzuty kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości, niestosowania się do orzeczonego przez sąd zakazu oraz posiadania narkotyków. Przyznał się do popełnienia wszystkich czynów.

Dalszym biegiem sprawy zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Pruszków. O wymiarze kary zdecyduje sąd.

Policja przypomina, że każda osoba wsiadająca za kierownicę po alkoholu stwarza realne zagrożenie dla życia i zdrowia innych. Brak odpowiedzialności na drodze może prowadzić do tragicznych konsekwencji.

Fot. KPP w Pruszkowie

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

„Udawał gwiazdora, okazał się gwałcicielem. Policyjni ‘łowcy głów’ dopadli warszawskiego fotografa”

Przez lata ukrywał się w cieniu, wierząc, że wymiar sprawiedliwości o nim zapomni. W końcu jednak dopadli go ci, którzy nie odpuszczają nigdy. Małopolscy „łowcy głów” zakończyli poszukiwania 48-letniego warszawskiego fotografa, skazanego za gwałt na młodej modelce.

Sprawa, która przez długi czas pozostawała nierozliczoną raną, wróciła z pełną mocą. Policjanci Wydziału Poszukiwań i Identyfikacji Osób Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie ponownie pochylili się nad aktami. Nowa analiza, determinacja i doświadczenie funkcjonariuszy sprawiły, że historia, którą sprawca próbował wymazać, znów ujrzała światło dzienne.

Jeszcze kilka lat temu 48-letni mężczyzna obracał się wśród gwiazd i środowiska modelingowego. Był rozpoznawalny, ceniony, budził zaufanie. To właśnie tę pozycję wykorzystał w najbardziej perfidny sposób. Obiecując karierę i wielki świat, zwabiał młode dziewczyny marzące o sukcesie. Jedna z nich padła ofiarą brutalnego przestępstwa.

Do spotkania doszło w jednym z warszawskich hoteli. Oficjalnie miała to być sesja zdjęciowa. W rzeczywistości zakończyło się dramatem. Kobieta wykazała się ogromną odwagą — zgłosiła gwałt policji, mimo strachu i presji. Sprawca został skazany prawomocnym wyrokiem. Wtedy zniknął.

Zapadł się pod ziemię.

6 maja 2025 roku Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia wydał za nim list gończy. Od tego momentu był człowiekiem ściganym. Przez długi czas skutecznie się ukrywał, aż sprawą w grudniu ubiegłego roku zajęli się małopolscy „łowcy głów”.

Policyjne ustalenia doprowadziły funkcjonariuszy do Torunia. Trop był trafny.

20 stycznia poszukiwania dobiegły końca. W jednym z mieszkań w centrum miasta policjanci zatrzymali 48-latka. Mężczyzna żył w całkowitym odosobnieniu, nie opuszczał lokalu, wierząc, że w ten sposób uniknie odpowiedzialności. Był wyraźnie zaskoczony, gdy za drzwiami stanęli funkcjonariusze.

Tym razem nie było ucieczki.

Zatrzymany został przewieziony do zakładu karnego, gdzie odbędzie karę 3,5 roku pozbawienia wolności za popełnione przestępstwo. Sprawiedliwość, choć spóźniona, w końcu go dogoniła.

Foto/wideo: Policja Małopolska

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Tragedia w Warszawie, nie żyją dwie osoby

Na warszawskim Targówku doszło do dramatycznych wydarzeń, które postawiły służby w stan pełnej mobilizacji. W jednym z domów jednorodzinnych odnaleziono ciała dwóch osób. Podczas policyjnej interwencji w budynku przebywał jeszcze jeden mężczyzna, który zabarykadował się w jednym z pomieszczeń i mógł mieć związek ze sprawą. Na miejsce skierowano negocjatorów oraz policyjnych kontrterrorystów. Akcja zakończyła się zatrzymaniem podejrzanego.

Zawiadomienie o znalezieniu zwłok dwóch osób natychmiast uruchomiło działania służb. Do domu na Targówku skierowano policyjne patrole, które po wejściu do budynku potwierdziły, że w środku znajdują się ciała kobiety i mężczyzny. Ze względu na nieustalone okoliczności zdarzenia interwencję uznano za wyjątkowo niebezpieczną.

W trakcie prowadzonych czynności funkcjonariusze ustalili, że w domu przebywa jeszcze jeden mężczyzna. Zamknął się on w jednym z pomieszczeń i nie chciał go opuścić. Istniały podejrzenia, że może mieć bezpośredni związek z ujawnionymi zwłokami. Do akcji włączono policyjnych negocjatorów, którzy prowadzili rozmowy w celu bezpiecznego zakończenia sytuacji.

Dla bezpieczeństwa mieszkańców okolica została zabezpieczona, a osoby przebywające w pobliżu poproszono o pozostanie w domach.

W działaniach uczestniczyli funkcjonariusze z komendy policji na Pradze Północ, Komendy Stołecznej Policji oraz policyjni kontrterroryści. Zabezpieczeniem terenu zajmowali się policjanci Oddziału Prewencji Policji. Cała operacja prowadzona była zgodnie z najwyższymi standardami bezpieczeństwa.

Po pewnym czasie policja poinformowała, że mężczyzna, który wcześniej się zabarykadował, został zatrzymany. Na miejscu wciąż trwają czynności procesowe.

Na tym etapie śledczy nie ujawniają szczegółów dotyczących przyczyn śmierci dwóch osób ani relacji łączących je z zatrzymanym mężczyzną. Sprawa ma charakter rozwojowy. Kluczowe znaczenie będą miały wyniki oględzin miejsca zdarzenia oraz dalsze ustalenia prowadzone pod nadzorem prokuratury.

Zdarzenie to pokazuje, że nawet w spokojnych dzielnicach miasta mogą nagle wystąpić poważne sytuacje kryzysowe. Policja apeluje o stosowanie się do poleceń służb i powstrzymanie się od rozpowszechniania niesprawdzonych informacji.

Zdjęcia: Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Demolka w Łubnej. „Spodziewałem się was”. 30-latek w rękach kryminalnych z Piaseczna

Chwile grozy w niewielkiej miejscowości Łubna zakończyły się zdecydowaną reakcją służb. Dzięki błyskawicznej i skutecznej współpracy kryminalnych z Piaseczna oraz funkcjonariuszy z Góry Kalwarii, sprawca brutalnej dewastacji lokalu gastronomicznego został zatrzymany zaledwie po dwóch dniach od zdarzenia.

Do ataku doszło nagle. W ruch poszła pałka teleskopowa, a wyposażenie lokalu zostało doszczętnie zniszczone. To, co dla właścicieli było miejscem pracy i źródłem utrzymania, w kilka chwil zamieniło się w pobojowisko. Skala zniszczeń wskazywała na agresję i całkowity brak kontroli sprawcy.

Policjanci nie tracili czasu. Natychmiastowe działania operacyjne, doskonała znajomość lokalnego środowiska oraz szybka wymiana informacji między jednostkami przyniosły efekt. Już po 48 godzinach funkcjonariusze stanęli pod drzwiami mieszkania 30-letniego mieszkańca Piaseczna.

Poranna wizyta była dla mężczyzny zaskoczeniem, choć – jak sam przyznał – liczył się z tym, że jego czyn nie pozostanie bez odpowiedzi. Podczas przeszukania mundurowi znaleźli kluczowy dowód: fragment pałki teleskopowej. Jak się okazało, broń, której użył do demolki, uległa uszkodzeniu, a jej część została na miejscu przestępstwa.

Zatrzymany szybko usłyszał zarzuty. Odpowie nie tylko za zniszczenie mienia przy użyciu niebezpiecznego narzędzia, ale również za czyn o charakterze chuligańskim. To jednak nie wszystko. Mężczyzna działał w warunkach recydywy – miał już na koncie podobne przestępstwa i wrócił na drogę łamania prawa w ciągu pięciu lat od odbycia kary pozbawienia wolności.

Prokurator, dbając o prawidłowy tok postępowania, zdecydował o zastosowaniu wobec podejrzanego środków wolnościowych. Mężczyzna objęty został policyjnym dozorem oraz zakazem zbliżania się do zdemolowanego lokalu.

Za swój czyn 30-latek może trafić za kratki nawet na pięć lat, a ze względu na powrót do przestępstwa kara ta może zostać znacząco zaostrzona.

Sprawa pozostaje pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Piasecznie, a dla lokalnej społeczności jest jasnym sygnałem: brutalna agresja i niszczenie cudzej własności spotkają się z szybką i zdecydowaną reakcją.

Fot. KPP w Piasecznie

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Giżycko: Tragiczna śmierć taksówkarza w noc sylwestrową. Zatrzymano 37-latka

W noc sylwestrową w Giżycku doszło do tragicznego zdarzenia z udziałem taksówkarza. Służby zostały zaalarmowane przez świadków, którzy zwrócili uwagę na nietypowe zachowanie kierowcy poruszającego się po mieście. Styl jazdy wzbudził podejrzenia, że mężczyzna może być pod wpływem alkoholu lub mieć problemy zdrowotne.

Po zatrzymaniu taksówki okazało się, że za kierownicą znajduje się ciężko ranny 78-letni mężczyzna. Kierowca był zakrwawiony i miał liczne obrażenia. Na miejsce natychmiast wezwano policję oraz służby ratunkowe. Niestety, mimo szybkiej interwencji, życia mężczyzny nie udało się uratować – obrażenia okazały się śmiertelne.

Funkcjonariusze rozpoczęli intensywne działania, analizując trasę przejazdu taksówki oraz okoliczne monitoringi. W krótkim czasie, na jednej z ulic Giżycka, zatrzymano 37-letniego mężczyznę, który – według ustaleń śledczych – może mieć związek z tym zdarzeniem. Zatrzymany był nietrzeźwy, w jego organizmie stwierdzono blisko promil alkoholu.

Podczas przeszukania miejsca zamieszkania mężczyzny policjanci zabezpieczyli nóż, który mógł zostać użyty w ataku. 37-latek trafił do policyjnego aresztu. Po wytrzeźwieniu zostaną z nim przeprowadzone dalsze czynności procesowe.

Postępowanie w tej sprawie prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Giżycku.

📸fot./wideo: Policja-Warmińsko Mazurska

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!