NOCNA INTERWENCJA NA PRADZE. POMOC NASTOLATKOM I PIJANY KIEROWCA

Pomoc dwojgu nietrzeźwym nastolatkom i wyeliminowanie z ruchu drogowego pijanego kierowcy. To wszystko w ciągu zaledwie półtorej godziny wydarzyło się w nocy z piątku na sobotę, na rogu Alei Solidarności i ulicy Ireny Kosmowskiej, na Pradze-Północ.

Strażnicy miejscy z VI Oddziału Terenowego jadący nocą z piątku na sobotę (25/26 września) Aleją Solidarności, na wysokości ulicy Kosmowskiej, przy torach kolejowych zauważyli w mroku dwie słaniające się postacie. Natychmiast zawrócili, aby udzielić im pomocy. Osoby okazały się dwojgiem nietrzeźwych nastolatków, wracających z imprezy urodzinowej kolegi. 16-letnia dziewczyna nie mówiła po polsku. W ogóle miała problem z mówieniem, utrzymaniem równowagi i poruszaniem się, z uwagi na nadmiar spożytego alkoholu. W trochę lepszym stanie był jej o rok starszy kolega, również obcokrajowiec, który porozumiewał się sprawnie w naszym języku. Od niego strażnicy dowiedzieli się, że para próbowała już wracać z imprezy do domu, kiedy dziewczyna straciła władzę w nogach. Ponieważ była lekko ubrana, leżąc przy torach, przemarzła. Trzęsła się i miała torsje. Strażnicy okryli ją folią termiczną i zaprowadzili do radiowozu, aby uchronić przed wychłodzeniem. Z uwagi na wiek i stan obojga nietrzeźwych zawiadomiono policję oraz pogotowie. Po chwili na miejsce dotarły wezwane służby, które zajęły się młodzieżą.

Tymczasem przy radiowozie strażników miejskich zatrzymał się samochód. Prowadzący zaalarmował, że według niego, jadącym za nim autem kieruje osoba nietrzeźwa. Podejrzany kierowca zatrzymał się kawałek dalej – prawdopodobnie błyskające światła radiowozów i pogotowia wziął za obławę. Strażnicy wykorzystali ten moment, by błyskawicznie dobiec do auta oraz otworzyć drzwi. Poczuli silną woń alkoholu, a na półeczce obok kierowcy zauważyli otwarte piwo. Kierujący i jego pasażer, bełkotali w obcym języku. Strażnicy wyjęli kluczyki ze stacyjki auta, kierowcę umieścili w przedziale przewozowym radiowozu oraz zawiadomili kolejny patrol policji.

Nietrzeźwą 16-latkę odebrał ojciec, jej starszy o rok kolega pozostał pod opieką policji, ponieważ jego rodzice i starszy brat byli poza Warszawą. Policja przejęła również sprawę pijanego kierowcy, a jego samochód trafił na parking depozytowy.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas.

Nerwowe zachowanie podczas kontroli zwróciło uwagę policjantów. 54-latek miał przy sobie marihuanę

Zwykła kontrola drogowa zakończyła się zatrzymaniem 54-letniego mężczyzny. Policjanci Wydziału Wywiadowczo-Patrolowego Komendy Stołecznej Policji, którzy wspierali funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie, podczas prowadzonych czynności zwrócili uwagę na wyraźnie nerwowe zachowanie kierującego.

Policjanci postanowili dokładniej sprawdzić sytuację. W trakcie dalszych czynności ujawnili przy 54-latku kilka zawiniątek z suszem roślinnym. Funkcjonariusze przeprowadzili badanie zabezpieczonej substancji przy użyciu testera. Wynik potwierdził, że była to marihuana.

Mężczyzna został zatrzymany, a następnie sprawą zajęli się funkcjonariusze Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego KPP w Pruszkowie. Zebrany materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie 54-latkowi zarzutu posiadania środków odurzających.

Podczas przesłuchania mężczyzna przyznał się do posiadania marihuany. Jak wyjaśnił, posiadał ją, ponieważ „po prostu lubi sobie zapalić”.

Za posiadanie środków odurzających zgodnie z obowiązującymi przepisami grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.

Dalsze czynności w sprawie prowadzą policjanci Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie. Postępowanie pozostaje pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Pruszkowie.

Źródło informacji: Komenda Powiatowa Policji w Pruszkowie

Fot. archiwum Warszawska Grupa Luka&Maro

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas.

ABW I AMERYKAŃSKIE SŁUŻBY Udaremniły ZAMACH! DONALD TUSK: ZATRZYMANO OBYWATELA ROSJI

Warszawa mogła stać się miejscem brutalnego zamachu, którego kulisy brzmią jak scenariusz filmu szpiegowskiego. 7 sierpnia Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, we współpracy z polską policją i służbami Stanów Zjednoczonych, zatrzymała obywatela Rosji podejrzewanego o przygotowywanie zabójstwa.

Według informacji przekazanych przez premiera Donalda Tuska mężczyzna miał działać na zlecenie rosyjskich służb. Jego celem miał być mężczyzna posiadający obywatelstwo amerykańskie i ukraińskie.

Do planowanej zbrodni miało dojść właśnie w Warszawie.

Cel miał być „niewygodny” dla Kremla

Donald Tusk poinformował, że zatrzymany Rosjanin został wcześniej zwerbowany przez rosyjskie służby. Jego zadaniem miało być przeprowadzenie zabójstwa osoby uznawanej przez rosyjski reżim za niewygodną.

Premier podkreślił, że dzięki działaniom polskich służb udało się powstrzymać planowaną egzekucję przed jej wykonaniem.

W operację zaangażowane były również służby amerykańskie. Współpraca międzynarodowa miała odegrać istotną rolę w rozpracowaniu planu i zatrzymaniu podejrzanego.

ABW i policja przerwały przygotowania

O zatrzymaniu poinformował również minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak. Z przekazanych przez niego informacji wynika, że Rosjanin przygotowywał zabójstwo obywatela USA ukraińskiego pochodzenia, a planowanym miejscem ataku miała być Warszawa.

Na tym etapie nie ujawniono tożsamości zatrzymanego ani potencjalnej ofiary. Nie podano również szczegółów dotyczących sposobu, w jaki miał zostać przeprowadzony zamach.

Sprawa pozostaje rozwojowa, a śledczy nie ujawniają wszystkich informacji dotyczących operacji.

Premier: Rosja może próbować działać także w innych krajach

Donald Tusk zaznaczył, że polskie służby muszą brać pod uwagę możliwość kolejnych prób działań rosyjskich służb na terytorium Polski.

Według premiera należy zakładać, że rosyjski reżim może próbować eliminować osoby uznawane przez niego za niewygodne również poza granicami Rosji.

Tym razem plan został udaremniony, zanim doszło do tragedii.

Sprawa zatrzymanego Rosjanina jest obecnie przedmiotem dalszych czynności służb. Szczegóły dotyczące śledztwa mogą zostać ujawnione w kolejnych dniach.

Fot. (poglądowe) Warszawska Grupa Luka&Maro

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Policyjny pościg przez Targówek, Wawer i Ząbki. 33-latek zatrzymany

To mogło skończyć się tragedią. Chwile grozy przeżywali kierowcy i mieszkańcy, gdy ulicami warszawskiego Targówka, Wawra oraz Ząbek pędził Jaguar, którego kierowca za wszelką cenę próbował uniknąć policyjnej kontroli. Brawurowa ucieczka zakończyła się dopiero wtedy, gdy 33-letni mężczyzna porzucił samochód i podjął desperacką próbę ucieczki pieszo. Policjanci byli jednak szybsi.

Do zdarzenia doszło w poniedziałkowe popołudnie, około godziny 15:30. Funkcjonariusze Wydziału Wywiadowczo-Patrolowego z Targówka wydali kierowcy Jaguara wyraźny sygnał do zatrzymania. Mężczyzna zamiast podporządkować się poleceniom, gwałtownie przyspieszył i rozpoczął niebezpieczną ucieczkę ulicami Warszawy oraz pobliskich Ząbek.

Policjanci natychmiast ruszyli w pościg, jednocześnie przekazując drogą radiową informacje o trasie ucieczki kolejnym patrolom. Dzięki sprawnej koordynacji działania objęły kilka załóg, które próbowały bezpiecznie zatrzymać uciekający pojazd.

Podczas szaleńczej jazdy kierowca doprowadził do kolizji z policyjnym radiowozem. To jednak nie powstrzymało go przed dalszą próbą ucieczki. W końcu porzucił Jaguara przy ulicy Naddnieprzańskiej, pozostawiając w środku pasażera, po czym ruszył do ucieczki pieszo.

Nie zdołał jednak zbiec daleko. Jeden z policjantów błyskawicznie ruszył za nim i po krótkim pościgu obezwładnił oraz zatrzymał 33-latka. W działania włączyli się również funkcjonariusze z południowopraskich jednostek, którzy zabezpieczali miejsce zdarzenia i wspierali akcję.

Szybko wyszło na jaw, dlaczego kierowca zrobił wszystko, by uniknąć kontroli. Badanie alkomatem wykazało, że miał w organizmie ponad pół promila alkoholu. To jednak nie był koniec problemów. Mężczyzna nie posiadał również uprawnień do kierowania pojazdami, a Jaguar, którym uciekał, nie miał ważnego ubezpieczenia OC ani aktualnych badań technicznych.

33-latek został przewieziony do szpitala, gdzie pobrano mu krew do dalszych badań pod kątem obecności środków odurzających.

Śledczy przedstawili mężczyźnie zarzuty niezatrzymania się do kontroli drogowej oraz kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości. Za te przestępstwa grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności. Dodatkowo odpowie przed sądem za prowadzenie samochodu bez wymaganych uprawnień.

Po wykonaniu czynności procesowych podejrzany został przekazany do dyspozycji Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga Północ. Prokurator zdecydował o zastosowaniu wobec niego policyjnego dozoru.

Ta sytuacja pokazuje, jak niebezpieczne mogą być próby ucieczki przed policją. Każda taka decyzja stwarza realne zagrożenie nie tylko dla funkcjonariuszy, ale przede wszystkim dla przypadkowych kierowców, pieszych i pasażerów znajdujących się na trasie pościgu. Dzięki szybkiej i skoordynowanej reakcji policjantów tym razem udało się uniknąć tragedii.

Fot. KRP VI – Białołęka, Praga Północ, Targówek

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Seryjny podpalacz zatrzymany. Miał siać strach wśród mieszkańców Pruszkowa

Wspólna praca policjantów pionu kryminalnego doprowadziła do zatrzymania 60-letniego mieszkańca powiatu pruszkowskiego, podejrzanego o wzniecenie dwóch pożarów w budynkach wielorodzinnych na terenie Pruszkowa. Zdaniem śledczych jego działania mogły doprowadzić do tragedii, ponieważ ogień zagrażał mieszkańcom oraz ich dobytkowi.

Pierwszy z pożarów wybuchł pod koniec czerwca w piwnicy jednego z bloków. Sprawca podpalił znajdujące się tam materiały, powodując powstanie ognia. Sytuacja była bardzo niebezpieczna, jednak dzięki błyskawicznej reakcji mieszkańców udało się ugasić płomienie, zanim rozprzestrzeniły się na większą część budynku.

Kilka dni później doszło do kolejnego podobnego zdarzenia. Tym razem podpalony materiał pozostawiono na klatce schodowej budynku wielorodzinnego. Ogień objął wycieraczki znajdujące się przed mieszkaniami, a wysokie temperatury uszkodziły ściany oraz sufit klatki schodowej. Sprawca uciekł z miejsca jeszcze przed przyjazdem służb.

Oba incydenty potraktowano jako wyjątkowo poważne. Policjanci rozpoczęli intensywne działania, analizując zabezpieczone ślady, nagrania oraz wszystkie informacje mogące doprowadzić do ustalenia sprawcy. Zgromadzony materiał pozwolił wytypować i zatrzymać 60-letniego mężczyznę.

Śledztwo prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Pruszkowie. Zatrzymany usłyszał zarzuty związane z dwoma podpaleniami, za które grozi mu kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Na wniosek prokuratora sąd zdecydował o zastosowaniu wobec podejrzanego środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania na trzy miesiące.

FOTO/Grafika. Warszawska Grupa Luka&Maro

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Pijany złodziej chciał uciec. Nie wiedział, że strażniczka trenuje sporty walki

Pijany złodziej rowerów wpadł w ręce strażniczek miejskich. Mężczyzna wjechał znienacka wprost pod nogi patrolujących rejon funkcjonariuszek.

W poniedziałek, 20 lipca, strażniczki miejskie z VI Oddziału Terenowego otrzymały zlecenie udania się na ulicę Białostocką. Właśnie zakończyły zleconą interwencję, gdy nagle zza pobliskich garaży wyjechał wprost na nie rowerzysta. Nie zważając na nic, pędził z ogromną prędkością, chwiejąc się na rowerze. Po zatrzymaniu okazało się, że jest pijany. Miał bełkotliwą mowę, a utrzymanie pozycji pionowej sprawiało mu dużą trudność. Poproszony o zejście z roweru i podanie swoich danych, próbował się oddalić. Zamiast zastosować się do wydawanych poleceń zaczął szarpać się ze strażniczką. Źle trafił – funkcjonariuszka jest prywatnie pasjonatką sportów walki. Będąc już w kajdankach, zmienił nastawienie i zaczął przepraszać za swoje zachowanie. Potwierdził, że wypił butelkę wódki oraz przyznał się do kradzieży roweru, bo… „chciał nim pojechać po piwo”. W związku z zaistniałą sytuacją strażniczki wezwały patrol policji. Badanie alkomatem, przeprowadzone przez policjantów, wykazało zawartość w jego organizmie 2 promili alkoholu. Przy okazji potwierdziło się, że rower figuruje już w bazach policji jako skradziony.
Oprócz stanowczości ujęty zaznał też opiekuńczości strażniczek, które przed przewiezieniem 21-latka do KRP przy ulicy Jagiellońskiej, opatrzyły mu widoczne rany na kolanach i łokciu.
Dalsze czynności poprowadzą już policjanci.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

41-latek wynosił towar z pracy i zastawiał go w lombardzie

Policjanci z Komisariatu Policji w Raszynie zakończyli sprawę dotyczącą kradzieży mienia z jednego z magazynów działających na terenie gminy. Z ustaleń śledczych wynika, że za znikającymi przedmiotami stał pracownik firmy, który miał wykorzystywać swoje obowiązki służbowe, aby wynosić wartościowy towar z magazynu.

Według ustaleń funkcjonariuszy 41-letni mężczyzna przez pewien czas wyprowadzał z miejsca pracy należące do przedsiębiorstwa przedmioty. Następnie przewoził je do jednego z warszawskich lombardów, gdzie zastawiał je, oświadczając, że jest ich właścicielem. W ten sposób uzyskał blisko 12 tysięcy złotych.

Łączna wartość skradzionego mienia przekroczyła 30 tysięcy złotych, co spowodowało znaczne straty dla pracodawcy. Po zgłoszeniu sprawy policjanci rozpoczęli działania, które doprowadziły do ustalenia podejrzanego oraz zgromadzenia materiału dowodowego pozwalającego na jego zatrzymanie.

41-latek usłyszał zarzuty dotyczące kradzieży oraz wprowadzenia lombardu w błąd poprzez potwierdzenie, że zastawiane przedmioty należą do niego. Podczas przesłuchania przyznał się do popełnienia zarzucanych czynów. Nie ujawnił jednak powodów swojego działania, zapowiadając, że wyjaśni je dopiero przed sądem.

Oprócz odpowiedzialności karnej mężczyzna poniósł również konsekwencje zawodowe i stracił pracę. O jego dalszym losie zdecyduje sąd.

Postępowanie prowadzą policjanci z Komisariatu Policji w Raszynie pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Pruszkowie.

Fot. KPP w Pruszkowie

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem  wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Pijany kierowca zakończył jazdę na drzewie. Cudem nie doszło do tragedii

Chwile grozy rozegrały się w niedzielę około godziny 15:50 na drodze wojewódzkiej 631, na granicy powiatów wołomińskiego i legionowskiego. Samochód osobowy z niewyjaśnionych przyczyn zjechał z jezdni i z ogromną siłą uderzył w przydrożne drzewo. To zdarzenie mogło zakończyć się tragedią.

Autem podróżowało trzech obywateli Ukrainy. Jak ustalili policjanci, wszyscy znajdowali się pod wpływem alkoholu. Kierujący podczas badania alkomatem wydmuchał blisko 2 promile alkoholu.

Mimo bardzo poważnie wyglądającego zdarzenia wszyscy trzej mężczyźni zdołali jeszcze przed przyjazdem służb samodzielnie opuścić rozbity pojazd. Na szczęście żadna z osób nie odniosła obrażeń wymagających hospitalizacji.

Na miejsce natychmiast skierowano liczne siły ratownicze. W działaniach uczestniczyli strażacy z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Legionowie, druhowie z OSP Wólka Radzymińska i OSP Nieporęt, dwa zespoły Państwowego Ratownictwa Medycznego oraz patrol policji.

Po przeprowadzeniu czynności funkcjonariusze zatrzymali nietrzeźwego kierowcę. O jego dalszym losie zdecydują teraz śledczy i sąd.

Na czas prowadzenia akcji ratowniczej oraz policyjnych oględzin ruch na drodze wojewódzkiej 631 był wyraźnie spowolniony.

To kolejny przykład, że alkohol za kierownicą stanowi śmiertelne zagrożenie. Tym razem skończyło się jedynie na rozbitym samochodzie i uszkodzonym drzewie. Następnym razem podobna decyzja może kosztować czyjeś życie.

FOT: Dzięki uprzejmości OSP Nieporęt

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Interwencja nad Jeziorkiem Czerniakowskim. Strażnicy ujęli 34-latka podejrzewanego o molestowanie

Wieczorem w minioną niedzielę, w okolicach jeziorka Czerniakowskiego grupka 10 osób w wulgarny sposób zaczepiała cztery młode kobiety, idące w grupie innych młodych osób. Chwilę po tym zdarzeniu poprosiły o pomoc strażników miejskich. Funkcjonariusze ujęli 34-latka, który miał molestować jedną z nich i zapobiegli eskalacji narastającego napięcia.

Około godziny 21:10 w niedzielę 21 czerwca, o pomoc strażników miejskich z II Oddziału Terenowego poprosiły w okolicach jeziorka Czerniakowskiego, cztery młode kobiety. Według ich relacji, chwile wcześniej zostały zaczepione przez grupkę około 10 osób. Wśród nich był mężczyzna, który miał dopuścić się molestowania seksualnego wobec jednej z kobiet. W obronie napastowanej stanęło kilku młodych mężczyzn, obserwujących całą sytuację. Po uzyskaniu informacji o zajściu i narastającym napięciu między grupami, strażnicy miejscy wezwali wsparcie innej załogi straży miejskiej oraz policji i wraz z dwiema kobietami natychmiast ruszyli w kierunku, gdzie w każdej chwili mogło dojść do bijatyki. Około 21:30 doszło do ujęcia mężczyzny, w którym poszkodowane rozpoznały sprawcę napastowania. Jak ustalono miał 34 lata, a we krwi ponad 2 promile alkoholu. Policja zatrzymała go do dalszych czynności. Pozostali młodzi ludzie zaniechali agresywnych dyskusji i rozeszli się w swoje strony. Strażnicy udzielili asysty, przewożąc do komisariatu policji dwie świadkinie nieprzyzwoitych zaczepek wobec kobiet. Poszkodowana okazała się osobą nieletnią.

Przestępstwo, na podstawie którego doszło do zatrzymania sprawcy, zagrożone jest karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas

Ponad 1,5 promila i agresywne zachowanie. Interwencja na Grochowskiej zakończyła się zatrzymaniem

Jechał slalomem przez Grochowską. Gdy strażnicy go zatrzymali, okazało się, że wypity wcześniej alkohol nie był jego jedynym problemem.

W dniu 12 maja strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego, kontrolując centrum dzielnicy, zauważyli mężczyznę jadącego rowerem ulicą Grochowską. Mężczyzna poruszał się bardzo niepewnie, zataczał duże łuki, co stwarzało poważne zagrożenie zarówno dla niego, jak i innych uczestników ruchu drogowego. – Musieliśmy szybko zareagować, bo za chwilę mogło dojść do tragedii – podkreślają strażnicy. Gdy rowerzysta został zatrzymany, funkcjonariusze od razu wyczuli od niego silną woń alkoholu. Badanie alkomatem wykazało ponad 1,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Po badaniu, widząc wynik, mężczyzna odmawiał podania danych osobowych, przekazywał sprzeczne informacje oraz twierdził, że nie posiada przy sobie żadnych dokumentów. Po chwili wyszły na jaw inne tajemnice ukrywane przez rowerzystę. W trakcie sprawdzenia jego rzeczy osobistych funkcjonariusze ujawnili przy nim kartę płatniczą oraz prawo jazdy należące do innej osoby. Mężczyzna nie potrafił lub nie chciał wyjaśnić, w jaki sposób wszedł w ich posiadanie. W czasie interwencji zachowywał się agresywnie, był pobudzony i używał wobec funkcjonariuszy słów wulgarnych. Strażnicy szybko ostudzili jego gorącą krew i wezwali na miejsce patrol policji. Przybyli na miejsce policjanci potwierdzili tożsamość 24-letniego mężczyzny i przejęli dalsze czynności. Okazało się też, że wcześniej zostały mu odebrane uprawnienia do prowadzenia pojazdów mechanicznych. 24-latek nie uniknie odpowiedzialności za jazdę rowerem w stanie nietrzeźwości. Zagadkę posiadania cudzych dokumentów wyjaśni policja.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!