Ukraina: NATO przeciw no-fly zone, Agencja Energii Atomowej jedzie do ostrzelanej elektrowni atomowej

9. dzień wojny na Ukrainie. Dzień który jeszcze przed świtem zaczął się od dramatycznych doniesień z obwodu zaporoskiego. Rosja ostrzelała rakietami największą w Europie Elektrownię Jądrową, w której jest sześć reaktorów, każdy z nich o mocy 950 MW (działa jeden). Elektrownia znajduje się kilkanaście kilometrów od miasta Nikipol, nad Zbiornikiem Kachowskim na Dnieprze.

Na szczęście rakiety nie trafiły w reaktory, a w budynek szkoleniowy obok i to nas wszystkich uratowało, bo nie doszło do żadnego wycieku. – Żaden reaktor nie został uszkodzony, nie ma zagrożenia – powiedział Rafael Grossi, Dyrektor Generalny Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej i poinformował, że w ataku zginęły dwie osoby. Obecnie znajduje się ona w rękach Rosjan, ale działalnością elektrowni zarządza wciąż ukraiński personel. Na terenie elektrowni nie odnotowano podwyższenia poziomu promieniowania. O tym, że w Polsce nie ma zagrożenia, sytuacja radiacyjna nie różni się od stanu sprzed agresji, poinformowała też Państwowa Agencja Atomistyki.

Chociaż teraz zagrożenia nie ma, ale sytuacja jest poważna, Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej musi jechać do zajętej przez wojska rosyjskie elektrowni. Tylko tak może pomóc o co prosi Ukraina. Jako pierwszy na miejsce wybiera się sam szef MAEA.

– Trzeba działać konsekwentnie. Jeśli mamy pomóc, musimy tam być, a nie wyślę swojego personelu, dopóki sam najpierw tam nie pojadę. Jesteśmy gotowi ruszyć w teren – zapowiedział szef MAEA i dodał, że nie jest negocjatorem w konflikcie zbrojnym ani żadną jego stroną. Chodzi o energetykę atomową i zagrożenie dla świata.

NO-FLY ZONE? Stanowczo nie!

Kolejną kwestią, którą dzisiaj zajmował się niemal cały świat, była strefa z zakazem lotów nad Ukrainą czyli no-fly zone, o którą od jakiegoś czasu prosi Wołodymir Zełenski twierdząc, że to najlepszy sposób na uratowanie jego kraju. Na specjalnym posiedzeniu sztabu, NATO nie zgodziło się na wprowadzenie tej strefy. Dlaczego?

Bo oznaczałoby to militarne włączenie się państw Sojuszu w konflikt na Ukrainie. W wielkim skrócie: złamanie zakazu przez jakikolwiek statek powietrzny czyli np. rosyjski myśliwiec, wiązałoby się z jego zestrzeleniem przez siły NATO.

Jens Stoltenberg, sekretarz generalny powiedział, że najbliższe dni będą jeszcze gorsze niż te, które mamy za sobą. Więcej cierpienia, bólu, śmierci i zniszczeń…

Tekst: Anna Sadowska

Zdjęcia: MON UA, Google Maps, Wiki Commons