Reporterka, wiceprezes portalu, strażaczka-ochotniczka i poetka. W swoich wierszach porusza temat poświęcenia strażaków, ukazując emocje i wyzwania, z jakimi mierzą się w codziennej służbie w tomiku wierszy „Strażackie Serce”.
W środę, 25 lutego 2026 roku, odbył się pogrzeb wybitnej polskiej aktorki Bożeny Dykiel. Artystka, która przez dekady zachwycała widzów swoją charyzmą i talentem, spoczęła na warszawskich Powązkach Wojskowych.
Uroczystości rozpoczęły się mszą świętą w Kościele Środowisk Twórczych na Placu Teatralnym w Warszawie. Następnie kondukt żałobny wyruszył na cmentarz, gdzie rodzinę, przyjaciół oraz przedstawicieli świata kultury połączyła wspólna chwila zadumy i pożegnania.
Pogrzeb miał podniosły charakter, a wśród zgromadzonych nie zabrakło wielu znanych postaci ze świata filmu, teatru i telewizji. Aktorka była bowiem jedną z najbardziej charakterystycznych osobowości polskiej sceny — widzowie pokochali ją m.in. za role w kultowych produkcjach oraz wieloletnią obecność w serialu „Na Wspólnej”.
Bożena Dykiel pozostawiła po sobie ogromny dorobek artystyczny. Przez lata współpracowała z najwybitniejszymi twórcami, a jej role – zarówno dramatyczne, jak i komediowe – na stałe zapisały się w historii polskiej kultury.
Śmierć aktorki poruszyła środowisko artystyczne oraz widzów w całym kraju. W licznych wspomnieniach podkreślano jej niezwykłą energię, autentyczność i wyjątkowy talent.
Dla wielu pozostanie nie tylko wybitną aktorką, ale także symbolem pewnej epoki w polskim kinie i teatrze.
Zdjęcia: Olga Gałecka
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
Wieczór w Pruszkowie miał być spokojny. Zwyczajny, cichy, jak setki innych. Nagle ciszę po godzinie 22:30 przy ulicy Bolesława Prusa 48 przeciął przenikliwy dźwięk alarmu. Czujka dymu. A może tlenku węgla. Tego w pierwszej chwili nikt nie wiedział.
Wiadomo było jedno — coś jest nie tak.
W mieszkaniach zamarło życie. Serce zaczyna bić szybciej, gdy słyszy się taki sygnał. To dźwięk, który nie pozwala na obojętność. To dźwięk, który może oznaczać zagrożenie życia. Mieszkańcy nie czekali. Odpowiedzialnie, bez paniki, ale zdecydowanie rozpoczęli ewakuację jeszcze przed przyjazdem straży pożarnej. Wszyscy wyszli na zewnątrz, w chłodne powietrze, z niepewnością w oczach.
Na miejsce ruszył jeden zastęp Państwowej Straży Pożarnej. Syreny wozu bojowego rozdarły ulicę, niosąc ze sobą jednocześnie niepokój i ulgę, pomoc była w drodze.
Strażacy natychmiast przystąpili do działania. Sprawdzenie klatki schodowej. Kontrola mieszkań. Pomiar stężenia tlenku węgla. Analiza wskazań systemu alarmowego. Każde pomieszczenie, każdy zakamarek został dokładnie skontrolowany. W takich chwilach nie ma miejsca na domysły jest procedura, doświadczenie i odpowiedzialność.
Po kilkunastu minutach napięcia przyszła informacja, na którą wszyscy czekali.
To był fałszywy alarm.
Nie wykryto pożaru. Nie stwierdzono obecności tlenku węgla. Życie i zdrowie mieszkańców nie było zagrożone. Strażacy zresetowali system, sprawdzili czujniki.
Bardzo często czujki uruchamiają się z powodów innych niż ogień — kurz, para wodna, usterka techniczna czy niski poziom baterii potrafią wywołać alarm. Ale i to najważniejsze — każdy alarm należy traktować poważnie.
Nie ma „tylko alarmu”. Nie ma „pewnie nic się nie dzieje”.
Zawsze należy opuścić budynek i wezwać straż pożarną pod numer 112. Lepiej przeżyć chwilę niepotrzebnego stresu niż zignorować sygnał, który może uratować życie.
Po dokładnym sprawdzeniu obiektu strażacy pozwolili mieszkańcom wrócić do swoich mieszkań. Powoli życie wróciło na swoje tory. Rozmowy pod budynkiem, nerwowy uśmiech z ulgi, westchnienia.
Tego wieczoru ognia nie było. Była za to odpowiedzialność. Czujność. I szybka reakcja.
A to właśnie one najczęściej ratują życie.
To zdarzenie pokazuje jedno nawet jeśli alarm okazuje się fałszywy, czujki spełniają swoją najważniejszą rolę: ostrzegają. Dają czas na reakcję. Dają szansę na bezpieczną ewakuację.
Warto zaopatrzyć swoje mieszkania w czujki dymu oraz czujniki tlenku węgla. To niewielkie urządzenia, które kosztują znacznie mniej niż ludzkie zdrowie czy życie. Regularna kontrola, wymiana baterii i przeglądy techniczne to drobny wysiłek, który może uratować całą rodzinę.
Bo bezpieczeństwo zaczyna się od odpowiedzialności.
Fot. Marek Śliwiński
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
Mieszkańcy oraz pracownicy biur zostali zmuszeni do pilnego opuszczenia budynku przy ul. Topiel 12. Na miejscu pojawiło się wiele zastępów straży pożarnej, a teren wokół obiektu został zabezpieczony przez policję. Służby otrzymały informację o możliwym zagrożeniu, dlatego zdecydowano o sprawnej ewakuacji kilkudziesięciu osób.
Do zdarzenia doszło we wtorek, 24 lutego 2026 roku. Ulica Topiel, jedna z ważniejszych ulic na Powiślu w Warszawie została częściowo wyłączona z ruchu, co spowodowało utrudnienia w centrum miasta. Strażacy w pełnym zabezpieczeniu weszli do budynku, by dokładnie sprawdzić źródło zgłoszenia. Najważniejszym celem działań jest zapewnienie bezpieczeństwa osobom postronnym oraz szczegółowa kontrola wszystkich kondygnacji. Ostatecznie okazało się, że był to najprawdopodobniej fałszywy alarm , doszło do uruchomienia czujki dymu, być może w wyniku zapalenia papierosa przez jednego z pracowników biurowych w niedozwolonym miejscu.
Fot. Emilia „Chyża” Śliwińska
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
W środę doszło do tragicznego wypadku na warszawskiej ul. Patriotów. Pociąg śmiertelnie potrącił kobietę znajdującą się w rejonie torów kolejowych. Na miejscu natychmiast pojawiły się służby ratunkowe oraz policja.
Obecnie prowadzone są czynności wyjaśniające okoliczności zdarzenia pod nadzorem prokuratury. Policja ustala tożsamość ofiary oraz szczegółowy przebieg wypadku. W związku ze zdarzeniem występują utrudnienia w ruchu kolejowym oraz drogowym w rejonie ul. Patriotów. Pasażerowie muszą liczyć się z opóźnieniami pociągów, a kierowcy z czasowymi zmianami w organizacji ruchu. Służby apelują o zachowanie ostrożności i stosowanie się do poleceń funkcjonariuszy.
Na chwilę obecną nie są znane przyczyny zdarzenia. Więcej informacji ma zostać przekazanych po zakończeniu czynności prowadzonych na miejscu.
Zdjęcie: Pixabay
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
Veolia Energia Warszawa S.A. poinformowała o poważnej awarii sieci ciepłowniczej, do której doszło w rejonie ulicy Lechickiej. W wyniku usterki bez dostępu do ciepła pozostaje ponad 500 adresów na terenie warszawskich dzielnic Włochy i Ursus.
Zgodnie z przekazanymi informacjami, przerwa w dostawie ciepła rozpoczęła się w środę, 4 lutego, o godzinie 09:30 i potrwa do czwartku, 5 lutego, do godziny 06:00. Służby techniczne prowadzą intensywne prace naprawcze, których celem jest jak najszybsze usunięcie awarii i przywrócenie dostaw.
Operator przekazał obszerny wykaz ulic i numerów budynków, które zostały pozbawione ogrzewania. Obejmuje on m.in. rejony ulic: 1 Maja, Bakalarskiej, Bohaterów Warszawy, Dzieci Warszawy, Habicha, Jerozolimskich, Jutrzenki, Keniga, Kolorowej, Krakowskiej, Łopuszańskiej, Posag 7 Panien, Skoroszewskiej, Sosnkowskiego, Tomcia Palucha, Warszawskiej, Zagłoby oraz wiele innych lokalizacji na terenie Włoch i Ursusa. Pełny wykaz adresów został udostępniony przez operatora sieci ciepłowniczej i lokalne władze.
Miejsca noclegowe dla mieszkańców
W związku z niskimi temperaturami i przerwą w dostawie ciepła, dla mieszkańców dotkniętych awarią przygotowano miejsca noclegowe. Miejsce pomocy: OSiR Włochy, ul. Gładka 18 Otwarte 4 lutego od godziny 18:00 Na miejscu zapewnione będą łóżka, woda, ciepła herbata oraz dostęp do sanitariatów. Mieszkańcy proszeni są o zabranie ze sobą niezbędnych rzeczy osobistych, takich jak leki, środki higieniczne, koce, śpiwory czy powerbanki. Działa również infolinia dotycząca noclegów (czynna do godziny 22:00): 510 205 806. Do centrum można zgłaszać się przez całą dobę.
Wsparcie Straży Miejskiej
W pozostałych sprawach, w tym dotyczących transportu do miejsca noclegu, mieszkańcy mogą kontaktować się ze Strażą Miejską pod numerem 986. Urząd Dzielnicy pozostaje w stałym kontakcie ze Strażą Miejską i deklaruje gotowość do uruchomienia dodatkowych pojazdów w godzinach nocnych, jeśli zajdzie taka potrzeba.
Funkcjonowanie placówek oświatowych
Ze względu na brak zapewnienia odpowiednich temperatur w części budynków, w czwartek 5 lutego placówki oświatowe objęte awarią będą prowadziły wyłącznie zajęcia opiekuńczo-wychowawcze dla dzieci, które zgłoszą się do oddziałów przedszkolnych oraz szkół podstawowych. Zawieszone zostaną zajęcia dydaktyczne w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych znajdujących się w rejonach dotkniętych awarią. Wyjątkiem jest Szkoła Podstawowa nr 409, która posiada niezależne źródło ogrzewania i nie zawiesza zajęć. Przedszkola zapewniają opiekę, a rodzice proszeni są o śledzenie komunikatów przekazywanych przez dyrektorów placówek. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, w pomieszczeniach, w których odbywają się zajęcia, temperatura powinna wynosić co najmniej 18°C, w salach gimnastycznych minimum 16°C, a w szatniach i łazienkach co najmniej 24°C. Służby miejskie apelują do mieszkańców o zachowanie ostrożności, bieżące śledzenie komunikatów oraz korzystanie z dostępnych form wsparcia do czasu usunięcia awarii.
Grafika: Artur Stankiewicz
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
Każdego roku 4 lutego na całym świecie zwracamy szczególną uwagę na temat chorób nowotworowych. To dzień, który przypomina, jak ogromne znaczenie mają profilaktyka, edukacja oraz regularne badania w ochronie zdrowia i życia. Rak bardzo często rozwija się bez wyraźnych objawów, dlatego wczesne wykrycie zmian może mieć decydujący wpływ na skuteczność leczenia i rokowania.
Profilaktyka nie powinna kojarzyć się ze strachem, lecz z odpowiedzialnością za siebie i swoich bliskich. Systematyczne wykonywanie badań kontrolnych, obserwowanie własnego organizmu oraz szybka reakcja na niepokojące symptomy zwiększają szanse na wykrycie choroby we wczesnym stadium. To właśnie wtedy możliwości leczenia są największe. W codziennym zabieganiu łatwo odkładamy troskę o zdrowie na później, jednak takie podejście może mieć poważne konsekwencje. Zdrowie jest fundamentem naszego życia, pracy i relacji z innymi ludźmi, dlatego warto traktować je jako priorytet, a nie odległy plan na przyszłość.
Światowy Dzień Walki z Rakiem to również okazja, aby podkreślić znaczenie rozmowy i wzajemnego wsparcia. Zachęcajmy siebie nawzajem do badań, dzielmy się wiedzą i obalajmy mity dotyczące nowotworów. Im większa świadomość społeczna, tym większa szansa na skuteczną walkę z chorobą. Edukacja, profilaktyka oraz regularne badania pozostają najskuteczniejszą bronią w zapobieganiu nowotworom. Razem możemy zrobić wiele, by dbać o zdrowie – swoje i innych.
Grafika: Artur Stankiewicz
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
Na warszawskim Targówku doszło do dramatycznych wydarzeń, które postawiły służby w stan pełnej mobilizacji. W jednym z domów jednorodzinnych odnaleziono ciała dwóch osób. Podczas policyjnej interwencji w budynku przebywał jeszcze jeden mężczyzna, który zabarykadował się w jednym z pomieszczeń i mógł mieć związek ze sprawą. Na miejsce skierowano negocjatorów oraz policyjnych kontrterrorystów. Akcja zakończyła się zatrzymaniem podejrzanego.
Zawiadomienie o znalezieniu zwłok dwóch osób natychmiast uruchomiło działania służb. Do domu na Targówku skierowano policyjne patrole, które po wejściu do budynku potwierdziły, że w środku znajdują się ciała kobiety i mężczyzny. Ze względu na nieustalone okoliczności zdarzenia interwencję uznano za wyjątkowo niebezpieczną.
W trakcie prowadzonych czynności funkcjonariusze ustalili, że w domu przebywa jeszcze jeden mężczyzna. Zamknął się on w jednym z pomieszczeń i nie chciał go opuścić. Istniały podejrzenia, że może mieć bezpośredni związek z ujawnionymi zwłokami. Do akcji włączono policyjnych negocjatorów, którzy prowadzili rozmowy w celu bezpiecznego zakończenia sytuacji.
Dla bezpieczeństwa mieszkańców okolica została zabezpieczona, a osoby przebywające w pobliżu poproszono o pozostanie w domach.
W działaniach uczestniczyli funkcjonariusze z komendy policji na Pradze Północ, Komendy Stołecznej Policji oraz policyjni kontrterroryści. Zabezpieczeniem terenu zajmowali się policjanci Oddziału Prewencji Policji. Cała operacja prowadzona była zgodnie z najwyższymi standardami bezpieczeństwa.
Po pewnym czasie policja poinformowała, że mężczyzna, który wcześniej się zabarykadował, został zatrzymany. Na miejscu wciąż trwają czynności procesowe.
Na tym etapie śledczy nie ujawniają szczegółów dotyczących przyczyn śmierci dwóch osób ani relacji łączących je z zatrzymanym mężczyzną. Sprawa ma charakter rozwojowy. Kluczowe znaczenie będą miały wyniki oględzin miejsca zdarzenia oraz dalsze ustalenia prowadzone pod nadzorem prokuratury.
Zdarzenie to pokazuje, że nawet w spokojnych dzielnicach miasta mogą nagle wystąpić poważne sytuacje kryzysowe. Policja apeluje o stosowanie się do poleceń służb i powstrzymanie się od rozpowszechniania niesprawdzonych informacji.
Zdjęcia: Marek Śliwiński
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
Piątkowe popołudnie, 16 stycznia 2026 roku w Pruszkowie mogło zakończyć się tragedią. Około godziny 12:40 w rejonie ronda Solidarności, na ulicy Łączniczek AK, doszło do groźnie wyglądającej kolizji, która przerodziła się w dramatyczne ujęcie obywatelskie.
23-letni obywatel Ukrainy, kierujący osobowym Fordem, wjechał pod prąd w ruchliwy rejon miasta. Ten niebezpieczny manewr natychmiast zwrócił uwagę osób znajdujących się w pobliżu. Chwilę później doszło do zderzenia z busem marki Volkswagen, należącym do firmy kurierskiej.
Już od pierwszych sekund było jasne, że sytuacja jest poważna.
Świadkowie nie pozostali obojętni. Zatrzymali się, by sprawdzić, czy nikt nie odniósł obrażeń. Na miejsce zdarzenia niemal natychmiast „najechał” Marek Śliwiński, nasz reporter Warszawskiej Grupy Luka&Maro. Jak wynika z jego relacji, zarówno on, jak i drugi świadek wyczuli od kierowcy wyraźną woń alkoholu.
W obawie o bezpieczeństwo innych uczestników ruchu zdecydowali się działać. Zabrali mężczyźnie kluczyki, by uniemożliwić mu dalszą jazdę, i wezwali policję. W takich chwilach liczą się sekundy, nietrzeźwy lub odurzony kierowca może w każdej chwili spróbować ucieczki lub doprowadzić do kolejnego, znacznie groźniejszego zdarzenia.
Interwencja nie była jednak spokojna.
Kierowca szybko stał się skrajnie agresywny. Krzyczał, przeklinał, nie reagował na żadne próby uspokojenia. Siedząc w swoim aucie, kopał nogami w przednią szybę, wykrzykując: „Pójdę sobie na wojnę, nic mi nie zrobicie!”
Z relacji osób będących na miejscu wynika, że mężczyzna był pobudzony, niekontrolowany i niebezpieczny. Trudno było nawiązać z nim jakikolwiek logiczny kontakt. Jego zachowanie budziło realny strach, nie tylko wśród świadków, ale także u kierowcy busa, który obawiał się o własne bezpieczeństwo, podobnie jak przypadkowi przechodnie.
Dodatkowo napięcie potęgował fakt, że na miejscu zaczęła pojawiać się większa grupa obcokrajowców, którzy zaglądali do wnętrza pojazdu sprawcy. Reporter zapytał jednego z nich, czy zna kierowcę — mężczyzna potwierdził, że pracują razem. Chwilę później na miejsce dotarła również matka sprawcy.
Każda kolejna minuta zwiększała ryzyko eskalacji.
Na szczęście świadkom udało się utrzymać sytuację pod kontrolą do czasu przyjazdu służb. Policjanci przejęli interwencję, zatrzymali agresywnego mężczyznę i zabezpieczyli miejsce zdarzenia.
Agresja nie ustała wraz z przyjazdem policji
Jak relacjonują świadkowie, agresywne zachowanie 23-latka nie zakończyło sięwraz z przyjazdem patrolu policji. Mężczyzna również wobec funkcjonariuszy był pobudzony, nieposłuszny i niechętnie wykonywał wydawane polecenia. Każda czynność wymagała od policjantów dużej stanowczości i cierpliwości, a sytuacja przez dłuższy czas pozostawała napięta.
Na miejscu znajdowała się także matka sprawcy, której obecność według świadków nie ułatwiała interwencji. Kobieta próbowała podchodzić do funkcjonariuszy i swoimi zachowaniami dodatkowo komplikowała przebieg działań służb.
Mimo trudnych warunków policjanci zachowali pełen profesjonalizm, konsekwentnie realizując swoje obowiązki i dbając zarówno o bezpieczeństwo uczestników zdarzenia, jak i osób postronnych. Dzięki ich opanowaniu i doświadczeniu sytuację udało się ostatecznie opanować, a interwencja zakończyła się bez dalszej eskalacji.
Podkom. Monika Orlik z Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie w rozmowie potwierdziła, że do takiego zdarzenia doszło. Jak przekazała, pobrano krew do badań, aby ustalić, czy 23-latek znajdował się pod wpływem alkoholu lub substancji psychoaktywnych. Policja zapowiedziała również wezwanie świadków na komendę ich zeznania będą kluczowe, zwłaszcza że interwencja miała charakter ujęcia obywatelskiego.
To zdarzenie jest kolejnym dowodem na to, jak ogromne znaczenie ma szybka i odważna reakcja świadków. Gdyby kierowca odjechał, mógłby doprowadzić do kolejnej kolizji — być może już ze skutkami tragicznymi.
Ostateczne ustalenia w sprawie zależeć będą od wyników badań oraz zgromadzonego materiału dowodowego. Policja wyjaśnia dokładny przebieg kolizji, zachowanie kierowcy oraz wszystkie okoliczności dramatycznych wydarzeń w centrum Pruszkowa.
FOT. Marek Śliwiński
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
W sobotni poranek Czantoria stała się miejscem niezwykłym. Nie z powodu pogody, nie z powodu rekordowych tłumów turystów, ale przez ludzi, którzy postanowili wspiąć się na jej szczyt… w samych gaciach. Wszystko po to, by pomóc małemu Kaziowi, choremu na dystrofię mięśniową Duchenne’a (DMD) – ciężką, postępującą chorobę genetyczną, która dzień po dniu odbiera dzieciom siłę mięśni.
Ta niecodzienna akcja miała jeden cel: przyciągnąć uwagę, poruszyć serca i zebrać środki na kosztowne leczenie oraz rehabilitację chłopca. Uczestnicy wydarzenia – strażacy, sportowcy, rodziny z dziećmi i zwykli mieszkańcy regionu – pokazali, że dla dobra drugiego człowieka potrafią wyjść ze swojej strefy komfortu dosłownie i w przenośni.
Choć temperatura nie rozpieszczała, a wiatr na szlaku przypominał, że Beskidy potrafią być wymagające, atmosfera była gorąca od emocji. Śmiech mieszał się ze wzruszeniem, a na twarzach uczestników widać było dumę, że mogą zrobić coś ważnego. Każdy krok w górę był symbolicznym krokiem w stronę nadziei dla Kazia.
Dystrofia mięśniowa Duchenne’a to choroba, która stopniowo prowadzi do zaniku mięśni i w konsekwencji do niewydolności oddechowej oraz serca. Jedyną szansą na spowolnienie jej przebiegu jest nowoczesna terapia, której koszt liczony jest w milionach złotych. Dla jednej rodziny to kwota nieosiągalna – dlatego tak wielką rolę odgrywają akcje społeczne, takie jak ta na Czantorii.
Wydarzenie nie było tylko sportowym wyczynem czy medialną ciekawostką. Było dowodem na to, że solidarność ma realną moc. Każda wrzucona do puszki złotówka, każda udostępniona informacja i każdy zdobyty metr wysokości przybliżał Kazia do leczenia.
Na szczycie, zmęczeni, zmarznięci, ale szczęśliwi uczestnicy rozwiesili baner z imieniem chłopca i hasłem „Dla Kazia”. Widok ten mówił więcej niż tysiąc słów – oto grupa ludzi, która postanowiła nie odwracać wzroku od cudzej tragedii, ale zamienić ją w wspólne działanie.
Czantoria tego dnia była czymś więcej niż górą. Stała się symbolem drogi, którą musi przejść Kazio – trudnej, stromej, pełnej przeszkód. Dzięki ludziom o wielkich sercach nie musi jednak iść nią sam.
Bo czasem wystarczy para gaci, odrobina odwagi i ogrom empatii, by zrobić coś naprawdę wielkiego.
Miasto ogłasza wyjątkowy stan gotowości. Władze Warszawy apelują do wszystkich mieszkańców: osoby, które nie muszą, powinny pozostać w domach
Meteorolodzy zapowiadają niebezpieczną aurę. W środę w stolicy prognozowany jest marznący deszcz, który może sprawić, że drogi i chodniki staną się bardzo śliskie. Zarząd Oczyszczania Miasta śledzi rozwój sytuacji i prosi mieszkańców o ostrożność przy wychodzeniu z domu i planowaniu przejazdów.
Synoptycy zapowiadają opady, które na zimnym podłożu mogą szybko zamienić się w groźną warstwę lodu. To jedna z najtrudniejszych zimowych sytuacji, niebezpieczna zarówno dla pieszych, jak i dla kierowców. Zagrożenie poślizgnięciami gwałtownie wzrasta, a pogoda może pogarszać się bardzo szybko.
Zdjęcie: Marek Śliwiński
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!