Zderzenie trzech pojazdów z udziałem innowacyjnego taksówkarza na Żoliborzu

Na skrzyżowaniu ulic Powązkowskiej i Rydygiera na warszawskim Żoliborzu doszło do zderzenia trzech samochodów osobowych, w tym pojazdu zajmującego się przewozem osób. Okoliczności zdarzenia ustalali funkcjonariusze policji.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierujący Toyotą, określaną jako tzw. „innowacyjna taksówka”, wjechał na skrzyżowanie na czerwonym świetle, doprowadzając do kolizji z dwoma innymi pojazdami – Mazdą oraz Fordem.

W wyniku zdarzenia poszkodowane zostały trzy osoby. Na miejsce zadysponowano dwa Zespoły Ratownictwa Medycznego, które przebadały uczestników kolizji w karetkach pogotowia. Jak przekazano, osoby poszkodowane nie wymagały hospitalizacji.

Ruch w rejonie skrzyżowania był czasowo utrudniony.

FOT. Kamil Kozak

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Wypadek na skrzyżowaniu Hynka i Radarowej w Warszawie. Dwie osoby ranne

Spokojne popołudnie na jednej z głównych arterii południowej Warszawy w jednej chwili zamieniło się w scenę rodem z dramatu. Na skrzyżowaniu ulic Hynka i Radarowej rozegrały się wydarzenia, które na długo zapadną w pamięć świadków.

Według wstępnych informacji, kierowca osobowego BMW poruszający się w stronę Żwirki i Wigury nagle utracił kontrolę nad pojazdem. Samochód wypadł z jezdni, przeciął pas zieleni i z impetem wpadł na nadjeżdżającą z przeciwnego kierunku Toyotę pełniącą funkcję taksówki. Potężna siła zderzenia sprawiła, że Toyota została odrzucona i uderzyła w autobus miejski.

Na miejscu natychmiast zapanował chaos rozbite auta, rozrzucone fragmenty karoserii i ludzie próbujący zrozumieć, co właśnie się stało. Dwie osoby odniosły obrażenia i wymagały pilnej pomocy medycznej. Zespoły Ratownictwa Medycznego przetransportowały poszkodowanych do szpitala.

Do akcji wkroczyli również strażacy oraz policjanci, którzy zabezpieczyli miejsce zdarzenia i rozpoczęli ustalanie dokładnych okoliczności wypadku. Jak udało się ustalić, wszyscy trzej kierowcy uczestniczący w tym dramatycznym zdarzeniu byli obcokrajowcami.

Przez dłuższy czas ulica w kierunku Alei Krakowskiej była całkowicie zamknięta. Kierowcy utknęli w korkach, a komunikacja w tej części miasta została poważnie sparaliżowana.

Ten wypadek to kolejny bolesny przypomnienie, jak niewiele potrzeba, by rutynowa podróż zamieniła się w walkę o zdrowie i życie. Chwila nieuwagi, utrata kontroli i konsekwencje, które dotykają nie tylko uczestników zdarzenia, ale całe miasto.

FOT. Kamil

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Pożar w Pruszkowie – ul. Pływacka. Strażacy opanowali groźny ogień

W poniedziałek, 19 stycznia 2026 roku w godzinach popołudniowych w Pruszkowie rozdarł blask ognia i dźwięk syren. Przy ulicy Pływackiej doszło do groźnego pożaru budynku gospodarczego. Z uzyskanych informacji wynika, że w obiekcie mieściła się stolarnia. Ogień bardzo szybko objął wnętrze budynku, a następnie całą jego konstrukcję. Płomienie były bezlitosne, trawiły wszystko, co napotkały na swojej drodze, pozostawiając po sobie zgliszcza i zapach spalonego drewna.

Przez kilka długich godzin do wieczora z żywiołem walczyli strażacy z Państwowej Straży Pożarnej w Pruszkowie, wspierani przez druhów z OSP Nowa Wieś (woj. mazowieckie), OSP Moszna oraz OSP Młochów. Akcja była trudna i wymagająca, duże zadymienie, wysoka temperatura oraz obecność łatwopalnych materiałów znacząco utrudniały działania gaśnicze.

Strażacy prowadzili działania w pełnym skupieniu, sukcesywnie ograniczając rozwój pożaru i chroniąc pobliski dom. Ich szybka reakcja, doświadczenie i determinacja pozwoliły opanować sytuację.

Najważniejszą informacją jest fakt, że w wyniku pożaru nikt nie ucierpiał. Pomimo poważnych zniszczeń obyło się bez osób poszkodowanych.

Na chwilę obecną nie są znane dokładne straty materialne, wiadomo jedynie, że wnętrze budynku gospodarczego oraz sama konstrukcja zostały poważnie zniszczone. Przyczyna pożaru nie została jeszcze ustalona. Okoliczności zdarzenia będą wyjaśniane przez odpowiednie służby po zakończeniu czynności operacyjnych.

To zdarzenie po raz kolejny pokazuje, jak nieprzewidywalny i niszczycielski potrafi być ogień oraz jak ogromne znaczenie ma szybka i skoordynowana reakcja służb ratowniczych. Dzięki ich pracy udało się zapobiec znacznie większym stratom.

FOT. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Kierowco, oczyść auto z lodu! Spadające kawałki mogą być śmiertelnie niebezpieczne

Bezpieczeństwo podczas zimowej jazdy w dużej mierze zależy od odpowiedniego przygotowania samochodu. Śnieg i lód zalegający na dachu, maskach czy innych częściach pojazdu mogą w każdej chwili oderwać się i spaść na inne samochody. Takie sytuacje nie tylko stwarzają ryzyko uszkodzeń mienia, ale mogą też prowadzić do poważnych wypadków.

Każdy kierowca odpowiada nie tylko za siebie, ale również za bezpieczeństwo innych uczestników ruchu drogowego. Dlatego obowiązkiem kierowców jest dokładne oczyszczenie całego pojazdu przed wyruszeniem w trasę. Dotyczy to szyb, świateł, lusterek, tablic rejestracyjnych, a także dachu. Zaniedbanie tej czynności może skutkować realnym zagrożeniem na drodze oraz konsekwencjami prawnymi. Z pozoru drobne niedopatrzenie może prowadzić do bardzo poważnych skutków.

Problem nie dotyczy wyłącznie ciężarówek, także samochody osobowe mogą stanowić zagrożenie. Nasz reporter był świadkiem sytuacji, w której kierowca Renault Megane poruszał się trasą S8 w kierunku Marek z dużymi taflami lodu na dachu. Do zdarzenia doszło w piątek około godziny 13:45 na wysokości Żoliborza. Oderwane kawałki lodu spadały na jezdnię, stwarzając realne niebezpieczeństwo dla innych uczestników ruchu.

Twarde i ostre kawałki lodu mogą wyrządzić poważną krzywdę pasażerom innych pojazdów. Zarówno spadający lód z dachów samochodów osobowych, jak i naczep ciężarówek, to realne zagrożenie, o czym nie raz mogliśmy się przekonać. Dlatego zimą warto pamiętać: bezpieczna jazda zaczyna się od dokładnego oczyszczenia pojazdu z lodu i śniegu.

W 2026 roku kary za nieodśnieżone auto są wysokie i sięgają nawet 3000 zł mandatu oraz 12-15 punktów karnych za jazdę z ograniczoną widocznością, a dodatkowo grożą kary za nieodśnieżone tablice (do 500 zł i 8 pkt) i światła (do 300 zł i 8 pkt).

FOT. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Ciała na łóżkach, pies w kącie. Horror przy Wiosny Ludów w Ursusie

Z pozoru zwyczajny, zimowy dzień okazał się tragedią dla mieszkańców jednej z posesji przy ulicy Wiosny Ludów w warszawskim Ursusie. W sobotę, 17 stycznia 2026 roku, w okolicach południa policjanci zostali wezwani do jednego z domów jednorodzinnych przez zaniepokojonych sąsiadów.

Od dłuższego czasu nikt nie widział mieszkańców domu. Jak przekazał nam jeden z sąsiadów, w budynku panowała cisza, która zaczęła niepokoić okolicznych mieszkańców. Dodatkowo okazało się, że dom był całkowicie odcięty od mediów, bez prądu i bez wody. W takich warunkach kobieta i mężczyzna mieli żyć przez nieokreślony czas.

Gdy policjanci weszli do środka, natrafili na wstrząsający widok. W jednym z pokojów, na łóżkach, leżały dwie osoby kobieta i mężczyzna. Bez oznak życia. Wnętrze było wychłodzone, a martwa cisza tylko potęgowała grozę sytuacji.

Na miejsce natychmiast wezwano zespół ratownictwa medycznego. Niestety, ratownicy nie byli już w stanie pomóc, stwierdzili zgon obojga mieszkańców.

Jedyną istotą, która przeżyła dramat, był pies. Skrajnie wyziębiony, wystraszony, skulony w rogu pokoju, jakby resztkami sił próbował przetrwać. Zwierzę zostało przekazane pod opiekę ekopatrolu Straży Miejskiej.

Teren posesji zabezpieczono, a dalsze czynności prowadzili policjanci pod nadzorem prokuratury. Na obecnym etapie nie są znane dokładne przyczyny śmierci kobiety i mężczyzny. Ciała zostaną poddane sekcji zwłok, która ma pomóc w wyjaśnieniu okoliczności tej tragedii.

Tragedia rodzi również pytania, na które dziś trudno znaleźć odpowiedź. Czy ktokolwiek wiedział, w jakich warunkach żyli mieszkańcy tego domu? Czy informacje o odciętych mediach, braku ogrzewania, prądu i wody docierały do miejskich instytucji, pomocy społecznej lub służb? Na razie nie wiadomo, czy rodzina była objęta jakąkolwiek formą wsparcia. Sprawa pokazuje, jak łatwo dramat może rozgrywać się w ukryciu, z dala od systemu i ludzkiej uwagi.

To dramat, który przez długi czas rozgrywał się w ciszy za zamkniętymi drzwiami, bez światła, bez wody i bez pomocy. Gdy sąsiedzi zareagowali, było już za późno.

FOT. Anna Szymańska

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Interwencja straży pożarnej przy ulicy Sosnowej w Milanówku

W sobotę, 17 stycznia 2026 roku, strażacy zostali zadysponowani do zdarzenia w Milanówku, w województwie mazowieckim, w powiecie grodziskim. Zgłoszenie dotyczyło pożaru garażu przy ulicy Sosnowej.

Po przybyciu na miejsce zastępy straży pożarnej przeprowadziły rozpoznanie sytuacji oraz zabezpieczyły teren działań. W trakcie interwencji sprawdzono obiekt pod kątem zagrożeń pożarowych.

W zdarzeniu nie odnotowano osób poszkodowanych. Działania zakończyły się bez konieczności prowadzenia długotrwałej akcji gaśniczej.

FOT. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Milanówek: Samochód wjechał pod pociąg WKD. Groźna kolizja na przejeździe kolejowym

To były ułamki sekund, które mogły zdecydować o ludzkim życiu. O ogromnym szczęściu może dziś mówić kierująca samochodem marki Renault, która w Milanówku wjechała wprost pod nadjeżdżający pociąg Warszawskiej Kolei Dojazdowej. Dramatyczne sceny rozegrały się na przejeździe kolejowym w pobliżu przystanku WKD Polesie, miejscu gdzie chwila nieuwagi potrafi zamienić się w katastrofę.

Do groźnie wyglądającego zdarzenia doszło na skrzyżowaniu ulic Brwinowskiej i Grudowskiej. Torowisko przecina tam jezdnię, a pociągi WKD poruszają się regularnie i bezwzględnie mają pierwszeństwo. Tego dnia skład właśnie ruszył z przystanku i znajdował się już na przejeździe, gdy nagle doszło do zderzenia.

Jak wynika ze wstępnych ustaleń, kierująca Renault Koleos kobieta najprawdopodobniej na moment straciła koncentrację. Ten jeden, krótki moment wystarczył, by jej samochód uderzył w przedni bok nadjeżdżającej kolejki WKD. Huk, zgrzyt metalu i przerażenie pasażerów, tak wyglądały pierwsze chwile po kolizji.

Na szczęście, mimo że zdarzenie wyglądało niezwykle groźnie, nikt nie odniósł obrażeń. Ani kierująca samochodem, ani pasażerowie pociągu nie potrzebowali pomocy medycznej. To prawdziwy cud, biorąc pod uwagę masę i siłę rozpędzonego składu kolejowego.

Nie obyło się jednak bez konsekwencji. Ruch pociągów w kierunku Warszawy został czasowo wstrzymany, a pasażerowie musieli liczyć się z poważnymi utrudnieniami i opóźnieniami. Na miejscu pracowały służby, które zabezpieczyły teren i wyjaśniały okoliczności zdarzenia.

Ten wypadek to kolejny dramatyczny przykład, jak niebezpieczne potrafią być przejazdy kolejowe. Chwila nieuwagi, spojrzenie w bok, myśl oderwana od drogi — i tragedia wisi na włosku. Tym razem los okazał się łaskawy. Następnym razem może nie być już tyle szczęścia.

FOT. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Tragiczny wypadek przy stacji PKP w Grodzisku Mazowieckim. Mężczyzna zginął pod pociągiem

Poranek, który dla wielu miał być zwyczajnym początkiem dnia, w Grodzisku Mazowieckim zamienił się w dramat. W rejonie stacji kolejowej czas nagle się zatrzymał, przerwany przez tragedię, której skutków nie da się cofnąć.

Chwilę po godzinie 9:35 doszło tam do śmiertelnego zdarzenia z udziałem pociągu dalekobieżnego jadącego z Wrocławia do Białegostoku. Pod nadjeżdżający skład dostał się mężczyzna. Siła uderzenia była tak ogromna, że nie miał on żadnych szans na przeżycie. Zginął na miejscu, zanim ktokolwiek mógł udzielić mu pomocy.

W pociągu podróżowało około 350 pasażerów, ludzi jadących do pracy, na spotkania, do rodzin. Dla nich ta podróż już na zawsze pozostanie wspomnieniem szoku, ciszy i niedowierzania. Na miejsce natychmiast wezwano służby ratunkowe. Strażacy pomogli bezpiecznie ewakuować pasażerów ze składu, dbając o ich bezpieczeństwo i spokój w jednej z najtrudniejszych chwil.

Na obecnym etapie nie jest jasne, w jaki sposób mężczyzna znalazł się na torach — nie wiadomo, czy przechodził w miejscu do tego nieprzeznaczonym, czy też doszło do nieszczęśliwego upadku z peronu; okoliczności zdarzenia bada policja.

To kolejny tragiczny dowód na to, jak kruche bywa ludzkie życie i jak jedna sekunda może zmienić wszystko dla ofiary, świadków i bliskich, którzy być może wciąż czekają na telefon, który nigdy już nie zadzwoni.

FOT. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Awaria wodociągowa w Pruszkowie. Utrudnienia na północy miasta

W rejonie ulic Poznańskiej i Konrada Kurca w Pruszkowie doszło do awarii sieci wodociągowej. Usterka wystąpiła w godzinach porannych i spowodowała lokalne utrudnienia w dostępie do wody.

Na miejscu intensywne prace prowadzi MPWiK Wodociągi Warszawskie. Służby techniczne pracują nad jak najszybszym usunięciem awarii i przywróceniem pełnych dostaw wody do odbiorców. Zgodnie z przekazanymi informacjami, naprawa powinna zakończyć się w ciągu około dwóch godzin.

Do czasu usunięcia usterki mieszkańcy północnej części Pruszkowa mogą odczuwać obniżone ciśnienie wody w kranach. W wyniku awarii doszło również do zalania skweru przy ul. Konrada Kurca.

Służby apelują do mieszkańców o wyrozumiałość i zapewniają, że sytuacja jest na bieżąco monitorowana. O ewentualnych zmianach lub przedłużeniu prac będą informować na bieżąco.

FOT. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Ujęcie obywatelskie w Pruszkowie. Jechał pod prąd, staranował busa i wpadł w szał

Piątkowe popołudnie, 16 stycznia 2026 roku w Pruszkowie mogło zakończyć się tragedią. Około godziny 12:40 w rejonie ronda Solidarności, na ulicy Łączniczek AK, doszło do groźnie wyglądającej kolizji, która przerodziła się w dramatyczne ujęcie obywatelskie.

23-letni obywatel Ukrainy, kierujący osobowym Fordem, wjechał pod prąd w ruchliwy rejon miasta. Ten niebezpieczny manewr natychmiast zwrócił uwagę osób znajdujących się w pobliżu. Chwilę później doszło do zderzenia z busem marki Volkswagen, należącym do firmy kurierskiej.

Już od pierwszych sekund było jasne, że sytuacja jest poważna.

Świadkowie nie pozostali obojętni. Zatrzymali się, by sprawdzić, czy nikt nie odniósł obrażeń. Na miejsce zdarzenia niemal natychmiast „najechał” Marek Śliwiński, nasz reporter Warszawskiej Grupy Luka&Maro. Jak wynika z jego relacji, zarówno on, jak i drugi świadek wyczuli od kierowcy wyraźną woń alkoholu.

W obawie o bezpieczeństwo innych uczestników ruchu zdecydowali się działać. Zabrali mężczyźnie kluczyki, by uniemożliwić mu dalszą jazdę, i wezwali policję. W takich chwilach liczą się sekundy, nietrzeźwy lub odurzony kierowca może w każdej chwili spróbować ucieczki lub doprowadzić do kolejnego, znacznie groźniejszego zdarzenia.

Interwencja nie była jednak spokojna.

Kierowca szybko stał się skrajnie agresywny. Krzyczał, przeklinał, nie reagował na żadne próby uspokojenia. Siedząc w swoim aucie, kopał nogami w przednią szybę, wykrzykując:
„Pójdę sobie na wojnę, nic mi nie zrobicie!”

Z relacji osób będących na miejscu wynika, że mężczyzna był pobudzony, niekontrolowany i niebezpieczny. Trudno było nawiązać z nim jakikolwiek logiczny kontakt. Jego zachowanie budziło realny strach, nie tylko wśród świadków, ale także u kierowcy busa, który obawiał się o własne bezpieczeństwo, podobnie jak przypadkowi przechodnie.

Dodatkowo napięcie potęgował fakt, że na miejscu zaczęła pojawiać się większa grupa obcokrajowców, którzy zaglądali do wnętrza pojazdu sprawcy. Reporter zapytał jednego z nich, czy zna kierowcę — mężczyzna potwierdził, że pracują razem. Chwilę później na miejsce dotarła również matka sprawcy.

Każda kolejna minuta zwiększała ryzyko eskalacji.

Na szczęście świadkom udało się utrzymać sytuację pod kontrolą do czasu przyjazdu służb. Policjanci przejęli interwencję, zatrzymali agresywnego mężczyznę i zabezpieczyli miejsce zdarzenia.

Agresja nie ustała wraz z przyjazdem policji

Jak relacjonują świadkowie, agresywne zachowanie 23-latka nie zakończyło się wraz z przyjazdem patrolu policji. Mężczyzna również wobec funkcjonariuszy był pobudzony, nieposłuszny i niechętnie wykonywał wydawane polecenia. Każda czynność wymagała od policjantów dużej stanowczości i cierpliwości, a sytuacja przez dłuższy czas pozostawała napięta.

Na miejscu znajdowała się także matka sprawcy, której obecność według świadków nie ułatwiała interwencji. Kobieta próbowała podchodzić do funkcjonariuszy i swoimi zachowaniami dodatkowo komplikowała przebieg działań służb.

Mimo trudnych warunków policjanci zachowali pełen profesjonalizm, konsekwentnie realizując swoje obowiązki i dbając zarówno o bezpieczeństwo uczestników zdarzenia, jak i osób postronnych. Dzięki ich opanowaniu i doświadczeniu sytuację udało się ostatecznie opanować, a interwencja zakończyła się bez dalszej eskalacji.

Podkom. Monika Orlik z Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie w rozmowie potwierdziła, że do takiego zdarzenia doszło. Jak przekazała, pobrano krew do badań, aby ustalić, czy 23-latek znajdował się pod wpływem alkoholu lub substancji psychoaktywnych. Policja zapowiedziała również wezwanie świadków na komendę ich zeznania będą kluczowe, zwłaszcza że interwencja miała charakter ujęcia obywatelskiego.

To zdarzenie jest kolejnym dowodem na to, jak ogromne znaczenie ma szybka i odważna reakcja świadków. Gdyby kierowca odjechał, mógłby doprowadzić do kolejnej kolizji — być może już ze skutkami tragicznymi.

Ostateczne ustalenia w sprawie zależeć będą od wyników badań oraz zgromadzonego materiału dowodowego. Policja wyjaśnia dokładny przebieg kolizji, zachowanie kierowcy oraz wszystkie okoliczności dramatycznych wydarzeń w centrum Pruszkowa.

FOT. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!