Potrącony pies uratowany dzięki reakcji kierowcy i policji

To miała być zwykła, zimowa droga. Śnieg padał gęsto, widoczność była coraz gorsza. Kilka minut po 15:00 w Siemirowicach, w gminie Cewice, wydarzyło się coś, co mogło skończyć się w ciszy i obojętności.

Kierowca skody, mieszkaniec powiatu kartuskiego, nie miał szans wyhamować, gdy pies nagle wbiegł prosto pod koła jego auta. Uderzenie. Chwila grozy. I zwierzę, które w panice uciekło w stronę najbliższej posesji.

Mógł odjechać. Mógł uznać, że „to nie jego sprawa”.
Nie zrobił tego.

Został. Szukał. Pukał do drzwi. Pytał, do kogo należy pies. Chciał pomóc. Gdy nie udało się go odnaleźć, powiadomił policję. Pokazał funkcjonariuszkom zdjęcie rannego zwierzęcia, które zdążył zrobić chwilę po wypadku.

Lęborskie policjantki ruchu drogowego ruszyły natychmiast. Odnalazły psa za płotem sąsiedniej posesji. Leżał przykryty śniegiem. Skrajnie wyziębiony. Z drgawkami. Z bezwładnymi tylnymi łapami. Sam. Cierpiący. Powoli gasnący w mrozie.

Nie było czasu do stracenia.

Okryły go kocem, ostrożnie przeniosły do radiowozu i natychmiast skontaktowały się z lekarką weterynarii. Pani doktor bez chwili wahania poleciła przywieźć psa do lecznicy. Tam rozpoczęła się walka o jego życie — opatrzone rany, podane antybiotyki, leki przeciwbólowe, ogrzewanie wyziębionego ciała.

To była walka z czasem i z mrozem. Walka, której nie trzeba było podejmować — a jednak ktoś ją podjął.

Dzięki wrażliwości kierowcy, determinacji policjantek i natychmiastowej pomocy lekarki weterynarii ten pies dostał szansę. Szansę, której mógł nie mieć.

Teraz zwierzę przebywa w schronisku, a policjanci szukają jego właściciela.

Ta historia przypomina, że prawo to jedno — bo zgodnie z art. 25 ustawy o ochronie zwierząt kierowca ma obowiązek udzielić pomocy potrąconemu zwierzęciu lub zawiadomić odpowiednie służby — ale człowieczeństwo to coś więcej. To decyzja podjęta w ułamku sekundy. To zatrzymanie się wtedy, gdy inni by odjechali.

Pamiętajmy — mróz nie oszczędza nikogo. Na wychłodzenie narażeni są nie tylko ludzie w kryzysie bezdomności, ale również zwierzęta. Jeśli widzimy błąkające się, cierpiące z powodu zimna zwierzę — reagujmy. Dzwońmy pod numer alarmowy 112.

Bo czasem jedno wykonane połączenie ratuje czyjeś życie.

Fot. KWP w Gdańsku, policja.pl

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Odwilż odsłania zaniedbania. Bryły lodu spadały na chodnik

Mandat, polecenie jak najszybszego usunięcia zagrożenia i poradę jak można mu zapobiegać, odebrała od strażników miejskich właścicielka posesji przy Kamionkowskiej, przed którą spadały z dachu bryły lodu. To kolejne z serii niebezpieczeństw, do których przyczynia się tegoroczna śnieżna i mroźna zima.

W związku z dodatnimi temperaturami i odwilżą, z dachów zaczyna zsuwać się zalegający na nich w dużych ilościach śnieg i lód. Nie zapobiegła temu właścicielka jednej z posesji przy Kamionkowskiej, przed którą w czwartek 12 lutego na chodnik zaczęły spadać bryły lodu. Interweniujący na miejscu strażnicy z VII Oddziału Terenowego, natychmiast wygrodzili niebezpieczne miejsce, kierując ruch na drugą stronę ulicy. Następnie zajęli się ustaleniem osoby odpowiedzialnej. Była nią właścicielka posesji, która została niezwłocznie wezwana na miejsce. Kobieta została uświadomiona o zagrożeniu i obowiązkach, których nie wypełniła, po czym niezwłocznie sama zabrała się do oczyszczania chodnika. Na szczęście uliczka nie jest zbyt ruchliwa i piesi bezpiecznie mogli się nią poruszać po drugiej stronie jezdni. Kobieta, która nie wypełniła obowiązku oczyszczania przyległego do jezdni chodnika i oznaczenia niebezpiecznego miejsca została ukarana mandatem. Strażnicy poradzili jej również, w jaki sposób może zapobiegać osuwaniu się z dachu lodowej skorupy.

Od pierwszego dnia „prawdziwej zimy”, funkcjonariusze prowadzą w całej Warszawie intensywne kontrole wywiązywania się właścicieli i zarządców posesji z obowiązków: odśnieżania, odladzania i usuwania zagrożeń, powstających o tej porze roku.

oplus_2

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Obchody 84. rocznicy pierwszego zrzutu Cichociemnych oraz Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Armii Krajowej – 14 lutego 2026 roku

14 lutego 2026 roku w całej Polsce odbyły się uroczystości upamiętniające bohaterów Polskie Państwo Podziemne. Tegoroczne obchody miały szczególny charakter – po raz pierwszy oficjalnie obchodzono Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Armia Krajowa, ustanowiony, by oddać hołd członkom największej podziemnej organizacji zbrojnej działającej w okupowanej Europie podczas II wojny światowej.

Centralne uroczystości w Warszawie odbyły się przy pomniku Cichociemni Spadochroniarze Armii Krajowej przy ul. Matejki oraz pod pomnikiem Armii Krajowej i Polskiego Państwa Podziemnego. W ceremonii złożenia wieńców uczestniczyli przedstawiciele władz państwowych i samorządowych, Wojska Polskiego, organizacji kombatanckich, a także harcerze, młodzież szkolna i mieszkańcy stolicy.

Podczas uroczystości przypomniano historię pierwszego zrzutu Cichociemnych do okupowanej Polski, przeprowadzonego w nocy z 15 na 16 lutego 1941 roku. Wówczas do kraju przerzucono trzech oficerów Armii Krajowej: podporucznika Jana Marka, podporucznika Stanisława Kostkę-Czarnieckiego oraz podporucznika Józefa Zabielskiego. Była to pierwsza z serii operacji lotniczych, których celem było wzmocnienie struktur podziemia wyszkolonymi żołnierzami oraz dostarczenie sprzętu do walki z okupantem.

W trakcie wydarzenia głos zabrali historycy i świadkowie historii. W wystąpieniach podkreślano odwagę, determinację i skalę poświęcenia żołnierzy AK oraz Cichociemnych, przypominając również o powojennych represjach, jakie dotknęły wielu z nich ze strony władz komunistycznych.

Obchody zwieńczyła msza święta w intencji poległych, odprawiona w Katedrze Polowej Wojska Polskiego. W całym kraju zorganizowano także wykłady, wystawy i spotkania edukacyjne, mające na celu przybliżenie młodszym pokoleniom roli Armii Krajowej i Cichociemnych w historii Polski.

Uroczystości 14 lutego 2026 roku stały się nie tylko symbolicznym aktem pamięci, lecz także momentem refleksji nad dziedzictwem tych, którzy walczyli o niepodległość. Ich postawa – jak podkreślano podczas obchodów – pozostaje trwałym elementem polskiej tożsamości narodowej.

Fot. Olga Gałecka

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

14 lutego. Mosty miłości i legenda, która łączy pokolenia czyli Dzień Zakochanych

Walentynki to wyjątkowe święto zakochanych, które co roku – 14 lutego – rozświetla serca ludzi na całym świecie. Swoją nazwę zawdzięczają św. Walentemu, którego wspomnienie liturgiczne w Kościele katolickim przypada właśnie tego dnia. Choć część polskiego społeczeństwa postrzega je jako przejaw amerykanizacji, dla wielu są piękną okazją do wyrażenia uczuć, wdzięczności i bliskości.

Tak zwane „mosty miłości” również w Polsce stały się symbolem zakochanych. To właśnie tam narodził się zwyczaj przypinania kłódek – znaków trwałości uczucia. Ten gest ma symbolicznie „zakuwać” szczęście, chronić przed rozstaniem i gwarantować wspólne, szczęśliwe życie. ❤️

Patron zakochanych – św. Walenty – był biskupem włoskiego miasta Terni. Około 205 roku rozpoczął swoją posługę, a przez całe życie wyróżniał się niezwykłym miłosierdziem i wrażliwością na potrzeby innych. Jego serce było otwarte na ludzi i Boga, a według tradycji został obdarzony łaską uzdrawiania.

U schyłku życia udał się do Rzym na zaproszenie filozofa Kratona, który błagał o pomoc dla swojego ciężko chorego syna cierpiącego na epilepsję. Cudowne uzdrowienie chłopca sprawiło, że cała rodzina przyjęła nową wiarę. Wieść o tym szybko dotarła do rzymskiego senatu. Walentego uznano za zagrożenie dla państwa – został uwięziony, poddany torturom i skazany na śmierć przez ścięcie. Egzekucję wykonano 14 lutego 269 roku.

Legenda głosi, że w więzieniu zaprzyjaźnił się z córką strażnika, która dodawała mu otuchy. W podziękowaniu zostawił jej liść w kształcie serca z napisem: „Od Twojego Walentego”.

W katedrze w Terni, na srebrnym relikwiarzu kryjącym jego szczątki, widnieje napis: „Święty Walenty, patron miłości”.

Redakcja Luka&Maro życzy wszystkim w Dniu Świętego Walentego mnóstwa radości, czułości i bliskości – a przede wszystkim morza miłości, która dodaje sił każdego dnia. 💕

Fot. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Strażacka miłość i pasja w ratownictwie wodnym. Historia z Lichenia

W sercu Wielkopolski, we wschodniej części województwa, w powiecie konińskim, leży malownicza gmina Ślesin z Jeziorem Licheńskim, miejscem, gdzie niejednokrotnie rodziły się nie tylko historie sportowych zwycięstw, ale też wyjątkowe ludzkie losy. Jedną z takich historii jest miłość Kasi i Rafała – dwojga strażaków ochotników, których połączyła wspólna pasja i… jedno niezwykłe lato w 2018 roku.

Kasia, reprezentująca OSP Wilczyn, i Rafał z OSP Opoczno, poznali się podczas Mistrzostw Polski Strażaków Ochotników w Ratownictwie Wodnym i Powodziowym. Jak wspominają, od pierwszego spotkania wpadli sobie w oko. Zawody w Licheniu, pełne adrenaliny, rywalizacji i strażackiego ducha, okazały się początkiem czegoś więcej niż tylko sportowego partnerstwa. Od tego dnia ich drogi nie rozdzieliły się – razem dzielą codzienność, pasje i miłość do strażackiej służby.

Choć mieszkają razem, każdy z nich wciąż reprezentuje swoją jednostkę. Kasia, zanim dołączy do kolegów i koleżanek z OSP Wilczyn na zawody, pokonuje ponad 200 km, by trenować i przygotowywać się do rywalizacji. Rafał wspiera ją na każdym kroku – zarówno podczas treningów, jak i w życiu codziennym. Ich relacja jest dowodem, że prawdziwa miłość nie tylko przetrwa wyzwania, ale też wzmacnia pasje i wspólne marzenia.

Para łączy w sobie energię, aktywny tryb życia i strażackie oddanie. Ich historia jest ciepłym przypomnieniem, że czasem miłość pojawia się w najmniej oczekiwanym miejscu – wśród wody, syren strażackich i sportowej rywalizacji – i od razu staje się częścią codziennego życia, tak jak strażacka służba, którą z takim poświęceniem wykonują.

Fot. Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Nie żyje Bożena Dykiel. Gwiazda „Alternatywy 4” i „Na Wspólnej” odeszła w wieku 77 lat

W piątek, 13 lutego 2026 roku, polską kulturę spowiła cisza. Odeszła Bożena Dykiel – aktorka, której głos, śmiech i niezwykła energia przez dekady rozświetlały ekrany kin, sceny teatrów i domowe salony. Miała 77 lat. Wiadomość potwierdzili jej najbliżsi, w tym mąż, Ryszard Kirejczyk. Nie ujawniono oficjalnej przyczyny śmierci, lecz wiadomo, że od dłuższego czasu zmagała się z problemami zdrowotnymi.

Dla wielu była kimś więcej niż aktorką, była częścią rodzinnych wieczorów, wspomnień z młodości, fragmentem historii polskiego kina i telewizji. Zachwyciła publiczność jako Kasia w filmie Wesele, poruszała jako Mada Müller w monumentalnej Ziemia obiecana, a jej niezapomniana Miećka Aniołowa w serialu Alternatywy 4 do dziś wywołuje uśmiech i wzruszenie.

Przez ponad dwie dekady towarzyszyła widzom jako Maria Zięba w serialu Na Wspólnej, postać silna, autentyczna, pełna serca. W 2005 roku pokazała swoje inne oblicze, prowadząc program kulinarny Z Bożeną Dykiel na ostrzu noża, a w 2009 roku dała się poznać z jeszcze bardziej osobistej strony, biorąc udział w programie Jak oni śpiewają.

Jako pierwszy o jej odejściu poinformował ksiądz Andrzej Luter, a wiadomość potwierdził portal Filmpolski.pl.

Zgasło światło jednej z najbardziej wyrazistych osobowości polskiej sceny. Pozostaną role, które nie przeminą, zapisane na taśmie filmowej i w sercach widzów. Pozostanie pamięć o kobiecie pełnej temperamentu, pasji i odwagi bycia sobą.

Fot. pl.wikipedia.org.

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Straż miejska pomogła taksówkarzowi, który stracił przytomność w trakcie kursu

Strażnicy miejscy pomogli taksówkarzowi, który zasłabł w trakcie kursu na samym środku placu Szembeka. Po około 10 minutach poszkodowany był już w karetce pogotowia.

 W poniedziałek 9 lutego, około 11:20 strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego, realizujący zadania w okolicy placu Szembeka napotkali na drodze niespodziewane spiętrzenie ruchu. Ktoś poinformował, że na przejściu dla pieszych, u zbiegu kilku południowo-praskich ulic stoi taksówka. Kierowca prawdopodobnie zasłabł. Strażnicy natychmiast ruszyli z pomocą. Jeden rzut oka wystarczył, by stwierdzić, że z mężczyzną za kierownicą coś się dzieje.
– Kierowca był półprzytomny. Nie było z nim kontaktu. Przewoził dwie kobiety, które już wzywały karetkę – mówi jeden z funkcjonariuszy biorących udział w interwencji. – To ruchliwe miejsce, dlatego podzieliliśmy się zadaniami: jeden udzielał pomocy, drugi zajął się bezpieczeństwem na drodze.
Ponad 60-letni kierowca miał atak epilepsji. Jego ciałem wstrząsały silne drgawki. Udzielający pomocy strażnik zabezpieczył głowę mężczyzny, by nie uszkodził jej o twarde elementy pojazdu i monitorował czynności życiowe taksówkarza. Po kilku minutach ze wsparciem dotarła policja, a zaraz po niej pogotowie, które zabrało poszkodowanego do szpitala. Usunięciem taksówki zajęli się policjanci. Po kilkudziesięciu minutach służby zakończyły interwencję.

Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

Pączek w dłoń i uśmiech na twarz. Dziś Tłusty Czwartek!

W dniu 12 lutego celebrujemy Tłusty Czwartek. Według tradycji zjedzenie choćby jednego pączka ma przynieść powodzenie w życiu. Początki tego święta sięgają czasów starożytnych. Podczas obchodów związanych z nadejściem wiosny jedzono obficie i tłusto, przegryzając m.in. pączkami. Co ciekawe, starożytne pączki nadziewane były słoniną i boczkiem.

Dziś smakosze słodkich pączków z różą, owocową konfiturą czy budyniem już zacierają ręce, gotowi przystąpić nie tylko do konsumpcji, ale i do rywalizacji o ustanowienie nowego rekordu.

W Gdyni już od godziny 5.00 rano ustawiały się kolejki do „Pączusia”, jednej z renomowanych cukierni w mieście. Mieszkańcom oraz przyjezdnym nie przeszkadzał długi czas oczekiwania ani zerowa temperatura – odczuwalna -2°C.

Pączkowe szaleństwo rozpoczęło się już w środę. W środę i Tłusty Czwartek tłumy ustawiły się w długich kolejkach do najlepszych cukierni i pączkarni w Warszawie. Od wczesnych godzin porannych kilkadziesiąt osób czekało na swoje pączki m.in. na warszawskiej Woli, przed Cukiernią Zagoździńscy – jedną z najstarszych cukierni w stolicy, mogącą poszczycić się wieloletnią tradycją.

Każdy zjada, ile zdoła i o więcej ciągle woła. My kalorii dziś nie liczymy i smacznego wszystkim życzymy. A do pączka smaczna kawa i do pracy jest zaprawa!

Fot. Marek Śliwiński, Łukasz

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

„Udawał gwiazdora, okazał się gwałcicielem. Policyjni ‘łowcy głów’ dopadli warszawskiego fotografa”

Przez lata ukrywał się w cieniu, wierząc, że wymiar sprawiedliwości o nim zapomni. W końcu jednak dopadli go ci, którzy nie odpuszczają nigdy. Małopolscy „łowcy głów” zakończyli poszukiwania 48-letniego warszawskiego fotografa, skazanego za gwałt na młodej modelce.

Sprawa, która przez długi czas pozostawała nierozliczoną raną, wróciła z pełną mocą. Policjanci Wydziału Poszukiwań i Identyfikacji Osób Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie ponownie pochylili się nad aktami. Nowa analiza, determinacja i doświadczenie funkcjonariuszy sprawiły, że historia, którą sprawca próbował wymazać, znów ujrzała światło dzienne.

Jeszcze kilka lat temu 48-letni mężczyzna obracał się wśród gwiazd i środowiska modelingowego. Był rozpoznawalny, ceniony, budził zaufanie. To właśnie tę pozycję wykorzystał w najbardziej perfidny sposób. Obiecując karierę i wielki świat, zwabiał młode dziewczyny marzące o sukcesie. Jedna z nich padła ofiarą brutalnego przestępstwa.

Do spotkania doszło w jednym z warszawskich hoteli. Oficjalnie miała to być sesja zdjęciowa. W rzeczywistości zakończyło się dramatem. Kobieta wykazała się ogromną odwagą — zgłosiła gwałt policji, mimo strachu i presji. Sprawca został skazany prawomocnym wyrokiem. Wtedy zniknął.

Zapadł się pod ziemię.

6 maja 2025 roku Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia wydał za nim list gończy. Od tego momentu był człowiekiem ściganym. Przez długi czas skutecznie się ukrywał, aż sprawą w grudniu ubiegłego roku zajęli się małopolscy „łowcy głów”.

Policyjne ustalenia doprowadziły funkcjonariuszy do Torunia. Trop był trafny.

20 stycznia poszukiwania dobiegły końca. W jednym z mieszkań w centrum miasta policjanci zatrzymali 48-latka. Mężczyzna żył w całkowitym odosobnieniu, nie opuszczał lokalu, wierząc, że w ten sposób uniknie odpowiedzialności. Był wyraźnie zaskoczony, gdy za drzwiami stanęli funkcjonariusze.

Tym razem nie było ucieczki.

Zatrzymany został przewieziony do zakładu karnego, gdzie odbędzie karę 3,5 roku pozbawienia wolności za popełnione przestępstwo. Sprawiedliwość, choć spóźniona, w końcu go dogoniła.

Foto/wideo: Policja Małopolska

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
  • Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
  • Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas ciekawy temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!

16. ROCZNICA ŚMIERCI PODKOM. ANDRZEJA STRUJA

Jak co roku w rocznicę śmierci podkomisarza Andrzeja Struja Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, Sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, Komendant Główny Policji oraz Komendant Stołeczny Policji złożyli kwiaty pod tablicą upamiętniającą tragicznie zmarłego funkcjonariusza.

16 lat temu, na przystanku tramwajowym na warszawskiej Woli „Zginął, bo nie przeszedł obojętnie wobec zła” (taki napis widnieje na tablicy pamiątkowej wmurowanej w kapliczkę ustawioną w tym miejscu) funkcjonariusz stołecznego Wydziału Wywiadowczo-Patrolowego podkom. Andrzej Struj. Służył w Policji 15 lat.

Fot. Archiwum

10lutego 2010 roku, będąc na urlopie, Andrzej Struj podjął interwencję wobec agresywnego mężczyzny, który rzucił koszem na śmieci w przejeżdżający tramwaj, powodując wybicie szyby. Niestety, chuligan nie działał sam – drugi mężczyzna zaatakował funkcjonariusza, brutalnie go raniąc. Pomimo wysiłków ratowników, policjant zmarł w wyniku odniesionych obrażeń.

W rocznicę jego śmierci, pod tablicą upamiętniającą bohaterstwo podkomisarza, złożono kwiaty, zapalono znicze i oddano mu hołd. W uroczystości uczestniczyli przedstawiciele władz państwowych i samorządowych. W hołdzie poległemu funkcjonariuszowi pamięć uczcili również jego koledzy z Wydziału Wywiadowczo-Patrolowego, przedstawiciele NSZZ Policjantów oraz Tramwajów Warszawskich, a także bliscy i znajomi.

Jego odwaga i oddanie służbie pozostaną inspiracją dla kolejnych pokoleń funkcjonariuszy oraz wszystkich, którzy nie godzą się na przemoc i niesprawiedliwość.

Cześć Jego Pamięci!
Pamiętamy!

Zdjęcia: Marek Śliwiński

  • Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!