Tajemnice schronu Huty Arcelor Mittal Warszawa

Kiedy w latach 50-tych XX w. powstawał budynek administracyjny Huty Warszawa na Bielanach, pod nim wybudowano schron bojowy. Jego istnienie utrzymywano w tajemnicy nawet przed pracownikami huty, wiedziała o tym tylko garstka osób.

Do dziś można zobaczyć, jak kiedyś zabezpieczano się przed ewentualnym zagrożeniem. Dwa piętra pod budynkiem, pod grubym stropem, znajduje się dawne Stanowisko Kierowania Obroną Cywilną.

Do schronu prowadzą wąskie schody. Kiedy otworzymy w sumie zupełnie niepozorne drzwi, naszym oczom ukazuje się bardzo długi korytarz, który ma wiele drzwi do różnych pokoi, kryjących pamiątki z dawnych lat. Pokój komendanta, pokój dowodzenia czy szpital. Znajdziemy tu oryginalne meble, telefony, ubiory, czy nawet zaplamione krwią nosze. Na ścianach mapy, instrukcje.

Pracowało tu kilkanaście osób, najważniejszy był komendant, który miał w schronie swoje cztery kąty. Podczas dyżurów ludzie często przebywali tu przez kilka dni, dlatego były nawet prycze, toaleta, pomieszczenie do dezynfekcji. Ciekawość wzbudzają również pokój łączności i wywiadu oraz pomieszczenia z zapasowym zasilaniem a także z ręcznym oczyszczaniem powietrza w schronie, do którego potrzebna była bardzo silna osoba.

Najważniejszy w całym schronie był pokój spotkań, a w nim: duży stół, tablice, mapy z oznaczeniem możliwych celów oraz sposobów na ich zaatakowanie.

Długo można wymieniać wszystko to, co zobaczyliśmy w podziemiu Huty Arcelor Mittal Warszawa i powtórzyć opowieści przewodnika, dzięki któremu mogliśmy przenieść się w czasie i poczuć klimat dawnych lat. Wrażenia niesamowite, dlatego zobaczcie nasze zdjęcia!

Tekst: Anna Sadowska

Foto: Patryk Rudnik